• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Siew lawendy Dodaj do ulubionych

  • 30.10.12, 19:01
    Siał kto lawendę w listopadzie i miał wschody na wiosnę?
    --
    kocham co chcę, robię co lubię
    limerykura
    http://www.chuda777.republika.pl/grafika/oczko.GIF
    emerytura
    Edytor zaawansowany
    • 30.10.12, 19:44
      Ja siałam w lutym w okresie ocieplenia, po którym były jeszcze mrozy.Wzeszła wiosną.Często są w zimie, nawet w styczniu okresy ocieplenia i można je wykorzystać.Poprzesadzałam w czerwcu na rozsadnik, jesienią niektóre kwitły. Następnej wiosny już ładne krzaczki przeniosłam na docelowe miejsce.Rozsadnik musi być w słonecznym miejscu, bo część z braku innego miejsca sadziłam bardziej w cieniu i te wiosną były do wyrzucenia.
      • 30.10.12, 19:56
        Znaczy sprawdzone, że wzejdą.
        Mam miejsce południowe pod przyszłe ewentualne rośliny.
        Na razie mam nasionka,
        o których prawie zapomniałam,
        teraz mi się przypomniało.
        Jeszcze nigdy lawendy nie siałam.


        --
        kocham co chcę, robię co lubię
        limerykura
        http://www.chuda777.republika.pl/grafika/oczko.GIF
        emerytura
        • 01.11.12, 14:34
          Mam lawendę z samosiewu, czyli musiała wysiać się jesienią, a wzejść na wiosnę.
          • 02.11.12, 09:10
            W ub roku posiałam kilka nasion na wiosnę w skrzynce i wschodów się nie doczekałam.
            Dopiero teraz, przeglądając starą książkę o uprawie roślin,
            doczytałam, że trzeba siać jesienią by nasiona się przemroziły.
            Zastanowiło mnie to, gdyż krzaki lawendy w naszym klimacie przemarzają a nasiona, nie:)
            Jak pośniegowe błotko ustąpi, to wsieję trochę głębiej i poczekam do wiosny.
            p.s
            Potem spotkam na jakim placu tanie sadzonki i powiem sobie po co ci to kobito było się napracować:)
            --
            kocham co chcę, robię co lubię
            limerykura
            http://www.chuda777.republika.pl/grafika/oczko.GIF
            emerytura
            • 02.11.12, 09:34
              Wystarczy jeden krzaczek lawendy, żeby po kilku latach mieć jej całą plantację.

              Pisałam już, że lawenda powinna być co roku na wiosnę silnie przycinana, bo inaczej pędy od dołu drewnieją, ogołacają się i wygląda to szpetnie. Ucięte pędy nadają się do sadzonkowania wprost do gruntu na miejsca stałe, warto tylko potraktować je ukorzeniaczem. Wsadzone w ten sposób zaraz po cięciu ukorzeniły mi się w 100% i zakwitły jeszcze w tym samym roku.

              Przekwitające kwiaty też należy przycinać tak, żeby krzaczek miał ładną formę. W praktyce oznacza to odcięcie pędu kwiatostanowego z jedną lub dwiema parami listków przy dolnym końcu. Tak przycięte lawendy ponownie zakwitają, moje się właśnie podniosły po stopnieniu przywalającego je śniegu i dalej kwitną.
              • 02.11.12, 09:57
                Tyle, że nie mam żadnego starego krzaka lawendy,
                bo po remontowych przekopach,
                wiele roślin mi przepadło.
                Szybciej je może stworzę z nasion,
                które cichcem gdzieś tam uszczknęłam:)
                Planuję dać je wokół róż, jako rośliny towarzyszące i przy tym pachnące i trwałe,
                jeśli na zimę je jakoś okryję.
                --
                kocham co chcę, robię co lubię
                limerykura
                http://www.chuda777.republika.pl/grafika/oczko.GIF
                emerytura
                • 02.11.12, 10:19
                  A gdzie mieszkasz, że planujesz okrywanie lawendy na zimę? Bo w środkowej Polsce ona zimuje bez okrywania. Moja pierwsza wprawdzie zdechła, ale to dlatego, że była wsadzona w glinę, z której można lepić cegły. Na szczęście zdążyła się wysiać i ta siewka żyje już przynajmniej ćwierć wieku, a jedyne co robię, to przycinanie. Lawenda dobrze czuje się w ziemi przepuszczalnej i niezbyt żyznej, jak to zwykle bywa u szaro omszonych roślin. No i powinna rosnąć w miejscu słonecznym. Nawożenia nie wymaga.
                  • 02.11.12, 10:27
                    Małopolska,
                    wystawa będzie bardzo południowa, przed domem,
                    ciepło, skwar latem, ziemia dobra,
                    obawiam się że jak róże będę nawozić, to przenawożę też tę lawendę.
                    Trzeba będzie znaleźć na to sposób.
                    Ale to dzielenie skóry na niedźwiedziu.:)
                    Róże dopiero co posadzone, w ilości sztuk 10
                    a lawenda w postaci nasionek w woreczku:)
                    --
                    kocham co chcę, robię co lubię
                    limerykura
                    http://www.chuda777.republika.pl/grafika/oczko.GIF
                    emerytura
                    • 02.11.12, 12:27
                      Lawenda najlepiej czuje się we własnym towarzystwie, tak często uprawia się ją w kraju skąd pochodzi.Wszelkie sąsiednie rośliny powodują wyleganie samej lawendy( wyciąga się do słońca), albo te rośliny gdy urosną, albo po deszczu (np. róże) wykładają się na nią i deformują krzaczki.
                      Sadzonki lawendy, często odmiany o nieco niższym i zwartym wzroście niż gatunek można wiosną kupić w multipaletkach po ok.3 zł sztuka.Z siewu rozmnaża się gatunek, u mnie były to dość wysokie krzewinki, luźne i trudno było, mimo cięcia utrzymać ładny kształt.
                      • 02.11.12, 16:55
                        Wysiałam dziś lawendę.
                        Tym wątkiem przypomniałyście, że mam nasiona.
                        Zobaczymy czy i jak skiełkuje.
                        Kot mi się kręcił i chyba na kota też wysiałam - taki spragniony głasków :)
                        • 02.11.12, 19:15
                          Pola lawendy w Prowansji, to zjawisko wszystkim znane.
                          Jednak warto również poczytać o sąsiedztwie kwiatów dla róż.
                          Czytałam na innych forach już.
                          Zależy też jakie to obok będą róże.
                          U mnie trzy lata temu na placu po 1 zł sadzonki lawendy były,
                          trzy kupiłam, nawet kwitły ale po przekopach remontowych mi zaginęły.
                          Lawendy widziałam w marketach po około 30 zł w donicach,
                          jakieś takie pełne szyszkowe,
                          ale jeszcze nie upadłam na głowę by takie kupować.
                          Chcę mieć zwykłe proste kłosy, a nie łany i pokłosy.
                          --
                          kocham co chcę, robię co lubię
                          limerykura
                          http://www.chuda777.republika.pl/grafika/oczko.GIF
                          emerytura
                          • 02.11.12, 20:59
                            W marketach 'pełne, szyszkowe' jak piszesz to lawenda francuska u nas nie zimująca.Jest w naszym klimacie do dekoracji sezonowej, dlatego wyrośnięta by od razu była dekoracyjna np. latem na balkon czy do pojemnika.
                            Teoretycznie poleca się łączyć lawendę z różami, ale w praktyce to trochę inaczej wygląda, nie może rosnąć dosłownie pod krzewem 'u stóp'.Musi być duża rabata by róże odsunąć od krzaczków lawendy.Zresztą do róż trzeba mieć swobodny dostęp, bo wymagają sporo zabiegów pielęgnacyjnych.
                            • 02.11.12, 21:28
                              Dagusiu, u mnie róża pnąca jest obsadzona lawendami. Róża i lawendy widocznie się zaprzyjaźniły, bo już parę ładnych lat rosną pięknie w bardzo bliskim sąsiedztwie.
                              Stwarza to trochę dla mnie kłopotu z przycinaniem i czyszczeniem wokół krzewów.
                              • 02.11.12, 23:03
                                A z pnącą to bardzo możliwe, że sobie zgodnie żyją ;)
                                • 04.11.12, 11:10
                                  Posiałam.
                                  Wczoraj pięknie i ciepło było.
                                  Pożyjemy, zobaczymy.
                                  Chodzi o to by lawenda zasłoniła gołe pędy róż,
                                  szczególnie tych wielkokwiatowych.
                                  Nie sadzi się przy samej róży oczywiście
                                  a trochę dalej w rządku czy jak komu pasuje.
                                  Ta z której nasiona zebrałam nie była wyższa niż 50 cm.

                                  Poza tym można ja ciąć jak się za bardzo rozrośnie i jest trwała,
                                  nie trzeba co roku ziemi kopać by coś nowego wsadzić, tak to kombinuję.
                                  No i jeszcze ścinki można dać do podusi i potem mieć zdrowy sen.
                                  Niepozorne kwiatki i liście nie zagłuszą widoku róż
                                  a ich kolor ze wszystkim kolorami róż dobrze się komponuje.

                                  --
                                  kocham co chcę, robię co lubię
                                  limerykura
                                  http://www.chuda777.republika.pl/grafika/oczko.GIF
                                  emerytura
                                  • 23.09.13, 15:25
                                    Znowu jesień i lawendę by siać?
                                    Figa z makiem, wszystko wymarzło.
                                    Nic mi nie wzeszło, no jedna roślinkę przypadkiem wyhodowałam.
                                    Za ostre zimy u nas na to?
                                    --
                                    forum.gazeta.pl/forum/f,132062,Emerytura_na_wesolo.html
                                    http://www.chuda777.republika.pl/grafika/usmiech_ani.gif
                                    • 24.09.13, 10:14
                                      Zrób tak jak wyżej pisałam, poczekaj do końca ostrych mrozów, czyli mniej więcej końca lutego.Jesienią możesz sobie przygotować miejsce, przekopać z piaskiem.
                                      • 24.09.13, 10:30
                                        Ślicznie dziękuje za podpowiedź. Taki niby szczegół a wszystko zmienia.
                                        Czyli marzec będzie odpowiedni.
                                        Ktoś gdzieś pisał o forsycjach kwitnących,
                                        że gdy się zażółcą to bezpiecznie już siać do gruntu, tak?
                                        Ale w przypadku lawendy, może za późno?
                                        --
                                        manunatura.blox.pl/html
                                        • 24.09.13, 10:54
                                          W przypadku lawendy za późno.Najlepiej kierować się przebiegiem pogody w danym sezonie.Jak w połowie lutego nie będzie już silnych mrozów, śniegu a przygotowane miejsce względnie obeschnięte ( słoneczne i wcześnie nagrzewające się wiosną, zaciszne trzeba wybrać), to można wtedy wysiać.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.