Dodaj do ulubionych

Pytanie do żon...

03.11.07, 09:04
Czy byłabyś w stanie uwierzyć,że Twój mąż został do zdrady zmuszony? Poznał
złą kobietę, szantażowała go,że Ci powie...i biedny misio, by ratować
szczęście rodziny musiał ulec kochance...znam taką historie...gdy wszystko sie
wydało,maż tak wytłumaczył żonie roczny romans,rok kłamstw i podwójne życie...

Co Wy na to?

PS.
Żona uwierzyła w te historie...i można powiedzieć, że teraz głaszcze męża po
główce, ze taki był biedny i tak sie rok poświęcał dla rodziny...i dobrze, że
sie wydało,to jego męki sie skończyły...
On sam nie przewidywał,że taka wersja przejdzie...Myślał,że trzeba będzie sie
pakować...a jednak...udało sie...

Wiec romansuje sobie dalej ...
Edytor zaawansowany
  • ona-on 03.11.07, 09:24
    Od dawna zastanawiam się dlaczego kobieta wiedząc, że jest zdradzana nie kopnie
    faceta w tyłek tylko cierpi i dalej z nim żyje.
    Jak można dzielić łóżko z mężczyzną, który uprawia sex gdzieś na boku?!!!!!!!
    I dlaczego na miłość boską kobiety podobnie jak faceci zasłaniają się dziećmi
    oby tylko nie podejmować decyzji?
    Dla dobra dziecka będziemy razem, będziemy dalej się okłamywać, udawać a dzieci
    głuche, ślepe, niedorozwinięte nie widzą że ich rodzina to czysta farsa!
    Podobno szczęśliwi rodzice to szczęśliwe dzieci.
    Jak to się ma do życia w kłamstwie, obłudzie i niestety w cierpieniu. Dlaczego
    zostajecie z osobą, która was poniżyła i zniszczyła poczucie własnej wartości.
    Dlaczego bo nie rozumiem?!!!!!!!!!!!!!!
    Strach, pieniądze,...........................

    Wasi mężowie są dranie a wy jedynie oskarżacie kochanki jakie one są be.............
  • javelinn 04.11.07, 22:41
    JEŚLI CHODZI O PIERWSZY POST.
    NIGDY BYM W TO NIE UWIERZYLA!!!!!
    JEDNAK MYŚLĘ, ŻE JEGO ŻONIE BYŁO ŁATWIEJ PRZYJĄĆ TAKIE KŁAMSTWO NIŻ
    PRAWDZIWĄ WERSJĘ, GDYŻ PEWNIE DAŻY GO OLBRZYMIĄ MIŁOŚCIĄ.

    JEŚLI CHODZI O 2-GI POST.
    KOBIETY BOJĄ SIĘ SAMOTNOŚCI (ZWLASZCZA TE STARSZE).TO ONE ZOSTAJĄ Z
    DZIEĆMI DBAJA O TO BY TEN TLACY SIE OGIEN DOMOWEGO OGNISKA NIEZGASŁ.
    ROZWÓD TO DESTRUKCYJNY PROCES, KTORY DEZORGANIZUJE ŻYCIE W KAZDY
    MOŻLIWY SPOSOB I PRZYSPARZA WIELU CIERPIEN.CZĘSTO JEST WALKĄ O
    DZIECI I WSPOLNY MAJATEK,PUBLICZNYM WYCIĄGANIEM TZW "BRUDÓW" NA
    ŚWIATŁO DZIENNE ( A TO DLA WIELU OSÓB JEST OŚMIESZAJĄCE I PONIŻAJĄCE)
    CZĘSTO TEŻ NIE CHCĄ DLA JEDNEGO WYBRYKU MĘŻA CZY ŻONY, NISZCZYĆ TEGO
    NA CO OBOJE PRACOWALI CAŁE ŻYCIE.
  • luna-es 04.11.07, 22:59
    i tojest strasznie glupie! mysle ze jakby kazda zdradzona kobieta
    przez szacunek do samej siebie kopnela niewiernego meza w dupe to by
    sie oduczyli! same sa sobie winne! wybaczaja a oni sie czuja
    bezkarni! jesli mnie spotka kiedys cos takiego to nie zawaham sie
    nawet przez chwile niezaleznie od sily uczucia! Kopne i zamkne drzwi
    na zawsze! dla mnie zdrada mimo ze jestem na tym forum bo naleze do
    grona tych "bedusznych kobiet" zwanych powszechnie (patrz tytul
    forumsmile) jest czyms potwornym! nie mozna zrobic drugiej osobie nic
    gorszego! tak zawiesc i ponizyc... dla mnie to jest po prostu
    straszne! a te zony wierza w idiotyczne historie i wola zyc w chorym
    zwiazku niz dopuscic do tego zeby ktos obcy sie dowiedzial!
    chore!!!!! jak mozna w ogole spac ze swoim mezem ze swiadomoscia ze
    urywal sie czasem z domu zeby bzykac inna?!! no jak??!!!
  • luna-es 06.11.07, 20:52
    i co nie ma tu zadnej biednej,zdardzonej,oszukiwanej zony ktora
    odpowiedzialaby na to pytanie? dziwne...
  • margot50 19.12.07, 11:09
    Wezwana do tablicy, nie do konca taka zona o jakiej tu piszecie.
    Jak sie dowiedzialam o zdradzie kazalam mu sie pakowac.
    Trwalo rok zanim sie wyprowadzil /nie potrafil zerwac z kochanka/.
    Po roku wrocil z prosba o wybaczenie, nie potrafilam, czulam takie
    obrzydzenie do wiarolomcy ze nie moglam sie przelamac. Widzialam jak
    perfekcyjnie potrafil klamac i nie mialam za grosz zaufania ze nie
    zafunduje mi powtorki z rozrywki!
    Wszystko zalezy jak kobieta postrzega siebie, mnie duma nie
    pozwolila na tolerowanie zdrady, a poczucie krzywdy jakie mi
    wyrzadzil pozostalo, pozdrawiam, M
    ps, kochanka wiedziala ze jest zonaty ale uwazala ze to nie jej
    sprawa. Mam nadzieje ze kiedys to bedzie tez "jej" sprawa,
    krzwdzenie innych zawsze zostaje ukarane.Nie wiem jak to sie dzieje
    ale sie dzieje, pomyslcie o tym, pa
  • luna-es 19.12.07, 23:47
    takie juz nasze podejscie... ja tez wiedzialam i tez uwazalam i
    uwazam ze to nie moja sprawa. jesli on moze zyc z czyms takim to
    czemu ja mam sie przejmowac kims kogo nigdy nie widzialam na oczy...
  • exit.ka 07.08.08, 13:30
    luna-es napisała:

    > takie juz nasze podejscie... ja tez wiedzialam i tez uwazalam i
    > uwazam ze to nie moja sprawa. jesli on moze zyc z czyms takim to
    > czemu ja mam sie przejmowac kims kogo nigdy nie widzialam na
    oczy...

    no to sama sobie odpowiedziałaś na swoje pytania smile
    może to działa w obie strony... tzn. dlaczego żona ma się przejmować
    kochanką? kimś kogo nigdy nie widziała na oczy?
  • vanilla_sky7 20.08.08, 17:46

    exit.ka bardzo trafne pytanie big_grinDD
  • maminka-2 15.08.08, 08:04
    wiesz co niunia, nie jestem zdradzana i mam nadzieję, że nie będę, ale ci
    odpowiem: taka kochanica tylko marzy o tym, żeby zona "kopnęła w dupę"
    zdrajcę-skurwysynka. i dlatego nie dałabym rozwodu - no way. chcesz byc tą
    trzecią, głupią frajerką bzykaną na boku przez żonatego - proszę bardzo. ale
    żoną nie bedzieszbig_grinDDD
  • meguni 15.08.08, 17:12
    a od kiedy to w Pl małżonkowi "daje" się rozwód..?
  • velda 15.08.08, 20:16
    a od kiedy to w Pl małżonkowi "daje" się rozwód..?

    No jak,przeciez na wsi zawsze "daje sie rozwod" smile
  • vocativa 18.12.07, 22:45
    luna-es napisała:

    dla mnie zdrada mimo ze jestem na tym forum bo naleze do
    > grona tych "bedusznych kobiet" zwanych powszechnie (patrz tytul
    > forumsmile) jest czyms potwornym! nie mozna zrobic drugiej osobie nic
    > gorszego! tak zawiesc i ponizyc... dla mnie to jest po prostu
    > straszne!
    Luna-es,ja co prawda nie jestem zdradzoną żoną,ale szczęśliwą
    narzeczoną.Wiem,że to nie moja sprawa ale ciekawi mnie jedna
    rzecz:skoro uważasz,że zdrada to coś "strasznego,potwornego i
    najgorszą rzecz jaką można zrobić drugiej osobie" to czemu
    przykładasz do tego swoją rękę??
    Pozdrawiam Cię serdecznie i naprawdę nie mam na celu Cię obrazić
    tylko zaintrygował mnie Twój postsmile
    --
    Do slubu jeszcze zostało
    <br> Razem jestesmy już
  • luna-es 19.12.07, 23:58
    nawet gdybys chciala mnie obrazic to na tym forum nie byloby to dla
    mnie niczym nowymsmile pytanie sluszne, sama je sobie czesto zadaje. u
    mnie to byl wielki przypadek, wszystko dzialo sie szybko i nie bylo
    czasu na myslenie. Nie czuje sie winna ani tego nie zaluje bo jak
    moglabym zalowac tego ze poznalam tak pieknego(nie o sam wyglad tu
    chodzi) czlowieka? i chociaz zaraz pewnie ktos napisze ze co to za
    piekny czlowiek jesli robi cos takiego, dla mnie piekny jest i takim
    pozostanie.
    a tego ze jestes szczesliwie zareczona chociaz to nie ladnie, bardzo
    Ci zazdroszcze smile i zycze duuuuzo szczescia, wytrwalosci i wiary!
    pozdrawiam!
  • maminka-2 15.08.08, 07:59
    luna-es napisała:

    > nawet gdybys chciala mnie obrazic to na tym forum nie byloby to dla
    > mnie niczym nowymsmile pytanie sluszne, sama je sobie czesto zadaje. u
    > mnie to byl wielki przypadek, wszystko dzialo sie szybko i nie bylo
    > czasu na myslenie. Nie czuje sie winna ani tego nie zaluje bo jak
    > moglabym zalowac tego ze poznalam tak pieknego(nie o sam wyglad tu
    > chodzi) czlowieka? i chociaz zaraz pewnie ktos napisze ze co to za
    > piekny czlowiek jesli robi cos takiego, dla mnie piekny jest i takim
    > pozostanie.
    > a tego ze jestes szczesliwie zareczona chociaz to nie ladnie, bardzo
    > Ci zazdroszcze smile i zycze duuuuzo szczescia, wytrwalosci i wiary!
    > pozdrawiam!


    no ta to nie dość, że szmata to jeszcze durna do kwadratu. lala, bzyka cię
    skurwiel i oszust a nie żaden "piękny"!
  • porzeczkazielona 05.02.08, 14:43
    pomyśl o tym może że jak już się z tobą pobzyka to jednak wrac do
    tej oropnej, głupiej żony i z nią CIEBIE zdradza, czyż nie? bo
    przecież chyba nie wierzysz że "wcale ze soba nie śpią"????
  • luna-es 05.02.08, 23:38
    nie wiem czy to bylo do mnie czy nie, ale odpowiem. To ze wrca nie
    jest dla mnie niczym nowym, to ze z nia spi tez nie i na pewno nie
    odbieram tego jako zdrady bo jesli ktos w takim ukladzie jest
    zdradzany to tylko ona. Poza tym dlaczego od razu glupiej i
    okropnej?? Nie uwazam tak ani ja ani za pewne on!
  • hesia3 22.07.08, 19:08
    A czy wy czuje się się zdradzane? No przecież facet wychodzi od was
    i włazi do łóżka żony smile a potem was okłamuje, że z żoną od dawna
    już nie śpią i że żona go nie rozumie wink a wy łykacie to i czujecie
    się takie super. I dlaczego nie tupniecie nogą i nie powiecie albo
    się rozwiedziesz albo won! Jesteście z tej samej gliny, a jedyna
    róznica to ta, że to my wlazłyśmy do ich łóżek pierwsze. Oczywiście,
    że żona nie uwierzyła, to on jest głupi, że tak myśli. To jest jej
    strategia, żeby wybrnąć z sytuacji. Znam żonę, która wychowuje
    dziecko męża, bo kochanka zrzekła się opieki nad dzieckiem. Żal mi
    kochanek, bez domu, dzieci, własnego poczucia wartości i do tego
    zdradzane z brzydszymi kobietami. Być zdradzoną z piękną kobietą no
    cóż taki los, być zdradzaną z brzydszą tragedia.
  • kachna501gazeta.pl 22.07.08, 19:40
    A może kochanki nie potrzebują litości, przecież to, co robią jest ich wyborem,
    sposobem na życie. Może czasem ciężko to zrozumieć, ale są kobiety, którym rola
    kochanki odpowiada, wolą luźny związek niż pełne zobowiązań małżeństwo. Nie
    piszę o sobie, ja nie sprawdziłam się w roli kochanki, na początku jak
    nastolatka (!) myślałam, że w imię miłości jestem w stanie znieść taki układ (on
    w końcu taki nieszczęśliwy...), potem przyszła drażliwość, niespełnienie złość,
    parę jeszcze innych bolączek i w końcu choroba- dzwonił, owszem, jak tylko
    znalazł chwilę podczas rodzinnych wczasów..
  • daria_nowak 12.08.08, 16:21
    > A czy wy czuje się się zdradzane?

    Wchodząc w jakiś układ, człowiek decyduje się lub nie. To kwestia świadomej decyzji.
    Nie należę do osób łatwowiernych i nie wierzę w żadne 'wcale ze sobą nie śpią'.
    Różnica polega na tym, ze kochanka decyduje się na coś (bądź nie), a żona jest
    zdradzana.

    I dlaczego nie tupniecie nogą i nie powiecie albo
    > się rozwiedziesz albo won!

    Matko kochana! A na co mi facet na stałe? Do opierania skarpetekwink? Ja tam
    podziękuję!

    > dziecko męża, bo kochanka zrzekła się opieki nad dzieckiem. Żal mi
    > kochanek, bez domu, dzieci, własnego poczucia wartości i do tego
    > zdradzane z brzydszymi kobietami.

    Czemu żal?
    Mam mieszkanie, dzieci mieć nie chcę, poczucie własnej wartości mam w normie, a
    żona mojego kochanka jest bardzo ładną kobietąsmile
    --
    czarownicazla.blox.pl

    Egoista - ten, który więcej dba o siebie niż o mnie. - J. Tuwim
  • kaja07.pl 12.08.08, 22:25
    "Matko kochana!A na co mi facet na stałe?Do opierania skarpetek?"
    No najlepiej liczyć na gotowe! Niech żona martwi się o
    pranie,prasowanie,gotowanie!Niech będzie sprzątaczką,martwi się o
    dzieci, zdrowie męża,pilnuje rachunków.A ty samą śmietankę spijasz!
    I jakie są twoje obowiązki? Tyłkiem zakęcić i nogi rozłożyć jak on
    sobie o tobie przypomni...Ciekawa perspektywa...
    A z takimi poglądami"na co mi facet na satałe" długo nie da się żyć.
    Ciesz się bo jesteś młoda ale za jakiś czas to ty możesz spędzać
    wieczory w domu a jedynym towarzyszem będzie wyleniały kot.
  • daria_nowak 14.08.08, 16:40
    Żaden z moich kotów nie jest wyleniałysmile
    Stwierdzenie 'liczyć na gotowe' jest śmieszne. Ja układam sobie życie, tak jak
    ja chcę. Czyli, zwyczajnie nie zamierzam zmieniać tego co działa dobrze.
    Jeśli żona nie chce sprzątać, prać, gotować, itd. to czemuż to robi? Imperatyw?
    Trzeba było inaczej rozłożyć zadania w domu, a nie teraz pojękiwać, jak to
    strasznie strasznie.
    Moje obowiązki względem niego? Żadne! I tak już zostanie. Wszystko co jest
    między nami jest dobrowolne i bez presji. I co więcej, nie działa zasada 'jak on
    chce'. Nie uznaję opisywanego przez ciebie schematu - ona (żona - w domu,
    kochanka - w seksie) musi, bo on sobie życzy. To jakieś pomylenie pojęć.
    Z takimi poglądami żyję już dość długo i wciąż są niezmienne. Co więcej - z
    każdym dniem po raz kolejny odkrywam ich słuszność - dla mnie oczywiście. Jeśli
    ktoś ma potrzebę posiadania rodziny, dzieci, to niestety - taki sposób życia nie
    będzie mu odpowiadał.
    Dość często spędzam wieczory w domu. I nie stanowi to dla mnie kary - wręcz
    przyjemność. Wielokrotnie wymiguję sie od spotkań towarzyskich, zeby mieć trochę
    spokoju u siebie. To też niedopuszczalne? Albo dziwne?

    A abstrahując od odpowiedzi na sam post, w tym, co napisałaś zauważyłam, ze
    deprecjonujesz rolę kobiet. Albo biedna, pokrzywdzona sprzątaczka, albo
    rozkładanie nóg na zawołanie. Do tego mężczyzna jako sposób na co? Na wolny
    czas? Jako niezbędne dopełnienie kobiety, bo bez niego... nudno?
    Ja widzę to zupełnie inaczej. Przede wszystkim związek, to nie kierat, tylko
    umowa między dwojgiem ludzi, którzy chcą spędzać ze sobą czas. Obowiązki zaś to
    nie obciążenie tylko jednej strony. Po drugie kobieta nie jest dla mnie
    narzędziem - ani do zaspokajania potrzeb, ani do darmowej obsługi. Podobnie
    mężczyzna nie jest narzędziem do umilania samotnych wieczorów.
    Przy takim podejściu, od razu przypomina mi się pewna scenka, którą opisałam tu:
    czarownicazla.blox.pl/2007/09/Bylam-i-widzialam.html
    --
    czarownicazla.blox.pl

    Egoista - ten, który więcej dba o siebie niż o mnie. - J. Tuwim
  • magisterona 14.08.08, 17:20
    Dość często spędzam wieczory w domu. I nie stanowi to dla mnie kary -
    wręcz
    przyjemność.

    Wita somsiadko,ja jestem tak rozrywana.....Pieprzysz jak
    polamana.Caly Twoj wpis to pretensjonala poza.
  • daria_nowak 14.08.08, 17:52
    Kłania się czytanie ze zrozumieniem. Nigdzie nie piszę, ze jestem rozrywanasmile
    Piszę tylko, że czasem odmawiam spotkania na rzecz siedzenia w domu. Bo
    zwyczajnie to lubię. Nadinterpretacja - to chyba twoje drugie imię, jeśli
    pokusić się o głęboką i naukową interpretację osoby poi przeczytaniu jednego,
    czy kilku postów.
    A tak na marginesie - właśnie w ten sposób wychodzą kompleksy. Nie na bazie tego
    co samemu się mówi, ale na bazie tego, co myślimy, że mówią do nas inni.
    Następnym razem sugeruję trzymania się tekstu, a nie fantazjowania.
    --
    czarownicazla.blox.pl

    Egoista - ten, który więcej dba o siebie niż o mnie. - J. Tuwim
  • anais_6 20.08.08, 19:16
    kaja07.pl napisała:


    > No najlepiej liczyć na gotowe! Niech żona martwi się o
    pranie,prasowanie,gotowanie!Niech będzie sprzątaczką,martwi się o
    dzieci, zdrowie męża,pilnuje rachunków.A ty samą śmietankę spijasz!

    A dlaczego kochanka miałabym się tym przejmować? Niech zdradzana
    żona pomyśli, jaką rolę spełnia w związku, w którym jej mąż ją
    zdradza...


    > Ciesz się bo jesteś młoda ale za jakiś czas to ty możesz spędzać
    wieczory w domu a jedynym towarzyszem będzie wyleniały kot.

    Lepszy kot, nawet wyleniały, niż mąż prowadzący podwójne życie...
  • john_lennon 07.08.08, 19:57
    jak można uprawiac sex tylko z jednym partnerem? to wbrew naturze
    mężczyzny jak i kobiety....inaczej nie byłoby romansów na boku
  • inkaem 08.08.08, 08:02
    A dlaczego Wy-kochanki wiedząc, że jesteście tylko seksualną
    zachcianką godzicie się na poniżające traktowanie? Albo jesteś
    infantylna albo tak bardzo chcesz wierzyć w to, że sypialnia
    małżeńska została zamknieta na wieki... To, niestety, mit, wymyślony
    na użytek "tych drugich", i działający od tylu lat!
    Mam prośbę: przeczytaj jeszcze raz swój post i zastanów się czy nie
    dotyczy on także tych "drugich"??? Ale chyba Wy-kochanki wiecie, że
    na małżeństwo zwykle szans z "tym żonatym" to raczej nie macie!
    Osobiście uważam, że zdrada powinna zakończyć zwiazek. Koniec,
    kropka. Niemożliwym - dla mnie - wydaje się pozostanie z osobą,
    która w tak obrzydliwy sposób nadużyła czyjeś zaufanie - w tym
    wypadku bardzo bliskiego człowieka...
    A tak na marginesie - ileż jadu w Twym poście! Jaka
    nienawiść "bucha" do zdradzanych żon. Może uspskoisz się gdy
    skierujesz ten jad na inne tory - tam gdzie jego miejsce - ku
    temu "ukochanemu" draniowi?
  • fajniutka11 12.08.08, 22:01
    Od dawna zastanawiam się dlaczego kobieta wiedząc, że jest zdradzana
    nie kopnie
    faceta w tyłek tylko cierpi i dalej z nim żyje.

    Tak sobie myślę,że nie robią tego aby nie ułatwiać życia kochance!!!
    Ja się zastanawiam dlaczego kochanki(może nie wszystkie),nie
    potrafią same zmobilizować faceta do tego żeby odszedł od żony tylko
    czekają aż żona sobie odpuści?

    Dla dobra dziecka będziemy razem, będziemy dalej się okłamywać,
    udawać a dzieci
    > głuche, ślepe, niedorozwinięte nie widzą że ich rodzina to czysta
    farsa!

    A czy okłamywanie się dla własnego dobra jest lepsze niż okłamywanie
    się dla dobra dzieci?

    Potrafię zrozumieć,że żony robią wszystko by rodzina była nadal
    rodziną, ale nie rozumiem kochanek,które oszukują się przez wiele
    lat,że kiedyś to one zostaną szczęśliwymi żonami tych panów!
    Wytłumacz mi co jest gorsze.
    Czy jesteś pewna,że facet wracając do domu szczerze mówi żonie,że
    nie jest z nią szczęśliwy itd.?
    Ja jestem przekonana,że 90% facetów wyznaje żonie, to co parę godzin
    wcześniej wciskali kochance!
    Uważasz,że nie sypiają ze swoimi żonami?
    Sypiają i czasem robią to zaraz po powrocie od kochanki!!!

    Dlaczego kochanki uprawiają sex z facetami,którzy święta,wakacje
    itp. spędzają z żonami?
    Przecież większość czasu ten facet jest z żoną,razem kupują nowy
    telewizor do domu,razem planują wczasy i mają to samo nazwisko!!!
    Do czasu rozwodu są rodziną!!!
    Może nie jest to szczęśliwa rodzina,ale jednak!!!
  • anais_6 20.08.08, 19:25
    fajniutka11 napisała:

    > Od dawna zastanawiam się dlaczego kobieta wiedząc, że jest
    zdradzana nie kopnie faceta w tyłek tylko cierpi i dalej z nim żyje.

    Wielu jest tak wygodniej, niektóre nie pracują, są niesamodzielne i
    nie wyobrażają sobie życia nawet bez "takiego" męża.


    > Ja się zastanawiam dlaczego kochanki(może nie wszystkie),nie
    potrafią same zmobilizować faceta do tego żeby odszedł od żony tylko
    czekają aż żona sobie odpuści?

    Może nie wszystkie marzą, aby być żoną po żonie...?

    > Potrafię zrozumieć,że żony robią wszystko by rodzina była nadal
    rodziną, ale nie rozumiem kochanek,które oszukują się przez wiele
    lat,że kiedyś to one zostaną szczęśliwymi żonami tych panów!

    Są kobiety, które nie szukają stałych związków...

    > Ja jestem przekonana,że 90% facetów wyznaje żonie, to co parę
    godzin wcześniej wciskali kochance! Uważasz,że nie sypiają ze swoimi
    żonami? Sypiają i czasem robią to zaraz po powrocie od kochanki!!!

    Co do tego nie ma wątpliwości.... Ale jeśli są panowie, którym
    odpowiada takie rozdwojenie jaźni, to ich problem.
  • maminka-2 15.08.08, 07:57
    ona-on napisała:

    > Od dawna zastanawiam się dlaczego kobieta wiedząc, że jest zdradzana nie kopnie
    > faceta w tyłek tylko cierpi i dalej z nim żyje.
    > Jak można dzielić łóżko z mężczyzną, który uprawia sex gdzieś na boku?!!!!!!!
    > I dlaczego na miłość boską kobiety podobnie jak faceci zasłaniają się dziećmi
    > oby tylko nie podejmować decyzji?
    > Dla dobra dziecka będziemy razem, będziemy dalej się okłamywać, udawać a dzieci
    > głuche, ślepe, niedorozwinięte nie widzą że ich rodzina to czysta farsa!
    >

    a ty pewnie kochanica bezdzietna? też mi się zawsze wydawało, że kobiety, które
    tkwią w nieudanych związkach (z pijakami, damskimi bokserami,
    bzykaczami_na_boku) to idiotki. ale punkt widzenia zmienia się w zależności od
    punktu siedzenia, jak wiadomo. tera mam dzieci i zapewniam cię, że to nie byłoby
    takie hop-siup zabrac się i odejśc i bynajmniej nie chodzi mi o sprawy
    materialne. myślisz, ze zburzenie bezpiecznego świata dziecka to pestka?
    zwlaszcza 2-3-4latka, który nie rozumie, co to zdrada, a ojca kocha
    nieprzytomnie i chce miec go an co dzień, a nie tylko w weekendy w towarzystwie
    nie daj boże nowej "cioci"? kobieta może także po prostu kochać takiego
    skurwiela i liczyć, że oprzytomnieje. łatwiej trzymac rękę na pulsie mieszkając
    z nim niż nie, logiczne chyba.

    generalnie jak czytam to forum (a jestem żoną niezdradzanąsmile to tracę wiarę w
    kobieca solidarnoć. dla mnie zawsze facet zajęty to było absolutne tabu i
    goniłam takich kolesi gdzie pieprz rośnie. nie mogłabym sobie spojrzeć w oczy w
    lustrze, wiedząc, że daję dupy palantowi, który krzywdzi inna kobietę, a może i
    dzieci.
    no ale są ludzie i taborety i niektórym babom to nie przeszkadza. ba, zostają
    bohaterkami tabloidów, jak się wezmą za jakiegoś vip-a (smoktunowicz albo ta
    brzydka dziumdzia od pazury).
  • aga-kosa 21.08.08, 11:50
    proponuję stary dowcip
    spotykają się trzy rozwódki Amerykanka , Rosjanka z ZSRR, Polka
    -pytanie do Amerykanki:dlaczego się rozwiodłaś?>
    0n mnie zdradził pierwszy raz -zabrałam firmę ,drugi-dom,trzeci- co będę z
    bankrutem żyła
    Rosjanka jak pierwszy raz poskarżyłam się w komitecie zakładowym,drugi u
    sekretarza rajkoma ,trzeci nie będę z bezpartyjnym żyła .A Polka-on mnie
    zdradził raz -ja go dwa
    on mnie drugi raz ja go cztery.
    -No coś ty taki fajny układ-
    -a co, miałam przez durnego chłopa k...ą zostać
    a
  • myfanawy 21.08.08, 15:14
    > Od dawna zastanawiam się dlaczego kobieta wiedząc, że jest zdradzana > nie
    kopnie faceta w tyłek tylko cierpi i dalej z nim żyje.

    Po po pierwsze trudno jest przestac kochac drugiego czlowieka z dnia na dzien,
    zwykle po chwili rozpaczy przychodzi nadzieja, ze da sie cos jeszcze uratowac,
    wybaczyc. Po drugie wiele kobiet ma tendencje do obwiniania sie za to, ze maz
    znalazl kochanke i ciesza sie ze w ogole ich nie zostawil (takie sa
    "beznadziejne"). Po trzecie, jezeli kobieta ma male dziecko, nie zarabia - to
    zwyczajnie nie ma co ze soba zrobic - spakuje walizke, wezmie dwulatka pod pache
    i .... ? Po czwarte (i wydaje mi sie, ze jest to przypadek opisany na poczatku
    tego watku), wiele rzeczy mozna wyprzec, udawac nieswiadoma, naiwna po to zeby
    nie stanac przed koniecznoscia podejmowania decyzji, ktore sa KOSZMARNIE
    trudnymi decyzjami. I po ostatnie wiele kobiet wierzy, ze mezowi zalezy, ze
    kocha, ale trafil na podstepna suke, ktora wykorzystala jego chwile slabosci.

    Mozna sie teraz na te panie irytowac, ale takie postawy nie biora sie z sufitu i
    czesciowo mozna je tez uzasadnic pewna koniecznoscia. Nie kazdego psychicznie i
    materialnei stac sie na uniesienie duma - lepiej uwierzyc, ze bylo, minelo.
  • 18_lipcowa1 07.11.07, 18:46
    ona-on napisała:

    > Czy byłabyś w stanie uwierzyć,że Twój mąż został do zdrady
    zmuszony? Poznał
    > złą kobietę, szantażowała go,że Ci powie...i biedny misio, by
    ratować
    > szczęście rodziny musiał ulec kochance...znam taką historie...gdy
    wszystko sie
    > wydało,maż tak wytłumaczył żonie roczny romans,rok kłamstw i
    podwójne życie...



    toc one wlasnie tak mysla...
    >
    > Co Wy na to?
    >
    > PS.
    > Żona uwierzyła w te historie...i można powiedzieć, że teraz
    głaszcze męża po
    > główce, ze taki był biedny i tak sie rok poświęcał dla rodziny...i
    dobrze, że
    > sie wydało,to jego męki sie skończyły...
    > On sam nie przewidywał,że taka wersja przejdzie...Myślał,że trzeba
    będzie sie
    > pakować...a jednak...udało sie...
    >

    glupia
  • zawsze.malina06 02.01.08, 11:47
    Nie dałabym wiary, uważam że jeśli chodzi o zdradę to winne są dwie osoby mąż
    który zdradza i kochanka.
  • brydzia5 12.01.08, 22:26
    jstem zona.. nie wiem, co bym zrobila, gdyby mnie zdradzil... Jestm
    kochanka... Wiem, ze jest ta pierwsza... Nie mam niczego na
    usprawiedliwienie... Kocham...
  • dobrypartner 14.02.08, 12:18
    Hmm...Zadziwiająca jesteś Brydziu. Rzekłbyś istota nie skażona, takze rozumem,
    sumieniem, uczuciem....Faceci lubia takie nieskomplikowane istotki. Prosta w w
    obsłudze...
  • magiczna_marta 13.07.08, 23:36
    Mnie ciekawi to jak kochanka może znieść że jej misio wraca od niej
    do żony, kładzie się z nią do łóżka, z nią się kocha, ją rano całuje
    na dzień dobry, jej robi śniadanie, ja odwozi do pracy a jak ma
    chwilę czasu i ochotę to napisze do kochanki smsa...
    --
    Wkurwiać się rzecz ludzka,
    nie przyjebać komuś- boska!
  • kiddo5 15.07.08, 21:45
    Jak jest zaduzony w swojej kochance to pewnie nie kocha sie z zona tylko ja
    posuwa, z pewnosia nie caluje jej na dzien dobry i nie wydaje mi sie zeby tak
    ochoczo robil jej sniadanie, choc pewnie odwozi do pracy. teraz jestem zareczona
    i zakochana, ale bylam w zwiazku w ktorym to ja przyprawialam rogi, kolo w pelni
    sobie na to zasluzyl!
    --
    To you I'm an atheist; to God, I'm the Loyal Opposition
  • n.i.p.69 17.07.08, 07:44
    "..ale bylam w zwiazku w ktorym to ja przyprawialam rogi, kolo w pelni sobie na
    to zasluzyl!"
    ....nie zasłóżył sobie tylko znalazłaś okazje żeby sobie skoczyć w bok, normalny
    człowiek nie puszcza się tylko dlatego, że ma "niedobrego" partnera czy
    partnerkę, inaczej mówiąc zdrowy człowiek nie wartościuje swoich norm moralnych
    według postępowanie innych osób a te osoby nie są wyznacznikiem naszej wartości,
    zasaday albo się ma! albo nie ma!
  • n.i.p.69 17.07.08, 07:34
    Osoby zdradzajace to ludzie z deficytami emocjonalnymi i brakiem poczucia
    wlasnej wartosci, kochanki(kochasie) maja poczucie, że prawdziwe uczucie im sie
    nie nalezy i że prawo do szcześcia muszą "wykrasć" w przeciwnym wypadku nigdy go
    nie doswiadczą, bycie drugim(gorszym!) jest dla nich naturalnym stanem
    nieswiadomosci (najcześciej wyniesionym z dziecinstwa)tak na prawde takimi
    zachowaniami najbardziej upadlaja samych siebie i dlatego i tym konteksie
    powinnismy im raczej współczuć
  • kiddo5 17.07.08, 23:35
    Z moim poczuciem wartosci w szystko w porzadku, a nawet lepiej. jak mowie ze
    zasluzyl, to zasluzyl. czasami ewakuacja ze zwiazku jest prosta: bicie, hazard,
    brak zainteresowania dziecmi i takie tam casami jednak trudno jednak przyznac
    przed soba ze zwiazek zdycha. gdyby swiat krecil sie wedlug twoich prostych
    zasad nie rozwinelyby sie zadne nauki spoleczne, baaa nawet niektore
    przyrodnicze nie pewnie by nie istnialy. a co ja ci bede gadac, poczytaj sobie
    forum brak seksu w malzenstwie zeby sprawdzic jakie pieklo popycha ludzi do...
    zdrady. nie kazdy rzniecie innego pana/pani mozesz wytlumaczyc chucia, wlasniwie
    wsrod zdradzajacych sexoholicy to zdecydowana mniejszsc.
    To you I'm an atheist; to God, I'm the Loyal Opposition
  • n.i.p.69 18.07.08, 07:35
    Nie chce mi sie zbytnio rozpisywać, dlatego postaram sie krótko, każdy w miarę
    normalny człowiek nie pakuje się w patologiczne związki, niestety bardzo często
    tak sie zdarza bo ludzie dobieraja się według swoich deficytów emocjonalnych. W
    konsekwencj taka para może sobie funkcjonować i taplać się w "swoim błotku"
    chocby i do końca zycia utwierdzając sie wzajemnie w swoich zaburzeniach, ale
    często zdarza się iż jeden z partnerow zauwaza, chorobe (najczęsciej tylko u
    partnera/ki!) i zaczyna "być nieszczęśliwy/a" ... to jest moment kluczowy! bo ma
    wiedzę(ale wiedza nie leczy!) w tej sytuacji ma wybór
    >>>>> moze podjąć próbę naprawy zwiazku!
    >>>>> może zwinać manatki (co w niektórych sytuacjach jest tchórzostwem i
    zwyczajna ucieczką od odpowiedzialnośći, ale jest rozwiazaniem najmniej bolesnym
    i na płaszczyźnie świadomej jeszcze rozsądnym )
    >>>>> ale moze również(co zdarza sie najczęściej!) wystapić w roli sędziego i
    kata a przy okazji dać upust swojemu ego .....oczywiście pod płaszczykiek uwitej
    na tę okazje teorii o złym męży(żonie).... ale pozostaje pytanie
    ....czy mamy prawo łamać normy i zasady, tylko dlatego, że wcześniej zrobil to
    ktoś inny????(...myslę, żę odpowieź, to kwestia sumienia każdego z nas)
    Pozdrawiam! i przepraszam bo mo oczywiscie mogę sie mylić.
  • zoeczka 21.07.08, 11:39
    .......Ja jestem zona i matka -Moj maz szuka przygod - ....flirtu ...zabawy
    ......sexu i tym podobne >
    Zawsze uwazalam ze wina zdrady lezy po stronie partnera ktory sie jej dopuscil
    -nie winie kobiet ...kochanek itd.
    wiem co to znaczy dowiedziec sie ze jest sie zdradzonym .... ze ukochana osoba
    swoja intymnosc dzieli z inna kobieta ....wiem jakie to uczucie kiedy swiat -tak
    poukladany wali sie na glowe -a ty czujesz sie tak beznadziejnie nieszvzesliwa
    zla wsciekla z frustrowana .......i bezsilna.
    z taka ironia pisala pani ze -dziwi sie jak kobiety zdradzane wybaczaja mezom
    -ja mam 2 letnia i 2 miesieczna corke -niewyobrazam sobie odebrac im -prawo do
    wychowywania sie w pelnej rodzinie .
    to nie zaslona -raczj zadna z nas nie jest masochistka -i niechce zyc w takich
    torturach -ale ma sie to swiadomosc -ze dziecku trzeba zapewnic --dom -a dom to
    nie 4 sciany -lecz ludzie ktorzy ten dom tworza - i pomimo ze bardzo cierpie ,
    uczucia nienawisci , zlosci na palanta -ktory jedyne co zrobil -to zniszczyl
    moja wiare -w uczciwych ludzi -i zniszczyl moj i moich dzieci bezpieczny dom
    .... to juz nic do niego nieczuje -niepotrafie .I z calego serca zycze wam -aby
    wasz zwiazek -nieokazal sie tak bolesny -i oby panie takiego zycia niemusialy
    nigdy zaznac
  • kachna501gazeta.pl 21.07.08, 16:30
    Myślisz, że dajesz dzieciom szczęśliwy dom? Dzieciaki wyczuwają nieszczęście
    matki szybciej jak może Ci się wydawać. Z pewnością ciężko jest zacząć żyć od
    nowa mając wspólne mieszkanie i dzieci, ale to Twoje bezcenne życie i w imię
    czego masz sobie je marnować? Nie mogę zrozumieć twojej postawy, skoro czujesz
    do niego nienawiść i nie ma szans na zmianę, zrób coś. Przecież rozwód to nie
    koniec świata, byłyby alimenty, może szansę na zachowanie mieszkania. Najgorsze
    są początki, może poznałabyś jeszcze uczciwego człowieka. Życzę więcej wiary w
    siebie...
  • n.i.p.69 21.07.08, 17:18
    Jesli ktoś myśli tylko o sobie, to pewnie bez problemu moze sie tak zachować,
    ktoś taki może też bez wyrzutów rozbijać rodziny!
    (... przestan kachna myśleć tylko o sobie i wszystich mierzyć swoja miarą !!!)
  • kachna501gazeta.pl 21.07.08, 18:02
    Nikogo nie mierzę swoją miarą, doradziłam kobiecie,co może byłoby dla niej i dla
    dzieci lepsze. Zaakceptuj wreszcie to, że różnimy się od siebie, ja nie stawiam
    ślepo na "świętość" małżeństwa, bo myślę, że jeśli kobieta cierpi, jest
    oszukiwana i nieszczęśliwa, to razem z nią przechodzą to dzieci ma prawo sama
    decydować o życiu swoim i swoich dzieci. Myślę, że każdy powinien mieć prawo do
    udanego życia. Może i dla ciebie pomiatanie kobietą przez męża jest normalne w
    imię "świętości" małżeństwa. Jeżeli dokładnie czytałaś jej post nie powinnaś
    mieć wątpliwości, co do tego, że żyje w wielkim upokorzeniu. Czy jeśli kobieta
    jest np. bita, jeżeli mąż jest alkoholikiem lub notorycznie zdradza etc. to
    trzeba tkwić w takim piekle w imię "świętości" małżeństwa? Ja ciebie nie oceniam
    i potrafię rozmawiać z żonami i kochankami, ty maniakalnie narzucasz swoje
    poglądy i zarzucasz mi np. wyssane z palca rozbijanie rodziny albo egoizm.
    Wydawajmy opinie, ale powstrzymajmy sie od sądów, które chyba nie należą do
    naszych kompetencji.
    A co ty doradziłabyś "zoeczce"?
  • n.i.p.69 21.07.08, 18:27
    "....A co ty doradziłabyś "zoeczce"? ..."
    ....ja nic bym nie doradzil, bo nie czuje się tak OMNIPOTENTNY !!!!
    (..kachna i nie myl pojeć, ja Cie nie oceniam!!!!...wyrazam tylko swoja opinie
    ma temat Twoich pogladów, a gdybysmy sie nie różnili pogladami to nie mielibysmy
    o czym dyskutować. I jeszcze jedno, na małżeństwo sie nie STAWIA! ( to nie koń
    wyscigowy)... tylko w małżeństwo sie ANGAŻUJE!!!! ....i to jest chyba podstawowa
    rożnica między nami Pozdr....
  • kachna501gazeta.pl 21.07.08, 18:41
    A napisałam coś o "stawianiu"? Po to ludzie piszą na forum i dzielą się swoimi
    doświadczeniami, żeby poczytać opinie innych, bo to czasem może pomóc.
    Przeczytanie wiadomości, skierowanej specjalnie do ciebie, do mnie etc. daje
    poczucie tego, że nie jesteśmy sami, że możemy liczyć na wsparcie. Trochę na
    zasadzie transakcji, ja dokonam emocjonalnego ekshibicjonizmu, ty pomyślisz, co
    zrobiłbyś na moim miejscu.
    Angażujmy się w małżeństwo póki czujemy wzajemność, w przeciwnym razie skazujemy
    się na męki, nie sądzisz?
    Nigdy nie dopasowałabym twoich wypowiedzi do faceta, byłam przekonana , że
    rozmawiam z kobietą.
  • n.i.p.69 23.07.08, 17:54

    "...Angażujmy się w małżeństwo póki czujemy wzajemność, w przeciwnym razie
    skazujem..." i niestety nie sadzę, że w małżeństwo należy sie angazować póki
    "jest dobrze"....co więcej sądze, że takie myslenie jest przyczyną większosci
    małżęńskich problemów, bo w kazdym małżeństwie wcześniej czy później pojawia sie
    kryzys i poczucie braku wzajemnosci, osamotnienia rozczarowania i dlatego
    zgodnie z Twoja definicja kazde małżeństwo byloby z góry skazane na niepowodzenie.

    ".. ja nie STAWIAM ślepo na "świętość" małżeństwa..." to odnośnie stawiania
    (...nie powinienem moze tego komentować ale taka deklaracja, jak dla mnie
    swiadczy o znacznym wyrachowaniu) Pozdr...
  • kachna501gazeta.pl 23.07.08, 18:15
    ok, nip69 czasem kobiety w moim wieku stają się może nieco wyrachowane, ale
    odczuwam u ciebie duża niechęć do pań w ogóle. Nic nie wiem o twoim przypadku,
    ale domyślam się, że się rozwodzisz..(?) mężczyzna w okresie dwóch lat po
    rozwodzie staje się najdelikatniej mówiąc trudny, po upłynięciu 2 lat, staje się
    wspanialszy niż kiedykolwiekwink
  • n.i.p.69 23.07.08, 19:15
    Nie jestem ani rozwodnikiem ani w trakcie, jesli chodzi o kobiety to odczuwam
    "niechęć" do tych którzy pakują sie w cudze zwiazki bez wzgledu na plęć
    (wina zdradzajacych jest bezsprzeczna i poza wszelką dyskusja!)
    .....jeśli to ma Ci cos ulatwic, to moja "niecheć" ma pewnie przyczynę w tym, iż
    kilka lat temu przeszedłem w zwiazku bardzo powazny kryzys, wywolany posrednio
    przez "kobiete" (o ile mozna ja tak nazwac)
    ... a z tymi mężczyznami po 2latach to chyba troche uogólniłaś(?) smile)
  • kachna501gazeta.pl 24.07.08, 18:18
    Nie uogólniłam, jest to teoria, która sprawdza się w 99% przypadków wśród
    mężczyzn po rozwodzie, po upłynięciu mniej więcej okresu 2 lat facet wychodzi z
    kryzysu i zaczyna sobie budować życie na nowo, bogatszy już o te gorsze
    doświadczenia staje się bardzo wartościowym partnerem, bo zna już melancholię
    małżeństwa, umie sobie z nią radzić ( w końcu 2 trudne dla niego i innych lata
    poświęcił na przemyślenia) i przede wszystkim zrobi wszystko, żeby znów nie
    ponieść porażki. Może to trochę zaskakujące, ale kobieta dożo lżej przechodzi
    rozwód.
    Pamiętaj, że kobiety i mężczyźni różnią się bardzo jeśli chodzi o budowę mózgu,
    dlatego ciężko ci na pewno zrozumieć kobiety (ze wzajemnością), ale choć
    postaraj się zrozumieć, że im też jest jest ciężko, kobiety (mówię o tych
    niewyrachowanych) tkwią w takich związkach, bo najczęściej są zapewniane o tym,
    że nadejdzie zmiana i będą miały szansę na normalne życie, może to naiwne, ale
    kobiety wierzą.., faceci z tego korzystają. Twój kryzys już minął?Potrafisz znów
    zaufać kobiecie? Myślę, że wciąż coś cię jeszcze gryzie.. pozdr.
  • rek888 06.08.08, 12:07
    On mnie zdradza !!!! Co ona w nim widzi ? I lista ocen:taki jak on`
    Taka miernota,lysy i podtluscialy.W lozku zupelne zero,zadnego z
    niego nie ma pozytku.....Itp ,itd.Dobrze ,gdy wyliczanka nie ma
    miejsca publicznie ,co czesto sie zdarza a konczy sie zawsze:a ktora
    by takiego lamage chciala.Okazuje sie ,ze ten zupelny ciapciak ma
    kochanke i to o niebo ladniejsza od zony,kochanke ,ktora caluje mu
    raczki i nozki.Dla ktorej jest idealem mezczyzny itp. I co? A moze
    popatrzy na siebie?Postara sie znalezc u siebie jakies powody ,dla
    ktorych maz ja olal?A moze nie cenimy tego co mamy,az stracimy?
  • n.i.p.69 06.08.08, 12:46
    Zawsze łatwiej jest byc "księciem" dla "obcej".... trudniej, być soba przy
    "swojej"(...a kochanki maja z zasady małe wymagania!!!)
  • velda 06.08.08, 13:45
    "(...a kochanki maja z zasady małe wymagania!!!)

    Bzdura ! Kochanka ma duzo wieksze wymagania.Tylko glupia toleruje
    to ,na co zgadza sie zona.Nie po to jest kochanka !
  • n.i.p.69 06.08.08, 14:50
    jasne,że tak!..... tylko czy Ty sama wierzysz w to co napisalaś?(...chyba,że
    masz na myśli tylko wymagania(potrzeby!) seksualne?)
  • velda 06.08.08, 16:36
    jasne,że tak!..... tylko czy Ty sama wierzysz w to co napisalaś?
    (...chyba,że
    masz na myśli tylko wymagania(potrzeby!) seksualne?)

    Te wymagania,sa tylko czescia z listy wymagan.Zgodze sie z tym,ze
    kazda ma inne "wymagania"Jedna chce dostawac kwiaty 3 X w
    tygodniu,inna zas, by byla bita bez pozostawiania siniakow(co
    powiedza kolezanki w pracy)Niezbadana jest dusza kobiety i jej
    wymagania..amen
  • n.i.p.69 06.08.08, 18:40
    ...... kochanka oczekuje od swojego kochasia, jedynie potwierdzenia, że nie
    zasługuje na prawdziwą miłość!!!.... a Ci(siłą rzeczy!) świetnie sprawdzaja sie
    w tej roli Pozdr...
  • inka-1live 07.08.08, 22:48
    wiesz ta lista jest bardzo krociutka bo jej praktycznie nie ma sex
    kasa i brak zobowiazan (niby?)
  • yrene 06.08.08, 15:31
    > .......Ja jestem zona i matka -Moj maz szuka przygod - ....flirtu ...zabawy
    ......sexu i tym podobne >
    Moj tez. zdradzil mnie kiedy dziecko mialo kilka miesiecy, ja zmeczona
    karmieniem, a u niego w pracy czarujaca sexowna kolezanka. Ale nie jestem
    glupia, zorientowalam sie sama po 2 miesiacach. Gdyby to byl sam sex... ale on
    sie zakochal ze wzajemnoscia. ot leciala na niego a on sie nie bronil.
    Kiedy sie dowiedzialam, poinformowalam o tym wszystkich jego znajomych i cala
    jego rodzine. to byla moja zemsta. Coz jak sie cos robi to trzeba ponosic
    konsekwencje.
    A potem nie wyopbrazalam sobie zycia bez niego. Trwalo rok, ale pogodzilismy
    sie. wybral dom i rodzine. Tamta dziewczyna zostala zwolniona z pracy. On
    lepiej zrozumial mnie, a ja jego. Bylo to strasznie bolesne i pewnie zawsze bede
    go troche podejrzewac ale teraz jest slodko i cudownie. udalo nam sie.
  • magisterona 06.08.08, 16:56
    sie. wybral dom i rodzine. Tamta dziewczyna zostala zwolniona z
    pracy. On
    > lepiej zrozumial mnie, a ja jego. Bylo to strasznie bolesne i
    pewnie zawsze bed
    > e
    > go troche podejrzewac ale teraz jest slodko i cudownie. udalo nam
    sie.

    No widzisz jak pomaga.Polatac z jezorem po miescie i do pracy
    meza.Obgadac go przed jego rodzina-rodzine najczesciej to g..obchodzi
    I masz chlopa w domu.I kochanke wydre jedna z roboty wywalili !
    Dobrze jej tak! I jak znam chlopow ,to o nastepnej nie dowiesz sie
    tak predko lub wcale. jak to ma wygladac" Ty zrozumialas jego a on
    ciebie" ?Co zrozumialas ,ze cie zdradzil i ,ze kawal szui z niego-
    zona sie zajmuje dzieckiem a on na boki skacze? Czy zrozumialas ,ze
    ciezko zyc samotnej matce?A co on zrozumial? Ze ma glupia babe i
    moze robic co chce.I co wam sie udalo? Nic sie nie udalo-mialas
    chlopa swinie i dalej tego samego masz-tyle ,ze juz swinie z
    nauczka.Mozna zone zdradzac,tylko dyskretnie!Radze Ci,podejrzewaj go
    nie "troszke" ale niedowierzaj zupelnie.I tak masz przesr..e
    malzenstwo.takie typy tak to maja i sie nie zmienia-masz to jak w
    banku !
  • aishka_a 20.08.08, 22:21
    Byłam kochanka zanim zostałam żoną. Słyszałam różne teksty, w które
    żony "wierzyły". gdyby mnie M zdradzał? Chyba rozwiązałby mi ręce.
    Zażądałabym rozwodu, bezwzględnie!!!
    --
    Emilka

    <a
  • ola 07.08.08, 13:46

    skąd to przekonanie, ze żona jest biedna, głupia i oszukiwana?
    Rozumiem, ze kochanki uważaja, że w postaci swojego misia złapały
    boga za nogi, ale może z perspektywy żony, która z "misiem" juz 30
    lat sie wozi, wygląda to zupełnie inaczej.
    Może juz od dawna go nie kocha, nie chce z nim sypiać, ale chce mieć
    spokój i popłacone rachunki.
    I w głębi dziekuje opaczności za tą smarkulę, dzięki której tak
    rzadko męża widuje, i zrobi wszystko, żeby wyszumiał się poza domem,
    ale rozwodu nie chce...
  • maminka-2 15.08.08, 08:01
    ola napisała:

    >
    > skąd to przekonanie, ze żona jest biedna, głupia i oszukiwana?
    > Rozumiem, ze kochanki uważaja, że w postaci swojego misia złapały
    > boga za nogi, ale może z perspektywy żony, która z "misiem" juz 30
    > lat sie wozi, wygląda to zupełnie inaczej.
    > Może juz od dawna go nie kocha, nie chce z nim sypiać, ale chce mieć
    > spokój i popłacone rachunki.
    > I w głębi dziekuje opaczności za tą smarkulę, dzięki której tak
    > rzadko męża widuje, i zrobi wszystko, żeby wyszumiał się poza domem,
    > ale rozwodu nie chce...


    hehe, dobre.
    prawda jest taka, że jak facet sie nie rozwodzi to dlatego, że NIE CHCE a nie z
    powodu jakichś straszliwych przeszkód. ma i to, i to, czyż to nie najwygodniejsze?
  • milla_0 08.08.08, 10:06
    Łatwo się mówi...dac kopa i już.Wydało się dwa miesiące temu,choć
    czułam to od początku.Znając faceta ponad dwadziescia lat nietrudno
    zauważyć zmiany w zachowaniu.Czułam,cierpiałam..on oczywiscie robił
    ze mnie wariata.I przyszedł dzień,gdy powiedział do mnie jej
    imieniem.Wyobrazacie sobie co poczułam.Wszystko było jasne.Jego
    reakcja?Padł z płaczem na kolana prosząc o wybaczenie...on CHCIAŁ
    TYLKO SPRÓBOWAĆ !Powiem szczerze świat mi się zawalił,tym
    bardziej,że jestem z tych co to ...przede wszystkim
    rodzina,obowiązkowo codziennie obiadek na stole,moje potrzeby na
    szarym końcu(mój wybór).Jego romans trwał ok.roku.Strasznie mnie to
    boli...cierpię.Tym bardziej,że w naszym związku to ja zawsze
    wykonywłam czarną robotę.Znosiłam przez 12 lat jego nałóg
    alkoholowy,jego lekkie podejście do życia.Po prostu go kochałam....a
    miłosć jak mówią ślepa jest.Chyba jest w tym sporo racji.Teraz mam
    ochotę zwymiotować samą siebie.Odejść? Bez namysłu bym to
    uczyniła,ale....No własnie ale ...łączą nas wspólne
    zobowiązania,kredyty.Mamy troje dzieci.Nie będę opisywac
    szczegółów,ale teraz jest to niemożliwe.Nie wyobrażam sobie dalszego
    życia z nim.Nie mogę uwierzyć,że jestem z tym czlowiekiem 25 lat...i
    tak naprawdę go nie znam.Jego obecnosc,dotyk napawa mnie
    wstrętem,obrzydzeniem.Nie rozumiem facetów....Lubię konkretnych
    ludzi i jasne sytuacje.Minęło,znużyło,więc trzeba zdobyć się na
    szczerość i jasno o tym powiedzieć.Tym bardziej,że zawsze byłam
    tolerancyjna dla jego zainteresowań.Zawsze byłam zdania,że nie wolno
    zabierac nikomu wolności.I chyba za bardzo mu ten łancuch
    popuściłam,ale to już nieistotne.Co do tej trzeciej,nawet nie wiem
    kim jest...bardzo dzielnie ją chroni...mówi,że jej się to
    należy...zaj...nieprawdaż?Aja? No cóż...cierpię,to straszszsznie
    boli.Jedno wiem napewno...nigdy mu tego nie zapomnę...nigdy.Zawiódł
    na całej linii.Pozdrawiam wszystkie kochanki....
  • velda 08.08.08, 13:29
    Inkaem i Milla,wpisy swiadczace o autentyzmie-nie tak wiele na forum
  • inka-1live 08.08.08, 19:49
    Ze co proszę?
  • jowita771 11.08.08, 18:58
    Nie wierzę, że zona to łyknęła. Myślę, że jest jej wygodnie być żoną i tak
    wybrała. Może względy ekonomiczne? A może wie, że gdyby wyrzuciła męża, to
    kochanka przyjmie go z otwartymi ramionami i nie chce jej dać tej satysfakcji?
    --
    patrz.pl/filmy/kierowco-nie-badz-bezmyslny
  • info-tw 12.08.08, 21:15
    Byłabym w stanie w taką historię uwierzyć, bo i takie barany chodzą po świecie
    ale nigdy nie byłabym w stanie związać się z takim niedorajdą.
    --
    Wsiowe podwórko
    Mehr Licht.
    infoBlog
  • mmena 13.08.08, 10:45
    Nie bylabym w stanie uwierzyc w to. Jesli ktos mu przystawil pistolet do skroni
    i zmusil do zdrady to powinien zawiadomic policje. A ze kochanka go
    szantazowala? A niby czym mialaby go szantazowac? Tym, ze sie z nia przespal? A
    jak doszlo do tego, ze poszedl z nia do lozka? Szantazowala go czyms innym?
    Nie wierze w to aby ktorakolwiek z zon mogla w taka bzdure uwierzyc. Uwazam, ze
    jesli zostala z mezem, ktory ja zdradzil to zrobila to z innych powodow.
  • emikaa 14.08.08, 14:56
    Ja to bym powiedziala tej zonie ze klamal i zeby otworzyla oczy,
    naprawde czasem kobiety tak kochaja ze nie widza tego co kazdy
    zwykly czlowiek by dostrzegl... dlatego zona zazwyczaj ostatnia sie
    dowiaduje, ale z drugiej strony czy z facetami jest az tak zle? Czy
    naprawde tak czesto zdradzaja?
  • n.i.p.69 14.08.08, 20:07
    Mysle, że nie wiecej od kobiet.
  • jamajczyk24 15.08.08, 23:09
    według mnie facet który jest zmuszany do zdrady z szefową przykladowo to
    powinien powiedzieć o tym żonie od razu gdy ta szefowa do niego zaczyna się
    przywalać w tedy dobra żona powinna być pod porą a dzisiejsza technika pozwala
    bez problemu udowodnić kto kogo do czego zmusza
  • magisterona 16.08.08, 12:35
    jamajczyk,a nie masz ty zbyt wybujalej fantazji i za malo lat na te
    forum?
  • jamajczyk24 18.09.08, 23:41
    droga Magi chodziło mi o to ze można nagrać rozmowę dyktafonem jak szefowa
    zalotnie zwraca się do danego faceta teraz dyktafon w komórce to praktycznie
    standard można by i nagrać filmik choć to było by trudniejsze bo szefowa by się
    zorientowała że jest filmowana. Podsumowując jeśli facetowi zaczyna się wydawać
    że jego szefowa zaczyna go bajerować i sytuacja sie powtórzyła np.2-3razy to za
    następnym razem facet powinien próbować nagrywać rozmowy z szefową swoja komóra
    a następnie pokazać żonie by porozmawiać o tym.
  • prawidlowe-podejscie 21.08.08, 00:40
    ona-on napisała:

    > Czy byłabyś w stanie uwierzyć,że Twój mąż został do zdrady
    zmuszony? Poznał
    > złą kobietę, szantażowała go,że Ci powie...i biedny misio, by
    ratować
    > szczęście rodziny musiał ulec kochance...znam taką historie...gdy
    wszystko sie
    > wydało,maż tak wytłumaczył żonie roczny romans,rok kłamstw i
    podwójne życie...
    >
    > Co Wy na to?
    >
    > PS.
    > Żona uwierzyła w te historie...i można powiedzieć, że teraz
    głaszcze męża po
    > główce, ze taki był biedny i tak sie rok poświęcał dla rodziny...i
    dobrze, że
    > sie wydało,to jego męki sie skończyły...
    > On sam nie przewidywał,że taka wersja przejdzie...Myślał,że trzeba
    będzie sie
    > pakować...a jednak...udało sie...
    >
    > Wiec romansuje sobie dalej ...

    no jak mu sie udalo wytlumaczyc to swietnie, ale w te historie to
    nie uwierze, bo to komedia nieziemska
    kazde tlumaczenie jest dobre jak zainteresowana strona bedzie
    zadowolona z tego wytlumaczenia, lub bedzie dobrze udawala ze jest
    zadowolona z tlumaczenia

  • kekoa2 27.08.08, 15:02
    każdy wierzy w to co chce wierzyc,a naiwność zakochanej babay a już żony to
    himalaje naiwności.są kobiety co sie oszukują nawet w trakcie romansu męża i
    każdą biedną nawet wymowke akceptują,bo wiadomo że faceci zdradzają ale nie ich
    misio.przeważnie żona dowiaduje sie ostatnia bo wierzy tylko w to co sama
    zobaczy,a niekiedy jak zobaczy to umysł jej wypiera najgorsze do tego stopnia że
    sa w stanie dla dobra swojego uwierzyc nawet w najbardziej egzotyczne wymówki.
  • inka-1live 27.08.08, 20:29
    I tu akurat przyznam ci 1000% racji

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka