Dodaj do ulubionych

Ja już dokarmiam sikorki

20.11.10, 15:34
i zastosowałam najprostszy karmnik- na wystający długi sęk w połowie brzozy nabiłam kostkę smalcu ze słonecznikiem,siadają na patyczku i jedzą , az miło,intensywnie,chyba zima idzie!
Obserwuj wątek
        • effi007 Re: Ja już dokarmiam sikorki 21.11.10, 18:27
          i słusznie - śniegi za pasem.
          a ja miałam kupić nowy karmnik - w starym dno zaczęło odpadać, bo zrobione było z płyty pilśniowej
          ale pomyślałam, że może naprawię :) co sądzicie?
          --
          www.nastrojowyogrod.com.pl/
        • mamap Re: Ja już dokarmiam sikorki 21.11.10, 19:26
          Caly ubiegly tydzien sikorki roznej masci i pare wrobli (!) wydziobywaly nasiona na moich tujach. Wrzasku bylo co niemiara. A kaszy jeczmiennej zadne ptactwo nie tknelo ubieglej zimy, gryczana doczekala wiosny na tacce wystawionej w listopadzie. Nic dziwnego-sasiadka zuzyla 12 kg slonecznika i ilestam kg sloniny.
          • wrexham Re: Ja już dokarmiam sikorki 22.11.10, 09:36
            jeszcze jest za wczesnie na dokarmianie; dopoki nie ma duzej ilosci sniegu/duzego mrozu ptaki sobie radza; ja tez mam dwa karmniki (w tym rozku dokupie trzeci - automatyczny)
            i o ile dokarmianie zbyt wczesne (jesien) nie jest moze tragiczne w skutkach o tyle dokarmianie caly rok, a zwlaszcza kiedy mlode opuszczaja gniazda i powinny uczyc sie zdobywania pokarmu naturalnego jest juz bardzo niesluszne; ptaki czywiscie ida na latwizne i jedza pokarm latwiejszy do zdobycia (choc wcale nie musi im sluzyc w sensie zdrowotnym) a ich mlode ucza sie, ze zarcie jest w karmniku; co bedzie jak sie wyprowadzisz/zabraknie cie z jakiegolokwiek powodu? pewnie jakos sobie poradza, ale po co dodatkowo zaklocac im ich juz i tak popapraną przez czlowieka egzystencje?
            nalezaloby zreszta, zadac to pytanie na forum ornitologia;
            --
            no bo niestety nie jest zbyt ladna,
            lecz za to zgrabna tez jednak nie
            (jk)
      • wrexham Re: Ja już dokarmiam sikorki 25.11.10, 10:35
        najlepiej zrobic samemu - kostka smalcu rozpuszczona i wsypujemy do niej rozne ziarna: slonecznik, dynia, siemie lniane, kasze jaglana, czasem platki owsiane, potem wlac/rozlozyc lyzka do pojemnikow po margarynie czy serkach i powiesic na sznureczku;
        do lidla nie pojde za skarby swiata - strasznie mnie wpieniaja te ich durne radiowe reklamy :/
        --
        no bo niestety nie jest zbyt ladna,
        lecz za to zgrabna tez jednak nie
        (jk)
        • kocia_noga Re: Ja już dokarmiam sikorki 26.11.10, 08:53
          Widziałam w okolicznych lasach mnóstwo takich pojemniczków nietkniętych pzrez żadnego ptaszka. Wyglądało to na jakąś akcję dla dziatwy szkolnej i było bardzo pouczające jak nie dokarmiać ptaków.
          --
          Chwała Matce i Córce i Świętej Duszy
          • wrexham Re: Ja już dokarmiam sikorki 26.11.10, 14:19
            czasem ptaki traca apetyt, na przyklad pod koniec zimy, albo kiedy zbliza sie odwilz; poza tym nie wiadomo jaki gowno te dzieciaki powiesily na drzewach - to ze bylo w pudelku nie znaczy, ze mialo taki sklad jaki podalam;
            --
            no bo niestety nie jest zbyt ladna,
            lecz za to zgrabna tez jednak nie
            (jk)
          • dorota.alex Re: Ja już dokarmiam sikorki 26.11.10, 14:46
            Dziatwa szkolna zapomniała wyjąć tłuszcz i nasionkami z pojemniczków przed zawieszeniem? Nic dziwnego, że ptaki mają zagwostkę: co zrobić z wiszącym pojemniczkiem? :-)
            --
            "bynajmniej w Polsce ryba to ryba, a nie mieso,co widac w dniu wigilii. Do dan bezmiesnych ryba sie jak najbardziej zalicza. a ze sa psycho na swiecie,ktorzy nawet robaka do miesa zaliczaja to inna para kaloszy" Krapheika
            • wrexham Re: Ja już dokarmiam sikorki 26.11.10, 16:00
              myslisz, ze zamkniete pudelka powiesili? ;)
              moje sikorki i dziecioly lapia sie pazurkami za krawedz pudelka i wydziobuja zawartosc; a sroki i wrony siadaja na galezi do ktorej przymocowany jest sznurek z pudelkiem na koncu, wciagaja pudelko na te galaz, "przydeptuja" noga i wydziobuja w najlepsze; co dziwne - z karmnika nie chca jesc siemienia lnianego, najbardziej smakuja im platki owsiane, a z rzeczy niezdrowych to chyba sernik - znika w 5 sekund; one sa jak dzieci, ktore gdyby im na to pozwolic zywilyby sie samymi chipsami;
              a do automatycznego karmnika najlepszy jest nieluskany slonecznik
              --
              no bo niestety nie jest zbyt ladna,
              lecz za to zgrabna tez jednak nie
              (jk)
            • kocia_noga Re: Ja już dokarmiam sikorki 26.11.10, 19:36
              A, to teraz już rozumiem. A zastanawialiśmy się z PeŻetem, o co chodzi. Widok był taki dość smętny - dzrewa poobwieszane rzeczonymi pojemniczkami,z widocznym wewnątrz tłuszczem+ ziarenka i większośc była nietknięta ptasim dziobem.

              dorota.alex napisała:

              > Dziatwa szkolna zapomniała wyjąć tłuszcz i nasionkami z pojemniczków przed zawi
              > eszeniem? Nic dziwnego, że ptaki mają zagwostkę: co zrobić z wiszącym pojemnicz
              > kiem? :-)


              --
              Chwała Matce i Córce i Świętej Duszy
    • enith A kula z masła... 26.11.10, 19:04
      ... pomieszanego z nasionami może być? Znalazłam stare masło w lodówce, tzn. właśnie się przeterminowało. Rozpuściłam w mikrofali, nawrzucałam nasion przeróżnych (mieszanka dla ptaków) i wyniosłam do zimnego garażu, żeby stężało. Potem taką kulę wsadziłam w siatkę po brukselce i powiesiłam w ogrodzie, ale na razie nic się na te smakowitości nie połasiło. Masła nie lubią czy jak?
      • wrexham Re: A kula z masła... 27.11.10, 17:37
        teoretycznie powinny jesc... ale ptaki czasem zachowuja sie irracjonalnie (w naszym mniemaniu) i z jakichs powodow odmawiaja spozycia...
        na pewno jest na to logiczne wytlumaczenie (albo ornitologiczne ;))
        moze gdzies niedaleko siedzial krogulec? taka sztuczna stolowka to dla niego tez dobra okazja do napelnienia brzucha tyle, ze on sie interesuje stolownikami;
        w temacie dokarmiania mozna sie podszkolic tu:
        rachma.org/ochrona2.php
        stary artykul, ale mozna poczytac;
        --
        no bo niestety nie jest zbyt ladna,
        lecz za to zgrabna tez jednak nie
        (jk)
          • dar61 Ad wynalazek 02.12.10, 18:07
            Nasz śp. sąsiad wieszał sikorom deseczkę nadziewaną w sękach margarynomasmiksem. Pono z oszczędności.
            Objadalność jego deseczki i moich sikorzych słoninowych [mielona*/ ze skórką], tuż po sąsiedzku, okazywała się równa.
            Ale to sikory/ dzięcioły śródleśne, nie miastowe nawykłe do frykasów fistaszkowo-arachidowych.

            Ptaki po fastfudach czy po slołfudach zimą padają z niedowitaminizowania po równo.

            {horpyna}, z przekąsem o przekąskach:

            ...Powinny jeść, jeśli to jest masło, a nie jakiś "wynalazek"...
            ---

            P.S.
            */ w Interma*che, rok temu, mielonka słoninowa 1,99/kg, dziś 4,69/kg.
            Będzie ciężka zima...
          • enith Re: A kula z masła... 03.12.10, 00:00
            Jak najbardziej było to masło, a nie wynalazek. Nawet zjełczałe nie było, tylko jakoś nie chciało mi się go jeść po minięciu daty przydatności do ludzkiej konsumpcji.
            Ptaki nadal kulę ignorują, ale za to wczoraj tłusty amerykański wiewiór popróbował i chyba mu smakowało. Pewnie pod osłoną nocy zwinie całą siatę ;)
            • wrexham Re: A kula z masła... 03.12.10, 14:15
              jak masz amerykanskiego wiewiora to moze i ptaki masz amerykańskie?
              to moze powinnas im dac maslo orzechowe, czy co...? ;-)
              --
              no bo niestety nie jest zbyt ladna,
              lecz za to zgrabna tez jednak nie
              (jk)
          • kocia_noga Re: A kula z masła... 28.11.10, 09:08
            Nie wiem czy to sensowne sztucznie dbać o jakis jeden gatunek, no, chyba że grozi mu wymarcie.
            Sztuczne dbanie o lisy poprzez zrzucanie szczepionek p/wściekliźnie poskutkowało nadmiernym ich rozmnożeniem i prawdziwą plagą oraz cierpieniem tych sympatycznych zwierzat spowodowanym trudnościami w zaopatzreniu. Sikorki o ile wiem, to też drapieżniki.
            --
            Chwała Matce i Córce i Świętej Duszy
            • dar61 A kula ze zjełczałego masła... 28.11.10, 16:16
              {kocia_noga}:

              ...Nie wiem czy to sensowne sztucznie dbać o jakiś jeden gatunek, no, chyba że grozi mu wymarcie.
              Sztuczne dbanie o lisy poprzez zrzucanie szczepionek p/wściekliźnie poskutkowało nadmiernym ich rozmnożeniem i prawdziwą plagą oraz cierpieniem tych sympatycznych zwierząt spowodowanym trudnościami w zaopatrzeniu. Sikorki, o ile wiem, to też drapieżniki...


              Uff...
              Pomieszane sozologiczne z poplątaniem.
              Zwalczanie wścieklizny wśród zwierząt dzikich nie ma chronić zwierzęta, ale człowieka.
              To, że służby państwowe owe szczepionki z samolotów zrucają, a nie np. myśliwi, jest istotne.
              W krajach, gdzie lisy żyją z dala od ludzi, nikomu nie przyjdzie do głowy kurować je. Sozologowie nazwaliby to działaniem natutalnej samoregulacji populacji.
              Lisy w Polsce żywią się głównie padliną, gryzoniami - plus zawartością śmietników [źle chronionych zamknięciem] u ludzi.
              Ludzi, którzy ładują się na ich odwieczne tereny łowieckie, gdzie ci wszystkożerni ludzie stają się intruzami.

              Sikory mają po to od natury daną wspaniałą płodność - zdolność wyprowadzania w ciągu sezonu lęgowego kilkukrotnych lęgów, po kilkanaście sikorząt w gnieździe - by zimą część z tych licznych lęgów pomarła w sposób naturalny.
              Im zimy cięższe, tym więcej w następnym roku lęgów, tym liczniejsze. Pod warunkiem, że karmy rodzicom sikorzym natura nie poskąpi.
              A ta nie skąpi.

              W skrócie - {kocia_n.} ma rację.
              Zamiast o nadwyżkowe lisy [szczepione] martwiłbym się zjadanymi nadmiernie przez nie młodymi zającami.
              Bo te giną właśnie. 10 lat temu je eksportowaliśmy żywe, a dziś - wręcz przeciwnie...

              P.S. Masło w czas mocnej odwilży szybko [szybciej niż inne tłuszcze] jełczeje i pięknie - "grypą żoładkową" vel srac*ką - wyeliminuje nadwyżkę sikorzej populacji.
              • kocia_noga Re: A kula ze zjełczałego masła... 28.11.10, 16:42
                Populacja lisia co parę lat była dziesiątkowana przez epidemie wścieklizny, choroby najfgroźniejszej dla samych lisów. Śmierci ludzkiej na wściekliznę nawskutek ukąszenia lisem o ile wiem w czasach historycznych nie odnotowano . Zrzucanie szczepionek spowodowało przelisienie okolic , wytępienie ich naturalnego pożywienia oraz zapadanie lisiego grona na inne choroby (np spowodowane eksploracją śmietników). Tak mówią leśnicy których szanuję, jednocześnie dodając, że jest to wymóg unijny i prędzej wielbłąd...itd nim biurtokraci zmienią zdanie.
                --
                Chwała Matce i Córce i Świętej Duszy
                • dar61 Re: A kula ze zjełczałego masła... 28.11.10, 17:01
                  Święte słowa, {Kocia_n.}.

                  Znam te tematy z 1. ręki. Sam nieraz musiałem zakopywać lisią padlinę w lesie.
                  A {Kociej_n.} radzę rozgryzać lisi nadwyżkowy problem z leśnikami, ale nie myśliwymi.
                  Są tacy.

                  Myśliwi ostatnio lenią się przed wykonaniem swej statutowej roli w - po pierwsze - uczciwym, na bazie badań naukowych, regulowaniu pogłowia lisa, a po drugie w zastępowaniu i lisa*, i wilka*, i rysia*, i żbika*, i orłowatych*, i jastrzębiowatych, i wroniej czeredki. A byle trop wilczy ich drażni, na ambit pada.
                  Chcieli zmyślni myśliwi zastępować drapieżników?
                  To niech się z tego wywiązują, ale nie wybiórczo.
                  Najlepiej byłoby myśliwych wyeliminować z łańcucha pokarmowego i dać działać naturze*.

                  Jest to niestety już niemożliwe, rozregulował człek wszystko co możliwe w naturze europejskiej, pomaga wybiórczo jednemu zwierzęciu, innym nie - i do tego jeszcze, bezczelny, nie chce nosić błamów lisich... Woli sobole.
                  :-)
                  Wiwat polar!
          • dar61 Sikorami czy masłem? 28.11.10, 16:47
            {Dzambii}, sknerząc:
            ...jak...

            Zeszłej zimy próbowaliśmy separować sikorowe jadło od srok. Kilka sposobów zawiodło. Jeden się udał - podwieszenie jadła w klatce ptasiej, klatce o zdemontowanej podłodze.
            Sroki wcięło, ale pojawiły się, deux ex machina, dzięcioły.
            Na te podziałało wywieszenie jadła w klatce o odstępie prętów ciut większej niż tusza sikory, ale o założonym na powrót dnie.
            Ten sam patent - stara suszarka kuchenna do talerzy położona na przyszpilonym do podłoża kawałku słoninki zadziałał na zmyślne koty [nasze, karmione do syta]. Byle suszarka miała rozległość większą niż dwukrotna długość kociej łapy. Kosy miały używanie, a w czas kopnych śniegów i zawiei wystraczyło nad tą stołówką ustawić kołpak, daszek. I sypać coś luzem dla nie-kosów.

            Prostszą konstrukcją byłoby powiesić te tłuszczowe kąski najpierw na sztywnym, trudno odginającym się kawałku grubego drutu [dającego się okręcić wokół gałęzi - "półstalowego", aluminiowego, mosiężnego [byle grubego] - a do niego dopiero samą karmę na sznurku.
            Żadna kawka, gawron, wrona czy sroka nie podoła tego skraść - będzie musiała wrócić do uganiania się bezpośrednio za sikorą, na co zimą nie mają dość sił.
            Ale na dzięcioła taka konstrukcja nie starczy...
            • wrexham Re: Sikorami czy masłem? 29.11.10, 07:52
              dobry sposob na sroki i wrony z tym drutem i sznurkiem; na dziecioly faktycznie to nie podziala, ale wystarczy powiesic cos takiego w 3 - 4 egzemplarzach; dzieciolow nie ma az takich ilosci, zazwyczaj przylatuje 1 czy 2 sztuki; zajma 2 wiszace stolowki, a 2 kolejne beda dla sikorek ;)
              --
              no bo niestety nie jest zbyt ladna,
              lecz za to zgrabna tez jednak nie
              (jk)
          • smutas13 Re: A kula z masła... 28.11.10, 17:21
            dzambii napisała:

            > U mnie jest bardzo dużo sikorek i równie dużo srok. To jak zabezpeiczyć jadełko
            > tylko dla małych sikorek?
            Kiedyś, opisałam mój sposób zabezpieczenia karmnika przed gołębiami. Ktoś skrytykował mnie za to.
            Karmnik mam kwadratowy. Dwa boki zabezpieczyłam siatką, dwa obwiązałam sznurkiem,
            tworząc oczka jak w siatce. Sikorki, dzwońce, czyżyki, kowaliki, a nawet kosy radzą sobie. Gołębie nie.
    • cereusfoto Re: Ja już dokarmiam sikorki 29.11.10, 16:16
      Moja stołówka czynna od 20.10.10r.! Przylatują: sikory modre, bogatki, zięby (także jer), sójki, dzięcioł duży, kowalik, kos, synogarlice, wróble domowe i mazurki. Pewnie wkrótce pojawiąsię też grubodzioby...

      Karma: słonecznik (ołuskany), orzechy arachidowe (bez łupin niesolone), smalec z ziarnami, mieszanki nasion zbóż, kolba nasienna, jabłka.
      --
      autorska galeria fotografii:
      www.cereusfoto.republika.pl
      • polnaro Re: Ja już dokarmiam sikorki 03.12.10, 12:36
        Wrex..., bardzo to rozsądne, że zaczynasz wcześniej, w listopadzie, bo ptaki muszą mieć czas na odszukanie karmnika, przyzwyczaić się do niego i kiedy są wyziębione i głodne wiedzą gdzie polecieć.
        --
        • wrexham Re: Ja już dokarmiam sikorki 03.12.10, 14:12
          o rany, ale ja wlasnie nie dokarmiam zbyt wczesnie...
          dopiero jak sie zrobi snieznie i zimno...
          ale ten argument o listopadowym karmniku mnie przekonuje - moze faktycznie ptaki sie powinny przyzwyczaic - o tym nie pomyslalam...
          teraz sie wstydze ;)
          --
          no bo niestety nie jest zbyt ladna,
          lecz za to zgrabna tez jednak nie
          (jk)
          • mjot1 Ja już też 03.12.10, 19:38
            wrexham napisała:
            > teraz sie wstydze ;)

            Nie wstydź się ;-)
            Wszak każda ingerencja w świat natury to zło (może i konieczne, ale zło).
            Dlatego jeżeli już; to dokarmiajmy jak najpóźniej. A jeśli zaczniemy wiedzmy, że każda przerwa to potencjalna śmierć dla pierzastych.
            • kocia_noga Re: Ja już też 04.12.10, 09:40
              Ach te sikoreczki, takie śliczne. Kiedyś obserwqowałam taką scenę na swoim parapecie: usiadła sikorka, kiwała się na nóżkach, słaba, widac było,że kończy żywot. Zaraz przysiadły się do niej z dwóch stron dwie inne i po pół godziny z sikorki zostały krwawe strzępki i kilka piórek. Widuję je też czasami na przejechanych zwłokach kocich.
              Sorry, ale dbanie, żeby jedynie te słodkie ptaszki dostawały żarcie, a nie broń Bogini kowaliki czy sroki, to wg mnie ... hmm... nie nazwę tego, bo znajduję tylko dosadne określenia. Howgh!
              --
              Chwała Matce i Córce i Świętej Duszy
              • dar61 Och, śliczności krwiożercze... 04.12.10, 20:46
                Nie do końca ma rację {Kocia_n.}.
                Z różnych gatunków gmerających mi po ogródku za smakołykami właśnie te sikory są najliczniejsze, najaktywniejsze i najpomocniejsze w walce biologicznej ze szkodnikami.
                Moje dokarmianie ich zimą, choć właściwie zbędne, ma na celu przywiązanie ich do miejsca - czemu służy jeszcze zestaw kilkunastu moich budek lęgowych [nie tylko dla nich], dwa pojniki, podosadzane wokół ogródka różne owocodajne krzewy, krzewinki, wysiewane tam i ówdzie słoneczniki po kątach, urozmaicone opłotki dla miejsc noclegowych zimą [gęstwiny kotoodporne], ochrona lęgowisk i karmników przed kociarnią i dzieciarnią itd. ...
                Trochę wysiłku proptasiego i już można nie dołączać się do chóru zwolenników powszechnej chemizacji - ptaki latem u nas aż furczą, a mlaskają, a dziękują ;-)

                A że są sikory właśnie minidinozauroidami widać i w opisanym przez {Kocią_n.} wykorzystaniu masy pokarmowej w czas przednówka, jak i w przypadku np. świeżo wylęgłych kurczaczków.
                Do dziś wspominam nasze dziecięce zdumienie, kiedy zobaczyliśmy jak jeden kurczaczy bidula, mający krwawą biegunkę, miał rozdziobywany przez swych współbraci i swe współsiostry [zdaje się z przewagą wyseksowanych tych drugich] stek.
                Takie młodziaki, wychowywane przez żarówkę, bez kwoki, a już analizowały, wartościowały - że nie ma co tracić smacznych składników pokarmowych, trzeba wtrząchać, trzeba jeść to jak najszybciej, bo inni się garną w kolejce...
                Współsiostra [?] ta zeszła była, mimo izolacji od reszty krwiożerczego stadka bachorów - a może właśnie przez izolację?

                W przyrodzie nie ma sentymentów... Tam nic się nie marnuje.

                P.S. {Kocia_n.} wyłożyła aby jabłka dla kosów w śnieżną swą okolicę?
                Warto!
                • kocia_noga Re: Och, śliczności krwiożercze... 06.12.10, 09:39
                  Chętnie wyłożę, akurat ze dwie pary kosie mam w najbliższym sąsiedztwie. Podziwiam, jak wyciągają z trawy dżdżownice jak makaron spaghetti. O jabłkach nic nie wiem, ale się dowiem. Nie mam karmnika z pewnych względów, także wystawianie jakichś deszczułek zwabiających ptaki to byłaby wielka szansa dla okolicznego kociarstwa. A jakbym związała dwa jabłka sznurkiem i zarzuciła na gałąź ?
                  --
                  Chwała Matce i Córce i Świętej Duszy
                  • dar61 Jabłka kosu podtykając zwabiasz go do wiosny 06.12.10, 20:38
                    {kocia_noga}:

                    ...A jakbym związała dwa jabłka sznurkiem i zarzuciła na gałąź...

                    Jabłka na gałęzi pałaszowałyby inne, bardziej lotne ptaki, ale to rzadkość, przynajmniej u mnie.
                    W czas tęgich mrozów jabłka pono dają namiastkę popitki ptakom, ale w mych sośniakach zimą ich zestaw mamy dość ograniczony - może u kogoś wygląda to inaczej.

                    Jabłka chyba lepiej jest nadziać na jakiś kolec, mini sęczek, bo trudno na nich i siedzeć, i je dziobać.
                    U nas sprawdziła się zwykła deseczka z nabitym od dołu grubszym gwoździem, na którą nasadzamy połówkę jabłka dla początkujących kosów, a dla starych wyg jabłko całe.
                    Stawiamy toto pod ławkę ogrodową wprost na ziemi, na samą ławkę kładziemy kawalątek czegokolwiek, co zapobiega padaniu tam śniegu pod ławkę - i wszystko.
                    Sposób naziemny podsunęła nam rok temu nasza współforumianka, o, tutaj [tamże zdjęcie]:

                    forum.gazeta.pl/forum/w,309,104945961,,czym_zachecic_ptaszki_do_karmnika_na_balkonie_.html?v=2
                    Ciekawe są też sposoby nadziewania całych jabłek na długi mocny szpikulec, przewleczony w odpowiednim wycięciu ścianki karmnika, ale trzeba dostosować karmnik samemu/ samej.
                    • kocia_noga Re: Jabłka kosu podtykając zwabiasz go do wiosny 07.12.10, 13:56
                      U mnie karmnik naziemny odpada ze względów opisanych powyżej, czyli mnóstwa kotów, a mnóstwo ponieważ tamtędy pzrebiega ścieżka użytkowana przez liczne okoliczne kociarstwo.
                      Drzewa najbliższe sa pozbawione dolnych gałęzi, stąd pytanie o sznurku i wytrwałości w rzucie jabłkami wzwyż.
                      No chyba że udawać się będę do pobliskiego aprku z dość zaniedbanymi miejscami, gdzie na pewno kosy będą spokojne podczas jedzenia.
                      --
                      Chwała Matce i Córce i Świętej Duszy
                        • dar61 Są jabłka i jabłka ... 09.12.10, 10:53
                          ...są smakosze i zwolenniki sytości wśród kosów.

                          A może to jest zależne od pogody?
                          Jabłko nowe, z tego samego rodzaju, co poprzednio dziobane, jest, a kos wyjada inne frykasy.
                          W każdym [a nawet bądź} razie, u nas kosy muszą się najpierw nasycić, a dopiero potem dowitaminizować i napoić jabłkiem.
                          My wykładamy na tę opisaną naziemną miseczkę podławkową też i paszę treściwą, skarmiamy nawet kosa suchą karmą po "śp." kotce naszej, bo sąsiedzi tych pamiątek pokocich dla swych psiaków przyjąć nie chcieli.
    • wrexham artykul w gw :) 07.12.10, 12:39
      warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,95190,8777511,Dokarmiasz_ptaki__Rob_to_z_glowa__Ornitolozka_radzi.html
      --
      no bo niestety nie jest zbyt ladna,
      lecz za to zgrabna tez jednak nie
      (jk)
      • agnieszsz Re: artykul w gw :) 09.12.10, 21:59
        Przypomnę moją ubiegłoroczną stołówkę dla kosów. W tym roku jabłka mi kompletnie nie obrodziły, więc kosy objadły berberysy, irgi i ostrokrzewy. Ale nie przylatuje ich tyle, co zeszłego roku, pewnie dowiedziały się pocztą ptasią o braku obfitości w moim ogrodzie.
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/ea/sc/zbzd/5cTI9W88ZoB599YNpB.jpg
        • bakali Re: artykul w gw :) 29.12.10, 12:58
          W mojej ptasiej stołówce też właśnie jabłka mają duże powodzenie, ochoczo skubią je kosy, ale i mniejsze ptaszki: sikorki i rudziki. Dostały tez garść rodzynek (okazały się hitem!) i pokrojone na kawałki niesuszone figi.
          Tłuszczowe kule są, sikorki są zadowolone. Poza tym zwykłe karmniki z ziarnami (pszenica, rzepak, płatki owsiane, otręby, jęczmień, rozdrobniona kukurydza, słonecznik, proso, do tego wiórki kokosowe na próbę...). Teraz kiedy śnieg jest twardy i ubity, sypię tez trochę bezpośrednio na śnieg, ziarna widać na białym z daleka, nie ma problemu ze zbytem :)
          I informacja ku pokrzepieniu serc: znajoma pani sklepowa z działu mięsnego mówi, że ludzie masowo wykupują słoninę dla ptaków. Jest więc sporo dobrych ludzi :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka