Dodaj do ulubionych

Do znudzonych mężatek oziębłością partnera.

27.10.13, 01:45
Cześć. Mam to nieszczęście, że trafiłem na kobietę nie zainteresowaną czerpaniem radości i przyjemności z sexu. (rozwód, starania, agencje, sponsoring - nie wchodzą w grę, bo są niemożliwe z różnych powodów lub są z góry przymusem/zależnością, a nie tego szukam).
Jestem gotowy na wiele wypowiedzi krytycznych, ale może kilka kobiet ma podobny problem.
Jestem wysokim dobrze zbudowanym facetem przed 40, kulturalny i z zasadami. Poszukuję partnerki z Warszawy (wiek max. 40) i gwarantuję 100% dyskrecję (oczekuję tego samego). Szukasz tego co ja napisz prv.
Obserwuj wątek
      • faraon200 Re: Do znudzonych mężatek oziębłością partnera. 27.10.13, 12:05
        Zdrowy nigdy nie zrozumie chorego.

        Życie jest krótkie i czasami nasze decyzje mogą mieć wpływ na innych.
        Poszukuje kogoś kto ma podobny problem co ja i mnie rozumie. Nie zrozumie tego singielka a tylko mężatka w podobnej sytuacji.
        Zaniedbanie w małżeństwie na przynajmniej jednej płaszczyźnie prowadzi do patologii związku i do poszukiwań jednego z partnerów brakujących elementów z tym związanych. Partnerstwo powinno być jednością i dążeniem do zaspokajania potrzeb partnera (nie tylko seksualnych, ale każdych) powinno to być priorytetem. Ja tak postępuję, ale nie wszyscy tak myślą. Człowiek z natury jest egoistą i dąży do zaspokajania własnych potrzeb w pierwszej kolejności. Ja poszukuję kogoś o podobnym podejściu co moje. Możecie się z tym zgadzać lub nie, każdy ma prawo do własnego zdania.
        • faraon200 Re: no wlasnie... 27.10.13, 23:06
          Zgadzam się, że jakiekolwiek zasady przy szukaniu kochanki nie maja racji bytu.
          Zapytam więc czy te same zasady maja racje bytu przy zaniedbywaniu partnera?
          Czy singielka jest bardziej wyrozumiała od mężatki?
          Czy ktoś, kto szuka kochanki lub kochanka jest niemoralny?
          Jakie przesłanki nim kierują, że decyduje się na taki krok, na taki styl życia?
          Co jest stymulatorem takiej decyzji?

          Takich pytań można zadać wiele, ale każde z nich zawsze może miec jeszcze więcej odpowiedzi.
          Każda sytuacja jest inna i każdy człowiek ma różne odczucia na te same sytuacje. Ja szukam rozwiązania swojej sytuacji. Czy mi się uda? Nie wiem.
          Napewno nie można przestawać szukać szczęścia.
          • pocoo Re: no wlasnie... 27.10.13, 23:32
            Ja wiem,że bredzenie o oziębłości kobiet jest na użytek facetów.Jeżeli facet jest kochankiem,który wie jak doprowadzić kobietę do orgazmu (a nie tylko siebie) to ona na pewno z takiej przyjemności rezygnowała nie będzie.
            Z czasem to szalone zakochanie mija a z nim udawany przez kobiety orgazm.Myslisz,że jak chcesz potrenować na żonie tanie "gagi" z filmów pornograficznych to jesteś super kochankiem?
            Nie,kochankiem jesteś do niczego.No to teraz szukaj rozpalonej kochanki,którą doprowadzisz swoimi idiotycznymi sztuczkami do oziębłości.Ty kobiety doprowadzaj do autentycznego a nie udawanego orgazmu.
            • facettt babskie gadanie... 28.10.13, 09:02
              ze winien jest mezczyzna.
              wina moze lezec zarowno po jednej, jak i po drugiej stronie, a takze i po zadnej.
              kobieca ozieblosc jest dosc powszechna przypadloscia i nie bedzie przesady jezeli wspomne, ze gdzies dla polowy kobiet seks jest malo wazny, a dla wielu obojetny - chociaz zadna specjalnie nie lubi sie do tego przyznawac...
            • faraon200 Re: no wlasnie... 28.10.13, 14:10
              Hm. Jak łatwo jest kogoś oceniać jak się takiej osoby nigdy nie widziało. Nie oceniaj mnie tylko dlatego, że poszukuje kogoś kto czerpie z sexu przyjemność, a nie traktuje tego jako obowiązek. Nie zaniedbuje nikogo a i sexu nie traktuje jako tylko zaspokojenia własnych doznań. Nie kończę po 3 s i nie odwalam roboty. Priorytet dla mnie to przyjemność dla partnerki. Zapewniam komfort na wielu płaszczyznach i nie brakuje mi wyobraźni w łóżku.
              Tutaj można sobie dużo pogadać a real weryfikuje czy sie jest zimnym egoista czy namiętnym kochankiem. Nie dowiesz sie czy coś jest smaczne jak tego nie spróbujesz.
              • pocoo Re: no wlasnie... 28.10.13, 16:25
                faraon200 napisał:

                > Hm. Jak łatwo jest kogoś oceniać jak się takiej osoby nigdy nie widziało.

                Tylko życie pisze cholernie podobne scenariusze.Moj mąz uważa siebie za wspaniałego kochanka.Nigdy mnie nie doprowadził do orgazmu więc już dawno pogoniłam go z wyra.Jestem zimną rybą?Gówno prawda.

                > Tutaj można sobie dużo pogadać a real weryfikuje czy sie jest zimnym egoista cz
                > y namiętnym kochankiem. Nie dowiesz sie czy coś jest smaczne jak tego nie sprób
                > ujesz.
                A jakże.Wiesz,który z kochanków sprawił mi największą przyjemność?Taki wysportowany ale...z małym penisem.Ten wiedział,w jaki sposób doprowadzić kobietę do "wariackiego" orgazmu.
                • faraon200 Re: no wlasnie... 29.10.13, 22:58
                  Widzę, że nie poddałaś się ogólnemu stereotypowi i przedkładasz jakość nad wielkością.
                  Wydaję mi się, że przyjemność jest tym większa im zaangażowanie kochanków większe. Muszą być spełnione warunki fizyczne i emocjonalne. U kobiet bardzo dużą rolę w osiągnięciu orgazmu odgrywa nastawienie do partnera. Oczywiście wygląd partnera ma duże znaczenie a także umiejętności dostarczania doznań. Bez znajomości punktów wpływających na odczucia przyjemności dla kobiety, to żaden facet nie doprowadzi jej do orgazmu. Wszystko uzależnione jest od potrzeb w danej chwili. Czasami po 10 minutach a czasami po godzinie, nieraz i po całej nocy można uszczęśliwić partnerkę. Ważna jest znajomość potrzeb partnera. Nie można ukrywać co nam sprawia przyjemność i bawić się w zgaduj zgadulę.
                  Naturalnie działa to w obie strony. Kobieta nie może być tylko podkładem. Położyć się i tylko czekać na orgazm, bo tak to się nie da.
                  Seks powinien być przyjemny dla obojga partnerów a nie obowiązkiem lub przymusem.
          • tomalamas Re: no wlasnie... 31.10.13, 09:52
            Zasady to zasady a kultura to kultura. Podstawową zasadą człowieka z zasadami jest nie relatywizowanie.
            A ty twierdzisz, że normalnie to nie zdradzasz, ale skoro partnerka jest oziębła, to masz usprawiedliwienie.
            Skoro jesteś taki zasadniczy to może po prostu z nią się rozstań?! Znajdziesz wtedy jakąś gorącą laskę i będziesz zadowolony.

            Tylko proszę, nie wycieraj sobie dalej gęby frazesami o zasadach. Pojęcia nie masz co to znaczy!
    • yellowcandy Re: Do znudzonych mężatek oziębłością partnera. 29.10.13, 18:11
      Nie mam zamiaru cię oceniać, ale dziwi mnie twoje podejście do problemu. Rozumiem, że twoja żona nie czerpie przyjemności z seksu, ale czy w ogóle zorientowałeś się dlaczego tak jest? I czy zawsze tak było? A jeśli tak, to po co ożeniłeś się z tą kobietą, skoro ta ważna dla ciebie sfera nie układała się wam? I dlaczego nie szukacie pomocy w rozwiązaniu tego problemu (seksuolog, psychoterapia)? Rozumiem, że twoje potrzeby są ważne i pilne, ale dlaczego próbujesz rozwiązać je w ten sposób? Czy znalezienie kochanki pomoże twojemu małżeństwu? Poprawi twoje relacje z żoną? Jaki jest sens ciągnąć małżeństwo z oszustwem w tle? Co zrobisz, jeśli twoja wymarzona kochanka jednak nie będzie dyskretna? I na czym polegają twoje zasady, skoro z zasady życie w trójkącie nie jest właściwe, przynajmniej dla zdradzanego?
      • facettt think pink - a nie czarnowidz :) 29.10.13, 22:11
        yellowcandy napisał(a):

        > Nie mam zamiaru cię oceniać, ale dziwi mnie twoje podejście do problemu.

        - niepotrzebnie, kazdy ma inne podejscie, wykaz wiecej tolerancji dla myslenia innych.

        Rozumiem, że twoja żona nie czerpie przyjemności z seksu, ale czy w ogóle zorientował
        > eś się dlaczego tak jest? I czy zawsze tak było? A jeśli tak, to po co ożeniłeś
        > się z tą kobietą, skoro ta ważna dla ciebie sfera nie układała się wam?

        - nie od poczatku wszystko wychodzi na jaw, niektore sprawy dopiero po pewnym czasie
        (jak naprzyklad meska lysina)

        dlaczego nie szukacie pomocy w rozwiązaniu tego problemu (seksuolog, psychoterapia)

        - no moze szukal, ale nic to nie dalo , skoro rzuca problem na ekranowa tapete ?

        > ? Rozumiem, że twoje potrzeby są ważne i pilne, ale dlaczego próbujesz rozwiązać je w ten sposób?

        - bo moze inne metody sie wyczerpaly...

        Czy znalezienie kochanki pomoże twojemu małżeństwu? Poprawi twoje relacje z żoną?

        - pewnie, nie, ale to ma chociaz jemu samemu pomoc, a nie malzenstwu.
        - jesli inaczej sie nie da.

        Jaki jest sens ciągnąć małżeństwo z oszustwem w tle?

        - no np. dzieci, kredyty do splacenia... as usual...

        Co zrobisz, jeśli twoja wymarzona kochanka jednak nie będzie dyskretna?

        - ja tam szukalem tylko takich z klasa i dyskretnych wlasnie...
        I nigdy sie na nich nie zawiodlem.

        I na czym polegają twoje zasady,

        - no np. na tym, ze instytucja malzenstwa jest swieta...

        skoro z zasady życie w trójkącie nie jest właściwe, przynajmniej dla zdradzanego?

        nie ma bytow idealnych, ale zdradzany to nie powinien o tym wiedziec i wtedy mu to nie przeszkadza.

        jednym zdaniem - patrz na pozytywy, a nie na negatywy.
        bo czarnowidztwo - to marna recepta na z ycie.
        • faraon200 Re: think pink - a nie czarnowidz :) 29.10.13, 23:19
          Tu się zgadzam się w całej rozciągłości.
          W pierwszej kolejności należy wykorzystać wszystkie pokojowe instrumenty, ale jak się nie udaje to można przejść do partyzantki.
          Wydaj mi się zdrada emocjonalna jest gorsza od fizycznej. Na tym samym poziomie umieściłbym także zaniedbywanie partnerki/partnera. Tak jak już raz napisałem "zdrowy nie zrozumie chorego". Każdy ma prawo do własnego zdania, a czy inni myślą podobnie? Nie wiem.
          Może warto się czasami zastanowić jak się czuje głodny i spróbować nie jeść.

          Nie piszę tutaj, aby wyłuszczać się z własnych problemów - ekshibicjonizm emocjonalny nie jest w moim typie. Miałem na myśli, że spotkam kogoś w podobnej sytuacji co ja.
          • pocoo Re: think pink - a nie czarnowidz :) 30.10.13, 19:29
            faraon200 napisał:

            > Miałem na myśli, że spotkam kogoś w podobnej sytuacji co ja.
            Nie musisz szukać.Każdy ma ochotę na to ,aby pobzykać się z kim innym.Twierdzenie,że mój mąż nigdy...moja zona nigdy...jest nam cudownie...jest największą naiwnością jaką znam.
            Twierdzę,że monogamia jest wbrew naturze.
            Przysięga,"że ciebie nie opuszczę" ,bla...bla...bla...Do końca życia jest ze sobą para,która bardzo dyskretnie ucina sobie romansiki.
            Pisałeś o głodzie.Ja ujmę to inaczej.Ile razy można jeść tę samą ,chociaż bardzo wyszukaną potrawę?
      • rybka64 Re: Do znudzonych mężatek oziębłością partnera. 30.10.13, 15:11
        Gdybym ja trafiła na takiego faraona, pewnie miałabym lepsze wspomnienia.
        A tu mi życie podsunęło sfrustrowanego gadułę. co za pech.
        Tak sobie tylko gadam...ot całe życie....A żony jak to żony, swojemu mężowi kuku nie zrobią, ale obcemu tak, a niby tak nie lubią seksu oralnego.
        I faraon ma rację, kobieta trzeba poznać, bo jak się jej nie zna jej fizyczności można się zaorać, a kobieta i tak orgazmu nie dostanie. Ot to cała filozofia życia, odpowiednie podejście do partnerki, zarówno żony, jak i kochanki. Myślę, jakie podeście facetów, takie i kobiety, choć niektóre kobiety są tak uparte, że nic je nie przekona, takie wyjałowione baby.
    • kurator30 Re: Do znudzonych mężatek oziębłością partnera. 06.02.14, 14:44
      Ja jestem taka żona. Mam fajnego meża na zycie, ale w łózku szału nie ma jak wogole cos sie zdarzy. Nie miałm nigdy zadnego skoku w bok, ale czasem mam ogromna ochote na cos takiego. Mimo ze z mezem rozmawiam o tym czego bym chciała to jakos niczego nie zmienia. Ale jest cudownym czlowkiekiem na zycie wiec sie nie zdecyduje. Ale Pana rozumiem, w koncu nie po to brało sie slub zeby teraz zyc w celibacie. Czasem taki skok w bok moze nawet ozywic małżeństwo. Miom to morlanie raczej nie da sie tego usprawiedliwic, ale Pana generalnie nie potepiam. Znam wiele takich par ktore rozmineły sie w potzrebach seskualnych . A nie oszukujmy sie to jest bardzo wazna czesc zycia w zwiazku.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka