• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Daleka i bliska... Dodaj do ulubionych

  • 25.01.12, 22:52
    Witajciesmile
    Jestem tu nowa,wlasciwie pierwszy raz przyszlo mi na mysl,ze moze istnije takie forum dla kochanek wlasnie skoro istnieja wszelkie inne i zadzialalam...poszlam za ciosem,znalazlam,zarejestrowalam sie i jestem....
    Skoro tu jestem to znaczy,ze mam problem a wlasciwie kochanka co oznacza chyba to samo....
    I ja jestem dla niego kochanka,zdradzajac meza...choc w naszym przypadku to bardziej teoretyczne niz fizyczne....
    Poznalismy sie na czacie prawie 1,5 roku temu gdy oboje mielismy "gorszy czas",przegadalismy kilka godzin,potem przeszlismy na kontakt bardziej prywatny,ale...ograniczony....rozumiecie...on z pozycja,zonaty,szanowany...
    I to nam wystarczalo....jakis czas....byl czat,maile,sms-y,telefony,ale tylko w okreslonym czasie,nigdy w swieta i weekendy,absolutnie po 17.00...zrozumiale...
    Ja mialam latwiej,bo sama jestem sobie szefowa,meza czesto nie ma w domu (zbyt czesto),a moim sprzetem jest komputer i mialam staly nieograniczony kontakt do maila...niewazne....
    Znajomosc na poczatku dosc przyjacielka przeradzala sie w cos wiecej...po kilku tygodniach znajomosci i setkach przegadanych godzin,dziesiatkach wyslanych zdjec zaczelismy lgnac do siebie,czuc "motylki" na mysl o tej drugiej osobie.
    Pasowal nam ten uklad...w tygodniu rozmawialismy na czacie,mailu a w weekend kazdy z nas wracal do swojego zycia...byla tesknota,ale nauczylismy sie z tym zyc.
    Nie oczekiwalismy nic wiecej,nie chcielismy zmian...po pol roku rozmow doszlo do spotkania....tak sie skladalo,ze akurat bylam sluzbowo niedaleko jego miasta,umowilismy sie i spotkalismy!
    Stalismy oko w oko,po setkach goracych rozmow online moglismy przemowic realnie do siebie...niewiele padlo slow....spieszyl sie,nie jest oratorem,nie wiedzial jak ma sie zachowac,co robic i jeszcze telefon zony....
    I tu dostalam obuchem w glowe!Szef wielkiej korporacji przy zonie byl jak psiak podkulajacy ogon!
    Uciekl jak oparzony przepraszajac za to,ze zyje!Rodzina czekala!
    Mogl robic nadgodziny,ale zeby tak dla znajomej z neta zarwac pol godzininy!
    Coz...wrocilam do domu i nie odzywalam sie jakis czas...zdobylam sie zajrzec na nasz czas,dluuuugo rozmawialismy....przepraszal,"pisal" pieknie...uwierzylam....
    Kolejne spotkanie bylo kwestia czasu i tu mial owszem wiecej czasu,ale to on byl rezyserem tego spotkania,on decydowal i mowil "pass" a ja potulnie godzilam sie na to...
    Nie musze dodawac,ze doszlo miedzy nami do zblizenia,ale zaraz potem przepraszajac ...uciekl...znow...
    Tym razem zabolalo!Szukalam winy w sobie...zadzwonil...przepraszal....
    Przegadalismy godziny na czacie,mailu,przez tel...prosil o spotkanie,wymigalam sie,ale nie zakonczylam tej znajomosci....
    Po 4 miesiacach spotkalismy sie znowu na jego terenie,znow bawil sie w rezysera a ja odgrywalam wyznaczona mi role....kochanki....
    Wynajelismy pokoj ( ja zaplacilam,bo zapomnial portfela...) i szalelismy caly dzien...z przerwami,bo...musial wracac do pracy,a wybor hotelu padl nieprzypadkowo na okolice pracy...wygodnie co?
    Bylo cudownie tylko zabraklo slow,czulosci i po kolejnej jego wizycie poczulam sie jak...chyba nie musze konczyc!
    Chcialam uciec,ale potrafilam tylko plakac...napisalam maila o tym co mysle i czuje,nie odpisal...wrocil jak na skrzydlach z prezentem,kwiatami i kilkoma slowami,ktorych nie umial mi do tej pory przekazac...
    To stalo sie dokladnie miesiac temu...
    Od tamtego czasu cos sie popsulo,ale on twierdzi,ze jest tylko przemeczony praca...teraz jest na urlopie i co zrozumiale nie mamy kontaktu...zona...
    I myslac o tym wszstkim,czytajac to co sama napisalam widze,ze jestem naiwna i glupia,moze nawet natretna czasami,ale rowniez zaangazowana uczuciow...on podobno tez,ale ...jakos nie tesknie choc nie ma go juz dluuuugo....
    I zastanawiam sie tylko czy bede na tyle silna zeby milczec i nie odpowiadac na jego maile,sms-y,nie wchodzic na czat....ale nawet teraz nerwowo zerkam na telefon,otwierajac jednoczesnie nasza strone i logujac sie,wiec czy ja jestem chora czy uzalezniona?
    Prosze nie oceniajcie mnie zbyt ostro...kazda historia jest inna...przeczytajcie,napiszcie cos,pozdrawiam i czekamsmile
    Zaawansowany formularz
    • 25.01.12, 23:02

      przeczytaj
      www.styl.pl/magazyn/w-swiecie-kobiet/wizytowka-Anna17/artykuly/w-swiecie-kobiet/news-nie-pozadaj-zony-blizniego-swego-ani-zadnej-rzeczy-ktora,nId,429855


      jak 99,9% kobiiet tu jesteś tylko kochanką,czyli nikim
      uciekaj dziewczyno!
      ten układ pokaleczy cię emocjonalnie na długi czas
      chcesz przekonać się jak bardzomu na Tobie zależy?

      niech niechcąco dowie sie o was jego żona
      pan zniknie jak bańka mydlana..
      • 25.01.12, 23:03
        www.styl.pl/magazyn/w-swiecie-kobiet/wizytowka-Anna17/artykuly/w-swiecie-kobiet/news-nie-pozadaj-zony-blizniego-swego-ani-zadnej-rzeczy-ktora,nId,429855
    • 26.01.12, 01:49
      Artykuł wklejony poniżej jest nieco grafomański a po drugie mam wrażenie że pisała go nawiedzona małolata niemająca kompletnie kontroli nad własnym życiem (facet buduje z żoną nowy dom, a ona na niego czeka - WTF?)
      A Ty nie traktuj gościa poważnie - facet nie chce wyjść ze związku, nie jest w żadnym kryzysie, nie ma mowy o żadnym rozkładzie pożycia etc. a co więcej, on w tym związku może być całkiem szczęśliwy, tylko najzwyczajniej w świecie z nudów szuka sobie tzw. dupy na boku (Internet oferuje szereg możliwości w tym zakresie, on najwidoczniej jest z tych romantycznych, totalny banał, musi kobiecie namieszać wcześniej w głowie, nawet nie ma odwagi wprost napisać że chodzi mu tylko o seks w hotelu).
      Co do Ciebie: albo decydujesz się wyłącznie na fajny seks bez uczuć, albo - radzę Ci dobrze - urywasz tę znajomość w którą już się emocjonalnie zaangażowałaś a w której on bawi się Tobą jak kot myszą, łagodząc ogólny wydźwięk sytuacji prezentami i wyznaniami.
      O ile dobrze zrozumiałam, to masz męża - pomyśl może dlaczego angażujesz się w związek z debilem z Internetu i co on Ci daje - może adrenalinę, może dobry seks a może namiastkę uczuć, bo czegoś ewidentnie musi Ci brakować, a to coś chwilowo daje Ci ten facet.
      A, i naprawdę, to, że się ma ekstra pracę na eksponowanym stanowisku naprawdę w niczym nie świadczy ani o klasie faceta, ani o jego pozycji w związku. Największy gnój pod względem damsko męskim którego miałam niefart poznać jest prawnikiem, specjalistą doskonale znanym w środowisku i na użytek oficjalny ma gębę pełną frazesów dotyczących poszanowania prawa i rozwiązywania konfliktów. O zachowaniach w sferze prywatnej nie wspomnę, bo są żenujące.
      I nie obwiniaj się, kobiety są mistrzyniami w tym a mężczyźni tylko to wykorzystują.


      • 26.01.12, 08:19
        Dziewczyny najgorsze,ze wiem,ze to nie ma sensu,ale "swiezy umysl" mam teraz,jak wiem,ze jego nie ma,natomiast jego powrot z urlopu a tym samym "na neta" zamiesza mi w glowie jak zawsze!
        Tego sie wlasnie obawiam...
        Poza tym moj pierwszy post przedstawil go dosc romantycznie,bo piszac o prezencie i pieknych slowach mialam na mysli pierwszy prezent i ostatni od niego,a jesli chodzi o slowa..
        Niestety w przeciwienstwie do mnie on jest malomowny i konkretny,powiedzialabym zimny czasem obcy wrecz i mowienie o uczuciach czy chociazby o emocjach sprowadza sie do kilku epitetow mocno czasem przeze mnie wymuszonych pytaniami...
        Zwykle natomiast takie wyznania przychodza mu z trudem i wlasciwie bardziej musze sie domyslac niz...
        Co do seksu to i tutaj nie ma szalenstwa szszcerze mowiac,choc trudno powiedziec cos po jednym takim dniu ... i kilku takich "epizodach",natomiast wiem na pewno,ze w tej dziedzinie lepiej mi z mezem...
        I tu pewnie zachodzi pytanie po co mi to wszystko,dlaczego angazuje sie w taki uklad....?
        Otoz jak wspomnialam poznalismy sie jak obojgu nam bylo zle w naszych zwiazkach,poza tym jestem dosc ciepla,romantyczna i wrazliwa osoba i w moim zwiazku brak mi tej czulosci,tajemniczosci,dreszczyku emocji...
        Raz rutyna-jestesmy z mezem 20 lat razem,poza tym moj maz nie zawsze potrafi za mna "nadazyc",a ja chyba nie ulatwiam mu tego no i z latami zmieniaja sie relacje to przeciez wiemy ...realia...
        Ogolnie moj maz nie jest zlym czlowiekiem,ale brak mi z nim tej glebi,porywow i szalenstwa choc i w tym ukladzie z "internauta" nie znalazlam tego niestety...sad
        A moze i dobrze?
        Dziewczyny sama nie wiem co mam o tym myslec i co dalej...?
        Teraz go nie ma wiec podswiadomosc uspakaja mnie,ale moja pewnosc siebie znika jak on sie pojawia i dostaje malpiego rozumu"!
        Teraz go nie ma i zyje!
        Mam czas na ksiazke,przyjaciol i rodzine,a jak jest...wstyd to przyznac czas ukladam do niego...
        Jak wiem,ze on line staram sie byc czekajac jak na ochlap na kazdy mail czy sms!
        Wiem,ze to glupie i zenujace,ale tak wlasnie jest i juz sama nie wiem co mysle i czuje...
        Milego dniasmile
        • 26.01.12, 14:40
          Nie, to nie jest głupie, potraktuj to jako dość ważny sygnał - zastanów się, czy stagnacja o której piszesz nie dotyczy przypadkiem samej siebie - tzn. nie do końca jesteś zadowolona z siebie samej, a projektujesz to na małżeństwo i szukasz ujścia tych emocji w związku z tym panem. Sama piszesz, że seks z mężem jest lepszy niż to, co dostałaś tutaj - nie ma co udawać, to jest ważne, że dogadujesz się z nim w łóżku.
          BTW - opowieści o kryzysach w związkach należy traktować z dużym dystansem, zwłaszcza te, które mają swoje źródło w Internecie. Tam można opowiedzieć wszystko. I nadal sądzę, że ten facet doskonale wie, że ma do czynienia z - cytuję "dosc ciepla,romantyczna i wrazliwa osoba" więc wie, ze będzie mieć ułatwione osiągnięcie celu, jakim jest seks na boku. Nie brnij w to, bo tego rodzaju układy to sport ekstremalny, który może zakończyć się dla Ciebie bardzo zle, rany emocjonalne goją się długo.
          A i przeczytaj sobie to:
          wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11034799,Magda_M__nagle_znika_z_Facebooka__czyli_co_sie_przydarzylo.html
          Dlaczego to wklejam (pomijam kwestię ewidentnego oszutstwa): jak sądzisz, po co wykształcony, niegłupi facet wisiał na czacie z nieznaną sobie kobietą? Bo miał kryzys z związku? Bo chciał o potrzebie bliskości porozmawiać? Nie, laska miała fajne foty a on się nakręcał na spotkanie przy kawie (w domyśle: od kawy do łóżka droga krótka).
          Nie szukaj głębi tam, gdzie jej nie ma: opowieści tego faceta o kłpotach w zwiazku to pitu pitu na takie panie jak Ty.

          --
          "Stronią ode mnie, które ongi mnie szukały,
          Bosą stopą przez moje przestępując progi;
          Ustępliwe, powolne, łagodne bywały..."
          • 26.01.12, 18:24
            Dziewczyny jestescie niesamowite i macie wiele racji w tym co piszecie....
            To fakt czuje sie niedowartosciowana i raczej niezadowolona z siebie a to na pewno ma wplyw na postrzeganie przeze mnie swiata wokol i to wlasnie "zaprowadzilo" mnie na czat...
            Prawda tez jest,ze nie ma rzeczy niemozliwych i mozemy odnalezc sie z mezem na nowo...
            Jezeli zas chodzi o tego Pana to juz niczego nie jestem pewna...o ile kiedykolwiek bylam...
            Co do jego urlopu to przeszlo mi przez mysl,ze jest owszem ale nie sam a z inna i to niekoniecznie z zona...
            Poza tym przy nim czuje sie jak pies czekajacy na maly gest czy chwilke od swojego Pana...
            Gdzies tam z boku,zawsze na zawolanie,blisko gdy jest mu zle i daleko gdy mnie nie porzebuje...
            To on dyktuje kiedy bedziemy pisac,gdzie i kiedy sie spotkamy i na jakich zasadach...
            Czy chcialby mnie zmienic na nowszy model...?
            Tego nie wiem,bo ostatnio mielismy dosc szczera i ostra wymiane maili i to raczej ja sie pozegnalam,na co on zareagowal dosc zdecydowanie,poza tym on raczej nie nalezy do zbyt towarzyskich i rozmownych wiec raczej watpie zeby poszukiwal zmian...ale kto go tam wie....
            A co najdziwniejsze dla mnie...czuje sie taka wolna jak nie ma go "w zasiegu" i nie tesknie!
            Kiedys przezycie jednego dnia bez wiesci od niego byl koszmarem dzis tydzien wydaje sie chwila...daje rade i wcale mi go nie brak!
            Boje sie tylko co bdzie jak sie odezwie ( o ile to zrobi),jak zareaguje....
            Niby mi go nie brak,ale gdzies tam w srodku wciaz ciagnie mnie do niego...
            Dziekuje za Wasze posty i pozdrawiamsmile

        • 26.01.12, 15:46
          jesteś pewna, że on jest na urlopie?
          gdyby mu na Tobie zależało znalazł by chwilę, by wysłać sms czy zadzwonić, przeciez nie trzyma żonki za rączkę 24 h/dobę
          może ściemnia, bo nie wie jak Cię spławić
          to co teraz napiszę będzie przykre dla Ciebie (nie musisz czytać) ale moim zdaniem prawdziwe:
          gostek dostał co chciał i być może bajeruje już inną
          w dodatku skąpy: umówił się się z kobietą na której ponoć mu zależy i "zapomniał" portfela - jak dla mnie to żałosne
          jedyne co możesz zrobić, to też potraktować go przedmiotowo: było fajnie ale ja mam męża i żegnaj kochasiu (zanim on Ci to powie, o ile się odezwie)
          i postarać się odbudować relacje z mężem; po 20 latach małżeństwa trzeba się trochę postarać i przyłożyć, by poczuć motyle, ale nie jest to niemozliwe
          pozdrawiam życząc trafnych wyborów
          --
          -----
          Postanowiłam kochać siebie. Dobrze się traktować. I myśleć tylko o sobie. Nikt inny za mnie tego nie zrobi/ Hera, ...
          • 26.01.12, 20:01
            ostro zareagował na Twoje pożegnalne maile?

            wytłumaczyłas sobie ,że mu strasznie zależało na Tobie,stad ta reakcja?

            a reakcja ma źródło w jego zadufanym w sobie ego
            to on tu dyktuje warunki, to on powie stop
            on ma do tego prawo ty nie
            Ciebie najpierw upodli,urobi a później będzie panem sytuacji
            i o to chodzi!
            jemu...

            nie daj mu tej sytuacji dziewczyno ! bo na pewno nie ty jego pierwsza i nie ostatnia
            • 26.01.12, 20:02
              satysfakcji miało być
    • 26.01.12, 22:23
      Kolejne trzydziestoparoletnie dziecko, które nie wie czym jest układ kochanek<->kochanka.
      • 26.01.12, 23:17
        Tak to juz jest w zyciu,ze czlowiek uczy sie na bledach przez cale zycie i popelnia wciaz nowe bledy uczac sie na nich niezmiennie...
        Nie jestesmy zbyt madrzy,aby uniknac popelniania bledow,bo skad wiadomo,ze kolejny nasz ruch,krok nie bedzie bledem...?
        I skad czerpac wiedze na temat ukladu kochanek-kochanka nie angazjac sie w taki uklad?
        Gdzie mozna zglebic wiedze na ten temat?
        Na Wikipedii,w Encyklopedii PWN,a moze czytajac obszerne tomy zwierzen dowiadczonych w tym temacie?
        Jak znam zycie nawet przeczytawszy cale tomy takich przezyc i tak wiekszosc z nas nie uwierzylaby w nie ( ja kiedys tez nie) a pozostala czesc majac do wyboru przeczytac czy przezyc wybralaby to drugie...
        Cos na zasadzie...dopoki nie dotkne to nie uwierze...
        Cos przezylam,malenka czesc z tego opisalam tutaj,nie licze na pochwaly,ale nie sadze,zeby kilka zdan wystarczylo na poznanie kogos,a wiec nie znajac kogos nie mozna a przynajmniej nie powinno sie oceniac innych....
        Czegos sie nauczylam i wciaz sie ucze,ale juz kiedys zycie nauczylo mnie jednego-nie oceniaj!
        Nie liczylam na krytyke,ale dziekuje za kazda odpowiedz...pozdrawiamsmile

        agus-ia76 tak wlasnie potraktowalam jego reakcje...w koncu kazdy uklad nawet przyjacielski gdy sie konczy to boli...prawda?I chce sie wtedy wierzyc,ze tak nie jest....


        • 27.01.12, 01:49
          Ja bym naprawdę nie przejmowała się wypowiedziami on99.
          Nie ma czegoś takiego że jedna strona dyktuje warunki - Ty także swoim zachowaniem i postawą masz wpływ na tę znajomość. Sądzę, że facet wyczuł u Ciebie słabość - nie wiem, może pragnienie ciepła, uczucia, zainteresowania... i bezwzględnie z tego korzysta BO TY MU NA TO DAJESZ ZIELONE ŚWIATŁO, bo wasza znajomość zapełnia jakąś pustkę u Ciebie - jaką? To wiesz tylko Ty sama. Skoro masz fajny seks z mężem, to może nie wszystko u was jeszcze obumarło, trochę żaru jeszcze jest - może to wykorzystaj... ROzumiałabym, gdyby Twó wybuch emocji dotyczył faceta (nawet żonatego) ale wartego takich uniesień, ale z tego, co Ty tu opisujesz to jest banał, ale Ty sama musisz to zauważyć. Żeby nie było, żę się mądrzę: sama niedawno o mało w takowy banał nie wdepnęłam, broniłam się i bronię rękami i nogami ponieważ widzę, że niezależnie od stanu cywilnego facet nie jest wart niczego z mojej strony (40 lat, kompleksy - choć niepotrzebne itd.). Jest mi z tym potwornie ciężko ale staram się trzymać.
          --
          "Stronią ode mnie, które ongi mnie szukały,
          Bosą stopą przez moje przestępując progi;
          Ustępliwe, powolne, łagodne bywały..."
          • 27.01.12, 08:25
            Dziekuje Fuzzystone:
            Masz racje...kazdy z nas ma swoje male tesknoty,marzenia,fascynacje i chyba to gna nas do przygody zwanej romansem...szukamy wrazen,zapelniamy luki i braki w naszych zwiazkach,a angazujac sie coraz bardziej brniemy w ta niebezpieczna droge...
            Na poczatku nieswiadomie,z czasem wnikamy w nowy,fascynujacy uklad szukajac w nim tego czego nam brak i nawet nie odnajdujac tego tak do konca wmawiamy sobie,ze jest nam cudownie,ze spotkalismy kogos wyjatkowego...
            I tak dlugo w to wierzymy jak dlugo pozostajemy pod urokiem tej osoby,dajac sie wodzic za nos przygodzie jak dlugo nie opadna nam klapki z oczu...
            Ja dlugo pozostawalam w takim stanie uniesienia,tlumaczac sobie kazdy gest,slowo,wmawiajac sobie,ze jest cudnie i moze bylo...ale kiedys...
            Dzis jestem na etapie opadania klapek i patrze na to inaczej,ale zdaje sobie sprawe,ze jeszcze nie do konca jestem wyleczona wciaz podatna na jego czar...
            Swiadoma jestem,ze to nie ma przyszlosci,racji bytu i musi sie skonczyc,ale pozostawiam sobie czas na ewakuacje...wciaz pelna sprzecznosci...jest niepewnosc,zlosc,zal,ale i mile wspomnienia,chwilami nadzieja,bo jak wiadomo ona umiera ostatnia...
            Dzis pisze o tym dosc cierpko,ale trzezwo analizujac cala sytuacje,bo ostatnie przezycia i rozmowy pozwolily mi inaczej spojrzec na to wszystko inaczej.

            A co mojego malzenstwa...chyba jak wszedzie czasem usmiech,czasem lzy...ale na pewno to co dzieje sie ze mna ma wplyw na to co dzieje sie miedzy nami.
            Wiele razem przeszlismy i pewnie niejedno jeszcze przed nami.bo przeciez jest to uklad na dobre i na zle...
            Powoli ide w strone swiatla,wychodzac z mroku,ale wiem,ze potrzeba czasu...
            Dzis nie potrafie powiedziec ile to potrwa,jak to sie potoczy...
            Pozdrawiam i milego dnia zyczesmile
        • 27.01.12, 09:28
          On99 - pamiętaj, że Kobiety są bardzo emocjonalnesmile
          Zazwyczaj mało kobiet da radę żyć w układzie Kochanek-Kochankasmile bez zaangażowania uczuciowego.

          --
          "Bo jedyne, co tak naprawdę mamy, to nasze istnienie i nie wolno przekreślać go, w imię wątpliwej wartości zwyczajów."
          • 27.01.12, 10:47
            święta racja!
            i mimo tego że trafiają się tu panie ,które udają lodowe góry nie do roztopienia w rzeczywistości tylko grają

            też mi się wydawało, że twarda sztuka ze mnie i mimo tego ,że pan nie był zbyt wylewny i czasem nawet niemiły
            pooooszłoooo....


            bo sama tego chciałam
            podświadomie
            bo każda dziewczynka chce być królewną uncertain

            a ty chłopie mało wiesz o kobietach i pieprzysz
            • 27.01.12, 12:30
              Tak dziewczyny!
              I tym wlasnie roznimy sie od facetow,ze szukamy ciepla,czulosci,poczucia bliskosci i bezpieczenstwa angazujac sie uczuciowo i emocjonalnie,a faceci szukaja wrazen,przygod,chca zakosztowac czegos nowego,wyzyc sie,czasem odreagowac...i tyle...
              Podbudowuja swoje meskie EGO naszymi slabosciami...
              Zrobia swoje i znikaja w pieleszach domowego ogniska...jak gdyby nigdy nic...
              Niespecjalnie sie przejmujac i angazujac...
              Troszke byc moze uogolnilam,ale w wiekszosci przypadkow tak niestety jestsad
              Jesli kogos urazilam przepraszam,pozdrawiam i czekam na kolejne postysmile
            • 27.01.12, 15:26
              > a ty chłopie mało wiesz o kobietach i pieprzysz

              Wbrew pozorom wiem wiele i dlatego pieprze smile

              Przepraszam, ale musiałem bez względu na to czy zrozumiesz czy nie smile
              • 27.01.12, 16:11
                Gdyby każdy grał fair, to od początku byłyby jasne określone zasady. Ktoś się zaangażował - trudno - sam ponosi konsekwencje. Ale gdyby ludzie byli fair - nie byłoby zdradwink
                eh, życie
                --
                "Bo jedyne, co tak naprawdę mamy, to nasze istnienie i nie wolno przekreślać go, w imię wątpliwej wartości zwyczajów."
                • 27.01.12, 16:22

                  Zdrada w ogóle nie jest fair. Lecz rozpatrujemy układ kochanek<->kochanka, a ten układ nie dość, że może to jeszcze powinien być fair.
                  • 27.01.12, 16:28
                    on99 napisał:

                    >
                    > Zdrada w ogóle nie jest fair. Lecz rozpatrujemy układ kochanek<->kochan
                    > ka, a ten układ nie dość, że może to jeszcze powinien być fair.


                    Patrząc tylko pod tym kątem - tak.
                    Ale ludzie z czasem zmieniają zasady gry - jak w małżeństwie. Cóż. Kazdy jest przede wszystkim wolnym człowiekiem i nie ukrywając - często egoistąsmile


                    --
                    "Bo jedyne, co tak naprawdę mamy, to nasze istnienie i nie wolno przekreślać go, w imię wątpliwej wartości zwyczajów."
                    • 27.01.12, 16:43
                      ajmj napisała:
                      > Patrząc tylko pod tym kątem - tak.
                      > Ale ludzie z czasem zmieniają zasady gry - jak w małżeństwie. Cóż.

                      Tak jak napisałem - trzeba dojrzałości aby w takim momencie przerwać ten układ gdyż w takiej chwili zabawa się kończy a zaczyna kilkuaktowy dramat.

                      > Kazdy jest przede wszystkim wolnym człowiekiem i nie ukrywając - często egoistąsmile

                      Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości tego twierdzenia smile
              • 27.01.12, 16:13
                taaaaaa
                • 27.01.12, 16:14
                  to było do niego wink
          • 27.01.12, 15:22
            ajmj napisała:

            > On99 - pamiętaj, że Kobiety są bardzo emocjonalnesmile
            > Zazwyczaj mało kobiet da radę żyć w układzie Kochanek-Kochankasmile bez zaangażowa
            > nia uczuciowego.

            I dlatego istnieje to forum a na nim tyle kobiet. Po prostu taki układ, wbrew pozorom, jest dobry dla dojrzałych osób, które wiedzą czego chcą. Niestety, większość kobiet nie zna siebie na tyle aby móc kontrolować swoje emocje lub przerwać układ, w chwili kiedy biorą one górę. A potem klasyka - ona się "zakochała" (w cudzysłowie bo z prawdziwą miłością w 99,9% przypadków niewiele to ma wspólnego) a on dalej kieruje się tym czym kochankowie się kierować powinni - chęcią zabawy i niczym więcej.
            • 27.01.12, 16:32
              Powiedzial facet!
              Moj drogi gdyby kobiety nie kierowaly sie sercem i nie angazowaly uczuciowo w wiekszosci romans jako taki nie mialby racji bytu,a tym samym faceci nie mieliby szans na zabawienie sie.
              Wiekszosc kobiet wiaze lozko nierozerwalnie z uczuciami i nie potrafiloby sie po prostu zabawic na zimno i bez emocji i stad roznice w podejsciu i zapatrywaniu sie...
              Pozdrawiamsmile
              • 27.01.12, 16:41
                Niech więc nie mówią, że szukają kochanków lecz nowych miłości - to całkowicie zmienia postać rzeczy. Jeżeli kobieta szuka kochanka to po to aby się zabawić a nie angażować się. Czy jest to mniejszość kobiet ? Może, nie liczyłem smile
                • 27.01.12, 16:59
                  Z tego co znam kobiety,a jestem jedna z nich wiec troszke o nich wiem to zadna otwarcie nie szuka kochanka a juz na pewno nie szuka tylko i wylacznie do lozkowych igraszek.
                  Zazwyczaj zaczyna sie od rozmow,niezobowiazujacych spotkan,jakis flirt i to zwykle przeradza sie w romans z pelnym juz wtedy zaangazowaniem...
                  Nie powiem,ze zadna z nas,ale wiekszosc nie szuka kochanka,ale wlasnie kogos bliskiego,czulego,a to chyba roznica.
                  Jak przejzysz wiekszosc postow przekonasz sie,ze wlasnie tak jest...
                  U mnie tak wlasnie bylo a nie jestem jakims wyjatkiem i choc nie jestem zagubiona pensjonarka to jednak nie szukalam przygod i nie nastawialam sie na romans...
                  • 27.01.12, 17:05
                    Znam przynajmniej kilka kobiet, które "mają" po kilku różnych mężczyzn w miesiącu. Po spotkaniu tacy mężczyźni ich więcej nie interesują. One nie szukają czułości lecz seksu - czystego seksu w celu odprężenia. Nie wnikając w genezę takich zachować, całkowicie nie wpisują się w to co piszesz poniżej.

                    Co do tego forum to tutaj nie ma kochanek. Są kobiety romansujące, które nie chciały zabawy lecz szukały związku emocjonalnego. A emocje w takim układzie to prosta droga do wylewania potem łez w internecie.
                    • 27.01.12, 17:19
                      I nie moze inaczej,bo kobiety,o ktorych piszesz nie ronia lez po kolejnej przygodzie,nie angazuja sie i nie maja skrupulow jak z tego wynika.
                      To forum w wiekszosci tworza wlasnie przezycia kobiet zaangazowanych uczuciowo,porzuconych czy wykorzystanych w ten czy inny sposob przez facetow i stad lzy...
                      Wieszosc z nas tak wlasnie przezywa romans i malo jest kobiet uprawiajacych sex jak kolejna dziedzine sportu...
                      Jesli sa kobiety o takim wlasnie podejsciu to rozumiem co chcesz powiedziec od kilku juz postow,ale to naprawde nie dotyczy nas wszystkich,a zdecydowanej mniejszosci i zauwasz,ze owe panie nie udzielaja sie tutaj na forum...pozdrawiamsmile
                      • 27.01.12, 17:28
                        Tego typu (i też nie tego ponieważ są też kobiety mające rodziny i jednego kochanka, który im wystarcza bez angażowania się uczuciowo) kobiet jest dosyć sporo. Czy jest ich zdecydowana mniejszość ? Tego nie wiem, ze słowem mniejszość bym się jednak zgodził, ze "zdecydowana" już nie.

                        Co do samego forum to są tu takie i się czasem udzielają smile Zwykle są zakrzyczane przez biedne, zranione "kochanki" więc nie ujawniają się często.

                        Pozdrawiam smile
                        • 27.01.12, 17:51
                          Dziekuje za Twoje opinie,sa szczere,ciekawe i pozwalaja spojrzec na nasz temat z innej strony.
                          Dla mnie to forum,temat kochankow i romansow i samo bycie w tym temacie jest ciagle czyms nowym wiec chcetnie poczytam jeszcze kilka postow tym razem nie komentujacsmile
                          Skonczmy tez z ta matematyka,ja napisalam tylko swoje rozwazania i spostrzezenia na ten temat,nie znam innego podejscia wiec stad ta wymiana zdansmile
                          Pozdrawamsmile

                          • 27.01.12, 21:19
                            Ciekawa demagogia na tym forum.
                            Z mojego doświadczenia, wynika, że raczej "on99" ma racje. Pani, na którą wpadłem przez pomyłke, nie dość, że wyłudzała wiele rzeczy wykorzystując litość i naiwność facetów, a metody były bardzo prymitywne, chodziła do łóżka z każdym kolejnym napotkanym mężczyzną, najlepiej jak miał grubszy portfel. Ma męża, dzieci i do tego "bardzo go kocha", a on ją, ot fenomen. Taki dziwny rodzaj miłości. Kochała każdego............... męża, jego kolegów i tego kto się tylko nawinął, wszystkich bez wyjątku. I jak ktoś miał ochotę się zabawić, to wiedział i wie do tej pory gdzie iść. Gościnność niektórych kobiet nie zna granic. Nie oceniam wszystkich, ale ten przypadek potwierdza tylko teorie "on99". Przykre to, ale prawdziwe.
                            • 27.01.12, 21:35
                              Tak to naprawde przykre i moze zabrzmi to naiwnie,ale jakos nigdy nie podchodzilam do tego tematu w ten sposob i nie mialam pojecia,ze mozna i taksmile
                              Owszem znam takie opowiesci,ale raczej traktowalam je z przymruzeniem okawink
                              Ja reprezentuje ten model "kochanki" niepoprawnie zaangazowanej i cierpiacej a im bardziej wglebiam sie w tresci postow tego forum tym bardziej brak mi tego Pana i zaczynam tesknic,a tak dobrze sie trzymalam przez ten tydzien....sad
                              • 27.01.12, 22:04
                                malutka_35 napisała:

                                > Tak to naprawde przykre i moze zabrzmi to naiwnie,ale jakos nigdy nie podchodzi
                                > lam do tego tematu w ten sposob i nie mialam pojecia,ze mozna i taksmile
                                > Owszem znam takie opowiesci,ale raczej traktowalam je z przymruzeniem okawink
                                > Ja reprezentuje ten model "kochanki" niepoprawnie zaangazowanej i cierpiacej a
                                > im bardziej wglebiam sie w tresci postow tego forum tym bardziej brak mi tego P
                                > ana i zaczynam tesknic,a tak dobrze sie trzymalam przez ten tydzien....sad

                                I chyba dobrze, tylko uważaj "dziecko kochane" bo możesz zostać bardzo zraniona. Znam świat i ludzi, a widze, że bardzo się zaangażowałaś. I nie myślisz przez wartości: pieniądz i sex. Pamiętaj, że są rzeczy ważniejsze na tym świecie. Przerabiałem już wszystkie scenariusze, nie idealizuj i postaraj się spojrzeć dojrzale. Wiem czym jest miłość, przyjaźń, pragnienie sexu i zabawy. Może Twój "kochanek" jest faktycznie dobrym człowiekiem, ale sama spójrz na to logicznie, bo to co Ci tu piszemy w niczym nie pomoże. Każdy przypadek jest inny, weź los w swoje ręce, taka moja rada.
                                • 27.01.12, 22:17
                                  Sambreros dzieki wielkiesmile
                                  Tak wlasnie zamierzam,nie dac sie,nie zmieniac,miec wlasne wartosci i trzymac sie ich,wbrew wszystkiemu,a ze to trudne chwilami...coz-nikt nam nie obiecywal,ze biedzie latwosmile
                                  Owszem zaangazowalam sie i dobrze mi z tym (bylo),o nie o kase tu chodzi i nie o sex.
                                  To inny rodzaj ukladu i choc wyszlo to poza zakres niewinnej przyjazni nigdy nie przestalismy byc dla siebie bliscy...i wciaz dalej nam do siebie niz blizej...
                                  I wiesz co bolaloby mnie najbardziej,czego byloby mi najbardziej brak gdyby okazalo sie,ze to juz koniec?
                                  Naszych rozmow bez konca,zdan ktore jedno zaczyna a drugie konczy,bliskosci niekoniecznie fizycznej...
                                  Mowilam...niepoprawna ze mnie romantyczkasmile

                                  I dopiero niedawno zdalam sobie sprawe,ze jestem kochanka choc szczerze nienawidze tego slowa!
                                  • 27.01.12, 22:24
                                    Wiesz co, fajnie piszesz. Pamiętaj trzymaj się mocno i ufaj swojej intuicji. Ja z całego serca Ci kibicuje. Choć sam nabrałem się na jakieś "tanie sztuczki". Teraz jestem mądzrzejszy, zarówno pieniądze, sex, pożądanie już przerabiałem. Wiem jak to działa i nie podoba mi się. Rób swoje, bo jak widać sercowa jesteś, a "prawdziwa miłość" jest piękna i warto ją przeżyć. Jakąkolwiek decyzje podejmiesz, żebyś później nie żałowała i tego Ci życze. Miłej nocki.
                                    • 27.01.12, 22:32
                                      Po raz drugi dziekuje Sambrerossmile
                                      Staram sie nie dac zwariowac i pozostac soba choc czasem nie znam drog nawet sama do siebie...bladze,a bladzac popelniam bledy,na tych sie ucze placzac i cierpiac,ale jak mowia co nas nie zabija nas wzmacniasmile
                                      Milej nockismile
                                      • 27.01.12, 22:45
                                        Na Twoim miejscu zacząłbym od tego, że nie spędzałbym piątkowego wieczoru przy komputerze na jakimś forum tylko poszedł się bawić ze znajomymi. Nawet na siłę. Pobyt tutaj nic Ci nie da prócz wspomnień i rozdrapywania tego co jest w Tobie.

                                        Powodzenia smile
                                        • 27.01.12, 22:54
                                          Dzieki wielkie,niestety troszke kiepsko sie czuje i reszta domownikow tez,wiec zalozylam prywatny szpital i kurujemy sie,ale uwierz,ze nie zapominam o zabawie i juz na nastepny weekend mam plany imprezowe tylko zycz mi szybkiego powrotu do zdrowia...psychicznego tezsmile
                                          • 27.01.12, 22:57
                                            Mam nadzieję, że Ci szybko przejdzie i wyciągniesz wnioski z tej lekcji smile
                                            • 27.01.12, 23:05
                                              Caly czas wyciagam i ucze sie zyciasmile
                                              Ach bedzie dobrze,bo nigdy przeciez nie jest tak zle zeby nie moglo byc gorzejsmile
                      • 28.08.12, 12:25
                        > To forum w wiekszosci tworza wlasnie przezycia kobiet zaangazowanych uczuciowo,
                        > porzuconych czy wykorzystanych w ten czy inny sposob przez facetow i stad lzy..
                        > .
                        > Wieszosc z nas tak wlasnie przezywa romans i malo jest kobiet uprawiajacych sex
                        > jak kolejna dziedzine sportu...
                        > Jesli sa kobiety o takim wlasnie podejsciu to rozumiem co chcesz powiedziec od
                        > kilku juz postow,ale to naprawde nie dotyczy nas wszystkich,a zdecydowanej mnie
                        > jszosci i zauwasz,ze owe panie nie udzielaja sie tutaj na forum

                        Jak to nie, oczywiście, że się udzielają. Lilamorena należy do takich, co uprawia sex dla sportu z cudzymi mężami. big_grin
                        • 21.09.12, 12:37
                          Dawno mnie tu nie bylo,ale widze,ze niewiele sie zmienilo....
                          Po co tyle jadu i zlosliwosci...
                          A co do romansow i aspektow przyczynowo-skutkowych...niech kazdy patrzy na siebie nie oceniajac innych,choc wiem,ze to najtrudniejsze,bo o ilez latwiej wytykac innym ich bledy niz przyznac sie do wlasnych?
                          Dlaczego romans....?Podobno nic nie dzieje sie bez przyczyny...,ale nie traktujmy tego jak usprawiedliwienia dla wlasnych poczynan...
                          Robmy tak zeby bylo dobrze,a jak jest zle probujmy cos naprawic pamietajac jednak nic na sile,pozdrawiamsmile
                    • 27.01.12, 22:23
                      z kim ty się zadajesz ? uncertain
                      • 27.01.12, 22:27
                        znów było do on
                        ale coś sie w drzewku nie chce układać uncertain
                        • 27.01.12, 22:29
                          Agus-ia76 a juz sie przestraszylam!
                          Chyba udziela mi sie sentymentalny nastroj,jeszcze tylko lyk dobijajacej muzyki,paczka husteczek i mam zajeta nocsad
                          • 27.01.12, 22:34
                            eee tam daj spokój
                            płakać przez jakiegos złamasa
                            ja tez z tych mocno uczuciowych
                            nie warto!
                            im wiecej otwierasz serce
                            im wiecej dajesz tym bardziej ludzie cie wykorzystuja i jeżdża
                            nie warto być soba
                            lepiej być manekinemuncertain
                            przykre to
                            i już nawet nie chodzi o kochanka ale ogólnie
                            oj dostałam kopów w minionym roku
                            ehhhh
                            ale następny napewno przyniesie cos lepszego...
                            • 27.01.12, 22:40
                              Hahahahasmile
                              moze i dobre podejcie do zycia,ale zostane przy swoimsmile
                              To prawda co piszesz,czasem tez mam wrazenie,ze im wiecej z siebie daje tym bardziej dostaje po d...ale wciaz mam nadzieje,ze kiedys zla passa sie odwrocismile
                              Kochana ten rok bedzie lepszy,a co ma nie byc???

                        • 27.01.12, 22:31
                          A już myślałem, że do mnie. Przykre to troche, niech dziewczyna sama zdecyduje i przemyśli, żeby później nie miała do nikogo żalu, dajcie jej prawo do decyzji.
                          • 27.01.12, 22:37
                            przecież nikt normalny nie będzie sie sugerował jakims forum
                            a my tu tylko mozemy sobie podyskutować, bo nam sie nudzi
                            mi bynajmniej
                            ale ponoć inteligentni ludzie sie nie nudza
                            widać nie należę do takich
                            choćby z tego powodu że dałam sie tak nabić w butelkę sad
                            • 27.01.12, 22:44
                              Kochana kazdy z nas tutaj albo prawie kazdy,(bo jeszcze nie przejzalam calego forum) w jakis sposob dal sie nabic w butelke,cos przezyl,cos go okaleczylo,ale jestesmy tu i jak widzisz wszyscy sie nudzimy czasemsmile
                              Moze to dobrze,bo przynajmniej dane nam bylo poznac sie,a forum...wnosi kilka dobrych wskazowek,ale kazdy musi podjac decyzje sam i pojsc wlasciwa droga...
                      • 27.01.12, 22:44
                        Z różnymi, bardziej lub mniej ciekawymi ludźmi smile
                        • 27.01.12, 23:16
                          Łomatko, co za forum. Ważne, że dyskusja pozytywnie zakończona. Wszyscy szczęśliwi i chyba o to chodzi. I każdy niby uczuciowy i wrażliwy. A ja już przerabiałem tą uczuciowość i nikomu nie życze. Jakaś cholera mi się trafiła, na szczęście już nie pamiętam. A tu tyle fajnych i wartościowych osób. Skoro się tak poznajemy to słodkich snów dla wszystkich. No i oby ten rok faktycznie był lepszy.
                          • 27.01.12, 23:23
                            Bedzie lepszy i kropka!
                            Jestesmy madrzejsi o nowe doswiadczenia a podobno nie wchodzi sie dwa razy do tej samej wody...
                            A poza tym mamy to forum,mamy siebie wiec i pogadac jest z kim jak czlowiek lezy plackiem chorysmile
                            Spokojnej nocki wszystkim i bez koszmarowsmile
                            • 27.01.12, 23:34
                              A czemu jeszcze nie śpisz??
                              • 27.01.12, 23:50
                                Hahahahawink
                                A skad wiesz,ze nie spie?
                                A nie spie bo ogladam TVN i przegladam forum,poza tym kiepsko sie czuje i ciezko zasnac...mam z tym problemy ostatnio.
                                A Ty czemu nie spisz?
                                • 29.01.12, 00:32
                                  A ze mnie taki "nocny Marek". Nie lubie tracić czasu na spanie. Pozwól, że troche Ci ponudze.
                                  A propos Twoich postów. Szczerze, nie bardzo mi się to wszystko podoba.
                                  Wygląda na to, że to Ty w tym związku jesteś pod jego dyktando.
                                  Skoro w sexie Ci lepiej z mężem, on jest małomówny, niewylewny, nieuczuciwy. Do tego traktuje Cię drugoplanowo. To jakie ma pozytywy?? Sama widzisz rzeczy, które powinnaś widzieć. Wszystko wskazuje na to, że zaczynasz popełniać błąd, który ja popełniłem. Też widziałem, wymuszone zachowania, sex z innymi na boku, wykorzystywanie finansowe i uczuciowe, pod różnymi pretekstami. Mój błąd polegał nawet nie na "kochaniu", tylko wierzyłem w "naprawe świata" , widząc że jest osobą bez żadnych wartości, sztuczną i nie posiadającą uczuć, starałem się pokazać jej miłość i szacunek jakiego nie doznała od nikogo, finału znać nie chcesz. Była to moja porażka życiowa nie jako "kochanka", ale jako człowieka. Byłem dość naiwny wierząc w resocjalizacje i będąc przekonanym, że nie ma rzeczy niemożliwych..
                                  Myśle, że powinnaś ostrożnie, naprawde ostrożnie. Też jestem facetem i wiem, jak to jest, może być opcja, że własnie zależy mu na sexie i zabawie. Jesteś tylko odskocznią od codzienności. Lub czego Ci życze, może naprawde Cię kocha i traktuje nie tylko jako obiekt pożądania. Mając wrażliwe serce na milion procent jesteś w stanie to zweryfikować.
                                  Ja wiedziałem od początku z kim mam doczynienia, ale taki ze mnie idealista, że wierzyłem, iż dzięki temu co nas łączyło stanie się cud. I chyba się stał, wiesz......, bo wszystko dobre co się dobrze kończy. Jak juz pisałem, dzięki niej poznałem super kumpele, wartościowego człowieka, z którą moge pogadać dosłownie o wszystkim i która zna moje wnętrze, jak mało kto. I to jest w życiu piękne, że jednak są jeszcze dobrzy ludzie na tym świecie.
                                  • 29.01.12, 23:38
                                    Sambreros dzieki za post,zawsze mozesz mi ponudzic,a ja zawsze chetnie poczytam to co napisales,bo ciekawie piszesz i zyciowosmile
                                    Tez jestem typem "nocnego Marka" i wieczor jest dla mnie przedluzeniem dnia,wiec korzystam z tych chwil,ktore mam tylko dla siebie.
                                    A propos moich maili mi tez sie to szczerze nie podobasad
                                    Czytam to co napisales i wiesz chyba mam podobnie,bo tez myslalam,ze moja czulosc,uczucie,spontanicznosc wyzwola w Nim jakies emocje,ale doopa,jest zimny jak glaz....przynajmniej w realu...
                                    Poznalismy sie on line i tam byl zawsze czuly,cieply i rozumielismy sie bez slow i to do mnie przemowilo!Przegadalismy setki godzin i zawsze tak bylo ...az do spotkania w realu...
                                    Mowi sie,ze ktos traci lub zyskuje przy blizszym poznaniu,w tym wypadku On traci...sad
                                    Niestety zostaje tez uczucie,wspomnienia,sentyment i nadzieja...przeciez wiesz i na pewno wiesz o czym pisze...
                                    Za kazdym razem jak mnie odtracal swoim zachowaniem usuwalam sie w cien czekajac cierpliwie az mu przejdzie majac nadzieje,ze bedzie lepiej,ze da wreszcie cos z siebie,ale czas mija a widokow na zmiany nie ma....sad
                                    Nie wiem czy to tylko potrzeba zmiany z jego strony,podbudowania wlasnego EGO czy faktycznie jakies uczucie,cokolwiek to jest dziwnie funkcjonuje....
                                    Mialam czas nad tym wszystkim pomyslec,doszlam do pewnych wnioskow,wiele zrozumialam i teraz czekam szukajac ladnego zakonczenia...
                                    Juz wiem,ze nie chce tak,nie wiem tylko jeszcze jak to rozegram-y,dzis nie chce juz myslec,jutro sie okaze....smile

                                    • 29.01.12, 23:55
                                      Myśle, że wszyscy, którzy Ci tu doradzają robią to z własnego doświadczenia i autopsji i każdy nie ma złych intencji. Tylko przypadków jest tysiące. Tak szczerze boli mnie troche krzywda ludzka i przejmuje się jak ktoś ma problemy. To głupie, ale nieuleczalne. Jak widać, też z Ciebie "nocuś". Czasem fajnie, jak ktoś nie śpi razem ze mną. A widać, że z Ciebie gaduła jak ja. I zdaje sobie sprawe, że ani ja , ani nikt Ci tu nie pomoże, jak sama sobie nie pomożesz. Doradzam zimny prysznic i realne spojrzenie na wszystko. W sumie mamy równouprawnienie i nie powinno być tak, że jedna ze stron daje z siebie wszystko, a druga wykorzystuje tylko sytuacje i zaangażowanie. Zastanawia mnie tylko jeszcze jedno. Przepraszam jeżeli Cię uraże. Piszesz, że facet jest szefem w jakiejś korporacji. Wnioskuje, że dobrze zarabia i ma możliwości. Czy nie jest czasem tak, że mając stanowisko, ma też możliwości i wykorzystuje kobiety takie jak Ty? Przepraszam, za szczerość, ale tylko pytam.
                                      • 30.01.12, 00:08
                                        Wlasciwie zalogowalam sie tu nie w poszukiwaniu rozwiazania czy odpowiedzi na dreczace mnie pytania,ale zeby poglebic swoja wiedze na te czy inne tematy,poczytac o przezyciach innych,pomyslec...
                                        Wiem,ze nikt mi nie pomoze,ze sama musze znalezc rozwiazanie,a to jest chyba oczywite...

                                        Co do tego Pana to fakt,ze ma mozliwosci,ale jezeli o mnie chodzi nie korzystal z nich wcale,wiec nie watpie,ze wykorzystuje kobiety....jakos mi to do niego nie pasuje...nooo chyba,ze jestem tak zaslepiona,ze tego nie zauwazylam...
                                        Co do mozliwosci finansowych to czyt.przygoda z hotelem w tle,a poza tym panicznie boi sie zony!
                                        Salutuje juz na dzwiek telefonu,ma ograniczone mozliwosci,wiem cos na ten temat...
                                        Bolesnie to odczulam...
                                        • 30.01.12, 00:13
                                          Mialo byc,ze watpie*
                                          • 30.01.12, 00:34
                                            malutka_35 napisała:

                                            > Mialo byc,ze watpie*

                                            Ok. Skoro tego jesteś pewna to jesteśmy w domu. Czyli wykluczmy jedną z możliwości. Przypadek hotelu o niczym nie świadczy. Salutowanie przed żoną czy mężem to tylko kwestia charakteru, kto okazuje się silniejszą stroną w małżeństwie. Ale na mocnego zawsze znajdzie się mocniejszy, to druga prawda. To szczerze bardzo zastanawiające. Facet nie inwestuje, a jednak..........Więc jak to logicznie wytłumaczyć. Albo jesteś tym czego brakuje mu w małżeństwie i zakochał się w Tobie, jak Ty w nim, albo rodzaj odskoczni. Ale idąc dalej, mając możliwości stać go na to, żeby znalazł sobie jakiś inny sposób na spełnienie swoich fantazji. Czyli wnioskuje, że może to być miłość lub fascynacja. O czo Ty w nim widzisz, co Tobie się podoba, czego nie masz w małżeństiwe?
                                            • 30.01.12, 00:48
                                              Hmmm...idzmy tym tropem ,bo robi sie ciekawie....
                                              Facet faktycznie nie inwestuje i malo sie stara...z wielu powodow....rodzina,praca,odleglosc,po prostu taki jest....ale jednak jest...
                                              Co prawda na odleglosc (bo laczy nas 150 km),ale zarywa noce na pisaniu,pisze z pracy,dzwoni...
                                              Czy to tylko odskocznia,wypelnianie luki w malzenstwie?
                                              Hmm...jesli ma mozliwosci finansowe dlaczego nie szuka na miejscu?
                                              My spotykamy sie w realu raz na kilka miesiecy i jest to niezla gimnastyka jak w ogole sie spotkac...
                                              Co ja w nim widze?
                                              Czym mnie zafascynowal,oczarowal?
                                              Podobnie myslimy,mowimy to samo w tym samym czasie,mamy podobne poczucie humoru,rozumiemy sie bez slow i to sprawilo,ze tak przylgnelam do Niego...
                                              Naprawde nie planowalam romansu,spotkan itd...chcialam pogadac i to zawsze wychodzilo nam najlepiej!
                                              Wyczuwalismy swoje nastroje juz po pierwszym napisanym zdaniu i tego mi najbardzie dzis brak....rozmow,tych wszystkich slowktore padly...
                                              Czego brak mi w malzenstwie...?
                                              To zbyt osobiste jak na forum i nie chodzi tu o seks...
                                              • 30.01.12, 00:49
                                                Co do ostatniego postu i odleglosci mialo byc,ze dzieli nas 150 km...smile
                                    • 30.01.12, 08:39
                                      może on ma schizofrenię
                                      • 30.01.12, 12:14
                                        Agus-ia76 nie wiem,na to nie wpadlam...
                                        Za to przeszlo mi przez mysl tysiac innych mozliwosci...za duzo mysle zdecydowanie!
                                        Nie wiem juz co moze byc powodem,ze jest jak jest i pewnie sama nie dojde prawdy,bo poki co poruszam sie tylko i wylacznie na domyslach.
                                        On pewnych tmatow nie podejmuje,unika,odpowiada wymijajaco,a ja nie naciskam...
                                        Ale trzymam sie jakos-jest,wrocil,napisal z samego rana a ja trzymam sie i nie odbieram,nie odpisuje,nie odzywam sie.Cisza z mojej strony,ale czy sie nie ugne???
                                        Ach...trudne to wszystko a do tego strasznie pokomplikowalo mi sie z mezem...sad
                                        Poniedzialek....
                                        • 30.01.12, 15:48
                                          Skoro masz ochotę na seks z nim to ustalcie zasady i się bawcie (bo jak inaczej odbierać Twoje "ale czy się ugnę ???"). Jeżeli masz ochotę na emocjonalny związek to skąd zmartwienie o komplikacje z mężem ? Bądź choć trochę dorosła i zapytaj się sama siebie czego Ty właściwie chcesz.

                                          • 30.01.12, 15:55
                                            On99..albo zle czytasz moje posty albo zle je odbierasz...
                                            Wczytaj sie dokladniej w to pisze i nie bedzie niedomowien...
                                            Nie chodzi tu o seks a o emocje i to czego naprawde mi brak.
                                            I nie jest to "zmartwienie o kompikacje z mezem" a stwierdzenie fatu.Tyle.
                                            Pozdrawiamsmile
                                            p.s.ne czytaj po prostu moich niedojrzylach postow,nie bedziesz sie irytowal.
                                            • 30.01.12, 20:32
                                              malutka_35 napisała:

                                              > On99..albo zle czytasz moje posty albo zle je odbierasz...
                                              > Wczytaj sie dokladniej w to pisze i nie bedzie niedomowien...
                                              > Nie chodzi tu o seks a o emocje i to czego naprawde mi brak.

                                              Właśnie - czego ? Emocji Ci nie brakuje. ponieważ gdyby ich brakowało to byłabyś w trakcie rozwodu. Seksu ? Twierdzisz, że nie. Więc czego ? Może problemów, które napędzają adrenalinę, która napędza życie ? Mówię poważnie - niektórzy MUSZĄ sobie komplikować życie aby ich napędzała adrenalina.

                                              > p.s.ne czytaj po prostu moich niedojrzylach postow,nie bedziesz sie irytowal.

                                              Możesz mi wierzyć, że mnie one nie irytują. Wcześniej próbowałem zrozumieć, wczuć się. Teraz każdy kolejny wywołuje u mnie delikatny uśmiech na twarzy - ot kolejna osoba, która tak naprawdę nie wie czego chce i to do tego stopnia, że nie potrafi zatrzymać przy sobie kochanka smile

                                              Pozdrawiam i życzę uśmiechu więcej - już za 4 dni weekend smile
                                              • 30.01.12, 21:25
                                                A co Ty mozesz w ogole o mnie wiedziec jesli nawet nie potrafisz dokladnie wczytac sie w moje posty a juz nie mowie o zrozumieniu ich...
                                                Niewazne...
                                                Sa emocje i emocje,a nie kazde z nich prowadza do rozwodu...poza tym ludzie rozwodza sie wlasnie wtedy gdy sa najwieksze emocje...widac jednak malo wisz....
                                                Problemy...mam ich sporo jak kazdy...niekoniecznie tylko przez "kochanka".
                                                Nie jestem facetem i do zycia nie potrzebuja arenaliny i nie kieruje mna testosteron...

                                                Milo mi,ze sie usmiechasz czytajac moje posty,to znaczy,ze wyzwalam pozytywne uczucia...
                                                A co do kochanka...to w tym wlasnie jest ambaras zeby dwoje chcialo na raz...czyz nie?
                                                I na przyszlosc prosze nie czytaj moich postow,nie oceniaj,nie pisz...dziekuje i pozdrawiamsmile


                                                • 31.01.12, 15:12
                                                  malutka_35 napisała:

                                                  > A co Ty mozesz w ogole o mnie wiedziec jesli nawet nie potrafisz dokladnie wczy
                                                  > tac sie w moje posty a juz nie mowie o zrozumieniu ich...
                                                  > Niewazne...

                                                  Wbrew pozorom nie jesteś ani inna, ani jedyna, ani ostatnia, która podąża zgodnie ze schematem - po prostu kolejna. A przewinęło się przez to forum przez ostatnie kilka lat już takich wiele. Z wieloma mam do dziś mniejszy lub większy kontakt i wiem jak się rozwijają ich "związki". Praktycznie wszystkie DOKŁADNIE tak samo. Może jesteś wyjątkiem ? Być może ale to co piszesz na to nie wskazuje, co więcej - wskazuje na podążanie ścieżką, którą podążało już wiele osób przez Tobą.

                                                  > Sa emocje i emocje,a nie kazde z nich prowadza do rozwodu...poza tym ludzie roz
                                                  > wodza sie wlasnie wtedy gdy sa najwieksze emocje...widac jednak malo wisz....
                                                  > Problemy...mam ich sporo jak kazdy...niekoniecznie tylko przez "kochanka".
                                                  > Nie jestem facetem i do zycia nie potrzebuja arenaliny i nie kieruje mna testos
                                                  > teron...

                                                  Adrenalina i testosteron nie są tożsame. Dodatkowo jedynie testosteron (a i to nie do końca słusznie) można, mocno upraszczając, przypisać mężczyznom.

                                                  > Milo mi,ze sie usmiechasz czytajac moje posty,to znaczy,ze wyzwalam pozytywne u
                                                  > czucia...
                                                  > A co do kochanka...to w tym wlasnie jest ambaras zeby dwoje chcialo na raz...cz
                                                  > yz nie?
                                                  > I na przyszlosc prosze nie czytaj moich postow,nie oceniaj,nie pisz...dziekuje
                                                  > i pozdrawiamsmile

                                                  Nie każdy znosi szczerość tak więc proszę bardzo smile

                                                  Pozdrawiam smile
                                                  • 31.01.12, 15:17
                                                    I tu sie myslisz,ale niech Ci bedzie...
                                                    Zeby kogos oceniac trzeba tez choc troszke tego kogos znac...po prostu...
                                                    Typowo polskie...dosrac,przylepic etykietke,ponizyc...
                                                    A nawet jesli nie kazdy znosi szczerosc....to kazdy ma prawo dobierac sobie towarzystwo tudziez rozmowcow...prawda?
                                        • 30.01.12, 15:49
                                          Twierdzisz, że on pisze po nocach, gimnastykuje się, dzwoni itp. Czyli jednak zależy mu. Ma możliwości, a jednak wybrał Ciebie, mimo odległości. Nadajecie na tych samych falach, to już dużo.
                                          I w końcu skąd ta kara, że nie odbierasz telefonów, nie odpisujesz na smsy. Czy była zbrodnia, żeby mogła być kara? Przecież nie podjęłaś decyzji.
                                          Czego w końcu oczekujesz po tym związku? Bo znając życie, on nie zostawi żony i pewnie Ty też nie chciałabyś rozbić własnego małżeństwa.
                                          Więc co w tym Waszym światku jest największym problemem?
                                          • 30.01.12, 16:00
                                            Sambreros...
                                            Co stanowi w nyszym swiatku najwiekszy problem?
                                            Brak czulosci i ciepla z jego strony,a ostatnio wlasciwie wszystkiego....
                                            Wrocil,jest,pisze...
                                            Skad moje milczenie?
                                            Bo musialam miec czas przemyslec,zrozumiec,umiec zadac wlasciwie pytania i odpowiedziec sobie na nie...
                                            Czego oczekuje po tym zwiazku?
                                            Chyba tego co mi dal kiedys...wspolnych rozmow na kazdy temat,tego czego dzis juz nie ma....
                                            Rozmawiamy dzisiaj szczerze...piszemy i widze,ze On nie rozumial jak mnie rani swoim chlodem,znikaniem,milczeniem...
                                            Nie chce rozwalac naszych rodzin,nie buduje sie szczescia na cudzym nieszczesciu...
                                            • 30.01.12, 16:45
                                              czyli ten sam finał co wszędzie tylko ładniej opakowany
                                              • 30.01.12, 17:00
                                                Tak agus-ia76,jestem escetka i dbam o szczegoly....
                                                Lubie ladne wykonczenia i zakonczeniasmile
                                                Nie ma co plakac nad rozlanym mlekiem,a co ma byc to bedziesmile
                                              • 30.01.12, 20:33
                                                agus-ia76 napisała:

                                                > czyli ten sam finał co wszędzie tylko ładniej opakowany

                                                Jak nigdy tak dziś się z Tobą zgadzam smile
                                                • 30.01.12, 21:30
                                                  I tu musze Was zaskoczyc...nieoczekiwany zwrot akcji-otoz Pan nie tylko sie odezwal,ale zmiekl,nalega na spotkanie i kontynuacje znajomosci i jeszcze kilka malenkich detali o ktorych nie wspomne...
                                                  Wiec jednak czasem warto byc twarda i nie dac sie zbalamucic...choc czasem na lukrowanie moze byc za pozno jesli ciasto juz zjedzone...smile
                                                  Pozdrawiamsmile
                                                  p.s.jak czytam to forum to mam wrazenie,ze tu czesto sie ocenia innych na zasadzie,bo tak jest zawsze,bo on nigdy itd...
                                                  Nie wiem jak to sie dalej potoczy i nie oceniam jak toczy sie zycie innych...
                                                  Kazdy sam swa powiesc pisze i tylko bohaterow czasem niewlasciwie dobiera....takie zycie...


                                                  • 31.01.12, 14:41
                                                    malutka_35 napisała:

                                                    > I tu musze Was zaskoczyc...nieoczekiwany zwrot akcji-otoz Pan nie tylko sie ode
                                                    > zwal,ale zmiekl,nalega na spotkanie i kontynuacje znajomosci i jeszcze kilka ma
                                                    > lenkich detali o ktorych nie wspomne...

                                                    Zacytuję Ciebie (dłuższy cytat) :

                                                    "
                                                    Po 4 miesiacach spotkalismy sie znowu na jego terenie,znow bawil sie w rezysera a ja odgrywalam wyznaczona mi role....kochanki....
                                                    Wynajelismy pokoj ( ja zaplacilam,bo zapomnial portfela...) i szalelismy caly dzien...z przerwami,bo...musial wracac do pracy,a wybor hotelu padl nieprzypadkowo na okolice pracy...wygodnie co?
                                                    Bylo cudownie tylko zabraklo slow,czulosci i po kolejnej jego wizycie poczulam sie jak...chyba nie musze konczyc!
                                                    "

                                                    Jakby to powiedzieć abyś się nie obraziła ... chociaż, chyba nie trzeba nic mówić smile Każdy sobie wyznacza w życiu rolę jaką chce.
                                                  • 31.01.12, 15:13
                                                    Widac jednak nie potrafisz czytac ze zrozumieniem,bo prosilam zebys nie udzielal sie w moim watku...do niektorych nie dociera jak sie im mowi,ze sa niemile widziani...
                                                    O ile dobrze widzialam sa tez fora specjalnie dla filozofow i innych przemadrzalych,pozdrawiamsmile
                                                • 30.01.12, 21:48
                                                  jak miło smile
                                                  • 30.01.12, 21:50
                                                    agus-ia76smile
                                                    Nie wiem czy milo...ale na pewno szczerze...
                                                    pozdrawiamsmile
                                                  • 31.01.12, 14:42
                                                    No widzisz smile
                                                  • 31.01.12, 17:38
                                                    Ja natomiast zgadzam się z On99.
                                                    W ogóle nie wiem o co Ci chodzi Malutka - znaczy "niby" kojarzęwink
                                                    ale..
                                                    Spotykałam się kiedyś z Facetem, który dla mnie potrafił przyjechac 520 km dwa, trzy razy w tygodniu, aby zobaczyc mnie choc na godzinę.
                                                    I myslę, ze mi raczej cięzko byłoby narażać moje małżeństwo dla kogoś kto nie jest tego wart - po prostu.
                                                    A nie wiem, czy ten "Twój" jest wart czegokolwiek.
                                                    Ale jeśli ewentualny rozpadek swojego małżeństwa bierzesz pod uwagę dla takiego gościa - ok. Wiesz przecież, że prędzej czy później moze się Twój romans wydać..
                                                    Warto? Zastanów się
                                                    --
                                                    "Bo jedyne, co tak naprawdę mamy, to nasze istnienie i nie wolno przekreślać go, w imię wątpliwej wartości zwyczajów."
                                                  • 31.01.12, 19:56
                                                    Ojjjj,ale sie narobilo!
                                                    Chwilke mnie nie bylo a rozpetalo sie pieklo,a ja sie chyba troszke przynilam...zolzasmile
                                                    Przede wszystkim przepraszam Cie On99 i wszystkich,ktorych urazilam,wybaczcie zly dzien mialam i nie bede sie tlumaczyc...i tu kolejny przyklad,ze nie dziala sie pod wplywem emocji!!!
                                                    Kolejna nauka i nauczkasad
                                                    Co do "mojego amanta" coz...czy jest wart?
                                                    Jak widac nie i powoli do tego dojrzewam ciagle jeszcze sie buntujac z wnioskami,ktore same sie nasuwaja...
                                                    Zow emocje...
                                                    Nie ukrywam,ze zauroczyl mnie kiedys,pomogl mi w pewien sposob i zaangazowalam sie a tego nie da sie tak po prostu odrzucic,zapomniec...
                                                    Jedno jest pewne...cos przezylam,wycianelam wnioski i zmienilam taktyke na korzystna dla siebie...
                                                    Padlo juz kilka zarzutow co do "mojej roli" w tej znajomosci...tu moge tylko powiedziec wiele rzeczy nie widzialam w trakcie,bo mialam tzw klapki na oczach,dzis patrze trzezwo i inaczej na to wszystko...
                                                    Czy mysle o rozowdzie???
                                                    NIE!!!!
                                                    I na pewno nie dla Niego ani zadnego innego faceta kochane!
                                                    Mam swoja mala stabilizacje i jest ok,nie zawsze dobrze,ale ok....
                                                    Pozdrawiam wszystkich urazonych i piszcie jesli oczywiscie nie macie nie jeszcze dosc,pozdrawiamsmile)
                                                  • 31.01.12, 20:06
                                                    Dziękuję malutka. Masz rację oni nie zasługują na nasze łzy. Nie warto. Wiesz ja kilka razy miałam zamiar milczeć i się nie odzywać. Poprostu zniknąć. NIe wychodziło mi to niestety. Ale teraz już wiem ile na tym tracę. Przede wszystkim chęć do normalnego życia. Chciałabym cofnąć czas, żeby go nigdy nie poznać i żyć tak jak kiedyś. Przestałam dzwonić, pisać, bo wiem że siłą nic nie zrobię. A on może zrozumie jak to jest jak ktoś najpierw mówi, ze mu zalezy a później olewa.
                                                  • 31.01.12, 20:20
                                                    Alez prosze bardzo Kocurkasmile
                                                    Wiem co pisze,bo przeszlam pieklo na wlasne zyczenie jakby nie bylo...
                                                    Dzis jestem madrzejsza o kilka przezyc i czerpie z tego sile,wyciagam wniosku,ale na ucho poeiwm Ci,ze i ja miewam czasem gorsze chwile....jak my wszystkie,ale nie dajmy sie zwariowac!
                                                    Kochana uszy do gory i usmiechnij sie na poczatek,a potem sprobuj zajac sie czyms co lubisz...dobra ksiazka,film,spaceru w taka pogode nie polecamsmile
    • 31.01.12, 16:36
      ale to jest publiczne forum i każdy się tu wypowiada i może mieć swoje zdanie,nie możesz komuś czegoś nakazać,musiałaś liczyć się z tym
      a jeśli nie umiesz tego znieść to pozostają ci tylko pogaduchy z przyjaciółką i to zaufaną bo z tymi też różnie bywa
      • 31.01.12, 20:42
        Agus-ia mialam racje i w tym wypadku...to publiczne forum i kazdy ma prawo sie wypowiedziec...
        Co do przyjaciolek...nie ufam sobie na 100 % a co dopiero psiapsiolkom....
        Najbardziej ufam mezowi,ale...czy powinnam mu mowic o problemach z kochankiem?
        Cos mi mowie,ze chyba nie....smile
        A swija droga ciekawe co by mi poradzil...?hahahahasmile
    • 31.01.12, 17:46
      Malutka na tym forum wiele dziewczyn ma rację. Ja byłam w takiej samej sytuacji. A w sumie dalej jestem. Spotkaliśmy się, w ciągu dni kilka telefonów, wieczorne rozmowy na skypie. Z czasem jednak wszystko się skończyło. Niby koledzy w pracy się czegoś domyślali. Stwierdził, ze musi uważać itp. Ale nie do końca mu w to wierzę, bo koledzy wszędzie za nim napewno nie chodzą. I jakby chciał to by coś wymyślił. U Ciebie jest żona, a u mnie są niby problemy osobiste i zamykanie się w sobie. Twierdzi, ze jak ma doła to nie potrafi z nikim rozmawiać. Wtedy potrafi milczeć przez długi czas. Ale czy my na tym musimy cierpieć. Wiesz tysiące razy po takim milczeniu obiecałam sobie, ze się już nie odezwę, że pomilczę. NIech pokaże jak mu zależy i czy wogóle jeszcze mu zależy. Niestety zawsze przegrywałam. Po ostatniej jego ciszy zamilkłam. I wtedy pokazał, że mu zależy. Przez dwa tygodnie było tak jak kiedyś. NIestety od piątku znowu sytuacja się powtórzyła. A ja znowu cierpię. NIestety. Wiesz kiedyś byłam kobietą której było wszędzie pełno, pełną życia, uśmiechnięta. A teraz jestem kłębkiem nerwów, wszystko mnie denerwuje, nie mam siły na nic. Są dni kiedy mi się z łóżka nie chce wstać. Straciłam już ro normalengo życia. A to wszystko dlatego, ze się zaangażowałam. Nie potrafiłam i nadal nie potrafię traktować tego wszystkiego jak zabawę i z tego powodu strasznie cierpię. Dlatego jeżeli masz jeszcze szansę uciec to może tak byłoby lepiej, bo inaczej napewno nie obejdzie się bez cieprienia. Życzę powodzenia. Pozdrawiam.
      • 31.01.12, 18:10
        Witaj Malutka, z Ciebie też niezła "Baba Jaga". A facet jak widać zaczyna z rączki Ci jeść. Gratulacje, każdy sposób dobry. Zaczynasz imponować. I małe pytanie, kiedy Ty śpisz, czy też uważasz, że szkoda czasu na sen? Często piszesz późną nocą, stąd pytanie.
        • 31.01.12, 19:30
          Witaj Sabrerossmile
          Dzieki wielkie za uznanie,ale nie zrobilam nic nadzwyczajnego poza dzialaniem zgodnie z sama soba...a to,ze "kochas" sie obudzil...lepiej dla niego,nie mozna przez cale zycie trwac w letargusmile
          Poki co ja sie nieco wycofalam,bo boje sie w to znow wchodzic...zobaczymy...niech je z reki,niech sie stara...a co!
          A co do mojego snu....ja miloscia zyje i praca,bo to moja pasja i to mnie napedza.
          Jak juz wsomnialam sama sobie jestem sterem i okretem i mam nienormowany czas pracy...czasem to 4 godz dziennie czasem 14 a jest jeszcze rodzina...
          Czas dla siebie mam dopiero wieczorem i wtedy odzywam...a sen?
          Wystarczy mi 4-5 godzin takiego glebokiego snu i rano jestem jak nowo narodzona!
          A kto by tracil czas na sen?
          Ale Ty wczoraj wczesniej polegles,czyz nie?
          Pozdrawiamsmile
          • 31.01.12, 19:36
            No hej poległem, poległem, przepraszam. Niestety. To masz zupełnie podobnie do mnie. Nie lubie tracić życia na spanie, a myślałem, że takich ludzi już nie ma. Czasem lubie popisać, pogadać z ludźmi. Tylko widzisz, ja przeważnie robie kila rzeczy na raz. Chyba to nieuleczalne. A i tak myśle, że z Ciebie niezły numer jest. Jakaś intuicja, skoro złamałaś szefa dużej korporacji, hm........Tylko Ty się znów nie obraź.
            • 31.01.12, 19:47
              Oj tam ojjj tam co ja moge taka mala,malutka?
              Hahahahasmile
              Czegoz my kobiety nie robimy z tymi facetami....
              I nie obrazam sie,chyba musze przeprosic on99,bo troche pojechalam po Nim...
              Zly dzien mialam...muchy w nosiesmile
              Ja tez nie lubie chodzic wczesnie spac,mam wtedy wrazenie,ze maruje piekne zakonczenie dniasmile
              Ja tez podobnie jak Ty robie wiele rzeczy na raz...wlasnie robie wafle,sprzatam ze stolu,zaraz ide prasowac i w miedzyczasie pisze do Wassmile
              Jesli mialbys ochote kiedys pogadac kliknij na moj mail,pozdrawiam i czekam na odp.smile
              • 31.01.12, 20:03
                "...wlasnie robie wafle,sprzatam ze stolu,zaraz ide prasowac i w miedzyczasie pisze do Wass mile"
                No błagam tylko nie to. Dopiero pisałaś, że pracujesz 14 godz. dziennie, a teraz piszesz, że prasujesz i sprzątasz. Malutka, nie szkoda Ci czasu na to? I absolutnie nic nie sugeruje, no ale wybacz..............No i własnie, czego Wy nie robicie z facetami, wiem coś o tym, hehehe. Ale naprawde czasem lubie pogadać byle mądrze.
                • 31.01.12, 20:17
                  Ale czasem pracuje tylko 4 i wtedy rozpieszczam swoja rodzine i wynagradzam im te chwile kiedy ich nie ma....
                  NIe nie szkoda mi czasu,lubie to,te wszystkie czynoosci domowesmile
                  Ktos przeciez musi to robic no nie?
                  A ze mna to niby jak sie rozmawia,he????
                  Co my kobiety mamy w sobie,ze Wy tak wariujecie na naszym punkciewink
                  • 31.01.12, 20:23
                    A ze mna to niby jak sie rozmawia,he????
                    Co my kobiety mamy w sobie,ze Wy tak wariujecie na naszym punkcie

                    Łomatko, to chyba odwieczna tajemnica natury. Co Wy takiego macie w sobie?? Wiesz co, jeszcze nikt nigdy mi takiego pytania nie zadał. Musze nad tym troche pomyśleć. Z tobą chyba się fajnie gada, jeszcze nie wiem, tym bardziej, jak jedną ręką prasujesz, drugą piszesz. Nogą gotujesz, a drugą pieczesz. No już sam nie wiem......................
                    • 31.01.12, 20:25
                      No jeszcze nikt mnie tak nie docenil jak Ty...chyba....smile
                      A czy to wazne,ktora reka pisze skoro daje rade???
                      Wafle zrobione,zelazko sie grzeje a ja sie udzielam na forum milo gawedzac z kilkoma osobami narazsmile
                      A co Ty porabiasz Sambreros?
                      • 31.01.12, 20:29
                        malutka_35 napisała:

                        > No jeszcze nikt mnie tak nie docenil jak Ty...chyba....smile
                        > A czy to wazne,ktora reka pisze skoro daje rade???
                        > Wafle zrobione,zelazko sie grzeje a ja sie udzielam na forum milo gawedzac z ki
                        > lkoma osobami narazsmile
                        > A co Ty porabiasz Sambreros?

                        No, aż tak wszechstronny i uzdolniony to nie jestem. Właśnie zaraz wyjeżdżam do Krakowa, to dziś mnie nie będzie. Miłej nocki. S.
                        • 31.01.12, 20:33
                          To jedz ostroznie i do nastepnego,papatkismile
      • 31.01.12, 19:42
        Kocurka1 witajsmile
        Jak czytam Twoje przezycia odbijaja sie moje...On podobnie jak "Twoj" jak ma problemy warczy i znika,dzis nauczylam sie z tym zyc,nie narzucam sie,milcze,ostatnio wycofalam sie zupelnie,byl szczerze zdziwiony,ze przez caly tydzien jego nieobecnosci nie zostawilam zadnej wiadomosci na mailu!
        Pewnie,ze przeszlam przez rozne etapy tej znajomosci od fascynacji,przez zaangazowanie po bol i lzy...On nadal nie rozumie na czym polega jak to nazwal on99smile uklad kochanek-kochanka i jak sam przyznal nie potrafi sie uzewnetrzniac...coz swiata nie zmienie,Jego pewnie tez nie,choc przez chwile mialam nadzieje....teraz cierpliwie czekam...
        Przezylam piekne chwile i kiedys byl plakala dzis wycofuje sie powoli,bo nie chcialabym tak zatrzasnac za soba drzwi bez slowa...rozmawiamy,jestesmy w kontakcie,ale przede wszystkim ja jestem teraz silniejsza i to wlasnie dzieki Niemu!
        Nie mozna nikogo na sile uszczesliwiac,dalam Mu tylko odczuc jak ja sie czulam,ale niestety mi nie przeszlo...ani bol ani zauroczenie,tyle,ze zamienilo sie w sentyment...
        Jesli nie chce sie spotkac nie nalegam,jesli jest zajety nie narzucam sie,jesli Go nie ma oddycham wreszcie pelna piersia i zaczynam wracac do zywychsmile
        I Tobie tez tego zycze kochana i wierze,ze sie da!
        Zaden facet nie zasluguje na nasze lzy!!!!
        Usmiechnij sie,glowa do gory,piers do przodu i dalej przed siebie z nim czy bez Niego....dasz rade!
        Trzymaj kciukismile
        p.s.wiem,ze wiele dziewczat ma racje i pozdrawiam je wszystkie!
      • 31.01.12, 20:19
        a nie mówiłam .....
        • 31.01.12, 20:23
          A co mowilas agus-ia?smile
          • 31.01.12, 20:29
            kocurce na privie już 100razy tłumaczyłam
            a ta dalej swoje uncertain
            • 31.01.12, 20:31
              Kochana sama pewnie wiesz,ze do pewnych rzeczy trzeba dojrzec czasem przechodzac przez pieklo,niestety...
              Czas to najlepsze lekarstwo...
              Da radesmile
        • 31.01.12, 20:31
          Mówiłaś Agusia. Ostrzegałaś. Ale to poprostu było silniejsze. Ale powoli mądrzeję i chciałabym wytrzymac.
          • 31.01.12, 20:32
            No koooofana nie masz wyjscia,juz my Ci damy wycisk!
            Posluchaj doswiadczone kobitkismile
            Trzymaj sie i nie dawaj smutkowismile
          • 31.01.12, 20:33
            spoko na kazdego przychodzi jego czas smile
            • 31.01.12, 20:35
              Niom podobno a nawet na pewnowink
              • 31.01.12, 20:38
                Do każdej decyzji trzeba dojrzeć. Ja chyba dojrzałam, ale za to musze teraz troszkę pocierpieć. Ale na własne życzenie.
                • 31.01.12, 20:44
                  Cos wiem na ten tematwink
                  Tez przez to przeszlam,ciezko bylo,ale dalam rade i Ty tez dasz!
                  Wierze w Ciebie!
                  • 31.01.12, 20:59
                    Juz dzisiaj jest pierwszy krok do przodu. Bo niedawno pisał na fb, a ja nie odpisałam. Kiedyś bym napewno nie potafiła milczeć.
                    • 31.01.12, 21:12
                      Widzisz?
                      Malymi kroczkami do przodu i tak trzymaj!
                      Ja tez mialam zaproszenie na nasz czat i w ogole sie nie zalogowalamsmile
                      Ale my zolzy jestesmysmile
                      • 31.01.12, 21:15
                        Dlaczego oni nas mogą tak traktować a my nie możemy. Co my jesteśmy gorsze. Może głupsze, bo cierpimy, ale nie gorsze.
                        • 31.01.12, 21:19
                          Ani glupsze kochana ani gorsze pod zadnym wzgledem,powiedzialabym nawet lepsze...no przynajmniej pod pewnymi wzgledami....hahahahasmile
                          Poza tym my jestesmy bardziej uczuciowe i zwykle tez bardziej sie angazujemy...a to moze blad...
                          A poza tym Kocurka kazdy przypadek jest innysmile
                          I kochana oni moga i my tez...wiec dzialajsmile
                          • 31.01.12, 21:22
                            chyba masz rację. My się za bardzo angażujemy, a oni poprostu się zabawiają. I tu własnie jest ta różnica.
                            • 31.01.12, 21:25
                              Ale kochana przeciez teraz jestesmy o to doswiadczenie madrzejsze i nie musimy znow popelniac tego bledu,a bol,ktory czujesz zaamieni sie w Twoja sile i atut,tylko pozwol na tosmile
                              • 31.01.12, 21:32
                                Postaram się.
                                • 31.01.12, 21:35
                                  Wiem,a Ty musisz zrozumiec,ze najwiecej zalezy od Ciebie wlasnie!
                                  Powodzeniasmile
                                  • 01.02.12, 01:21
                                    No i tym razem, ja dłużej wytrzymałem. Więc mamy remis. Dobra już nie żartuje, bo zaraz dostane opr. na tym forum, typu, pitu, pitu lub coś podobnego. Miłej nocki. Pa.
                                    • 01.02.12, 08:02
                                      Dzien dobrysmile
                                      NO nie da sie ukryc wygrales,choc jak z czasu napisania postu wynika wlasnie sie kladlam o tej porze...no,ale coz....mamy remissmile
                                      • 02.02.12, 21:10
                                        Malutka, daje dyla stąd. To jest forum "kochanki". Nigdy nie byłem i nie będe kochanką, bo to niewykonalne. Znalazłem się tu przez pomyłkę i tak samo znikam. Nie mam nic do zdradzonych żon, mężów, kochanek i kochanków. Jest takie powiedzenie: "Nigdy nie mów, nigdy". Życie jest grą i niestety zawsze wygrywa lepszy. I prędzej czy później trzeba się tego nauczyć. Dla wszystkich życze wiele szczęścia i samych sukcesów.........................
                                        • 02.02.12, 22:01
                                          własnie do wielu na tym forum :

                                          nigdy nie mów nigdy!!!!
                                        • 02.02.12, 22:24
                                          Samreros co Ty tak na jedna modle jakies podchody robisz?
                                          Coz jak Ci tu zle to idz,nie wiem tylko czy mam Cie gonic czy prosic zebys zostal?
                                          Troszke tu bedzie pustawo bez Ciebie,a przeciez masz swoj wklad w to forum,nawet udalo Ci sie napisac kilka trafnych komentarzy i postow...zastanow sie czy nie bedzie Ci tego brakowac...
                                          Pozdrawiamsmile
                                          • 03.02.12, 11:55
                                            Fajnie się Was, czytało. Natura facetów zmienna. Sambreros się wystraszył, hehe.
                                            • 03.02.12, 12:37
                                              Dziekismile
                                              Niestety Onnadona a szkodasad
                                              Fajny powiew pozytywnej energi i dobre fluidy,ale coz....
                                              Moze jak nas poczyta i zrobi mu sie wstyd to wroci???
                                              Zobaczymysmile
                                              Milego dzioneczka dla wszystkich,trzymajcie sie cieplo w ten mrozny czas i uszy do gory mimo czapek!
                                              • 03.02.12, 12:57
                                                Wyjęłaś mi to z ust. Przez moment forum tętniło życiem. Wiatr zmian, teraz znów proza życia.
                                                Faceci pojawiają się i znikają, a myślałam, że to nie dotyczy wszystkich.
                                                • 04.02.12, 14:16
                                                  Cześć malutka!! I jak wygląda sprawa u Ciebie? U mnie powoli do przodu. Zamilkłam, nie odpisywałam, a on nalegał. Później zadzwonił. Odebrałam (niestety). BYło przepraszanie itp. Ale powiedziałm mu, że nie wierzę. On mówi, że chce żeby było dobrze, żeby wróciło to co było itp. W sumie same pierdoły które słyszałam co jakiś czas. Wiem jedno. NIe mogę dać się omamić. Wczoraj tez miał dzwonić i cisza. Trudno. Ale najlepsze w tym jest to, że przestałam już czekać, przejmować się. Jestem bardzo spokojna i sama się sobie dziwię I nie dam mu tej satysfakcji, że to ja czekam i będę nalegać. Zobaczymy co dalej będzie.
                                                  • 04.02.12, 14:49
                                                    Witaj Kocurkasmile
                                                    A widzsz sa male postepy i tak do przodu,trzymaj fason,nie daj sie!
                                                    Masz racje nie wolno Ci dac sie omamic,musisz byc twarda,choc wiem jak trudne to bywa,ale potem moze byc juz tylko lepiej i jaka satysfakcja jak zrozumiesz,ze bez niego da sie zyc i to calkiem niezle!
                                                    Kochana "moj" tez pisze,dzwoni,probuje podchodow,odpisuje sporadycznie,raczej tak po kumpelsku,nie daje sie wciagac w zadne gierki,bo nagle rura mu zmiekla i zdal sobie sprawe co traci,ale coz...jak rzeklam wczesniej po co lukier na zjedzone ciasto?
                                                    Daje rady,jestem spokojna podobnie jak Ty,nie czekam na Niego,na jego gesty i obietnice (zwykle niespelnione),mam wiecej czasu dla siebie i swietny humor,bo otaczaja mnie ludzie na ktorych naprawde moge liczycsmile
                                                    I powiem Ci,ze nie tesknie juz,czasem owszem z sentymentem wspominam nasze przegadane wieczory i usmiecham sie mimowolnie,bo nie da sie tak po prostu zapomniec,ale da sie zyc tylko wspomnieniami zamykajac powoli ten rozdzial zycia.
                                                    To jak z paleniem,nie rzucisz od razu,a wspomnienia sa jak Nicorette w tym przypadku....
                                                    A powaznie jestem osoba tak aktywna i niespokojna,ze juz znalazlam sobie sposob na zapelnienie luki po nim...czytam wrecz nalogowo,udzielam sie wiecej towarzysko i wiecej sie usmiecham czego i Tobie Kocutka zycze i Wam wszystkim dziewczyny!
                                                    Milej sobotysmile
                                                  • 04.02.12, 15:08
                                                    Masz rację. Małe postępy są. Kiedyś bym dzwoniła, pisała. Teraz poprostu czekam. Nie mam już siły walczyć, żeby było dobrze. Dałam już z siebie wszystko i nie dam więcej. Poprostu nie mam już siły. Przestałam czekać. Wiem, że to co mówi są to słowa puszczane na wiatr, a ja nie mam już zamiaru się wypalać. Mam dla kogo żyć. Mam córkę, męża. Niestety najbardziej odczuwała to mała. A ja dopiero teraz powoli sobie uświadamiam kim on jest i jestem szczęśliwa, ze mój mąż jest taki spokojny.
                                                  • 04.02.12, 15:57
                                                    I czerp kochana sile z tego spokoju i pozwol sobie na szczescie,o jak sama piszesz masz dla kogo zyc i oni sa dla Ciebie najwazniejsi!Nie potrzebujesz nic wiecej do szczescia Kocurka,nie szukaj,bo idealu nie ma,a mozne naprawde stracic wiele...
                                                    Znam chwile fascynacji,ale nie sa warte tego co daje prawdziwa milosc zbudowana na solidnych fundamentach choc czasem tak przyziemna to jednak najlepsza,najpewniejsza,tak ymsle,bo juz wiem...
                                                    Kochana jak mi zle i cinsna sie do oczu lzy,lub zlozeczyc zaczynam na swoja codziennosc,sprawiam sobie jakas przyjemnosc....maly drobiazg...i usmiecham sie mimo wszystko bo usmiech rodzi usmiech i w im sila!
                                                    Sciskam mocno i duuuuzo usmiechu zyczesmile
                                                  • 04.02.12, 19:27
                                                    Dziękuję za pocieszenie. Myślę, że kiedyś mi przejdzie. Napewno nie zapomnę o wszystkim, o tych miłych chwilach spędzonych razem. One często wracają i właśnie wtedy pojawia się chwila zwątpienia. Ale wiem, ze muszę być silna i nie dać po sobie poznać wszystkiego. Ale wszystko się okaże. Naprawdę chciałabym wytrzymać w swoim postanowieniu, ale tak jak pisała kiedyś Agusia już nie jeden raz nie wytrzymałam.
                                                  • 05.02.12, 04:47
                                                    Kochana moze byc tylko lepiej,musi i bedzie,ale wiele zalezy przede wszystkim od Ciebie samej...
                                                    Tak dlugo jak dlugo dreczyc sie bedziesz wspomnieniami i biczowac na pewno nie zaznasz spokoju wiec zmien tor i podazaj w odwrotnym kierunku!
                                                    A,ze boli?
                                                    Kochana nikt nam nie obiecywal,ze bedzie lekko...
                                                    Popatrz ile stracilas (moglas stracic) przez ten zwiazek,a ile tak zyskalas...?
                                                    Czy naprawde warto sie tak katowac Kocurka?
                                                  • 05.02.12, 08:48
                                                    Malutka jak narazie jest bardzo ciężko, nic mi się nie chce. Najlepiej cały dzień bym przeleżała. Masz razję z tym, że mogłam bardzo dużo stracić. Ale jednocześnie nie żałuję tego co przeżyłam. Napewno tego nigdy nie zapomnę. Ale mam nadzieję, ze z czasem będzie lżej, że ułożę sobie życie bez niego i wróci to co było kiedyś. Szczęśliwe i wesołe dni. A z tym katowaniem to trafiłaś w samo setno. Od jakiegoś czasu naprawdę się katowałam. Myślałam, nie umiałam spać, wszystko mnie denerwowało. Ale ileż można????Dla jego zabawy.
                                                  • 05.02.12, 10:34
                                                    Kocurka zanim sie calkiem wykonczysz pomysl kochana czy warto i co z tego masz???
                                                    Nie spisz,jestes osowiala,smutna,przybita,na nic nie masz sily,ochoty....szybka droga do deprechy!Sama sie dobijasz i po co?
                                                    Pomijajac aspekt "jego zabawy" kochana zakladajac,ze w ogole go to rusza/lo,co z tego masz/mialas?
                                                    Katowania czesc dalsza i juz Ci mowie co nastepuje...odtracasz i ranisz najblizszych (a przeciez oni nie zawinili),trwasz w jakims letargu,nie potrafic cieszyc sie chwila i wpedzasz sie w bledne kolo,ktore prowadzi do zamknieca sie w sobie i tzw depresji,wiec ocknij sie kochana juz wystarczy!
                                                    Ilez mozna?
                                                    Chcesz zyc chwila?
                                                    Zyj,ale biezaca czerpiac z zycia to co piekne i dajac to co potrafisz z siebie najpiekniejszego!
                                                    I proponuje taka mala "zabawe"...ja robie tak jak dopadaja mnie takie dni ( i niekoniecznie o "niego tu chodzi) otoz robie porzadki w "ogrodku"...hahahasmile
                                                    A polega to na tym,ze sortuje wspomnienia na dobre i zle,te zle plewie i po trochu wyrzucam,te dobre zachowuje,przesadzam,podlewam i pielegnuje,bo warto,ale nie dla samego katowania co pozytywnego myslenia!
                                                    KOchana pomysl co przezylas i zachowaj te wspomnienia,ale nie katuj sie mysla,ze rok temu o tej porze....itd,,,,to do nieczego dobrego nie prowadzi i nie ruszasz sie z miejsca!
                                                    Bylas szesliwa?Suuuuper!
                                                    A teraz pomysl,ze i bez niego mozesz byc co juz wiesz a to polowa sukcesu wiec glowa do gory i do roboty!
                                                    Mimo zimy wez sie za "plewienie ogrodka" zeby do wiosny juz byl piekny i zacznij od dzis,a poki co zaplanuj cos milego dla calej rodziny!
                                                    Wspolne chwile,jakas gra,spaceru nie proponuje(za zimno),moze wspolne ogladanie ulubionej bajki/filmu a zobaczysz,ze czar dziala wiec badz Ty ta dobra wrozka i zaczaruj swoj swiat i Twoich bliskich!
                                                    A zobaczysz,ze warto!Ich usmiech bedzie najlepsza nagroda i Twoja sila kochana!
                                                    Powodzenia!!!!!!!!!
                                                  • 05.02.12, 11:13
                                                    Właśnie malutka. Nie warto. Mam dla kogo żyć, pomimo tego, że jednak ponad rok żyłam nim. Ale od dzisiaj zaczyna się życie bez niego. I dlatego musze zacząć myśleć o sobie, o rodzinie, o coreczce. Więc dzisiaj ruszamy do kina smile
                                                  • 05.02.12, 11:15
                                                    Nooooo bravo kochana!
                                                    Suuuper!
                                                    Wiec milego ogladania i calej niedzieli!
                                                    Pozdrawiamsmile))
                                                  • 05.02.12, 21:55
                                                    Kocurka i co sie nie odzywasz?
                                                    Jak minela niedziela?
                                                    Byliscie w kinie?
                                                    Pisz zabim zasne,bo dzis jestem wywalona jak bezpieczniksmile
                                                    Czasem nawet ja potrzebuje snuwink,pozdrawiamsmile))
                                                  • 05.02.12, 22:50
                                                    Niedziela minęła miło i przyjemnie. W kinie byłyśmy. A później małe zakupy. W sumie taka odskocznie. Ale niestety nastapiło to czego się obawialam - wieczór. I znowu się zaczęło. Na szczęście zaczęłam szybko działać. Melisa i tabletka pomogła. Więc jestem bardzo spokojna. Jak narazie jest ok. Cały czas sobie tłumaczę i próbuję go obrzydzać. A to jakby nie było pomaga. Ale boję się, że będę miała chwile słabości. A jak tam u Ciebie. Jeżeli juz zasnęłaś to życzę miłego snu. pozdrawiam.
                                                  • 05.02.12, 23:01
                                                    Ciesze sie kochana,ze tak milo spdzilas dzien i prosze zamiast myslec o "pierdolach" wspominaj wlasnie ostatnie kilka godzin.Wiem,ze to nielatwe,ale mozliwe,sprobuj!
                                                    Myslisz o nim,meczysz sie,a tymczasem on ma to w glebokim powazaniu kochana wiec pomysl moze w ten sposob...
                                                    I co tu wspominac?
                                                    Te mile chwile...?
                                                    A ile ich bylo w porownaniu z tymi nieprzyjemnymi?
                                                    Zrob taki bilans zamykajacy i zobaczysz sama czarno na bialym ile w tym wszystkim bieli a ile czerni...i stad to przygnebienie!
                                                    Kochana nie spie,jeszcze chwilke bedesmile
                                                  • 06.02.12, 16:31
                                                    Malutka to prawda. Ile było tych dobrych chwil w porównaniu do tych złych. Ale ja kończąc wyrzuciłam z siebie wszystko co miałam na sumieniu. Ona odpisał, ze zostaje bez słów na to co napisałam. Nie wiem co to miało znaczyć. Czy to, że nie liczył się z tym, ze będzie mnie na to stać, czy to że mu ulżyło. Obojętnie co by nie znaczyło niech już spada. Rano było kiepsko, ale teraz już jest lepiej. Pomyślałam znowu troszkę i stwierdziłam, ze nie warto. To koniec.
                                                  • 06.02.12, 16:37
                                                    Kochana to jeszcze nie koniec,bo pewni nie raz dopadna Cie watpliwosci i pytania typu "co by bylo gdyby",ale wiedzac to co wiesz,bedac madrzejasza o to co przezylas,jestes do przodu i tak trzymaj!
                                                    Dzis ja mam "gorszy" dzien i strasznie mi smutno i zle,ale na to zlozylo sie wiele czynnikow,nie tylk "on"...
                                                    Zrobilam taki rachunek sumienia,bilans zamykajacy i dobilo mnie to wszystko,ale jakos daje rade...poplakalam sobie,teraz dobijam sie muzyka nastrojowa...
                                                    Ale trzymam sie mimo wszystko Kocurka choc dzis trudniej mi niz zwykle...
                                                    Pozdrawiamsmile
                                                  • 06.02.12, 17:10
                                                    Malutka dzisiaj to Ty musisz się trzymać. Nie warto się dolować przez NICH. Oni nei są warci tego. My cierpimy, a oni się świetnie bawią. Wyłącz tą nastrojową muzykę, puść jakąś weselszą. I uśmiechnij się. Głowa do góry. Ja szukam sobie zajęcia, żeby nie myśleć, ale mimo wszystko boję się wieczoru. Ale jestem zdania, ze musi być dobrze. Jak chcesz to odezwij się na priwa i sobie pogadamy. Pozdrawiam. możesz napisać maila na adres gazetowy. Malutka głowa do góry!!!!!! Olejmy ich!!!
                                                  • 06.02.12, 17:17
                                                    Dzieki Kocurka!
                                                    Poki co musze isc do dentysty,wroce pozniej i na pewno sie odezwe,dziekujesmile
                                                    Pozdrawiam ciplutko i do pozniej,pasmile))
                                                  • 06.02.12, 18:43
                                                    Kocurka jestem i czuje sie chyba jeszcze gorzej z chwila przekroczenia progu domu....
                                                    Tam za drzwiami ,na zewnatrz wsrod obcych ludzi,bylo mi lepiej,bylam anonimowa,bezimienna,nie myslalam,nie czulam,wrocialam do domu,wrocily natarczywe mysli!
                                                    Caly dzien chodze jakas osowiala po domu,tak placze sie z kata w kat bez celu i bez sensu,zmusilam sie do ubrania i jakiegos makijazu,a spacer po mrozie dobrze mi zrobil...ale na krotko jak sie okazalo...
                                                    Teraz znow jakos mi zle i nawet obecnosc nie cieszysad((
                                                    Ale to nie Jgo wina tylko moja,zbyt wiele na siebie wzielam...
                                                  • 06.02.12, 19:05
                                                    Ha ha. Ja też dzisiaj byłam u dentysty. Ale się nei zmuszałam. Malutka ja się dobrze czuję, ale juz powolutku mnie troszkę nierze. Zobaczyłam na pocztę na fb a on napisał, ze wieczorem mi powie o co chodzi, że się tak zachowuje. Ale mi chyba już się nie chce tego słuchać. Nie mam ochoty być znowu oszukiwana i ściemniana. Nie mam ochoty poprostu z nim gadac. Więc się nie odezwę. Widzisz zaczęło go gryźć. Ale ja próbuję się wyleczyć. Boję się troszkę, że się złamię. Jak na tą chwilę nie chcę go znać. A Ty koleżanko główka do góry. Puść sobie jakąś komedię albo wyskocz gdzieś do koleżanki. Napewno będzie lepiej. Trzymam kciuki i uśmiechnij się. pozdrawiam smile
                                                  • 06.02.12, 19:11
                                                    Dzieki Kocurka,ale nie mam dzis ochoty ani sie smiac i robic dobra mine do zlej gry ani tez uzewnetrzniac sie przed nikim,a wiec zostane w domu jednaksad((
                                                    Ja zmusilam sie tylko do wyjscia z domu i mialam pretekst-wizyta u dentysty,spacer po mrozie i nawet przystojny dentysta bylsmile))hahahaha
                                                    Ale teraz znow sie mecze i chyba mam cos z masochisty,bo katuje sie nadal muzyka z ta tylko roznica,ze oni maja z tego przyjemnosc a ja niesad((
                                                    A Ty sie trzymaj,nie wchodz na FB,nie czytaj tych bzdor i nie daj sie znow omamic!
                                                    Masz byc silna,a nie jak ja dzis...bleeee!
                                                  • 06.02.12, 19:16
                                                    Wiesz co ja mam troszkę inny plan. Poprostu się zaloguję niech widzi, że jestem ale nie odpiszę. Będę twarda. Puszczę fb specjalnie, zeby być zalogowana ale dzisiaj mam wieczór z mała, później kąpiel, a później jakiś fajny film. Ale nic nie napiszę. NIech juz spada. Niech się troszkę pomęczy i zobaczy jak to jest, gdy ktoś Cię olewa. Nie chcę z nim gadać, bo wtedy znowu moze być tylko gorzej. Napewno nic dobrego z tego nie wyjdzie, a ja juz mam dosyć cierpienia, czekania, martwienia się itp. DOSYĆĆĆĆĆ!!!!
                                                  • 06.02.12, 19:19
                                                    I baaardzo dobrze Kocurka!
                                                    Bardzo podoba mi sie Twoj plan kochana,widzisz a nawet nie umiem dzis myslec strategicznie i jaki dzis ze mnie pozytek?
                                                    Tylko mu nie odpisuj!
                                                  • 06.02.12, 19:31
                                                    Nie odpisywać nie mam zamiaru. Nie mam zamiaru takiego czegoś zalatwiać poprzez pisanie. Poprostu nie. A czy zadzwoni to zobaczymy. A ja się zastanowię czy odbiorę, bo jak na razie twierdzę na 100 %, ze nie. Mam nadzieję, że tak zostanie, ale naprawdę obawiam się wieczoru. W sumie dlaczego ja mam być na każde załowanie.
                                                  • 06.02.12, 19:51
                                                    To dobrze Kocurka,jesli jestes pewna,ze bedziesz sila i sie nie zlamisz zrob tak,ale nie daj sie!
                                                    On nadal probuje Ci zwodzic,omamic robiac jakies dziwne podchody...uwazaj kochana...
                                                    Jesli chcesz to Ty napisz na moj mail,bo ja nawet z tym sobie dzis nie radze....sad
                                                    Pozdrawiamsmile))
                                                  • 07.02.12, 02:58
                                                    No i mialam nie tylko gorszy dzien,ale i noc jak sie okazuje,bo nie moge spac,a chcialabym baaaardzo zasnac wreszcie choc na kilka godzin!
                                                    Polozylam sie 3 godziny temu z nadzieja,ze zasne,ze przespie choc chwile,ale nic z tego,wstalam po dwoch godzinach przewracania sie z boku na bok i odliczania czasu o arankach i owieczkach nie wspomne!
                                                    I tak od kilku nocy....zarwalam juz kilka z rzedu i jak tak dalej pojdzie bede jak Zombi a wcale mi nie do smiechu w tej chwili!
                                                    Wszyscy w okol spia aja snuje sie po domu jak cien!
                                                    Ale spiesze sie z wyjasnieniem,ze to nie Jego wina,On tu nie ma nic do rzeczy,czasem spada na czlowieka zbyt wiele powaznych spraw i wtedy ciezko sie wygrzebac spod tej sterty...
                                                    A kazdy inaczej przezywa problemy....ja nie spie i nie jem...dumam,mysle,czytam Wasze posty i nieslugo bede znala zawartosc forum na pamiec!
                                                    Oby nie!
                                                    Milej nocki zyczesmile))
                                                  • 07.02.12, 17:28
                                                    Hej!! I jak tam. Dzisiaj ja mam bardzo cieżki dzień. Ale to niestety przez niego. Wiem, ze to koniec. NIe mam zamairu z nim gadać. Wczoraj pierwszy raz nie odebrałam jego telefonu. Nie potrafiłam. I zostałam zatrzymana. Ale dzisiaj nie potrafię się pozbirać. Nie mam ochoty z nikim gadać, głowa mi pęka, palę jednego za drugim, nie potrafię nic przełknąć. Do jakiego te chamy nas doprowadzają????
                                                  • 07.02.12, 19:59
                                                    Witaj Kocurkasmile
                                                    U mnie lepiej,wyplakalam sie,pomyslalam troszke i jest oksmile
                                                    Wiesz u mnie to chyba dziala tak,ze moj humor jest odwrotnie proporcjonalny do ilosci przespanych godzinsmile
                                                    Kochana nie lam sie,nie warto,ja mam spokoj,nie odpisuje,nie dam sie prowokowac,jestem silna i tylko wszystko w okol mi sie wali na glowe,ale i z tym dam sobie rade!
                                                    Kochana i Ty trz dasz rade,bedzie lepiej,uwierz w to i zrob ten koleny krok...Pozdrawiamsmile
                                                  • 05.02.12, 09:05
                                                    malutka ty na serio spać nie możesz smile
                                                  • 05.02.12, 10:16
                                                    Agusia to fakt,ze raczej do spiochow nie naleze,ale takie szalenstwa zsarzaja mi sie rzadko,ale tym razem okazja byla wyjatkowa,ze noc az tak zarwalam...
                                                    Pozdrawiam cieplutko i milej niedzieli zyczesmile
                                                  • 05.02.12, 00:08
                                                    To już jest definytywny koniec. Boli jak cholera.
                                                  • 05.02.12, 04:43
                                                    Ale co sie stalo Kocurka?
                                                    Jak,dlaczego?
                                                    Napisz cos wiecej kochana,a ze koniec....tak mialo byc,tak zakladalas sama wiec nie dziw sie tylko pogodz sie z ta mysla a bedzie z czasem tylko lepiej....
                                                    Pozdrawiam i trzymaj sie cieplutkosmile
                                                  • 06.02.12, 20:00
                                                    Napisałam Ci na pocztę nr gg.
                                                  • 06.02.12, 20:03
                                                    Ale sie ladnie wpasowalas w pelna godzine z odpisemsmileno no no
                                                    Tak kocurka,mam,odebralam,odpisalam,pozdrawiamsmile
                                                  • 11.02.12, 22:45
                                                    ŁATWIEJ ZAKOCHAĆ SIĘ NIE KOCHAJĄC NIŻ ODKOCHAĆ SIĘ KIEDY SIĘ KOCHA!!!!
                                                  • 11.02.12, 22:57
                                                    No gleboka mysl Kocurka i cos w tym jest,ale Ty nie medrkuj teraz,bo sie rozmarzysz tylko idz grzecznie do lozeczkasmile
                                                    Jutro znow jest dzien,a nie zarywac noce!
                                                    Buzkasmile))
                                                  • 12.02.12, 15:27
                                                    Kurde myślałam, że jestem silniejsza. Ale nie. NIe wytrzymałam, napisałam do niego sms-a. Kurcze ja głupia jestem. I po co???????????? Ja nie potrafię sobie sama ze sobą poradzić.
                                                  • 12.02.12, 15:35
                                                    Kocurka mam potwierdzic czy zaprzeczyc?To nie glupota tylko nadmiar wolnego czasu i uzaleznienie kochana!Wystarczy,ze znikne na chwilke i juz popelniasz jakis glupstwa!I co lepiej Ci teraz?Chyba trzeba Ci odciac wszelkie media szczegolnie na weekend!
                                                  • 14.02.12, 17:38
                                                    Dzisiaj Walentynki!!! Bardzo beznadziejne święto. Kto je wymyślił. Nienawidze tego dnia. A Tym bardziej teraz. On się nie odzywa. Milczy jak kamień. Ja staram się nie myśleć. Oczywiście z kiepskim skutkiem. Ale trudno. A do tego problemy życia codzinnego, w pracy beznadzieje, w domu też. Niech ten dzień się kończy. Może Wam dziewczyny dzisiaj lepiej minie dzień. Tego Wam życzę. I życzę miłych i udanych Walentynek.
                                                  • 14.02.12, 18:00
                                                    Kochana Walentynki to swieto komercyjne,szaleja mlodzi i niech tak bedzie,bo kiedy ajak nie w mlodosci,a Ty kochana przestan sie lamac,bo 14 luty to dzien jak co dzien!
                                                    Nic lepszy i nic gorszy niz pozostale 364 dni w roku choc oczywiscie punkt widzenia awsze zalezy od punktu siedzienia!
                                                    Masz gorszy dzien?Zawsze bedzie jakis powod-wczoraj powiedzialabys 13,dzis Walentynki,jutro srodek miesiaca itd...kazdy dzien moze dolowac,ale kazdy tez moze byc wyjatkowy...na poczatek moze wystarczy jak bedzie lepszy od poprzedniego i tego sie trzymaj!
                                                    Kocurka i tak bylo!Wczoraj to Ty podtrzymywalas mnie na duchu i za to Ci dziekuje,dzis wyplywam na glebsza wode,nie ogladam sie w tym i wiesz,ze nie mowie tu o nim...
                                                    Kochana kazdy jest kowalem wlasnego losu i nie daj kuc tego losu innym za siebie....nie daj sie smutkowi i beznadziei,bo to nie koniec swiata....to tylko gorszy dzien,a wiem co to znaczy jak malo kto....
                                                    Ani on,ani nikt inny nie powinien widziec naszych lez,jesli sa to lzy smutku i slabosci,wiec wez sie w garsc i zrob ta liste!Teraz wychodze,wroce pozniej,ale odpytam z zadania....buzkasmile
                                                    I pamietaj,ze ie jests sama,dziewczyny pozdrawiam Was wszystkie i milego wieczorku,bo nawet taki dzien moze byc piekny!!!
                                                    A,ze bez nich?No i co?
                                                    Czy przez to gorszy?NIE!
                                                    Musimy byc silne i bedziemy,pozdrawiamsmile
                                                  • 14.02.12, 19:25
                                                    nie przywiązuje wagi do tego świeta żadnej
                                                  • 14.02.12, 23:27
                                                    Agus,bo to tez zadne swieto i tego sie trzymajmysmile

                                                    Kocurka co z Toba?
                                                    Nie bylo Cie na forum,na gg,nie podoba mi sie to kochana!
                                                    Mam nadzieje,ze jutro bedzie lepiej,odezwij sie,bede czekac,buziaczki i trzymaj sie kochana!

                                                    Dziewczyny pozdrawiam cieplosmile
                                                  • 16.02.12, 20:02
                                                    Jestem, jestem. I wszystko jest w porządku. No prawie. Pozda tym, ze myślę, tęsknię i brakuje mi go. I takie już moje życie. Pozdrawiam Was dziewczyny.
                                                  • 17.02.12, 00:24
                                                    Zdecydowanie za duzo myslisz kochana!
                                                    A jak myslisz to glupoty Ci do glowy przychodza i potem tesknisz!
                                                    Zajmij sie czyms prosze!
                                                    U mnie wczoraj bylo zle,a dzis wlasnie wrocilam z imprezy i powiem szczerze,ze potrzebowalam tego,bo ani razu o nim nie pomyslalam!
                                                    Bawialam sie i znow bylam ta sama osoba co kiedys....szalona wariatka troche z ADHD,hahaha:
                                                    Dziewczyny sprobujcie wyjsc krok naprzod,byc ponadto,to trudne,ale da sie!
                                                    Trzymam kciuki i pozdrawiam!
    • 11.02.12, 13:41
      Malutka i Kocurka - miło mi się Was czytało. Z wielkimi emocjami asystowałam Waszym zmaganiom z trudną sztuką oddzielenia ziarna od plew i wydmuchania owych plew z Waszych żyć [z tego życia i z tej życi smile]
      Zauważyłam, że Malutka poczuła wyraźną poprawę już po tygodniu walk. I chociaż wkrótce potem poczuła się zwalona z nóg, pewnie jak Syzyf, to jestem pewna, że Twoje jądro, Malutka, Twoja najwazniejsza część wie już co jest dla Ciebie w życiu wazne i ze prace wykonane NIE były syzyfowymi. Gratuluję Ci z całego serca tego zwycięstwa nad swoimi słabościami.

      Kocurka - myślę, ze z pomocą Malutkiej i Ty dasz sobie z tym radę. Podpowiem tylko, że - mogę to powiedzieć jako osoba obserwująca nieco starsze panie - w okresie późniejszym czeka Was więcej bitew do stoczenia ze swoimi emocjami i innymi problemami. Za 5-10-15 lat czeka Was odgrywanie roli przekwitek, a to też niełatwa batalia. Ta obecna "mała" bitwa z emocjami i wyborami jest dla Was bardzo dobrym treningiem smile Powodzenia!
      • 11.02.12, 14:03
        Skyes dziekuje za mile slowa i wparciesmile
        Tak kazdy dzien to walka,ale warto ja podjac jesli sie wie dokad zmierzac i wierzy sie w to!
        Ja wierze,ze skoro bylo zle to moze byc tylko lepiej i tego sie trzymam!Pewnie,ze mam czasem gorsze chwile i cale dni,ale dzis znow jest lepiej,swieci slonce,swiat jest piekny i naprawde warto zyc bez komplikowania sobie (i innym) zycia!
        Przeciez kiedys trzeba wyzdrowiec,to nie byla nieuleczalna choroba,choc wciaz sa nawroty...szukamy dobrego antidotumsmile
        A Kocurka da rade!Juz mam ja w garsci i nie puszcze tak latwo,nie wykreci sie i razem bedziemy walczyc!Ona jeszcze nie wie jaka niespodzianke jej szykuje,hahahahsmile
        Pozdrawiam cieplutko i jeszcze raz dziekujesmile
        • 11.02.12, 19:00
          Ja również bardzo dziękuję za wsparcie. Dzieki <alutkiej, Agusi oraz dzięki wam dziewczyny bardzo dużo zrozumiałam. Postanowiłamsię usunać, zamilknąć i się nie narzucać. A przede wszystkim nie poniżać się już. I wiecie co wczoraj w nocy (ok.2.30) zadzwonił. Miałam nie odebrać, ale zaspana nie widziałam czyj numer jest na wyślwietlaczu więc odebrałam. Wiecie po co dzwonił, zeby powiedzieć mi, ze kocha. Ale rozmowa była bardzo krótka. poprostu nie chciało mi się z nim gadać. Jakoś nie miałam na to ochoty z nim rozmawiać. Tym bardziej, ze czuje się naprawdę oszukana. Ale dam radę. Mam pewne postanowienia. I musze w nim wytrwać. W sumie mamy takie postanowienie z Malutką. To jest nasz wspólny plan. I miejmy nadzieję, że zadziała. Ale to już się okaże. Pozdrawiam Was dziewczyny i dziękuję za wsparcie. A swoją drogą jestem ciekawa co to za niespodzianka smile
          • 11.02.12, 19:27
            A co ma nie zadzialac Kocurka?
            Sie powiedzialo A to trzeba brnac dalej i tylko do przodu,nie ogladajac sie w tyl!I tylko tak!!!
            Powiedziala co wiedziala....tez mialam wczoraj "ciezka" rozmowe z Nim i rozkleilam sie,byly emocje,placz,uniesienie,przez zlosc az do spokojnego obiektywizmu...wiec jest ok.
            Kocurka bedzie dobrze,co do niespodzianki to zaraz sie dowiesz (ciekawosc pierwszy stopien do piekla)...ale za chwilke,bo "jade na szmacie",takie hobby mamsmile
            Pozdrawiamsmile
            • 11.02.12, 21:46
              Witaj Malutka ponownie

              Znam to Twoje hobby...............widze, ze prace domowe odrobiłaś. Teraz możesz dalej walczyć ze swoim ADHD, oj dobra jesteś. Duża Buźka.
              • 11.02.12, 22:05
                Noooo prosze,prosze kto to sie odezwal?!
                Witaj Sambreros,milo Cie "widziec"smile
                Jednak jakos czulam,ze sie odezwiesz....milutkosmile
                Tiaaaa prace domowe zawsze odrabiam sumiennie i z pelnym zaangazowaniem,bo to moja poniekad walka z ADHDsmile
                Ale dzis juz nie pieke,nie robie wafli,wlasciwie siedze i pachne jak przystalo na kobiete zadbana,hahahahawink
                Dzieki wielkie za post i nie tylko....pozdrawiam cieplutko i do nastepnegosmile
                • 11.02.12, 23:05
                  to nawet nie wiecie dziewczyny jakie macie szczęście tak powoli stygnąc z tym kochankiem...
                  • 11.02.12, 23:17
                    Witaj Agusiasmile
                    Ojjj to nie tak do konca!
                    Wcale nie jest tak latwo....sad
                    Wczoraj byl kryzys,dzie jest lepiej,ale jak pisalam wciaz sa nawroty!
                    Raz na wozie,a raz pod,ale trzeba isc do przodu,nie ogladac sie za siebie,bo nigdy z tego nie wyjdziemy kochana,Ty tez!
                    Dzis Kocurka walczy....wieczory sa najgorsze...sad
                    Kocurka nie daj sie!
                    Dziewczyny zycze duzo sily i wytrwalosci w tej walce i powodzenia!
                    • 11.02.12, 23:32
                      ja nie mam już dawno z czym walczyć,tylko z własnymi myślami,a to najgorsze,tego nie da się wyłączyć
                      • 11.02.12, 23:42
                        Wiem Agusia....wlasnie te mysli i wspomnienia bola najbardziej.
                        Wracaja uparcie jak echo,wystarczy chwila ciszy i juz nas maja!
                        A najgorsze sa wlasnie wieczory,ale daje rade,nie mysle,,odpoczywam,staram sie zapomniec,choc calkiem na pewno nigdy nie zapomne,ale jestem silniejsza kazdego dniasmile
                        I tego tez Wam zycze dziewczyny!
                        Trzymajcie sie cieplosmile
                        • 11.02.12, 23:44
                          mnie tylko dziś trochę wzięło bo mamy wspólna datę urodzin
                          jutro już będzie ok
                          • 11.02.12, 23:49
                            Agusia czy dobrze rozumiem,ze masz dzis urodzinki?
                            Trzymaj sie kochana,bedzie lepiej....nie powiem Ci kiedy,ale bedzie!
                            • 11.02.12, 23:56
                              mam,za 5 minut koniec uroczystości
                              i ten fiut też ma uncertain
                              • 12.02.12, 00:02
                                Juz spoznione ale najszczersze zyczenia urodzinowe,kochana spelnienia marzen i czego sama sobie zyczysz i usmiechnij siesmile
                                Masz urodziny tydzien po mnie dokladniesmile
                                • 12.02.12, 11:12
                                  Cześć dziewczyny!!! No tak jakiś dołek mnie dorwał wczoraj wieczorem. Ale wtedy własnie poszłam grzecznie do łóźeczka. Zasnęłam jak malutkie dziecko po całym dniu na uczelni. A dzisiaj jest dużo lepiej. Fakt myślę o nim, bo tego się tak szybko się nie skreśli z pamięci tak szybko, ale nie kusi mnie, żeby zadzwonić, żeby napisać itp. Więc uważam, ze jest dużo, dużo lepiej. A to jak na mnie bardzo dużo. Więc się bardzo cieszę. To taki mój mały sukces smile Ale musze dać radę, a on niech sobie myśli co chce. A dołek był dlatego, ze przypomniały mi się nasze soboty w które siedzieliśmy do samego rana i rozmawialiśmy. Ale to już było. I nigdy nie wróci. Buziaczki.
                                  • 12.02.12, 15:45
                                    Kochana,bo w zyciu tak juz jest,ze sa upadki i wzloty,a my kierujemy sie emocjami i to czasem wielki blad,bo cierpimy,ale przeciez sa i dobre,piekne wspomnienia i nimi sie kierujmy!
                                    Kocurka ja bym Cie wsadzila na uczelnie na caly weekend i mialabys zajecie,zapomnialabys o calym swiecie!
                                    Ale fakt,ze weekendy sa chyba najgorsze,dla mnie tez,mam swoj spadek formy i naprawde nie chodzi tu o niego!Weekendy to nasze rodzinne chwile,spedzamy je razem i zawsze cos razem ciekawego robimy,ale w zimie,kiedy tak jak teraz wszyscy chorzy zmuszeni jestesmy zostac w domu,a tego nie lubie!
                                    Nie lubie w ogole zatrzymywac sie,trwac w miejscu,nudzic sie,a tu musze zredukowac tempo do zera i trzesie mnie az w srodku,wszystko mnie drazni!
                                    Zeby nie ranic bliskich dcielam sie troszke,maz zajal sie obiadem,dzieci leza w lozkch (chore),a ja staram sie nie zwariowac!
                                    Czasem i ja mam gorszy dzien...coz,ale nie mysle o nim,tak jakby w ogole go nie bylo....
                                    Pozdrawiam kochana i trzymaj sie,nie daj sie zwariowac!Buzkasmile
                                • 12.02.12, 11:45
                                  A tak jakoś mnie naszło, wiesz, że lubie ludzi na pewnym poziomie.
                                  "Malutka mówią mi on nie wart jednej łzy..........." chciałoby się rzec.
                                  Ciesze się, że widze prawdziwą przemiane i poprawe. Jak zaczęłaś tu pisać, to jak biedne małe zakompleksione dziewcze. Teraz nie dość, że pomogłaś sobie to zaczynasz pomagać innym. Wielki szacunek dla Ciebie pozytywna "Wariatko z ADHD". Jesteś inteligentną bestią i do tego atrakcyjną. Mocno trzymam kciuki i kibicuje Ci z całego serca. Buziaki.
                                  • 12.02.12, 15:58
                                    Sambreros przestan mi slodzic,bo odlece jeszcze!
                                    Ale dziekuje,to milesmile
                                    Dziekuje tez za wsparcie i kibicowanie,daje rade,choc dzisiaj mam maly spadek formy co wynika z niedopasowania mojego tempa do tempa otaczajacego mnie swiata!Czuje sie jakbym wypadla z orbity!Dobija mnie to,ale poza tym oksmile
                                    Tak Sambreros,nie warto wylewac lez...trzeba zyc chwila i cieszyc sie nia,a jesli mija nie gonic za nia,bo co to da?Nie dajmy sie zwariowac!Trzeba wziasc sie w garc i juzsmile
                                    Wiem tez,ze nie jestem sama,mam duze wsparcie i to nie ukrawam bardzo mi pomaga,za co bardzo dziekuje i cieplutko pozdrawiamsmile

                                    • 18.02.12, 22:26

                                      Teraz kilka slow podsumowania....

                                      Przez niemal 1,5 roku zylam zludzeniami,nadziejami i obietnicami przestalam tak naprawde byc soba,przestalam zyc,wstrzymujac oddech i czekajac na jego gest,slowo,ruch...
                                      Nie doczekalam sie,ostatni ruch jaki wykonal w moim kierunku byl jak wiadro zimnej wody ...

                                      Facet okazal soe moralnym dnem,a to co zrobil trudno umiescic w jakichkolwiek ramach przyzwoitosci i czlowieczenstwa.
                                      W kazdym razie byl to przyslowiowy gwozdz do trumny i jednakoz uzdrowienie poprzez terapie wstrzasowa dla mnie!

                                      Zylam w zaklamaniu oszukujac sama siebie i gdy opadly klapki,jasnosc az zabolala!
                                      Obraz,ktory ujrzalam daleki jest od tego,ktory sobie wyobrazalam zyjc zludzeniami,karmiac sie nadziejami i do konca wierzac w jego cudowna przemiane!

                                      Mija trzeci dzien mojego "samouzdrawiania" i czuje wewnetrzny spokoj,pierwszy raz od miesiecy pomyslalm o sobie i zrobilam cos dla rodziny,sprawiajac kazdemu jakas mala przyjemnosc....taka rodzinna sobotasmile
                                      Pierwsza taka,ale na pewno nie ostatnia....
                                      To maly wstep do nowego rozdzialu mojego zycia....i tyle tytulem podsumowania...pozdrawiam cieplutkosmile))
                                      • 19.02.12, 11:14
                                        Bardzo się cieszę, ze się udało. ja dalej walczę ze sobą. Mam nadzieję, że też mi się uda. Ale potrzebuję też chyba takiego wstrząsu. Wiem, ze też żyję w zakłamaniu i oszukuję sama siebie i niestety chyba jeszcze czekam. Sama nie wiem na co. Myślę jednak, ze powolutku zaczynam przeglądać na oczy. Co i jak jest w tym wszystkim grane. Dużo zrozumiałam dzięki forum. Dziewczyny pootwierały mi oczy na dużo rzeczy i na jego zachowanie. Więc powoli zaczynam się również leczyć. I wiem, ze to leczenie troszkę potrwa, ale mam nadzieję, że ten odwyk mi się przyda.
                                        • 19.02.12, 20:27
                                          pierwszym moim odczuciem kiedy to się stało była własnie ulga
                                          poczułam się wolna od tej szarpaniny z nim
                                          • 21.02.12, 19:12
                                            Prawidłowa reakcja. Mamy podobne doświadczenia. Dużo łez upłynęło, ale przeszło. Choć coś w tym wszystkim jest niezwykłego, że nie zapominamy.
    • 24.02.12, 17:38
      kochanek to bzdet

      skrzywdziłaś męża - czy on sie jakoś liczy w tym wszystkim jako człowiek?
      • 24.02.12, 17:44
        Gabbie piszesz do mnie czy kolo mnie,bo nie wiem,dosc bezosobowy ten Twoj post...

        • 24.02.12, 17:57
          Malutka, myśle, że powinnaś się samoubiczować. Co za nietakt, no jak mogłaś................ Czy wogóle zdajesz sobie sprawe, co Ty narobiłaś, pewnie mąż nie może wyjść z traumy do dziś, po tym jakie straszne "świństwo" mu zrobiłaś.?? Czy oby na pewno dasz sobie z tym rade?? A może psycholog, no jakże ubolewam...................
          Buziak Duży, do następnego..............................
        • 24.02.12, 18:08
          do Ciebie piszę

          to ze jestes kochanką to mi wisi i kochanke to mi dosyć żal

          nie jest mi obojętne jak ktoś zdradzą męża czy żonę, nieswiadomych zupelnie - mąż też ma emocje, jesli dla Cibie się nie liczy to na co tkwisz w małżeństwie. Rozwiedż się i daj sobie (i męzowi) szanse na inny zdrowy związek, a nie tylko jakies kochankowanie raniące i Ciebie i Twojego męża

          • 24.02.12, 18:17
            Malutka, brzmi groźnie. Już nie wiem, czy się bać. No rozwiedź się, śłyszałaś. Koleżanka takie dobre rady daje, a Ty nic. Uważaj malutka, bo tu widze jakieś naleciałości od Ojca Dyrektora, choć nie wiem, czy to radio jeszcze istnieje. Ale pewnie Pani Gabbi wie..................
            • 24.02.12, 18:24
              oj - osmieliłam się zwróćić uwagę na fakt, że jak kobieta zdradza męża to jest to złe

              czy się komuś podoba czy nie to jest to tak samo złe jak to, że mężczyzna zdradza żonę i manipuluje kochankami

              a Malutkiej tak z tym dobrze? jakoś nie zauważyłam wielkiego szczęscia w brzmienu jej postów

              prawda niestety moze zaboleć
              • 24.02.12, 18:32
                To chyba powinnas czuc satysfakcje,ze kolejnej kochance sie nie udalo co Gabbie?
                Juz nie tak nie przezywaj,to juz przeszlosc,historia,nie goraczkuj sie tak,idz moze na inny watek swiat zbawiacsmile
                Albo zostan tutaj bedzie zabawnie,Twoj wybor,nie wypraszam Cie...
                Jak swiat swiatem zdrada istniala zawsze juz nawet jakis wzmianki w Bibli byly...
                I pewnie do konca swiata bedzie...coz swiata nie zbawimy,mozesz mnie ukamieniowac jak Ci to przyniesie ulgesmile
                Pozdrawiamsmile
                • 24.02.12, 18:39
                  Malutka, bo Ty to wogóle złe kobieta jesteś. I więcej na ten temat nie będe pisał, bo normalnie wstyd mi za Ciebie. A mąż pewnie dziś paska weźmie i po pupci wystrzela i należy się, no..........................
                  • 24.02.12, 18:44
                    Noooo baaa Sambreros...gdybym nie byla taka zlawinknie intrygowalabym tak a tym samym nie byloby tak ciekawiesmile
                    A ten pas to niezly pomysl....jhahahah,chyba mu go podsune...pomysl oczywiscie z paskiem...
                    Pozdrawiam i do nastepnegosmile))
                    • 24.02.12, 19:14
                      na Sambrerosa to Malutka lepiej uważaj wink

                      kolejny słodki pan z netu, co pisze dokladnie to co w danym momencie wygodnie jest usłyszeć - czemu tak mu nie w smak moje przypomnienie o istnieniu męża?
            • 24.02.12, 18:27
              Ach Sambreros jakos sie nie boje,o rozwodzie nie mysle,a jeden nawiedzony juz czuwa nade mna wiec jakos daje rady...wiesz o kim mowie...hahahahsmile
              • 25.02.12, 10:29
                Malutka, fajne to forum i dość wciągające, co??? Czasem robi się jak na czacie. Są emocje, adrenalina, pojawiają się uczucia. Można przypadkowo oberwać, później posypując głowie popiołem. Innymi słowy wszystko to co, "misiaki słodziaki" lubią najbardziej, oprócz miodu i sexu. Nie sądzisz???
                • 25.02.12, 10:43
                  Dzien dobry wszystkimsmile
                  Tak Sambreros niezla jazda w skrajnosci w skarjnoscsmileOd chwaly az po baty i coz zrobic?
                  Kilka dni temu okrylam sie gloria chwly wwczoraj dostalam po doopie za szczerosc i szczere opinie,nieprzewidywalne to nasze forum i masz racje wciagajace.
                  A jakie emocje...cud,miod,orzeszki o sexie nie wspomnesmile
                  Pozdrawiam i milego dzioneczka zyczesmile
          • 24.02.12, 18:23
            A Ty przepraszam reprezentujesz strone pokrzywdzonych zon i mezow?
            To,ze jestes zdradzana zone bije na kilometr,ale czemu wyzywasz sie na mnie nie rozumiem?
            Psychoterapia na stronie "KOCHANKI" no bravo!
            Niezly pomysl,tylko gorzkniejesz tutaj i marnujesz siesad

            Co do mojego malzenstwa ma sie niezle,nie musze Ci sie tlumaczyc,mam dwa watki,jak zadasz sobie trud to przeczytaj,wczuj sie,moze cos zrozumiesz potem zapraszam na konsultacjesmile

            Kazda zdrada to zwiazek zazwyczaj przyczynowo-skutkowy,nic nie dzieje sie przypadkiem...takie zycie.

            Ale jeszcze dzis zapytam meza,jak tylko wroci do domu czy nie przeszkadza mu moja przygoda,moze sie przylaczy,poradzi cos...?Nie narzekal do tej pory....

            Zanim ocenisz kogos,poznaj przeciwnika,czasem mozna kogos skrzywdzic i nie zakwaszaj prosze atmosfery,bylo tak milo...
            To forum dla kochanek,gdzies przeciez musimy sie wgadac my biedne,pokrzywdzone,porzucone...prawda?
            • 24.02.12, 18:38
              Malutka, nie wyzywam się na TObie ani na nikim - odnoszę się tylko do sytuacji - nie do ludzi.

              jakiś facet Twoim kosztem leczy własne ego Cieprisz z tego powodu bo się zaangażowałaś. Zobacz też, że w tym ukladzie istnieje też Twój mąż. Czlowiek, który też może cierpieć,

              naprawdę nie kochasz go na tyle aby było CI obojętne co on czuje? jesli rzeczysicie tak go nie kochasz to po co Ci to małżeństwo.
              • 24.02.12, 18:41
                Gabbie,bo widzisz tak juz jest na tym podlym aczkolwiek pieknym swiecie,ze uczymy sie na bledach-swoich to tez blad i jak juz wspominalam skutek jest konsekwencja przyczyny...
                Czasem cos nas pcha w zlym kierunku,a wiadomo przeciez,ze zakazany owoc najlepiej smakuje,prawda?
                Na reszte pytan odpowiem na mailu,jesli Cie interesuje zapraszamsmile
                • 24.02.12, 18:49
                  Ja Ci zyczę żebyś się otrząsnęła, żeby mąz przebaczył, żebyś mężowi przebaczyła też Ty cokolwiek on CI zawinił.

                  Jeśli Wam się uda to będzie zupełnie inny, nieporównywalny z żadnymi kochasiami poziom miłości. Tego Ci życzę.

                  Wiem co piszę bo, jak zauważyłaś jest po przejsciach, pisze na podst doswiadczen własnych, a także inncyh ludzi "z doswiadczceniami:, którzy kiedyś mnie wsparli.

                  oczywiscie zakładam, że Twój mąz jest normalnym facetem, a nie jakimś psycholem co się znęca nad rodziną
                  • 24.02.12, 19:33
                    I święte słowa. Otrząśnij się malutka. A na mnie uważaj, wiesz...............Fuuj, a wogóle to obrzydliwe, tyle dobra na świecie i życzliwych ludzi. A Ty akurat zaufałaś mi, a ja mam takie złe intencje względem Ciebie. Sam się chyba siebie zaczne brzydzić. Mimo, iż nie znałem się nigdy z tej strony. Idąc dalej, pewnie następny krok będzie taki, że zaczne Cię uwodzić, a później mimo Twojej woli zaciągne do łóżka. Cóz za przewidywalny scenariusz.
                    A Tobie Gabbi życze, żebyś spotykała na swojej drodze innych ludzi niż spotkałaś dotychczas. Bo z tego co tu widze to raczej Ty masz kompleksy a nie Malutka i tak między wierszami, widziałaś ją?? Bo ja widziałem i mimo iż jest piękną kobietą to jakoś nie myśle o niej tak jak TY na to patrzysz.
                    • 24.02.12, 19:52
                      oj Sombreros, Sombreros - takie manipulacje to już nie ze mną.

                      Malutka zrobi co zechce - to oczywiste. Skoro jednak pisze na otwrtym forum to jest otwarta na różne opinie.

                      Również na taką, że małżeństwo ze zdradami to za przeproszeniem ch..jnia, i to dla obojga małżonków

                      albo niech swoje ratuje albo zakończy, po to by budować wartościowy związek z kim innym

                      uwazasz, że ma tkwić przy mężu i pakować się w te - hmm - "porozumienia dusz" na boku?
                      • 24.02.12, 20:02
                        Czyli Twierdzisz, że ktoś tu kimś manipuluje................ Interesujące.
                        Wiesz co, napisz sobie do niej na prv. Bo nie czuje się upoważniony do pisania o jej problemach, a o swoich po prostu nie chce tu pisać.
                        Malutka jest na tyle inteligentaną osobą, że potrafi wyciągnąc własne wnioski.
                        A wiesz dlaczego z nią pisze, bo w przeciwieństwie do większości. Wie co jest żartem, a co jest na serio. Odnośnie małżeństwa, zdrady etc. To zupełnie inny temat.
                        I nie zamierzam go podejmować. Zresztą, takie manipulacje to nie z Tobą. Więc o czym my wogóle rozmawiamy.
                      • 24.02.12, 20:06
                        Na szczescie mam wolna wole i prawo glosu,dlatego wypowiem sie ostatni raz na ten temat.
                        Gabbie mysle,ze dosc obszernie wypowiedzialam sie na temat mojego podjescia do wielu rzeczy i spraw,sa jednak kwestie na ktore publicznie i to na tym forum wypowiadac sie nie bede,ponownie zapraszam na priv badz prosze o zakonczenie tematusmile
                        O mnie sie nie martw,jestem duza dziewczynka i dam sobie rade z Sambrerosem takzesmile i spokojnie nie pakuje sie w kolejne porozumienie duszsmile,aczkowiek wyjatkowo dobrze sie rozumiemy z Saambrerosem i bez podtekstow proszesmile
                        Pozdrawiamsmile
                        • 24.02.12, 20:32
                          Malutka masz rację. To co się czuje i jak wygląda teraz nasze życie to już tylko my wiemy. A ktoś jest taki mądry jak co niektórzy na tym forum niech pamiętają o tym, że mogą się kiedyś znaleźć po drugiej stronie. I wtedy nie będą gadać takich głupot. NIGDY NIE MÓW NIGDY!!!!!! Szczera prawda. I pamiętajcie o tym.
                      • 24.02.12, 22:36
                        gabbie napisała:

                        > oj Sombreros, Sombreros - takie manipulacje to już nie ze mną.
                        >
                        > Malutka zrobi co zechce - to oczywiste. Skoro jednak pisze na otwrtym forum to
                        > jest otwarta na różne opinie.
                        >
                        > Również na taką, że małżeństwo ze zdradami to za przeproszeniem ch..jnia, i to
                        > dla obojga małżonków
                        >
                        > albo niech swoje ratuje albo zakończy, po to by budować wartościowy związek z
                        > kim innym
                        >
                        > uwazasz, że ma tkwić przy mężu i pakować się w te - hmm - "porozumienia dusz" n
                        > a boku?

                        Gabbie, zarzucono mi na tym forum, że mówie kobietom to chcą usłyszeć, choć, tak naprawde nie wiem którym.
                        Czytam miedzy wierszami i rozumiem że chcesz usłyszeć zgodnie z teorią Sosny:

                        Tak spałem z malutką 100 razy, jest wspaniała i cudowna. Dała się nabrać na urok takiego starego zbereźnika jak ja, bo wcześniej trafiła na jakiegoś dupka, którego spuściła do muszli klozetowej. On mydlił jej oczy, teraz mydla jej ja. Wykorzystałem biedną, niewinną i dobrą dziewczyne pełną energii, emocji i jakże atrakcyjną. Swoją drogą mąż sprawił jej lanie, paskiem po pupce, bo zgodnie z Twoją radą, przyznała się i odbudowała swoje wspaniałe małżeństwo i teraz się spełnia i kocha swojego męża i rodzine jak nigdy dotąd.
                        Dobrze, że są na świecie jeszcze tacy cudowni doradcy jak Ty, bo inaczej malutką pochłonęłyby piekła bramy. I na pewno zostaniesz za to sowicie wynagrodzona, że uchroniłaś ją przed manipulacją i wszystkimi złymi mocami tego świata.

                        Jeżeli życzysz sobie inną wersje, napisz do malutkiej na prv.

                        Pozdrawiam i miłej nocki.
    • 24.02.12, 23:44
      powiem tak ty chora nie jesteś chyba że można powiedzieć uzależniona od milosci jaka do niego czujesz kochasz go to jest odpowiedź ja tez długoo.... Czekałam odezwal sie i chciał być przyjaciółmi ale co to za przyjaźń jak mi tylko to napisał i od tamtej pory nie odpisuje...nie przejmuj sie może zemścij sie jakoś na nim ja to planuję bo znów dał nadzieję mi choć fakt czekałam na to ale sie nie odzywa teraz...zemścij sie to dobre rozwiązanie nawet jeśli go kochasz
      • 25.02.12, 10:50
        Witaj Zolwiksmile
        Odpisalam Ci wczoraj (a wlasciwie dzisiaj na priv),przeczytaj,przeanalizuj o odezwij sie,ok?
        A tu kochana napisze tylko tyle,bo widze,ze targaja Toba ogromne i skrajne emocje-nie tedy droga,naprawde!
        Kochana emocje to zawsze zly doradca i prosze sprobuj sie wyciszyc,przeanalizuj wszelkie "za" i "przeciw" i nie dzialaj pochopnie!
        Przede wszystkim pamietaj,ze Twoja sytuacja jest podwojnie trudna,bo wszystko dzieje sie na podlozu rodzinnym i pomysl o tym przyszlosciowo a nie tylko chwila obecna...
        Na obecna chwile tez nie wyglada to zbyt ciekawie,pisalam Ci...odnies sie do priva i czekam na odpowiedz.
        Jestem z Toba,pisz Zolwiksmile
        • 25.02.12, 15:00
          Witajcie po raz kolejny dzisiajsmile
          Wlasnie dzisiaj...dokladnie mija miesiac jak dolaczylam do Was na tym forum i jakos zebralo mi sie na analizy i podsumowania....
          Gdy teraz czytam swoje pierwsze posty mam wrazenie,ze minely cale miesiace a nie zaledwie tygodnie i zastanawiam sie w jakim musialam byc stanie piszac to....
          Wiele zmienilo sie przez ten miesiac...mam wrazenie,ze jestem dojrzalsza,silniejsza i madrzejsza o kolejne doswiadczenia zarowno te dobre jak i te zle,ale one wszystkie sa czescia skladowa zycia.
          Tak dziewczyny...miesiac temu bylam rozwalona psychicznie,zalamana i slaba,dzis jestem jakby inna osoba...pogodna,spokojna i silniejsza i choc czasem przyjda gorsze chwile to sa to tylko krotkie momenty i szybko biore sie za siebie,bo szkoda zycia na smutki!
          Wiem,ze latwo mi sie mowi i sama jestem w szoku,ze tak sprawnie i dosc szybko udalo mi sie uporac z moim "problemem",ale nie "poszloby" mi tak sprawnie gdyby nie Wy-to forum,wyciszenie emocji i zdrowe podejcie do calej sprawy.
          Dlatego mimo czasem z pozoru beznadziejnej sytuacji i pietrzacych sie emocji "wyzdrowie" jet mozliwe!Wiec dziewczyny trzymam kciuki i do przodusmile
          Nie ma rzeczy niemozliwych,prawda???

          • 26.02.12, 23:25
            Gratuluje malutka i wiesz, że trzymam kciuki.
            Szczere życzenia z okazji udanej "mięsięcznicy". Widać to, że jesteś mądrzejsza i szybko stanęłaś na nogi.
            ........By the way, pewnie dużo błędów popełniłaś w tym co robiłaś i dobrze, że zdałaś sobie
            z tego sprawe. Wcześniej czy później. Teraz już będzie tylko lepiej. Dałaś za dużo od siebie,
            nic nie dostając w zamian, zaangażowanie, uczucie i pewność komuś, komu się nie należało.
            I wykorzystał to,....... standard w dzisiejszych czasach, nie tylko na płaszczyźnie k-k.
            I chyba dobrze, że puściłaś kochasia z torbami, bo nie warto było.
            Wiem co pisze, dawno temu przytrafiła mi się "miłość", która okazała się zwykłym oszustwem, na tle materialnym, a dałem od siebie naprawde wiele. I ciesze się, że Ty przejrzałaś na oczy wcześnie, bo u mnie stało się to zdecydowanie za późno.

            Jak zwykle buziak słodziak na dobranoc.
            • 05.10.13, 21:23
              Ku przestrodze.....
              I znow tu jestem pomimo uplywu czasu cierpie na ta sama dolegliowosc co ostatnio i co najdziwniejsze sprawca jest wciaz ten sam mezczyzna....od 3 lat....szarpiemy sie,rozstajemy i znow do siebie wracamy....
              Przezylismy w tym czasie wiele upadkow i wzlotow,ale wciaz ciagnie nas do siebie jakas nieodgadniona sila...
              Po kazdym upadku sa nerwy,lzy,ozstanie,po ktorym nastepuje cisza i wyczekiwanie....i powroty...
              Juz sama nie wiem w czym tkwi ta sila....czy to milosc,przyjazn,przywiazanie czy uzaleznienie?
              Nie znam odpowiedzi na to pytanie,obecnie jestem na etapie wycofania,bolu i zapomnienia,ale wiem,ze po tym wszystkim...po chwilach zwatpienia,nienawisci przyjdzie pustka,ktora znow zapelnie NIM...
              Najwiekszy problem polega na tym,ze rozum juz dojrzal do wycofaniaa serce wciaz ulega pokusie....i czeka...
              Po takim czasie mozna sie juz poznac nawet na wylot i wreszcie opadly klapki,widze niedociagniecia i wady,ale wciaz pamietam zalety,wzloty i to rodzi nadzieje,na co...?
              Tgo nawet najmadrzejsi ludzie na swiecie nie wiedza,bo mam szczesliwe zycie malzenskie,rodzinne,ale czegos mi brak....tylko teraz juz wiem,ze ON nie wypelni tej pustki...
              Wiec drogie panie,kobiety,dziewczyny...czasem naprawde nie warto....!Pozdrawiamsmile
    • 16.03.12, 21:50
      czat to zuo..
      --
      ...bo wszystko to iluzją jest i magią...
    • 25.04.16, 01:23
      Cześć....
      Znów tu jestem,po latach nieobecności, właściwie sama nie wiem dlaczego...?
      Moja historia kochanki to już przeszłość, zamknięty rozdział...a byłoby o czym pisać...
      Od zauroczenia,motylków w brzuchu,wzlotów i upadków przez poniżenia,płacz,rozstania i powroty aż po obojętność i złośliwość....
      Znajomość trwała dokładnie 5 lat i dokładnie w rocznicę poznania zerwalam wszelkie kontakty bez prawa powrotu,be łez i żalu, bez uczuć i emocji....
      Refleksja?Ulga...wreszcie uwolniłam się od własnego uzaleznienia,zaczęłam oddychać,żyć własnym życiem, bez patrzenia na telefon,liczenia godzin,biegania za jego cieniem i dogadania mu na własne życzenie!
      Zrozumiałam jedno:mogłam żyć sama,bez symbiozy z nim,on przestał być wyznacznikiem mojej wartości,znów poczułam się kobietą,nie szukałam potwierdzenia tego w jego słowach,spojrzeniu,czynach....
      Kolejna refleksja....jak wytrzymałam te 5 lat poniżeń,pustych słów,zapewnień,wkrętów, kłamstw, etc....po co,w jakim celu?
      Czy żałuję? Tak,straconego czasu,ale nie wszystkiego...było kilka momentów wartych zapamiętania, momentow, które nauczyły mnie być silną i zmienić siebie.
      I tak się stało....wszystko się zmieniło,choć potrzebowałam na to wiele czasu....dziś jestem inna kobieta zarówno w środku,jak i na zewnątrz....przeszłam swoistą metamorfozę....zmieniłam fryzurę,styl ubierania,znalazłam czas na rozwijanie siebie i swoich pasji....kiedyś ten czas wypełniały mi maile,czat i tęsknota....dziś cieszę się życiem,każdą jego chwilą....rodziną...
      On....jest prawie dwa lata po rozwodzie,jego rozgoryczenie życiem,małżeństwem odbiło się na mnie,na nas....stracił pracę,z wyżyn spadł na niziny...wyznacznikiem jego wartości było stanowisko,firmowe auto,laptop i komórka,spora kasa,która odeszła wraz ze stanowiskiem....co pozostało....?Niewiele....
      Co mi dał,co dały mi te 5 lat?Siłę, własne poczucie wartości i niezależność....dzieli nas wszystko łączy tylko te 5 lat...wspomnienia,które powoli się zacierają, bo brak emocji,ale gdyby wzniecić ogień....?Czy potrafiłaby pozostać obojętna?Wolę wierzyć,że tak,lecząc się z tego uzaleznienia nie próbowałam go znienawidzić, raczej wspominałam chwile upokorzeń i poniżeń...
      Dziś jestem inna kobietą cięższa o bagaż doświadczeń...pozdrawiam nocą smile)))
      • 25.04.16, 08:49
        Hej kocurek ??
      • 27.04.16, 18:10
        Ze tez nie potrafia miec romansu - dla samej przyjemnosci przebywania z kims fajnym...

        Ja tam wszystkie romanse wspominam z lezka w oku...
        Naturalnie, po jakims czasie kobiety same odchodzily, bo liczyly na cos wiecej - ale gdyby potrafily zatrzymac sie na "moim" etapie - to do tej pory zadnego z romansow bym nie skonczyl...
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.