Dodaj do ulubionych

Zakochałem sie w kochance

15.06.15, 09:42
Witam wszystkich forumowiczów, może zacznę od tego że nigdy nie wpisywałem się na żadne fora i inne portale ale sytuacja mnie przytłacza a nie mam z kim szczerze o tym porozmawiać! A więc jak w temacie po prostu zakochałem sie w kochance, mam 38 lat 15 po ślubie, w domu w zasadzie wszystko ok, życie poukładane aż do przesady i nagle poznałem ją! Świat wywrócił mi sie do góry nogami, na początku było normalnie czyli sex i czasem jakaś kolacja ale z czasem zaczęliśmy spędzać ze soba dużo czasu i po prostu sie w sobie zakochaliśmy! Z żoną nie kłócę się, nasze stosunki są poprawne ale nie ma chyba już tego "pieprzu", strasznie sie od siebie oddaliliśmy, nie sypiamy ze sobą ok kilku miesięcy! Muszę to napisać, moja żona jest naprawdę wspaniałą kobietą, dba o mnie syna i dom doskonale ale no właśnie czuję jakby coś w środku mi podpowiadało że już nic z tego nie będzie! Wiem że najprościej byłoby sie spakować ale właśnie na to nie mogę sie zebrać, może jestem po prostu mięczakiem i boję sie tych wszystkich nieprzyjem,ności związanych z rozwodem? Moja "kochanka" ma juz dość tej sytuacji i zaczyna mnie molestować abym sie określił i naprawdę nie mam pojęcia czy postawić wszystko na jedną kartę czy gnić w domu i mieć nadzieję że namiętność kiedyś wróci?! Ehhhhhhh to sie wygadałem, mam nadziję że ktoś spojrzy na to przychylnym okiem a nie tylko będzie mnie wbijał w glebę smile
Obserwuj wątek
      • karamba991 Re: Zakochałem sie w kochance 15.06.15, 13:10
        pod pojęciem "poukładane życie" miałem na myśli taki polski standard, żona synek mieszkanie w kredycie itd! A romans trwa już półtora roku! W sumie masz rację że powinna wziąć na wstrzymanie ale nie bierze, chciałaby jakiejś stabilizacji i szlag ją trafia że znikam na noc do domu i w sumie jestem ale jakby mnie nie było!
        • kochanka_idealna Re: Zakochałem sie w kochance 15.06.15, 14:21
          uciekaj i to szybko! Poltora roku to standard - wtedy zaczynaja sie schody - bo jeszcze jakies tam zauroczenie dziala...
          Jesli on chce stabilizacji mogla poszukac sobie wolnego faceta.
          Jesli chodzi o ciebie - spokojnie, nikt i nic cie nie goni... braki w seksie sa przejsciowie - tobie zreszta tez nie bedzie zawsze sie chcialo...
          Propnuje bys wytawil ja na probe i powiedzial ze nie chcesz o niczym decydowac ani niczego zmieniac, ze taki uklad ci odpowiada; na jej pytania o zone - mow ze nie chcesz o tym rozmawiac....
          Zapytaj ja wprost czego oczekuje - i jesli powie ze twojego rozstania z zona - to zapewnij ja ze nie masz tego w planach (nawet jesli masz - twoja sprawa)
          Aha - zacznij spedzac z nia mniej czasu i obserwuj reakcje
          Taki typ jest niebezpieczny i mozliwe ze doniesie zonie....
          • karamba991 Re: Zakochałem sie w kochance 15.06.15, 14:53
            Masz niestety dużo racji w tym ci piszesz! Problem polega na tym ze to ona wzięła na wstrzymanie, nie chodzi jej o to aby lecieć do mojej żony i z nią rozmawiać! Chodzi o to ze to ona mnie tak jakby olała bo nie ma siły już czekac i wtedy zaczął sie mój problem! Do tej pory myślałem ze na wszystko mam wywalone a okazało sie ze męczę sie strasznie, jak kurrrcze dzieciak z liceum!
            • kochanka_idealna Re: Zakochałem sie w kochance 15.06.15, 16:13
              Twoj problem zaczal sie o wiele wczesniej - ale nie o tym tu mowa, no i nie przesadzaj z tymi meczarniami.
              A teraz czujesz sie tak jak wspaniala kochanka chciala zebys sie czul - fatalnie! I jeszcze ja nazywasz kochanka?
              Nie rob nic / obserwuj, pozwol jej sie olac i wycofaj sie i obserwuj - i jednoczesnie pomysl jaki komfort i spokoj masz w domu
              Teraz myslisz ze czujesz, niedlugo poczujesz ze myslisz smile - potrzeba tylko troche czasu smile



            • kochanka_idealna Re: Zakochałem sie w kochance 16.06.15, 10:12
              sterta39 napisała:

              > co to znaczy, że półtora roku to standard i że wtedy zaczynają się schody?
              > rozwiniesz tą myśl?poproszę smile
              > bo mnie to zaintrygowało ...


              Najlepszym przykladem standardu jest najnowszy watek - Jak zakonczyc romanas... Podobnych watkow jest tutaj cala masa, a widelki czasowe to od roku do trzech lat max.
              Podstawa tego standardowego schematu jest to ze kobiety ktore nazywaja sie kochankami, tak naprawde nimi nie sa- sa to kobiety szukajace partnera, i to jest punkt zapalny ktory stanowi o koncu romansu i poczatku drogi przez meke...
              Zonaty facet nie interesuje sie inna kobieta dla stworzenia zwiazku lecz dla odmiany, kobieta zas interesuje sie nim dlatego ze skoro raz udowodnil ze jest sklonny do stabilizacji, zrobi to ponownie ale z nia - nic bardziej mylnego. Ponadto cudzy maz jest gotowym materialem na partnera - jedyna przeszkoda jest zona, dzieci, kredyty (wartosci nabyte) - ale kobiety wychodza z zalozenia ze skoro sie nimi zainteresowal, zony z czasem sie pozbedzie, co jak wiemy zdarza sie niezwykle rzadko - i dobrze!! Rodzina jest podstawa rozwoju spoleczenstwa i nie nalezy sie wpieprzac. Ewolucja jest motorem napedowym do zdrady i zmiany partnerow, co sprzyja roznorodnosci i wymianie materialu genetycznego.
              Im wczesniej kobiety zrozumieja te roznice tym wiecej idealnych kochanek bedzie - takich jak ja np smile haha

        • yolka698 Re: Zakochałem sie w kochance 30.06.15, 19:30
          Kochanka chce stabilizacji? to za chwilę będziesz miał tak jak z żoną. Pod warunkiem oczywiście, że kochanka tak dobrze zadba o ciebie jak żona i że z czasem seks też jej nie spowszednieje, zwłaszcza, gdy dorobicie się potomka.
    • rocznik71szy Re: Zakochałem sie w kochance 15.06.15, 14:12
      jak piszesz, moze po prostu jestes mieczakiem...

      kochanka molestuje, zebys sie okreslil, i szlag ja trafia ze znikasz na noc? znikasz?! przeciez ty do domu wracasz smile
      pozostaje tylko wyobrazic sobie , jakie bedzie odstawiala sceny, jesli bedziecie razem i bedziesz szedl sie zobaczyc z synem, lub co gorsza z matka syna, w jakiejs sprawie.
      to po pierwsze.
      a po drugie, to niestety, nie ma latwo - cokolwiek nie zrobisz, beda ofiary. wiec wez sie a garsc i wez to na klate. zona nic nie wie, kochanka wiedziala, ze masz zone, ale to TY jestes ogniwem je laczacym i to TY jestes odpowiedzialny za rozpad, ktory teraz nastapi. wez to na klate, albo wracamy do pierwszego zdania....
    • facettt Zakochałem sie kiedys-tam w żonie (wlasnej) ... 15.06.15, 15:23
      po ilus-tam latach malzenstwa... smile
      po kolejnych paru latach co prawda mi to przeszlo - no ale to jest NIEGROZNA sytuacja...
      (zarowno to zakochanie, jak i odkochanie)
      - w koncu do trwania malzenstwa nei milosc jest potrzebna - tylko SZACUNEK.

      Szczesliwie - nie bylem zakochany za to w zadnej kochance
      - zdajac sobie sprawe, ze to PORUTA i zyciowe komplikacje...

      nie wiadomo, co doradzic
      ale dla jasnosci - opcje sa trzy:

      - ciagnac to tak dalej.
      - uciekac od zony
      - uciekac od kochanki.
      • sabbbinka Re: Zakochałem sie kiedys-tam w żonie (wlasnej) 15.06.15, 15:43
        No, Facettt smile jestem pod wrażeniem trafności rad i to nie prześmiewczych smile a musisz przyznać ,ze rzadko ci się to zdarza smile

        a tak na poważnie do autora wątku..to twoje życie i twoje decyzje i sam powinieneś wiedzieć co dla ciebie jest w życiu najważniejsze.....czy poprawność społeczna czy uczucie, czy miłość rodzicielska, czy szacunek kogoś czy dla kogoś ..znam dobre ale chłodne małżeństwa, ale znam tez chłodne następne związki i stare dobre małżeństwa...to ty masz największa wiedzę w tym temacie i to ty poniesiesz konsekwencje swych wyborów ....ale przypomnę ci,ze masz jedno życie tu na tym podle świata -twoja żona ,syn ,kochanka to inne byty każde ma swoje życie i podejmą swoje decyzje ....jeśli kochasz to ruszaj bo nigdy nie wybaczysz sobie braku decyzyjności ....a nie ma nic gorszego niż starość z niekochanym człowiekiem sad


        "Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie
        bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy
        przynoszą smutek i żal, nie żałuje się.."
        — Andrzej Sapkowski

        • facettt niezupelnie... 15.06.15, 16:31
          sabbbinka napisała:

          > No, Facettt smile jestem pod wrażeniem trafności rad i to nie prześmiewczych smile a
          > musisz przyznać ,ze rzadko ci się to zdarza smile

          - no musze byc czasami powazny smile
          >
          .a nie ma nic gorszego niż starość z niekochanym człowiekiem sad

          - nieprawda, jest: - przewlekla choroba na starosc.
          a gdy ludzie sa jako-tako zdrowi i sie szanuja - to moze byc zupelnie znosnie.
    • mariuszg2 Re: Zakochałem sie w kochance 15.06.15, 21:08
      karamba991 napisał(a):

      > , mam 38 lat 15 po ślubie, w domu w zasadzie wszystko ok,
      > na począt
      > ku było normalnie czyli sex

      od kiedy seks jest ok z nie żoną? i to normalny normalny? a musk dzie? tesz się "pieprzy"?

      sado maso by Cię usprawiedliwiło a tak to jakaś lipa... a lato u drzwi i rozkwita kwiatem lipy...zbieraj kwiat lipy, susz...w zimowe wieczory jak znalazł napar na przeziębienia i potencję... z sokiem malinowym to nawet może Ci nawet poszarpie ścieg w slipach...
      --
      Life's like a box of chocolates. U never know what u'r gonna get.
          • facettt a czym sie rozni żona - od nie-żony ? 15.06.15, 22:32
            mariuszg2 napisał:
            > nie wiem o co pytasz... uważac trzeba jednakowoż...

            - jasne...

            dziś pod kiecką coraz częściej nie to co facettt by się spodziewał...
            ale tak zaglądać głupio... roentgenem

            - tysz jasne.
            ale ja to staromodny jestem...
            jak kure wkladam do kurnika - to najpierw przezornie i tradycyjnie MACAM po prosu...
    • na_karte Re: Zakochałem sie w kochance 17.06.15, 23:31
      Hm.
      Czy ona Cię kocha?
      Półtora roku to kawał czasu.

      Jestem w podobnej sytuacji, tyle, że ja nie jestem wolna. Jestem w stałym dobrym związku od lat. Dopóki go nie poznałam wszystko wydawało się OK, a teraz myślę czy OK w związku wystarczy? Czasem wydaje mi się, że wolałabym źle oby z tym drugim, żeby czuć, że żyję nie wegetować.
      Walczę o swój związek, o seks, żeby smak wrócił, naprawdę się staram, ale nic z tego.
      Nie wierzę, że namiętność wróci. Wierzę, jednak że można tak wegetować latami, może do śmierci, ale czy takie życie jest coś warte?

      • natipiszko Re: Zakochałem sie w kochance 17.06.15, 23:56
        Dopóki On będzie nigdy Twój dobry ,stały związek nie zakiełkuje niczym nowym . Próbujesz aby mieć czyste sumienie . Niestety tylko czas może pokazać czym pachną oba byty ... I nigdy nie można powiedzieć definitywnie , że coś może wrócić czy nie . Musisz pamiętać , że nowa fascynacja też przejdzie z czasem w rutynę - tylko niestety już sama musisz zdecydować , która byłaby tą milszą Tobie smile . Ale to czas , tylko czas ...
        • na_karte Re: Zakochałem sie w kochance 18.06.15, 14:15
          Nie dla czystego sumienia próbuję.
          Próbuję żeby mieć pewność, że chcę zostać.
          Być może odejdę, nie do tamtego ale po prostu. Może poza tamtym nie chcę już nic innego. Nic bez smaku.

          Odstawiłam kolesia, mam spokój, próbuję, walczę.
          Czy ktoś z tym kiedyś wygrał?
      • karamba991 Re: Zakochałem sie w kochance 18.06.15, 20:01
        Kurcze, doskonale Cie rozumiem! Czy OK wystarczy? Nie mam pojęcia! Czy będę żałował? Na pewno tak, albo odejścia od zony albo zakończenia drugiego związku! Siedzę i myśle aż mi sie dymi z uszu i do niczego nie jestem w stanie dojść! Czy tak po prostu przekreślić 15 lat małżeństwa, zostawić synka którego ubostwiam? Obawiam sie ze zostanę w domu dla "poprawności politycznej" syn za 4 lata dorośnie a ja sie obudze z ręka w nocniku i będę sobie w brodę pluł ze odpuściłem, ze kobieta która kocham i ona mnie jest teraz z innym! Masakra jakie to ciężkie!!!
        • natipiszko Re: Zakochałem sie w kochance 18.06.15, 23:38
          Życie jest takie , że ciągle czegoś człowiek żałuje ... Ja też byłam zakochana w kochanku ... i to bardzo niestety . Zrobił mi cholerną krzywdę , że do dziś to wprawdzie lekko ale czuje ( od pierwszego zajścia minęło 17 lat ! ) . No ale to był popapraniec totalny .
          W sprawie zakochania w kochanku ( kochance ) trzeba rozeznać czy odpowiada nam w każdej ( poznanej ) kategorii życia bardziej niż obecna postać obok nas . Musimy wyobrazić sobie z nim życie .
          Ja mimo zakochania w kochanku nie mogłam sobie wyobrazić z nim życia , a może życia bez mojego męża ??? Jeśli tylko widzimy jednak taki obraz pozytywny to chyba warto to poważnie rozważyć bo ta prawdziwa miłość może przyjść właśnie tak niespodziewanie smile .
          • na_karte Re: Zakochałem sie w kochance 19.06.15, 13:05
            Nie każdy jest do tego stworzony smile.
            Wszystkie te nasze historie z pozoru wyglądają tak samo, ale prawda jest taka, że są recydywiści i postacie, które zaplątały się przypadkowo, którym przydarzyło się niechcący wink niezdolne do utrzymywania kilku relacji jednocześnie, ale tego zwykle dowiadujemy się jak jest już za późno smile
        • na_karte Impas. 19.06.15, 12:49

          Nie ma już dobrego wyjścia z sytuacji.
          Zostać dla świętego spokoju z kimś kogo woli się mniej? Przekonywać siebie przez resztę życia, że zrobiło się dobrze i może nawet w to uwierzyć. Czy iść prosto w ogień z nadzieją, że płomień mnie nie strawi z gotowością poniesienia wszystkich konsekwencji, bo może to jedyna szansa na to żeby żyć naprawdę. Co okaże się prawdziwą dezercją: odejść czy zostać?

          Pewnie oboje i Ty, i ja wybierzemy wygodę i już zawszę będziemy trochę smutni
          smile


      • facettt Mozna, spokojnie,,, 18.06.15, 20:05
        na_karte napisała:

        > Jestem w podobnej sytuacji, tyle, że ja nie jestem wolna. Jestem w stałym dobry
        > m związku od lat. Dopóki go nie poznałam wszystko wydawało się OK, a teraz myśl
        > ę czy OK w związku wystarczy?

        Wystarczy. I Mozna, spokojnie (wytrzymac) ...
        miewajac kochanke/kochanka od czasu do czasu.
        - tylko prosze mi sie nie zakochiwac - bo dopiero wtedy zaczynaja sie schody.
        • na_karte Re: Mozna, spokojnie,,, 19.06.15, 13:44
          facettt napisał:
          > Wystarczy. I Mozna, spokojnie (wytrzymac) ...
          > miewajac kochanke/kochanka od czasu do czasu.
          > - tylko prosze mi sie nie zakochiwac - bo dopiero wtedy zaczynaja sie schody.

          Oj, gadasz jak zimny drań wink
          Czy ty wiesz jak na tym naszym całym gównianym świecie trudno o kogoś wyjątkowego?
          Nie o to chodzi żeby od czasu do czasu mieć coś byle jakiego dla rozrywki. Tu idzie nie o dreszcz, ale o pier.....ęcie pioruna smile coś takiego niektórym nie przytrafia się przez całe życie.
          A Ty byś chciał kilka od czasu do czasu. Życie to nie delikatesy, to totalizator. Fart, albo poprawna, ale smutna rzeczywistość.

          Prawdziwe schody zaczynają się kiedy trzymasz kupon w dłoni i brak Ci odwagi żeby odebrać nagrodę.


          • facettt nadal Mozna, spokojnie,,, 19.06.15, 15:05
            a_la_karte napisała:

            > Oj, gadasz jak zimny drań wink

            - bo nim jestem.

            > Czy ty wiesz jak na tym naszym całym gównianym świecie trudno o kogoś wyjątkowe
            > go?
            > Nie o to chodzi żeby od czasu do czasu mieć coś byle jakiego dla rozrywki. Tu i
            > dzie nie o dreszcz, ale o pier.....ęcie pioruna smile coś takiego niektórym nie p
            > rzytrafia się przez całe życie.

            - wiekszosci sie nie przytrafia i nie ma na to, co liczyc.

            > A Ty byś chciał kilka od czasu do czasu. Życie to nie delikatesy, to totalizato
            > r. Fart, albo poprawna, ale smutna rzeczywistość.

            - szkoda nervow na totalizator, trzeba traktowac je jak delikatesy i wybierac to, co jest najlepsze, ale do wziecia.
            • na_karte Re: nadal Mozna, spokojnie,,, 20.06.15, 16:36
              facettt napisał:

              > - szkoda nervow na totalizator, trzeba traktowac je jak delikatesy i wybierac t
              > o, co jest najlepsze, ale do wziecia.


              Buntować się.
              Zmagać.
              Polec byle w walce.
              Byle nie oddać walkowerem.

              Chce tornada.
              • facettt w zyciu, 20.06.15, 17:02
                na_karte napisała:
                > Buntować się.
                > Zmagać.
                > Polec byle w walce.
                > Byle nie oddać walkowerem.

                - w zyciu,
                takie zachowanie jest dobre do 30-tki.
                potem to juz dziecinada
                - ale jesli jescze 30-tki nie masz - to rozumiem i popieram.
                >
                > Chce tornada.
                - to zglos sie do mnie, bo w lipcu Slubna wyjezdza, to Cię trochi potornaduję smile
                • 3-mamuska Re: w zyciu, 23.06.15, 22:12
                  Re: Zakochałem sie w kochance
                  karamba99118.06.15, 20:01
                  Kurcze, doskonale Cie rozumiem! Czy OK wystarczy? Nie mam pojęcia! Czy będę żałował? Na pewno tak, albo odejścia od zony albo zakończenia drugiego związku! Siedzę i myśle aż mi sie dymi z uszu i do niczego nie jestem w stanie dojść! Czy tak po prostu przekreślić 15 lat małżeństwa, zostawić synka którego ubostwiam? Obawiam sie ze zostanę w domu dla "poprawności politycznej" syn za 4 lata dorośnie a ja sie obudze z ręka w nocniku i będę sobie w brodę pluł ze odpuściłem, ze kobieta która kocham i ona mnie jest teraz z innym! Masakra jakie to ciężkie!!!

                  Szczerze???
                  Ty nie kochasz kochanki, kochasz emocje, jestes uzależniony od adrenaliny która dają ci spotkania na boku ukrywanie i cała ta otoczka.

                  Z kochanka bedzie dokładnie tak samo jak z żona szara codzienność itp.

                  Gdybys ja kochał to byś wiedział co zrobic i napewno nie ciągnął byś małżeństwa tylko dla syna. Której ma lat 14? Skoro za 4 lata ma dorosnąć...
                  Sorry wymówka na dziecko moze byc w wieku 2-10 lat
                  dziecka ,potem juz dziecko staje sie samodzielne ma kolegów znajomych więcej czasu spędza poza domem...

                  Kochanka zrobiła bardzo dobre posunięcie a ty wpadłeś jak w pajęczynę, uzależniła cie od siebie(emocji) a teraz ucięła ci dostęp do nich i wie ze bedziesz sie męczyć i wymusi na tobie decyzje... To szantaż emocjonalny jest wiesz ?
                  --
                  -----------------
                  Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
                  • na_karte Re: w zyciu, 24.06.15, 13:32
                    3-mamuska napisała:
                    > Z kochanka bedzie dokładnie tak samo jak z żona szara codzienność itp.

                    To podstawowy błąd ludzi decydujących się na zmiany. Jeśli coś raz nie zdało egzaminu to po co to powtarzać? po co znowu pakować się w zasady, które nam nie odpowiadały... znowu
                    dom, dzieci, i smutna codzienność??? Jeśli zmiany to na lepsze, bez powtarzania błędów, powielania schematów. Z jednego małżeństwa w drugie??? Po co
                    Ustalajmy nowe zasady, swoje własne. Ale potrzebna odrobina szczęścia i sporo odwagi.


                    > Kochanka zrobiła bardzo dobre posunięcie a ty wpadłeś jak w pajęczynę, uzależni
                    > ła cie od siebie(emocji) a teraz ucięła ci dostęp do nich i wie ze bedziesz sie
                    > męczyć i wymusi na tobie decyzje... To szantaż emocjonalny jest wiesz ?

                    Szantaż? A co ta dziewczyna ma? Żadnych argumentów. Nie ma nic czym może go przy sobie zatrzymać. Odeszła, bo walczy o swoją godność, o resztki właściwie, bo trudno mówić o godności w przypadku kochanki. Kochanka zawsze jest przegrana, już na starcie. I wszystkie wiemy. Może stanął na jej drodze ktoś kto daje szanse na inne życie? Może chce zawalczyć o uczucie innego.
                    Że wszystkie jesteśmy wyrachowane i zaborcze?
                    Myślisz, że ja chciałabym swojego na stałe za wszelką cenę? Po trupach?
                    Chciałabym, żeby był szczęśliwy, bo nie jest. Chciałabym, żeby jego dzieciom było jak najlepiej. Chciałabym żeby jego żona nie cierpiała. I nigdy celowo nie sprawiałabym bólu kochankowi, bo go kocham.
                    Czasami trzeba odpuścić, odejść żeby przekonać się, że jednak należy do kogoś innego. Nabrać pewności, że osobno bezie lepiej.
                    Nie wiem. Ale jest słabo.


                          • facettt eehh... 24.06.15, 19:35
                            na_karte napisała:
                            > Ale Ty przecież lubisz mieć wianuszek w okół siebie? wink

                            - a kto nie lubi ?
                            jusz dawno jednak stwierdzilem, ze dwie kochanki + zona = czysta droga do katastrofy.

                            realne to jest zona + jedna kochanka (i to tez z przerwami - by otrzepac problemy)
                              • facettt jak dziecku - po niemiecku. 24.06.15, 20:26
                                sterta39 napisała:
                                > a to ciekawe...
                                > "by otrzepać problemy"... a np jakie problemy?

                                - no finansowe np.
                                kochanka tez kosztuje.
                                dojazdy, drobne prezenty,
                                hotele itd...

                                i czasowe.
                                trzeba sie wytlumaczyc przed zona
                                dlaczego jest tyle tych wyjazdow sluzbowych.

                                • na_karte Re: jak dziecku - po niemiecku. 24.06.15, 21:50

                                  hotele, prezenty???
                                  toż mówiłam, że najlepsza jest kochanka kochająca!
                                  ja tam żadnego prezentu nie pozwoliłam kupić, hotelu wynająć ani garsoniery
                                  jakoś zawsze mi się wydawało, że skoro są dzieci to lepiej te pieniądze wydać na nie
                                  koszty były niewielkie, maleńki mandacik za parkowanie w niedozwolonym miejscu wink
                                  kochająca = tania i wyrozumiała i lojalna do zony na skargę nie pójdzie

                                  bosz... ja jestem tak cudowna, że sama się sobą nie mogę nadziwić smile
                                  bo nie wspomniałam o tym, że na swój dziwny sposób jestem wierna
                                  • facettt dziecko szczenscia jezdem :) 25.06.15, 17:46
                                    sterta39 napisała:
                                    > Wiesz facett ja już myślałam, że a nóż problemy emocjonalne big_grin

                                    - dziecko szczenscia jezdem smile
                                    po roznych dolach , wpadkach i wzlotach emocjonalnych - kolo 30-tki rzeklem sobie:
                                    - zadnych tego typu wpadek wiecej. I udaje mi sie tego 3miec smile

                                    a tu proza życia praktycznego.Nuuuda wink

                                    No nuda. Limit finansowy mam dosc przecietny, a czasowy - taki jak u wszystkich.
                                    Nie da sie trzymac trzech srok za ogon.
                                    - Bo nie ma za co i kiedy...
                                    Z trudnoscia wychodzi trzymanie dwoch (zony i czasem kochanki)

                                    no ale to wlasnie jakims lekarstwem na te nuuuuude jezd...
                        • 3-mamuska Re: mamuska ma napewno klapki :) 25.06.15, 03:59

                          facettt napisał:

                          > agus-ia76 napisała:
                          > > mamusko masz klapki na oczach
                          >
                          > mamuska ma napewno klapki smile
                          > - gdyz podpisuje sie pod moim wpisem z komentarzem do karamby.

                          Eh facettt ja z komórki pisze wiec sie podpina gdzie chce.

                          --
                          -----------------
                          Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
                      • 3-mamuska Re: w zyciu, 25.06.15, 03:58
                        agus-ia76 napisała:

                        > na-karte brawo!!!
                        > mamusko masz klapki na oczach a to dlatego,że ciężko sie wypowiadać sie o czyms
                        > ,czego sie nie zna z doświadczenia

                        Wiesz akurat w uczuciach to ja mam spore doświadczenie...
                        Uczucie kontakt fizyczny to jest mega uzależniające.

                        i nie chodzi tu o kochanki zony...
                        Jedna z naszych podstawowych funkcji po tlenie i wodzie i jedzeniu jest kontakt z drugim człowiekiem.

                        Dlaczego nieprzytulne dzieci maja chorobę sieroca zaburzenia rozwoju?
                        I ja właśnie o tym mowię...
                        Dotyk bliskość drugiej osoby nas uzależnia, dlatego jest nam cieżko odejść zmienić czy wyrwać sie z toksycznego związku np. Kochankowie choć wiadomo ze w większości przypadków nic z tego nie bedzie.


                        I nie mam klapek na oczach, bo trochę was rozumiem właśnie uczucie fizyczność pcha was w związki często bez przyszłości.
                        Kobieta wie ze facet potrzebuje jej bliskości ze cieżko mu bedzie, wiec chce żeby zobaczył jak to jest bez niej ,ze bedzie tęsknił i ze to odstawienie moze mu pomoc w podjęciu decyzji.


                        To jest forum rozmowa wymiana poglądów nic osobistego.

                        --
                        -----------------
                        Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
                    • 3-mamuska Re: w zyciu, 25.06.15, 03:48
                      na_karte napisała:

                      > 3-mamuska napisała:
                      > > Z kochanka bedzie dokładnie tak samo jak z żona szara codzienność itp.
                      >
                      > To podstawowy błąd ludzi decydujących się na zmiany. Jeśli coś raz nie zdało eg
                      > zaminu to po co to powtarzać? po co znowu pakować się w zasady, które nam nie o
                      > dpowiadały... znowu
                      > dom, dzieci, i smutna codzienność??? Jeśli zmiany to na lepsze, bez powtarzania
                      > błędów, powielania schematów. Z jednego małżeństwa w drugie??? Po co
                      > Ustalajmy nowe zasady, swoje własne. Ale potrzebna odrobina szczęścia i sporo o
                      > dwagi.


                      Ale co pan chce zrobic??? Chce odejść od zony do kochanki bo sie zakochał, i nawet jeśli nie wezmą ślubu to zamieszkają razem z miłościtongue_out
                      >
                      > > Kochanka zrobiła bardzo dobre posunięcie a ty wpadłeś jak w pajęczynę, uz
                      > ależni
                      > > ła cie od siebie(emocji) a teraz ucięła ci dostęp do nich i wie ze bedzie
                      > sz sie
                      > > męczyć i wymusi na tobie decyzje... To szantaż emocjonalny jest wiesz ?
                      >
                      > Szantaż? A co ta dziewczyna ma? Żadnych argumentów. Nie ma nic czym może go prz
                      > y sobie zatrzymać. Odeszła, bo walczy o swoją godność, o resztki właściwie, bo
                      > trudno mówić o godności w przypadku kochanki. Kochanka zawsze jest przegrana, j
                      > uż na starcie. I wszystkie wiemy. Może stanął na jej drodze ktoś kto daje szans
                      > e na inne życie? Może chce zawalczyć o uczucie innego.
                      > Że wszystkie jesteśmy wyrachowane i zaborcze?
                      > Myślisz, że ja chciałabym swojego na stałe za wszelką cenę? Po trupach?
                      > Chciałabym, żeby był szczęśliwy, bo nie jest. Chciałabym, żeby jego dzieciom by
                      > ło jak najlepiej. Chciałabym żeby jego żona nie cierpiała. I nigdy celowo nie s
                      > prawiałabym bólu kochankowi, bo go kocham.
                      > Czasami trzeba odpuścić, odejść żeby przekonać się, że jednak należy do kogoś i
                      > nnego. Nabrać pewności, że osobno bezie lepiej.
                      > Nie wiem. Ale jest słabo.
                      >


                      No i tu sie myślisz ma argumenty i to bardzo duże... Właśnie te uczucia które facet dostaje od kochanki, moze byc to sex fizyczna wież a moze byc emocjonalna.
                      Napisałaś o swoich związku a tu pan jest zakochany...
                      To zmienia postać rzeczy. Pan chce i mógłby poświecić rodzine bo jak sam napisał boi sie obudzić za 4 lata z ręka w nocniku. I pani wcale nie chce innego bo stawia mu warunki...

                      Cóż dziwne jedt to ze napisałaś ze kochanki są przegrane i na starcie i ze walczą o swoją godność odchodząc.., Hmmm czytając to forum dowiedziałam sie ze bycie kochanka nie ma nic wspólnego z szacunkiem do samej siebie.
                      Przecież większość z was nie obchodzi jakaś obca baba i jej dzieci... Wielokrotnie napisane na forum ze kochanka nie ma wpływu na jego rodzine i ta rodzina ja nie obchodzi.
                      Wiec chyba jestes wyjątkiem...

                      I nie zdajesz sobie sprawy ze uczucia fizyczny kontakt ma wielka moc, czasem większa niz kredyt i dzieci.
                      --
                      -----------------
                      Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
                      • na_karte Re: w zyciu, 25.06.15, 12:05
                        3-mamuska napisała:
                        > Ale co pan chce zrobic??? Chce odejść od zony do kochanki bo sie zakochał, i na
                        > wet jeśli nie wezmą ślubu to zamieszkają razem z miłościtongue_out
                        no własnie po co?
                        po co wić gniazdo skoro już raz okazało się, że to nie to
                        życie daje nam takie możliwości kiedy jesteśmy dorośli i niezależni
                        nie mówię, że nie chciałabym mieszkać z kochankiem, ale nie wiem tez czy bym chciała smile


                        > Napisałaś o swoich związku a tu pan jest zakochany...
                        > To zmienia postać rzeczy. Pan chce i mógłby poświecić rodzine bo jak sam napisa
                        > ł boi sie obudzić za 4 lata z ręka w nocniku. I pani wcale nie chce innego bo s
                        > tawia mu warunki...
                        Mój Pan tez zakochany, ba twierdzi, że kocha. Ale na boga nikt nigdy, żadna kobieta nie będzie dla mężczyzny ważniejsza niż jego dziecko, nawet nie śmiałabym pomyśleć, ze ktoś obdarzy mnie takim uczuciem, zawsze byłam wdzięczna za to, że mogę być na którymś tam miejscu za dziećmi, za żona... myślę, że kobieta, która wymaga od kochanka, żeby porzucił dzieci jest nierozumna, tylko ktoś bez serca mógłby chcieć czegoś takiego dla ukochanej osoby
                        jeśli są dzieci to świat musi się kręcić wokół nich, tak ma być a kochankowie mogą próbować być szczęśliwi... najpierw muszą zadbać o dobro dzieci, potem swoich opuszczonych partnerów a dopiero potem myśleć o sobie... dlatego to takie trudne, prawie niewykonalne, dlatego tak niewielu się na to decyduje... to wymaga charakteru, siły i wytrwałości, a nagroda zawsze jest niepewna
                        > Cóż dziwne jedt to ze napisałaś ze kochanki są przegrane i na starcie i ze walc
                        > zą o swoją godność odchodząc.., Hmmm czytając to forum dowiedziałam sie ze byci
                        > e kochanka nie ma nic wspólnego z szacunkiem do samej siebie.
                        > Przecież większość z was nie obchodzi jakaś obca baba i jej dzieci... Wielokrot
                        > nie napisane na forum ze kochanka nie ma wpływu na jego rodzine i ta rodzina ja
                        > nie obchodzi.
                        > Wiec chyba jestes wyjątkiem...
                        nie sądzę, że jestem wyjatkiem
                        może większość z nas nie przyznaje się do tego nawet przed sama sobą,
                        łatwo jest chcieć dla siebie cudzego męża i ojca wierząc, że zona to żmija,
                        ja tez chciałam w to wierzyć i kiedy złapałam się na tym, że kochanka kocham tak bardzo, że właściwie kocham wszystko co jest z nim związane słabości, wady,to co najlepsze rodziców, dzieci i nawet jego żonę - to był szok
                        bo chcesz dla nich wszystkich jak najlepiej i siebie zostawiasz gdzieś daleko w tyle
                        ustępujesz, dopasowujesz się, rezygnujesz z siebie jesteś tylko dodatkiem, kaprysem
                        gdzie tu godność? gdzie dbanie o samą siebie? Gdzie szacunek?
                        Jesteś tylko nic nieznaczącym robakiem i gdzieś zawsze to czujesz
                        oszukac mozna czytelników forum, ale nie samego siebie
    • na_karte karamba napisz coś! 25.06.15, 12:12
      napisz jak jest?
      ja im dłużej to trwa czuję się coraz gorzej
      myślałam, że czas będzie działał na moją korzyść, że będzie coraz łatwiej
      gówno!
      z dnia na dzień jest coraz gorzej
      • karamba991 Re: karamba napisz coś! 25.06.15, 13:51
        Jak jest? CIĘŻKO jak cholera! Czytam forum regularnie, bardzo doceniam każdą podpowiedź ale nie potrafię podjąć żadnej decyzji! Czuje się źle sam ze sobą (nigdy siebie bym o to nie podejrzewał), w każdej Waszej odpowiedzi jest sama prawda, i ta o odejściu i ta o pozostaniu i próbie ratowania małżeństwa! Z dziewczyną spotykam sie nadal, śpię w domu i codziennie leże i myśle jak to wszystko ogarnąć! Tak sobie myślę, że bez względu na podjętą decyzję NIGDY więcej żadnych kobiet na boku bo można zwariować!
        • na_karte Re: karamba napisz coś! 25.06.15, 18:24
          Największą karą za romans jest sam romans.

          Ja również się miotam. Od tygodni.
          Zwykle nie wiem co zrobić, ale powoli dojrzewa we mnie decyzja o odejściu od "męża" bez względu na bycie/nie bycie z tym drugim.
          Nie wiem czy to chwilowa słabość i przeminie. Nie wiem skąd się wzięło...
          Strasznie jest zaznać czegoś takiego i potem to stracić. Człowiek świruje.
          • facettt pechowa cuś jezdes... 25.06.15, 19:03
            na_karte napisała:
            > Największą karą za romans jest sam romans.

            pechowa cuś jezdes...
            - ja tam ani jednego nie zaluje...

            zaluje tylko tych, ktore sie nie udaly, bo Panienki zdezerterowaly
            - ze standardowym zdaniem...: - nie moge sie przelamac... Ty masz zone...
            • na_karte Re: karamba napisz coś! 26.06.15, 14:13
              agus-ia76 napisała:

              > od męża odejdziesz,tamten się na 99% nie zdecyduje i co wtedy...
              > no chyba,że tamten zdecydowany

              Nie odejdę to tego drugiego. To co on zrobi nie ma z moja decyzją nic wspólnego.
              Odejdę, bo tak trzeba. Tak ma być. Zostać tylko dlatego, że nie mogę mieć tego czego pragnę?
              Zadowalać się namiastkami?
              Mam to gdzieś. Nie chce tak żyć.


            • na_karte Re: karamba napisz coś! 26.06.15, 14:32
              To trudne. Wywrócenie wszystkiego do góry nogami. I ryzyko, że z ta drugą się nie uda.
              Może to jeszcze nie ten czas dla Ciebie? A może już minął, może już za późno?
              Czasami to tylko chwila, szansa żeby złapać byka za rogi i wyrwać z życia jak najwięcej.
              Może powinieneś ja uwolnić? Dać jej szansę na ułożenie sobie życia z kimś dla kogo ona będzie najważniejsza? Niech dziewczyna idzie w świat i będzie szczęśliwa, nawet jeśli Ty nie będziesz.

              U mnie chyba za późno, żeby być z tym drugim. Kiedy on oczekiwał ode mnie zdecydowania i determinacji ja czekałam, zastanawiałam się... myślałam: jakoś to będzie, jakoś się ułoży
              samo się stanie, zadzieje. I chyba przegapiałam sad
              Całe życie unikałam odpowiedzialności i zobowiązań z obawy, że ograniczy to moja wolność, a teraz dochodzę do wniosku, że nic tak nie ogranicza jak strach. I tak żyję w klatce.
              Przyjaciółki twierdzą, że to najlepsza decyzja, że zostałam, że rzuciłam kochanka, mam nadzieję, ze kiedyś okaże się, ze tak, bo ta ja będę żyła swoim gównianym i przeciętnym życiem jeśli zostanę z mężem. Mówią, że namiętność do męża wróci jeśli ten drugi zniknie... smile
              oby
              • karamba991 Re: karamba napisz coś! 26.06.15, 15:49
                Nie jest za późno, jest akurat ten czas, tylko nie wiem czy podołam! Napisałaś że powinienem ją uwolnić, wydaje mi sie że masz rację ale nie potrafie, chciałbym aby była przy mnie cały czas ale wiem że to będzie bardzo trudne.
                • na_karte Re: karamba napisz coś! 27.06.15, 13:06
                  Wiem. To cała masa strachów.
                  Nie tylko przed reakcją rodziny i znajomych, przed rewolucją jaka miałaby się dokonać. Nie wiem ile masz lat i jaki dorobek, ale ciężko zostawić wszystko na co latami się pracowało i zaczynać od nowa. Ja widzę to tak, ze jeśli mężczyzna decyduje się odejść do innej kobiety to żonie i dziecku powinien zostawić wszystko i nadal o nich dbać. Chce nowego życia, zaczyna nowe od zera z niczym, nigdy kosztem żony i dziecka. Dla faceta to duży problem, dla kochanki sprawdzian czy jest gotowa na życie z kimś kto zaczyna od zera. Ile jest takich kobiet? smile

                  Ja poza tymi przyziemnymi sprawami i ranami jakie zadaje się tym których się porzuca, najbardziej chyba boję się również tego, że go rozczaruje. Że on zmieni swoje życie, a potem będzie żałował, bo ja okażę się nie dość dobra, nie warta. Bardzo boję się, że nie spełnię jego oczekiwań. Nie bez znaczenia jest kwestia zaufania. Skoro ktoś raz zdradzał, oszukiwał najbliższych czy będzie mi wierny? Jak zaufać komuś kogo poznało się o tej najgorszej strony?
                  Cała masa strachów. Cała masa...

                  > chciałbym aby była przy mnie cały czas ale wiem że to będzie bardzo trudne.
                  Jesteś pewny, że ją kochasz?
                  Jesteś w stanie wyobrazić sobie Was za 20 lat? Jest coś co zostanie i czego będziesz potzrebował kiedy jej młodość i uroda przeminą?
    • pucia14 Re: Zakochałem sie w kochance 25.06.15, 21:58
      a ja jestem właśnie taką kochanką co to ultimatum postawiła. Nie uważam żeby to byla próba omotania czy szantażu jak to ktoś napisał. Ja po prostu miałam dość ukrywanych spotkań, wylicvzonych godzin itp. wiem, godziłam się na to przez dwa lata, świadomie weszłam w układ kochankowania- bo na początku był tylko seks. ale się zakochałam niestety. od początku przeszkadzało mi,że biorę udział w oszukiwaniu kogoś ale w pewnym momencie osiągnęlo to apogeum- powiedziałam albo się rozstańmy albo zmieńmy nasze bycie razem - stwórzmy Nas a nie iluzję. Rozstaliśmy się. Został z żoną. Tęsknię ale wiem że dobrze postapiłam- bo jak ktoś inny napisał- on mnie nie kochał- a ja nie chciałam być z kimś dla kogo jestem tylko opcją.

      Moim zdaniem u Ciebie jest tak samo. Nie kochasz żadnej z nich, ale wybierzesz swoją małą stabilizację, pewną i przytulną - chyba że spotkasz kogoś w kim NAPRAWDE się zakochasz. A Twoja kochanka ułoży sobie życie, poskłada się jakoś. Przekleństwem jest kochać nie będąc kochanym.
    • carmen500 Re: Zakochałem sie w kochance 28.06.15, 21:26
      Moja rada brzmi : Spróbuj z kochanką. Zawsze to będzie jednak wybór życia a nie wegetacji. Ale ja to już "stara wyjadaczka" jestem i moje doświadczenie życiowe może przemawiać właśnie za taką opcją. Byłam całkiem niedawno w podobnej sytuacji, a raczej to mój już obecny partner był. Odszedł od żony. Początki nie były łatwe , bo jego była próbowała nam umilić życie na milion sposobów. Ale to jeszcze bardziej umocniło nasze uczucie do siebie, a teraz jest rewelacyjnie. Życzę Ci powodzenia i trafnych decyzji. Pozdrawiam
      • na_karte Re: Zakochałem sie w kochance 29.06.15, 11:49
        Czasami się zastanawiam... nawet jeśli miałoby się nie udać na dłuższą metę, na zawsze...
        to lepsze choćby trzy lata na wysokich obrotach czy ta nijakość z mężem, ale za to przewidywalna i do końca...
        • facettt ciongle nie rozumiem... 30.06.15, 21:00
          na_karte napisała:

          > Czasami się zastanawiam... nawet jeśli miałoby się nie udać na dłuższą metę, na
          > zawsze...
          > to lepsze choćby trzy lata na wysokich obrotach czy ta nijakość z mężem, ale za
          > to przewidywalna i do końca...

          ciongle nie rozumiem...
          - a dlaczego nie mozna polaczyc przyjemnego z pozytecznym ?
          - zony z kochanka
          - stabilizacji z przygoda ?

          mnie tam sie to udawalo...
            • facettt jusz cieplej... 30.06.15, 22:26
              na_karte napisała:
              > może się mylę a Ty masz rację

              nie mylisz sie.
              a ja mam racje.

              do 30-tki tak dzialalem - bylo kilka powaznych katastrof (emocjonalnych)
              po 30-tce , powiedzialem sobie - koniec z mlodziencza durnota.

              i ... spokojnie zyje.

              ile masz lat ?
              • na_karte Re: jusz cieplej... 01.07.15, 13:46
                Starsza pani jestem.
                74 sad
                Kilka młodzieńczych i dwa poważne związki za sobą.
                Tfuuu jeden w trakcie big_grin łomatko ja już z to pogrzebałam podświadomie big_grinbig_grinbig_grin

                Problem jest taki, że mnie zdarzają się okazje, pokusy... nie to, że jestem jakoś specjalnie piękna czy mam niespotykana osobowość... może wyglądam na łatwa ofiarę choć zdawałoby się, ze wręcz przeciwnie, bo właściwie to działam onieśmielająco
                ...te pokusy i okazje, ich częstotliwość nasiliła się z wiekiem
                nie wiem może ja jestem zbyt otwarta?
                w każdym razie idzie o to, że chyba mając te 25 27 lat byłam dojrzalsza emocjonalnie niż teraz (niekochliwa realistka)
                czy to możliwe, żeby w miarę nabierania doświadczenia głupieć???
    • lubiekwiaty1 Re: Zakochałem sie w kochance 07.07.15, 20:05
      karamba991 napisał(a):

      > Witam wszystkich forumowiczów, może zacznę od tego że nigdy nie wpisywałem się
      > na żadne fora i inne portale ale sytuacja mnie przytłacza a nie mam z kim szcze
      > rze o tym porozmawiać! A więc jak w temacie po prostu zakochałem sie w kochance
      > , mam 38 lat 15 po ślubie, w domu w zasadzie wszystko ok, życie poukładane aż d
      > o przesady i nagle poznałem ją! Świat wywrócił mi sie do góry nogami, na począt
      > ku było normalnie czyli sex i czasem jakaś kolacja ale z czasem zaczęliśmy spęd
      > zać ze soba dużo czasu i po prostu sie w sobie zakochaliśmy! Z żoną nie kłócę s
      > ię, nasze stosunki są poprawne ale nie ma chyba już tego "pieprzu", strasznie s
      > ie od siebie oddaliliśmy, nie sypiamy ze sobą ok kilku miesięcy! Muszę to napis
      > ać, moja żona jest naprawdę wspaniałą kobietą, dba o mnie syna i dom doskonale
      > ale no właśnie czuję jakby coś w środku mi podpowiadało że już nic z tego nie b
      > ędzie! Wiem że najprościej byłoby sie spakować ale właśnie na to nie mogę sie z
      > ebrać, może jestem po prostu mięczakiem i boję sie tych wszystkich nieprzyjem,n
      > ości związanych z rozwodem? Moja "kochanka" ma juz dość tej sytuacji i zaczyna
      > mnie molestować abym sie określił i naprawdę nie mam pojęcia czy postawić wszys
      > tko na jedną kartę czy gnić w domu i mieć nadzieję że namiętność kiedyś wróci?!
      > Ehhhhhhh to sie wygadałem, mam nadziję że ktoś spojrzy na to przychylnym okiem
      > a nie tylko będzie mnie wbijał w glebę smile
      dostałes chyba na łeb ze sie w krwie zakochałes,stuknij sie w swojego wacka.
    • sosna_mloda Re: Zakochałem sie w kochance 23.07.15, 23:01
      Hm... tak to juz jest, że raz na jakis czas "trzeba sie przejrzeć w innym lustrze.." po jakims czasie żonę zna sie juz na wylot i staje sie niemalże jak siostra... Kochanka jest miłą odminaą i pozwala znowu poczuć sie jak na haju lekkim smile
      Nie sądzę, żebyś ją kochał... gdyby tak było odszedłbyś i pozwolił jej znależć kogoś z kim będzie mogła być jak z mężem, bo Ty jej tego nie dasz..
      Nie o to chodzi że jesteś mięczaakiem.. myślę,że wiesz ile możesz stracić.. robisz bilans zysków i strat, może podświadomie.. ale raczej nie chcesz stracic tego co masz.. bo to cenne jest....
      Myśle,że powinieneś to zakończyc i znależć kochankę, która równiez będzie miała rodzinę i ceniła to co ma.. dacie sobie wzajemnie namietność i życie codzienne nabierze kolorów..
      • znowu.to.samo Re: Zakochałem sie w kochance 10.08.15, 22:14
        Tak naprawdę kochanka różni się od żony tylko jednym szczegółem: jest nowością -nie to co opatrzona, zwietrzała żona, którą zna się od lat. Są nowe emocje, adrenalina, dreszczyk niepewności....nie to co szara codzienność z żoną. I wiesz co??? pomimo że teraz jesteś na hormonalnym haju to uwierz, że po latach kochanka tez stanie się opatrzoną zwietrzałą partnerką....emocje opadną i klapki z oczu też...nadejdą szare dni, zwyczajne problemy, proza życia, seks straci smak...sam sobie odpowiedz czy warto rozbijać swoja rodzinę...

        --
        Czy to nasze dziecię tak kwili, czy bachor sąsiada drze mordę???
          • karamba991 Re: Zakochałem sie w kochance 12.08.15, 10:28
            Wydaje mi sie że macie rację, tylko kurcze jak obudzić w sobie miłość do żony! Jak obudzić namiętność, jak to wszystko ogarnąć? Zdaje sobie sprawe że małżeństwo to ciężka praca itd ale już nie wiem czy mam siłe! Bardzo sie staram ostatnio tylko nie potrafię włączyć w sobie tego magicznego czegoś, chodzimy na kolacje, spacery, jest fajnie ale przychodzi wieczór i koniec, nie czuje nic, nie jestem w stanie kochać sie z własną żoną? Nie mam problemów hmmmmm męskich ale po prostu nie daje rady, coś w głowie siedzi i nie chce wyjść! I nie wiem czy miłość sie skończyła? Czy wróci? kurrrrrrrr..... nie wiem
            • sabbbinka Re: Zakochałem sie w kochance 12.08.15, 11:42
              jeśli łączy was tylko sex to skończy się tak jak piszą powyżej ale jeśli łączą was pasję wspólne zainteresowania i macie podobne charaktery temperamenty to każdy dzień będzie nowym pięknym odkryciem smile i uwierz ,że tak jest jeśli kochasz i jesteś kochany smile a nie tylko być z kimś dla poprawności społecznej i czuć się "jak by było się tu za karę" ale to twoje życie i twój wybór........

              "Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie
              bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy
              przynoszą smutek i żal, nie żałuje się"
              — Andrzej Sapkowski
            • sosna_mloda Re: Zakochałem sie w kochance 12.08.15, 23:59
              Karamba... chciałabym CI jeszcze tylko napisać, że kochanka też ma uczucia... być może na coś liczy.. a nawet jak nie, to pewnie nie ma serca z kamienia... to jest cholerny układ który sprawdza sie chyba tylko w sytuacji kiedy oboje kochankowie zupełnie bez skrupułów spotykaja się tylko i wyłącznie dla cielesnej seksualnej przyjemności.. Jak w grę zacynaja wchodzić uczucia, to prędzej czy później ktoś mocno ucierpi.. może wszyscy troje..
            • na_karte Re: Zakochałem sie w kochance 14.08.15, 00:01
              Miałam nadzieję, że Ty siè uporales.
              Wiesz ja tez walcze o swoje malzenstwo.
              Kochamy sie z mezem co dziennie. Kilka razy dziennie.
              Staram sie bardzo. Staram sie bardzo nie myslec wtedy o kochanku.
              Nic mi nie wychodzi Karamba. Zaczyna mi byc wszystko jedno.
              Mnie i meza laczy pasja. Kiedy to robimy spedzajac czas razem jest ekstra.
              I dokladnie tak jam piszesz tylko w lozku nie gra. Chyba bardziej jestesmy przyjaciolmi. Prosze zagladaj czasem do watku. Jesli znajdziesz sposob na naprawe napisz blagam.
              A jak Twoja trzecia?rzuciles ja?
              Ja swojego odstawilam, ale to nic nie pomoglo.
    • fanna7 Re: Zakochałem sie w kochance 16.08.15, 15:43
      Nikt Cię w glebę nie wbije. To Twoje życie. Jestem długo po ślubie i wiem, że są kryzysy, chłodne dni. m-ce a nawet lata. Ale później wszystko ożywa. Pod warunkiem, że się postaracie oboje.
      Wybierając kochankę możesz bardzo dużo stracić i nie mówię o pieniądzach. Syn Cię znienawidzi i cała rodzina - bądź tego pewny. Choćbyś nie wiem jak tłumaczył - nikt Cię nie zrozumie,
      Sam musisz zrobić zestawienie za i przeciw i rozsądnie wybrać.
    • karamba991 Re: Zakochałem sie w kochance 24.09.15, 12:38
      Chyba jestem Wan winien tzw happy end ale tym razem sam nie wiem czy był happy! Zdecydowałem się na wyprowadzkę z domu, na całe szczęście nie zdążyłem tego zrobić! Jestem daleki od szpiegowania ale.... najpierw przez zupełny przypadek znalazłem u mojej "kochanki" prezerwatywy, nie takie jakie ja kupowałem, brakowało jednego i było rozerwane opakowanie! Następnie, nie wylogowała sie z fb i jak zobaczyłem wiadomości to mnie po prostu w ziemię wbiło! Zastanawiam sie tylko nad jedną rzeczą, jak można tek grać!! Okazało sie że "nasze" wieczorne sesje na fb były z kilkoma kolesiami, każdemu pisała prawie to samo ale tylko ze mną była tak jakby oficjalnie! Dziekuję bogu że w porę sie połapałem, najgorsze jest to że ciężko widzę moją przyszłość ż żoną a na kolejne kłamstwa nie mam sił! Pomimo mojego romansu uważam sie za naprawdę porządnego i uczuciowego faceta ale teraz chyba trzeba włączyć opcje skur***el bo z otwartym sercem nie można w obecnych czasach! Dziekuję wszystkim za wpisy, były naprawde pomocne, te negatywne też! Jak więc widzicie w tym przypadku happy endu nie ma sad kobieta którą kocham okazała sie nie warta moich uczuć a kobieta która kocha mnie nie zasługuje na takiego gnoja jakim jestem! Pozdrawiam wszystkich i życzę szczęścia i "miłości" pozdrowionka!!!
        • ogiom Re: Zakochałem sie w kochance 28.09.15, 23:02
          Karamba, witam w klubie, widać mamy te same problemy i dosłownie identyczna sytuacja nas spotkala. Już chcialem Ci radzić żebyś się nie zastanawiał tylko wracał do kochanki, do póki nie przeczytałem zakonczenia i przyznam że mnie zamurowalo bo to samo mnie spotkało. Z tą tylko różnica ze ja zakochany w kochance= głupi prosiłem ja żebysmy jeszcze spróbowali , oczywiście bez skutku . Teraz pozostała kwestia poukladania bądź rozwodu z żoną nad czym nadal się zastanawiam . Ciekaw jestem jak Ty sobie ta cała popieprzona sytuację poukladales.
        • 3-mamuska Re: Zakochałem sie w kochance 29.09.15, 00:59
          Hahahaha Ojp , ale jaja.
          Wiesz powinnam czego spodziewać sie po kobiecie ktora uwodzi i wchodzi w relacje z żonatym facetem?
          Przecież nie uczciwości?


          Moim zdaniem jedynie co mozesz zrobic to spróbować odbudować relacje z żona.
          Powoli powoli , kroczek za kroczkiem , odnaleźć sie w małzeństwie na nowo.
          Moze z innym uczuciem moze na innych zasadach.
          Moze warto spróbować. Myśle ze napewno przez jakos czas nie podejmować decyzji az ochłoniesz.

          --
          -----------------
          Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
          • karamba991 Re: Zakochałem sie w kochance 30.09.15, 13:54
            Mam nadzieję że siedzicie! Informacja z ostatniej chwili! Moja cudowna, wspaniała, ciepła, kochana, jedyna smile ogłaszała sie w ogłoszeniach towarzyskich i pobierała opłatę w wysokości 300zł za noc! Od kwietnia tego roku! Znalazłem dziś stare ogłoszenie z jej zdjęciem (ktore zresztą sam jej robiłem) z kwietnia! Teraz przypominam sobie akcje, kiedy naprawdę prosiła mnie abym jej wpłacał po dokładnie 300zł na konto, mówiła że pożyczyła od mamy, taty itd smile to sie nadaje do "Trudnych spraw" albo "Mody na sukces"! Dotarłem do jednego kolesia z którym sie tak spotykała smile ja wychodziłem o 21, ona mu pisała że musi położyć dzieci i wpadał o 22 i zostawał do 3 bo przecież ja wpadałem na śniadanko! Nie wiem co o tym myśleć, wielkokrotnie chciałem jej pomóc finansowo ale nigdy nie przyjęła ode mnie ani grosza, myślałem że jest dumna i samodzielna i nawet mi sie to podobało! Co do żony mojej, umówiliśmy się że jak na razie nie będę sie wyprowadzał, mamy dać sobie troszkę czasu, śpimy osobno jak na razie ale myśle że będzie dobrze, jak tylko poukładam sobie wszystko w głowie! Nie wierzę, umawiałem sie z prostytutką przez półtora roku smile to jest co najmniej dziwne! smilesmilesmile Pozdrawiam wszystkich!
            • na_karte Re: Zakochałem sie w kochance 04.10.15, 14:25
              Przestań. Jakby dawała za darmo to byłoby lepiej.
              Dziewczyna się ceni smile

              Zona robi to samo, za opiekę świadczy mężowi usługi pierze, sprzata, uprawia seks.
              Wypłatę niesiesz do domu nie? Dlaczego kochanka miałaby robić za darmo coś za co zona dostaje kasę?
              Dlatego biedni mężczyźni siedzą w domu na tyłkach. Fajny seks to koszty czy to agencja czy kochanka.

              Ale fakt, zbadaj się. Od badań powinien zaczynać się romans smile mój się zaczął... tylko do seksu jakoś nie doszło smile bo chyba do głosu doszedł mój praktyczny stosunek do życia smile
              nie dam facetowi tego za co jego żona dostaje pieniądze big_grin
              • facettt umre w blogiej nieswiadomosci 04.10.15, 15:23
                na_karte napisała:
                > nie dam facetowi tego za co jego żona dostaje pieniądze big_grin

                umre w blogiej nieswiadomosci, ze tu sie nie "daje" - a tylko obie strony maja z tego jakas korzysc... fakt, ze znalem i takie, ktore w zamian za seks czegos oczekiwaly...

                majac jednak intuicje (co u mezczyzn nie jest powszechne)
                - wyrzucalem je dosc szybko na smietnik historii...
                • na_karte Re: umre w blogiej nieswiadomosci 08.10.15, 20:38
                  Jeżli zona nie wywiązuje sie z umowy małżeńskiej a jej jakośc pozostawia do zyczenia aż tyle, że przyjemności, satysfakcji i potwierdzenia własnej wartości musisz szukać poza małżeństwem to część kasy powinna trafiać do tej, która żonę w tym wszytskim wyręcza. To bardzo proste zasady. Uczciwe.
                  Nie każa oczekuje czegoś w zamian. Jesli celujesz w swoja ligę to ok zasada wzajemności, ale jeżeli chcesz laske z pierwszej ligi wybacz, aspiracje kosztują.
                  Żeby utrzymać się w pierwszej lidze kobieta musi ponosić pewne koszty wink sam rozumiesz.
                  Dasz te kasę żonie to kupi gary, zmywarkę albo inne kuchenne duperele, dasz kochance zainwestuje w siebie i będziesz miał więcej radochy.
                  Więc albo, albo.
                  • facettt oj, niedobrze... 09.10.15, 16:22
                    na_karte napisała:
                    > Jeżli zona nie wywiązuje sie z umowy małżeńskiej a jej jakośc pozostawia do zyc
                    > zenia aż tyle, że przyjemności, satysfakcji i potwierdzenia własnej wartości mu
                    > sisz szukać poza małżeństwem to część kasy powinna trafiać do tej, która żonę w
                    > tym wszytskim wyręcza. To bardzo proste zasady. Uczciwe.

                    - naturalnie, nie ma nic za darmo, drobne prezenty i kolacje w knajpie przeciez kosztuja, czasem nocleg w hotelu - ale to wszystko... jesli o pieniadze chodzi...

                    > Nie każa oczekuje czegoś w zamian. Jesli celujesz w swoja ligę to ok zasada wza
                    > jemności,

                    - naturalnie. na tym polega posiadanie rozumu i doswaidczenia - ze celuje sie "w swoja lige"...

                    - jak widzisz intuicja (Twa) - zle Ci podowiedziala uwagi do mnie...

                    "pierwsza lige" ze wzgledow czysto praktycznych omijam...
                    - bo nie chodzi o to by gonic kroliczka - i sie wykosztowac i nasapac...
                    Tylko o to, by go miec. wiec bierze sie takiego, ktory jest chetny i nie marudzi smile
                          • na_karte Re: podpucha ci nie wyszla... 12.10.15, 21:22
                            Tak uważam, że mając męża oddając sie innemu jestem pomyjami
                            podobnie to co odstaje od niego to pomyje ze stołu zony
                            resztki wykradzione

                            dlatego nie zdecydowałam się na seks
                            teraz bardzo się z tego cieszę
                            choć czasami bywało gorąco
                            ja kochanka pokochałam, kiedy to sobie uswiadomiłam wiedziałam, że seks odbierze mi szansę na coś waznego
                            przestałam się z nim spotykać
                            pozostając w kontakcie
                            dopóki mam nadzieję, że moglibysmy byc razem nie przekresle jej zamieniając nas w pomyje
                            • facettt mozemy sie roznic ? 12.10.15, 21:49
                              na_karte napisała:
                              > Tak uważam, że mając męża oddając sie innemu jestem pomyjami


                              a ja uwazam, ze seks nie jest tozsamy z uczuciami.

                              (jak wielu miezczyzn)

                              mozemy pozostac kazde przy swoim zdaniu - i zyc w zgodzie ?
                              • na_karte Re: mozemy sie roznic ? 13.10.15, 19:34
                                alez uwazalabym tak samo gdybym go nie kochala
                                moglaby się z nim byzkac dla sportu, za maż wyszlam z rozsądku
                                nie wierzylam w milośc i cale te pierdoly
                                kochanek pokazal mi ze mozna inaczej
                                ze moze byc lepiej
                                to moj problem a nie bzykanie
                                bzykanie to bzykanie
                                gdzies w koncu musimy ternować
              • mag1982 Re: Zakochałem sie w kochance 04.10.15, 22:26
                Jakieś masz dziwne spojrzenie na rzeczywistość. Według mnie mąż nie jest od opiekowania się a żona od prania, sprzątania i gotowania. Seks dlatego, że mąż wypłatę przynosi jest chyba jakiś smutny. Był czas, że ja męża utrzymywałam i jakoś nigdy nie myślałam, że sypia ze mną dlatego, że kasę dostaje.
                  • na_karte Re: "na karte" jest "utrzymanka" 08.10.15, 20:44
                    żartujesz
                    jestem z tego dumna
                    smile
                    żal do dziewczyn, że ciężko pracują
                    nie gardze pracą, tylko mężczyznami, którzy nie są wstanie utrzymac kobiety
                    jestesmy bardzo różne, niektóre z nas nie mają warunków, żebyć być utrzymanką
                    ciężko pracują, zajęte nie widzą, ze mąż sypia z innymi wink ale komu ja to mówię wink
                    korzystasz z tego dobrodziejstwa, korzystasz łobuzie
                    • facettt I Szczesc Boze... 09.10.15, 16:13
                      na_karte napisała:
                      > żartujesz

                      - znaczy trafilem ?

                      > jestem z tego dumna

                      - i Szczesc Boze...

                      > wink> korzystasz z tego dobrodziejstwa, korzystasz łobuzie

                      - o tak, zdazylo mi sie... kiedys rok bylem bez pracy i na utrzymaniu zony...
                      nie bylem z tego dumny (jak ty), ale naturalnie, ze ochoczo korzystalem z tego dobrodziejstwa nicnierobienia... - no nie calkiem nicnierobienia, bo przejalem obowiazki szefa kuchni...
                      • na_karte Re: I Szczesc Boze... 09.10.15, 21:03
                        Czy jestem utrzymanka?
                        Nie do konca.
                        Ale lubie szmalcownych i hijnych. Lubie wiedziec, ze chca i maja czym dzielic.
                        smile ale za to mam mniejszy wymagania co do naturalnego wyposazenia
                        to sie jakos wyrownuje
                        te moje wady i zalety wink
                  • mag1982 Re: Zakochałem sie w kochance 09.10.15, 17:16
                    My jesteśmy partnerami i rodziną. On się w tym czasie zajmował naszym dzieckiem. Nie chce mi się zgłębiać Twoich postów ale to co piszesz jest naprawdę smutne. Tak jakbyś na mężczyznę patrzyła tylko przez pryzmat jego portfela. Rozumiem, że Tobie jest tak wygodnie ale wierz mi, wcale Ci nie zazdroszczę.
                    • na_karte Re: Zakochałem sie w kochance 09.10.15, 21:07
                      Jestes zona. Rodzilas.
                      Prawdopodobienstwo, ze Cie zdradzi, albo juz dradza jest bardzo duze.
                      Nigdy nie poswiecaj sie dla mezczyzny, dla dziecka owszem dla mezczyzny nigdy.
                      Zycze Ci jednak zebys zachowala te swoja niewinnosc i nigdy nie pzrekonala sie jak oni Was matki swoich dzieci traktuja sad i to jest smutne.
                      To co moj kochanek robi swojej rodzinie.
                      To co o niej mowi sad
                      Obi ona nigdy nie zdecydowala sie na poswiecenie dla niego, bo przeinwestuje.

                      Tak mag, zycie swiadomego czlowieka jest smutne.
                      • agus-ia76 Re: Zakochałem sie w kochance 10.10.15, 08:11
                        przez jednego faceta nie możesz ustalac jacy są wszyscy
                        to,że mówi źle o swojej żonie w twojej obecności,znaczy,ze to zwykły dupek i palant
                        teraz pomysl,co będzie mówił żonie o tobie kiedy sprawa się rypnie wink
                        pobudka!
                          • facettt nie wiadomo... 12.10.15, 21:53
                            na_karte napisała:
                            > boję się jednak tego, że jesli sie z nim zwiąże, rzucę wszystko i będę z nim
                            > seks ze mna obrzydnie mu tak jak seks z zoną

                            - to moze sie stac - tak czy tak.
                            ryzyko zyciowe.
                            • na_karte Re: nie wiadomo... 13.10.15, 19:38
                              masz racje to stanie się stanie tak czy inaczej...
                              pewnie wiedziałam to podświadomie dlatego go odstawilam
                              bez milości strata nie byłaby tak dotkliwa
                              teraz jest zbyt wiele do stracenia
                              podniósł stawkę
                      • mag1982 Re: Zakochałem sie w kochance 10.10.15, 21:11
                        A co ma rodzenie do zdrady? A poza tym ja się nie poświęcałam. Chodziłam do pracy, którą lubię i która przynosiła mi na tyle dobry dochód, że mąż mógł nie pracować i nie musieliśmy dziecka z obcą osobą zostawić. A w związek obie strony muszą inwestować bo inaczej nie przetrwa próby czasu.
                        Jeśli chodzi o zdradzanie to takie samo prawdopodobieństwo, że on zdradzi mnie jak to, że ja zdradzę jego. Poza tym zdrada nie zawsze oznacza koniec małżeństwa (choć możliwe, że dla mnie by tak było). Mój dziadek kilkakrotnie w młodości zdradził babcię. Ja się o tym dowiedziałam jako osoba dorosła i byłam wstrząśnięta bo zgodniejszej pary nie znałam. Nie wiem jak oni to między sobą przepracowali ale babcia nie wyglądała ani na zaszczutą ani na poswiecajacą się.
                          • facettt Re: Zakochałem sie w kochance 12.10.15, 21:51
                            na_karte napisała:
                            > poród, połóg na który mężczyzna patrzy o którym słucha, który przezywa ma ogrom
                            > ny wpływ na późniejszy stosunek do partnerki

                            - nieprawda.
                            nie mial zadnego wpylwu na stosunek do partnerki.
                            ale powtorzyc bym tego nie chcial.
                            to bylo okropne wrazenie.
                            • na_karte Re: Zakochałem sie w kochance 13.10.15, 19:43
                              Proszę Cię. obsranie się przy parnerze, dla którego bylam niewinna istotką, popiardywanie przy skurczach, rozdarte krocze wielkości wiadra, lozysko wygladające jak zdechchy cielak wydobywający się z niegdys malego seksownego motylka
                              nie ma wpływu na postrzeganie zony
                              moze nie dajesz sobie sprwy, ze to dlatego ja zdradzasz, bo widziałęś dlatego szukasz czegoś "czystego" czego w rzeźni nie ogladałeś
                              nie pitol
                              nie mowie, że zadnemu potem nie dizie z łozku, ale juz nigdy nie jest tak samo
                              nie wspominam tu o tym o czym mówiła chylinska
                              to sa nieodrwacalne zmiany rozmiaru
            • gk-63 Re: Zakochałem sie w kochance 06.10.15, 19:40
              taka wielka miłość,rozstanie z żoną w planach i odpuścisz sobie tylko dlatego że kochanka /podobnie jak ty/nie jest wierna?prostytutka to też człowiek daj miłości szansę możesz zrobić z niej uczciwą kobietę.Jak nie to wybierz się z żoną na terapię,odbudujcie swoje relacje .Jak nie wyjdzie daj jej szansę by ułożyła sobie życie z kimś innym.40 lat to jeszcze młoda kobieta i ma szansę na szczęście.
      • na_karte Re: Zakochałem sie w kochance 04.10.15, 14:17
        Dupnie sad
        szukała potwierdzenia swojej atrakcyjności u innych... chyba rozumiesz, że to wynika z niskiego poczucia własnej wartości, a romans z żonatym nie pomaga kobiecie uwierzyć w siebie
        ale seks z innymi??? jesteś pewien, że to nie są jakieś jej gierki i że plan był taki, żebyś te prezerwatywy znalazł smile?

        dziwi mnie, że naciskała na Ciebie żebyś odszedł od rodziny, po co skoro jak widać nie potrzebuje seksu i miłości na wyłączność...
        Trochę Ci zazdroszczę, tego, że masz to już za sobą. Pójdziesz dalej.

        ps. nie pisz, że uważasz się na porządnego faceta... zdradzający to nie są porządni ludzie
        sad jesteśmy źli i niemoralni, samolubni i tchórzliwi
        żadne z nas nie dało szansy wyboru partnerowi, żyli w nieświadomości w iluzji jaka im zafundowalismy

        • asiandra Re: Zakochałem sie w kochance 26.10.15, 12:02
          A ja myślałam, że w tak głupią sytuację to tylko ja umiem się wpakować.
          Głowa już boli od myślenia co z tym wszystkim zrobić. Nie zakochałam się w kochanku, zakochałam się zanim wylądowaliśmy w łóżku. Każde z nas ma normalną rodzinę, dzieci, ale pokochaliśmy się i to tak na serio. Spotkania mocno ograniczone, ze względu na brak możliwości, głównie z mojej strony, rozmowy przez telefon to już za mało. Po prostu chcemy ze sobą być na stałe. A z drugiej strony jak rozwiązać te swoje stałe związki. Wywrócenie do góry nogami życia tylu innych osób, męża, dzieci, reakcje dalszej rodziny, to wszystko przeraża. W małżeństwie mam normalnie, czyli raz lepiej raz gorzej, nic złego się nie dzieje. Owszem ja już teraz patrzę na to inaczej jakby miłość do męża wygasała (?) a raczej zmieniła obiekt, jest mi bardziej obojętny, lepiej jak go w domu nie ma, drażni mnie jego zachowanie, jakoś uwypukliły mi się jego wady, oddaliliśmy się od siebie, nie chce mi się z nim rozmawiać i nawet czasem wolę jak w domu jest gorzej niż lepiej. Niby próbuję się starać o poprawę sytuacji w domu, o moje lepsze podejście do meża, ale tak głęboko wiem, że to takie niby staranie. Strasznie to wszystko trudne. Pierwszy raz jestem w takiej sytuacji, nigdy nie przypuszczałam, że może mnie coś takiego spotkać, teoretycznie sama sobie jestem winna, bo mogłam się jakoś w porę wycofać z tego, ale to wszystko tak samo się działo i było silniejsze niż mój rozsądek.
          • donmarek Re: Zakochałem sie w kochance 27.10.15, 07:41
            I to jest właśnie to. Na początku wszystko niby tylko tak sobie. Nie zakocham sie, mam dom, rodzinę etc, etc. Ale, rozmowy jakieś inne niż z patnerem, inny zapach, inne zachowanie, itd.Wciąz wydaje sie, że panujemy nad tym wszystkim. Ale do tego dochodzi seks. Tez inny. Nowy, świeży, piekielny. I powstaje jakaś "dziwna" mieszanka, nad którą już nie panujemy. Zakochujemy się. I wtedy wszystko staje na glowie! A na to nie ma uniwersalnego lekarstwa. Każde zakochanie jest inne. Każda rodzina, związek są inne. Jedynie rozsądek może tutaj coś podpowiedzieć. Wiem co piszę, bo piszę to ze swojego dośwadczenia. Bylem w takich związkach. I nadal jestem. I przynajmniej na razie jakoś sobie radziłem i radzę. Do tego jestem juz dziadkiem. I jakoś ... wszystko toczy się dalej. I wszyscy są w jakiś sposób szczęśliwi. Jedni, bo mają to, czego pragną. A inni ... bo nic nie wiedzą.
            --
            Nie religia/katecheza tylko najpierw MATEMATYKA, FIZYKA, CHEMIA!
            Sam sobie jestem Bogiem, czyli, mój Bóg to Ja!