Dodaj do ulubionych

coś specjalnie dla Jurka :-)

12.03.02, 05:33
Na Wyżynie Krak. - Częst. znaleziono TYGRZYKA PASKOWANEGO.
Naukowcy ucieszyli się jak chochocho, bo najbliższe stanowisko tygrzyków było
koło Opola, a tu pod Częstochową też jest!

Ach, pozostałym Forumowiczom wyjaśniam - tygrzyk to pająk, żółty w czarne
paski, niezwykle rzadki, objęty ścisłą ochroną.

Informacja okazała się na tyle ważna, że podała ją prasa.
Jurek, cieszysz się???
Obserwuj wątek
    • jerzy.wozniak Re: coś specjalnie dla Jurka :-) 14.03.02, 14:45

      Cieszę się Piasiu z twojego listu, natomiast tygrzyka fotografowałem w Puszczy
      Kampinoskiej jakieś 30 lat temu i to dla mnie żadna sensacja. Załączam zdjęcie
      tego cudaka.

      Lokalne stanowiska pająków są bowiem powszechne, a dzięki ich umiejętnościom
      lotnym są spotykane nawet na Antarktydzie. To tak jakbyśmy robili sensację, że
      ktoś zobaczył wrończyka w Tatrach. Latają więc zaleca gdzie chcą. Latają
      również bardzo wysoko i spotykano je nawet na wysokościach około 10 km. Tak dla
      waszej wiadomości jest tam już zimniej niż na Antarktydzie. Dzięki tym
      umiejętnościom Pająki zasiedliły wszystko, co możliwe, no oczywiście w wielu
      miejscach zdychają z zimna, ale to nie przeszkoda, aby leciały nowe. Dla mnie
      najciekawszą ostatnio informacją jest to, że miesięcznie odkrywany jest, co
      najmniej jeden gatunek pająka i to nie wielkości pchełki, lecz głównie ogromne
      nadrzewne ptaszniki z lasów tropikalnych. Uwielbiam je i zawsze marzę aby
      znaleźli takiego wielkości kota! Potwory SF uciekają w popłochu o nas ludziach
      nie mówiąc. Niestety zła informacja to taka, że pająki giną w ogromnych
      ilościach podczas palenia łąk (jedyne chyba co ginie to właśnie one), oraz od
      środków owadobójczych, które kumulują się w organizmach tych żywiących się
      owadami stworzonek.
      Dziękuję i pozdrawiam
      Jurek
    • mjot1 Mam i ja! 22.07.03, 08:52
      W zeszłym roku miałem cztery, ale gdzieś mi je wcięło! Coś mi je zeżarło...?
      Obecnie mam ich pięć. Było dziewięć. Może same się eliminują? Obserwuję je od
      kilku tygodni, gdy były jeszcze całkiem malusieńkie i pewien nie byłem, że to
      one, jedynie ich siateczki z tym charakterystycznym zygzaczkiem podpowiadały
      mi, że a nuż?
      Teraz wiem, jestem pewien. Mam tygrzyki!
      Trzy mają swe sieci w niewielkiej kępce kosodrzewiny a dwa w żywopłocie.
      Jeszcze nie są w swej najlepszej formie. Jeszcze odwłoki mają jakieś takie
      szczupłe... ale już widać wyraźnie paskowanie i kończynki mają silne i też w
      paski.
      Są bardzo szybkie. Widać po mnóstwie zwłok, że głównym pożywieniem tych w
      kosówce są pasikoniki.
      Cieszę się jak gówniarz jakiś! Jak mało człowiekowi potrzeba... jakiś pająk.
      Może ja już całkiem zdurniałem?
      Ale one naprawdę są piękne!
      Tylko żeby mi ich nic nie zeżarło...

      Najniższe ukłony!
      Zadowolony ja szczeniak M.J.

      PS przepraszam najmocniej, że aż tak zamierzchły wątek wywlekam...
    • jerzy.wozniak Re: coś specjalnie dla Jurka :-) 23.07.03, 17:03
      Witam na forum Gazety!
      Znów tygrzyk! Pewnie, że się cieszę ale jak już pisałem tyle razy przy okazji
      tez się bardzo martwię, wiem ze to jest taka informacja że niby wszystko w
      przyrodzie Ok. ale jak pojadę na swoje łąki to brak tam życia – choć gdzieś
      widziano nawet sępa. Co z tego? Im bardziej niszczymy przyrodę tym więcej
      takich sensacyjnych danych. Ale za informacje pięknie dziękuję!
      Mjot – ty powinieneś grać w TOTKA!
      Pozdrowienia,
      Jerzy Woźniak
      • mjot1 One jednak się zżerają nawzajem! 23.07.03, 20:16
        Już mam tylko trzy!
        W kosodrzewinie został tylko jeden ten największy. Widziałem w jego sieci
        zwłoki jednego z pobratymców. Może to był samiec? Bo nie był owinięty
        pajęczynką. A wyczytałem, że one po akcie zjadają kochanka.
        Ot płeć nadobna i słaba...
        Ale i tak są piękne!

        Najniższe ukłony!
        Zachwycony tygrzykami M.J.

        PS W totka gram. Efekty? Straszne „tyły”!
        • jerzy.wozniak Re: One jednak się zżerają nawzajem! 24.07.03, 09:53
          Mjociku! może nie wysyłasz kuponów! Bo nie wierzę że za pierwszym OPŁACONYM
          kuponem nie strzelisz choć piątki. Może jednak nie mam racji - może ta wygrana
          zniszczyła by to co masz teraz i los jest dla ciebie łaskawy, daje ci piękno
          odsuwając kłopoty - bo z nim widzisz nigdy nic nie wiadomo!
          Jurek
          • kropka Re: One jednak się zżerają nawzajem! 24.07.03, 15:13
            Bosze! Mam arachnofobię :(
            Ale za to od paru lat obserwuję w sąsiedztwie mrowisko dużych, czerwonych
            mrówek, które ma już ok. 2 metrów średnicy u podstawy i prawie metr wysokości.
            To jest dopiero organizacja! A jak pięknie przepowiadają pogodę!
            Dzięki tym mrówkom mam pięknie wypreparowane łby rybie i czaszkę lisa :)
              • ptasik Re: One jednak się zżerają nawzajem! 25.07.03, 08:16
                Witam
                Mówicie charakterystyczna pajeczynka z zygzakiem hmmm i ja mam taka w ogrodku,
                razem z lokatorem,musze dzisiaj zlustrowac, czy i mnie to szczescie nie
                spotkalo, bo i pasikonikow ci u mnie dostatek, oj dostatek
                --
                Pozdrawiam wszystkich ciepło i serdecznie
                Katula
              • mjot1 Re: One jednak się zżerają nawzajem! 25.07.03, 08:40
                One pasikoniki jedzą też! Nie sadzę jednak że jest to ich podstawowy pokarm :-)
                Szczególnie ten jeden zamieszkały w kosówce, czyli na parterze. Sadzę jednak,
                że to przez to jego zakwaterowanie. Ale zżera też np. rudnice i chyba wszystko,
                co biedakowi wpadnie. Nawet pobratymców! Strasznie smętnie wyglądały kończynki
                zwisające samotnie bez reszty na sieci...
                Dwa pozostałe tygrzyki zamieszkujące na żywopłocie na wysokości tak ok. 1,9
                metra raczej pasikoników nie mają w nadmiarze (jednemu podrzuciłem o ja
                barbarzyńca!). Podstawę ich menu jak widzę stanowią wszelakie muchowate
                bzykacze.

                Poszukiwałem ich też w bliższej okolicy. Jak dotychczas bez rezultatu. Są tylko
                w mym obejściu.

                Najniższe ukłony!
                Zadowolony „posiadacz” tygrzyków M.J.
                • mjot1 One jednak się zżerają nawzajem! cd 28.07.03, 19:47
                  Zżerają się nawzajem, ale też zżera je coś!
                  Otóż w sobotę znaleziony został czwarty w żywopłocie. Ucieszyłem się oczywiście
                  jak dzieciak! Ale radość ma nie trwała długo w niedzielę już go nie było...
                  Sądziłem jeszcze naiwnie, że ukrył się gdzieś w listowiu, ale naprawdę
                  go „wcięło”! Została jedynie pajęczynka nieuszkodzona...

                  Zauważyłem też, że w razie jakiegoś niebezpieczeństwa te z żywopłotu nikną
                  zjeżdżając w dół w listowie właśnie by po kilku minutach sprawnie wspiąć się i
                  usadowić w środku swojej pajęczynki.
                  No i rosną wręcz „w oczach”! Największy ma już odwłok (bez „głowotułowia”?) ok.
                  1,5 cm długości.
                  Przyznam się Wam tak po cichutku, że troszkę je dokarmiam... Ależ wiem, wiem,
                  że nie powinienem! Ale człek już taki jest; rozsądek sobie a natura ludzka
                  sobie...

                  Najniższe ukłony!
                  Słynny hodowca tygrzyków M.J.
                  • piasia Re: One jednak się zżerają nawzajem! cd 29.07.03, 12:18
                    Och Mjocie, Mjocie.....

                    Jakież to instynkty drapieżne w Tobie drzemią, że dokarmiasz tygrzyki? Mogę się
                    wszak domyślać, że nie serwujesz im karmy z puszki, tylko owady. I to pewnie
                    żywe....

                    Niewykluczone, że podświadomie marzysz o dokarmianiu Tygrysów ;)

                    Powsciągnij swoją krwiożerczość! ;)

                    I to piszę ja, która od małego wrzucałam w pajęcze sieci muchy złapane na
                    oknie. A teraz muchy podrzucam mojemu psiakowi, który też lubi owady ;)
                    • mjot1 O!...? 29.07.03, 19:28
                      Skąd wiedziałaś Piasiu? To aż tak „widać”, że aż tam pomimo jasności słabizna
                      ma widoczną jest?
                      A ja w naiwności swej myślałem, że tylko nieliczni wiedzą o tym, że od zawsze
                      marzył mi się „malusieńki” tygrysek.
                      Może nawet ma fascynacja tygrzykami faktycznie wynika z podziwu dla tych
                      wspaniałych kociąt właśnie?
                      Tygrys... Czyż to nie on tak naprawdę jest królem? Wspaniały, piękny samotnik.
                      Taaa...
                      Ale nic to! Mam przynajmniej tygrzyka paskowanego! I to sztuk trzy!
                      Wiem, że przynudzam, ale one też są wspaniałe!

                      Najniższe ukłony!
                      Zadowolony z tego, co się ma M.J.
                      • piasia Tygrysy mają coś w sobie.... 30.07.03, 07:24
                        Mjocie Tygrysolubny!

                        Wcale się nie dziwię, że fascynują Cię Tygrysy (gdzieś to wyczułam między
                        wierszami). Wszak Tygrysy to wspaniałe stworzenia i chyba bardziej królewskie
                        niż te leniuchy lwy, których całe królowanie sprowadza się do tego, by zeżreć
                        łanię upolowaną przez panią lwicę a przy okazji pożreć potomstwo tejże pani
                        lwicy i swego rywala. Tez mi powody do dumy!

                        A Tygrys.... to Tygrys! Po pierwsze piękny, po drugie - czy to on, czy ona -
                        sam zdobywa pożywienie, a nie czeka, aż mu przyniosą, po trzecie - małe
                        tygrysiątka są prześliczne, i tak bym mogła długo.

                        Bo kocham Tygrysy. Poczynając od wspaniałego Tygryska ze Stumilowego Lasu (z
                        książki, nie z durnej kreskówki) a kończąc na nieszczęsnym zwierzaku
                        zastrzelonym kilka lat temu podczas obławy na warszawskim Tarchominie, zresztą
                        zastrzelonego wraz z weterynarzem.

                        Bo sama jestem z roku Tygrysa, co było dla mnie wspaniałym odkryciem.

                        Bo Tygrysy są w ogóle cudowne.

                        A nie mam nawet Tygrzyka, buuuuuuuuuu :'-(

                        • mjot1 Ba! Malusieńki tygrysek 30.07.03, 19:08
                          Gdzież takiemu lwu to Pana Tygrysa?
                          Z takimi manierami? W takim uniformie? Toż to profanacja jakowaś!?
                          A tygrys to Pan pełną gębą! Nie ujrzysz tam zgrai sługusów. On wie, kim jest i
                          pochlebców ma za nic.

                          Ciekawe jakiż to mnie znak przyświeca?... Lecz domyślam się chyba, więc raczej
                          wolę żyć w błogiej nieświadomości.
                          A ja mam jeszcze pyszczydlaka Albina! Najbrzydszego kota na świecie całym!
                          Cóż... On wprawdzie nijak z wyglądu za tygrysa robić nie może, ale charakterek
                          to ma!

                          Przy okazji.
                          Wcięło mi następnego tygrzyka!
                          Pozostały mi już tylko dwa. Coś mi je jednak chyba zżera?
                          Tak to ja się niczego nie dorobię!
                          Paści jakieś zastawiać? Czy co...?

                          Najniższe ukłony!
                          Tygrysolubny M.J.
                          • kropka Re: Ba! Malusieńki tygrysek 30.07.03, 19:20
                            Mjocie, powiem Ci, że te Twoje tygrzyki to jakieś, excusez-moi, głupki
                            niesłychane. Kto to widział, żeby w tak jaskrawym ubranku budować sobie chałupę
                            w żywopłocie, gdzie gniazd ptasich jest od zarąbania. Jak z własnej woli chcą
                            robić za spiżarnię, to nie dziw się, że znikają.
                            • mjot1 Ba! 31.07.03, 21:19
                              Hmmm... Prawdopodobnie Kropko masz rację. Przypuszczam, że nawet na pewno masz
                              rację!
                              Ale ja kombinuję sobie troszkę inaczej... coś tam dodam coś ujmę, coś
                              wyolbrzymię coś zminiaturyzuję, ubiorę, podkoloryzuję, wyidealizuję, ściemnię
                              lub przejaskrawię, retuszując to wszystko na koniec.
                              I oto mamy owada, którego Ty nie darzysz sympatią (nie z woli własnej rzecz
                              jasna) a który jawi się nam niczym heros jakiś, niczym postać pełna dumy i
                              honoru!
                              Oto owad honorowy, któremu tenże honor nigdy nie pozwoli zejść ze środka swej
                              pajęczyny by zhańbić się nikczemnym knowaniem w ukryciu!
                              Oto owad dumny, który nie ustąpi jakiemuś pospólstwu choćby pospólstwo owo
                              przewyższało go liczbą czy siłą!
                              Oto owad pełen dostojeństwa może i grzeszny pychą, lecz znający swą wartość!
                              A wystarczy...
                              I może z powodów takich właśnie jest stosunkowo rzadki i jakże często ginie?
                              Przypomina mi to troszkę doga. Tak! Pana Doga właśnie!
                              Z istot znanych mi bliżej tylko Pan Dog postępuje podobnie. Tylko Pan Dog
                              kieruje się zawsze honorem! Jeśli już musi walczyć czyni to dostojnie z głową
                              dumnie podniesioną i piersią wypiętą do przodu! To nic, że pierwszy lepszy
                              kundel „wilczurowaty” jest w stanie poderznąć mu gardło plebejskim ciosem od
                              dołu. On Pan Dog nigdy nie zniży się do ataków tak nikczemnych. Zginie, lecz z
                              honorem. Na szczęście nigdy nie spotkałem się by jakiś osobnik nie poddał się
                              majestatowi doga. Prawdziwa duma jednak ma w sobie także coś...
                              Spójrz wokół... Gdzież dziś można znaleźć osobnika posiadającego cechy owe?
                              Tacy już dawno wyginęli!
                              A tygrzyk trwa jakoś...
                              Już pewnie tylko w świecie zwierząt spotkać można jeszcze reguły prawdziwe, tak
                              jasne, że aż jaskrawe jak ów tygrzyk właśnie...
                              Więc niech trwa!

                              A schodząc na ziemię...
                              Obejrzałem dokładnie pajęczynkę po tym ostatnim zaginionym osobniku. Misterna
                              sieć jest w idealnym stanie żadnych najmniejszych nawet uszkodzeń.
                              Więc może on sam udał się gdzieś w poczuciu obowiązku?
                              Może przyszedł czas na dokonanie rzeczy doniosłej? Może właśnie należy gdzieś
                              upleść ostatni solidny kokon by w nim bezpiecznie umieścić swą latorośl?

                              Najniższe ukłony!
                              Czasem chyba jednak przeginający M.J. :-)
                              • kropka Re: Ba! 01.08.03, 10:07
                                Jasne, że przeginasz. A ja nie przeginam gadając z jeżem, tracąc nerwy i urlop
                                na ratowanie jakiegoś drozdowego podrzutka, narażając siebie i rodzinę na
                                pogryzienie przez mrówki, "bo nikt nie lubi, jak mu chałupę burzyć"?
                                Bo widzisz, z tymi robalami, drzymordami i innymi sierściuchami jest tak, jak z
                                dziećmi: tyrania przy nich ponad miarę, nerwy zżerają, bólu przysparzają, ale
                                i tak im wszystko wybaczasz, bo kochasz.
                                Jakto "za co"?
                                Za to, że są.
                                serdeczności :-)
                                • mjot1 Re: Ba! 03.08.03, 10:27
                                  Może dzięki „przegięciom” istniejemy?
                                  Może gdyby nie przegięcia właśnie to ludzkość byłaby tylko króciutkim epizodem?

                                  I tak Kropko zazdroszczę Ci kraski! Strrrrasznie zazdroszczę i szczerze!
                                  Ja ostatni raz kraskę widziałem pewnie z dwadzieścia lat temu? Koło mnie ich
                                  niestety już nie ma...

                                  Najniższe ukłony!
                                  Z zazdrości błyskiem w oku M.J.
            • mjot1 Mrówki... 25.07.03, 09:37
              Kilka dni temu oglądałem wylot mrówek darniowych.
              Wiecie, jaki wspaniały widok?
              Wzbijały się całymi eskadrami i szły w przestworza w jakimś zorganizowanym
              przecie szyku jak bombowce szturmowe z pokładów lotniskowców podczas wojny na
              Pacyfiku.
              „Szły” tak całym ciągiem połyskując w słońcu... Aż wtem wylądował krogulec tak
              z 1,5 metra od nich i z trzy od mego nosa ukrytego za oknem i przyciągnął mą
              uwagę. Sądziłem, że to właśnie one go zwabiły potem jednak stwierdziłem, że to
              było jedynie nasionko jaworu.
              Zwykła mrówka darniowa... Psuj, szkodnik „rzecz” zbędna, wróg nieprzejednany...
              Ileż zwirz ten musi pokonać przeciwieństw losu, jak wytrwałością swą
              przezwyciężać musi przebiegłość posiadacza ogródka by przetrwać jakoś i by
              doprowadzić do finału w postaci takiego wspaniałego odlotu?
              Przecież gdyby mrówka ta zbędną była Matka Natura nie powołałaby jej na scenę
              świata i nie przekazałaby jej do odegrania roli, której my pewnie nigdy
              zrozumieć nie będziemy w stanie...

              Co do tygrzyków...
              Kropko poszukaj gdzieś ryciny przedstawiającej tygrzyka właśnie i spójrz...
              To pewnie Ci nie pomoże, ale gwarantuję, że i nie zaszkodzi!
              A może i Ty dostrzeżesz w nim piękno?
              Bo piękny on jest i już! No przynajmniej dla mnie :-)

              Najniższe ukłony!
              Owadolubny M.J.
              • ptasik Re: Mrówki... 25.07.03, 10:52
                Mjocie Drogi :-)))
                Po pierwsze - czemus nie założył nowego wątku o mrówach właśnie?
                Po drugie to zestawienie darniówek i posiadzcy ogrodów, z którymi walczyc muszą
                to jakas aluzja do mnie zwazywszy na Twa wiedze o zaatakowanych przez nie moich
                morwach? ;-)
                --
                Pozdrawiam
                Katula
                • mjot1 Re: Mrówki... 25.07.03, 12:19
                  Ależ najmilsza Katulo gdzież ja bym śmiał snuć aluzje jakoweś? ;-)
                  Tym bardziej, że te Twoje mrówki nie były darniowe, lecz była to chyba
                  gmachówka tak przypuszczam. Taka czarna mniejsza od rudnicy? To one właśnie
                  potrafią zniszczyć w szybkim tempie drzewo.
                  Ale dokładniej pewnie opisze to w wolnej chwili Nasz Ekspert! Ja niestety nie
                  mam ni wiedzy ni mądrych ksiąg w temacie owadów...

                  A czemuż nie założyłem wątku nowego? Cóż... To Kropka o mrówkach zagaiła. Ja
                  tylko cos tam napomknąłem...
                  A przy tygrzykach przecie i mrówka się zmieści... A tu już jednak bzdury
                  wypisuję! Po tym, gdy widziałem w jak błyskawicznym tempie tygrzyk
                  potrafi „załatwić” rudnicę to żadna mrówka przy nim się nie uchowa... Noooo
                  chyba, że... „kupą mości panowie, kupą!”

                  Najniższe ukłony!
                  Próbujący jakoś się wykaraskać M.J.
                  • ptasik Re: Mrówki... 25.07.03, 12:58
                    MJcoie Drogi,
                    alem bzdure walnela, pewnie, ze to gmachowka, pomerdalo mi sie :-)))
                    o wybaczenie prosze
                    Drzewo uratowane,nie pytaj jak:-)))
                    --

                    Katula
                  • kropka Re: Mrówki... 25.07.03, 13:32
                    No to obejrzałam sobie tego tygrzyka. Niemal z zamkniętymi oczami i wstrętem,
                    ale obejrzałam. Niech mu będzie - rzeczywiście urokliwy. Choć nie będę go
                    szukać w ogrodzie, bo mdleję na widok pająków. Nic na to nie poradzę, ten typ
                    tak ma. Dlatego unikam jak mogę, a rodzina wywala z domu nawet w deszcz i mróz.
                    Bo znacznie łatwiej wyrzucić pająka, niż mnie zbierać z podłogi.
                    Nie winię pająków, że są jakie są. Broń Boże! Ale na porozumienie stron nie ma
                    szans.
                    Kiedyś u syna w pokoju zadomowiła się pajęczyca. Utkała piękną sieć w rogu
                    pokoju pod sufitem. Była całkiem ruda, więc syn, wielbiciel rudych włosów,
                    zakochał się w niej bez pamięci. Mieszkali tak sobie wspólnie ponad pół roku.
                    Syn łapał muchy i wrzucał na pajęczynę, a zimą kupował larwy much i
                    je "wyhodowywał". Ruda zachowywała się przyzwoicie. Nie wyłaziła ze swojego
                    kąta, sprzątała pajęczynę zrzucając na podłogę resztki jedzeniowe. Czyścioszka
                    była nadzwyczajna. Po jakimś czasie przestała jeść, a potem całkiem nie dawała
                    oznak życia. Gdy syn chciał ją poruszyć, spadła ze swojej sieci. Nie żyła.
                    Jako prawnie uznane zwierzątko domowe została pochowana w kącie ogrodu obok
                    dwóch leżących tam psów.
                    Nie muszę chyba dodawać, że nie wchodziłam do pokoju dziecka przez pół roku.
                    Przynajmniej nie widziałam jego baj.... i nie musiałam się wściekać.

                    Ale o mrówkach mogę gadać godzinami i przyglądać się im też. Podziwiam je za
                    pracowitość i logikę w działaniu. Wbrew pozorom, mrówki nic nie robią bez
                    sensu. Nawet jeśli wydaje się, że biegają w te i nazad, to biegają w określonym
                    celu. Jeśli idzie deszcz, zaklejają większość wyjść/wejść do mrowiska. Mają
                    swietnych meteorologów, bo o deszczu wiedzą znacznie wcześniej niż my. Po
                    deszczu wynoszą jaja, żeby wyschły. Jeśli upał trwa za długo, otwierają nowe
                    kanały wentylacyjne (często błędnie wydaje nam się, że tworzą obok nowe
                    mrowiska). Jeśli znajdą jakieś-coś do jedzenia, wykorzystują do ostatniej
                    kruszynki. Oszczędne i gospodarne jak mało kto.
                    Nie walczę z mrówkami w ogrodzie. Jeśli usadowią się w miejscu, które mi
                    zupełnie nie odpowiada, wystarczy potupać mocniej w pobliżu. Mrówki nienawidzą
                    wstrząsów i wynoszą się w inne, spokojniejsze miejsce.
                    A że gryzą? No cóż, ja też gryzę, gdy się wścieknę.
    • alluette Re: coś specjalnie dla Jurka :-) 25.07.03, 08:52
      Widziałam je pierwszy raz w zeszłym roku u mnie na działce - byłam bardzo
      zdziwiona, bo do tej pory nie widziałam takiego pająka, co wygląda jak osa ;-)
      Muszę poszukać i w tym roku, ciekawe czy też są.

      ps. Działkę mam pod Warszawą, okolice Radziejowic, kilometr od trasy katowickiej

      pozdr.
      a
        • mjot1 Re: coś specjalnie dla Jurka :-) 25.07.03, 13:24
          On ci to jest! On!
          Tylko z tymi wilgotnymi łąkami to u mnie jakoś troszkę nie bardzo... Pode mną
          przecie 8,5 m pięknego piasku.
          No i moje tygrzyki niestety muszą się biedaki odżywiać niezgodnie ze sztuką
          kulinarną...
          Po moim obejściu loty patrolowe raczy wykonywać jedynie żagnica okazała
          (bodajże?). A gdyby taki śmigłowiec wleciał w sieci to podejrzewam, że nawet
          tygrzyk miałby minę nietęgą.

          No i właśnie natura ma człowiecza...
          Z jednej strony cieszę się, że tygrzyk staje się coraz powszechniejszy, że
          się „rozłazi” zdobywając tereny nowe...
          Z drugiej zaś strony tak jakbym nie chciał tego... tak jakbym chciał go mieć
          tylko dla siebie...?
          Ot pycha! Nieprawdaż?
          Ale to chyba świadczy o tym, że jeszczem nie zdziczał w tych krzakach do
          reszty? Jeszcze resztki człowieczeństwa we mnie się tlą chyba? ;-)

          Najniższe ukłony!
          Z jakże odkrywczym akcentem na koniec M.J.
          • jerzy.wozniak Re: coś specjalnie dla Jurka :-) 31.07.03, 21:30
            Witam na forum Gazety!
            Oj nie bardzo te wiadomości o tygrzyku! Ja zwykle spotykałem je w ogromnych
            ilościach na Najsuchszych miejscach Wysp Kanaryjskich gdzie miały sieci nawet
            ponad 1400npm. A o wodzie tam nie ma co marzyć. Za to w PK spotykam tygrzyka na
            podmokłych wilgotnych łąkach. No cóż pająki jak i inne zwierzęta to nie garnek
            i nie można o nich napisać, że zawsze stoi na oknie. Żyje gdzie chce. A pająki
            to niezwykle adaptywne stworzenia, a dzięki umiejętności latania właściwie
            spotykamy je wszędzie na świecie. Co do tygrzyka to kuda mu do podskocza
            krasnego na 100% najładniejszego europejskiego pająka – niestety u nas ginie i
            nikt o nim nie pisze bo jak się cos pojawia to Polak dmie w trąby, a jak ginie
            to ciii! Żeby się nie wydało. Dla mnie najciekawszym, bo egzotycznym, jest
            gryziel jeden z 3 gatunków ptaszników żyjących w Polsce. Kopie on nory pułapki
            i jest długowieczny w niewoli trzymano je nawet 8-10 lat co jest rzadkością
            wśród tych zwierzątek. Ale czy ktoś gdzieś napisał wam o gryzielu czy innych
            gatunkach z rodzaju Atypus?????
            Pozdrowienia,
            Jerzy Woźniak
            • mjot1 Re: coś specjalnie dla Jurka :-) 03.08.03, 10:26
              Hmmm... Chciałbym mieć takiego podskocza. Ale nie mam.

              Wiem, że przynudzam, ale na szczęście czytać przecie nie musicie.
              Już się qrcze gubię w tych tygrzykach!
              Były cztery i są cztery tylko, że to nie są te cztery, co były!
              Jedne gdzieś giną a pojawiają się następne. Skąd?
              Przecież wydawało mi się, że prześledziłem wszystko! Przecie ten mój żywopłot
              to nie dżungla bezkresna! Więc gdzie giną i skąd przybywają?
              Wcięło mi największego! Dla mnie to był już okaz nie lada. Suwmiarką go nie
              mierzyłem, bo i jak? Ale starałem się jak mogłem i wyszło mi, że miał tak z 23 –
              24 mm bez kończynek. Był już bardzo pękaty.
              Teraz największy jest ten w kosówce. Już przekroczył 20mm.

              A tak w ogóle to dzięki tygrzykom dopiero powoli dostrzegam niezwykłą mnogość
              świata pajęczego! Niesamowite kolory i formy niesamowita przemyślność w
              konstruowaniu sieci i niezwykłe tych sieci formy... Cudowny mały świat!
              Fantastyczne!
              Tylko cholera ja już chyba nie przytnę żywopłotu!? Tak naprawdę gdzie nie
              spojrzysz to przecie trwa życie! Jak tu wleźć z sekatorem? Jak można komuś
              wtargnąć „z kopytami” i zburzyć mu jego świat?
              A niech tam... Najwyżej zarosnę...

              Najniższe ukłony!
              Nudzący... M.J.

              PS Może by tak garść szczegółów a i ogólników o podskoczu...?
              • puma002 Re: coś specjalnie dla Jurka :-) 03.08.03, 11:41
                Nie nudzisz mjocie, to bardzo ciekawe. Fajnie, że tygrzyki polubiły ogrody.
                Żeby jeszcze ludzie nie używali w tych ogrodach środków owadobójczych, ech...
                Zatruwają środowisko jakby im było mało toksyn. Przyroda się przecież sama
                doskonale reguluje jeśli jej na to pozwolić. Tygrzyka ostatnio gdzieś
                widziałam, nie pamiętam gdzie, ale na pewno w okolicach Łodzi. Niedawno miałam
                też wielką frajdę w obserwując tłumy motyli na kwiatach jeżówki (Echinacea)w
                ogrodzie mojej mamy.

                Pozdrawiam miłosników mrówek, tygrzyków i innych podskoczy.
    • kropka Re: tygrzyk w malinach :) 04.08.03, 10:51
      Rodzina jest pewna, że zwariowałam. Ja! JA!!! chodze po krzakch i szukam
      pająków!!! Oczywiście gdy tylko zauważę, zwiewam i każę sobie opowiadać, co to
      jest i jak wygląda, ale dzięki temu znalazłam tygrzyka!!! Na wsi, na łące, w
      malinach. Rzeczywiście, ładne to-to. Nawet mogłam obejrzeć, bo mało włochaty,
      więc mnie nie rzucało tak bardzo :) Ale było coś dziwnego:
      Tygrzyk siedział sobie na pajęczynie, a w jej środku wisiało coś, co
      przypominało kokon. Taki długi, w kolorze osiego gniazda. Kokon miał dziurę,
      jakby coś z niego wylazło. A obok łaziła mucha (?), też w barwach osy, tylko
      znacznie szczuplejsza, z długimi skrzydłami. I ta mucha (?) dreptała sobie
      swobodnie po pajęczynie, wcale się nie przyklejała i czuła się jak u siebie w
      domu.
      Co to było???
      Czy tygrzyk wyhodował sobie muchę-obiad na podobieństwo swoje?
      A może to jakiś drapieżny owad, który żywi się tygrzykami i dlatego ma barwy
      ochronne, żeby go tygrzyk nie rozpoznał?
      Panie Jerzy, Mjocie, co to było??????????
      I jeszcze jedno: jeśli twierdzicie, że tygrzyki takie żadko spotykane, a one u
      mnie na zadupiu totalnym, w centralnej Polsce.... to ja już nie wiem...
      • mjot1 Nooo!? 05.08.03, 19:51
        Bardzo mi miło, że i Ty Kropko dokopałaś się tygrzyka!
        Z informacji z samego tego wątku wynika, że nie jest on taki rzadki. Może już
        nie? To przecie wspaniale!
        Cieszę się także, że ktoś także zaczął szwendać się po różnych chabaziach i
        dostrzega, że tyle życia jest wokół. I to czasem jakże pięknego życia!
        Co do towarzysza...
        Z Twego opisu pasuje mi tu któraś z os przy założeniu, że ów „kokon” nie jest z
        pajęczynki.
        Dla mnie sąsiedztwo to jest, co najmniej dziwnym... Ale przecie Matka Natura w
        mądrości swej potrafi nas zaskoczyć jeszcze niejednym...
        W odpowiedzi, co zacz pałęta się beztrosko po matni tygrzyka? Mogę jedynie
        napisać: „Nie mam zielonego pojęcia!”

        Przy okazji uprzejmie donoszę, że dziś mam tylko trzy!
        W kosówce zniknął największy a w tym samiutkim miejscu jest nowa sieć i siedzi
        w niej egzemplarz najmniejszy z obecnych.
        W żywopłocie dziś zniknął jeden; średni.

        Najniższe ukłony!
        Zadowolony z inwazji tygrzyków M.J.

        PS Poskocz (bo chyba tak właśnie się zwie) jest piękny ale włochaty
        • piasia JEEEEEEEST!!!!!!!!!! 07.08.03, 09:25
          JEST!!! Znalazłam! Widziałam!!!! Hurraaaaaa, hip, hip!!! :))))))))

          Wracałam z działki przez łąkę, jak zwykle, i zboczyłam ze scieżki żeby narwać
          trawy drżączki. Zrywając zauważyłam pajęczynę, więc odruchowo cofnełam rękę,
          żeby się w tę pajęczynę nie zaplątać.
          Patrzę, a ta pajęczyna ma ZYGZAK!!! BIAŁY!
          Lokatora nie było widać. Gdzieś się schował. Ale pół metra dalej wisiała druga
          pajęczyna z zygzakiem, a na niej tkwił, w samym centrum, TYGRZYK PASKOWANY w
          całej krasie.

          O ludzie, ludzie, co ja przeżyłam... jaką radość niebotyczną... A równocześnie
          jakiś lęk podświadomy taki, atawistyczny strach przed drapieżnikiem...

          No bo od dziecka obznajomiona jestem z osami i wiem czym takie spotkanie grozi,
          a tu siedzi takie osowate coś i tylko patrzeć jak się zerwie do lotu i z
          wypiętym żądłem ruszy w moim kierunku. I jeszcze z dźwiękiem pikującego
          myśliwca...

          Kawałek dalej była trzecia pajęczyna, tygrzyk spożywał własnie kolację w
          postaci pasikonika.
          I jeszcze jedna pajęczyna, pusta.
          Więcej nie szukałam, bo bym z tej łąki do północy nie wyszła.

          Wszystko razem wręcz modelowe i zgodne z tym, co wyczytałam na stronie
          Salamandry - łąka ciepła, podmokła, tygrzyki trzy na metr kwadratowy, i jedzą
          pasikoniki.
          Myślę, że to jakaś sprawiedliwość dziejowa zadziałała. Bo byłaby to straszna
          krzywda, gdybym ja, założycielka wątku o tygrzykach, nigdy ich nie
          widziała... ;)
          • mjot1 Re: JEEEEEEEST!!!!!!!!!! 07.08.03, 13:36
            Brawo!
            Popatrz jak popularnym on się okazał! Jeśli się oczywiście wie czego szukać.
            Faktycznie byłoby to straszną niesprawiedliwością gdyby właśnie Ciebie tygrzyk
            cudem jakimś ominął :-)
            Cieszę się niezmiernie że one są! Bo są naprawdę ładne.
            U mnie liczba ich jak na razie jest stała. Tylko że oczywiście w międzyczasie
            jeden zniknął w miejsce którego pojawił się nowy taki niewyrośnięty jeszcze.

            Hmmm... Trzeba się chyba rozglądnąć za poskoczem? Tylko nie znam jakichś znaków
            szczególnych wyróżniających go spośród pobratymców.
            Czy ma jakoweś? Ot choćby takie coś jak ów zygzak u tygrzyka.

            Najniższe ukłony!
            Propagator tygrzyków M.J.

            PS A jak o wschodzie słońca cudownie prezentują sie pajęczynki na ugorach...
    • mjot1 Strrrrraaaaszne! 07.08.03, 15:45
      Przepiękny dzień. Popołudnie, słoneczko już nie pali tak jak poprzednio,
      spokój...
      Podszedłem do okna by spojrzeć na drzewa poruszane leciutkim wiaterkiem.
      Oczywiście odruchowo spojrzałem też na krzaczek kosówki, w którym mieszka jeden
      z tygrzyków...
      Cała kosówka „szalała”! Coś w niej strasznie się miotało wprawiając w ruch cały
      krzaczek.
      Z głębi gardzieli mej wydobył się potworny ryk: „Coś zżera mi tygrzyka!!!” i w
      tym samym momencie znalazłem się przy kosówce (ależ człowiek potrafi być
      szybki?) Z chałupinki natychmiast w dzikim szale wypadła Moja Zdecydowanie
      Najlepsza Połowa. Momentalnie na posterunku pojawił się też Junior -pies marki
      pies. Tylko pyszczydlaki Albin i Etos odnieśli się do całej akcji ze swoim
      stoickim kocim spokojem.
      A tymczasem w kosówce trwała autentyczna walka! Otóż zwinka ten piękny
      przebrzydły jaszczur postanowił zeżreć mi tygrzyka i skacząc po gałązkach
      próbował go trafić. Tygrzyk tymczasem salwując się w najwyższe partie
      pajęczynki wprawił ją w potworne wibracje stając się celem tak ruchomym, że
      niemożliwym do „trafienia”.
      Zapominając o prawie nieingerencji natychmiast wkroczyliśmy do akcji
      ratowniczej płosząc zwinkę. Biedny tygrzyk długi jeszcze czas dygał na swych
      kończynkach nie mogąc się uspokoić. Jaszczurka zaszyła się tymczasem w kosówce
      i nie dała się wypłoszyć.
      Wróciliśmy do domu... spojrzałem przez okno... Cały krzak szalał!
      Wypadłem ponownie (co prawda z już z mniej przerażającym zawołaniem) a za mną
      reszta. Zwinka ponownie ganiała po gałązkach z niecnym zamiarem skonsumowania
      tygrzyka a ten ponownie wibrował całą siecią!
      Tym razem przegoniliśmy jaszczura z krzaczka.
      Tylko czy jaszczur ów przebiegły nie wróci?
      Qrcze trzeba chyba będzie wystawiać warty...

      Najniższe ukłony!
      Zakłopotany i relacjonujący na gorąco M.J.
        • piasia Re: Strrrrraaaaszne! 08.08.03, 07:54
          Ot, dylemat moralny - ZWINKA czy TYGRZYK?

          Ja stawiam na tygrzyka - jaszczur piękny acz przebrzydły może sobie upolować
          setki innych stworzeń, czemuż się uwziął akurat na tygrzyka?????


          A na "moich" łąkach tygrzyki mają się dobrze. Wczoraj widziałam te same co
          przedwczoraj plus jeszcze trzy nowe w innym miejscu, i tuż koło działki kolejne
          cztery... Tylko że te kolejne miały bardzo niechlujne sieci - bez białego
          zygzaka, tylko parę splątanych nitek. Ot, takie tygrzykowate menele...
          • piasia MAM!!!!! 11.08.03, 09:08
            Mam, mam tygrzyka!!!! Mam dwa tygrzyki! I trzeciego małego też mam! I to
            wszystko tuż koło domu w ogrodzie! W zaroślach kosaćcowo-melisowo-rudbekiowo-
            malwianych!

            Ha, i co Wy na to?
            • mjot1 Re: MAM!!!!! 11.08.03, 19:08
              „Mam, mam tygrzyka!!!! Mam dwa tygrzyki! I trzeciego małego też mam!
              Ha, i co Wy na to?”
              Już starożytni mawiali, że „kto szuka...”
              Ja się cieszyć!
              Koło posiadaczy? miłośników? tygrzyka rośnie! To cieszy. Jednak cieszyłbym się
              bardziej odzewem większym!
              A przez niewiedzę, przez wrodzoną niechęć ludności do sieci pajęczych o samych
              budowniczych nie wspominając mogą być biedaki niechcący dręczone... Może on
              jest już i powszedni? Jednak przecie ładny to zwirz.

              Moje są. I cieszę się tym. Rosną.
              Pewnie kolejne niedługo znikną. Ciekawe czy znów pojawią się nowe niewiadomo
              skąd...
              Jaszczur piękny acz przebrzydły natenczas odpuścił sobie... Na szczęście!
              Fos żadnych ni dołów wilczych nie kopałem. Częściej jednak spoglądamy na
              krzaczek kosówki czy czasem ruchów gwałtownych nie wykonuje...

              Najniższe ukłony!
              Zadowolony ze zwiększającej się populacji tygrzyka M.J.

              A jak tam świerszcze? Jak „pasibrzuchy” końmi zwane? Czy grają wieczorową porą?
              • kropka Re: MAM!!!!! 12.08.03, 11:21
                Grają. Grają tak, że spać nie można. I tyle ich, że co rusz któryś na człowieka
                wskakuje. To nie takie miłe, jak robal po ciele zasuwa. Nawet, jeśli jest to
                urodziwy pasikonik. Musimy też pilnować, żeby basen był przykryty, bo wskakują
                i się topią, biedaki.
                Czy ktoś z Was ma świerszcze, takie prawdziwe, co za kominem grają? Przez dwa
                lata miałam kilka w kuchni. Dziecko przywlokło i całkiem dobrze się zadomowiły.
                Grały wieczorami jak opętane. Ale któregoś dnia teściowa robiła generalne
                porządki i wieczorem oświadczyła, że mamy jakieś robaki w kuchni. "Kilka
                wybiłam, ale musicie uważać, bo pewnie nie wszystkie". Niestety, wszystkie.

                • piasia Re: MAM!!!!! 12.08.03, 11:58
                  Świerszcze!

                  Nie mam i nigdy nie miałam. Pamiętam moje zdziwienie, gdy dowiedziałam się, że
                  świerszcze są czarne i karaluchopodobne. Jakże Ci Kropko współczuję... ale
                  świerszcze można kupić.

                  Ja mam pasikoniki zielone - takie wielkie jak szarańcza, siedzące na drzewach -
                  na każdym jeden. A jak się takiego zerwie razem z gałązką i niesie, żeby
                  pokazać rodzinie, to siedzi i nie ucieka. Bardzo kochane stworzenia.

                  I grają tylko wieczorami oraz nocą. Zam,iast słowików.
                  • mjot1 Świerszcz... 12.08.03, 18:59
                    Wspaniały owad...
                    Ta czarna lśniąca kulka z czułkami i odwłokiem.
                    I to granie...
                    No i sama nazwa... Czyż to nie wspaniałe słowo?
                    Świerszcz... On ani chybi jest nasz!

                    Raz mieliśmy świerszcza. Jakoś biedak wtargnął do chałupinki i grał...
                    Grał jak w bajkach przez długie jesienne wieczory. Potem gdzieś biedaka wcięło.
                    Po podwórzu przemyka czasem, czasem mignie chowając się do norki. Jednak na
                    siłę nie zapraszamy ich do nas. Chyba nie jest to ich naturalne środowisko?

                    Najniższe ukłony!
                    Owada ceniący M.J.
                    • piasia Re: Świerszcz... 13.08.03, 10:07
                      Mjocie Świerszczolubny!

                      Dom to naturalne środowisko świerszcza domowego! Wygoniła go z domów zbytnia
                      czystość i suchość - nie ma cieplego, wilgotnego kąta, w którym można siedzieć,
                      nie ma resztek jedzenia gdzieś na glinianej polepie.......

                      A może by tak świerszcza za komin zaprosić?


                      PS. o matko. Jak na to forum zabłądzi ktoś spoza "sekty", to się przerazi, co
                      za oszołomy tu siedzą - karmią pająki, do domu sprowadzają robactwo i
                      rozpaczają nad uschniętym listkiem albo z otwartą gębą gapią się na jakieś
                      latające paskudztwo, co może nas...ć człowiekowi na głowę i pożytku z tego
                      żadnego. A w dodatku neiktórzy przygarniają bezdomne psy i wyrzucone koty...
                        • piasia Re: Świerszcz... 13.08.03, 12:17
                          kropka napisała:

                          > Piasiu, to właśnie MY jesteśmy zupełnie normalni!
                          > (podobno każdy wariat uważa, że jest zdrowy, a otoczenie oszalało)

                          Ależ wiem, Kropeczko, i bardzo się z tego cieszę. Mój post był swego rodzaju
                          prowokacją ;)

                          A Twoje słowa o wariatach świadczą, że cała ludzkość jest tknięta na rozumie ;)
                      • puma002 Nadrzewek 19.08.03, 19:16
                        Wczoraj przez cały dzień siedział twardo w dużym pokoju na suficie zielony
                        jegomość, coś jakby konik polny. Na deszcz się zbierało, niech sobie siedzi.
                        Posiedzi, deszcz przeczeka pod dachem. W nocy burza była okrutna, pioruny i
                        ulewa (wreszcie, wreszcie, może grzyby będą?). Dziś rano konika na suficie nie
                        było. Trudno, znaczy - gdzieś odgalopował. Pojechałam na Piotrkowską, ważne
                        sprawy człowiecze do załatwienia, kto by tam sobie konikiem polnym głowę
                        zaprzątał. Mięso dla psa w postaci wołowych krtani udało mi się nabyć w hali
                        przy Zielonym Rynku, krtanie wołowe zawierają chondroitynę (czy coś takiego
                        podobnego), bardzo bardzo cenne, jak twierdzi znajomy znawca psiej diety. Zatem
                        wołowe krtanie – leciutko już nadśmierdłe, a może to ich naturalny zapach,
                        należy ugotować. Gotuję te krtanie w garnku z majerankiem i patrzę – a nad
                        kuchenką wysoko, tuż pod sufitem na pomarańczowych kafelkach siedzi mój zielony
                        konik. Swoim zwyczajem siedzi, nie rusza się. Krzesło podstawić szybko,
                        szklankę w dłoń, w drugą rękę gazetę jako bramę więzienną, hop na krzesło, z
                        krzesła na szafkę stojącą – i hajda, polujemy na konika. Łowy przebiegły
                        nadspodziewanie gładko, więzień w szklance nie protestował, pozwolił się
                        wynieść na balkon i obejrzeć w świetle dziennym, nie najgorszym mimo
                        nachmurzonego nieba i nadciągającej jesieni. Piiiękny! Zieloniutki cały, tylko
                        wzdłuż grzbietu cudny złoty szlaczek i oczyska purpurowe. Czułki wyjątkowo
                        długaśne i tylne nogi długaśne (jakie śliczne stópki) i odwłok zwężony jakby w
                        kolec też długaśny. Śmieszne zielone skrzydełka. Trzeba w książce sprawdzić...
                        hurrra, mam!!!!! taki sam jak na zdjęciu, nadrzewek długoskrzydły (Meconema
                        thalassinum)! Długoskrzydły??? No, do Pegaza mu daleko, te skrzydełka takie
                        trochę żałosne, żadna rewelacja... Mieszka na drzewach liściastych, w lasach,
                        parkach, ogrodach, na cmentarzach. Napisali, że w ciepłe wieczory przylatuje
                        niekiedy do źródeł światła – musiał spryciarz przeskoczyć z klonu rosnącego
                        przy balkonie, znęcony blaskiem mojej lampy. Szeroko rozsiedlony w Europie
                        (biom lasów liściastych), ale spotykany stosunkowo nielicznie – ha!!! Pokarm:
                        roślinny i zwierzęcy. No ciekawe co też jada konkretnie. Siedząc w szklance,
                        już wolny od góry, coś jakby gębusią dotykał, może wodę popijał? Ze szklanki
                        przelazł na fuksje. Kiedy zajrzałam przed chwilą na balkon, żeby go jeszcze
                        bardziej szczegółowo obejrzeć i Wam opisać, już go na fuksjach nie było.

                        Pozdrawiam
                        • piasia Re: Nadrzewek 20.08.03, 07:55
                          Kolejna Łodzianka na forum :)))

                          A nie był to przypadkiem pasikonik zielony? Znacznie bardziej popularny, a
                          podobny wielce?

                          Pasikoniki sa cudowne - w moim ogrodzie na każdym bez mała drzewie siedzi taki
                          jeden jegomość i wieczorem zaczyna swoją sarabandę (polecam książkę "O
                          krasnoludkach i o sierotce Marysi" - tam jest to pięknie opisane). Wieczorem i
                          w nocy cały sad gra!

                          A tu macie linki do stron z pasikonikiem - można nawet posłuchać ich grania.
                          Ech, technika, technika.... :))))))

                          biology.pl/insects/index_msie4.html
                          platoo.w.interia.pl/left01.htm
                          • puma002 Re: Nadrzewek 20.08.03, 10:11
                            Obejrzałam, posłuchałam grania, ślicznie dziękuję Piasiu za linki:)))

                            "Mój" konik to nadrzewek, ani chybi. Zabłąkał się w łódzkie osiedle, między
                            bloki, do miniaturowego zaniedbanego ogródka przed naszym balkonem. Drzew tam
                            kilka, dużo krzaczorów różnistych, chwastów nikt nie tępi, no i chemią nie nęka
                            stworzonek. To i trafiają się wspaniałości. Jak to różna gadzina potrafi
                            przetrwać w miejskiej dżungli! Pasikonika zielonego znam osobiście, tacy goście
                            też czasami do mnie zaglądają i wygrzewają się w słoneczku na murze. Pasikonik
                            jest bardziej napakowany, mocny, dużo większy i zieloniutki jak młoda trawa.
                            Ten który był u mnie z wizytą, miał gigantyczne wiotkie czułki dłuższe od
                            całego ciałka, a za to mizerne rozmiary ogólne (około 1,5 cm długości) i zieleń
                            dość bladą, taki trochę przezroczysty seledynek. A skrzydełka sporo krótsze od
                            odwłoka.

                            Nadrzewek - tak jak tygrzyk - pewnie wcale nie jest taki rzadki, tylko mało
                            popularny. Jako że klimat nam się ociepla, jak słusznie zauważył pan Jerzy,
                            może niektórzy krewniacy szarańczy, jako stwory ciepłolubne, bardziej się
                            rozpanoszyli?

                            Pozdrawiam
    • dagg Re: coś specjalnie dla Jurka :-) 15.08.03, 15:34
      Ja też mam! Trzy tygrzyki, jeden ok.1,5cm i dwa mniejsze. Obok siebie
      pajęczyna w pajęczynę!! Podkarmiliśmy je, każdy dostał muchę :)
      Są śliczne...
      Pozdrawiam
      Dagmara

      Jeszcze się taaam żagiel bieli...
    • jerzy.wozniak Re: coś specjalnie dla Jurka :-) 20.08.03, 07:31
      Witam na forum Gazety!
      Wracając do tygrzyka – Jako niedowiarek, lubię wiedzieć całą prawdę, nie lubię
      polskich pismaków i tak zwanych dziennikarzy, sprawdziłem tygrzyka. Cóż robi
      Juruś niedowiarek, pisze emilka do swego znajomego Petera – angola zajmującego
      się liczeniem nóg u pajęczaków. I cóż on mi pisze? Ano że z byka spadłem i że
      wstyd że nie wiem że klimat coraz cieplejszy i pierwsze wykorzystują to właśnie
      pająki gwałtownie rozszerzając swe terytoria – ano napisał Peter, - robiąc oczy
      że polska prasa pisze to jako o sensacji - tu wysyłam ci wykaz stanowisk w
      Polsce gdzie tygrzyków naliczono do 15 ma metrze kwadratowym – osłupiałem z
      lekka, a ponieważ Peterowi też nie wierzę wyszukałem najbliższe podane
      stanowisko i pognałem tam swym nieocenionym renaultem. Jest to niedaleko na
      rzeczką (jejku jaka urocza!) Wkrą. No i co ja widzę! Same tygrzyki setki, ale
      niedowiarek łapię je i oglądam zawzięcie są nieco inne niż te które
      obserwowałem na przykład na Kanarach, mają cieńsze paski i są bardziej żółte.
      Ale to tygrzyk na bank. Siedzą wszędzie, w mięcie nadwodnej, tataraku,
      trzcinach oraz na suchych jak pieprz łąkach (tu jest ich zatrzęsienie podobnie
      jak świerszczaków pzreróznych) porośniętych macierzanką i kostrzewami, nawet
      więcej niż 10 na metrze kwadratowym! Ale co ja widzę dalej – otóż tygrzyków jak
      diabli, ale krzyżaka łąkowego mojego ulubionego cudaczka spaślaczka z
      tłuściutkim okrąglutkim odwłokiem ZERO! Znalazłem na kilku hektarowej łące
      dwa ! słownie DWA krzyżaki. Znaczy to ze tygrzyk je po prostu - jak to pięknie
      mówią biolodzy wyparł- czyli zeżarł potomstwo, a stare pogonił. Być może
      krzyżak jak bardziej chłodolubny polazł na północ zostawiają wolne pole
      tygrzykowi. Jak było, ja nie dojdę bo tu potrzeba obserwacji zresztą mam Petera
      i on mi wszystko to powie. Pytania są dwa- dlaczego o tym pisze mi Peter na nie
      polskie pisma ekologiczne które kupuję (ostatni raz), drugie dlaczego jakaś
      pisarzyna robi z tego sensację?
      Na koniec moi bardzo doświadczeni terraryści zawyli z zachwytu bo tygrzyk to
      cudo papu dla ich zachłannych gadzin!!
      Pozdrowienia,
      Jerzy Woźniak
      • piasia Re: coś specjalnie dla Jurka :-) 20.08.03, 08:12
        jerzy.wozniak napisał:
        >Ale co ja widzę dalej – otóż tygrzyków jak
        > diabli, ale krzyżaka łąkowego mojego ulubionego cudaczka spaślaczka z
        > tłuściutkim okrąglutkim odwłokiem ZERO! Znalazłem na kilku hektarowej łące
        > dwa ! słownie DWA krzyżaki. Znaczy to ze tygrzyk je po prostu - jak to
        pięknie
        > mówią biolodzy wyparł- czyli zeżarł potomstwo, a stare pogonił. Być może
        > krzyżak jak bardziej chłodolubny polazł na północ zostawiają wolne pole
        > tygrzykowi.

        no to zaczynamy szukać krzyżaków!!!
        Na pewno są na łąkach przy trasie DK1 za Koziegłowami. Na pewno są w domu w
        moim sadzie. Na każdym oknie na zewnątrz siedzi przynajmniej jeden. Niedawno
        podziwialiśmy, jak taki obywatel tka swoją sieć. Cudo.


        > Na koniec moi bardzo doświadczeni terraryści zawyli z zachwytu bo tygrzyk to
        > cudo papu dla ich zachłannych gadzin!!
        yyyyyyyyy!!!!! gadziny!!!!! niech jedzą muchy i komara, a od tygrzyków im wara!
        Nie dajmy tygrzyka gadom na pożarcie!
        Łapy precz od polskiego tygrzyka!
        Nie będą imperialistyczne kameleony żywić się naszym dobrem narodowym!
        NA POHYBEL!
      • kropka Re: coś specjalnie dla Jurka :-) 20.08.03, 11:10
        Nie ma krzyżaków????
        To zapraszam do swojej sławojki. W tym roku były dwa. Regularnie
        wywalane regularnie wracały. Doszło do tego, że szłam do "toalety" z
        forpocztą, bo widok tych spaślaków grozi mi kalectwem lub śmiercią.
        "Nie ma krzyżaków"! Ha! Ha!

        P.S. Przepraszam, ale czy ktoś kiedyś zapraszał Pana do sławojki?
        Normalnie zapraszam na salony, ale jak Pan ma tak wyrafinowane
        sympatie, to nie mam wyjścia :)
        • jerzy.wozniak Re: coś specjalnie dla Jurka :-) 24.08.03, 10:22
          Kropka, to nie ten sam krzyżak - ponieważ należysz do sekty arachofobów to
          oczywiście wybaczam i rozumiem. Mam przyjaciela maga, homeopatę, astrologa, i
          mnóstwo tam jeszcze innych zalet, ale chłopisko wielkie jak dąb wyje ze strachu
          gdy zobaczy kątnika. Pierwszy raz, lata temu, zwijałem się ze śmiechu myśląc że
          żartuje gdy stal w rogu pokoju i krzyczał - darł się - Jurek zabierz to bydle
          bo na pewno mnie zamorduje! Później dopiero okazało się ze ma rzeczywiście
          arachofobie i ze strachu prawie mdleje, nie mogłem wówczas wprost uwierzyć ze
          to prawda. Ale archaofobię się leczy - nawet samemu - siła perswazji może
          wszystko!
          Na koniec wyjaśniam, że krzyżaków jest wiele gatunków a ten o który mi chodzi
          to krzyżak łąkowy.
          Jurek
          • piasia Re: coś specjalnie dla Jurka :-) 25.08.03, 08:14
            no to do krzyżaka sławojkowego dorzucam kolejne gatunki krzyżaków:

            krzyżak naokienny zewnętrzny
            krzyżak naokienny wewnętrzny
            krzyżak podparapeciasty
            krzyżak międzymalwowy
            krzyżak irysiany.....
            krzyżak chaszczow-trawiasty

            i wszystkie te krzyżaki za sąsiedztwo mają tygrzyka, który rozpiął przepiękną,
            symetryczną, wypracowaną w najmniejszych szczegółach sieć w paproci. Wczoraj go
            nakarmiłam muchą, a potem - KROPKA NIE CZYTAJ!!!! - pogłaskałam. Wiecie, jak
            się głaszcze tygrysa?...
          • kropka Re: arachnofobia :-) 25.08.03, 10:44
            Coś mi wylazło na prawej dłoni. Komar ugryzł - stwierdziłam.
            Po tygodniu komar zrobił się większy i twardszy. Może pająk? - pewnie tak.
            W następnym tygodniu ugryzienie było wielkości grochu i raziło zdecydowanie mój
            zmysł estetyczny.
            Udałam się do lekarza pierwszego kontaktu.
            - O, coś panią ugryzło! Damy maść hydrocortizonową.
            Smarowałam tydzień. Przez ten czas to coś zrobiło się wielkości fasolki.
            Udałam się do lekarza pierwszego kontaktu z postanowieniem wywalczenia
            skierowania do chirurga. Był już inny lekarz.
            - O, coś Panią ugryzło! Damy maść hydrocortizonową.
            - Miesiąc temu ugryzło i już maść dostałam, syknęłam prowokując tym samym do
            rzucenia okiem w leżącą przed nim "kartę choroby".
            - Może wyciąć, zaproponowałam
            - Nie ma potrzeby, wypalimy, powiedział doktor.
            - skierowanie? zapytałam szczęśliwa.
            - Nie ma potrzeby, poradzimy sobie. Fachowiec wyznaczył termin za 3 dni.
            Zgłosiłam się na wyznaczoną godzinę w towarzystwie Kochającego i Współczującego
            Mężczyzny.
            Do gabinetu weszliśmy razem...i jednocześnie zobaczyliśmy go. Rozwalał się na
            białym prześcieradle na leżance. Wielki, włochaty, wspaniały!
            Jak zazwyczaj na taki widok - zemdlałam.
            Brunet zdecydowanym, wprawnym ruchem złapał mnie i nie dopuścił do obrażeń, ale
            zdenerwowany lekarz nie przyjmował do wiadomości żadnego tłumaczenia.
            - Jaka arachnofobia! Co to jest arachnofobia! Nie mdleje się od pająka!
            Pogotowie (karetka reanimacyjna), ciśnienie - za niskie, ekg - w normie,
            (Pająk? ugryzł? duży? jadowity? Co pan opowiada, nie mdleje się od pająka!)
            nosze, karetka na sygnale, szpital, (Pająk? ugryzł? duży? jadowity? Co państwo
            opowiadają, nie mdleje się od pająka!), badania krwi, prześwietlenia, eeg, ekg.
            Czwartego dnia leżenia w szpitalu przyszedł ordynator z plikiem wyników badań.
            - Właściwie, to co pani jest? zadał konkretne pytanie.
            - Mdleję na widok pająka, wyjaśniłam przerażona perspektywą dożywotniego pobytu
            w szpitalu.
            - Co pani powie, ucieszył się doktor, moja mama ma to samo!
            Wróciłam do domu ledwie żywa. Niania zerwała w ogrodzie jaskółcze ziele
            i posmarowała mi rękę. Po trzech dniach po kurzajce nie było śladu.

    • jerzy.wozniak Re: coś specjalnie dla Jurka :-) 26.08.03, 07:54
      Dyskusja z wami na takich wątkach jak ten to czysta wysublimowana przyjemność
      intelektualna. Serce rośnie że w Polsce jest tak wielu inteligentnych i
      dowcipnych ludzi o wielkim sercu i wrażliwości. Chrzanię ogrody, badyle i rycie
      w ziemi chce tylko brać udział tylko w takich intelektualno przyrodniczych
      debatach!
      Jurek
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka