Siew zbóż to jednak męska sprawa, jak uczy Redliński.
Sypie się zboże na płachtę zasupłaną na ramieniu, nabiera garść
ziaren i - ksobie, potem od sie, ksobie - i od sie. Do skutku.
Potem to samo, ale wpoprzek.
Niechże da {Mkmarek} jakiemu Mc'Kiltowi się sprawdzić w dziele siewu.
A potem może już sama żąć reż, ile dusza zapragnie.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.