Procent pięć potwora w populacji
Autor:
dar61
07.02.10, 20:16
{Agnieszsz} pisze zeż:
... Spieszę od razu poinformować ...
:)
Antenaci moi uprawiali kiedyś drób. Miałem zimowy obowiązek
wymieniać i grzać im [drobiowi] tę wodę, by później zamarzała.
Planowałem grzałkę. Nie pozwolili ;(
... nie ma z nią żadnych kłopotów ...
Taaak... "Seksmisja" się przypomina.
Zawsze miałem koty. W wolnych, krótkich chwilach, między następną a
poprzednią generacją, pojawiały się nam tu ptaki spieszone, koso-
pliszkopodobne. Potem znikały, co mnie nie dziwi. Mądre beskurcyje!
Stąd ma, zapewne, nieznajomość kosowa.
... w czasie mrozów bierz urlop, bo się nie wyrobisz ...
Cóż, przyznaję - jestem z kliki niechętnej karmieniu. Podstawa?
Nauka bliska rasizmowi.
Długo mi idzie się przełamywać, by zacząć. Tylko w masywne zimy.
Ale czegóż się nie robi w celach kształcenia młodego pokolenia,
jeśli ono nie zna ptaków - a i starszego, niechętnego zwierzakom.
Niejedno podwórzowe nasze dzieciątko zakaziłem po kryjomu, wbrew
rodzicom, ciekawością do tego, co drapie, fruwa, wydala coś
ciekawego. Np. wyplówkę :) *
Tylko jeden sąsiad i ja zimą zwierza karmimy, reszta z osiedla ...
Tu zmilczę.
Kiej sąsiad wyjeżdżał - mnie dawał zapasy do uzupełniania swego
ptasiego karmnika - a ja mu się rewanżowałem ;) [Już o zapasach
karmy dla kotów podwórzowych, tych porzuconych przez sąsiadów i ich
dzieci, nie wspomnę, paśnika tyż]
... mam dylemat tego rodzaju ...
Któż lubi ludzi nielubiących zwierzęta?
Też tych, co tylko koty - albo tych, co psy, a kotów nie?
Nienawiść do kocurów jest też jakaś taka ... nie z tej planety.
Przecież nie można lubić widoku, a zapachu już nie...
Kocięta - bez kociąt sprawcy...
Ad sedna:
Jabłko dałem od razu przekrojone. Mieliśmy niemroźną noc - rano było
skonsumowane do szczętu.
Już leży następne.
Będzie trudno, bom sam jabłek smakosz i 1 kg zamiast kolacji to
standard :)
---
Kajam się, to prawda - znikł mi znaczek "%" po tych pięciu, a poza
tym te liczby nie były urojone. Dzióbnęły wczora fruwaki jeno z
wirchu, nie sięgając do pierwiastka problemu...
Może nadziać problem na kolec na ziemi, by pierwiastek nie znikał?
Bo ogryzek z ziarnkami, rzucony wróblom obok, leży nadal, jako i ta
jedna sztuka świeżo padniętej pszczoły [sic!].
Pewnie wróble znają zgagę po kwasie migdałami pachnącym...
Beskurcyje, jako żywo!
D61 [+/-, saute, żtp.]
***
*/ Jedna porażka. Przyznaję :(
Syn myśliwego, dyrektorska krew. Rwał słoneczniki z derywatami, za
kotem z procy walił w drzwiczek otwór.
Potwór.
Będzie z niego niezły oberpolicmajster... Lub derechtor.
Pozdrawia kosy i koty
i dokarmiaczy
D61