Skoro o tym zachęcaniu mowa, to chybaście się spóźnili kapkę.
Ci, co byli bardziej skorzy - z waszych sąsiadów - i nakarmili
sikory już w październiku - mają w podzięce teraz lotnych lokatorów
na stałe.
Nam już po pierwszych śniegach zjadały litr słonecznika w dzień
tabuny sikor. Teraz, kiedy u nas powyżej zera, coś znikły.
Jak śnieg sypnie, pewnikiem się znów pojawią.
Tak i wasze wnuczęta niech się nie dziwią, że kiedy ciepło u was, to
ptaki te oblatują okolice i dłubią w zakamarkach kory drzew za
nieukrytymi pod szadzią, szronem albo śniegiem owadami.
Tak, jak i drzewiej, od milionleci, bywało.
Usytuowanie"zaszybne" karmnika może być dowolne - byle z dala od
zmanierownych kotów ;)
U mnie on (karmnik, nie kot) ongi wisiał na ramie okna, bębnienie
dziubnięć słyszeliśmy w mieszkaniu bez wzmacniacza.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.