Ciekawe, ile wyceniliby za przeniesienie krzewów specjaliści, ile
gość z sąsiedztwa , z ciągnikiem i linką...
Zaryzykujcie i mocno przycinając krzew przesuńcie go bez
rocznego przygotowywania. Uszkodzone korzenie przytnijcie
sekatorkiem z jak najmniejszą raną, zasmarujcie [to chba u Was
zwą "korą w płynie, w paście" - u nas to preparat z farby emulsyjnej
z dodarkiem fungicydów, marki funaben] rany po redukcji koronki
krzewom też. Pora spoczynku zimowego jest sposobna - jedyną rzeczą
po redukcji korony, jakiej bym chciał uniknąć na Waszym miejscu, to
silne mrozy po przycieciu. Chyba nawrotu takiej zimy w Waszym
departamencie nie będzie...
Laurowiśnie [jeśli to one, bo rododendron jest czulszy] mają dużą
zdolność regeneracji - w Polsce przemarzając pięknie się
regenerują. Jak u mnie, chodźby.
Pogodę macie sposobną, przesunięcie ciągnikiem można połączyć z
wynajmem jakiegoś sprzętu do wykopów.
Firmy specjalistyczne z Was chyba zedrą ...
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.