Po wypożyczeniu od leśniczego czy innego pracownika z firmy
parającej się ściąganiem drzew zawieszonych na zrębach [drwale] tego
typu sprzętu:
www.highgearsales.com/Tirfor21.html
... (zwanego w Polsce ściągaczem linowym) zrobiłbym tę robotę sam.
Obkopałbym, obłożyłbym obkopaną bryłę okorzeniową pionowo grubymi
deskami, obwąizał linami.
Wykopałbym wyżłobienie w kierunku przyszykowanego nowego wykopu,
zaczepiłbym dodatkową linę o nasadę masywnego drzewa w pobliżu, o
inne zakotwiczyłbym bloczek zmieniający kierunek ściągania, o
bloczek linę, której koniec zahaczyłbym o odeskowaną bryłę korzeni
krzewu.
Potem zwykłym klik-klik od sie i k'sobie zacząłbym przesuwać
dźwignię "tirfora", śledząc tylko z jaką łatwością przesuwa on ten
ciężki ładunek.
Według potrzeb bym przekładał linę na następne drzewa, zmieniając
według potrzeby kierunek zsuwania ciężaru.
To prosta robota.
1 szt. sciągacza linowego + liny + blok kierunkowy;
1 płachta brezentu na podkładę/+ druga na obwinięcie bryły korzeni;
1 szpadel;
kilkanaście desek;
woda na podlanie po drodze i po posadzeniu w wykopie;
1 popołudnie;
1 mężczyzna do szpadla.
Nie takie rzeczy tym "tirforem" w lesie i na podwórzu przesuwałem.
:)
Sobie i sąsiadom.