Widać z opowieści, że nieposiadanie kolumnowych odmian krzewów,
szklarni oraz nieocieplonych zimowych rękawic ma tej zimy swoje
dobre strony w mych stronach...
Niezmrożony, niemokry, łatwo z dachów u nas zwiewalny byle zefirkiem.
Tam, gdzie z duktów śródogródkowych zsunięty - sięga z pół metra.
Tam, gdzie zległ samopas ma tego z pół.
Piękny.
Jego biel kala jeno sól.
Nie liczymy łusek ze słonecznika, boć to podkarmnikowo zwykła tu
rzecz, przecz?
Na naszych bluszczu, ostrokrzewie, mahonii czy laurowiśni pożądany,
nie zrzucamy.
Z dachów już zrzucon, spiętrzon, zgarnion i uklepion.
Wokół donic z krewniakami.
Boć w tę środę czy piątek ma spaść mróz pod 15 stopni, jak
<tu> dla nas
wieszczą