Daro, bardzo to pouczające, co mówisz. a seksista ze mnie żadna! ;-)
Weterynarka dała nam do zrozumienia, że jesteśmy "prymitywami", bo
nie wykastrowaliśmy tego kocura.
to teraz doradź, co robić. Kocur ma dwa lata, został nabyty z
chałupą. właściwie jego matka, która wkótce po nabyciu chałupy
okociła się. Ten mały podrósł i żyje tam, zrobiliśmy mu w stodole
domek z kartonu po telewizorze (wymoszczony styropianem na to
wełniane ciuchy, ma koleżankę wykastrowaną (od kogoś), koty są
karmione. Kocur wpuszczony do domu znajomych (obok mieszkających)
robi tam spustoszenie zapachowe + jest tam pies, który go atakuje.
Nie wiadomo, co lepsze: zostawić go na dworze? narazić na stres
psi? zabrać do miasta kota, który zakosztował wolności?
"Zainstalować we drzwi mieszkania klapkę kocią..."
jak to funkcjonuje w mrozy? nie wieje Ci tam???
"I nic nam nie śmierdzi..."
ludzie, z którymi rozmawiałam, potwierdzają raczej posikiwanie
kocurów niekastrowanych.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.