Dodaj do ulubionych

Kochanka na „cenzurowanym”

13.08.19, 16:30
Jak radzicie sobie z momentami bycia na tzw „cenzurowanym” - tj mąż lub żona „coś” wyczuwają. Zaczynają się dopytywania, domysły.
Czy macie sposoby na uświadomienie ślubnemu/ślubnej bezsensowności tego typu działań?
Co robicie wtedy z kochanką? Bo w tym przypadku nagła przerwa może tylko pogłębić domysły.
Burza mózgów potrzebna na gwałt smile
Edytor zaawansowany
  • donmarek 15.08.19, 08:50
    Osobiście nie byłem nigdy w takiej sytuacji. Natomiast z tego powodu w takiej sytuacji -możliwości ujawnienia tego - kilkukrotnie były moje przyjaciółki. I po prostu, kończyliśmy. A do dzisiaj łączy nas jakaś luźna znajomość, telefon, od czasu do czasu mail.

    --
    Nie religia/katecheza tylko najpierw MATEMATYKA, FIZYKA, CHEMIA!
    I stworzył człowiek boga. Na obraz i podobieństwo swoje.
    Więc sam sobie jestem bogiem. Mój bóg to Ja!
  • hortensja11 18.08.19, 13:53
    Niepoprawna napisz cos wiecej
    Czy była ewidentna wpadka czy bardziej działa intuicja u zony/męza
  • ta_niepoprawna 19.08.19, 21:15
    Gdzie ta burza mózgów? Czyżby wszyscy kochankowie z rodzinami na wakacjach ? smile
    Hortensja, absolutnie u mnie żadna wpadka, chociaż momentami stąpam po cieniutkiej linie..
    zastanawiałam się czy macie sposoby na „uspokojenie” ślubnego\ślubnej gdy tylko zaczyna te tematy podsycone intuicyjnymi podejrzeniami
    „ a z kim tyle gadałaś przez telefon?”
    „A czemu tak długo Cię nie było”, „może po Ciebie przyjadę?” I takie tam
  • hortensja11 19.08.19, 23:46
    Intuicji nie przeskoczysz najwidoczniej coś się zmieniło w Tobie ze ślubny wyczuwa
    poświęć mu więcej czasu i się absolutnie nie tłumacz bo tylko winni się tłumaczą
    ogranicz telefony ,maile ,smsy w domu bo tak najszybciej wpadkę zaliczysz
    i idż w zaparte gdyby miał dowody chociaż by CIe ogniem przypalał
    Logistyka spotkań musi być perfekcyjna żeby śladów nie zostawiać
  • ta_niepoprawna 20.08.19, 07:37
    U mnie logistyka zawsze jest perfect smile po 3 latach nie mogłoby być inaczej i nie ma mowy o telefonach mailach smsach w domu, nikomu nie radzę takich działań.
    Co do intuicji ślubnego, a właściwie jego zazdrości - po prostu mnie to drażni i czasem nie pozwala się zrelaksować jak należy i niejako odbiera ten luz i radość ze spotkań z kochankiem.
    Wiem, że nie ma na to jednego złotego środka, za to u mnie dosyć przewrotnie - ostatnio pomogło przekomarzanie się typu „Tak, z kochankiem wychodzę tylko jeszcze nie zdecydowałam, z którym”. I jakoś cisza. Skupienie się na partnerze - to również pomaga.
  • katalonja 20.08.19, 20:43
    Ja mam strategię wręcz odwrotną, bo, jak twierdzę, najciemniej pod latarnią. Dlatego gadam i smsuję w domu pod nosem męża, wtedy jest mniej podejrzliwy, albo wcale. Kilka razy kochanek zadzwonił do mnie na oczach męża, że tak się wyrażę. Były pytania, a co, a gdzie, a dlaczego. Powiedziałam, że przecież to mój dobry znajomy, z którym znam się od kilku lat i który dzwoni do mnie od czasu do czasu, zapytać o to czy tamto i w końcu znasz go Skarbie. I przecież gdyby to był ktoś "tajny", to starałabym się ukryć jego imię, chociażby pisząc Basia lub Marysia. Czy to nie logiczne? Na pytania, dlaczego spoźniłam się godzinę odpowiadam zwykle, że przeciągnęłam pracę, albo przeszłam się jeszcze po sklepach, bo chciałam obejrzeć coś tam. Poza tym lubię mężowi podkreślać, że jestem jednak niezależna i że potrzebuję trochę czasu wolnego, dla siebie samej, dla zdrowia psychicznego. Mąż to zaakceptował, chociaż jest rzeczywiście bardzo zazdrosny. We wszystkim, co mówię jestem pewna siebie i podkreślam kwestię wzajemnego zaufania i szacunku (wiem, podłe).
  • obrotowy 21.08.19, 14:39
    ze jedna kochanke przedstawialem jako dlugoletnia kolezanke
    (bo taka rzeczywiscie wczesniej byla - zanim pewnego roku stala sie kochanka).

    Slubna ja tez wczesniej (przelotnie) znala - wiec ta taktyka, ze jest po staremu
    - byla wiarygodna.

    ale jednak skonczylem z nia, bo...zaczalem sie bac, ze kiedys w przyplywie rozterki czy rozczarowania "wychlapie" cos kiedys Slubnej.

    a z innymi trzymalem sie starej sprawdzonej strategii - starannego ukrywania wszystkiego.
  • ta_niepoprawna 21.08.19, 17:37
    I słusznie, bo to „wychlapanie” mogło się zdarzyć i to nawet nie w przypływie rozterki czy rozczarowania tylko od tak, niechcący smile ja już widzę to oczami wyobraźni jak sobie te Twoje Panie plotkują:
    - wiesz Marysia, ten mój facet to niby taki zaradny i życiowy, ale czasem trzeba jednak za rączkę prowadzić.
    - o kochana, dobrze to znam, jak spacerowaliśmy po Sopockim molo i go na chwilę z rąk wypuściłam to wywinął takiego orła..

    Ups.. jakie Molo, jaki Sopot?
  • katalonja 20.08.19, 21:15
    Acha, i jeszcze jedno. Wyciszyłam powiadomienia z komunikatora oraz zablokowałam wyskakujące banery w telefonie, żeby nie można było niczego odczytać. Poza tym odblokowuję telefon na odcisk palca.
  • ta_niepoprawna 21.08.19, 09:16
    Oo Katalonja, jesteś! Koniecznie napisz smile
    zostawiłam Ci ostatnio parę pytań na prv.
    Mój nieślubny jest zupełnie nieesemesujący i całe szczęście bo jakbym trafiła na kochanka gadułę to ten nasz „związek” by wypłynął na powierzchnię prędzej niż ciało rozdętego topielca, wybaczcie porównanie tongue_out

    Na pewno należy bardzo rozważnie dobierać strategię działań pod okoliczności, bo jeśli np ślubny jest mocno podejrzliwy i kontrolujący a dodatkowo jeszcze niegłupi i z taką intuicją/instynktem to przedobrzyć z ostrożnością też się da.
    I znów się z Tobą muszę zgodzić Katalonja, najciemniej pod latarnią z jednym ale.. inaczej to wygląda w przypadkach gdy mąż i niemąż kompletnie się nie znają. Wtedy nie widzę sensu informowania, że w ogóle istnieje jakiś „dobry znajomy” i że sobie pogadujemy przez tel itp.
  • katalonja 22.08.19, 17:00
    Jestem, jestem. Na prv już napisałam 😊. Rzeczywiście każda sytuacja jest wyjątkowa i wymaga indywidualnego podejścia. Trudne jest czasem odnalezienie się w tym gąszczu emocji, żeby nie popełnić głupiego błędu, który wszystko pogrzebie jednego dnia. Zdaję sobie sprawę z tego, że moja strategia może działać do czasu, więc pewnie trzeba łączyć różne podejścia i trochę być skrytym, a trochę jawnym, jak ja. Myślę, że warto też zmieniać strategie, żeby co rusz usypiać czujność mężowską.
    Ja niejednokrotnie jadę po bandzie, aż sama później łapię się za głowę. Potrafię bardzo ryzykować, a jednocześnie przytomnie oceniać sytuację. Być może to dlatego, że mój próg wytrzymałości i oceny ryzyka jest dość wysoki, jak na kobietę. Trudno powiedzieć, czy to dobrze czy źle. Bo w rezultacie może dojść do tragedii. Czasem sama próbuję racjonalizować własne przedsięwzięcia i okrajać je z durnych pomysłów, żeby nie było draki. A potem myślę, że wszystko przez ten seks diabelski, który jest w stanie zaprowadzić człowieka do piekła. Narazie udaje mi się jakoś przeżyć, chociaż kilka razy było bardzo gorąco, oj bardzo! Zawdzięczam to swojej nieskazitelnej opinii u Męża i wyglądowi anielicy 😚. Ale, jak wiadomo, nic nie trwa wiecznie. Najlepsza opinia może zostać pogrzebana w minutę. Pycha kroczy przed upadkiem. Jestem tego świadoma.
  • obrotowy 11.09.19, 20:44
    bo ja mam podobne podejscie - tylko najwazniejsza rzecza byla dla mnie rozwaga i ostroznosc.

    czasem rezygnowalem ze spotkania z kochanka - wiedzac - ze moze to byc niebezpieczne.
  • ta 06.09.19, 00:30
    Wpadniecie prędzej, czy później, jak np "obrotowy", który zapomniał się przelogować smile)) nieprawdaż herosie od dobrych rad? Wiesz, o czym mówię... banda oszustów...
  • obrotowy 06.09.19, 20:00
    wiele razy tu pisalem, ze zaden z moich romansow sie nie wydal.

    oczywiscie Slubna pare razy cos "niuchala" - ale nigdy nie miala ZADNYCH dowodow.

    a mnie ani sie snilo, by sie do czegokolwiek przyznac.

  • ta 08.09.19, 11:52
    Pogrąży cię tupet i bezczelna pewność siebie, która tępi uważność. Starzejesz się i przestajesz być czujny. Już popełniasz błędy odsłaniając zbyt wiele. Będzie z upływem czasu jeszcze gorzej. Wpadniesz, wsypiesz się, wygadasz, potkniesz. To jest nieuniknione, panie j-k. Masz się za oszusta doskonałego, mylisz się.
  • obrotowy 08.09.19, 17:05
    nie pograzyl i juz nie pograzy - bo nie ma z kim...

    juz od paru lat nic sie nie trafia smile))
  • 3-mamuska 09.09.19, 21:46
    obrotowy napisał:

    > wiele razy tu pisalem, ze zaden z moich romansow sie nie wydal.
    >
    > oczywiscie Slubna pare razy cos "niuchala" - ale nigdy nie miala ZADNYCH dowodo
    > w.
    >
    > a mnie ani sie snilo, by sie do czegokolwiek przyznac.
    >

    No właśnie zawsze ci powtarzałam ze ślubna wiedziała ze ja zdradzasz ,bez dowodów nie chciała wojować ,ale napewno była nieszczęśliwa.
    Wiec nie masz się czym chwalić.





    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • obrotowy 10.09.19, 16:59
    tylko wlasnie powtarzam dla Mlodzi stara maksyme:

    - "nie potrafisz - nie pchaj sie na afisz"

    czy mowiac inaczej: "krasc wolno - nie wolno przy tym dac sie zlapac".

    i to raczej nie jest zacheta do zdrad - tylko przestroga - by nie wchodzic na gleboka wode
    - zanim sie wczesniej nie nauczy plywac.
  • katalonja 08.09.19, 23:07
    Nie wszystko jest tylko białe albo czarne. Weź to pod uwagę i nie wydawaj wyroków.
  • ta 09.09.19, 18:01
    katalonja napisała:

    > Nie wszystko jest tylko białe albo czarne. Weź to pod uwagę i nie wydawaj wyrok
    > ów.

    Ileż ja tu już razy pisałam. Oszustwo to jest oszustwo, kłamstwo to jest kłamstwo, a używający tych narzędzi są oszustami i kłamcami. I nic nie da wzajemne podpieranie się swoimi pokręconymi doświadczeniami w obalaniu tej prostej przecież prawdy.

    W tym wątku oszust instruuje kłamcę, jak oszukiwać dalej i kłamać najskuteczniej. Czego tu nie rozumieć?
  • katalonja 09.09.19, 20:54
    Tak, masz rację, chociaż nasuwają się pytania: czy człowiek może postępować TYLKO dobrze? Czy jeśli postąpi wbrew pewnym umownie przyjętym zasadom to znaczy, że jest z gruntu ZŁY? A może w innych obszarach życia jest naprawdę przyzwoitym, oddanym i empatycznym typem? Nie ma czarnych i białych postaci, chyba, że w bajkach, albo w umysłach paranoików.
  • 3-mamuska 09.09.19, 21:44
    Wiesz jakoś ciężko uznać ze osoba która oszukuje kłamie , ryzykuje życiem rodzinnym dzieci stresem i rozpadem domu rodzinnego dla uciech cielesnych jest osoba dobra.
    Jak może być oddanym jak zdradza i oszukuje osoby sobie najbliższe?
    Przyzwoitość to zasną zdradzić współmałżonka wiec nie nie jest przyzwoity.
    Empatia? Jaka empatia to umiejętność zrozumienia innych ludzi oraz zdolność współodczuwania z nimi ich uczuć i emocji czyli empatyczne osoba by wiedziała co czuje i jak cierpi osoba zdradzana.

    I ludzie czują osobom zdradzającym wydaje się ze nic nie widać ze wszystko jest ok. Niestety zdradę widać na kilometr tyle ze druga osoba jest tak skołowana, zrozpaczona czy boi się rozpętać piekło lub nie ma bezpośrednich dowodów wiec cierpi w ukryciu.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • ta 09.09.19, 22:37
    katalonja napisała:

    > Tak, masz rację, chociaż nasuwają się pytania: czy człowiek może postępować TYL
    > KO dobrze? Czy jeśli postąpi wbrew pewnym umownie przyjętym zasadom to znaczy,
    > że jest z gruntu ZŁY? A może w innych obszarach życia jest naprawdę przyzwoitym
    > , oddanym i empatycznym typem? Nie ma czarnych i białych postaci, chyba, że w b
    > ajkach, albo w umysłach paranoików.

    Ależ nie uciekaj od prostych przekazów i w demagogię. Nie rozprawiam tutaj o naturze człowieka i stopniu jej skomplikowania, chociaż zupełnie się z twoimi "racjami" nie zgadzam.

    Mówię o prostej, jasnej i bardzo nieskomplikowanej prawdzie, wobec której nie chcesz stanąć.
    Tak więc do znudzenia: kto oszukuje i kłamie jest oszustem i kłamcą. I tyle.
  • donmarek 10.09.19, 07:35
    >Mówię o prostej, jasnej i bardzo nieskomplikowanej prawdzie, wobec której nie chcesz stanąć.
    Tak więc do znudzenia: kto oszukuje i kłamie jest oszustem i kłamcą. I tyle.
    Kobieta maltretowana, torturowana przez swego tzw. męża przez 30 lat, pewnego dnia nie potrafi już znieść bółu chwyta za nóż i zadaje swemu " mężowi" śmiertelny cios. Podobno jest jakieś przykazanie z numerem 5 !!! Jest też "oko za oko, ząb za ząb" I tyle !!!
    ps
    a sądząc z twoich wypowiedzi, jesteś typową osobą, która "wie wszystko i na wszystkim się zna. NAJLEPIEJ". I najprawdopodobniej bardzo młodą. A także byłą żoną.

    --
    Nie religia/katecheza tylko najpierw MATEMATYKA, FIZYKA, CHEMIA!
    I stworzył człowiek boga. Na obraz i podobieństwo swoje.
    Więc sam sobie jestem bogiem. Mój bóg to Ja!
  • ta_niepoprawna 10.09.19, 16:22
    ta napisała:
    > kto oszukuje i kłamie jest oszustem i kłamcą

    A ja wobec tej jasnej nieskomplikowanej prawdy właśnie staję i co w związku z tym? Przyznaję, jestem kłamcą, czy teraz odwrócisz się na pięcie i pójdziesz z tego forum uznając, że masz rację i „pozamiatane”?
    Osoby prowadzące podwójne życia mierzą się niejednokrotnie z wieloma dualizmami, to ich wybór świadomy. Jeżeli ktoś wyznaje zasadę „czego oczy nie widzą” to nie podejmujemy tematu empatii - bo druga połówka żyje w błogiej nieświadomości.
    Natomiast jeśli żyje w „półświadomości” o której pisze 3-mamuska to jej sprawa, że boi się rozpętać burzy i nie podejmuje konfrontacji. To samo się tyczy opcji niewypowiedzianego przyzwolenia na zdradę - czyli cierpi bo jest zdradzana, jest nieszczęśliwa ale nadal z tym nic nie robi? To nonsens i mentalny masochizm przecież.
    Zgadzam się z tym, że tupet i bezczelna pewność siebie może być zgubna, o tym należy pamiętać i momentami wystrzegać. Podejścia „jest ryzyko jest zabawa” również nie polecam, może być zgubne.
    Nie rozumiem też zarzutów wobec obrotowego- o co tutaj chodzi?
  • 3-mamuska 10.09.19, 19:51
    Natomiast jeśli żyje w „półświadomości” o której pisze 3-mamuska to jej sprawa, że boi się rozpętać burzy i nie podejmuje konfrontacji. To samo się tyczy opcji niewypowiedzianego przyzwolenia na zdradę - czyli cierpi bo jest zdradzana, jest nieszczęśliwa ale nadal z tym nic nie robi? To nonsens i mentalny masochizm przecież.

    Ale ty mówisz ze to wina zdradzanej ze nie odejdzie?
    Ja nie mówię o półświadomości , a odczuciu ze coś jest tak bez żadnych dowodów ,które dałby pewność do odejścia.

    Zarzuty są takie ze pan próbuje wmówić kobietom ze powinny być szczęśliwe jako zdradzane żony i jako kochanki. Tyle ze to tylko dl faceta jest idealna opcja bo używa kobiet jak zabawki.
    I próbuje wmówić wszystkim ze żony napewno nie wiedza. Ze ze ona taki całe życie był szczęśliwy.
    A ja myśle i uważam ze nie był gdyby był miałby wież z żona kochałby ja i musiał się puszczać na prawo i lewo.
    A i takie ze przecie żon kochankom ni nie obiecywał i to jest ich wina ze zaangażowały się uczuciowo bo przecież on mówił
    I uważa,ze nie istnieje w takich relacjach żadna uczuciowość.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • obrotowy 11.09.19, 20:28
    3-mamuska napisała:
    I uważa,ze nie istnieje w takich relacjach żadna uczuciowość.


    bo nie istnieje.
    w relacjach damsko-meskich jest tylko gra Interesow.
  • ta 12.09.19, 13:13
    ta_niepoprawna napisała:

    > A ja wobec tej jasnej nieskomplikowanej prawdy [ "kto oszukuje i kłamie jest oszustem i kłamcą"] właśnie staję i co w związku z tym? Przyznaję, jestem kłamcą...

    Nic w związku z tym, to już jest dużo. Jesteś kłamcą i oszustem. To, co ty z tą świadomością robisz, jak to znosisz i jak to sobie tłumaczysz mnie zupełnie nie obchodzi.

    > czy teraz odwrócisz się na pięcie i pójdziesz z t
    > ego forum uznając, że masz rację i „pozamiatane”?

    Megalomania smile Miałabym pisać, czy nie pisać tego, co sądzę zważając na twoją reakcję?
    Czy się odwrócę, czy się nie odwrócę, to wyłącznie moja decyzja, zachcianka, kaprys smile
    choć przyznam, że w realu nie życzyłabym sobie mieć jakikolwiek z tobą kontakt.

    > Nie rozumiem też zarzutów wbec obrotowego- o co tutaj chodzi?

    Nie twoja sprawa. Wyobracany wie.
  • obrotowy 10.09.19, 17:03
    Ciebie chyba zaden klamca nie podrywal - z gory wiedzac ,ze sie nie da ?

    ________________________________________
    "cieszyl sie zla opinia"...

    - co za suki*syn...

    nie dosc, ze mial zla opinie - to jeszcze sie nia cieszyl...
  • katalonja 11.09.19, 18:21
    ta napisała:

    > Mówię o prostej, jasnej i bardzo nieskomplikowanej prawdzie, wobec której nie c
    > hcesz stanąć.
    > Tak więc do znudzenia: kto oszukuje i kłamie jest oszustem i kłamcą. I tyle.

    Mimo Twoich zapewnień i świętego przekonania o swojej racji, nie czuję się kłamcą - działam w afekcie. Widocznie w tym momencie mojego życia inaczej nie potrafię, potrzebuję tego. Daję sobie takie wewnętrzne przyzwolenie na bycie niewierną. I nie będę się usprawiedliwiać. Powiem tylko, że czasem człowiek ucieka się do różnych zachowań, żeby po prostu nie zwariować.
  • 3-mamuska 11.09.19, 21:23
    Wiesz ja rozumiem kłamstwo było fajnie pokazane w pewnym filmie (ludzie nie mogli kłamać kataklizm.
    Ale niestety czy chcesz chcesz nie jesteś kłamcą , ludzie kłamią z różnych powodów usprawiedliwiając swoje kłamstwa jednak nic to nie zmienia. Taka prawda.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • katalonja 11.09.19, 23:00
    Z pewnością kiedyś się nawrocę, może nawet szybciej niż mi się wydaje.
  • obrotowy 12.09.19, 17:19
    katalonja napisała:
    > Z pewnością kiedyś się nawrocę, może nawet szybciej niż mi się wydaje.


    kolo 60-tki to staje sie to biologiczna koniecznoscia smile
  • gogol77 14.09.19, 01:48

    katalonja napisała:
    > Z pewnością kiedyś się nawrócę, może nawet szybciej niż mi się wydaje. >
    obrotowy napisał:
    > kolo 60-tki to staje się to biologiczna koniecznością smile>

    Eeeetam, ja niedługo 84, Taka Jedna - 67 lat a jest moją kochanką od 26 lat Ostatnio ja jednak podupadłem na zdrowiu. Od pół roku - rak prostaty. W ramach terapii wyzerowali mi testosteron farmakologicznie. Kastracja farmakologiczna jak u pedofili sad Bo to testosteron odpowiada za rozwój tego skurwysyna. Libido zanikło, erekcję szlag trafił choć przed tą wredną terapią też już nie była imponująca, ale była. Na gołą TJ i jej cipkę patrzę teraz jak na dzieło sztuki a nie jak na obiekt seksualny. Niema tej pożądliwości co zawsze mnie napędzała by ją wyruchać. Tak podobno ma byś bo to chemia rządzi naszym seksem!
    Ale TJ z tą swoją megaorgazmicznością uwielbia seks. Taką ma chemię. Więc go uprawiamy.
    I dziś był seks smile. Przytulanie, pieszczoty i palcówka. Delikatna jak to ona lubi. Odleciała z 5-6 razy i potem leżała nieżywa.
    I ku naszej wspólnej radości - ta bliskość co jest między nami od tych 26 lat sprawia, że taki seks jest dla mnie, jest dla nas radością a nie żadnym obowiązkiem faceta zrobienia dobrze kobiecie której się chce. A ja przecież fizycznie nic z tego nie mam ale jestem na... wyżynach gdy ją te orgazmy wyginają w łuk i drze się jak wariatka.
    ----------------------------------------------------------
    Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
  • zolza670 14.09.19, 17:22
    Gratuluję...TJ zazdroszczę...i dużo zdrówka życzę smile
  • ta 12.09.19, 23:04
    katalonja napisała:
    > Mimo Twoich zapewnień i świętego przekonania o swojej racji, nie czuję się kłam
    > cą - działam w afekcie.

    Prawie mnie rozbawiłaś. Jesteś kochanką jak wywiodłam z twoich postów już conajmniej kilkanaście miesięcy. W tym czasie, aby ukryć romans oszukujesz małżonka, kłamiesz co i rusz, kombinujesz i wymyślasz najróżniejsze alibi i śmiesz twierdzić, że nie czujesz się kłamcą, bo " działasz w afekcie" ? Systematycznie planowane działanie nazywasz działaniem w afekcie?

    Co to za cuda potrafi człowiek nakombinować, byle tylko siebie wybielić. Ty nawet siebie okłamujesz.


  • nalua 12.09.19, 23:09
    jak to cudownie, że masz się wreszcie czym zająć! Co tam lektura, nauka języków, robótki ręczne... Umoralnianie przez internet, to dopiero hobby!!
  • ta 12.09.19, 23:13
    Słoneczkosmile dlaczego tak personalnie. Opanujcie się, kochanki mają być słodkie i miłe, trenujcie smile

  • nalua 12.09.19, 23:18
    A gdzie ty to przeczytałaś? W
    jakiejś dysertacji zapewne.... Byłaś słodka, grzeczna i nijaka i co ci zostało? Aż się frustra uszami wylewa
  • ta 12.09.19, 23:27
    nalua uniosła się i napisała:
    ciąg personalnych kąśliwości, które miały jej ulżyć, czego jej życzę jak również refleksji nad problemem czy kogoś kto kłamie słusznie nazywa się kłamcą. I czy ten, który oszukuje słusznie nazywany jest oszustem.
    Być to może, że naula uważa, że kogoś, kto kłamie nazywa się filantropem, a tych, co oszukują nazywamy astronautami.



  • ta_niepoprawna 13.09.19, 09:09
    O jeju jeju cóż tu się wyprawia i jak nieładnie odbiega od tematu wątku.
    Uwaga uwaga, kto nigdy nie skłamał ręka w górę! Kto nie oszukał, druga w górę!
    No i co, ta? Podniosłaś kończynę czy stoisz z łapkami przy biodrach lub gdziekolwiek indziej tylko nie nad głową?

    Uwaga ciekawostka - kłamiemy wszyscy (podobno od kilku do kilkuset razy dziennie smile
    WSZYSCY JESTEŚMY OSZUSTAMI !!!

    Natomiast każdy ma swoje własne sumienie i motywacje do tego aby pewne prawdy zatajać.




  • ta 13.09.19, 12:42
    A ty niepoprawnie wykręcasz swoje. Spójrz z czym przyszłam do tego wątku.

    Z informacją, której przyjąć nie chcesz, a mianowicie, że kto oszukuje ten oszust, kto kłamie ten kłamca. I ta oczywista prawda tak was miłe kochanki rozwścieczyła? Do tego stopnia, że rzuciłyście się ad personam?

    Szukanie "wspólników" niegodziwych zachowań, chowanie się w grupie podobnych przynosi ulgę zapewne, ale nie załatwia sprawy. Oszust pozostaje oszustem.

    Kłamiecie, oszukujecie osoby, które wam ufają, z którymi żyjecie na codzień, z którymi płodzicie dzieci i dzielicie najintymniejsze sprawy. Szukacie wybiegów, alibi, toniecie w mniejszych i większych kłamstwach dzień po dniu, a w międzyczasie oferujecie oszukanym swoje ciało i inne usługi dla uśpienia ich czujności. Zanurzone w kłamstwach taplacie się w tym g... robiąc krzywdę także sobie. Okazuje się, że pokazać wam palcem i nazwać to co robicie jest wykroczeniem wielokrotnie większym, niż wasze matactwa smile

    Szukacie tu wsparcia i rad u podobnych sobie jak oszukiwać więcej, skuteczniej i więcej czerpać z tego procederu przyjemności. Opowiadacie publicznie intymności ze swojego życia rodzinnego i intymności z pożycia z kochankami ( zresztą oszustami, jak i wy) niejednokrotnie osmieszając publicznie swoich i tak już głęboko upokorzonych partnerów. To jest nielojalność z gatunku tych bardzo grubych, nie do wybaczenia.

    Przyszłam wam przypomnieć, że cokolwiek będziecie tu pisać i czymkolwiek we mnie rzucicie pozostajecie kłamcami i oszustami. Pisalam o tym tutaj już 10 lat temu, kiedy wiele z was było wówczas zapewne dzieciakami i prawdopodobnie wrócę z tym samych za kolejne kilka o ile to forum dla oszustów się utrzyma smile

    Założycielka forum daria się już nie udziela, a szkoda. Była zagorzałą piewczynią statusu kochanki i nagle się odmieniło wink?
  • obrotowy 13.09.19, 16:44
    ta napisała:
    > Spójrz z czym przyszłam do tego wątku.
    >
    > Z informacją, której przyjąć nie chcesz, a mianowicie, że kto oszukuje ten oszust, kto kłamie ten kłamca.


    Ale kogo to obchodzi poza Toba ? - Tobie (zapewne ze wzgledu na Twoja pryncypialnosc)

    nikt Ci nie proponuje "kochankowania" . i dobrze.

    natomiast to co robia inni interesuje tych "innych" - a nie Ciebie.
    i bez wzgledu na te Twoje "rozterki" przy swoich zainteresowaniach zapewne pozostana.

  • ta 13.09.19, 22:26
    obrotowy napisał:
    > Ale kogo to obchodzi poza Toba ? - Tobie (zapewne ze wzgledu na Twoja pryncypia
    > lnosc)

    Jestem, uważasz jedyną na planecie, dla której ważna jest uczciwośc i lojalność?
    Nie spotkałeś takich więcej? Choc może to i prawda, unikają takich, jak ty smile

    > nikt Ci nie proponuje "kochankowania" . i dobrze.

    Jestes pewien? W gwiazdach wyczytałeś?

    > i bez wzgledu na te Twoje "rozterki" ...

    Nie miałam i nie mam w tym temacie żadnych rozterek. Powiadam ci, że to jest komfort niebywały smile

    Przy okazji, jak już się do ciebie odzywam bo raczej będzie to raz ostatni.
    Powiadasz, że kochanki ciebie zostawiały, jak okazywało się, że żony nie opuścisz. Tak więc każda z nich liczyła, że to zrobisz? Nawet, gdy, jak twierdzisz, sprawę stawiałeś otwarcie zaraz na początku romansu, a one na te warunki przystawały?
    To co im się w główkach pozmieniało? Chemia mózgu pod wpływem oksytocyny zadziałała, że mimo ustaleń zapragnęły legalizacji "związku"?
    Jedna po drugiej? Wszystkie? Bez wyjątku?
    Albo z ciebie megaloman co się zowie, albo faktycznie każdej kochance grozi zdurnienie do tego stopnia, że zaczyna myśleć o trwałej relacji z miśkiem oszustem jak i ona sama. Co za ferajna smile
  • obrotowy 14.09.19, 14:26
    ta napisała:
    Jestem, uważasz jedyną na planecie, dla której ważna jest uczciwośc i lojalność?

    - nie interesuje mnie to - to twoj problem, a nie moj.
    zwracam ci tylko uwage (nie ja jeden) - po co pchasz sie na forum kochanki
    - ktore sa ci obmierzle ? - masochizm jakis ?

    > jak już się do ciebie odzywam bo raczej będzie to raz ostatni.

    - trzymam cie za slowo.
    daj spokojnie zyc kochankom. to nie twoja broszka i nie twoje zmartwienie.
  • ta 14.09.19, 14:49
    Wyobracany, nie odpowiedziałeś na zadne moje pytanie. Niewygodne, co? Trzeba by się zastanowić nad tym, że kochanki odchodziły wcale nie dlatego, że nie chciałeś opuszczać żony- bo to było jasne od początków znajomości, jak twierdzisz.
    A zatem po prostu jesteś nieciekawym narcystycznym facetem, niewartym dłuższej uwagi, czego dajesz dowody tutaj od lat.

    Druga sprawa, to ta właśnie, iż trzeba kochankom powiedzieć, że każda zdurnieje pod wpływem oksytocyny i zapragnie prędzej, czy póżniej trwałego związku ze swoim słodkim oszustem smile lub zada gwałt swojej naturze i będzie idiotycznie tłumaczyć swoje trwanie w g...
    Powinieneś tu panie przestrzegać, a nie obserwować tę ścianę placzu, gdy coraz to następna żali się na brak możliwości zaciągnięcia misiaczka przed ołtarz. Przecież tu, na tym forum niemal o niczym innym się nie pisze. Euforia poznania, gorący romans, wygaszanie i szlochy. Wkoło to samo i żadnej refleksji. A ty siedzisz tu, stary zgredzie, nadajesz i robisz kobietom wodę z mózgu.
    I potem pisze taka, że musi lodowato wejść w swoje emocje. Jak są emocje, droga pani, to się nie da lodowato.
    Nie rozumiecie nic a nic. Przychodzę tutaj wami pomóc, kobietom, faceci mnie nie obchodzą, ale jesteś cie głuche, jak pnie.

    Zajrzę, za czas jakiś...
  • obrotowy 14.09.19, 15:07
    ... mialas sie wiecej do mnie nie odzywac... i wierz tu kobiecie...


    ta napisała:
    Przychodzę tutaj wam pomóc, kobietom, faceci mnie nie obchodzą, ale jesteś cie głuche, jak pnie.

    To po hollere podpisujesz sie pod moimi wpisami, skoro one cie nie obchodza, dziewojo ?

    Poza tym, nie umiesz czytac ze zrozumieniem.

    a pisalem to kilka razy:
    zadnych lez przy rozstaniu nie bylo.
    Panie odchodzily same, bez lez i awantur - upewniajac sie, ze nic wiekszego z tego romansu nie bedzie...
  • nalua 14.09.19, 21:21
    Aha, czyli to wyzywanie od kłamców to dla naszego dobra... Zdolność odwracania kota ogonem poziom zaawansowany.
    Mnie w domu uczyli, żeby sądzić uczynki, a nie człowieka. A już dawanie sobie przyzwolenia na ocenę kogoś na podstawie ułamka informacji o nim, to szczyt bezczelności i zadufania. Mądry postępuje czasem głupio, a uczciwy nieuczciwie, to jacy są? Każdy ma swoje powody, dla których zdradza. Moim była skrajna samotność w związku. I choć to forum wygląda jak towarzystwo wzajemnej adoracji, to za wieloma historiami ze zdradą w tle stoi inna, smutna prawda. I jeśli komuś wydawało się, że nie wiemy że postępujemy (lub postępowaliśmy, jak w moim przypadku) nieuczciwie to chyba powinien przeczytać więcej dysertacji zamiast walić w klawiaturę co mu ślina na język przyniesie.
  • katalonja 14.09.19, 23:04
    ta napisała:

    > Nie rozumiecie nic a nic. Przychodzę tutaj wami pomóc, kobietom, faceci mnie ni
    > e obchodzą, ale jesteś cie głuche, jak pnie.
    >
    > Zajrzę, za czas jakiś...

    Nikt nie prosił tu o pomoc (na pewno nie w tym wątku) więc nie pomagaj na siłę. Twój błąd polega na tym, że postrzegasz kobiety jako ofiary, a my nie mamy, jak widzisz, takiego poczucia. Może pomóż mężczyznom (jeśli się zgodzą 😉 oczywiście).
  • nalua 14.09.19, 23:54
    Katalonja jak Ty się nie znasz! To się nazywa działalność charytatywna 😂 Autorka tych dziwnych postów próbuje wybrnąć z sytuacji, wmawiając wszystkim, że to z dobrego serca. Matka Teresa jak babcię kocham!
  • obrotowy 15.09.19, 18:05
    gdy kobieta lubi sie kochankowac - ale pryncypia zabraniaja jej romansow z zonatymi...

    (a wolnych i chetnych mezczyzn brak...)

    to czlowieka moze SZLAG trafic...
  • nalua 16.09.19, 14:00
    Racja Obrotowy i wtedy wchodzi na forum i próbuje obrzydzić innym ich chwile szczęścia. A jeszcze jak się to ładnie w słowa ubierze, to można wyglądać na szlachetniejszego, niż jest się w rzeczywistości.
  • ta_niepoprawna 13.09.19, 18:06
    ta napisała:
    > A ja w tym wątku wyłącznie o tym, że ten kto kłamie to jest kłamca, a ten kto o
    > szukuje to jest oszust

    czyli standard:
    MY o zupie
    ta o dupie
    smile
    I kogo w ogóle obchodzi jakaś Daria?

    Może i chciałaś kogoś rozwścieczyć, spróbuj za kolejne 10 lat, ba, może nawrócisz jakiegoś kłamcę na tę jedną prawidłową ścieżkę nudnej lojalności smile
  • nalua 12.09.19, 21:48
    A mnie zastanawia, po jaką cholerę na forum dla kochanek wchodzi ktoś kto nią nie jest? Nudzisz się, to poczytaj, to poszerza horyzonty. A może ci lepiej, że nam pojechałaś? To na zdrowie. Jeśli nie byłaś w takiej sytuacji, ciesz się. Przewrotne życie pokazuje, że tacy co najgłośniej krzyczą: ja bym nie mógł schodzą z tej uświęconej drogi niż ci, co dają sobie i innym margines błędu (czyt: człowieczeństwa)
  • ta 12.09.19, 22:39
    Nagardłowałaś się i do tego niemądrze. Przede wszystkim spójrz na tytuł forum. To nie jest forum "dla kochanek", bądż uważna, precyzyjna i myśl. Po wtóre nic ci do tego, jakie kim kierują motywy, że sobie pisze na forum otwartym. Możesz zapytać, nie muszę odpowiadać. Pozastanawiaj się zatem na osobnosci, i nie informuj mnie o tym, mnie nic nie obchodzi czy i wogóle się nad czymkolwiek zastanawiasz. Moze się nudzę, a może i nie, może piszę dysertację na temat ułomności ludzkich, a może książkę wink?, a może się bawię?- takie twoje, jak i moje prawo tu wejść i pisać. O tym tyle, to i tak nadto.

    "Pojechałam wam"? To nigdy, ale to nigdy nie przyszło ci do głowy, że jak kłamiesz to jestes kłamcą, a jak oszukujesz, to jesteś oszustem? Nie wpadłaś na to? Dopiero, gdy przeczytałaś w moim poście to "dojechało"?

    Ostatnie zdanie swojego postu skierowałaś w kosmos, nijak sie ma do treści moich postów w tym wątku.
  • nalua 12.09.19, 23:03
    Ooo no i teraz dopiero poczułaś się mądra, ważna i moralna! Brawo! Jeśli o ułomnościach ta dysertacja, to gratuluję. Nie ma to jak pisać o tym, na czym człowiek się zna i na codzień doświadcza. I nie moja droga, nie przyszło mi do głowy by kierować się tak prostymi ocenami ale zawsze zazdroszczę takim ludziom jak ty. Widać prosty umysł, proste kryteria, prosta ocena.
    Jeśli najdzie mnie ochota, to będę się tu wywnętrzać, bynajmniej nie na osobności. Dajesz sobie prawo pisania a mi odbierasz? Zapomniałam, jesteś lepsza. Nie kłamiesz i nie oszukujesz. Owacje na stojąco.
    Fora to raj dla takich frustratów jak ty. Kto cię tak skrzywdził, że musisz wchodzić tu żeby sobie ulżyć? No, ale jeśli to pomaga to be my guest...
  • ta 12.09.19, 23:10
    Nadepnęłam? Zabolało? No i dobrze! Ple, ple ple...nadawaj dalej smile

    A ja w tym wątku wyłącznie o tym, że ten kto kłamie to jest kłamca, a ten kto oszukuje to jest oszust. Zaprzeczysz?
    Bo ja tylko o tym, a ty niedługo o hafcie krzyżykowym, skokach narciarskich i pozyskiwaniu puchu kaczego smile
    Weź, wyluzuj, kochankwoie nie lubią złośnic!

  • nalua 12.09.19, 23:15
    oj jak ty się tu mylisz 😂😂😂
    Stosując twoje kryteria, ten kto głupio prawi jest głupi, a ja z głupkami nie gadam, więc sorry
  • obrotowy 13.09.19, 16:49
    ta napisała:
    > A ja w tym wątku wyłącznie o tym, że ten kto kłamie to jest kłamca, a ten kto o
    > szukuje to jest oszust.

    i pozostan (sobie) przy tym.
    nikogo to tu nie interesuje i nikomu to tu nie przeszkadza.

    a dla zagubionych i skruszonych - sa inne fora.
  • katalonja 14.09.19, 07:41
    Nie denerwuj się, ta. Przecież Ciebie to nie dotyczy. Na czym właściwie polega Twój problem?
  • ta 14.09.19, 14:27
    Nie widziałaś mnie zdenerwowanej i nie zobaczysz smile

    To panie się zakotłowały aż miło, choć bez sensu.

    Rozumiem, że to taki zabieg, mówić do drugiej osoby nadzwyczaj spokojnej:"nie denerwuj się" w celu właśnie wyprowadzenia jej z równowagi, oraz przekonania otoczenia o tej insynuacji, że jakoby jest zdenerwowana.
    Zgrany, taniutki chwyt stosowany szczególnie przez polityków dziesiątego rzędu, gdy brak im argumentów.
    No weź... ( i się nie denerwuj) smile
  • katalonja 14.09.19, 22:53
    Dobrze, skrocę. Na czym właściwie polega Twój problem? W jakim celu odwiedzasz to forum?
  • donmarek 15.09.19, 09:50
    >a czym właściwie polega Twój problem? W jakim celu odwiedzasz to forum?
    I to jest w sam "środek tarczy" !!! Najlepsze, co mogła usłyszeć ta osoba.

    --
    Nie religia/katecheza tylko najpierw MATEMATYKA, FIZYKA, CHEMIA!
    I stworzył człowiek boga. Na obraz i podobieństwo swoje.
    Więc sam sobie jestem bogiem. Mój bóg to Ja!
  • ta 16.09.19, 11:32
    donmarek napisał:

    > >a czym właściwie polega Twój problem? W jakim celu odwiedzasz to forum?
    > I to jest w sam "środek tarczy" !!! Najlepsze, co mogła usłyszeć ta osoba.

    O! Jeszcze z tobą nie miałam przyjemności przyjemniaczku smile

    W jakim celu ludzie chodza do kina i teatru, wszak wszyscy nie są aktorami i reżyserami?
    Dlaczego oglądają np wyścigi konne, końmi przecież nie są?
    Po cóż z pasją śledzą zawody sportowe, każdy jest piłkarzem, bokserem, koszykarzem itp?

    A i do ZOO i cyrku też zaglądają, no właśnie...smile
  • obrotowy 16.09.19, 13:02
    nie trzeba byc cyrkowcem, by czasem odwiedzic cyrk - ale...

    trzeba miec za grosz przyzwoitosci i nie ublizac innym - ktorzy chodza tam ciagle - bo to lubia.
  • nalua 16.09.19, 13:53

    >
    > W jakim celu ludzie chodza do kina i teatru, wszak wszyscy nie są aktorami i re
    > żyserami?
    > Dlaczego oglądają np wyścigi konne, końmi przecież nie są?
    > Po cóż z pasją śledzą zawody sportowe, każdy jest piłkarzem, bokserem, koszykar
    > zem itp?
    >
    > A i do ZOO i cyrku też zaglądają, no właśnie...smile

    Bo im się to podoba, tobie chyba źle na tym forum (mam taką nadzieję, bo jeśli krytykowanie innych daje ci radość, to nie najlepiej o tobie świadczy). Powtórzę pytanie przedmówców: z czym przyszłaś?
  • donmarek 17.09.19, 07:37
    >bo jeśli krytykowanie innych daje ci radość, to nie najlepiej o tobie świadczy).
    No nie wiem. Podobno(?) czerpią z tego przyjemność. Inaczej zwaną jako orgazm czy szczytowanie. Nie bądźmy zatem aż tak złośliwi, by tej osobie tego odmawiać.

    --
    Nie religia/katecheza tylko najpierw MATEMATYKA, FIZYKA, CHEMIA!
    I stworzył człowiek boga. Na obraz i podobieństwo swoje.
    Więc sam sobie jestem bogiem. Mój bóg to Ja!
  • ta 19.09.19, 17:17
    nalua napisała:
    > Powtórz pytanie przedmówców: z czym przyszłaś?

    A to ty słoneczko nie czytaty? Pisałam kilka razy, wróć do wątku, jak ciekawość cię spala.
    Polecam ci gorąco także twoje własne teksty na tym forum.
    O tym, jak się czułaś będąc kochanką i co o sobie myślałaś.
    Dziwię się zatem, że nazwanie postępujących tak, jak ty, oszustami i kłamcami tak tobą wstrząsnęło smile , przecież myslałas o sobie znacznie gorzej.

    Zmień terapeutę, płacisz za lipę.
  • obrotowy 19.09.19, 17:33
    viesz - jakim trza byc suki*synem - by miec zla opinie i jeszcze sie nia cieszyc ?
  • ta 19.09.19, 19:29
    Nalua, mam najwyraźniej do ciebie słabość, prawdopodobnie dlatego, że próbowałaś, lub próbujesz nadal wyjść z g... w które wdepnęłaś. Niestety, nie pomagasz sobie przychodząc tutaj, czytając podobne do swojej lub wręcz bliźniacze historie i "nauki" wyliniałych, żałosnych lowelasów i starych pierdzieli smile

    Zabłądziłaś, zgubiłaś się, trudno, ludzka to rzecz, ale nie poradzisz sobie, nim nie staniesz w prawdzie. Potem wybacz sobie, ciśnij to forum i poświęć czas dzieciakom, mężowi i innym bliskim, swoim upodobaniom i czemu tam sobie życzysz i co ciebie i twoją rodzinę wzbogaci i umocni. Ja tobie nie wróg. Nie miotaj się kobito od samooskarżeń po ataki na innych, którzy ci prawdę mówią i nie trać tutaj czasu. Przyjdą następne z identycznymi przeżyciami oszołomione i pewne, że spotkało je coś wyjątkowego, ty bądź już daleko i bądź szczęśliwa smile
  • obrotowy 18.09.19, 21:08
    ta_niepoprawna napisała:
    > Jak radzicie sobie z momentami bycia na tzw. „cenzurowanym”
    - tj mąż lub żona „coś” wyczuwają. Zaczynają się dopytywania, domysły.


    bardzo prosto: - szlismy w tkzw. "zaparte" i ignorowalismy pytania.

    - wiedzac, ze druga strona nie ma dowodow.

    a domysly nas nie interesowaly.

    PS. Pisze tu po raz setny:

    - by miec kogos na boku - to trzeba umiec.
    i do tego trzeba miec charakter
    - to nie jest zabawa dla slabeuszy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka