Ostrożnie, oszczędnie wyłożyłem dziś pół jabłka rasy miękkiej na
poziom zero, na śnieg.
Podziobane zostały od razu, nawet nie zdążyłem zoczyć sprawców.
To działa!
Zjadły tylko 5,45784598 objętości jabłka, a masy coś koło
5,78545998%. [+/- 10%]
Widziałem tam na śniegu dotąd jednego kosa. A może to za każdym
razem inny, {Agnieszo_Sz}? Jak je rozpoznać?
Reszta jabłka się chyba zmarnuje...
A może co dzień/codziennie - nowy?
Może ten ogryzo-odziób zabrać na noc, a o świcie wyłożyć znów?
Tylko kto by się w niedzielę zrywał spod koc, kiedy dzień wyczai noc?
Kiedyś wykładałem jabłka nadziane na drut obok karmnika. Jakoś mało
które było dzióbnięte. Pewnie sikory poją się innym sposobem.
Może te jabłka były kwaśno-słodkie - zamiast słodko-kwaśnych?
Dzięki, wkażdymbądź, za inklinacje {Agnieszy_Sz.}.
Jutro znów może liczyć na me indagacje.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.