Ad jastrząb pogardzany
Autor:
dar61
18.01.10, 00:20
Jastrząb się nie będzie pytał o zezwolenie. Zaatakuje, schwyci i
skonsumuje.
Wstrzyma go tylko siatka nabalkonna.
Do dziś pamiętam zdjęcia poklatkowe jego ataku na karmnikowych
smakoszy, kiedy sfilmowano go chwytającego sikorę w pozycji głową w
dół, łapą w górę.
W mej okolicy mam zimą zero gołębi, latem jedną rodzinkę
gnieżdżących się sierpówek.
U rodziców, w porze niedawnej okołoświątecznej, na antenach
siedziało gołębi sztuk dwie. Latem na pobliskiej lipie - rodzina
grzywaczy; wokół kilka sierpówek fiukających.
Zdziczałe gołębie skalne, miastowe, zimą są tu wymiatane przez
stada zgłodniałych gawronów zwanych wronami i krukami.
Jastrzębie?
Jastrzębie z kumplem ornitologiem widzieliśwa za dnia w akcji w
środku miasta, wśród alei lip, pięknie zmniejszające nadwyżki
wróblowaych. Wystarczyło postać, zadrzeć głowę i obserwować
zachowanie szalejących w panice pierzaków, a wiadomo kto je i gdzie
niepokoił.
Przez dwa lata magistrat testował pomysł jednego z radnych:
nadawanie na rynku miasta, z ratusza, sygnałów płoszących w postaci
kwilenia jastrzębi. Zmarnowano pieniądze, radny pomysłodawca wstydu
się najadł, i tyle... A gołebie się przyzwyczaiły i nie reagowały.
Jam tam, na tymże rynku miasta, w biały dzień, nie oczekując dlugo,
obserwował zdejmowanie nadwyżek tych gołębi przez jastrzębia w
czasie jego lanczu.
A - jeszcze w sąsiedztwie rodziców sadyby są ze dwa stada gołębi
hodowlanych; zrobią zimą ze dwa kółka i zziębnięte wracają do
ciepłych schronień.
Nie pojmuję więc fobii, drutów naparapetnych na sztorc i opowieści o
skalanej bieliźnie na balkonach się suszącej...
Wystarczy LATEM nie karmić gołębi, nie rozmnożą się.
I wywiesić w najwyższych budynkach miejscowości u {Yomy} - na
wieżach kościelnych, ratuszowych, na drapaczach osiedlowych -
skrzynki dla osiedlania się sokolików w postaci pustułek. Bardzo
skuteczne są.