Dodaj do ulubionych

Czy on odejdzie?

23.08.19, 13:52
Drodzy Państwo proszę o Wasz sposób widzenia sprawy .Sytuacja następująca- ja mężatka od 10 lat, on od 20 że swoja pierwsza dziewczyną, dwóch synów.Ja - związek z narcyzem, który zostawił mnie w trakcie diagnozowania chodnika. On - być ciągle przy mnie , opiekował się mną, wspierał. Pojechaliśmy się bardzo , on odkrył czułość i ciepło i akceptację, zaczął mówić o emocjach- nie znał.tego świata. Ja zobaczyłam co to znaczy dobry człowiek. Okazało się że nie mam chlonika - długa historia - diagnozowanie trwało prawie rok , pobranie węzłów chłonnych było bardzo ryzykowne .Rozwiodlam się, bo mój były mąż był po.prstu złym człowiekiem.Adam - mój kochanek podjął decyzję ok 10 miesięcy temu że też chcę wyjść z małżeństwa.Świadomie oddalił się od zony, zaczął chodzić materiałów gdzie dowiedzial się że ja szanuje ale nie kocha i że w sumie nigdy takich uczuć nie miał do niej .Pomylił lodzincza fascynacje z miłością, mają dwójkę dzieci.Przerwal.terapie , prowadzi biznes który w okresie letnim każe mu przebywać w innym mieście. Żona domyśla się sytuacji i szantazuje że nigdy nie pozwoli mu odejść. On powiedział jej że chce rozwodu - długo się do tego przygotowywał, powiedział o swoim nieszczęściu w tym związku. Ona zorganizowała mocną grupę wsparcia swoja rodzinę i jej i zaczęło się.Granie na poczuciu winy i strachu .On bardzo się posypał-spakował walizki ale nie dał rady wyjść. W dalszym ciągu uczestniczy w spotkaniach rodzinnych i po prostu żyje z nią. Ja - posypałam się też. Obydwoje mamy kryzys .On we wrześniu wraca na terapie żeby się ułożyć że swoim strachem , mówi ze ma paralizujacy strach- moi też że nie chcę sie npoddac bo wie czego chce .Boi sie czu da rade .Na co to wyglada ? Czy on wychodzi czy nie ? Dodam że jest dobrym człowiekiem, na terapii doszedł.do tego że w zwiazku z sytuacja w rodzinnym domu zawsze patrzy na czyjeś potrzeby zapominając o sobie - czyli na razie nie umie realizować swego osobistego szczęścia. Ja - jestem w rozsyoce w tej sytuacji , boję się że jej nie zostawi że nie da rady .
Edytor zaawansowany
  • obrotowy 23.08.19, 23:01
    ale nie "posypuj sie".

    bierz romans - czyli to - co realnie jest do wziecia.
  • miszamisza 24.08.19, 00:26
    A realnie nie ma do wzięcia więcej?To w sumie moje pytanie ....
  • miszamisza 24.08.19, 00:31
    Dlaczego tak myślisz?
  • obrotowy 24.08.19, 14:43
    dlatego , ze slaba konstrukcja psychiczna tego Pana - radykalne kroki mu uniemozliwia.
  • miszamisza 28.08.19, 04:59
    Czy to znaczy że na zawsze tam zostanie ? Nie " przerobi " swego kłopotu.....Zapisał się na terapię właśnie po to , żeby pomóc sobie wyjść stamtąd. A jak Pan sądzi, czy e momencie takim, że żona dowiaduje się o wszystkim i dostaję w rękę narzędzie " zemsty " Pan o słabej konstrukcji emocjonalnej zostaje tam czy wychodzi stamtąd bo koszta radykalnie się zwiększają.....
  • obrotowy 28.08.19, 16:13
    miszamisza napisała:
    że żona dowiaduje się o wszystkim i dostaje w rękę narzędzie " zemsty "
    Pan o słabej konstrukcji emocjonalnej zostaje tam czy wychodzi ?...


    to zalezec bedzie od zony.

    jezeli go wyrzuci - to odejdzie.

    a jezeli bedzie wolala miec podnozek i pantofla przy sobie - to zostanie.
  • miszamisza 28.08.19, 05:01
    I co musiałoby się stać żeby jednak dał radę ?
  • 3-mamuska 28.08.19, 12:55
    Zależy dla jednego było by motywacja utraty ciebie dla drugiego terapia i wsparcie i czas.
    A ja myśle ze nie wyjdzie dopóki dzieci nie będą na tyle duże żeby mógłby się przeciwstawić matce i odejść do ojca czy się z nim spotkać okłamując matkę. Wiek 12-14 lat (14 latek w polskim prawie może wyrazić opinie z kim chce zostać)
    Mój wujek nigdy nie odszedł mimo ze dzieci dorosłe a ciotka znęca się dalej na nim od lat.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • miszamisza 28.08.19, 15:51
    Terapię zaczyna i ten strach przed " startą " dzieci nanoewnym poziomie już opanował - twardo mówi że nie pozwoli sobie na to żeby ktoś mu coś ograniczał. Mam nadzieję że po prostu musi przerobić w sobie i poczucie winy wobec bliskich i strach przed wyjściem z 'kuwety .Myślę że gdyby chciał się wycofać zrobiłbym to już, a dalej chce zakończyć malzenstwo .Mieliśmy / mamy ogromny kryzys j naprawdę było między nami nie różowo, może ssie łudzę ale gdyby mu nie zależało na wyjściu miał idealne sytuacja żeby podkulić ogon i odejść. Wiem że wybiera się do prawnika obgadać strategię rozwodu , wiem też że zaczyna terapie. Może jednak jest szansa?
  • 3-mamuska 28.08.19, 21:21
    Wiesz gdyby przerobił strach przed utrata dzieci.
    To by się spakował i odszedł to raz.
    Dwa przerwał terapie wiec narazie stoi w miejscu.
    Trzy strategie rozwodu mógłby obgadać mieszkając już z tobą.
    Cztery to wszystko nic co go czeka i pranie brudów w sądzie i utrudnianie kontaktów z dziećmi i walka na całego.

    Takie mówienie o rozwodzie szykowanie strategii to raczej może występować u mocno zależnej żony od męża ,bez pracy kasy i bez dachu nad głowa ,która musi sobie zabezpieczyć tyły.
    Facet który ma prace kobietę na boku do której może odejść pakuje się i odchodzi a nie robi podchody.
    To ze tobie mówi pewne rzeczy to nie znaczy ze z chwila przekroczenia progu może je wykonać.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 3-mamuska 28.08.19, 21:23
    Ja bym na twoim miejscu wyhamowała zdystansowała się i poczekała max do koca roku na wyprowadzkę . I do Wielkanocy na złożenie wniosku do sądu o rozwód.
    Po tym czasie już przestałbym mieć złudzenia ze pan się na to zdecyduje.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • miszamisza 28.08.19, 23:34
    Strasznie ciężko, widzę że chce , to dobry człowiek, nie wiem czy da radę. Choć wierzę że każdy może siebie przektoczyć
  • miszamisza 29.08.19, 07:48
    Liczę - mam nadzieję - że wracając na terapię- wraca w przyszłym tygodniu - ruszy z miejsca

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka