Zgadza się, {Pietuszki} "podmoskiewska".
Już zapomniałem o tych pierwszych swych widłach, com je wyszczerbił,
udowadniając ukrytemu gruzowi podziemnemu, kto silniejszy.
Alem potem się zawziął, na pół metra przekopał większość ogrodu,
znajdując pod spodem niesamowitości.
A to rower,
a to wiadro bez dna,
ten pęk pończoch nie do pary.
Z połowy metra otoczaków u mnie wykopanych mam piękną zasypkę na
korę ściółkującą, korę tę mi kosy ciągle na ścieżki włóczyły.
Z resztek betonowej podmurówki, pono wybiegu dla nutrii, powstał
kawalątek ścieżki przy agreście. U mnie się nic nie
marnuje!
Ten odłamany ząb od wideł też znajdzie swe zastosowanie.
Dar, choć jak na razie krzepki, też przegrywa z ... paradontozą. Ale
się stara.
Pożycza też narzędzia od sąsiada, jeśli są dobre jak taka np.
graca z rozsuwanymi zębami, nieczułymi na paradontozę ...
{Pietuszki}:
...
przecie słabą kobietką jestem ...
Widły miały chyba
inne zdanie
...