• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Od trzech lat rośnie mi w ogródku forsycja. Obecnie ma ok 1,5m. Niestety słabo mi kwitnie. Co może jej dolegać? U sąsiadów, na ulicy krzaki obrzucone kwiatami a u mnie gdzieniegdzie. Może źle ja tnę. Zaznaczam, że przycinałam ją w zeszłym roku po kwitnięciu, w tym roku nie dotykałam jej. A może trzeba ją było nawozić? Ze względu na wczesne kwitnienie tego krzaczka - nic nie posypałam jeszcze.
    • Chyba istnieją po prostu słabo kwitnące egzemplarze, ja mam podobny.Pomimo cięcia stary krzew słabo kwitł, zrobiłam odrost posadziłam w innym miejscu ( stary wywaliłam), ma ok.5 lat i też słabo kwitnie.Trzeba kupić inną odmianę, tylko, że mój krzew ma jasnożółte kwiaty, które bardziej mi się podobają niż ciemnożółte odmiany.
    • Po kwitnięciu cięcie - to znaczy kiedy?
      Czy jest wybujała, długopędowa, z małą ilością pączków jesienią?

      My kształtujemy swoją forsycję krzewiastą nawet do 2, 3 razy w sezonie, ale mocno tnąc, co ją świetnie zagęszcza, nie nawozimy, rośnie od północy w półcieniu pod leszczyną, nieźle kwitnie.
      Sąsiad obok ma podobne warunki oświetlenia i gleby, nie tnie w ogóle i kwitnie mu ona ... słabiusieńko.

      Druga nasza forsycja odmiany karłowej - przyznaje się bez policzkowania - nie kwitnie w ogóle, ale może z powodu tego, że posadziłem ją 1,5 metra od północy przy samym domu i słońca bezpośrednio ma z godzinkę o świcie.
      Nie tnę jej w ogóle, bo ona i tak mała jest.
      Ale obok (jeszcze bliżej domu rosnący) wawrzynek wilcze łyko właśnie ma cały zestaw kwiatów i waniajet toto na wiorstę ;-)
    • W zeszłym roku przycięłam ją zaraz jak po kwitnieniu, tzn. jak żółte kwiatki przekwitły i tylko raz cięłam! Ale może rzeczywiście mało przycięłam. I tak jest młoda i mała, więc szkoda było mi ją ciąć. Poskracałam pędy po ok 20 cm. Czyżby za mało? Jak mocno ją ciąć? A jak ciąć drugi raz to kiedy? W sumie krzaczek jest taki ażurowy, mało gałązek i łyse.Jak mam być szczera podsypałam teraz trochę nawozu do kwiatków, ale to chyba za późno. Dzięki za wszystkie odpowiedzi.
      • ja tez tak bez sensu przycielam w zeszlym roku bo mi bylo szkoda...
        i potem mi sie zrobila miotla przy tym czubku przycietym, a ze przycielam zbyt malo, to ta przycieta galązka nie daje teraz rady utrzymac tego wiechcia; ale oczywiscie mi szkoda tego obciac i skrocic ped glowny, wiec wiaze sznurkami i tasmami, stawiam podporki, patyczki i paliki; ogolnie sie mecze i forsycja tez; od tamtej pory jestem zwolennikiem cięc radykalnych, a nie półgwizdkowych;
        co do nawozenia teraz to chyba nie jest za pozno; jeszcze niedawno ziemia byla zamarznieta;
        wydaje mi sie, ze poczatek kwietnia to czas w sam raz, zeby zasilic rośline;
        --
        no bo niestety nie jest zbyt ladna,
        lecz za to zgrabna tez jednak nie
        (jk)
      • Zupełnie bez sensu, tak aby sobie sekatorkiem ciapnąć no bo przecież wszędzie w pisemkach trąbią o cięciu.Młodych krzewów się nie tnie! Najwięcej kwiatów wytwarzają na 2-3 letnich gałązkach, które same się rozkrzewiają bez cięcia.Wycina się starsze pędy, które słabo już kwitną są silnie rozgałęzione i mają szarą korę.
        • no cóż, moje się jakoś same nie rozkrzewiają; mam długie na półtora metra badyle sterczące w górę bez ani jednej bocznej gałązki;
          raczej się jednak bezsensownie zakoleguję z sekatorem jak już przekwitną;

          --
          no bo niestety nie jest zbyt ladna,
          lecz za to zgrabna tez jednak nie
          (jk)
          • Wszystkie krzewy tak rosną, że w pierwszym sezonie puszczają badyle bez bocznych gałązek.Boczne i krótkopędy wytwarzają dopiero w następnym sezonie.Ale litości, ludzie poczekajcie trochę i dajcie czas roślinom, a nie ciągle stoicie nad nimi z sekatorem.
        • O, właśnie, {Moo-n} dobrze prawi!
          Prawdę mówiąc myślałem, że to już dorodny i dorosły krzew.
          Młodociany krzew się tylko kilkoma cięciami formuje - np. kiedy ma coś po sąsiedzku [nasza ma obok ogrodzenie], potem dając mu czas na okrzepnięcie.
          Po kilku latach można takiej forsycji nadawać formę pożądaną już tnąc ją po wirchu nożycami do krzewów. Nasza jak się rozlazła to wymaga już elektrycznego fryzowania włosków.
          Choć jak się tnie ręcznie sekatorkiem, to przynajmniej nie widać pociętych liści, nie pozostawiamy martwic końcówek pędów, tnąc je tuż nad pączkami. W sumie cięcie elektryczne i nożycami widać na krzewie, ręcznego nie.
          Pojedyncze jej - ze środka wyrastające - długaśne pędy rżniemy ręcznym sekatorkiem. Jeśli mielibyśmy dla niej więcej miejsca, to z tych pędów, skracając je do połowy [tuż nad jakimś pączkiem] można zbudować wyższą jej kopułę, on się tam rozkrzewi.
          W sumie mamy więc cięć kilka, to [1.] po kwitnięciu [ja z nim dość zwlekam, daje to lekkie osłabienie krzaka we wzroście, bo mamy ciasno między płotem, chodnikiem i furtką oraz pod leszczyną], drugie [2.] gdzieś w lipcu, jak trzeba, to te pojedyncze łysiejące i wybiegnięte pędy ostatecznie w sierpniu [3.], termin przeciwprzymrozkowy, tniemy.
          Zdarza się oczywiście, że przed zimą wystrzelą jeszcze jakieś odrosty, staram się jednak je dopiero wiosną wyciąć [4.], bo jesienią cięte w zimie przemarzają.

          Raz tylko mi mój Rodziciel poszalał na frezji z elektrofryzaczką, jaką Mu świeżo zafundowałem i raczył był przyciąć krzew w kancik, kubista skubany.
          No to mu rok potem krzew wyobliłem.
          Chętnie bym tę forsycję puścił na żywioł i mniej ciął, ale ona rośnie poza płotem przy chodniku, więc niecięta ludziom w oczy włazi. Trza ciąć.
          U sąsiada forsycja b. mało lub wcale cięta jest podatna na rozłamanie przez śnieżne czapy, jest wiotka i łysawa, estetycznie taka sobie. Ciąłbym ją.
      • Forsycja kwitnie na pedach 2-letnich. Przeczytalam w ksiazce i doswiadczylam. Walcze z ogrodnikiem z ADM,ktory scina forsycje jak zywoplot lub na okraglo. No i lyso wtedy jest przez jeden sezon. Wycinam stare pedy, ktore psuja pokroj krzewu. Lubie forsycje o tradycyjnym wygladzie,a nie "zywoplotowym".
        • O forsycjach mówi się 'złoty deszcz' i powinny mieć taki naturalny nieco zwisający pokrój, a nie sztywnych figur geometrycznych.Można tak ciąć by zachować w miarę ich naturalny kształt.
          • ja tnę tylko po to, żeby trochę je zagęścić;
            skoro kwitną na pędach 2-letnich to w tym roku będzie u mnie z tym słabo... :(
            --
            no bo niestety nie jest zbyt ladna,
            lecz za to zgrabna tez jednak nie
            (jk)
            • Czyli jak dobrze zrozumiałam powinnam przyciąć te gałązki, które w danym roku kwitły. Te co mają zielone listki raczej nie ciąć, bo będą kwitły w roku następnym. Czy taki jest sens? Plus ewentualnie ciąć stare pędy. Taak???
              • aneta90351 napisała:

                > Czyli jak dobrze zrozumiałam powinnam przyciąć te gałązki, które w danym roku k
                > witły. Te co mają zielone listki raczej nie ciąć, bo będą kwitły w roku następn
                > ym. Czy taki jest sens? Plus ewentualnie ciąć stare pędy. Taak???

                Forsycja najladniej wyglada gdy zachowuje naturalny ksztalt
                www.flickr.com/photos/arielle_kristina/3139028770/

                Wycina sie stare pedy, pedy ocierajace sie lub pedy kladace sie na ziemi - zawsze tuz przy ziemi. Najlepiej pozna zima, bo wtedy widac dobrze cala strukture krzewu. Wyciete pedy mozna wykorzystac w domu, zakwitna w wodzie.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.