Dodaj do ulubionych

nornice - ratunku :(

20.03.10, 23:42
Czy ktoś ma jakieś sprawdzone sposoby na nornice? Zryły mi
doszczętnie pół ogrodu, tunele są co 20 cm. Pomóżcie proszę, bo juz
mam ochotę się poddać.
Edytor zaawansowany
  • 22.03.10, 15:04


    Felis domestikus, odmiana wiejska, płeć wyłącznie: ♀♀.
    Domowe wylegawce, skażone miejskim kanapowym jadłem nie
    sprawdzały
    się
    !

    Dwie kotki - moja i sąsiadów, biegające do zaniedbanej części
    wspólnych ogródków na polowanka, wyczyściły nam ten rejon z nadwyżki
    nornic, myszy i ryjówek.
    Nawet wtedy, kiedy były nakarmione przez nas. [nadwyżki niezjedzone -
    na wycieraczkę...]
    Kocury odwrotnie - najedzone zalegały w słoneczku i obrastały
    tłuszczem, lenie patentowane...

    Kłopoty z nornicami zanikły, kiedy w rejon ogródka nastali nowi
    sąsiedzi i tam, w zrytym jak w opowieści u {Tube-rozy} do cna
    łąkopodowbnym rejonie zaczęli często i gęsto trawę kosić, życie
    podziemnym zwierzakom utrudniać, oraz - może to ważne? - w ogóle
    zrezygnowali z uprawy czegokolwiek, prócz trawnika.

    Może to jest ta metoda - wziąć głodem? :) :)

    Z drugiej strony naszego ogrodu mamy teren zajęty przez garaże, za
    nimi znów ogródki. Po tym tam gruncie przygarażowym widywałem nieraz
    nornice za dnia próbujące hasać do naszej części ogrodów,
    gdzie są i warzywniki. Ale tu mieliśmy nasze kocie rezydentki, więc
    peregrynacje stały się nieskuteczne.

    Summa:
    Felisozasiedlenie w odmianie nawykłej do samozaspokajana swego
    apetytu samodzielnie, płeć krąglejsza - plus wysoka kultura ogrodowo-
    trawnikowa [u siebie i sąsiadów].
    Ostatecznie wziąć głodem.

    ***

    A jak {Mirzan} znów w metodę kocią nie uwierzy, to przypomnę sobie,
    gdzie zdjęcia góry na pół metra wysokiej, jaka nam na środku
    truskawkowiska wyrosła pod ściókującą ją plandeką, gdzie żadne lanie
    wody i trutki ni samołapki nie pomagały - bośmy jeszcze tam kotów
    nie mieli.

    Dziś wystarczy szybciutko jesienią swe korzeniowe wykopać, nie nęcić
    ich resztkami nornic od sąsiadów, ani zapomnianą dalią w ziemi - a
    tylko sąsiedzi mi nadal mówią, że u nich nornice są na stałe.
    To ci sąsiedzi, co mą kotkę wyganiali ze swej ogrodzonej części
    ogrodu, kiedy u nas już wszystkie nornice powyjadała i wypłoszyła.

    P.S. Koty moje, kocury i kotki, miały i mają możność w dowolnych
    porach doby
    wyjść przez drzwi w mieszkaniu i klatce schodowej z
    domu [klapki kocie].
    One decydują, kiedy idą na łowy.
    Nie ich kanapowi więziciele.

    Powodzenia w zasiedlaniu ogrodu pasiakami...

    D.
  • 23.03.10, 14:51
    dzięki za poradę, chyba jednak wole inne sposoby. koty odpadają
    zdecydowanie. deerze cie - strasznie ciężko Cię zrozumieć, styl
    jakby nie mój. Pozdrawiam :)
  • 23.03.10, 16:25
    tube-roza: deerze cie - strasznie ciężko Cię zrozumieć, styl
    jakby nie mój."

    echo, echo, echo: jakby nie jej, jakby nie jej. juupppi ej.;-)))
  • 23.03.10, 18:12
    {Tube-roza}...
    Hmmmm...

    tube-roza:
    ... koty odpadają zdecydowanie ...

    Warto mieć jakiegoś zwierza.
    Kota - nie kota, nawet wyChudzonego, z sąsiedztwa.
    On człowieka ... uczłowiecza, budzi w nim ciekawe rejony,

    wycisza
    .

    Nawet jak przyniesie zagryzionego kota,
    deerzeta, czy
    mysz na wycieraczce zostawi, jest z tego jakaś korzyść.

    ***

    ... Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta
    ...

    Zoofilia?
  • 24.03.10, 12:59
    Opamietaj się :) Złość piękności szkodzi a i na trawienie źle
    wpływa. Powiem tylko, że stylistyka to dziedzina nauki o jezyku i
    poprawności językowej. Proponuję sięgnąć do słownika poprawnej
    polszczyzny i zobaczyć, o co mi chodzi. Jest tam też sporo info na
    temat wyrazów powszechnie uznanych za obraźliwe. Ale przypuszczam,
    że dla niektórych poprawna polszcyzna jest ponad możliwości
    percepcyjne. Współczuję wszystkim ubogim duchem i intelektem.
    Uważam, że akurat ty/wy? jesteście dla mnie za niskim poziomem do
    dyskusji. Na tym kończę,możecie teraz się wyżywać i pluć, może
    będzie wam lżej.
  • 24.03.10, 13:37
    Artystyczna wizja eleganckiej konwersacji nie znalazła zrozumienia
    u [pospólstwa?]Nie obrażaj się tylko łap za ogon tego zżeracza bulwek
    krokusowych.Albo uelastycznić gust należy i sadzić również w
    kształcie kieliszka,ale nieapetyczne-ziemowity.
  • 24.03.10, 16:13
    mam ziemowity ale wokól nich też jest poryte :( Pani w sklepie
    poleciła mi granulki więc je rozsypałam. Zobaczymy. Dzięki za
    zainteresowanie .
  • 24.03.10, 17:59
    Wysyp tunelów i otworków w ziemi po zime, doprowadził mnie do
    ostateczności.
    Wyguglałam sobie ile tylko można i wybrałam metodę najbardziej
    ekonomiczną w mojej sytuacji.
    Czego u mnie w domu dostatek? Kotów.
    A więc skwapliwie zbieram koci mocz i wlewam na działce w te otwory.
    Jak to nie pomoże, będę robić gnojówkę z czarnego bzu, gdy tylko
    zakwitnie.
    Ciągle mam w pamięci moje selery z ub.roku. Wogóle nie rosły. Aż
    kiedyś niechcący jednego wyciągnęłam, a on był bez korzeni. Sama
    część zielona. W koło oczywiście tunele.
    Jak na działce były koty - nornic nie było...lecz niektórym koty
    przeszkadzają.
  • 24.03.10, 18:34
    W koty jako antidotum na nornice nie wierzę.Wszystkie z sąsiedztwa do mnie
    chodzą aż koleżanka nie chciała uwierzyć, że nie mam kota bo ciągle je u mnie
    widzi w ogrodzie.A nornice harcują.
    Po zimie stwierdziłam sporo uszkodzeń korzeni roślin w tym zjedzone korzenie
    hortensji bukietowej.Grunt pod śniegiem był niezmarznięty więc miały raj.
  • 24.03.10, 18:43
    Podobno na nornice i krety w pewnym sensie nie ma ratunku, one lubią dość
    zwięzłe gleby (tunele się nie zapadają) i sąsiedztwo pól na niektórych terenach
    ich po prostu nie ma, bo nie mają odpowiednich warunków i/albo pożywienia.Tam
    gdzie lubią bywać jak się wytruje (chyba jedyna metoda) to tylko na jakiś czas,
    szybko wprowadzą się inne.
  • 24.03.10, 19:40
    Nie nornice, a norniki zwyczajne (polniki) - nornica ruda jest lesnym gryzoniem o całodobowej aktywności.
  • 24.03.10, 21:31
    i tu się zgodzę z Dagusią - u mnie kotów jest pełno, przynajmniej 2-
    3 kręcą się cały czas po ogrodzie. Schodzą się z całej dzielnicy,
    bo przyciąga je staw z rybami.A nornice cały czas mają się dobrze.
    Pozdrawiam współtowarzyszkę niedoli :)
  • 25.03.10, 00:11
    Ale, jeżeli to są norniki, jak przypuszcza Starveling,
    to gorsza sprawa. Chyba nie obejdźie się bez trucia - niestety.

    www.swiatkwiatow.pl/choroby/nornik-zwyczajny-nornik-polny-
    polnik-microtus-arvalis_20.html

    I kto wie, czy właśnie nie to bydlątko u mnie się zagnieździło.
    Zresztą, jak widzę po śladach, to nie tylko u mnie.

    Więc - szable w dłoń - Tube-rozo.
  • 26.03.10, 09:33
    Chyba jedyny skuteczny sposób na krety i nornice to regularnie sypać trawnik
    chemią. Brak robactwa w ziemi to brak kretów i nornic. Dwa sezony tak robie i
    ani jednego kopca.A wcześniej masakra. Jedyny problem to koszenie trawy,
    strasznie zapierdziela ale za to po skoszeniu bajka.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.