Dodaj do ulubionych

Kochanka na „cenzurowanym”

13.08.19, 16:30
Jak radzicie sobie z momentami bycia na tzw „cenzurowanym” - tj mąż lub żona „coś” wyczuwają. Zaczynają się dopytywania, domysły.
Czy macie sposoby na uświadomienie ślubnemu/ślubnej bezsensowności tego typu działań?
Co robicie wtedy z kochanką? Bo w tym przypadku nagła przerwa może tylko pogłębić domysły.
Burza mózgów potrzebna na gwałt smile
Edytor zaawansowany
  • donmarek 15.08.19, 08:50
    Osobiście nie byłem nigdy w takiej sytuacji. Natomiast z tego powodu w takiej sytuacji -możliwości ujawnienia tego - kilkukrotnie były moje przyjaciółki. I po prostu, kończyliśmy. A do dzisiaj łączy nas jakaś luźna znajomość, telefon, od czasu do czasu mail.

    --
    Nie religia/katecheza tylko najpierw MATEMATYKA, FIZYKA, CHEMIA!
    I stworzył człowiek boga. Na obraz i podobieństwo swoje.
    Więc sam sobie jestem bogiem. Mój bóg to Ja!
  • hortensja11 18.08.19, 13:53
    Niepoprawna napisz cos wiecej
    Czy była ewidentna wpadka czy bardziej działa intuicja u zony/męza
  • ta_niepoprawna 19.08.19, 21:15
    Gdzie ta burza mózgów? Czyżby wszyscy kochankowie z rodzinami na wakacjach ? smile
    Hortensja, absolutnie u mnie żadna wpadka, chociaż momentami stąpam po cieniutkiej linie..
    zastanawiałam się czy macie sposoby na „uspokojenie” ślubnego\ślubnej gdy tylko zaczyna te tematy podsycone intuicyjnymi podejrzeniami
    „ a z kim tyle gadałaś przez telefon?”
    „A czemu tak długo Cię nie było”, „może po Ciebie przyjadę?” I takie tam
  • hortensja11 19.08.19, 23:46
    Intuicji nie przeskoczysz najwidoczniej coś się zmieniło w Tobie ze ślubny wyczuwa
    poświęć mu więcej czasu i się absolutnie nie tłumacz bo tylko winni się tłumaczą
    ogranicz telefony ,maile ,smsy w domu bo tak najszybciej wpadkę zaliczysz
    i idż w zaparte gdyby miał dowody chociaż by CIe ogniem przypalał
    Logistyka spotkań musi być perfekcyjna żeby śladów nie zostawiać
  • ta_niepoprawna 20.08.19, 07:37
    U mnie logistyka zawsze jest perfect smile po 3 latach nie mogłoby być inaczej i nie ma mowy o telefonach mailach smsach w domu, nikomu nie radzę takich działań.
    Co do intuicji ślubnego, a właściwie jego zazdrości - po prostu mnie to drażni i czasem nie pozwala się zrelaksować jak należy i niejako odbiera ten luz i radość ze spotkań z kochankiem.
    Wiem, że nie ma na to jednego złotego środka, za to u mnie dosyć przewrotnie - ostatnio pomogło przekomarzanie się typu „Tak, z kochankiem wychodzę tylko jeszcze nie zdecydowałam, z którym”. I jakoś cisza. Skupienie się na partnerze - to również pomaga.
  • katalonja 20.08.19, 20:43
    Ja mam strategię wręcz odwrotną, bo, jak twierdzę, najciemniej pod latarnią. Dlatego gadam i smsuję w domu pod nosem męża, wtedy jest mniej podejrzliwy, albo wcale. Kilka razy kochanek zadzwonił do mnie na oczach męża, że tak się wyrażę. Były pytania, a co, a gdzie, a dlaczego. Powiedziałam, że przecież to mój dobry znajomy, z którym znam się od kilku lat i który dzwoni do mnie od czasu do czasu, zapytać o to czy tamto i w końcu znasz go Skarbie. I przecież gdyby to był ktoś "tajny", to starałabym się ukryć jego imię, chociażby pisząc Basia lub Marysia. Czy to nie logiczne? Na pytania, dlaczego spoźniłam się godzinę odpowiadam zwykle, że przeciągnęłam pracę, albo przeszłam się jeszcze po sklepach, bo chciałam obejrzeć coś tam. Poza tym lubię mężowi podkreślać, że jestem jednak niezależna i że potrzebuję trochę czasu wolnego, dla siebie samej, dla zdrowia psychicznego. Mąż to zaakceptował, chociaż jest rzeczywiście bardzo zazdrosny. We wszystkim, co mówię jestem pewna siebie i podkreślam kwestię wzajemnego zaufania i szacunku (wiem, podłe).
  • obrotowy 21.08.19, 14:39
    ze jedna kochanke przedstawialem jako dlugoletnia kolezanke
    (bo taka rzeczywiscie wczesniej byla - zanim pewnego roku stala sie kochanka).

    Slubna ja tez wczesniej (przelotnie) znala - wiec ta taktyka, ze jest po staremu
    - byla wiarygodna.

    ale jednak skonczylem z nia, bo...zaczalem sie bac, ze kiedys w przyplywie rozterki czy rozczarowania "wychlapie" cos kiedys Slubnej.

    a z innymi trzymalem sie starej sprawdzonej strategii - starannego ukrywania wszystkiego.
  • ta_niepoprawna 21.08.19, 17:37
    I słusznie, bo to „wychlapanie” mogło się zdarzyć i to nawet nie w przypływie rozterki czy rozczarowania tylko od tak, niechcący smile ja już widzę to oczami wyobraźni jak sobie te Twoje Panie plotkują:
    - wiesz Marysia, ten mój facet to niby taki zaradny i życiowy, ale czasem trzeba jednak za rączkę prowadzić.
    - o kochana, dobrze to znam, jak spacerowaliśmy po Sopockim molo i go na chwilę z rąk wypuściłam to wywinął takiego orła..

    Ups.. jakie Molo, jaki Sopot?
  • katalonja 20.08.19, 21:15
    Acha, i jeszcze jedno. Wyciszyłam powiadomienia z komunikatora oraz zablokowałam wyskakujące banery w telefonie, żeby nie można było niczego odczytać. Poza tym odblokowuję telefon na odcisk palca.
  • ta_niepoprawna 21.08.19, 09:16
    Oo Katalonja, jesteś! Koniecznie napisz smile
    zostawiłam Ci ostatnio parę pytań na prv.
    Mój nieślubny jest zupełnie nieesemesujący i całe szczęście bo jakbym trafiła na kochanka gadułę to ten nasz „związek” by wypłynął na powierzchnię prędzej niż ciało rozdętego topielca, wybaczcie porównanie tongue_out

    Na pewno należy bardzo rozważnie dobierać strategię działań pod okoliczności, bo jeśli np ślubny jest mocno podejrzliwy i kontrolujący a dodatkowo jeszcze niegłupi i z taką intuicją/instynktem to przedobrzyć z ostrożnością też się da.
    I znów się z Tobą muszę zgodzić Katalonja, najciemniej pod latarnią z jednym ale.. inaczej to wygląda w przypadkach gdy mąż i niemąż kompletnie się nie znają. Wtedy nie widzę sensu informowania, że w ogóle istnieje jakiś „dobry znajomy” i że sobie pogadujemy przez tel itp.
  • katalonja 22.08.19, 17:00
    Jestem, jestem. Na prv już napisałam 😊. Rzeczywiście każda sytuacja jest wyjątkowa i wymaga indywidualnego podejścia. Trudne jest czasem odnalezienie się w tym gąszczu emocji, żeby nie popełnić głupiego błędu, który wszystko pogrzebie jednego dnia. Zdaję sobie sprawę z tego, że moja strategia może działać do czasu, więc pewnie trzeba łączyć różne podejścia i trochę być skrytym, a trochę jawnym, jak ja. Myślę, że warto też zmieniać strategie, żeby co rusz usypiać czujność mężowską.
    Ja niejednokrotnie jadę po bandzie, aż sama później łapię się za głowę. Potrafię bardzo ryzykować, a jednocześnie przytomnie oceniać sytuację. Być może to dlatego, że mój próg wytrzymałości i oceny ryzyka jest dość wysoki, jak na kobietę. Trudno powiedzieć, czy to dobrze czy źle. Bo w rezultacie może dojść do tragedii. Czasem sama próbuję racjonalizować własne przedsięwzięcia i okrajać je z durnych pomysłów, żeby nie było draki. A potem myślę, że wszystko przez ten seks diabelski, który jest w stanie zaprowadzić człowieka do piekła. Narazie udaje mi się jakoś przeżyć, chociaż kilka razy było bardzo gorąco, oj bardzo! Zawdzięczam to swojej nieskazitelnej opinii u Męża i wyglądowi anielicy 😚. Ale, jak wiadomo, nic nie trwa wiecznie. Najlepsza opinia może zostać pogrzebana w minutę. Pycha kroczy przed upadkiem. Jestem tego świadoma.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka