Kilka batalionów projektantów ostrzy sobie zapewne ołówki żałując,
że nie dano im oprojektować tego latyfundium. Toż to 21 hektarów...
Ponad 2 kilometry na sto metrów. Albo kilometr na pół.
Ja bym wkomponował tam, tak w połowę, kawał lasu, już wiosną. Potem
na ćwierci - sad. Owocowy. Aleję parkową, tak po wieshniacku,
prowadzącą z tarasu w głębinę tego lasu. Na wzniesieniu, gdzieś
centralnie, świątynię dumania dałbym. W marmurze.
Koło domu, normalnie - warzywnik, truskawkownik, basen.
No i myśląc o dzieciach, w przyszłości, już dziś posadziłbym
szpalery żywopłotowe w serpentynę tajemnego labiryntu się
układającą. Na jego końcu - pieczara. Albo domek na palach, bo
drzewa dopiero urosną...
---
A na 2,1 hektara [klasa 3 i 4? Nieźle!] to by się, po przygotowaniu
gleby, bo żyzna, wyściółkowaniu [bo słońce] to można wszystko.
I iglaste, i liściast. Zachwalam zimozielone liściaste krzewy. Każdy
z nich mnie zachwayca. A Szanowna Marta musiałaby się zainteresować
jaką ma glebę [---> wykop], podglebie, wilgotność, jaki jest ich
odczyn [---> pehametr ze sklepu ogrodowego], czy w okolicy swej
budowy ma surowe czy łagodne zimy, czy ta lokalizacja jest odporna
na zastoiny zmrozowiskowego powietrza. "Patelnia" niezadrzewionej
swej działki też nie sprzyjałaby od razu gatunkom znoszącym cień.
Trzeba by łączyć je w kompozycje, w kępy. To nie jest więc możliwe
odpowiedzieć projektem w krótkim forumowym wpisie.
Proszę na początek pozerkać
<tam>
i
<ówdzie>,
by gotowce ocenić. Do nich dobór gatunku już będzie łatwiejszy...