Dodaj do ulubionych

czym zachecić ptaszki do karmnika na balkonie??

29.12.09, 22:42
Pytanie za 100 punktów. Jak zwabić ptaszki do karmnika - domku ustawionego na
balkonie??. Zięć dla moich małych wnuczków ustawił domek dla ptaszków na
balkonie, na wys. ok. 2m . Mieszka w mieście, w bloku na 3 ostatnim
piętrze.Blok raczej spokojny mieszkają starsi ludzie. Balkon usytuowany nie
od ulicy, od strony dość rozległego terenu z drzewem w odl. ok. 30m. Okolica
spokojna, bardzo mały ruch.Sypią do karmnika smakołyki, wieszają
słoninkę-ptaszki mają to w nosie. A wnuczki smutne. Bardzo rzadko wychodzą
(wnuczki) na balkon żeby nie płoszyc ptaszków i nic. Czym te ptaszki
zachęcić??Pomożecie.
Edytor zaawansowany
  • dar61 30.12.09, 00:31
    Skoro o tym zachęcaniu mowa, to chybaście się spóźnili kapkę.
    Ci, co byli bardziej skorzy - z waszych sąsiadów - i nakarmili
    sikory już w październiku - mają w podzięce teraz lotnych lokatorów
    na stałe.

    Nam już po pierwszych śniegach zjadały litr słonecznika w dzień
    tabuny sikor. Teraz, kiedy u nas powyżej zera, coś znikły.
    Jak śnieg sypnie, pewnikiem się znów pojawią.

    Tak i wasze wnuczęta niech się nie dziwią, że kiedy ciepło u was, to
    ptaki te oblatują okolice i dłubią w zakamarkach kory drzew za
    nieukrytymi pod szadzią, szronem albo śniegiem owadami.
    Tak, jak i drzewiej, od milionleci, bywało.

    Usytuowanie"zaszybne" karmnika może być dowolne - byle z dala od
    zmanierownych kotów ;)
    U mnie on (karmnik, nie kot) ongi wisiał na ramie okna, bębnienie
    dziubnięć słyszeliśmy w mieszkaniu bez wzmacniacza.

    Cierpliwości!

    ---

    Załapię się na kilka dziesiątek punktów?
  • bakali 30.12.09, 09:18
    Mozliwe, że ptaszki po prostu nie widzą karmnika, w mieście łatwo go przegapić.
    Można spróbować uderzyć z czymś widocznym, potem przyzwyczają się do miejsca i
    same będa trafiały.
    Powiesiłabym w widocznym miejscu: na barierkach czy z sufitu duże kule
    tłuszczowe z ziarenkami (roztopić smalec, wsypać do niego nasiona: łuskany
    słonecznik, orzechy, rzepik, pszenicę itp., uformować kule i zawinąc je w
    ażurową siatkę, np. taką od pomarańczy), sikorki je uwielbiają. Albo powiesić
    skórki od słoniny. Kiedy nauczą się, ze tam można dobrze zjeśc, można im już
    sypać do karmnika luzem ziarenka, choć tłuszczowe kule nie pobiją niczego.
  • gabula777 30.12.09, 12:53
    To prawda kule tłuszczowe szybko przyciągają sikory, a potem inne do karmnika w
    pobliżu.Obawiam się jednak, że na balkonie warunki dla ptaków nie są
    dobre.Najlepiej czują się na otwartym terenie, ale w pobliżu krzewów nie
    niepokojone niczym.U mnie w miejscu otoczonym ścianami budynków, gdzie są okna(
    dzieci chciały obserwować) też nie chciały przylatywać, ale gdy zawiesiłam kule
    nieco dalej w ogrodzie szybko się pojawiły.Podobnie było u sąsiada.
  • minniemouse 04.01.10, 03:29
    balkon, hmmm.
    zwracam uwage ze to ten miecz ma dwa ostrze - ptaszki mowiac po prostu beda bardzo os*ywaly teren wokol karmnika, wiec jesli to na samym balkonie, to.... to raz a jesli balkon jest powyzej parteru a karmnik wisi na krawedzi, to sasiedzi moga miec pretensje, to dwa.

    no i, czy ptaszki juz sie zlecialy?

    Minnie

    --
    Warto przeczytac:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
  • dar61 04.01.10, 11:43
    Wątpię, czy sąsiedzi naszej {M.} widzieli karmnik w czasie zimowych
    odwiedzin...

    Tam taki ruch, że małym lotnikom nie czas na zrzucanie blisko
    balastu.
    Oneż - chaps! - i siadają gdzieś daleko, z łupem, tam go pałaszując.
    Im mniejszy karmnik, tylko z uchwytami dla sikor, tym moja
    obserwacja braku koincydencji procesu "in" z "out" pewniejsza.

    Większym kłopotem, niż opisany u {M.} zdaje mi się takie usytuowanie
    karmnika, by nie zwabiał on choćby leniwych srok, skracających swe
    pogonie za osłabionymi małymi ptakami do właśnie wizyt w karmniku.

    Im bliżej szyb, okien, w zakątku chybotliwego, jednopunktowo
    zawieszonego karmnika, wizyty tych spryciarzy-leni okazują się
    nieskuteczne.

    Choć może są sąsiedzi, których żaden argument nie przekona, takim,
    co to są przeciw karmieniu, bo są przeciw karmieniu.
    Ci chcą, by ptaków, w realu, nie było w pobliżu.
    Pamiętam tych ludzi [?] z ich opowieści o wniosku do administracji
    bloku o wycięcie drzew, bo są powodem niepokojącego (ich)
    odgłosu szelestu liści
    . To był cytat. Z pisma.

    Dla nich jeno Neszionalgeografiki, zdjęcia i fotel.
    Z podłokietnikami.
    I z podnóżkiem.
    Obok stolik z popkornem.
    I z pilotem.
    Na ołtarzyku, zwanym tivisetem. serwetka.
    I...


    O czym to ja pisałem?
    Acha.
    Jest więc wiele gatunków sikor, na przykład ......
    [klik]
  • smutas13 05.01.10, 12:50
    dar61
    :)
    Świetnie piszesz.
    Dobrze, że mam wyrozumiałych i też karmiących sikorki, sąsiadów :)
  • minniemouse 07.01.10, 02:01
    no, jaz pisze z doswiadczenia pewnych ludzi ktorzy to wlasnie zayzyczli sobie miec karmnik z ptaszkami na balkonie,
    i takiz zrobili.

    wszystko bylo elegancko do momentu dopoki nie okazalo sie ze ptaszki robia na bialo i to namietnie, a nasionkami okropnie rozrzucaja i smieca. przy blizszej lustracji okazlo sie ze sa to puste luski po czyms co wygladalo jak hmm? gorczyca??
    button-quail.tripod.com/sitebuildercontent/sitebuilderpictures/millet_spray.jpg
    www.womensnutritiontips.com/wp-content/uploads/2008/11/400px-pearl_millet_after_combine_harvesting.jpg
    cos takiego...

    sila grawitacji zas sciaga wszystko uparcie na dol wzgledem czego sasiedzi z dolu mocno protestowali, jako ze karmnik wisial wlasnie tak na krawedzi i nie tylko wlasciciele karmnika mieli przez to os....e ale i sasiedzi pietro nizej :/

    udalo mi sie nawet znalezc jedno zdjecie w miare przypominajace "mess" jaki ptaszki wyczynialy sasiadom tylko sasiedzi nie mieli balaganu na swoim balkonie.
    www.securi-cap.com/wp-content/fgallery/bird-spikes/1Bird-Mess2%20w_netting.jpg

    ja mam tez nie tyle karminik co dzwonki z nasionek ale jakos takiego balaganu nie mam... nie wiem od czego to zalezy.
    moze tez dlatego ze u mnie rano na deskach jest rosa? duzo rosy?

    Minnie

    --
    Warto przeczytac:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
  • yoma 13.01.10, 11:11
    Donoszę, że własnie z bólem serca zrezygnowałam z karmnika na balkonie, a to z
    powodu sraków.
    --
    Chłop jest tyle wart, do ilu ukończonych miast przylega
  • deerzet 13.01.10, 12:31
    Naukowcy i ekologiści dawno wiedzą, że rezygnacja z zimowego
    dokarmiania zwierzyny przed sezonem to nic wielkiego - byle
    rozbudować, odtworzyć naturalne karmniki zwierzynie, nie tarasować
    jej dróg migracji autostradami, siatkami do odłowu specyjałów
    średniowiecnej włoskiej i staropolskiej kuchni z wróblowatych w
    cieście...

    Wiedzą też, że rezygnacja śródzimowa z karmnika jest dla
    uzależnionych od tego źródła pokarmu, mamionych tym karmieniem przez
    pół zimy ptaków
    zgrozą
    śmiercią głodową
    wyklęciem przez najpoczytniejsze periodyki
    i infamią w gronie berdłoczerów.
  • yoma 15.01.10, 12:56
    Jeśli sraki, odstawione od karmnika w połowie zimy, wymrą, to się wcale nie
    zmartwię. Trudno. Możesz mnie poddać infamii...
    --
    Kania jest jak ja, tego się nie zapomina
  • deerzet 15.01.10, 22:30
    Cóż to kilka decymetrów śniegu robi z ludzi...

    A ptaki i tak przeżyją, bo wiosną dadzą kilka razy w sezonie życie
    10 - 12 pisklakom na raz.

    I to bez uwieczniania tego w złogach krzemu ...
  • yoma 16.01.10, 12:23
    Trudno. Jak (z wyjątkami) lubię wszelką żywinę, tak srak dla mnie jak karaluch i
    eksterminacji podlega.

    Z żeby nie było nieporozumień, srak to gołąb.
    --
    Chłop jest tyle wart, do ilu ukończonych miast przylega
  • smutas13 17.01.10, 11:25
    yoma napisała:

    > Z żeby nie było nieporozumień, srak to gołąb.

    Też denerwowały mnie duże kleksy gołębie i to, że w mgnieniu oka
    wyjadały wszystko w karmniku.
    Zabezpieczyłam karmnik w taki sposób, że gołębie nie dostaną się do
    środka a sikorki i dzwońce są sprytne i umieją dostać się do pokarmu.
    Gołębie się już przyzwyczaiły i omijają mój balkon. Czasem tylko
    przycupną, porozglądają się i odfruwają.
  • deerzet 17.01.10, 15:34
    Karmniki ptasie najczęściej sprzedawane, czy majstrowane na
    chybcika, nie są najlepiej ochraniane przed wizytą gołębi,
    Ten tu, <typu heskiego>,
    od lat się sprawdza. Jeśli, jak zwykle, jest obudowany szybami,
    umożliwia i obserwację, i ochronę przed zawiewaniem śniegiem.
    Do wyższej, poddaszkowej półki jest dostęp y\tylko od dołu, na
    poziomie tu słabo widocznych szyb.

    Choć nawet i on nie ochroni przed odławianiem z niego - nawet OD
    DOŁU, chroniących się tam w środku ptaków śpiewających przez
    drapieżniki typu jastrzębiopodobnych...

    Wymaga on częstego czyszczenia, bo ma szerokie półki.
  • yoma 17.01.10, 19:40
    Jastrzębi na balkonie w bloku nie przewiduję...

    Co do sraków natomiast, niestety, sąsiedzi na balkonie obok hodują. Znaczy nie
    pędzą, nie przeszkadza im, guano można szuflować i sprzedawać jako produkt
    eksportowy (zdaje się, że jakieś kraje z tego żyją). Sraki, zobaczywszy chociaż
    cień pokarmu na moim, zaczynają traktować mój jako przedłużenie sąsiadów i
    niestety konstrukcja karmnika temu nie zapobiegnie.

    Sprawdzone, niestety. Obiecuję za to karmić w dwójnasób ptaszyska na Wsi :)
    --
    Grupa G8. Kraje rozwinięte. Trzeci Świat. IV RP.
  • dar61 18.01.10, 00:20
    Jastrząb się nie będzie pytał o zezwolenie. Zaatakuje, schwyci i
    skonsumuje.
    Wstrzyma go tylko siatka nabalkonna.

    Do dziś pamiętam zdjęcia poklatkowe jego ataku na karmnikowych
    smakoszy, kiedy sfilmowano go chwytającego sikorę w pozycji głową w
    dół, łapą w górę.

    W mej okolicy mam zimą zero gołębi, latem jedną rodzinkę
    gnieżdżących się sierpówek.
    U rodziców, w porze niedawnej okołoświątecznej, na antenach
    siedziało gołębi sztuk dwie. Latem na pobliskiej lipie - rodzina
    grzywaczy; wokół kilka sierpówek fiukających.
    Zdziczałe gołębie skalne, miastowe, zimą są tu wymiatane przez
    stada zgłodniałych gawronów zwanych wronami i krukami.

    Jastrzębie?
    Jastrzębie z kumplem ornitologiem widzieliśwa za dnia w akcji w
    środku miasta, wśród alei lip, pięknie zmniejszające nadwyżki
    wróblowaych. Wystarczyło postać, zadrzeć głowę i obserwować
    zachowanie szalejących w panice pierzaków, a wiadomo kto je i gdzie
    niepokoił.
    Przez dwa lata magistrat testował pomysł jednego z radnych:
    nadawanie na rynku miasta, z ratusza, sygnałów płoszących w postaci
    kwilenia jastrzębi. Zmarnowano pieniądze, radny pomysłodawca wstydu
    się najadł, i tyle... A gołebie się przyzwyczaiły i nie reagowały.

    Jam tam, na tymże rynku miasta, w biały dzień, nie oczekując dlugo,
    obserwował zdejmowanie nadwyżek tych gołębi przez jastrzębia w
    czasie jego lanczu.

    A - jeszcze w sąsiedztwie rodziców sadyby są ze dwa stada gołębi
    hodowlanych; zrobią zimą ze dwa kółka i zziębnięte wracają do
    ciepłych schronień.

    Nie pojmuję więc fobii, drutów naparapetnych na sztorc i opowieści o
    skalanej bieliźnie na balkonach się suszącej...

    Wystarczy LATEM nie karmić gołębi, nie rozmnożą się.
    I wywiesić w najwyższych budynkach miejscowości u {Yomy} - na
    wieżach kościelnych, ratuszowych, na drapaczach osiedlowych -
    skrzynki dla osiedlania się sokolików w postaci pustułek. Bardzo
    skuteczne są.
  • yoma 18.01.10, 13:23
    > Wystarczy LATEM nie karmić gołębi, nie rozmnożą się.

    Powiedz to moim sąsiadom. Zresztą oni nie karmią, oni hołubią. I wystarczy.

    > > I wywiesić w najwyższych budynkach miejscowości u {Yomy} - na
    > wieżach kościelnych, ratuszowych

    Zlituj się, skąd ci wezmę jedno albo drugie? Nie wymagaj ode mnie budowy...

    > Nie pojmuję więc fobii, drutów naparapetnych na sztorc i opowieści o
    > skalanej bieliźnie na balkonach się suszącej...

    Zapraszam, jak śnieg zejdzie, do pomocy w szorowaniu balkonu :)

    A co do jastrzębi, i sójki by wystarczyły, ale cóś się nie chcą zaimplementować.
    --
    Grupa G8. Kraje rozwinięte. Trzeci Świat. IV RP.
  • dar61 18.01.10, 15:14
    ... skąd ci wezmę jedno albo drugie? Nie wymagaj ode mnie budowy
    ...

    A nic trudnego. Jeśli {Yomowy} miejski, miejsko-gminny, gminny
    magistrat uniesie swój rozum wyżej siedzisk fotelowych i zgłosi się
    do oddziału najbliżej stacjonującego
    OTOP-u, to
    my już zawiesimy co trzeba, gdzie trzeba i komu trzeba.
    Sowy, nietoperze, pustułki się na pewno ucieszą.


    ...jak śnieg zejdzie, do pomocy w szorowaniu balkonu ...

    to wtedy proszę zamocować wreszcie tę siatkę nabalkonną. Ale do tego
    to trzeba powstrzymywać się przed wypstrykiwaniem z balkonów petów
    czy innych ogryzków, wiem, to trudne...

    ... sójki by wystarczyły, ale cóś się nie chcą zaimplementować
    ...

    Boć przeć sójki polują dość skrycie, nie lubią hasania na widoku,
    jak takie choćby kanie, kruki czy krogulce.
    I polują zimą na bukiew, żołędziew i inny niemięsny badziew.

    Na balkon, prócz siatki, zachwalam sprawdzone na smętarzowych
    granitach i lastrikach preparaty hydrofobowe zastosować tera na
    terakotę. Potem nie trzeba tyle tyrać nad skrobaniem awiguana, bo
    deszcz je zmyje. Z niedopałkami...

    ---

    Hołubić holoubka?
    To je krasne, Krasawico z ulicy imienia Delmera Davesa!
  • yoma 18.01.10, 15:19
    Darze, ja cię bardzo proszę - nie urządzaj mi ani osiedla (najbliższy ratusz o 5
    km, i dobrze), ani balkonu. Chcesz się czuć jak w więziennej celi, proszę cię
    bardzo, instaluj sobie i pięćdziesiąt siatek, ale mnie do tego nie namawiaj.
    --
    Chłop jest tyle wart, do ilu ukończonych miast przylega
  • dar61 19.01.10, 00:05
    Nie namawiam, {yomo}.

    ---

    Niech się ślizga.
  • doroteja_z_brzozy 20.01.10, 17:02
    deerzet: "...wyklęciem przez najpoczytniejsze periodyki i infamią w
    gronie berdłoczerów."

    zinfamjować yomę niedobrą za estetyzujące rzeczy poszczeganie!!! ;-
    )))

    szlachetneż to grono berdłoczerów? ;-)
  • deerzet 21.01.10, 00:11
    ... szlachetneż to grono? ...

    Szczep niestary, acz okołowinny, bo lubuski.
    Choć jam tam bardziej
    chwast, ale wspomagający.

    Takich w kraju, i nie tylko, jak mrówków.
  • doroteja_z_brzozy 20.01.10, 16:58
    yoma: "...a to z powodu sraków."

    nie wiedziałam, co to (te) sraki. znałam tylko wersję pojedynczą. ;-
    )
    w mojej (miejskiej) okolicy więcej głąbów niż gołąbów, ale chyba nie
    jest to oryginalna konstatacja? ;-)
    gołąby do mnie nie zalatują, raz był problem zaobrączkownego gołąba,
    co się na kilka dni i nocy zatrzymał był na moim balkonie. i fakt:
    narobił, że "hoho"!
    A mój karmnik balkonowy to taka tuleja z dziurkami, sikorki
    wydziobują sobie pojedyncze ziarna i znikają.

  • wieshniak 13.01.10, 16:46
    Ja ptaszki wabię fiukaniem. Tak: fifiu, fifiu, fifiu, fiuuuuuuuu! ;-)
  • deerzet 18.01.10, 23:59
    Skowronka:
    "trli! - tiriri!".
    Skowronka borowego, lerkę:
    "Didlai! - didli!".

    Słowika rdzawego i szarego, bekwarka (temu, co po nim lutniej):
    "łit!-tek!".
    Odpowiedzą:
    rdzawy - "kląsk!-dżżż!";
    szary - "kląsk!-tju!-tju!-tju!".

    Kosa:
    "sriii!".
    Krewniaka jego, drozda śpiewaka:
    (z drzew i z ziemi) "dek! - gik" (lub w locie) "ciip!"

    Ostrzeżenia dla kosa:
    "si!-trink!-czu!-szak!-szek!"...
    Dla drozda śpiewaka:
    "gik!-gik!-gik!-djak!-djak!-djak!"...

    Szpaka zwabimy:
    "szyrrr!"
    Ale ostrzeżemy go:
    "szpreot!".

    Z łatwiejszych - wabiąc wronę:
    "kraaa!-kirrk!-ark!".

    Gawrona:
    "karr!".

    Kawkę:
    "kjak!-czak!-kau!-kaw!"

    Wrończyka:
    "kla!-czaff!-kuak!ak!ak!".

    A sójkę:
    "prrrecz!-prrrecz! ".

    ***

    Źródło:
    Z.Czarnecki, K.Dobrowolski, B.Jabłoński, E.Nowak & Wł.Siwek "
    Ptaki Europy
    ", PWN/
    Klasyka!
  • doroteja_z_brzozy 20.01.10, 17:06
    deerzet: "A sójkę: "prrrecz!-prrrecz! ".

    a to paskudne jest, co nie? takie... wykluczające, co nie???;-)
  • deerzet 20.01.10, 23:04
    ... co, nie??? ...

    No!
  • maciek_k3 22.01.10, 13:55
    Sposobów jest naprawdę wiele i ulubionych mieszanek dla każdego ptaka inny.
    Polecam poczytać ten artykuł:
    www.jagram.com.pl/blog/index.php/2009/11/jak-przyciagnac-ptaki-do-zimowego-ogrodu/
    Być może jest też taka sytuacja, że ptaki się czegoś boją i nie chcą przylatywać w to właśnie miejsce.

    Czasem dokarmiam sam ptaki zostawiając okruchy na parapecie (oczywiście po zewnętrznej stronie mieszkania;)). Chętnie zamieściłbym na balkonie karmnik, ale nie wiem, czy taki jawny sygnał dokarmiania ptaków, spotkałby się z przychylnością sąsiadów, więc staram się z tym nie ujawniać. Jako że mieszkam na ostatnim piętrze, ptaki przesiadują na dachu nade mną i nieraz słyszę/obserwuję, ile czasu im zajmuje dotarcie do tych okruchów, zanim upewnią się, że nic im nie grozi (słyszę zazwyczaj, że siedzą na dachu, ale nigdy nie podlatują zaraz po wrzuceniu smakołyków na parapet).

    Pozdrawiam i życzę powodzenia!
    --
    Akcesoria ogrodowe - Altany ogrodowe
  • doroteja_z_brzozy 26.01.10, 22:36
    Jak idzie zwabiantos ad karmnikos? ;-)))
  • doroteja_z_brzozy 27.01.10, 11:13
    minniemouse: "u mnie calkiem niezle"

    minniemouse, fantazja! :-)))
    o co one się tam tak tłuką? czy to wróble?
  • maciek_k3 27.01.10, 11:50
    Wow, świetne rezultaty! Ale głodomory Ci się trafiły;) Ostatnio słyszałem w radiu apel, żeby ptaki dokarmiać - tyle, że niestety mój sposób na okruchy nie jest najlepszy - eksperci nie polecają karmić ptaków chlebem. Muszę się zaopatrzyć w jakieś ziarna, ale generalnie współczuję wszystkim zwierzakom - na takim mrozie to chyba tylko husky wytrzymują...
    --
    Akcesoria ogrodowe - Altany ogrodowe
  • doroteja_z_brzozy 27.01.10, 17:41
    maciek_k3

    tak, maćku, okruchy podobnież niedobre. w zoologicznym są specjalne
    mieszanki i kulkopodobne. dar pisał, co i jak zrobić. :-)
  • minniemouse 28.01.10, 05:14
    pojecia nie mam co to jest - jakies kanadyjskie ptaszeta, moze i wroble,
    dokladnie to lata w Kolumbii Brytyjskiej.
    My akurat mamy ladnie i w miare cieplo ale tylko do jutra potem bedzie zimno i
    lalo przez tydzien.

    Do mnie przylatuja glownie sikorki, czyzyki, wroble, bluejays (cale niebieskie),
    zolte - chyba wilgi, i tangary, ?? u nas sie na to mowi canadian canary,
    szpaki, kowaliki, takie malenstwa co laza po drzewach w te i wewte, wrony, i
    takie z czerwonawymi brzuszkami ale nie gile, i dziecioly ale nie te z
    czerwonymi czapeczkami tylko takie:
    www.animalcontrolproducts.com/NorthernFlickerKK1.jpg
    (zdjecie z Internetu)

    bez trudu zaczepia sie o kratki i lupie w ziarenka.
    i inne ptaszki.

    Minnie

    --
    Warto przeczytac na forum Migrena:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
  • doroteja_z_brzozy 28.01.10, 13:45
    minnie: "Do mnie przylatuja glownie sikorki, czyzyki, wroble,
    bluejays (cale niebieskie), zolte - chyba wilgi, i tangary, ?? u nas
    sie na to mowi canadian canary, szpaki, kowaliki, takie malenstwa"

    matkokofana, minnie, Ty to masz tam ptasi raj! :-)
  • qubraq 29.01.10, 17:42
    Moje ptaki żrą wszystko co jest w ogrodzie czyli owoce cisów tuj
    cyprysików jałowców jodeł sosen pięcioigielnych kaliny jarzębiny a
    oprocz tego na balkonie maja w puszeczkach łuskane ziarna
    słonecznika, dyni i przenice na kutię a sikory maja dodatkowo wiszace
    (muszą wisiec bo inaczej koty wyzerają) sloninki na skórach do
    dziobania a przychodza rowniez kosy kwiczoły i kilka sójek :-)
  • doroteja_z_brzozy 29.01.10, 20:32
    qubrak: "...maja w puszeczkach łuskane ziarna słonecznika, dyni i
    przenice..."

    zauważyłam, że moje bogatki i modraszki pszenicy nie chcą jeść! a u
    Was? :-)
  • smutas13 30.01.10, 12:38
    doroteja_z_brzozy napisała:

    > zauważyłam, że moje bogatki i modraszki pszenicy nie chcą jeść! a
    u
    > Was? :-)

    U mnie też nie chcą jeść pszenicy. Sypię im słonecznik ołuskany
    i nieołuskany oraz rozdrobnione orzechy. Orzechy znikają najpierw :)
  • horpyna4 30.01.10, 12:48

    Po prostu pszenica jest za chuda. Orzechy i słonecznik są bardziej
    "oleiste". Pewnie siemię lniane też by jadły.
  • dar61 30.01.10, 13:12
    Naród jak ta lawa - a w głębi?...

    Zejdźmy wreszcież na doły społeczne awifauny - a zobaczymy wtedy, że
    pod karmnikiem, z ziemi czyli śniegu, znika tam nawet byle otrąb
    ochłap, odpad słabolotny, małochwytny ptasi, odpadem się karmiący,
    nie patrzy na szarżę - żołądki ma jednakie, nie szlachetczyzną
    hrabiowską fistaszkową wydelikacone.

    Tamuj wróbel szary
    Szlaczki w śniegu wydeptuje,
    Gołąb wiatrem pękaty
    Miast watoliny dziób
    Zanurzy, a i kos kęs
    Jaki chłapnie -
    Nie wybrzydzają,
    Zdjęć nie czekają...

    Słonecznik jeno łuskany?!
    Kolibry?
    Zięba jer?
    A fe!
    Rrrr...
    [A]
  • doroteja_z_brzozy 30.01.10, 13:43
    daro dołując: "Zejdźmy wreszcież..."

    hrabiowskość zarzucając dołować polecasz? nie róbże tego, nie
    odbieraj tej radości: dzisiaj chmara dzwońców u mnie gościła. nie
    można dołować na poddaszu, gdzie mieszkam ;-))
  • doroteja_z_brzozy 30.01.10, 13:17
    smutas13: "U mnie też nie chcą jeść pszenicy"

    smutasie trzynasty, orzechy arachidowe najbardziej je ekscytują,
    chyba rzeczywiście z powodu "tłuszczyku".


    p.s. wymienisz kilka powodów smutasowania? ;-))
  • smutas13 30.01.10, 17:59
    doroteja_z_brzozy napisała:

    > p.s. wymienisz kilka powodów smutasowania? ;-))

    Chodzi Ci o mój nick?
    Wybrałam słówko na chybił trafił z książki o Czesławie Niemenie,
    dodałam 13 i już :)
  • doroteja_z_brzozy 30.01.10, 22:13
    smutaśna: Wybrałam słówko na chybił trafił z książki o Czesławie
    Niemenie, dodałam 13 i już :)

    no wiesz, "na chybił oraz trafił"? ;-)
    a mnie tak zaintrygowała ta smutaśność! :-)
  • doroteja_z_brzozy 30.01.10, 22:21
    dzisiejszy dzień absolutnie history-fantasty-czny! był u mnie
    grubodziób! na tyle długo by dobrze obejrzeć i dostrzec cechę
    kluczową (a jakże!). Może z powodu zamieci miałam dziś tylu gości,
    bogatki, modraszki, jak zwykle, potem cały klan dzwońców, no i
    wreszcie pan grubodziób. :-)
  • minniemouse 30.01.10, 23:59
  • doroteja_z_brzozy 31.01.10, 17:21
    minnie: "Acha, Doroteja zapomnialam pytalas o co one sie tak
    tluka :)"

    dzięki za foto :-)

    a kulki mam takie same (te w zielonych siatkach).
    dziś był RUDZIK, najprawdziwszy! kulka brązowa z rudym brzusiem!
    największy bajzel robią jednak wróble, te jak zaczną flejtuszyć... ;-
    )))

  • agnieszsz 05.02.10, 23:08
    Ja dokarmiam sikorki orzechami włoskimi(mam dużo z własnych drzew),
    lubią je bardziej, niż słoninę.Wystarczy orzechy zmiażdżyć, a one
    sobie dalej poradzą.Kosy karmię jabłkami,kroję jabłka na pół, wtedy
    łatwiej im jeść.Wykładam je na wydeptane w śniegu ścieżki i pod
    krzewy.Był niesamowity widok, ile jabłek na ścieżce, tyle kosów.Chcę
    zaznaczyć, że kosy latem bardzo mi się odwdzięczają wyjadając z
    ziemi pędraki chrabąszczy, które podgryzają korzenie.Kosy - samce -
    wyjmują te pędraki, układają je na kupkę, a jak ich już jest więcej,
    biorą wszystkie do dzioba i zanoszą samicy siedzącej na
    jajkach.Miałam w ogrodzie kilka gniazd kosów z młodymi, ale niestety
    robią one gniazda nisko i koty część młodych wyjadają.Może ktoś zna
    sposób, jak by można te gniazda zabezpieczyć.I jeszcze jedno:pięknie
    śpiewają.
  • dar61 06.02.10, 13:27
    U nas - albo kos - albo kot. Tertium non
    datur. Kostia potwiedza.

    ---

    Jabłko w dowolnej temperaturze pałaszują, {Agnieszo_sz}??
    Nawet na owocowy lód skamieniałe?
    Może co dziń wym,ieniane?

    Przekrojone, czy całe?
    Obrane może?
    Odmiany kwaskowe, soku pełne - czy byle ligol?
    Już na jutro wyłożyłbym ...
  • agnieszsz 06.02.10, 17:53
    Darze 61!Jabłka rano wykładane zostają zjadane przez kosy, zanim
    zamarzną,oczywiście zanim zamarzną jabłka, a nie kosy. ( Pewnie Dar
    61 myślałby, że u mnie kosy zamarzają ,jedząc te słodko-kwaśne
    jabłka).Pozdrowienia!
  • doroteja_z_brzozy 06.02.10, 18:25
    agniessz(ko?) i darze,
    u mnie dziś był kos po raz pierwszy. Z reguły łażą na dole, a ten
    wpadł na pomysł, żeby popatrzeć w dół z III piętra. Dwie kupy
    zrobił, posilił się i fruuuuu. :-)
    Byłam dziś na mojej wsi trochę poodśnieżać, kota wsiowego zabrać do
    weteryniarza bo gulę jakąsiś ma na łapie. Tylu biegających
    bażantów jeszcze nie widziałam: czyżby pobudziły je już słoneczne
    promyki? Wiosnę czują, czy jak? :-)
  • dar61 06.02.10, 20:10
    {Doroteja}, neookosowiona, niespeszona:
    ... w dół z III piętra (...) kupy zrobił, posilił się i fruuuuu
    ...
    Jak się odróżnia, Uważna {Dorotejo}, kosie od innych, niekosich,
    bobki?

    ... na mojej wsi (...) gulę (...) ma ...
    Gdzie to ja widziałem niedawno leczenie naskórnej guli sposobem
    pacnięcia książką poń? Ale to chyba byłaby bibliopresura, jeśli nie
    antropopresja...

    ... na dole (...) kupy (...) czują, czy ja(...) ? ...
    Jak ja na dole czułem, to mówili, że to szczęście, kiedy się...

    ---

    wariancjował

    Dar sześćdziesiąty, zdaje się, pierwszy
  • doroteja_z_brzozy 06.02.10, 20:55
    daro: "Jak się odróżnia, Uważna {Dorotejo}, kosie od innych,
    niekosich, bobki?"

    prym...: nie bobki ino kupka kupy ;-)
    sekund...: jak się kos zagapi i kupuje bez żenady wobec
    wgapionej weń - zdolność dyferencjacyjowania nie jest niezbędna. ;-
    )))

    "leczenie naskórnej guli sposobem pacnięcia książką poń? Ale to
    chyba byłaby bibliopresura, jeśli nie antropopresja...

    presury i opresje w wersji biblio i antropo wydają się wątpliwie
    skuteczną terapią kocurów. ;-)
    a kocior biedny jest, ma gulę na łapie, która krwawi co i rusz.
    został potraktowany zaszczykiem szczyk szczyk
    i musimy smarowanie robić i w czwartek znów jechać i zobaczy się i i
    i ...

    "... na dole (...) kupy (...) czują, czy ja(...) ? ...
    > Jak ja na dole czułem, to mówili, że to szczęście, kiedy się...
    wariancjował"

    zwarjancjował z tom kupom, czy cóś? ;-))))))

    "Dar sześćdziesiąty, zdaje się, pierwszy"
    stoi Daro w tej kolejce i stoi. zaczem?
  • dar61 06.02.10, 19:45
    Ostrożnie, oszczędnie wyłożyłem dziś pół jabłka rasy miękkiej na
    poziom zero, na śnieg.
    Podziobane zostały od razu, nawet nie zdążyłem zoczyć sprawców.
    To działa!
    Zjadły tylko 5,45784598 objętości jabłka, a masy coś koło
    5,78545998%. [+/- 10%]
    Widziałem tam na śniegu dotąd jednego kosa. A może to za każdym
    razem inny, {Agnieszo_Sz}? Jak je rozpoznać?
    Reszta jabłka się chyba zmarnuje...
    A może co dzień/codziennie - nowy?
    Może ten ogryzo-odziób zabrać na noc, a o świcie wyłożyć znów?
    Tylko kto by się w niedzielę zrywał spod koc, kiedy dzień wyczai noc?

    Kiedyś wykładałem jabłka nadziane na drut obok karmnika. Jakoś mało
    które było dzióbnięte. Pewnie sikory poją się innym sposobem.
    Może te jabłka były kwaśno-słodkie - zamiast słodko-kwaśnych?
    Dzięki, wkażdymbądź, za inklinacje {Agnieszy_Sz.}.
    Jutro znów może liczyć na me indagacje.

    tyż pozdrawia

    dar70mniej9

    P.S. Nie myślałby.
    Podziwiałby!

    d45minus214plus230
  • agnieszsz 07.02.10, 16:32
    W sobotę w programie rok w ogrodzie pan Czuksanow powiedział, że
    ważniejsze dla ptaków zimą jest podawanie im wody, np w ceramicznym
    naczyniu, żeby się nie przewracała, niż dostarczanie pokarmu.Bardzo
    się zdziwiłam, bo zawsze myślałam, że sobie dziobią śnieg.Spieszę od
    razu poinformować Dara 61, że gdy taka woda zamarznie, trzeba ją
    wymienić na płynną.Uprzedzę Twoje pytanie: w czasie mrozów bierz
    urlop, bo się nie wyrobisz.Może Darze się zdziwisz, ale ja
    rozpoznaję niektóre kosy.Samce są czarne, samice - brązowe.Dwa
    czarne mają pomarańczowe dzioby.Nawet wiek można rozpoznać: młode są
    szczupłe, starsze okrągłe.Dziś znowu zjadły kilogram
    jabłek.Pamiętaj,żeby te jabłka kłaść przekrojonym do góry i w pewnej
    odległości od siebie, bo jedne odganiają drugie (kosy, nie
    jabłka).Tego ogryzionego nie zabieraj, tylko wystaw nowe.Trochę ta
    Twoja matematyka jest dziwna, bo wystawiłeś pól jabłka, a zjadły 5
    całych i 4 dziesiąte.
    Doroteo, ja mam dylemat tego rodzaju, że lubię i ptaki i koty.Ale
    kocury mi obsikują obejście,a ostatnio na wycieraczce było nawet coś
    poważniejszego.Jedno jest wspólne:okropny smród.Ja mam kotkę, jest
    wysterylizowana, nie ma z nią żadnych kłopotów.
  • dar61 07.02.10, 20:16
    {Agnieszsz} pisze zeż:

    ... Spieszę od razu poinformować ...
    :)
    Antenaci moi uprawiali kiedyś drób. Miałem zimowy obowiązek
    wymieniać i grzać im [drobiowi] tę wodę, by później zamarzała.
    Planowałem grzałkę. Nie pozwolili ;(

    ... nie ma z nią żadnych kłopotów ...
    Taaak... "Seksmisja" się przypomina.

    Zawsze miałem koty. W wolnych, krótkich chwilach, między następną a
    poprzednią generacją, pojawiały się nam tu ptaki spieszone, koso-
    pliszkopodobne. Potem znikały, co mnie nie dziwi. Mądre beskurcyje!
    Stąd ma, zapewne, nieznajomość kosowa.

    ... w czasie mrozów bierz urlop, bo się nie wyrobisz ...
    Cóż, przyznaję - jestem z kliki niechętnej karmieniu. Podstawa?
    Nauka bliska rasizmowi.
    Długo mi idzie się przełamywać, by zacząć. Tylko w masywne zimy.
    Ale czegóż się nie robi w celach kształcenia młodego pokolenia,
    jeśli ono nie zna ptaków - a i starszego, niechętnego zwierzakom.
    Niejedno podwórzowe nasze dzieciątko zakaziłem po kryjomu, wbrew
    rodzicom, ciekawością do tego, co drapie, fruwa, wydala coś
    ciekawego. Np. wyplówkę :) *
    Tylko jeden sąsiad i ja zimą zwierza karmimy, reszta z osiedla ...
    Tu zmilczę.
    Kiej sąsiad wyjeżdżał - mnie dawał zapasy do uzupełniania swego
    ptasiego karmnika - a ja mu się rewanżowałem ;) [Już o zapasach
    karmy dla kotów podwórzowych, tych porzuconych przez sąsiadów i ich
    dzieci, nie wspomnę, paśnika tyż]

    ... mam dylemat tego rodzaju ...
    Któż lubi ludzi nielubiących zwierzęta?
    Też tych, co tylko koty - albo tych, co psy, a kotów nie?
    Nienawiść do kocurów jest też jakaś taka ... nie z tej planety.
    Przecież nie można lubić widoku, a zapachu już nie...
    Kocięta - bez kociąt sprawcy...

    Ad sedna:
    Jabłko dałem od razu przekrojone. Mieliśmy niemroźną noc - rano było
    skonsumowane do szczętu.
    Już leży następne.
    Będzie trudno, bom sam jabłek smakosz i 1 kg zamiast kolacji to
    standard :)

    ---

    Kajam się, to prawda - znikł mi znaczek "%" po tych pięciu, a poza
    tym te liczby nie były urojone. Dzióbnęły wczora fruwaki jeno z
    wirchu, nie sięgając do pierwiastka problemu...

    Może nadziać problem na kolec na ziemi, by pierwiastek nie znikał?
    Bo ogryzek z ziarnkami, rzucony wróblom obok, leży nadal, jako i ta
    jedna sztuka świeżo padniętej pszczoły [sic!].
    Pewnie wróble znają zgagę po kwasie migdałami pachnącym...
    Beskurcyje, jako żywo!

    D61 [+/-, saute, żtp.]


    ***

    */ Jedna porażka. Przyznaję :(
    Syn myśliwego, dyrektorska krew. Rwał słoneczniki z derywatami, za
    kotem z procy walił w drzwiczek otwór.
    Potwór.
    Będzie z niego niezły oberpolicmajster... Lub derechtor.

    Pozdrawia kosy i koty
    i dokarmiaczy

    D61



  • doroteja_z_brzozy 07.02.10, 20:49
    agnieszsz: "Ale kocury mi obsikują obejście,a ostatnio na
    wycieraczce było nawet coś poważniejszego.Jedno jest wspólne:okropny
    smród"

    no właśnie, kocur tak obsikuje, że nie można go do domu zabrać,
    niestety. może trzeba było jednak sterylizować. woleliśmy zostawić
    go naturalnym, bo żyje na wsi, ale teraz w obliczu problemów (jego)
    zdrowotnych martwię się.
  • dar61 07.02.10, 21:25
    Miałem w domu trzy po sobie kocury.
    Zaden mi domu, mieszkania nie znaczył.
    Prócz 1. dnia, kiedy dorosłego udamawiałem.

    Sposób na udamawianie:
    Wziąć na ręce i obnieść po wszystkich zakamarkach, piwnicach i
    stryszkach, pokazując co i jak.
    Przez całą pierwszą dobę udamawiania nie odstępować na krok.
    Zainstalować kuwetę. Sypnąć do niej na początek, jak kot nie zna
    ekożwirku, zwykłego piasku.
    Zainstalować we drzwi mieszkania klapkę kocią, zamykalną z dowolnej
    strony. Taką, co można nią zdybać kota, kiedy wróci, albo nie
    wpuścić, kiedy wyjdzie tą klapką. [ca 30-20 PLN, plastik
    łatwozmywalny. Z zasuwką dodatkową, bez zasuwki, do wyboru]
    Jak we drzwiach klatki schodowej w bloku nie ma klapki - to uchylić
    jakie okno w piwnicy.
    Moi rodziciele w domu mają klapek, po drodze kociej, trzy.
    Ja - dwie.
    Nigdy kocurów, a i kotki swej, na dwór nie wyprowadzałem.
    Samoobsługa.
    I nic nam nie śmierdzi.
    Howgh!
  • doroteja_z_brzozy 07.02.10, 22:59
    Daro, bardzo to pouczające, co mówisz. a seksista ze mnie żadna! ;-)
    Weterynarka dała nam do zrozumienia, że jesteśmy "prymitywami", bo
    nie wykastrowaliśmy tego kocura.
    to teraz doradź, co robić. Kocur ma dwa lata, został nabyty z
    chałupą. właściwie jego matka, która wkótce po nabyciu chałupy
    okociła się. Ten mały podrósł i żyje tam, zrobiliśmy mu w stodole
    domek z kartonu po telewizorze (wymoszczony styropianem na to
    wełniane ciuchy, ma koleżankę wykastrowaną (od kogoś), koty są
    karmione. Kocur wpuszczony do domu znajomych (obok mieszkających)
    robi tam spustoszenie zapachowe + jest tam pies, który go atakuje.
    Nie wiadomo, co lepsze: zostawić go na dworze? narazić na stres
    psi? zabrać do miasta kota, który zakosztował wolności?

    "Zainstalować we drzwi mieszkania klapkę kocią..."
    jak to funkcjonuje w mrozy? nie wieje Ci tam???

    "I nic nam nie śmierdzi..."
    ludzie, z którymi rozmawiałam, potwierdzają raczej posikiwanie
    kocurów niekastrowanych.
  • dar61 07.02.10, 23:34
    Już za dużo tu prywatuję.
    Odpowiem na 'priv', jeśli trzeba będzie.
    Będzie?

    D61
  • minniemouse 08.02.10, 05:22
    a kocura kastruj! nie zastanwiaj sie. tak bedzie dla niego i dla ludzi lepiej.
    pomysl o tym ze kotka w dobrych warunkach moze miec nawet i TRZY, zwykle dwa,
    razy w roku kocieta, i te kocieta bardzo szybko dorzjewaja i jeszcze tego samego
    roku kazde z nich moze miec swoje.

    i nawet jak z jednej kotki (pary kotow) w ciagu roku zostana po 3 pomysl ile
    ciagu kilku lat z tego sie namnozy na przestrzeni lat.

    www.catsnap.org/images/Cats_Multiply_Pyramid2.jpg
    Minnie


    --
    Warto przeczytac na forum Migrena:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
  • agnieszsz 08.02.10, 10:04
    Popieram Cię co do kastrowania kocurów.A dlaczego Ty po nocach nie
    śpisz? Mam do Ciebie jeszcze pytanie, ponieważ nie mam doświadczenia
    w forach, jak dołączyć zdjęcie? To Twoje z kolibrem było piękne,
    chociaż smutne. U mnie dwa razy zabiły się ptaki o szybę: raz szpak,
    a niedawno malutka sikorka.Pozdrawiam nocnych marków.
  • dar61 08.02.10, 15:28
    ... To jej pomożemy w odpowiedzi:

    {Agnieszsz}:

    Pisała
    powyżej Nasza
    {Minnie_m}:
    ... kanadyjskie ptaszęta, moze i wróble, dokładnie to
    lata w Kolumbii Brytyjskiej
    ...

    {Agnieszsz}:
    ... jak dołączyć zdjęcie (..)? ...

    Nie każde tu forum daje tę możliwość.
    Można albo wpisać, po skop[iowaniu, cały adres zdjęcia [1] -
    albo podczepić ten adres pod dowolny wyraz w tekście [2],
    zaznaczając go, klawiszując <Ctrl+L>, potem wpisać ten adres poprzez
    <Ctrl+V> zatwierdzić potem <Enterem> - i w trzeci sposób, właśnie
    dość rzadki, nie w każdym forum [3], poprzez wybranie
    <Ctrl+Y> , potem wpisanie w pojawiającym się okienku skopiowanego
    adresu zdjęcia.

    Potral, który nas gości, daje możność założenia własnej bazy zdjęć.
    Po zalogowaniu każdy z nas widzi w górnym prawym rogu hasełka "Twoje
    Posty » Zdjęcia » Dodaj zdjęcia » Posty Twoich przyjaciół i
    nieprzyjaciół".
    Wchodząc w "Zdjęcia"lub "Dodaj zdjęcia" instrukcje podpowiedzą co
    dalej. Z tej bazy można potem "wklejać" tu zdjęcia na owe trzy
    sposoby:

    [1] - średnio nachalny sposób:
    fatcat.ftj.agh.edu.pl/~eredhal/gitara/gitara.jpg
    [2] - sposób dla dociekliwych:
    "
    dowolne słowo
    "

    [3] - sposób "kawa na ławę":
    http://fatcat.ftj.agh.edu.pl/~eredhal/gitara/gitara.jpg

    Pola do wpisywania skrótami klawiaturowymi rodzajów czcionek,
    podkreśleń itd. oraz właśnie dołączania zdjęć widoczne są na
    arkuszu, jaki nam się pojawia, kiedy edytujemy treść wpisu. Obok
    słowa "Treść".
    U mnie tych pól wpisu nie widzę, bo nakazałem mej przeglądarce
    pozielenienie całego arkusza, dla higieny mego wzroku. Ciekawi mnie,
    czy Szanowne Forumianki i Forumiacy widzą te pola wpisywania? Ja je
    mogę znaleźć tylko poprzez zakreślenie zamachem kursora na ekranie.
    W postaci kwadracików. Ileż się kiedyś naszukałem tego, co wysyła
    wpis, np na stronach "Gazeta.pl"... :)


    Miłego trenowania {Agniesze_sz} i innym!
  • dar61 08.02.10, 15:42
    Zanim się M. obudzi, To jej pomożemy w odpowiedzi, nie zapominająć o
    tym, o co Nasza {A.} pytała z początku:

    {Agnieszsz}:
    ... A dlaczego Ty po nocach nie śpisz? ...

    Pisała
    powyżej Nasza
    {Minnie_m}:
    ... kanadyjskie ptaszęta, może i wróble, dokładnie to
    lata w Kolumbii Brytyjskiej
    ...

    {Agnieszsz}:
    ... jak dołączyć zdjęcie (..)? ...

    Nie każde tu forum daje tę możliwość.
    Można albo wpisać, po skop[iowaniu, cały adres zdjęcia [1] -
    albo podczepić ten adres pod dowolny wyraz w tekście [2],
    zaznaczając go, klawiszując <Ctrl+L>, potem wpisać ten adres poprzez
    <Ctrl+V> zatwierdzić potem <Enterem> - i w trzeci sposób, właśnie
    dość rzadki, nie w każdym forum [3], poprzez wybranie
    <Ctrl+Y> , potem wpisanie w pojawiającym się okienku skopiowanego
    adresu zdjęcia.

    Potral, który nas gości, daje możność założenia własnej bazy zdjęć.
    Po zalogowaniu każdy z nas widzi w górnym prawym rogu hasełka "Twoje
    Posty » Zdjęcia » Dodaj zdjęcia » Posty Twoich przyjaciół i
    nieprzyjaciół".
    Wchodząc w "Zdjęcia"lub "Dodaj zdjęcia" instrukcje podpowiedzą co
    dalej. Z tej bazy można potem "wklejać" tu zdjęcia na owe trzy, a
    nawet cztery sposoby:

    [1] - średnio nachalny sposób:
    fatcat.ftj.agh.edu.pl/~eredhal/gitara/gitara.jpg
    [2] - sposób dla dociekliwych:

    "
    dowolne słowo
    "

    [3] - sposób "kawa na ławę":

    http://fatcat.ftj.agh.edu.pl/~eredhal/gitara/gitara.jpg

    [4] - sposób ten wymaga poznania kodów języków programowania.
    Z przyczyny tego, że różnie z nimi jest na stronach "blox" i innych.
    Tam wpisywać można, pracowicie dziubając po klawiaturze te nawiasy
    kwadratowe, "slasze" i literki, nie dbając o to, czy portale je
    podsuną, czy nie do wykorzystania. Sam tak zaczynałem, a potrale w
    forum Gazety mnie nieco rozleniwiają :))
    Odsyłam do nauki języków programistycznych i kodów.

    Pola do wpisywania skrótami klawiaturowymi rodzajów czcionek,
    podkreśleń itd. oraz właśnie dołączania zdjęć widoczne są na
    arkuszu, jaki nam się pojawia, kiedy edytujemy treść wpisu. Obok
    słowa "Treść".
    U mnie tych pól wpisu nie widzę, bo nakazałem mej przeglądarce
    pozielenienie całego arkusza, dla higieny mego wzroku. Ciekawi mnie,
    czy Szanowne Forumianki i Forumiacy widzą te pola wpisywania? Ja je
    mogę znaleźć tylko poprzez zakreślenie zamachem kursora na ekranie.
    W postaci kwadracików. Ileż się kiedyś naszukałem tego, co wysyła
    wpis, np na stronach "Gazeta.pl"... :)


    Miłego trenowania {Agniesze_sz} i innym!
  • dar61 08.02.10, 15:50
    Dar61 się spieszył, klawiaturując:

    ... pracowicie dziubając po klawiaturze te nawiasy kwadratowe
    , "slasze" i literki
    ...

    Ech, Darze, Darze, bzdurzysz, ukrywasz, tumanisz!
    Nie zawsze są to nawiasy kwadratowe, bo i bywają przecież i te:
    < ... >. To zależy od wielu rzeczy.

    Więć doperfekciaj swe wpisy, bo na antyprogramistycznego naiwniaka
    wyjdziesz...
  • agnieszsz 08.02.10, 19:49
    http://fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2152576,2,1,IMG-3078.html
  • minniemouse 08.02.10, 23:53
    sliczne zdjecie :)

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/ea/sc/zbzd/5cTI9W88ZoB599YNpB.jpg" border="0" alt="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/ea/sc/zbzd/5cTI9W88ZoB599YNpB.jpg">


    tez nie umiem dobrze wklejac linka bo jakis sznurek mi sie ciagnie ale zrobilam tak:
    skopiowalam ten tutaj twoj link od 'http do html', otworzylam w nowym oknie,
    wskoczylo mi fotoforum. tak znalazlam linka do zdjec.
    skopiowalam "Wklej na forum - duże zdjęcie", tu otworzylam IMG, skasowalam
    poczatkowe http, wkleilam to z Fotoforum i co wyszlo to wyszlo :)

    Przeurocze zdjecie, rozjasnilo moj dzisiejszy ciemny dzien, dzieki :)

    Minnie




    Warto przeczytac na forum Migrena:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
  • minniemouse 08.02.10, 23:37
    Mam do Ciebie jeszcze pytanie, ponieważ nie mam doświadczenia
    w forach, jak dołączyć zdjęcie?


    ja korzystam z takiej opcji:
    mam konto na Photobucket gdzie przchowuje swoje zdjecia, co daje mi mozliwosc nadania im adresu czli tzw URL.
    nastepnie wybieram odpwiednia opcje - w tym wypadku 'direct link'.

    tutaj naciskam na okienko IMG (image) ktore znajduje sie w szeregu niebieskich znaczkow u gory podczas pisania postu - czwarte z kolei, naciskam na nie, otwiera sie male okienko. wklejam skopiowany URL (adres) z Photobucket, i gotowe.

    tak ze jesli nie masz jeszcze konta na jakims koncie z przechowywaniem zdjec, to polecam od tego zaczac. wiem ze polskie tez sa, ale nie pamietam jakie.

    Minnie

    --
    Warto przeczytac na forum Migrena:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
  • doroteja_z_brzozy 08.02.10, 21:09
    Daro: "Odpowiem na 'priv', jeśli trzeba będzie.
    Będzie?"

    może BYĆ, oczywiście. :-)
    ale może być też tutaj. inni skorzystają. :-)
  • agnieszsz 08.02.10, 09:29
    Popieram weterynarkę w całej rozciągłości.
  • agnieszsz 08.02.10, 09:26
    Ze swoim kotem nie mam problemów z sikaniem, ale wokół domu obsikują
    mi obce kocury, których raczej gospodarze nie wychowują.
  • deerzet 08.02.10, 14:21
    {Agnieszsz'y} słowa:
    ... Ze swoim kotem nie mam problemów z sikaniem, ale wokół domu
    obsikują mi obce kocury, których raczej gospodarze nie wychowują
    ...

    KOt nie wyznakowuje tego, w czym mieszka - nory,/domu - tylko
    zewnętzne, graniczne krawędzie. To np zewnętrzny skraj drzwi w
    blokach mieszkalnych. Zewnętrze płotu - przy posesjach.
    Jeśli jest tam kotka - przychodzące tam kocury, których rewiry
    zawsze nachodzą na rewir kotek, znakują moczem-ofertą wewnątrz
    rewiru samiczek.

    Kot wychowuje!
    Nie: "kota wychowują". To niewykonalne bez zniewolenia go w
    zamknięciu domu.
    To po 1.
    Po 2. - kot (kocur) w pełni sprawny zawsze będzie próbował w swym
    rewirze zaznaczać=znakować rewiru granice.

    Na terenach poza miastami jest to proste. Zaznaczy moczem, a jak nie
    ma oznakowań świeżych, to znaczy, że znaczator nie żyje.
    Wtedy sąsiedzi jego rewir w całości, lub w części, przejmują, swoim
    znakując.
    Wyganiają się też ze swych rewirów siłowo, zagryzając opornych,
    młodszych, niedoświadczonych.
    To ponad kocie siły, by kota odzwyczaić od znakowania. To jest jego
    całe życie. Jak nie znakuje - to on nic nie znaczy. Czyli nie żyje.
    A znakują kilka razy na dobę, w kilku obchodach granic swych rewirów
    łowiecko-obszarniczych.

    Kotki też znakują, ale mniejsze rewiry. Ciekawym, dlaczego mniejsze,
    kiedy karmiąc muszą zdobyć więcej pożywienia, niż kocury, które
    zawsze są samotnikami.

    W dżungli miasta kocurom trudno wyraźnie rewiry swe wygraniczyć.
    Szczególnie tam, gdzie nie ma możliwośći zakopywania niewymownych.
    Wszystko wtedy tam w dżungli miasta pachnie jakby było złożone dla
    wyznaczenia granic rewiru. Sąsiedzi zaznaczenie to, zapachowe,
    próbują swym znacznikiem nadłożyć. Zaznaczanie trudniej wietrzeje, a
    ludziom oraz szczególnie czułym na zapachy - na sygnały
    zapachowe - kobietom jest to trudne do wytrzymania.

    Koty i kotki kastrowane też znakują, ale w ich moczu jest mniej
    płciowych feromonów, mniej hormonalnej presji na znakowanie, więc
    mocz jest mniej aromatyczny, że tak powiem ...

    Kastrowanie ma główny cel więc nie w usunięciu zapachu moczu - a w
    zmniejszenie presji na wyszukiwanie współziomkini i współziomka dla
    rozszerzenie pogłowia ziomkostw.

    Czasem moja alergia i wiecznie zatkany nos ma swoje dobre strony :))
  • minniemouse 08.02.10, 23:28
    KOt nie wyznakowuje tego, w czym mieszka - nory,/domu -

    o, kochany! majac niejednego kota wlasnego,
    zapewniam cie z cala moca- ZAZNACZA skurczybyk WEWNATRZ wlasnego domu, zazncza! okna, sciany, szafki - co popadnie!
    raz nawet zaznaczyl mi kurtke wiszaca nisko na klamce drzwi! :0

    a kot ktory jest niezadowolony ze wszelkiej zmiany -np ktos przyjechal, drugie zwierze w domu itp bedzie siusial poza kuweta aby zaznaczyc teren. np na wycieraczce pod drzwiami.


    Minnie

    --
    Warto przeczytac na forum Migrena:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
  • deerzet 09.02.10, 01:27
    Ależ to prawda, że sa wyjątki, Szanowna {Minnie}.
    Ale tylko, po pierwszodniowym znakowaniu, zdarzają się one w
    przypadku wkroczenia obcego, znakującego zapachu, do domu kociego.
    Zapach może przywędrować drogą różną. Na butach, parasolu czy
    rajstopkach i gościa w jego domu, jak i na tychże swego opiekuna.
    Ileż razy jam widział wwąchującego mi się w mą nogawicę - a nawet w
    oponę roweru mego - naszego kocura [i kotkę!], a potem, nieważne czy
    w domu, czy w ogródku, spryskującego swą perfumą tę obcą perfumę?
    Nieraz to było. Ale wystarczyło unikać spryskiwania ubrania etc.
    przez obce zwierzaki, by nasz domowy wylegawiec też nie miał czym
    się niepokoić i po kieszeniach czy kołnierzach, za obcym włosem...
    eee, o czym to ja chciałem....
  • minniemouse 09.02.10, 02:23
    No nie, ale tez widac jak kocur staje, podnosi ogon i za wielkim przeproszeniem regularnie sz..a na sciane lub okno w to samo miejsce, dzien w dzien jak moze.
    widac slady moczu na opryskanym miejscu, nie wspominajac o zapaszku....

    nie da sie ukryc, robia to i wewnatrz.
    ale moze takie niewychowane sa kanadyjakie kocury - moze polskie sa grzeczniejsze :)

    Minnie

    --
    Warto przeczytac na forum Migrena:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
  • deerzet 09.02.10, 11:56
    Zaczynam się domyślać, że Wasza rezydencja jest za otwarta.
    Czas gości pogonić, obcych zwierząt nie wpuszczać, niedźwiedzie
    odseparować tymi wreszcie szczelnymi koszami na odpady.
    Wtedy, wywłaszczony ze swego terytorium, kot w rozterki
    wpadać nie będzie, płynów oszczędzi ... Może nie poić go za często?
    Nieee, kamica nerek...

    Jeśli są znane majteczki dla suczek w stanie odmiennym, to może i
    dla kotek i kocurków?
    Tylko musiałyby nosić też i kryzę.

    Tak więc albo-albo.
  • minniemouse 10.02.10, 03:06
    to prawda byla otwarta i jeszcze w srodku w parku :)
    a teraz mam dom tez w sumie tak bardziej w naturze odwiedzja nas "rakuny" (ala szopy) skunksy, kroliki, kojoty
    a kilka lat temu nawet jakis zblakany i przerazony jelen biegal po ulicach! ale to byl ewenement. nie mam pojecia jak sie tu znalazl i gdzie pobiegl.
    na szczescie do niedzwiedzi mam daleko. na to jestem za strachliwa.

    (z tym ze ja kotkow juz nie mam jeden odszedl w sedziwym wieku drugiego auto zabilo. opowiadam o przeszlosci.
    bardzo bym chciala miec ale o dziwo pomimo spedzenia ponad 40 lat znimi dorobilam sie pozradnej alergii na nie- zaczelam sie dusic, obawiam sie wiec ze za duzo ryzykuje. a szkoda. )

    pewnie masz racje, w blokach tego problemu prawie nie bylo.
    rzadko w kazdym razie.
    ale tez tu prawie kazdy ma kastrowane koty.


    Minnie

    --
    Warto przeczytac na forum Migrena:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=85321110
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=92045900
  • doroteja_z_brzozy 09.02.10, 21:56
    minnie: "...ale moze takie niewychowane sa kanadyjakie kocury - moze
    polskie sa grzeczniejsze :)"

    minnie, to pewnie dlatego, że jesteś mouse! ;-)
  • dar61 07.02.10, 21:39
    A jednak!
  • agnieszsz 08.02.10, 09:21
    Ja mimo wytyku Dara61 radzę koty sterylizować,bo często widzę
    poszkodowane kocury, które zostały przyłapane na gorącym uczynku. A
    jeśli nie zależy nam na kociętach, to również kotki, bo u mnie był z
    tym zawsze duży problem,kotka kociła się 3 razy w roku.I co z tymi
    kociętami robić? Po wysterylizowaniu jest spokojna,
    zdrowa.Pozdrawiam!
  • agnieszsz 07.02.10, 18:56
    Myślę, że główną przeszkodą jest wysokość.Ptaki lubią krążyć bliżej
    ziemi,zwłaszcza jeżeli mają w pobliżu krzewy, gdzie mogą skonsumować
    wyniesiony pokarm lub się schronić. Ostatnio w programie "Rok w
    ogrodzie" mówiono, że zimą najważniejszą sprawą dla ptaków jest woda,
    ponieważ nie pobierają jej ze śniegu.Program ten można zobaczyć w
    internecie.
  • 0canna 11.02.10, 12:45
    Sikorki, które pożywiają się na moim balkonie, wcinają śnieg, a na
    wystawianą przez kilka dni wodę nie spojrzały.
  • agnieszsz 12.02.10, 11:13
    Z tymi płytkimi naczyniami do wody dla ptaków tej zimy jest kłopot,
    bo mróz trzyma bez przerwy i już po chwili jest lód.Ale myślę, że
    nie zginą z pragnienia i domyślą się, że trzeba skubnąć śniegu.Może
    kury nie są dobrym przykładem, ale zjadają nawet kawałeczki lodu.
    Może czują, że zmrożona woda jest bardzo zdrowa.
  • smutas13 12.02.10, 16:07
    0canna napisała:

    > Sikorki, które pożywiają się na moim balkonie, wcinają śnieg,

    Zauważyłam to samo. Ale, kiedy zaświeciło słońce i śnieg na
    balustradzie roztopił się, sikorki i dzwońce piły tę wodę.
    Spróbuję postawić im poidełko :)
  • agnieszsz 13.02.10, 16:04
    Coś dla Twoich kolibrów.
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/ea/sc/zbzd/AQQp5J3ases8NNiknB.jpg

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.