opinie praktyków ręczna kosiarka bębnowa Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Bardzo proszę o opinię osób, które używają/używały ręcznych (nie na prąd czy benzynę) kosiarek bębnowych np. takich:
    zencom.pl/pl/p/GARDENA-Kosiarka-bebnowa-reczna-300/627210
    Będziemy mieli ok 50m2 trawnika za domem i zastanawiamy się czy takiej nie kupić. Interesuje mnie głównie jakie są wady i na co zwrócić uwagę przy zakupie? Bo zalety są dość oczywiste.



    • miałam taką początkowo..mam złe wspomnienia, noze szybko sie stępiły, a nie dało sie ich naostrzyc jak przy innych typach kosiarek, cieła niedokładnie, wbrew pozorom strzępiła szersze źdźbła trawy (były potem zółte ich końcówki, co psuło wygląd), trzeba było wkładac sporo siły w koszenie a potem w grabienie skoszonej trawy, jeżeli trzeba było skosić dłuższa trawe, np. po wyjeździe lub w okresie gdy trawa b.szybko przyrasta, albo po długim okresie opadów, gdy nie da się kosić..a ta jest kosmicznie droga, za połowe tej ceny kupisz elektryczną z koszem (odpada grabienie) + długi przewód na bębnie, by łatwo go było zwinąc i nie zajmował miejsca w międzyczasie..trawnika mam podobną ilość i wolę uzywac elektrycznej, zajmuje mało miejsca, bo wieszam ją pod tarasem (pod sufitem) za uchwyt na wieszaku, pod spodem umieszczam zdjęty kosz i przewód zwinięty na bębnie..tyle samo miejsca zajeła by ta kosiarka bębnowa..a koszenie elektryczna to tyle wysiłku jak odkurzanie, mozna jedną ręką
      --
      Lady Sybil chrapała cicho. Małżeństwo zawsze jest związkiem dwojga ludzi gotowych przysiąc, że tylko to drugie chrapie...
      • ... tyle samo miejsca zajęła by ta kosiarka bębnowa ...

        ?
        Polemizowałbym i polemizował bym.

        Choć cena tej gardenowej jest rzeczywiście z kosmosu, to dobrej jakości taka kosiarka ma swe plusy.
        Jest najlepszą kosiarką - prócz najlepszej: marki Capra hircus - jaka nie wymaga dopływu energii elektrycznej z zewnątrz.
        Jeśli jest jej ostrze [sztuk jeden] z dobrej stali, to ostrzyć je można raz na rok (te wirujące obrotowe to nie ostrza, nazwałbym je zagarniakami).

        Sama kosiarka wymaga niewysokiej trawy.
        Wymaga startowo pewnego rozpędzenia, wtedy kosi nieźle, aż fruwa jej pokos.
        Niestety, przy gęstej trawie zaczyna się pewien szkopuł - dziecko tej kosiarki nie pchnie - ona wymaga nieco krzepy. Takie, które są takiego samego kształtu, ale lekkie - +/- 3 kilogramy, to podróbka, erzac, chińszczyzna, podlizna.
        Dalej - niezbyt taka kosiarka nadaje się na młodą darń, może narobić w niej niezłą wyrwę, bo obroty ich „koszyka" zagarniaków biorą się z rozpędu jednego z kółek. Jeśli złapiemy jakiś twardszy kąsek pomiędzy poziomą płytkę ostrza a zagarniaki i czasem stanie nam przez to cały mechanizm razem z nami w miejscu, to mięśniak kosiarz sobie poradzi - pchnie całość na siłę, ale koło napędowe wyryje mu właśnie kawałek darni młodej do samej gleby, bo nie będzie się chciało po zablokowaniu obracać.
        Powstanie takie uszkodzenie trawnika, które samo się nie zabliźni.
        Niemięsniakowi kosiarze i wszystkie kosiarki będą miały na trawniku z różnymi pogubionymi twardościami kłopot z powyższych względów. Każde opadłe kąski typu szyszki - jak u nas właśnie - jakieś stwardniałe i uschnięte chwaściska, kawałki gałązek itp. potrafią zepsuć przyjemność czynności skracania źdźbeł do takiego stopnia, że koszący/ -a wbija sobie w brzuch rączki tej kosiarki, kiedy ona staje jak wryta. Ale to nic - wystarczy się cofnąć, ona wypluwa tę przeszkodę, rzucajac ją nam malowniczo w oko, startujemy znów - a po kilku metrach znów łup w brzuch. Wtedy nie ma rady, trza paść na kolana. Chwycić coś twardego i wybijać ze zgryzu kosiarki ten gnat szyszki,, wyszarpywać na raty kość gałęzi - sama radocha ...
        Czy nadaje się na glebę trawnika miejscami nierówną, gdzie kółko napędowe gubi raz po raz kontakt z podłożem, spowalniając obroty zagarniaków i hamując robotę poszukiwaniem szlaku, na którym nieskoszona kępka nas kłuje w oczy?
        Nie.
        Czy nadaje się więc taka kosiara na trawniki na glebach piaszczystych, czy nie wyryje w nich przy zablokowanym przeszkodą kole napędowym rowów i transzei?
        Nie nadaje. Wyryje.
        Może nie wyryje, kiedy najpierw przez trawę wypuścimy zwiady grabi i wszystko, co może wpaść nam w zgryz zlokalizujemy i usuniemy.
        Czy nadaje się to cudo XIX-wiecznej techniki na spóźniony pokos, kiedy trawa wyskoczy powyżej - poszalejmy wyobraźnią - 19,754 cm?
        Nie.
        Musimy najpierw - a nie mamy przecież elektryczności na działce, Coza nostra jest na innej łączce i nam nie pomoże, akumulatorowych kosiarek jeszcze nie mamy gdzie podładować, bo elektrosłupy są o kilometr a ładowanych słońcem nie wynaleziono jeszcze - otóż musimy wtedy użyć półkoska.

        Mam nadal to półkoskowe narzędzie pomocnicze, jednak po chyba 2 latach praktyki z tą kosiarką, jaką ojcu memu podarował życzliwy sąsiad, a tata mój - życzliwie ostrzegając mnie - mnie ją pozwolił wziąć na mój minimająteczek ze słabą trawką - ja niniejszym dobitnie i życzliwie ODRADZAM używania tego narzędzia tortur i zachwalam zamiast niego .... założyć w miejscu trawnika skalniak.
        Ja tak uczyniłem.
        A Ojczulkowi memu zafundowałem kosiarkę elektryczną z koszem. I podkaszarkę. Potem kosiarkę poduszkową bezkółkową.
        A potem założę na miejscu Ojczulkowego trawnika skalniak.

        ***
        Ehem - miały być opinie praktyków, nie praktyczek ;-)
        • dzięki za szczegółowy opis "niedogodności" takich kosiarek.
          • {Turnesolka}:

            ... dzięki za szczegółowy opis ...

            Nieco go ocenzurowałem.
            Nie chciałem straszyć wypadającą zapadką zatrzasku sprzęglającego koło napędowe z zębatką obrotu zagarniaków. Bez niej kosiara nie kosiła. A wielekroć tego kawałka stali szukałem z magnesem w trawie. Do czasu, kiedy Ojczulek nie znalazł mi kilka jego zastępników.

            Pominąłem opis spadających uchwytów z ramion rączek, pod które podłożyłem kilka recepturek, by nie dostawać znów ciosu rączką tą w zęby, kiedy próbowałem zakręcać na nowy pas pokosu.
            Pożądane też było, bym nie opisywał, że aby transportować to cudo techniki po pracy bez nadal kręcącego się bębna zagarniaków, trzeba było przestawiać się z uchwytami i jechać tą kosiarką do tyłu, bo tylko wtedy bęben stał w miejscu.

            Do koncepcji zniechęcania nie pasowała mi zaś pozytywna cecha tej kosiarki - ona jedyna świetnie kosiła mokrą trawę, nawet lepiej niż, gdy trawa wyschła. W deszcz nic nas elektrycznego by nie poraziło :-)
            • ... lepiej niż, gdy trawa ...

              O_____o

              Uuuuuuujć!!!

              >>>>>>>>>>> „...lepiej, niż gdy trawa..."

              (cofanie przecinka)
            • owszem mokrą tnie ale w czasie ciągłych, duzych opadów nikt nie kosi..za to po długich, intensywnych opadach trawa wyrasta pod niebo i mocno sie zagęszcza..próby koszenia takiej gęstej wysokiej trawy konczyła sie co chwila zablokowaniem ostrza..trzeba było sie cofać, by uwolnic kosiarke i wyciagać zerwane kępki. Moja kosiarka miała jesze drewniany wałek dociskajacy darń za bębnem..więc gdy trawa była delikatna ale wysoka, takie cofnięcie powodowało, ze część nieskoszonej trawy kładła sie na długo a potem trawnik wygladał jak wygryziony przez mole..po jakimś czasie, gdy trawa się podniosła trzeba było robic poprawki
              --
              Lady Sybil chrapała cicho. Małżeństwo zawsze jest związkiem dwojga ludzi gotowych przysiąc, że tylko to drugie chrapie...
              • O, właśnie, Też pamiętam to wałujące zacinanie się jescze nie skoszonych odcinków.
                Obecność tego wału u kosiarki to też następny jej plus, mało która elektryczna ma coś podobnego.

                Deszcze?
                Uśmieje się Szanowna {Babcia47}, ale Dar_SześćdziesiątyPierwszy, kiedy go terminy goniły, to miał - więc i ja nadal mam - peleryn coś ze trzy, okapturzone, świetne na deszcze. I nawet jedne śniegowce zdemolował odpruwając im cholewki, bo wypatrzył w nich świetne gumowe, u dołu, ogrodowe obuwie na mokre dni. A dopiero potem zaczęli nam handlowcy sprzedawać podobne chodaczki do ogrodu, te z wkładką pseudoskarpetową.

                Jak Dar61 wpadał w czas letnich załamań pogody do swych włości, to nie mógł czekać na przerwę w opadach, bo następna wizyta wakacyjna wypadała za miesiąc i trzeba było - deszcz, nie deszcz - tę trawkę skrócić.
                Kaptur, gumowce-śniegowce, peleryna - i do roboty z trawą.

                Z czasem, kiedy moim sąsiadom - wtedy jeszcze bezkosiarkowym - kilka lat podkosiłem podjazdy pod garaże na wspólnym podworcu, to oni, kiedy kosiarki nabyli wreszcie, tę pomoc zaczęli kopiować w czas mojej dłuższej nieobecności, a dziś to robią z nawyku. Co ja mówię - mało! - oni mają wyraźne objawy trawnikouwielbieniozy.

                Przerośniętą trawę zwykle mogłem najpierw jak bądź skosić półkoskiem, obniżając ją do zasięgu tej ręcznej kosiarki. Potem kosiarkowanie już jakoś szło.
                Dziś dowolnie przerośniętą trawę, nawet w kłosach, świetnie mi tnie moja kosiarka poduszkowa, mieląca pokos na miazgę, coraz z jej miski od dołu wygarnianą.
                Zachwalam ją ile mogę, bo i nie boi się kamieni [głowicę jej uczyniłem na b. grube żyłki, zastępujące oryginalne nożyki plastikowe], i świetnie kosi na nierównościach. O tym, że nie trzeba z nią w tę i nazad ganiać, a można nią wymachiwać naokoło, już nie napiszę.

                Potem długo tamta toczona ręczna kosiarka służyła za płotem naszych ogrodów, gdzie świetnie (ujć, znów szyszka) cięła szlak obwodnicy na szerokość taczki, dopóki jeden z sąsiadów mi tego dość natarczywie zakazał: „bo wie pan, grzybiarze tam wchodzą nieproszeni".

                Dziś stoi kosiarka seniorka smętnie w garażu i często się o nią potykam, bo ciężka jak sto pięćdziesiąt i jej na hak nie uwieszę.
                Czasem daję się nią pobawić dzieciom.Niech szaleją - byle nie zachorowały na uwielbienieniozę ...
      • {Babcia47}:

        ... mam złe wspomnienia ...

        Potwierdzam.
        Odradzam zakup.
    • Kosiłam już w swoim życiu różnymi narzędziami i urządzeniami. Kosą, taką właśnie kosiarką, tradycyjnymi kosiarkami elektrycznymi o różnej szybkości obrotów oraz podkaszarką żyłkową. Nożycami też.

      Kosiarkę bębnową wspominam najgorzej. Nie nadaje się zwłaszcza do małych powierzchni, bo i tak trzeba potem wycinać trawę przy brzegach. Tradycyjną elektryczną można kosić znacznie lepiej, bo nie musi być rozpędzona, żeby ciąć.

      A jeżeli w ogródku jest mało trawnika, a w dodatku ma on skomplikowany kształt i długą linię brzegową, to dla mnie najlepsza jest elektryczna podkaszarka żyłkowa. Jeżeli jest to taka, którą się trzyma w powietrzu w trakcie koszenia kilka cm nad ziemią, to powinna być przede wszystkim lekka.

    • Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Ja mam bebnowa i doprawdy nie wiem, o co chodzi ludziom na nie narzekajacym. Moge jedynie zlozyc te problemy na karb wyboru lichego modelu kosiarki.

      Od roku mam taka: www.amazon.co.uk/Qualcast-Panther-Powered-Cylinder-Lawnmower/dp/B00027YJAI/ref=sr_1_1?s=diy&ie=UTF8&qid=1367408172&sr=1-1&keywords=qualcast+panther+30
      Jak widac po ponad 400 pozytywnych opiniach na stronie Amazona, jest to naprawde dobry sprzet. Oczywiscie ma swoje minusy, ale moim zdaniem plusy zdecydowanie przewazaja...

      Moj ogrod ma jakies 30-40m2, wiec jest mniejszy od twojego, ale nie jest to jakas straszna roznica. Kosze jakies 1-2 razy w tygodniu, nie mialam do tej pory zadnych problemow. Ostrza sa swietne, kosi przy kazdej pogodzie, mokra trawa to nie przeszkoda, czysci sie w 1-2 minuty.

      Jesli sie zdecydujesz na reczna, to koniecznie kup model z koszem na trawe. Bo bez to jest bezsensowne dokladanie sobie roboty - tu sie zgodze. Jest szybka, ale moze miec problem z dluga trawa - kluczem jest koszenie regularne. Generalnie polecam.

      Ag
      --
      the world as I see it
      www.flickr.com/jazzwink/
      • Po roku meczenia sie z elektryczna kupujemy reczna. Sprobowalismy juz pare razy kosiarka sasiada i to jest rewelacja do naszej delikatnej cieniutkiej trawy. Eletryczna ja tylko szrpala i zostawiala nitki.

        Ekspert od trawy powiedzial ze jak bedzie sie kosic czesto to nawet mozna zostawiac ta scieta trawe.
    • najlepsza kosiarka jak 'przerabialam' w swoim zyciu, najbardziej ekologiczna
      ze wzgledu na powierznie ogrodu nie moge uzywac ale kto wie, jezeli znajde tak aale z pojemnikiem na trawe to pewnie kupie znowu a elektryczna pojdzie w kat
      • Od lat koszę ręczną kosiarką trawnik i polecam.
        Używam 15 letniej kosiarki marki "Stiga", jest stara i ciężka, w maju koszę co 2 dni, czasem co 3, a potem do jesieni raz w tygodniu.
        Skoszona trawa od razu jest rozdrabniana, toteż nie trzeba z nią nic robić bo sama się "wchłania". Kiedyś używałem elektrycznej, ale zanim rozwinąłem kabel i potem zanim pozwijałem to w tym czasie mam skoszoną trawę w sposób ekologiczny.
        Elektryczną można kosić nieczęsto i chwyci, tyle tylko że w efekcie mamy nie trawnik, ale ściernisko, co nie wygląda estetycznie.
        Poza tym gdy używałem elektrycznej, kilka razy skosiłem kabel powodując zwarcie, kilka razy kopnął mnie prąd, nie wiem czy o taką formę relaksu mi chodziło? Dobrą kosiarkę mechaniczną jednak trudno kupić a i nie jest tania.
        Kiedyś jak byłem na wyspach to wszyscy mówili że mechaniczne są najlepsze, ale z powodu lenistwa nie każdemu się chce ich używać. Pozostają jeszcze kozy lub owce, albo igielit;-) Poza tym to jest niezły fitness, za to po skoszeniu szybciej gleba odparowuje, nie lęgną się komary i trawa staje się gęstsza. O wyborze jednak decyduje powierzchnia trawnika, bo przy małym i średnim to frajda, a przy olbrzymim to dodatkowy etat.
        --
        Linux 5% źródło w3schools.com
        • {Rabbinhood}, że ponoć po koszeniu trawnika:

          ... nie lęgną się komary ...

          Można prosić o rozwinięcie tej obserwacji?

          ... gdy używałem elektrycznej, kilka razy skosiłem kabel powodując zwarcie ...

          Gdzie trzyma kabel u elektrycznej nasz {R.}?
          U nas są przy rączkach wszystkich elektrokosiarek i podkaszarek takie trzymadełka na kabel, ja dodatkowo zakładam sobie ich kabel na kark, szyję.
          I nie biegam w tę i nazad, ino macham swą [poduszkową] elektrokosiarką w lewo i w prawo, stojąc w miejscu.
          W odwodach mam ręczne nożyce do krawędzi zielonego kobierca, na źdźbła uparcie chowające się w brzeg skalniaka.

          Moja sąsiadka ogrodowa w fazie przeduwielbieniozowej pożyczała ode mnie duże żywopłotowe nożyce i ciachała nimi swój trawnik. Zaskoczyła mnie nawet swą inwencją.
    • mam,używam-ogródek trawiasty z pnączami 60 m kw-starcza bez problemu.
      Polecam.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.