Dodaj do ulubionych

Do kochanek, które stały się stałymi partnerami sw

18.10.13, 14:03
Prawie 3 lata temu mój „miś” w końcu zdecydował się odejść od żony i już na poważnie związać się ze mną, a od 1,5 roku jesteśmy małżeństwem smile i jestem macochą jego dzieci … I wszystko byłoby cudnie, gdyby nie te dzieci i ex żona, z którą musi być w kontakcie ze względu na dzieci. Oczywiście zdawałam sobie sprawę z tego, że tak naprawdę exia i dzieci nie znikną z jego a teraz z naszego życia, no ale rzeczywistość okazała się być gorsza… Chcemy mieć wspólne dziecko i zacząć żyć jak prawdziwa rodzina, ale nic z tego, bo jego dzieci, dzieci, dzieci , które są u nas w każdy weekend i niekiedy przez większość tygodnia (mieszkamy blisko siebie). Nic nie możemy zaplanować, bo dzieci mają inne plany, wiecznie musimy sobie czegoś odmawiać, bo dzieci musza kupić sobie nową grę, 1000 parę butów lub jechać na kolejną wycieczkę w tym roku szkolnym, i jeszcze te ciągłe wizyty, które nie dość, ze są u nas przez cały weekend, to jeszcze bardzo często od wtorku do czwartkowego wieczora. Mam dość, tym bardziej, że mój M. obiecywał, ze będzie inaczej. Od pewnego czasu myślę o tym, żeby namówić M do przeprowadzki na 2 koniec kraju i w końcu mieć spokój. Dodam, że nie chce całkowicie odseparować ojca od dzieci, tylko chce unormować sytuację. Przecież nic się nie stanie, jeżeli będą widywać się z ojcem np. co drugi weekend, tym bardziej, że nie są to małe dzieci (14, 12, 7 lat) i wg mnie nie potrzebują tak częstych widzeń z ojcem.
Wiem, wiem co napiszesz cie: „wzięłaś faceta z przychówkiem, to teraz płacz”

Dziewczyny, jak Wy sobie radzicie z przeszłością swoich mężczyzn i w roli macoch ich dzieci? Co zrobilibyście na moim miejscu?
Edytor zaawansowany
  • agus-ia76 18.10.13, 14:22
    dokładnie tak mysle jak sobie odpowiedziałaś mimo tego że jestem byłą...
    dzieci to dzieci,a matka napewno tez po cichu mści sie i daje ci popalić za to ze odbiłas jej faceta
  • cos.tam.cos.tam 18.10.13, 14:30
    agus-ia76 napisała:


    > dzieci to dzieci,a matka napewno tez po cichu mści sie i daje ci popalić za to
    > ze odbiłas jej faceta


    Gdyby exia była dobrą żoną, gdyby dbała o to małżeństwo, i gdyby mój M był z nią szczęśliwy, to mogłabym stawać na rzęsach, nie dałabym rady odbić jej męza.
  • 7xxx.xxxx 18.10.13, 14:50
    cos.tam.cos.tam napisała:

    > Gdyby exia była dobrą żoną, gdyby dbała o to małżeństwo, i gdyby mój M był z ni
    > ą szczęśliwy, to mogłabym stawać na rzęsach, nie dałabym rady odbić jej męza.

    Spoko, za kilka lat jakaś inna cos tam cos tam napisze o twoim meżu na forum dla kochanek dokładnie to samo co ty teraz.
  • cos.tam.cos.tam 18.10.13, 15:12
    Martw się o siebie i swojego męża, czy kogo tam masz wink
  • marquitanne 18.10.13, 15:27
    Pracujesz? Zarabiasz w miarę dobrze? Radzę mieć oddzielne konta i np jedno na którym co miesiąc coś odkładacie na wspólny cel.
    U mnie pasierb ma rentę i kasę z odszkodowania po śmierci matki, poza tym zarabiam dość dobrze, więc nie jest to taki duży problem - póki co.
    Co do czasu z dziećmi - fajnie, że go z nimi spędza. Proponowałabym Ci np ustalić, że co druga niedziela jest tylko dla Was. Dzieci mają dziadków?
    U mnie taki system działa, staramy się jeden wieczór w tygodniu i ponad połowę każdej soboty lub niedzieli spędzić tylko we dwoje. Angażujemy wtedy dziadków, moją mamę lub opiekunkę. Wiem, że taki system praktykują również małżeństwa ze swoimi, biologicznymi dziećmi i doskonale się sprawdza.
  • cos.tam.cos.tam 18.10.13, 15:51
    marquitanne napisał(a):

    > Pracujesz? Zarabiasz w miarę dobrze? Radzę mieć oddzielne konta i np jedno na k
    > tórym co miesiąc coś odkładacie na wspólny cel.

    Tak, zarabiam bardzo dobrze jak na warunki Polski i właściwie to ja utrzymuje rodzinę, bo cała pensja mojego M idzie na alimenty i różne dodatki.

    > Co do czasu z dziećmi - fajnie, że go z nimi spędza. Proponowałabym Ci np ustal
    > ić, że co druga niedziela jest tylko dla Was. Dzieci mają dziadków?

    Exia się na to nie zgodzi, bo dzieci muszą widzieć się z ojcem tyle razy w tygodniu, ile chce i kiedy chce, bo "ona też ma prawo do własnego życia...
    Tak, dzieci mają dziadków, ale niestety rodzice mojego M. mieszkają w USA, a z rodzicami matki nie mają kontaktu przez matkę.

    > U mnie taki system działa, staramy się jeden wieczór w tygodniu i ponad połowę
    > każdej soboty lub niedzieli spędzić tylko we dwoje. Angażujemy wtedy dziadków,
    > moją mamę lub opiekunkę. Wiem, że taki system praktykują również małżeństwa ze
    > swoimi, biologicznymi dziećmi i doskonale się sprawdza.

    Prawda jest taka, że dzieci spędzają z nami tyle czasu, bo mamusi po prostu nie chce się nimi zajmować. Tak samo było przed ich rozwodem i przed tym, jak pojawiłam się w życiu M. cały czas to on zajmował się dziećmi, bo exia cały czas była a to na zakupach z koleżaneczkami lub w spa, gdy były chore to m siedział z nimi, choć ona nie pracowała i teraz, gdy najmłodsze jest chore, to też siedzi na spółkę ze mną. Gdyby nie ja, to dzieci nie miałyby kupionej wyprawki do szkoły, ciepłych ubrań, bo mamusia pieniążki wydaje na siebie i koleżanki. To nie jest tak, ze ja jestem tą złą, która rozbiła rodzinę, a exia jest tą biedną i skrzywdzoną sierotką Marysią, bo - jak już napisałam - była dobrą żoną to małżeństwem byliby nadal.
  • rybka64 18.10.13, 15:28
    Jak czytam takie treści to mi się śmiać chce. Ja może byłam głupia i naiwna, od misia oczekiwałam raczej szczerości, niż wkrętów i kłamstw, bo tylko przez nie mnie dostał. Ale od samego początku wiedziałam, że nie chcę go za męża. Od samego początku wychodziłam z założenia, że facet który miał zdradza żonę, i miał wiele kochanek nie może być partnerem w życiu, może serce inaczej podpowiadało, ale w tej kwestii słuchałam rozumu. Miś i ja, o nie. Wpakowałaś się w wielkie bagno, i skutki będziesz zbierać do końca życia. NIESTETY NIC NA TO NIE PORADZISZ. A dziecko potrzebuje ojca, zawsze i wszędzie, chociaż tutaj nie wypisuj bzdru, bo włos się jeży na głowie. Jedynie co ci pozostało to zaakceptowanie sytuacji, walczenie z nią odwróci się przeciw tobie, wcześniej czy później.
  • 7xxx.xxxx 18.10.13, 16:55
    > Martw się o siebie i swojego męża, czy kogo tam masz wink

    No i czego się tak wściekasz naiwna istoto? Prawda zabolała? Ja w przeciwieństwie do ciebie nie muszę utrzymywać własnego meża. Przerypane mają te drugie żony. I nawet nikt im nie współczuje.
  • cos.tam.cos.tam 18.10.13, 17:10
    7xxx.xxxx napisał(a):

    >
    > No i czego się tak wściekasz naiwna istoto? Prawda zabolała? Ja w przeciwieństw
    > ie do ciebie nie muszę utrzymywać własnego meża. Przerypane mają te drugie żony
    > . I nawet nikt im nie współczuje.

    Ale ja się nie wściekam i nic mnie nie zabolało, bo nie napisałaś nic takiego, co mogłoby mnie zaboleć smile I gdzie Ty widzisz to moje wściekanie się? Ok, dziś nie utrzymujesz, ale czy możesz być pewna, że jutro nie będziesz? Nie smile A co do naiwności, to skąd wiesz, czy sama nie jesteś naiwna? Dasz sobie rękę uciąć? Wiesz, w życiu pewne są tylko 2 rzeczy: to, że trzeba płacić podatki i to, że kiedyś się umrze wink
    Dla mnie jest jest to uwłaczające. Swoją drogą, czy dla faceta uwłaczające jest to, że musi utrzymywać niepracującą żonę? Mój mąż przynajmniej pracuje wink
  • agus-ia76 18.10.13, 21:31
    czyli wg mnie matka mści sie na swój sposób a ojciec ma wyrzuty sumienia i nie potrafi odmówic i ustalic jakichs zasad
  • rybka64 21.10.13, 11:24
    Jak matka nic nie robi, to ją postrasz, że złożysz ze swoim mężem pozew o odebranie praw rodzicielskich, jeżeli masz mocne argumenty to sąd weżmie to pod uwagę. Wpłatałaś się w trudną sytuację, ale MASZ RACJĘ, co do jednego, bo ja widzę co się dzieje dookoła mnie .Ja sama wychowuje dzieci, od samych narodzin nikt mi nie pomagał, przez co czasami głupieje. Większość jednak matek, ma to gdzieś i w dupie ma dzieci, lepiej wyjść z domu i nic przy dzieciach nie robić. Tak jest łatwiej, a dziećmi ktoś się zajmie np. babcia. Niedaleko jak napraeciw mnie mieszka wielka Pani, a dziecko z babcią. Ona się wystroi, rano wyjdzie, wieczorem przyjdzie, i życie się toczy, a mamusia upierze, ugotuje i poda. W jednym roku to nawet dziecko na wczasy nie zabrali, bo po co??
  • leniuszek4 26.10.13, 22:44
    Postarajcie się o własne dziecko. Miłość ojca przeleje się na nie i sam odstawi starsze dzieci trochę na bok. Poza tym będzie miał więcej obowiązków w Waszym wspólnym domu i mniej sił na odciążanie eks.
  • czy-ktos-widzial-dziubdziuba 26.10.13, 23:49
    Co za kretynizm! Ty masz tylko jedna receptę na wszystkie problemy tego świata- zrób dziecko z kochankiem! Używaj mózgu! Facet ma już trójkę dzieci, kocha je i opiekuje w miarę mozliwości. Po co mu kolejny BACHOR z kochanką???? Chwała mu za to, że spotyka się tak często z dziećmi, a jedynym problemem jest zazdrosna, pozbawiona uczuć kochanica, która za wszelka cenę próbuje to utrudnić. Prędzej czy później Pan będzie miał dość wrednej zazdrosnej małpy czyli kochanki i kopnie ją w dupę! Problem się sam rozwiąże!
  • cos.tam.cos.tam 30.10.13, 16:06
    Nie, moja droga, nie jestem osobą pozbawioną uczuć i nie próbuje utrudnić dzieciom kontaktów z ojcem, tylko chce je unormować! Gdybym była istotą pozbawioną uczuć, to zrobiłabym wszystko, żeby dzieci w ogóle ojca nie widywały, a już na pewno nie opiekowałabym się tymi dziećmi gdy są chore, nie kupowałabym wyprawek do szkoły i innych rzeczy, bo jaśnie pani mamusia woli pieniądze z alimentów przeznaczyć na siebie, zamiast na dzieci!

    Przypominam, że opieka nad dziećmi spoczywa i na matce, i na ojcu,a w naszym przypadku jest tak, że dzieci spędzają u nas większość miesiąca, bo jak już powiedziałam dzieci sa u nas przez cały weekend (od piątkowego popołudnia do wieczora w niedziele - ok, z tym nie walczę), ale i przez większość tygodnia "bo ona nie może sie nimi zająć", "nie ma czasu",itd. Choć dzieci sa u nas przez większą część miesiąca (we wrześniu dzieci z matką spędziły tylko 5 dni!), ale alimenty bierze, choć w tym przypadku raczej powinna nam płacić, bo to my się nimi zajmujemy....
  • maryen79 03.01.14, 21:55
    Cytat: Po co mu kolejny BACHOR z kochanką????

    Stopień ucywilizowania niektórych forumowiczów wprawia w zadumę.
  • goldikicia 04.01.14, 09:12
    acha, przeszkadza ci słownictwo a postepowanie tej suki co rozbiła małżeństwo juz nie????? Co za pokrętne rozumowanie!
  • maryen79 04.01.14, 10:18
    Nie filozuj. smile A gdybyś Ty urodziła się w drugim związku, też byłabyś bachorem? Trochę rozszerz horyzonty.
  • goldikicia 05.01.14, 18:01
    Dla mnie to abstrakcyjna sytuacja, bo moja matka to kobieta z klasą, kulturalna i szanowana osoba! Nigdy nie rozbiłaby małżeństwa i nie zrobiła dziecka z żonatym kochankiem!
    Co do słownictwa, może jest niestosowne, ale zachowanie kochanicy-kurewki bardziej mnie irytuje i zadziwia!
  • altz 05.01.14, 19:21
    goldikicia napisał(a):
    > Dla mnie to abstrakcyjna sytuacja, bo moja matka to kobieta z klasą, kulturalna
    > i szanowana osoba! Nigdy nie rozbiłaby małżeństwa
    Małżeństwa się rozpadają, gdy jest taka wola chociaż jednego z małżonków. To jest konieczny warunek, inaczej się tego nie da zrobić.

    > i nie zrobiła dziecka z żonatym kochankiem!
    Z żonatym kochankiem, jak już co! To już jest zupełnie legalna żona, natomiast jakaś obca kobieta próbuje sterować mężem Autorki i go szantażować, robiąc przy okazji krzywdę dzieciom.


    > Co do słownictwa, może jest niestosowne, ale zachowanie kochanicy-kurewki bardz
    > iej mnie irytuje i zadziwia!
    Od kiedy mówi się na żonę "kurewka"? Taki przepis został wprowadzony, a ja o niczym nie wiem? surprised
  • maryen79 06.01.14, 10:16
    Jak widać, "niestosowne" słownictwo to Twoja domena, córko szanowanej i kulturalnej matki big_grin
  • goldikicia 06.01.14, 13:42
    A puszczanie się z żonatymi Twoja- córko miejsciowej lafiryny smile
  • altz 06.01.14, 15:42
    goldikicia napisał(a):
    > A puszczanie się z żonatymi Twoja- córko miejsciowej lafiryny smile

    Seks bywa przyjemny, a nawet powinien taki być!
    Ja bym nie napisał o seksie, że jest to puszczanie się, po prostu dałbym sobie spokój, gdyby to było aż tak niesatysfakcjonujące, jak piszesz.

    Ludzie zmieniają zdanie, są ze sobą, potem odchodzą, po prostu mają jedno krótkie życie i nie chcą go zmarnować. Ale chyba ważniejsze, żeby było to uczciwe, żeby powiedzieć prawdę parterowi, jak jest, i się rozejść. Zresztą, ludzie w związku mają różne umowy i nie warto ich oceniać swoją miarką. Miałem w związku zgodę żony na skok w bok, byle nie było zagrożenia i żona o tym nie wiedziała. Nigdy nie skorzystałem z tego, ale doceniam fakt. Inna umowa, chociaż może to się wydawać co najmniej dziwne.

    Lafirynda to według słownika prostytutka albo kobieta mająca przygodne kontakty seksualne. Stała kochanka zazwyczaj nie łapie się na taką definicję. Czasami może nią być, ale równie dobrze może nią być legalna żona.
  • maryen79 07.01.14, 00:25
    altz napisał:


    > Ludzie zmieniają zdanie, są ze sobą, potem odchodzą, po prostu mają jedno krótk
    > ie życie i nie chcą go zmarnować. Ale chyba ważniejsze, żeby było to uczciwe,

    > Lafirynda to według słownika prostytutka albo kobieta mająca przygodne kontakty
    > seksualne. Stała kochanka zazwyczaj nie łapie się na taką definicję. Czasami m
    > oże nią być, ale równie dobrze może nią być legalna żona.

    Właśnie.
  • maryen79 07.01.14, 00:22
    Oj, pomyliłaś mnie z kimś. Ja tego wątku nie zakładałam. Nie dość, że wulgarna, to jeszcze niespostrzegawcza.
    Ta wulgarność zapewne rekompensuje Ci jakiś brak w życiu, że tak się tu anonimowo wyżywasz.
  • goldikicia 07.01.14, 15:18
    nie wyzywam a wypowiadam swoje zdanie! Po to jest to forum bystrzaku!
  • maryen79 07.01.14, 23:14
    Myślałam, że forum G. W. jest dla ludzi inteligentnych i na poziomie. Widać, czasem trafia tu prawdziwy plebs.
  • goldikicia 08.01.14, 16:40
    Nie myśl! To nie jest twoja domena!
    Nieźle się uśmiałam z idiotyzmów, które wypisujesz! Forum dla kochanek nie jest dla inteligentnych osób na poziomie tylko dla lafirynd i nadpobudliwych, niewyżytych samców!
    P.S. Ludzie inteligentni i na poziomie żyją uczciwie, mają zasady i szacunek dla bliskich. Nie zdradzają , nie kłamią i nie lawirują!
  • maryen79 15.01.14, 10:49
    To co w takim razie robisz na tym forum? Kręcą Cię opowieści lafirynd, hipokrytko?
  • cos.tam.cos.tam 30.10.13, 16:54
    leniuszek4 napisała:

    > Postarajcie się o własne dziecko. Miłość ojca przeleje się na nie i sam odstawi
    > starsze dzieci trochę na bok. Poza tym będzie miał więcej obowiązków w Waszym
    > wspólnym domu i mniej sił na odciążanie eks.

    Ja nie chce, żeby dzieci nie miały kontaktu z ojcem, tylko chce, żeby sytuacja się unormowała... Dzieci choć mają i matkę, i ojca to nimi zajmuje się tylko ojciec przy mojej pomocy. Chce, żeby matka ruszyła tyłek i też zajęła się dziećmi.
  • iskierka43 27.10.13, 01:52
    Tak,tak popieram.Niech macoszka zajmie się trójką dzieci na stałe jak matka taka wyrodna.Nie bedzie miała czasu na pisanie farmazonów na forum - to na pewno.Grunt to się umiec wybielić i usprawiedliwć przed światem.Uratowała misia przed zagłada i złą zoną.....
  • iskierka43 27.10.13, 01:46

    > "Gdyby exia była dobrą żoną, gdyby dbała o to małżeństwo, i gdyby mój M był z ni
    > ą szczęśliwy, to mogłabym stawać na rzęsach, nie dałabym rady odbić jej męza. "
    Pozyjemy zobaczymy.....ciekawe jak ty zadbasz o ten związek jak już rózowe okulary spadną na szarą posadzkę codzienności.....a co to tylko zona ma dbać o małżenstwo? facet nie musi?
    Pamietaj,że stara miłość nie rdzewieje.......a ja coś o tym wiemsmile nawet dziecko go nie zatrzyma przy tobie,dopiero jak zobaczy że tam już trójka odchowanych,dojrzałych a tu kierat od nowa przy maluchu.Zaraz mu się światopagląd odmienismile
  • cos.tam.cos.tam 30.10.13, 16:24
    iskierka43 napisała:

    > Pozyjemy zobaczymy.....ciekawe jak ty zadbasz o ten związek jak już rózowe okul
    > ary spadną na szarą posadzkę codzienności.....a co to tylko zona ma dbać o małż
    > enstwo? facet nie musi?

    Nie, moja droga. Uważam, że obie strony mają obowiązek dbania o małżeństwo, a małżeństwo mojego M. wyglądało tak: mój M. pracował, zajmował się domem i dziećmi, a gdy one były chore to musiał brać wolne, bo nie miał się kto dziećmi zajmować. Wracał do domu, a jego dzieci były zasikane, zapłakane i zasmarkane, w domu syf, a szanowana pani exia: "toczy się życie zabawa trwa". Tak było i to nie są tylko słowa mojego M., bo o tym samym mówią sąsiadki inne osoby z ich kręgu znajomych. Myślisz, że dlaczego nie chcą jej znać jej rodzice?


    > Pamietaj,że stara miłość nie rdzewieje.......a ja coś o tym wiemsmile

    Miłość można zabić i ona to zrobiła. Zniszczyła wszystko, co można było zniszczyć.

    nawet dziec
    > ko go nie zatrzyma przy tobie,dopiero jak zobaczy że tam już trójka odchowanych
    > ,dojrzałych a tu kierat od nowa przy maluchu.Zaraz mu się światopagląd odmieni:
    > -)


    Tak, tak i wróci do żony, która olewała jego i dzieci równym siurkiem. Czy wg Was ex żona nie może być odpowiedzialna za rozpad małżeństwa?
  • chyba.ze 27.10.13, 09:53
    cos.tam.cos.tam napisała:

    Gdyby exia była dobrą żoną, gdyby dbała o to małżeństwo, i gdyby mój M był z ni
    > ą szczęśliwy, to mogłabym stawać na rzęsach, nie dałabym rady odbić jej męza.

    Gdyby Misio był na serio w tobie zakochany nie dałby się pod żadnym pozorem wmanipulować w zajmowanie i płacenie na dzieci więcej niż minimum zasądzone przez sąd.
    Dopóki coś czuje do byłej żony- dopóty będzie blisko niej bez względu na to jakimi farmazonami cię karmi.
    Ty i tak wszystko łykasz jak pelikan.
  • cos.tam.cos.tam 30.10.13, 17:00
    chyba.ze napisała:

    > Gdyby Misio był na serio w tobie zakochany nie dałby się pod żadnym pozorem wma
    > nipulować w zajmowanie i płacenie na dzieci więcej niż minimum zasądzone przez
    > sąd.

    Misio jest przede wszystkim kochającym ojcem (wiem, ze odpiszesz, że gdyby je kochał, to nigdy nie rozwiódłby się z ich matką lub inny farmazon) i odpowiedzialnym człowiekiem, który wie, że gdyby nie on, to dzieci np. w największy mróz gnałyby do szkoły w wiosennej kurtce i w trampkach, bo mamusia nie pomyśli o tym, ze trzeba dzieciom kupić odpowiednią odzież,a pieniądze z alimentów woli wydać na siebie.

    > Dopóki coś czuje do byłej żony- dopóty będzie blisko niej bez względu na to jak
    > imi farmazonami cię karmi.

    A w tej bajce są smoki?

    > Ty i tak wszystko łykasz jak pelikan.

    tak, tak. Wierz dalej w mit pokrzywdzonej przez los ex zony i w to, że zla jest tylko kochanka... życie pisze różne scenariusze.
  • klara551 02.11.13, 00:38
    No tak exia, jak piszesz była złą żoną i unieszczęśliwiła misiaczka.Teraz ty jesteś nieszczęśliwą żoną bo wzięłaś misiaczka z dobrodziejstwem inwentarza. A misiaczek ma nową partnerkę, stare dzieci i pewnie za chwilę jak będziesz zbyt namolnie upominać się o swoje żonine prawa to znajdzie kolejną co uzna ciebie za nieudolną i byle jaką żonę. Jak można wyczuć to ty chcesz mieć wspólne dziecko bo chcesz być nie tylko kolejną żoną ale i matką.A dla niego to jest tylko kolejne obciążenie choć trzeba przyznać ,że o dzieci dba nie dbając już o twoje marzenia .Zrozum,że zdobyłaś tytuł żony ale partner duszę już dawno oddał swoim dzieciom.
  • iskierka43 27.10.13, 01:38
    Przepraszam,ale muszę się wypowiedzieć.Nie jestem kochanką,gorzej jestem zdradzaną zona....

    > Prawie 3 lata temu mój „miś” w końcu zdecydował się odejść od żony
    > i już na poważnie związać się ze mną, a od 1,5 roku jesteśmy małżeństwem smile

    czyli teraz czekamy aż miś zacznie się w malżeństwie nudzić i strzelać oczkami za innymi łasymi na jego pluszowe łapeczki......w końcu jak raz zdradził,zrobi to ponowniesmile tak,że z tym związaniem "na powaznie" bym jeszcze poczekała mimo slubu....

    > jestem macochą jego dzieci … I wszystko byłoby cudnie, gdyby nie te dziec
    > i i ex żona, z którą musi być w kontakcie ze względu na dzieci.
    szczyt wredoty i egoizmu.Odebrałaś dzieciom ojca,tak? O zonie nie wspomnę,bo się sam odebrał,ale dzieci?I ty myślisz o swoim dziecku? A w czym ono bedzie lepsze od tych,które już ma? Dlaczego ono ma mieć ojca na codzień a one nie? Ty chcesz być matką? Pisząc,że 7,12,14 lat to już nie są małe dzieci? Nie potrzebują ojca? Wychowaj dziecko do 7 roku zycia to pogadamy czego takie dziecko potrzebuje.Zwłaszcza jak to jest chłopak to dopiero potrzebuje ojca.
    Chcemy mieć wspólne dziecko i zacząć żyć jak prawdziwa rodzina
    No,on juz miał prawdziwa rodzinę,której ty nie pozwoliłaś istnieć,to może zastanów się co to znaczy pojęcie "prawdziwa".


    Nic nie możemy zaplanować, bo dzieci mają inne plany, wiecznie musimy sobie czegoś odmawiać, bo dzieci musza kupić sobie nową grę, 1000 parę butów lub jechać na kolejną wycieczkę w tym roku szkolnym
    Trójka dzieci nie zniknie z powierzchni ziemi i nie widze powodu aby ich życie miało się zmienić na gorsze bo tatusiowi odwaliła korba.Własnie powinien im wynagrodzić to,że rozwalił im dzieciństwo.
    "Od pewnego czasu myślę o tym, że by namówić M do przeprowadzki na 2 koniec kraju i w końcu mieć spokój."
    A jednak nieprzypadkowe baby zostają kochankami.....ja nie miałabym spokoju wiedząc,że z mojego powodu ojciec zaniedbuje dzieci.
    Dodam, że nie chce całkowicie odseparować ojca od dzieci, tylko chce unormować sytuację
    Owszem własnie chcesz całkowicie odseparować tatusia od dzieci.Nazwijmy rzecz po imieniu.

    Przecież nic się nie stanie, jeżeli będą widywać się z ojcem np. co drugi weekend, tym bardziej, że nie są to małe dzieci (14, 12, 7 lat) i wg mnie nie potrzebują tak częstych widzeń z ojcem.
    A skąd ty k.....wa wiesz jak często dziecko potrzebuje się widzieć z ojcem? Bo po mojemu to najlepiej codziennie,tak jest normalnie i to sie dziecku nalezy.Jak cie miś puści w trąbę bedziesz inaczej spiewać,jak sprawa pójdzie o twoje dziecko.
    Co zrobilibyście na moim miejscu?
    Co bym zrobiła na twoim miejscu? zastanowiłabym się czy mi zycia starczy,żeby wynagrodzić trójce dzieci taką krzywdę.Pomysłalaś chociaz raz o tej kobiecie,jak się szarpie z zyciem? O jego pierwszej zonie?Nogdy nie zrozumiem babonów,które potrafią sypiać z dzieciatym facetem.Żygać się chce na samą mysl.I jeszcze się śmiesz skarżyć,bo ci misia mało.
  • prenessa4 30.10.13, 22:08
    > A skąd ty k.....wa wiesz jak często dziecko potrzebuje się widzieć z ojcem? Bo
    > po mojemu to najlepiej codziennie,tak jest normalnie i to sie dziecku nalezy.Ja
    > k cie miś puści w trąbę bedziesz inaczej spiewać,jak sprawa pójdzie o twoje dzi
    > ecko.

    A koleżanka chyba nie rozumie, że matka dzieci jest ROZWIEDZIONA z ich ojcem, więc siłą rzeczy nie będą się widywać codziennie, taki los dzieci rozwiedzionych rodziców. Widac Twoją frustrację zdradzanej żony, ale nie trzeba zaraz wyżywać się na innych.
  • klara551 02.11.13, 01:37
    Ależ to też chodzi o matkę /byłą żonę misiaczka/ bo niby dlaczego tylko ona ma zajmować się wspólnymi dziećmi? Misiaczek jak na razie sprawdza się jako ojciec a nowa żona? Ta nowa już jako kochanka wiedziała,że misiaczek jest dzieciaty więc o co biega? O co pretensje? Dzieci są dla niej konkurencją i to boli? I powinno bo widziały gały co brały. Misiaczek genetycznie już się powielił i to trzy razy więc widać uznał,że to dość. A nowa partnerka ? Albo pogodzi się z tym,że misiaczek już jest spełniony jako ojciec i na dodatek zajęty albo znajdzie sobie bezdzietnego i go usidli i swoje geny przeniesie na wspólne potomstwo. Niech próbuje bo widać ,że jest naprawdę rozczarowana tym,że misiaczek porzucił matkę swoich dzieci ale dzieci dalej są dla niego ważne .Prenessa ma rację bo dzieci nie są winne ,że ojciec znalazł nową babę. Rodzice nawet po rozstaniu powinni po połowie dzielić obowiązki rodzicielskie.Ludzie to nie lwy u których samiec alfa na wszelki wypadek zabija potomstwo poprzednika dla pociupciania i żeby jego geny przetrwały.
  • zgnusniala 02.11.13, 23:22
    iskierka 43, jestes chorą kobietą... to prawda o małżeństwo powinni dbac obydwoje a nie tylko mąż....bo co zona jest święta uprawniona? złapała go raz i pełne prawo do rozporządzania jego życiem? a to że zajmuje się dziećmi to chwała mu za to , bo drugi jakby miał taką lalunię w domu to by ją zostawił z całym tym syfem jaki ma w domu i nie dał ani grosza na dzieci (albo tylko co nakazał sąd), nie oczerniajcie dziewczyny, która stara się jak może, opiekuje się "obcymi" dziećmi i nie ma czasu dla siebie.... A pan mąż zrobił bardzo dobrze....tylko pewnie za późno zadbał o siebie i swoją przyszłość, pewnie miał nadzieję że ex się opamieta... niestety ... życie pokazało inaczej...teraz należy wystąpić o ograniczenie praw matce i alimenty od niej na dzieci... będzie szybka zmiana...uwierzcie mi...
  • 3-mamuska 27.10.13, 16:07
    cos.tam.cos.tam napisała:

    > Prawie 3 lata temu mój „miś” w końcu zdecydował się odejść od żony
    > i już na poważnie związać się ze mną, a od 1,5 roku jesteśmy małżeństwem smile i
    > jestem macochą jego dzieci … I wszystko byłoby cudnie, gdyby nie te dziec
    > i i ex żona, z którą musi być w kontakcie ze względu na dzieci. Oczywiście zdaw
    > ałam sobie sprawę z tego, że tak naprawdę exia i dzieci nie znikną z jego a ter
    > az z naszego życia, no ale rzeczywistość okazała się być gorsza… Chcemy m
    > ieć wspólne dziecko i zacząć żyć jak prawdziwa rodzina, ale nic z tego, bo jego
    > dzieci, dzieci, dzieci , które są u nas w każdy weekend i niekiedy przez więks
    > zość tygodnia (mieszkamy blisko siebie). Nic nie możemy zaplanować, bo dzieci m
    > ają inne plany, wiecznie musimy sobie czegoś odmawiać, bo dzieci musza kupić so
    > bie nową grę, 1000 parę butów lub jechać na kolejną wycieczkę w tym roku szkoln
    > ym, i jeszcze te ciągłe wizyty, które nie dość, ze są u nas przez cały weekend,
    > to jeszcze bardzo często od wtorku do czwartkowego wieczora. Mam dość, tym bar
    > dziej, że mój M. obiecywał, ze będzie inaczej. Od pewnego czasu myślę o tym, że
    > by namówić M do przeprowadzki na 2 koniec kraju i w końcu mieć spokój. Dodam, ż
    > e nie chce całkowicie odseparować ojca od dzieci, tylko chce unormować sytuację
    > . Przecież nic się nie stanie, jeżeli będą widywać się z ojcem np. co drugi wee
    > kend, tym bardziej, że nie są to małe dzieci (14, 12, 7 lat) i wg mnie nie potr
    > zebują tak częstych widzeń z ojcem.
    > Wiem, wiem co napiszesz cie: „wzięłaś faceta z przychówkiem, to teraz pła
    > cz”
    >
    > Dziewczyny, jak Wy sobie radzicie z przeszłością swoich mężczyzn i w roli macoc
    > h ich dzieci? Co zrobilibyście na moim miejscu?


    Prawda jest taka ze dzieci moga z wami zamieszkać, to tak samo jego dzieci.
    Moze swojemu dziecku bedziesz kiedyś limitować czas widzeń z tatusiem.
    Jesli twoim dzieckiem bedzie zajmował sie maz, to znaczy ze tobie nie bedzie sie chciało zając dzieckiem???

    Trzeba było zabierać sie za wolnego chłopa.
    --
    -----------------
    ,,Miłość jest bólem ,powiedział zając jeża ściskając"
  • czy-ktos-widzial-dziubdziuba 27.10.13, 20:04
    cos.tam.cos.tam napisała:
    > . Przecież nic się nie stanie, jeżeli będą widywać się z ojcem np. co drugi wee
    > kend, tym bardziej, że nie są to małe dzieci (14, 12, 7 lat) i wg mnie nie potr
    > zebują tak częstych widzeń z ojcem.

    Myślę, ze nic się nie stanie jak z tobą będzie widywał się raz na 2 tygodnie smile
    14, 12 i 7 lat to jeszcze małe dzieci, potrzebują ojca non stop- 24h/dobę. Realacje z ojcem wpływają na jego dorosłe życie, postrzeganie roli ojca, mężczyzny w rodzinie. Rozbiłaś rodzine, pozbawiłaś niczemu niewinne dzieci ojca na co dzień i teraz masz czelność ograniczać ich kontakty???

    Na tym forum pisały już różne elementy (kochanki) bez sumienia, szacunku i honoru, ale ty jesteś największym zerem! Jesteś wredną suką!!!! Mam nadzieję, że gość przejrzy na oczy jak mu chuć minie i kopnie cię w puszczalskie dupsko!
  • cos.tam.cos.tam 30.10.13, 16:48
    czy-ktos-widzial-dziubdziuba napisał(a):

    >
    > 14, 12 i 7 lat to jeszcze małe dzieci, potrzebują ojca non stop- 24h/dobę.
    Rea
    > lacje z ojcem wpływają na jego dorosłe życie, postrzeganie roli ojca, mężczyzny
    > w rodzinie.


    A matki to już nie potrzebują? Bo widzisz, w naszym przypadku jest tak, że dzieci z nami spędzają zdecydowanie więcej czasu niż z matką. Bo każdy weekend (od piątkowego popołudnia do niedzieli) to rozumiem i popieram, ale i sa u nas od wtorkowego popołudnia, gdy skończą lekcję do czwartku, a niekiedy spędzają z nami całe tygodnie. W tym czasie mamusia nawet nie zadzwoni i nie spyta się, co u nich słychać. Kobieta choć bierze naprawdę wysokie alimenty, to jednak nie kupi dzieciom wyprawek do szkoły, ubrań na zimę i innych rzeczy "bo po co?". To my opiekujemy się dziećmi, kupujemy im wszystko bo gdyby było inaczej, t chodziły by albo w trampkach przez cały rok, albo za ciasnych rozwalających się butach i tylko dlatego, że jeszcze da się w nich chodzić uncertain A mamusia ubrana, wykołkowana.

    W maju córka mojego męża przeszła bardzo poważną operację i spędziła w szpitalu 1,5 miesiąca. Jesteś matką? Gdzie byś była, gdyby to Twoje dziecko leżało w szpitalu? zapewne byłabyś przy córce tak, jak każda normalna matka. A wiesz, jak zachowana się exia? Przywiozła córkę, podpisała papiery i pojechała. I tyle. My ją musieliśmy prosić, żeby raczyła odwiedzić córkę, a ona tłumaczyła się, ze - uwaga - "boi się szpitali", "nie jest w stanie patrzeć na cierpienie innych", "ten szpital jest tak daleko,a paliwo jest takie drogie", "wszyscy tam są tacy wredni" "przecież my ją odwiedzamy, wiec nie róbmy sztucznego tłumy", "a co wy będziecie robic, jak ja będe w szpitalu". Ale w końcu odwiedziła córkę i to 2 razy - no naprawdę kochająca matka uncertain Aż pielęgniarki się dziwiły uncertain Ja też nie lubię szpitali i innych rzeczy z nimi związanych, a jednak przyjeżdżałam i odwiedzałam, i to nie tylko raz w tygodniu, bo były tyg, że byłam przy młodej dzień w dzień... a mamusi nie było...



    Rozbiłaś rodzine, pozbawiłaś niczemu niewinne dzieci ojca na co dz
    > ień i teraz masz czelność ograniczać ich kontakty???


    Już pisałam. Nie ja rozbiłam rodzinę, gdyby ex była w porządku, to nadal byliby małżeństwem.

    >
    > Na tym forum pisały już różne elementy (kochanki) bez sumienia, szacunku i hono
    > ru, ale ty jesteś największym zerem! Jesteś wredną suką!!!! Mam nadzieję, że go
    > ść przejrzy na oczy jak mu chuć minie i kopnie cię w puszczalskie dupsko!

    Gdybym była suką, to m.in. nie jeździłabym do pasierbicy do szpitala i nie opiekowałabym się nią po wyjściu ze szpitala,a wcześniej nie szukałabym szpitala i lekarzy, którzy podjęliby się operacji. Tak, tak to ja szukałam pomocy, to ja prosiłam lekarzy w mojej rodzinie, żeby kogoś polecili, z kimś pogadali itd. Ok, mogę być wredną suką, skończonym zerem, osobą całkowicie pozbawioną uczuć, ale w takim razie jak nazwiesz matkę, która ma w d*pie własne dzieci? No jak?
  • 3-mamuska 31.10.13, 00:42
    Gdy moja corka była w szpitalu był z nia mój maz.
    Ja z żadnym dzieckiem nie chodzę do szpitali...
    Ojciec jest pełnoprawnym opiekunem.
    --
    -----------------
    ,,Miłość jest bólem ,powiedział zając jeża ściskając"
  • elwi0 25.01.14, 01:05
    Kurcze, absolutnie nie chcę na Ciebie naskakiwać, ale nie rozumiem jak można oczekiwać od ojca, aby spotykała się z dziećmi dwa razy w miesiącu?! Informacje odnośnie matki dzieci także dają do myślenia-jak można pozostawić dzieci tak złej kobiecie-obcy by się za nimi ujął, a ty-niejako druga "mama" chcesz się ich pozbyć i pozbawić ojca...
    Sama jestem drugą partnerką, aczkolwiek porwałam się na związek z rozwodnikiem-ojcem dwójki dzieci. Dziewczynki są u nas baaaardzo często, ale nawet przez myśl mi nie przeszło, że są jakimkolwiek kłopotem...wiedziała co brałam i kocham je jak własne dzieci. Pomagam w ich wychowaniu i cieszę się jak głupia słysząc, że jestem dla nich ważna.

    Chciałam Cię zrozumieć, ale nie mogę.
    Nie oceniam, ale patrzę na sytuację z podobnej perspektywy i nie mogę ogarnąć...cholera, odebrałabym te dzieciaczki wyrodnej matce i zajęłabym się nimi możliwie najlepiej, tworząc im kolejny dom, dom, który da im poczucie bezpieczeństwa.
  • cos.tam.cos.tam 30.10.13, 17:14
    Tak bronicie ex wylewając na mnie pomyje, a nawet nie wiecie jakim ona jest człowiekiem.

    Zle mnie zrozumieliście, nie chce odseparować dzieci od ojca! Chce, żeby widzenia z ojcem były oparte na normalnych zasadach, a nie jak teraz, że przez większość miesiąca dzieci są u nas i to my zajmujemy się nimi M płaci wysokie alimenty a i tak to my musimy kupić im ubrania, buty, wyprawki do szkoły, płacimy za wycieczki, za lekarzy, za leki, za komitety itd., itd. Matka bierze duże pieniądze i nie nawet lizaka najmłodszemu nie kupi. Wielokrotnie rozmawialiśmy z ex, ale to jak walenie grochem o ścianę, jakbyśmy rozmawiali w dwóch różnych jezykach. Kiedyś pójdziemy do sądu i złożymy wiosek o odebranie praw, bo postępowanie ex jest chore! Ale pewnie zostanę zjechana za to, że "biednej i pokrzywdzonej kobiecie" chce ukraść dzieci, tak jak "ukradłam" męża...
  • czy-ktos-widzial-dziubdziuba 30.10.13, 19:06
    Jak ex mąż przywozi do szpitala swoja kochankę to pielęgniarki się dziwiąsad . Matka unikała wizyt, bo postawiliście ja w niezręcznej sytuacji. Pakujesz się z buciorami w życie tej rodziny, oczerniasz matkę dzieci a z siebie robisz matke Teresę smile Oskarżasz kobietę kierując się swoja zazdroscią i chciwością. Facet ma pieniądze to zapewnia im to co w normalnej, zdrowej , nie rozbitej rodzinie i tak by musiał kupiuć czyli ubrania, wyprawki do szkoły, lekarzy, wycieczki... Kto ma za to płacić jak nie ojciec ???? Takie są jego obowiązki! Dzieci kosztują a ty -nieśmiało przypominam- związałaś się z ojcem trojga dzieci! Z czasem wydatki się zwiększą, przyjdą licea, studia, rozrywki, hobby, potem trzeba będzie wyposażyć dzieci w samochód, mieszkanie, potem wydatki związane z wnukami... Hartuj się koleżanko, to tylko przedsmak związku z dzieciatym facetemsmile
  • cos.tam.cos.tam 30.10.13, 20:23
    czy-ktos-widzial-dziubdziuba napisał(a):

    > Jak ex mąż przywozi do szpitala swoja kochankę to pielęgniarki się dziwiąsad . M
    > atka unikała wizyt, bo postawiliście ja w niezręcznej sytuacji.

    Nie moja droga, pielęgniarki nie znały szczegółów. Dziwiły się, dlaczego matka nie pokazywała się w szpitalu choć dziecko tęski i dlaczego nie podjeła żadnej próby skontaktowania się z lekarzem prowadzącym. Żyjemy w XXI wieku, każdy ma telefon(y), mogła zadzwonić i zapytać się o termin operacji, stan zdrowia itd.Dziewczynka nie leżała kilka dni, tylko kilka tyg. i wg ciebie matka nie była wstanie w ciągu długiego pobytu dziecka zainteresować się jego losem? No ludzie! Dla której matki własny komfort jest ważniejszy od zdrowia i dalszego losu dziecka? Jedynie dla wyrodnej. Jeżeli tak ją bronic, choć kobiety na oczy nie widziałaś, to wytłumacz mi, dlaczego to ja szukałam lekarza i szpitala, a nie ona? Ona jest matką i to ona powinna zbierać namiary na lekarzy i ruszyć swoje 4 litery i jeździć z dzieckiem na wizyty. Ale jak własna d*pa jest ważniejsza...


    Pakujesz się z
    > buciorami w życie tej rodziny, oczerniasz matkę dzieci a z siebie robisz matke
    > Teresę smile

    Nie oczerniam, tylko pisze prawdę!

    Oskarżasz kobietę kierując się swoja zazdroscią i chciwością.

    Czego mogę jej zazdrościć? Tego, że już poniosła konsekwencje własnego postępowania i że w przyszłości, gdy dzieci dorosną, gorsze?


    Facet
    > ma pieniądze to zapewnia im to co w normalnej, zdrowej , nie rozbitej rodzinie
    > i tak by musiał kupiuć czyli ubrania, wyprawki do szkoły, lekarzy, wycieczki...
    > Kto ma za to płacić jak nie ojciec ????

    Ten sam obowiązek spoczywa też na matce dziecka, a nie tylko na ojcu! A u nas jest tak, że nie dość, ze mój mąż płaci wysokie alimenty (ok - niech płaci, ale niech te pieniądze idą na potrzeby dzieci, a nie idą), płaci za wszystko i kupuje wszystko to, co dziecko potrzebuje, i jeszcze dzieci spędzają u nas większość miesiąca... Pytam się, gdzie w tym wszystkim jest matka i jej obowiązki względem dzieci? No gdzie? A może jej obowiązki to szlajanie się nie wiadomo gdzie i z kim? SPA? Żeby nie było - nie zazdroszczę jej, bo mnie też na to stać.
    Jak to wygląda, żeby dziecko chodziło w rozwalających się butach i spranych ciuchach, a mamuśka chodziła wystrojona? Mnie by było wstyd wydawać na siebie alimenty, która są na dzieci.


    Takie są jego obowiązki! Dzieci kosztu
    > ją a ty -nieśmiało przypominam- związałaś się z ojcem trojga dzieci! Z czasem w
    > ydatki się zwiększą, przyjdą licea, studia, rozrywki, hobby, potem trzeba będ
    > zie wyposażyć dzieci w samochód, mieszkanie, potem wydatki związane z wnukami..

    Ja to rozumiem, ale ty kompletnie nie rozumiesz lub po prostu nie chcesz przyjąć do wiadomości faktu, że identyczny obowiązek spoczywa na matce. Mój mąż płaci alimenty i to niemałe o co zresztą nie mam żalu, bo taki obowiązek, ale irytuje mnie, że matka zamiast te pieniądze przeznaczyć na dzieci, wydaje na siebie. I nie mów mi, że jest inaczej, bo widzę
    jak jest.

  • 3-mamuska 31.10.13, 00:55
    cos.tam.cos.tam napisała:

    > czy-ktos-widzial-dziubdziuba napisał(a):
    >
    > > Jak ex mąż przywozi do szpitala swoja kochankę to pielęgniarki się dziwią
    > sad . M
    > > atka unikała wizyt, bo postawiliście ja w niezręcznej sytuacji.
    >
    > Nie moja droga, pielęgniarki nie znały szczegółów. Dziwiły się, dlaczego matka
    > ....
    > anie w ciągu długiego pobytu dziecka zainteresować się jego losem? No ludzie!
    > Dla której matki własny komfort jest ważniejszy od zdrowia i dalszego losu dzie
    > cka? Jedynie dla wyrodnej. Jeżeli tak ją bronic, choć kobiety na oczy nie widzi
    > ałaś, to wytłumacz mi, dlaczego to ja szukałam lekarza i szpitala, a nie ona? O
    > na jest matką i to ona powinna zbierać namiary na lekarzy i ruszyć swoje 4 lite
    > ry i jeździć z dzieckiem na wizyty. Ale jak własna d*pa jest ważniejsza...
    >

    Nie ona po prostu korzysta z tego ze dzieci maja ojca.
    Ja z żadnym swoim dzieckiem nie chodzę po szpitalach , robi to maz.
    Nawet jak corka szła pod markizę to maz ja trzymał za rękę jak ja usypiali.
    Ojcie to pełnoprawnym opiekun.
    Pewnie specjalnie to robi, zeby facet miał jak najmniej czasu dla ciebie... Fajna zemsta.
    > Pakujesz się z
    > > buciorami w życie tej rodziny, oczerniasz matkę dzieci a z siebie robisz
    > matke
    > > Teresę smile
    >
    > Nie oczerniam, tylko pisze prawdę!

    Nie masz żadnego prawa do tego aby ja oceniać, zniszczylas jej życie rodzine, zabrałas ojca dzieciom.
    Pewnie chce zeby wam sie nie układało i swietnie jej to wychodzi skoro kłócisz sie z facetem o jego dzieci.
    >
    > Oskarżasz kobietę kierując się swoja zazdroscią i chciwością.
    >
    > Czego mogę jej zazdrościć? Tego, że już poniosła konsekwencje własnego postępow
    > ania i że w przyszłości, gdy dzieci dorosną, gorsze?
    >
    >
    > > Kto ma za to płacić jak nie ojciec ????
    >
    > Ten sam obowiązek spoczywa też na matce dziecka, a nie tylko na ojcu! A u nas j
    > est tak, że nie dość, ze mój mąż płaci wysokie alimenty (ok - niech płaci, ale
    > niech te pieniądze idą na potrzeby dzieci, a nie idą), płaci za wszystko i kupu
    > je wszystko to, co dziecko potrzebuje, i jeszcze dzieci spędzają u nas większoś
    > ć miesiąca... Pytam się, gdzie w tym wszystkim jest matka i jej obowiązki wzglę
    > dem dzieci? No gdzie? A może jej obowiązki to szlajanie się nie wiadomo gdzie i
    > z kim? SPA? Żeby nie było - nie zazdroszczę jej, bo mnie też na to stać.
    > Jak to wygląda, żeby dziecko chodziło w rozwalających się butach i spranych ciu
    > chach, a mamuśka chodziła wystrojona? Mnie by było wstyd wydawać na siebie alim
    > enty, która są na dzieci.

    No wlasnie ciebie stac na spa, a ona gdyby z alimentów zapłaciła wszystko zostało by jej wielkie nic. Skoro ty mozesz sobie pozwolić na spa to czemu ona ma byc gorsza. Wczesniej jej facet za to płacił, teraz ona tez to samo chce. I facet który ożenił rodzine znalazł sobie babę, to nie h płaci dalej.
    Prawo jest takie ze z powody winy twojego faceta ona ma prawo do tego aby zyc na tym samym poziomie zycia.
    >
    > Takie są jego obowiązki! Dzieci kosztu
    > > ją a ty -nieśmiało przypominam- związałaś się z ojcem trojga dzieci! Z cz
    > asem w
    > > ydatki się zwiększą, przyjdą licea, studia, rozrywki, hobby, potem trze
    > ba będ
    > > zie wyposażyć dzieci w samochód, mieszkanie, potem wydatki związane z wnu
    > kami..
    >
    > Ja to rozumiem, ale ty kompletnie nie rozumiesz lub po prostu nie chcesz przyją
    > ć do wiadomości faktu, że identyczny obowiązek spoczywa na matce. Mój mąż płaci
    > alimenty i to niemałe o co zresztą nie mam żalu, bo taki obowiązek, ale irytuj
    > e mnie, że matka zamiast te pieniądze przeznaczyć na dzieci, wydaje na siebie.
    > I nie mów mi, że jest inaczej, bo widzę
    > jak jest.
    >

    Te pieniądze idą na rachunki mieszkania, prąd gaz, gdyby byli razem to mimo płacenia za rachunki i tak by płacił za resztę. Pani odbiera sobie tez pewnie swoje alimenty, bo w polskim prawie mogłaby sie o nie starać.
    Ta sa jego pieniądze i jak bedzie chciał to bedzie płacił.
    A ty robiąc mu o to awantury tez jestes głupia baba która kiedyś poniesie konsekwencje swojego zachowania jak pan bedzie miał dość i cie zostawi. Bo jestes zrzedliwa czepiasz sie jego dzieci.
    --
    -----------------
    ,,Miłość jest bólem ,powiedział zając jeża ściskając"
  • cos.tam.cos.tam 31.10.13, 11:31

    >
    > Nie ona po prostu korzysta z tego ze dzieci maja ojca.
    > Ja z żadnym swoim dzieckiem nie chodzę po szpitalach , robi to maz.
    > Nawet jak corka szła pod markizę to maz ja trzymał za rękę jak ja usypiali.
    > Ojcie to pełnoprawnym opiekun.

    Nie, ona po prostu własne dzieci ma głęboko w d*pie i zawsze je miała. Ty swoje najwidoczniej też tam masz. Przypominam, że istnieją telefony i dziecko ma telefon, dlaczego matka nie zadzwoniła lub nie napisała sms np. "jak się czujesz, co słychać"?
    Dla ciebie naprawdę normalne jest to, że matka przez kilka tygodniu nie odwiedza dziecka, nie dzwoni do niego, do lekarzy – naprawdę to jest dla ciebie normalne? Myśli, że jak dzieci mają ojca, to matka ma prawo mieć je w pewnej części ciała? Współczuje twoim dzieciom, bo ja nie chciałabym mieć matki, która miałaby mnie w d*pie


    > Pewnie specjalnie to robi, zeby facet miał jak najmniej czasu dla ciebie... Faj
    > na zemsta.

    Nie, ona tego nie robi specjalnie, tylko ciągnie dalej swoje zachowanie z kresu gdy byli małżeństwem. A co do zemsty, to mści się jedynie na sobie, bo sama sobie jest winna, a najbardziej krzywdzi tym swoje dzieci...


    > Nie masz żadnego prawa do tego aby ja oceniać, zniszczylas jej życie rodzine, z
    > abrałas ojca dzieciom.

    Mam prawo ją oceniać, bo to ona przyczyniła się do rozpadu małżeństwa i każdy nasz, a wtedy ich znajomi i rodzina to potwierdzają. Zawsze miała rodzinę gdzieś, zawsze koleżaneczki były ważniejsze niż rodzina. Każdy jej tłumaczył, że tak nie wolno, że źle postępuje, ale bez rezultatu. Wiesz, że na długo zanim pojawiłam się w ich życiu, M. kilkakrotnie wziął dzieci i się wyprowadził, a ona nawet nie zainteresowała się, co dzieje się z jej dziećmi. I to jest matka? To jest s*ka nie matka.

    I powiem ci, że wbrew pozorom ten rozwód był jej bardzo na rękę, bo teraz w końcu może robić co tylko chce, bez pouczania.


    > Pewnie chce zeby wam sie nie układało i swietnie jej to wychodzi skoro kłócisz
    > sie z facetem o jego dzieci.

    Ona ma to gdzieś. I my się nie kłócimy o jego dzieci, bo dlaczego mam się z nim kłócić, jeżeli to nie on jest winny?




    >
    > No wlasnie ciebie stac na spa, a ona gdyby z alimentów zapłaciła wszystko zosta
    > ło by jej wielkie nic. Skoro ty mozesz sobie pozwolić na spa to czemu ona ma by
    > c gorsza. Wczesniej jej facet za to płacił, teraz ona tez to samo chce. I facet
    > który ożenił rodzine znalazł sobie babę, to nie h płaci dalej.
    > Prawo jest takie ze z powody winy twojego faceta ona ma prawo do tego aby zyc n
    > a tym samym poziomie zycia.
    > >

    Uważasz, że ma prawo okradać własne dzieci z ich pieniędzy, tak? Boże, kim ty jesteś. Ma prawo do przyjemności, ale jest osobą dorosłą i zdrową, może spokojnie iść do pracy, a nie żerować na własnych dzieciach! Dzieci większość dni przebywają w szkole, a większość miesiąca u nas, wiec mamusia mogłaby w ty czasie iść do pracy, a nie żerować na włąsnych dzieciach.

    M. wywiązuje się z obowiązków i płaci na dzieci (nie na matkę), a matka te pieniądze zamiast wydawać na dzieci, wydaje na siebie i tak nie powinno być.


    > Te pieniądze idą na rachunki mieszkania, prąd gaz, gdyby byli razem to mimo pła
    > cenia za rachunki i tak by płacił za resztę. Pani odbiera sobie tez pewnie swoj
    > e alimenty, bo w polskim prawie mogłaby sie o nie starać.


    Za rachunki też płaci, bo inaczej dzieci wylądowałyby pod mostem. I przypominam ci po raz kolejny, że alimenty są na dzieci i matka nie ma prawa "odbierać" sobie części, bo w przeciwieństwie do dzieci, jest osobą dorosłą i może znaleźć pracę a zarobione pieniądze wydawać na co tylko chce. Ex jej szukał pracy, ale bez rezultatu, bo zawsze znalazła wymówkę, żeby nie pracować .

    > Ta sa jego pieniądze i jak bedzie chciał to bedzie płacił.

    Chce i musi płacić na dzieci,a nie na hulanki mamusi.


    > A ty robiąc mu o to awantury tez jestes głupia baba która kiedyś poniesie konse
    > kwencje swojego zachowania jak pan bedzie miał dość i cie zostawi.

    "konsekwencję" już ponoszę, bo dzieci wolą spędzać czas ze mną niż z własną matką. No, ale nie ma się, co dziwić, bo w końcu to ja o nie dbam, interesuje się nimi itd.

    Bo jestes zr
    > zedliwa czepiasz sie jego dzieci.

    Padłam. Nie czepiam się dzieci.
  • elwi0 25.01.14, 01:37
    "Od pewnego czasu myślę o tym, żeby namówić M do przeprowadzki na 2 koniec kraju i w końcu mieć spokój. Dodam, że nie chce całkowicie odseparować ojca od dzieci, tylko chce unormować sytuację. Przecież nic się nie stanie, jeżeli będą widywać się z ojcem np. co drugi weekend, tym bardziej, że nie są to małe dzieci (14, 12, 7 lat) i wg mnie nie potrzebują tak częstych widzeń z ojcem. "

    To Twoje słowa-przeczytaj je kilka razy i powiedz co możemy myśleć czytając je-chcesz ograniczyć kontakty ojca z dziećmi, a to jest wg mnie jednoznaczne z tym, że to ty masz te dzieciaczki w d..ie.

    "Padłam. Nie czepiam się dzieci. "

    To ja padłam...czepiasz się o dzieci! Uważaj, bo stąpasz po cienkim lodzie-to jego dzieci, które pozostaną jego do końca życia, Ciebie zawsze będzie mógł wymienić jak zbyt mocno będziesz naciskać...

    Robisz z siebie cudowną macochę, co to dba o nie jak nikt inny, a w głębi duszy myślisz tylko o tym jak się tych maluchów pozbyć. Pisałaś że bywasz z nimi praktycznie na co dzień- nie przyzwyczaiłaś się do nich jeszcze? Możesz pozwolić na to by wróciły do skrajnie nieodpowiedzialnej matki? Mnie wystarczyły mniej więcej dwa miesiące, aby poczuć więź między mną a dziewczynkami i gdyby moje panienki miały taką sytuację w domu, nie mrugnęłabym okiem na to aby pozostały u nas.
    Strasznie egoistyczne jest to twoje podejście, ale niestety mężem już do końca życia będziesz musiała się dzielić.

    Zakładam, że nikt nic mądrego Ci nie poradzi, poza oczywiście, odejściem od obecnego partnera-uwolnisz się od jego potomstwa, a tym samym będziesz mogła oddać się w ręce wolnego strzelca bez zobowiązań...full czasu dla ciebie, bez żadnych młodych...
  • prenessa4 30.10.13, 20:31
    Świat zwariował!! Laski, które wylewają na Ciebie pomyje chyba nie potrafią czytać ze zrozumieniem albo mają klapki na oczach i widzą wszystko w jednej barwie!! Akurat znam podobną laskę do byłej Twojego męża, i wszystkie paniusie broniące jego byłej żony może powinny troszkę obiektywniej spojrzeć na sprawę.
    Otóż wyobraźcie sobie że SĄ ŻONY, KTÓRE MAJĄ SIANO W GłOWIE, SĄ LENIAMI DO POTĘGI, NIE POTRAFIĄ ZADBAĆ O OGNISKO DOMOWE I MYŚLĄ TYLKO O SOBIE!!! Ale nie, najlepiej wyżyć się na byłej kochance, która swojemu mężowi chce stworzyć dom pełen ciepła i zrozumienia. Ale Wasze ograniczone myślenie nie dopuszcza słowa :rozwód. Wyobraźcie sobie że to nie te czasy kiedy ludzie byli ze sobą cale życie, męczyli się, żyli jak pies z kotem. Wtedy było lepiej??? Lepiej żeby dzieci patrzyły na ciągle skłóconych rodziców???
    Sama jestem z facetem, który jest po rozwodzie (na szczęście nie ma dzieci), niedługo nasz ślub, ale całkowicie i w 100% popieram jego decyzję o rozwodzie, ponieważ on sam jest CUDOWNYM facetem, a jego była TOTALNĄ PORAŻKĄ. Leniwa, nie pracowala oczywiście, on harowal jak wół w dwóch pracach, a księżniczka siedziała w domu, wstawała o 11, ogarnęła się i szła do koleżanek, wracała wieczorem. Nawet obiadu chłopu nie ugotowała bo była śmierdzącym leniem. Naprawdę uważacie że była żona męża autorki zasługuje na to, byście ją tak wybielały?? Bo co? Bo ją mąż zostawił?? A ja uważam że BARDZO dobrze się stało. Jeżeli autorka jest teraz szczęśliwa, jej mąż również to nie widzę problemu.
    Problemem są faktycznie kontakty dzieci z ojcem i macochą, ponieważ ROZWÓD ogranicza kontakty ojca z dziećmi, ustala kontakty między dziećmi a rodzicem, więc moim zdaniem co drugi weekend jest tu jak najbardziej na miejscu, chyba że obie strony DOGADAJĄ SIĘ inaczej, ale w tym przypadku nie ma o tym mowy. To jest jawne wykorzystywanie i chęć zemsty.
    Droga autorko. Bądźcie STANOWCZY. Musicie ustalić jakieś warunki bo była wejdzie Wam na głowę. Życzę powodzenia i popieram Cię w całości, walcz o SWOJE szczęście.
  • agus-ia76 30.10.13, 21:49
    skoro dziećmi zajmujecie sie głównie wy pozostaje chyba odciąc matce alimenty i dzieci wziąc do siebie
  • 3-mamuska 31.10.13, 01:00
    ROZWÓD ogranicza kontakty ojca z dziećmi,

    Chciałam zauważyć ze rozwód to rozwód z żona/mężem a nie dziećmi.

    Moze drogie kochanki zaczniecie waszym przyszłym dzieciom pozwalać widywać tatę co 2 weekend.
    Dzieci równie dobrze moga byc u was cały czas.

    Znacie relacje tylko z jednej strony i biednego misia trzeba pocieszyć.
    --
    -----------------
    ,,Miłość jest bólem ,powiedział zając jeża ściskając"
  • cos.tam.cos.tam 31.10.13, 11:41
    3-mamuska napisała:

    > ROZWÓD ogranicza kontakty ojca z dziećmi,

    W naszym przypadku jakoś nie bardzo, bo dzieci większość czasu i tak spędzają z ojcem, niż z matką.

    >
    > Chciałam zauważyć ze rozwód to rozwód z żona/mężem a nie dziećmi.

    Mamusia chyba ostatecznie wzięła rozwód z dziećmi...

    >
    > Moze drogie kochanki zaczniecie waszym przyszłym dzieciom pozwalać widywać tatę
    > co 2 weekend.
    > Dzieci równie dobrze moga byc u was cały czas.

    Jest jeszcze matka, z która też mają prawo przebywać.


    > Znacie relacje tylko z jednej strony i biednego misia trzeba pocieszyć.

    Ty też znasz relację tylko jednej strony i choć kompletnie nie znasz ex, wychodzisz z siebie próbując wytłumaczyć jej postępowania i robisz to w sposób bardzo absurdalny. Jestem pewna, że gdybyś poznała ex, byłoby ci niesamowicie głupio, że broniłaś i próbowałaś tłumaczyć taką osobę...

    Wierzysz w stereotyp "zła kochanka, dobra i pokrzywdzona żona" i nie możesz przyjąć do wiadomości i pogodzić się z faktem, że może być inaczej. A przecież życie pisze różne scenariusze. Widocznie mało w życiu widziałaś....
  • czy-ktos-widzial-dziubdziuba 31.10.13, 16:12
    A dlaczego większość czasu miałyby spędzać z matką? Kto tak ustalił? Ty? Skąd w waszych pustych łbach jest przekonanie, że to na matce spoczywają wyłącznie obowiązki a ojciec jest tylko od przyjemności w co drugi weekend? Ojciec ma takie samo prawo i obowiązek opiekować się dziećmi! Przed rozwodem je zaniedbywał, bo kradłaś im czas. Teraz chce to odrobić, okazać im zainteresowanie, miłość... Biedactwo nie możesz się odnaleźć w roli kochanki / macoszki??? Zazdrosna jesteś o czas jaki im poświęca, o pieniądze, które ma zasrany obowiązek na nie łożyć, o była żonę i jej przyjemności... Chciałaś dzieciatego chłopa to masz z całym dobrodziejstwem inwentarza.

    Co do jego exmałzonki. Kobieta odżyła, uwolniła się od kieratu, zdrajcy, kłamstw... Teraz ma czas da siebie. Zżera cię zazdrość, bo zamieniłyście się rolami. Ty zapier***sz przy przychówku Pana, ona ma czas na swoje przyjemności, pielęgnację, hobby, może ma już adoratora... Chciałas wskoczyć w jej buty, to masz!
  • cos.tam.cos.tam 31.10.13, 17:12
    Nie zamieram po raz 1000 pisać tego samego, bo to nie ma najmniejszego sensu. Napisze tylko tyle: naucz się czytać ze zrozumieniem i nie broń kogoś, kogo na oczy nie wiedziałaś, bo możesz mocno się rozczarować.

    Nigdzie nie napisałam, że obowiązek opieki nad dziećmi spoczywa na matce, bo uważam, że ten obowiązek spoczywa i na ojcu, i na matce w takim samym stopniu ! A u nas jest tak, że tylko ojciec zajmuje się dziećmi i choć płaci matce alimenty, to ta wydaje je na siebie. Dzieci spędzają u nas bardzo dużo czasu (nie twierdze, ze za dużo) i w czasie ich pobytu ich matka nie kontaktuje się z nimi, choć dzieci posiadają własne telefony komórkowe.
    I ex nie miała po czym ożyć, bo już przed rozwodem prowadziła hulaszczy tryb życia.
  • czy-ktos-widzial-dziubdziuba 31.10.13, 18:10
    Acha, ona prowadziła hulaszczy tryb zycia a ty to Święta Lukrecja byłaś smile Pieprzyłaś się z żonatym, dzieciatym facetem! Jesteś perfidna, wyrachowana i pełna zawiści! Szkoda, że twój kochaś nie wie co tu wypisujesz, bo wiał by od ciebie w żwawych podskokach smile
  • facettt 31.10.13, 19:08
    ja ci pomoze - to zawsze wyswiadcze ci te przysluge.
  • chyba.ze 31.10.13, 18:11
    cos.tam.cos.tam napisała:

    A u nas jest tak, że tylko ojciec zajmuje się dziećmi i choć płaci matce
    > alimenty, to ta wydaje je na siebie

    Kochający ojciec widząc ewidentną krzywdę dzieci przejąłby całkowicie opiekę nad nimi ustalając sądownie widzenia z matką.

    > I ex nie miała po czym ożyć, bo już przed rozwodem prowadziła hulaszczy tryb ży
    > cia.

    I takiemu komuś powierzył wychowanie dzieci?
    Czyżby uznał, że jesteś niewiele lepsza i z dwojga złego woli ex?
    Kupy się twoja historia nie trzyma!
  • 3-mamuska 02.11.13, 17:35
    Nigdzie nie napisałam, że obowiązek opieki nad dziećmi spoczywa na matce, bo uważam, że ten obowiązek spoczywa i na ojcu, i na matce w takim samym stopniu ! A u nas jest tak, że tylko ojciec zajmuje się dziećmi i choć płaci matce alimenty, to ta wydaje je na siebie. Dzieci spędzają u nas bardzo dużo czasu (nie twierdze, ze za dużo) i w czasie ich pobytu ich matka nie kontaktuje się z nimi, choć dzieci posiadają własne telefony komórkowe.
    I ex nie miała po czym ożyć, bo już przed rozwodem prowadziła hulaszczy tryb życia.

    W takim samym stopniu powiadasz, to gdy twój kochający facet spotykał sie z tobą i kadowaluscie w łóżku, to kto sie dziećmi wtedy zajmowal???
    Zajmował sie twój książę równo z żona dziećmi.?????
    Jestes śmieszna, kobieta teraz odbija sobie lata w których zajmowała sie dziećmi niemal samotnie.
    Bo pan albo w pracy albo u kochanki, a alimenty z racji tego ze pan zdardzil należą sie pani, bo to twój facet jest winny rozpadu małżeństwa i żona nie kosę mieć obniżonego statusu.
    --
    -----------------
    ,,Miłość jest bólem ,powiedział zając jeża ściskając"
  • 3-mamuska 02.11.13, 17:30
    czy-ktos-widzial-dziubdziuba napisał(a):

    > A dlaczego większość czasu miałyby spędzać z matką? Kto tak ustalił? Ty? Skąd w
    > waszych pustych łbach jest przekonanie, że to na matce spoczywają wyłącznie ob
    > owiązki a ojciec jest tylko od przyjemności w co drugi weekend? Ojciec ma takie
    > samo prawo i obowiązek opiekować się dziećmi! Przed rozwodem je zaniedbywał, b
    > o kradłaś im czas. Teraz chce to odrobić, okazać im zainteresowanie, miłość...
    > Biedactwo nie możesz się odnaleźć w roli kochanki / macoszki??? Zazdrosna jeste
    > ś o czas jaki im poświęca, o pieniądze, które ma zasrany obowiązek na nie łożyć
    > , o była żonę i jej przyjemności... Chciałaś dzieciatego chłopa to masz z całym
    > dobrodziejstwem inwentarza.
    >
    > Co do jego exmałzonki. Kobieta odżyła, uwolniła się od kieratu, zdrajcy, kłams
    > tw... Teraz ma czas da siebie. Zżera cię zazdrość, bo zamieniłyście się rolami.
    > Ty zapier***sz przy przychówku Pana, ona ma czas na swoje przyjemności, pielęg
    > nację, hobby, może ma już adoratora... Chciałas wskoczyć w jej buty, to masz!

    Nic dodać nic ująć.

    Myśle ze gdyby kazdy facet ktory ma kochankę, to pierwsza rzeczą jaka powinna zrobić żona to wyjechać na długie wakacje i zostawić pana z dziećmi.
    Wtedy moze by poszedł po rozum do głowy, i przestał mieć czas na romanse...
    Bo facet oracuje ma kochankę, rodzine widuje od święta późnym wieczorem, i jeszcze żona zła bo nie ma czasu ani siły byc kochanka i świetna żona, uśmiechnięta i kochająca.
    --
    -----------------
    ,,Miłość jest bólem ,powiedział zając jeża ściskając"
  • milajda 31.10.13, 20:28
    jedyne wyjście, skoro matka zła i suka, nie interesuje się dziećmi a ty nie chcesz ograniczać kontaktów ojca z nimi, co więcej spędzają z wami więcej czasu - wystąpcie do sądu o przejęcie opieki nad nimi i ustalenie miejsca zamieszkania przy was. Dodatkowo ustalicie sądownie kontakty z matką.
    Swoją droga te opowieści jaki to on wspaniały a jego żona zła i nieodpowiedzialna - klasyka gatunku wink
  • 3-mamuska 02.11.13, 17:25
    Wierzysz w stereotyp "zła kochanka, dobra i pokrzywdzona żona" i nie możesz przyjąć do wiadomości i pogodzić się z faktem, że może być inaczej. A przecież życie pisze różne scenariusze. Widocznie mało w życiu widziałaś....


    Nie niw wierze. Po prostu ona żyła tak kiedyś i dalej chce tak zyc.
    Mieć czas i kasę trochę dzieci.
    Zreszta podejrzewam ze jest w tym trochę zemsty z jej strony.
    Albo dotarło do niej ze poświęciła rodzinie x lat, a teraz rozpadło sie jak domek z kart i teraz jest czas dla niej.
    Gdyby mój maz odszedł dzieci mieszkałby z nami na zmiany. W życiu nie zgodziłabym sie na układ ze jak zostaje sama , mecze sie z wszystkim a pan płaci alimenty i widuje dzieci 1-2 razy w tygodniu przez godzinę. Wraca do kawalerskiego zycia.

    Nie byłoby mi głupio. Bo moze ona nie jest dobra osoba, ale osoba która oczernia taka kobietę, rozbija rodzine, chce ograniczyć dzieciom ojca co do 2 weekendów w miesiącu tez nie budzi szacunku.
    Jesteście siebie warte każda ciągnie w swoją strone.
    Juz ci napisała. Jak bedziesz mieć dziecko z panem to ogranicz mu kontak z tata do co drugiego weekendu , wtedy pogadamy.
    --
    -----------------
    ,,Miłość jest bólem ,powiedział zając jeża ściskając"
  • floryanna 03.11.13, 07:23
    Nie mam dzieci ani męża,jestem po rozwodzie a mój mąz odszedł do kochanki ale nie mam mu tego za złe,ale gdybym była sama kochanką a on miał dzieci to poradziłabym sobie w ten sposób,że nie stawałabym na przeszkodzie tego,że on miał kiedyś inną a łączą ich dzieci.
    Po prostu dzieci by mogły widywać się z matką ile tylko chcą,co też jest ich sprawą a nie byłabym wcale zazdrosna o męża,że na przykład więcej czasu spędzać chce z dziećmi.Obdarzyłabym go zaufaniem i,że to mnie kocha i nie ma przedemną tajemnic.
    Pozdrawiam wszystkie kochanki i zyczę wytrwałości i szczęścia w związku.
  • vaniilka 03.01.14, 22:18
    nie zapominajmy że znamy historie tylko z jednej strony, ciekawe co zona by tu napisała...
    mi nie zgadza się za bardzo z tym co pisze kochanka (uważam że ślub w kościele bierzemy tylko raz i tylko kościelny uważam za ważny-takie jest moje zdanie)
    skoro było tak źle w tym małżeństwie skąd 3 dzieci?
    po drugie żaden wolny facet już Cię nie chciał autorko? że musiałaś zadowalać się mężczyzną z 3 dzieci???? kiedyś przed Bogiem ślubował swojej żonie, dziś Tobie w urzędzie a jutro komu?
    ile warte jest słowo takiej osoby?
    polecam dla Ciebie :
    vod.tvp.pl/audycje/religia/slowo-na-niedziele/wideo/o-malzenstwie/13254646
    świadectwo znanej aktorki, sytuacja bardzo podobna...
    pamiętaj też że kiedyś będziesz musiała odpowiedzieć za swoje wybory życiowe...
  • altz 05.01.14, 10:36
    vaniilka napisał(a):
    > nie zapominajmy że znamy historie tylko z jednej strony, ciekawe co zona by tu
    > napisała...
    > mi nie zgadza się za bardzo z tym co pisze kochanka (uważam że ślub w kościele
    > bierzemy tylko raz i tylko kościelny uważam za ważny-takie jest moje zdanie)
    > skoro było tak źle w tym małżeństwie skąd 3 dzieci?

    Ja znam taką matkę osobiście, kubek w kubek albo nawet lepsza od opisywanej.
    Teraz dzieci są już dorosłe, usiądą sobie razem i mówią głośno: "ja pier..., że my to wszystko przeżyliśmy i żyjemy!" i śmieją się z pozytywnej zmiany. A matka? Jest taka sama, jak była, ludzie tak łatwo się nie zmieniają. Dzieci nauczyły się, że trzeba na nią uważać i wnuków nie dają pod opiekę, a jak jest babka, to bardzo pilnują, bo wiedzą, że nie wszyscy mają tyle szczęścia. smile
  • ja_panikara 05.01.14, 18:50
    ...że była kochanka jest teraz żoną! smile A może była żona ,kochankąsmile
    Biorąc faceta który ma zobowiązania , wiedziałaś co robisz. Jesteś dorosła!
    Chcę ci jeszcze uświadomić ,że jeżeli czegoś się dorobicie (mieszkanie, dom samochód, pieniądze na koncie) a jak rozumiem, głównie z twoich dochodów może powstać ta nadwyżka, po śmierci Misia prawo do tago będą miały też jego dzieci z pierwszego małżeństwa big_grin
  • spadlyliscie 08.01.14, 12:35
    bzdura, proponuje lepiej zapoznac się z przepisami prawa.
  • ja_panikara 08.01.14, 18:20
    spadlyliscie napisała:

    > bzdura, proponuje lepiej zapoznac się z przepisami prawa.

    Bzdura to możesz sobie w nicku wpisać!smile
    Wszystkie dzieci Misia są na równych prawach; małżeńskie, pierwszomałżeńskie, przedmałżeńskie....smile
    pl.wikipedia.org/wiki/Dziedziczenie_ustawowe
  • enith 08.01.14, 21:58
    Owszem, ale można zadbać o rozdzielność majątkową (proste do przeprowadzenia) i wtedy dzieci z poprzednich małżeństw czy związków nie mają prawa do majątku odrębnego żony ojca.
  • ja_panikara 11.01.14, 22:19
    Ciekawe czy to zrobili?smile Ale do majątku zdobytego w czasie 2 małżeństwa będą miały prawo.
    Do części ojca! Na takich samych prawach jak dzieci z 2 małżeństwasmile
  • enith 12.01.14, 02:42
    Oczywiście, że wszystkie dzieci dziedziczą po ojcu, to sprawa oczywista i tak powinno być. Nieważne czy dzieci przedmałżeńskie, pozamałżeńskie, małżeńskie czy przysposobione, dziedziczą równo i tak powinno być. Natomiast żona, nawet jeśli ma z mężem rozdzielność majątkową, po jego śmierci i tak odziedziczy co najmniej jedną czwartą osobistego majątku zmarłego męża. A dzieci dostaną do podziału resztę. Można więc napisać, że dzieci, czy im się to podoba czy nie, i tak będą musiały się z żoną ojca majątkiem podzielić smile
  • ja_panikara 12.01.14, 16:37
    enith napisała:

    > ... Można więc napisać, że dzieci, czy im się to podoba czy nie, i tak będą musiały się z żoną ojca majątkiem podzielić smile

    Ja bym to ujęła inaczej. To druga żona będzie się musiała podzielić dotąd wspólnym majątkiem
    z dziećmi z pierwszego małżeństwa.
  • enith 12.01.14, 16:58
    Ale żadnego wspólnego majątku może przecież nie być, prawda? Czemu zakładasz najgorszy scenariusz, że druga żona/eks kochanka będzie na pewno finansowo stratna? Wcale nie musi tak być, a rozsądek podpowiada, żeby w przypadku patchworków kwestie finansowe ustalić a priori i z pomocą notariusza. Wtedy nikt nie wyciąga łapy po majątek, do dorobienia się którego nie przyłożył ręki. Mam wrażenie, że twoim zdaniem kochanki zostają żonami wyłącznie po to, by się dorwać do cudzego majątku. I snujesz jakieś dziwaczne wizje na temat tego z kim i jak taka kochanka będzie się musiała dzielić w przyszłości. Naprawdę, choć trudno ci będzie w to uwierzyć, nie cały świat się kręci wokół kasy. Nie każda kochanka leci na kasę misia i nie każda umiera ze zgryzoty, bo pasierbom przysługuje prawo do majątku ojca. Masz jakieś dziwne postrzeganie sprawy, ale to pewnie pryzmat własnych przeżyć i faktu, że mąż cię okłamywał. Taka trauma zmienia perspektywę, nie mam co do tego wątpliwości.
  • ja_panikara 14.01.14, 19:22
    Ja po prostu przeczytałam cały wątek. Jego założycielka pisze ,że jest drugą zoną i to głównie z jej środków idzie "na życie", bo z wypłaty misia nic nie zostaje po zapłaceniu alimentów.
    I to nie ja lecz założycielka poruszyła tą kwestię. Poszłam trochę dalej i zauważyłam że jeśli coś z tych jej pieniędzy zostanie, kupią mieszkanie, czy coś innego to jako do majątku wspólnego dzieci po śmierci ojca będą miały prawo. Więc może tak być,że założycielka kupi mieszkanie a potem jeszcze raz będzie musiała spłacić jego dzieci. Warto to wiedzieć, bo sytuacja prawna jej jest skomplikowana.
  • stasi1 12.03.14, 21:55
    Ale jakby mieli rozdzielność majątkową to wcale by się już z dziećmi męża nie musiała by dzielić. Myślę że to wzieła pod uwagę przy planowaniu obecnego etapu w życiu
  • spadlyliscie 16.01.14, 13:38
    okazuje się, że wykształcenie prawnikom na plaster potrzebne bo wystarczy zajrzeć do wikipediismile))) żal
  • ja_panikara 16.01.14, 20:13
    Nie bardzo rozumiemsad a. Jesteś prawnikiem i żałujesz ,że nie zgłosiłam się do Ciebie , lub do kolegi po płatną poradę prawną? b. uważasz ,że nie należy korzystać z Wilkipedii?
    c.Uważasz ,że niepotrzebnie kształcimy w kraju co roku tysiące prawników?
  • gk-63 01.02.14, 15:57
    .. wiecznie musimy sobie czegoś odmawiać, bo dzieci .."nie wierzę że jak spotykałaś się z obecnym mężem to on nie płacił rachunków w knajpie,hotelu,na wczasach ....Byliście ileś tam czasu razem kiedy nadal był mężem -płacił więc pieniędzmi które zarabiał na dom i dzieci.Teraz też zarabia na dzieci i..wasz dom.Pan zdecydował się odejść od żony 3 lata temu kiedy najmłodsze dziecko miało 4 lata-romans zaczął się jeszcze wcześniej.Wiedziałaś że to malizna więc nie żałuj dziecku ojca.Jeżeli matka tych dzieci chciałaby sobie na was ugrać to brałaby alimenty a ojciec widywałby dzieci od święta.Myślisz że wówczas byłby z tobą szczęśliwy wiedząc jaką cenę zapłacil?Przekupiłabyś go kolejnym dzieckiem?Jego żona ponosi konsekwencje waszego romansu ty ponosisz konsekwencje swoich decyzji ,mimo wszystko w tym są dzieci.Żona nie miała wiele do gadania,dzieci nikt nie pytał czy tatuś może odejść- ty świadomie od początku konsekwentnie chciałaś zastąpić jego żonę i udało się .Ciesz się tym co masz bo niektore kobiety chciałyby być na twoim miejscu.
  • sara.pl 04.03.14, 15:27
    Witam,
    nie zdołałam doczytać do końca całego wątku...Powaliła mnie postawa wypowiadających się.

    Zadałaś proste pytanie - jak byście postąpili na moim miejscu?

    A większość odpowiadających nie dzieli się swoim doświadczeniem i sugestiami, tylko Cię atakuje i nie rozumie tego, co piszesz o sytuacji. Kurcze, jak się nie ma nic do podpowiedzenia, to się nie włącza w dyskusję...
    Ale cóż, lincz bawi.Szczególni tych, co sami mają wiele na sumieniu. No i wciąż wielu z nas myśli zaściankowo i ma ograniczone spostrzeganie rzeczywistości zmieniającej się błyskawicznie.
    A najsmutniejsze, że ludzie dążą do zniszczenia kogoś, kto odwazył się zawalczyć o swoje szczęście, postąpił niestandardowo, albo nie godzi się na cierpienie, jak reszta. Bo to w oczy kole tych, którym się nie udało, którzy nie mają odwagi wziąć odpowiedzialność za siebie. I otaczają się takimi stereotypami, jak to, że jeśli małżeństwo, to powinno trwac wiecznie. Powinno, ale jeśli oboje tego chcą. Jeśli nie, to niech każdy ma odwagę nie krzywdzić drugiego i dać mu wolność, a swoja rolę jako matki czy ojca pełnić nadal.

    Dobrze, ale odpowiadając na Twoje pytanie.
    Ja sugerowałabym poważnie porozmawiać z mężem i określić jasno swoje granice.
    Może właśnie to, że niedziela jest tylko dla Was. Albo co trzeci weekend. Nie wiem, co byś chciała, ale jakoś tak to bym zrobiła ja, gdybym była w podobnej sytuacji.
    Zapewne mąż Cię kocha, więc Twoje potrzeby powinien uszanować tak, jak szanuje potrzeby dzieci.
    Dzieciom nic się nie stanie, jeśli Tata nie będzie dostępny dla nich np. w co drugą niedzielę i dwa wieczory w tygodniu. Przecież w standardowych rodzinach rodzice mają swoje pasje, czy obowiązki rodzinne czy służbowe i nie są dostępni 24 h/ dobę dla dzieci.
    Poza tym dzieci są w wieku, kiedy potrafią się ubrać, wziąć sobie coś do jedzenia. No i w końcu mają matkę.

    A co do autorki wątku - uważam, ze jest wyjątkową kobietą, że to akceptuje i tak dużo z siebie daje. Mam nadzieję, że dzieci docenią.
    A mężowi nie dziwię się, że wybrał Ciebie.

    Pozdrawiam i życzę powodzenia.
  • stasi1 12.03.14, 21:49
    Czy ja wiem że jest wyjątkową kobietą? pisze jak to była żoną męża nie nadaje się na matkę. Wyjątkowa była by gdyby powiedziała; Twoja była jest jaka jest, dla dobra Twoich dzieci bierzemy je do siebie. I tak w końcu je częściowo utrzymuje, niby ją na to stać.
  • klara551 13.03.14, 22:31
    Upss! Ale pojechałaś po bandzie. Dzieci to dzieci i nie ma limitu na kontakty z nimi. Kobieta wiążąc się z ojcem trójki dzieci powinna wiedzieć ,że to one będą grały pierwsze skrzypce o ile ojciec jest odpowiedzialny. Jak widać z użalania się autorki postu są dla ojca i aktualnego partnera autorki. A może po prostu powinna zaproponować siebie jako macochę,drugą matkę i przyjąć potomstwo partnera do wspólnego gniazdka? Nie tłumacz skarg drugiej pani bohaterstwem bo to pic na wodę. Chciała faceta to go ma z progeniturą i umiejętność ubrania się ,czy zrobienia kanapki to nie dorosłość. To co piszesz jest jakby odzwierciedleniem twoich doświadczeń.Czyżbyś wzięła sobie dzieciatego faceta i odstawiła jego dzieci jak niepotrzebne meble w stylu nowa żona nowe dzieci?
  • iza25o7 18.05.14, 13:48
    Tak sobie czytam i czytam i nurtuje mnie pewne pytanie(chyba, że coś przeoczyłam).Czy gdyby w pewnym momencie nie pojawiła się ONA, to misio też by się rozwiódł?Chyba nie było mu tak zle z byłą już żoną,skoro spłodził 3 dzieci.Szkoda mi tych dzieciaczków,bo tatuś z kochanką a obecną żonką, zafundowali im coś co w ich psychice zostanie na zawsze.
  • facettt 18.05.14, 19:12
    ale lepsze jest wrogiem dobrego i nic na to nie poradzisz.
  • 3-mamuska 19.05.14, 00:42
    Ja sugerowałabym poważnie porozmawiać z mężem i określić jasno swoje granice.

    Haha swoje granice, a co jesli maz ma swoje granice?
    I nie sa to granice w tym samym miejscu?
    To kto ma ustąpić maz bo żonka utonie nóżka?
    Ma sie misio słuchać, bo jak juz raz posłuchał i zostawił rodzine to teraz musi słuchać / żonki.

    Może właśnie to, że niedziela jest tylko dla Was. Albo co trzeci weekend. Nie wiem, co byś chciała, ale jakoś tak to bym zrobiła ja, gdybym była w podobnej sytuacji.
    Zapewne mąż Cię kocha, więc Twoje potrzeby powinien uszanować tak, jak szanuje potrzeby dzieci.

    A ona szanuje potrzeby dzieci?
    Potrzeby męża ktory kocha swoje dzieci?
    Niech mu urodzi dziecko i tez nie h tatuś widuje dziecko ich wspólne co 3 weekend, i 2 wieczory w tygodniu.
    W czym sa gorsze dzieci faceta od ich wspólnego przyszłego dziecka.

    Dzieciom nic się nie stanie, jeśli Tata nie będzie dostępny dla nich np. w co drugą niedzielę i dwa wieczory w tygodniu. Przecież w standardowych rodzinach rodzice mają swoje pasje, czy obowiązki rodzinne czy służbowe i nie są dostępni 24 h/ dobę dla dzieci.

    Ta ale raz na 24 godziny rodzic i dzieci sie widuje, wieczorem po pracy , albo nadrabiają w weekend.


    Chciała sie pchać w taki zwiazek to niech teraz ponosi konsekwencje swoich czynów i wyborów.
    Mogła szukać faceta wolnego dla którego bedzie najważniejsza na świecie, i ich wspólne zycie.

    To jest cos podobnego gdy kobieta chce dziecka a facet nie, w takiej sytuacji nie ma kompromisów.
    Jedna strona musi ulec drugiej.
    A niestety facet i jego dzieci maja przewagę liczebną wiec nie pozostaje jej nic innego jak przystosować sie.
    A tylko dobrze to o panu świadczy ,ze nie przestał kochać własnych dzieci, gdy przestał kochać ich matkę.

    -----------------
    ,,Miłość jest bólem ,powiedział zając jeża ściskając"
  • 3-mamuska 21.05.14, 19:07
    Nie zbudujesz szczescie na cudzym nieszczęściu.

    Tak sie cieszyła ze rozbiła rodzine, to i teraz sama nie jest szczęśliwa.
    Karma powraca i dostajesz to samo od zycia.
    -----------------
    ,,Miłość jest bólem ,powiedział zając jeża ściskając"
  • facettt 21.05.14, 19:14
    3-mamuska napisała:
    > Nie zbudujesz szczescia na cudzym nieszczęściu.


    - tesz jestem zwolennikiem tej maksymy.

    i dlatego:

    1. - przez 20 lat "kochankowania" zadnej niczego nie obiecywalem - ale szczescie bylo.

    2. Zona sie o czymkolviek nigdy nie dowiedziala - wienc nieszenscia tesz nie bylo smile


  • iza25o7 21.05.14, 22:01
    Zazdroszczę ci,że masz tyle szczęścia w życiu.
  • facettt 22.05.14, 15:44
    iza25o7 napisała:
    > Zazdroszczę ci, że masz tyle szczęścia w życiu.

    ale tylko na tym polu (kochanek i skokow w bok - zreszta ciezko wypracowanych...)

    kilkuletnie dzecko umarlo mi na bialaczke - wiec generalnie - to raczej nie masz czego zazdroscic...

    kazdy niesie swoj krzyz.
  • venedin 22.05.14, 17:24
    > kilkuletnie dzecko umarlo mi na bialaczke - wiec generalnie - to raczej nie mas
    > z czego zazdroscic...

    Dlaczego ludzie umieszczają w internecie tak prywatne informacje po których łatwo ich namierzyć ?
  • iza25o7 22.05.14, 19:35
    Bo mają w danej chwili taką potrzebę? Czy robią coś złego?
  • venedin 22.05.14, 20:05
    Może dzięki tej bardzo specyficznej informacji której udzielił namierzy go żona albo znajomi..
  • iza25o7 22.05.14, 20:24
    Mało prawdopodobne. On nie jest odosobnionym przypadkiem
  • iza25o7 22.05.14, 19:38
    Przykro mi.Nie wiem co więcej napisać
  • facettt 22.05.14, 23:34
    iza25o7 napisała:
    > Przykro mi.Nie wiem co więcej napisać



    NIC. tylko tyle, ze nie ma czego zadroscic.

    PS. Poviedz temu palantowi, ze nie ma jak namierzyc.
    pisze SPOZA obszaru UE
    a zona i znajomi moich wypocin nie czytaja.
  • venedin 23.05.14, 10:18
    Nie zostałeś obrażony a obrażasz. Zasługujesz naprawdę żeby powiedzieć ci coś przykrego, mistrzu skoków na boki.
  • facettt 23.05.14, 13:55
    slowo "palant" nie jest obrazliwe.
    To okreslenie kogos, kto zachowuje sie niestosownie do sytuacji.

    Co cie obchodzi - "dlaczego" ?
  • venedin 23.05.14, 18:16
    Słowo jednak jest chyba obraźliwe. Chyba nie chciałbyś aby tak określano ciebie.
    Chodziło mi po prostu o fakt ujawniania na forach publicznych ściśle prywatnych i specyficznych informacji. Zresztą ... rób co chcesz skoro działasz poza Europą.
  • facettt 23.05.14, 21:22
    venedin napisał:
    > Słowo jednak jest chyba obraźliwe. Chyba nie chciałbyś aby tak określano ciebie


    nie przejmuj sie, hloopie...
    slysze gorsze okreslenia od mojej (wlasnej) Slubnej.

    ale wszystko jeszcze przed Toba smile

  • venedin 23.05.14, 22:12
    "Ty palancie" od żony ? To się kwalifikuje na rozwód ... ( nękanie psychicznie)..
  • facettt 23.05.14, 23:34
    to wlasnie rozwod sie nie kalkuluje
    - koszta rozwodu
    - alimenty
    - inny prog podatkowy.
    - problemy z dziecmi.

    lepiej babe (grzecznie) olewac i spokojnie (ale dyskretnie) miec kochanki smile
  • venedin 24.05.14, 09:27

    > - inny prog podatkowy.

    A koszty kochanek ? Czy aby nie zabierają z nadwiązką to co oszczędzisz na progu podatkowym ?
  • 3-mamuska 23.05.14, 19:40
    facettt napisał:

    > 3-mamuska napisała:
    > > Nie zbudujesz szczescia na cudzym nieszczęściu.
    >
    >
    > - tesz jestem zwolennikiem tej maksymy.
    >
    > i dlatego:
    >
    > 1. - przez 20 lat "kochankowania" zadnej niczego nie obiecywalem - ale szczesc
    > ie bylo.

    Tak moze z twojej strony było szczescie, no i gdyby kochanka była szczęśliwa to byś ich nie zmieniał.
    > 2. Zona sie o czymkolviek nigdy nie dowiedziala - wienc nieszenscia tesz nie by
    > lo smile

    No moze zona wie tylko nie chce cie zostawić bo : cie kocha/boi sie samotności/jest z toba z wygody/ ma cos innego na głowie ( smierć dziecka moze skutecznie podciąć skrzydła) i boi sie tracić znów kogos bliskiego/doszła do wniosku ze skoro to tylko skok w bok a ty od lat jestes przy niej to nie ma sie o co czepiać.

    Sa takie kobiety ktore z jakiegoś powodu zostają ze zdradzajacymi ich facetami.
    Zaszcza z takimi jak ty facet ktory nic kochance nie oferuje tylko sex.

    A gdybys był szczęśliwy z zona nie szukałbys kochanek.
    >


    --
    -----------------
    ,,Miłość jest bólem ,powiedział zając jeża ściskając"
  • facettt 23.05.14, 21:29
    /doszła do wniosku ze sk
    >skoro to tylko skok w bok a ty od lat jestes przy niej to nie ma sie o co czepiać

    - no i wreszcie jakas, ktora poszla po rozum do glowy.

    > A gdybys był szczęśliwy z zona nie szukałbys kochanek.

    - nieprawda.
    kobieciarze maja to do siebie , ze po prostu lubia kobiety.
    Te osobista (slubna) i te obce.
  • 3-mamuska 24.05.14, 00:23
    facettt napisał:

    > /doszła do wniosku ze sk
    > >skoro to tylko skok w bok a ty od lat jestes przy niej to nie ma sie o co
    > czepiać
    >
    > - no i wreszcie jakas, ktora poszla po rozum do glowy.

    No nie po rozum do głowy, moze żonie sie po prostu kalkuluje byc z toba.
    Tyle ze ja nie chciałabym byc w takim związku niby wszystko pięknie ładnie, a pod powierzchnia syf.
    > > A gdybys był szczęśliwy z zona nie szukałbys kochanek.
    >
    > - nieprawda.
    > kobieciarze maja to do siebie , ze po prostu lubia kobiety.
    > Te osobista (slubna) i te obce.

    A gdyby to zona miała kochanka? tez byś tak z lekka stwierdził ze ona po prostu lubi mężczyzn i swojego i kochanków i skoro to tylko sex ,a ciebie nigdy nie zostawi bo dobrze jej i ma wszystko co potrzebuje, tylko od czasu do czasu potrzebuje odskoczni i dobrego seksu?
    Wtedy tez byłoby tak super jak twierdzisz?

    --
    -----------------
    ,,Miłość jest bólem ,powiedział zając jeża ściskając"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka