Dodaj do ulubionych

Sąsiad i randap i wszystko zniszczone :(

23.06.13, 23:34
Witam .
Weszłam na to forum z nadzieją że uzyskam tu pomoc .

Trzy lata temu , nabyłam od staruszka sąsiada ROD . On miał tą działkę od początku istnienia . Działka jest narożna i była ogrodzona tylko z 2 stron . Założyłam ogrodzenie "wewnętrzne" . Jeden sąsiad nie miał nic przeciwko , natomiast ten 2 od tego czasu robi wszystko by zrobić mi na złość. Zaczęło się od tego że , zalewam go wodą z altankowego dachu. Dach w całości jest na mojej działce . Potem nakazał rozbiórkę altany bo nie ma 3 metrów od granicy. Ja juz nabyłam działkę z tą altaną i on z pewnością widział że pierwszy właściciel tak buduje i pewno dał na to zgodę .

Ale czarę goryczy przelał dziś , cały pas za altanka kompostownikiem , oraz tuje polał randapem czy jak się to nazywa . Spaliło wszystko , kwiaty które miałam tam posadzone , słoneczniki , chrzan , ozdobną trawę . Myślę że doleciało też do tuji bo nagle od strony sąsiada zrobiły się rude. Spalone, wszystko zniszczone .Tak po ludzku chce mi się wyć .

Masa mojej pracy , ale też i koszt kwiatów czy tuji , które rosły tam już 3 lata ...
Ogród miał być dla mnie terapią po chorobie nowotworowej .

Czy można go ukarać i jak ??? Nikt nie złapał go za rękę , sąsiad z działki dalszej widział jedynie jak on ten środek rozpuszczał z wodą . Ale samego momentu pryskania nie widział .

Jutro poprosiłam prezesa , by to zobaczył . Ale co on może ...

Bardzo proszę o poradę .
Z góry dziękuję .
Edytor zaawansowany
  • kocia_noga 24.06.13, 08:34
    Nie wiem, co ci poradzić. Sama miałam kilka podobnych doświadczeń, moje sąsiadki też. Pewnie jesteś roztrzęsiona, zrozpaczona, zła i w dodatku bezsilna. Ja bym taka była gdyby mnie to spotkało. Możesz myśleć o zemście, ale taki starszy facet jak się uprze, to spali ci altankę na przykład. Twoje nerwy i zdrowie są w tej chwili najcenniejsze. Możesz zebrać w sobie wszystkie siły i uspokoić się trochę, a możesz równie dobrze ulżyć sobie i narobić krzyku na działce.Możesz poprosić kogoś żeby cię wspierał i pójść do sąsiada porozmawiać, o ile nie czujesz że sama podołasz. Możesz mu różne rzeczy powiedzieć, np że ta działka to terapia dla ciebie, że bardzo cię to, co zrobił zdenerwowało i że nie chcesz żeby się takie ataki powtarzały.
    Że wiesz, że to on zrobił i że nie rozumiesz dlaczego.
    Zawsze można założyć, że zrobił to z głupoty a nie z wrogości dla której znalazł ujście w postaci kozła ofiarnego, jakim się stałaś ty.
    --
    Sygnaturki brak do odwołania
  • irsila 24.06.13, 11:31
    działka
    w sensie kawałeczka ziemi,
    z uporem maniaka do mnie powraca
    pojechałabym,
    uprawiałabym,
    posiedziałabym,
    tyle planów z tym na emeryturę było,
    tyle, że zdrowie te plany odgoniło
    maja krzepę ci działkowicze
    ja tylko z bólu nieraz kwiczę...
    pojechałabym a tu pada,
    wysłuchiwać musiałabym sąsiada, że mu moja gałąź na jego teren pada,
    że moje mu na jego trawnik przełażą ślimaczki,
    wysłuchiwać piskliwego trajkotu sąsiadki,
    pojechałabym a tam plony przez kogoś zebrane,
    harować do upadłego, kręgosłupa krzywego,
    nogę złamać przy jabłonce,
    zlekceważyć gorące słońce,
    udaru dostać słonecznego
    i zawału mięśnia sercowego
    i powrócić z działki w trupiarce...
    --
    moje blogi:
    Limerykura
    Ogródek
    Szydełko i krzyżyk
  • ewa4343 24.06.13, 16:26
    :)

    mądrze i dość specyficznie ujęty problem działkowania.
    Wiele tam nie uprawiam , ale jest coś co mnie tam ciągnie dziennie , zima lato i śnieg i deszcz , mianowicie niczyje koty , które karmię . A jak juz tam jestem to posadzę kwiatka i dbam by było estetycznie .
  • krynia58 24.06.13, 14:39
    U mnie na działkach też był ten problem. Skłóceni sąsiedzi - niegdyś przyjaciele.
    I jeden nich drugiemu polał randapem wzdłuż działki, oczywiście niszcząc cenne nasadzenia.
    A działka naprawdę zadbana i widać ile serca włożono, nie mówiąc o kosztach.
    Właściciele skierowali sprawę do sądu... i wygrali.
    Tylko nie wiem, czy poprzez zarząd ROD, czy np nie mogąc uzyskać od nich pomocy - sami wybrali tę drogę, nie dopytałam...
  • ewa4343 24.06.13, 16:35
    Poprosiłam naszego prezesa by sam zobaczył co się stało . Przyszedł , no i jak to mężczyzna - obiecał załatwić sprawę . A ponieważ sąsiad ten właśnie jest skonfliktowany z wszystkimi sąsiadami , to pewno zarząd podejmie wreszcie jakieś konkretne decyzje . Przynajmniej mam taką nadzieję .
    Pozdrawiam serdecznie :)
  • mjot1 24.06.13, 21:54
    Cóź… Człowieka nawet w ogrodach napotkasz… Niestety

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.