Dodaj do ulubionych

straszliwe chwasty w ogródku-jak zlikwidować

31.01.19, 10:59
Jestem kompletnie zielona w zakresie ogrodnictwa. Dostałam mikroogródek (około 30 m kw) koło domu. Jest tam głównie trawa i kilka drzewek, troche krzaków. I niesłychane kłębowisko chwastów.
Plan mam taki, że chcę pozbyć się chwastów i zasadzić od nowa trawę - to na początek. Ogródek nie był uprawiany ładnych parę lat, jest zaniedbany. Ubiegłego lata pozbierałam wszelkie śmieci, patyki, liście etc, skosiłam trawę i próbowałam przekopać ogródek, żeby wybrać te chwasty (to za radą ekologicznie zorientowanej znajomej działkowiczki). Okazało się, że nikt nie był w stanie wbić wideł ani łopaty, bowiem paskudne chwasty pod ziemią mają skołtunione kłącza.
Następnie doradzał mi stary działkowicz, który zalecił spryskanie chwastów straszliwym randapem. Zrobiliśmy to (tak, wiem, odchodzi sie już od tego) poprawiając potem dwukrotnie (pogoda ok, brak wiatru, brak deszczu), liście chwastów trochę uschly, ale potem wszystko na nowo powstało. Potem przyszła jesień i zima i nic nie było robione.
I teraz nie bardzo wiem co mam robić. Randap nie dał rady i niby powinnam powtórnie spryskać chwasty, ale w sumie nie bardzo chcę go używać, to szalenie toksyczny środek. Nie wiem czy da się pozbyć chwastów samym ich wykopaniem. Tylko jak to zrobić? Wynająć rosłych chłopów do kopania?
Trochę się gubię, doradzają mi dwa różne obozy, mam wrażenie że nic nie działa, a chcę ruszyć tej wiosny. Proszę o poradę.
Aha, nie wiem jaki to rodzaj chwastów, ale znajoma od lat walczy z takimi u siebie (na mniejszą skalę) tez pryskając je randapem, a one znów rosną. Także jakieś wyjątkowo uparte.
Edytor zaawansowany
  • horpyna4 31.01.19, 14:44
    Niewykluczone, że masz takie chwasty, których nasiona wschodzą po kilku latach leżenia w ziemi. Na coś takiego żaden randap nie pomoże.

    Szkoda, że nie masz zdjęć tych chwastów, bo byłoby łatwiej coś poradzić. Jeżeli np. ziemia jest kwaśna, to rosną na niej rośliny nie lubiące wapnia; wtedy wystarczy zwapnować. I na odwrót - jeżeli jest wapienna i rosną głównie wapnoluby, to pomoże zastosowanie nawozów zakwaszających glebę.

    Pomaga też wysianie trawy i koszenie jej na krótko co tydzień, bo mało które rośliny dwuliścienne wytrzymają takie traktowanie, a poza tym nie dopuścisz do dalszego samosiewu. To, co wzejdzie z nasion leżących teraz w ziemi, nie wyda już następnych nasion. Zlikwidujesz w ten sposób chwasty jednoroczne, a bylinowe też będą mocno maltretowane i po jakimś czasie wykończą się.

    Jeżeli pamiętasz, jak te chwasty wyglądały, to może poguglaj trochę, szukając zdjęć chwastów. Zidentyfikowanie przynajmniej kilku z nich bardzo by pomogło.
  • drinkit 31.01.19, 15:47
    Znalazłam zdjęcie samego kłębowiska, nie wiem czy wiele to pomoże:

    Tekst linka
  • drinkit 31.01.19, 16:05
    I czy np. miałoby jakikolwiek sens przekopanie ogródka glebogryzarką, wybranie chwastów i zasianie trawy, a potem regularne jej przycinanie?
  • horpyna4 31.01.19, 17:07
    Wygląda na to, że masz podagrycznik. Współczuję, bo to wyjątkowo upierdliwy chwast, w dodatku bylina. Poczytaj o nim i o sposobach tępienia.

    Glebogryzarkę sobie odpuść, bo z każdego odciętego kawałeczka kłącza wyrośnie nowa roślina. Lepiej spróbować wytrząsnąć widłami amerykańskimi, mniej pozostanie w ziemi; skuteczny też bywa norkros. Jeżeli ziemia jest zwięzła i gliniasta, to warto zrobić to po dłuższych opadach deszczu, bo ziemia będzie zmiękczona i kłącza nie porozrywają się tak łatwo.

    Niektórzy zalecają nawóz azotowy, ale nie wiem, czy pomaga (na szczęście u mnie tego chwastu nie ma, więc nie mam osobistego doświadczenia). Poza tym rzeczywiście warto po wstępnym odchwaszczeniu zasiać trawę i bardzo często ją kosić.
  • enith 31.01.19, 20:36
    Zgadzam się z Horpyną w kwestii glebogryzarki. Ostatnia rzecz, jakiej ci trzeba, to posiekać kłącza chwastów na milion malutkich kawałków, z których wyrośnie milion nowych roślin. Nie ma mowy, że dasz radę wszystkie wybrać z ziemi, więc zdecydowanie lepiej sprawdzi się polecona przez Horpynę metoda: widły i ręczne wyciąganie długich kłączy, starając się ich za bardzo nie porwać.
  • dar61 31.01.19, 22:34
    Sąsiadki dobrze podpowiadają w metodyce bezchemicznej.

    Warto tutaj byłoby poznać, jaki to areał do agro-remontu / jaka gleba...
    Bo jeśli nie za duży, to zachwalałbym sprawdzony od wieków sposób - tzw. regulówkę.
    Dość pracochłonny, ale skuteczny na lata.
    Jak się postarać, to w nim nawet kłącza różnych perzów i podagryczników polegną - ale wymaga staranności - niegubienia kawałków kłączy, podziemnych odrostów zbyt płytko.
    Nawet mechanicznie można to wykonać odpowiednim pługiem - byle ciągnik miał gdzie wjechać - można mu nawet zdemontować czasowo część ogrodzenia, by się dostał. Na ogródku [ciasnym, zbyt wydłużonym] mojej śp. Babci w takim celu zapraszano zaprzęg konny - raz na kilkanaście lat to się zdarzało, gdy ktoś nie użytkował ogródka.
    Czy też i ręcznie ten zabieg odratowywania zaniedbanych chaszczy można zrobić?
    Oczywiście, choć to nielekka robota.

    Na czym polega?
    Wykopuje się gdzieś od jednego boku głęboki wykop na kształt rowu [słowo rowek jest zbyt minimalistyczne] - na dwa sztychy łopatą - i w ten wykop wrzuca się całą wierzchnią, pasami oczywiście, warstwę gleby - by zakopać tę wierzchnią, przerośniętą kłączami, zdziczałą tak głęboko, aby kłącza już nie miały siły przebić się na powierzchnię.
    Warstwą wierzchnią po tym zostaje ta wykopana z głębi - czyli w praktyce nastąpi obrócenie gruntu nawet na pół metra - tak jak czynią to pługi na tzw. pełną głębokość [warstwy uprawnej].
    Cały szkopuł w tym, by wykonać pracę metodycznie, nie pogubić gdzieś tego zdziczałego kołtuna za płytko.
    Jak kto ma przy tym chęć wytrząsać nadwyżkę/ całość kłączy, korzeni - polecam. Ja tak robiłem. Mało! Jak kto opanuje niezbyt trudną umiejętność wypatrywania przy tym znanych szkodników glebowych - pędraków [charakterystyczny typ larwy z rozdętym odwłokiem, wydobyty zawija odwłok pod siebie], gąsienic rolnic, tez może i turkuci - może je odrzucać do wiaderek i ... serwować ptakom - nawet zimą zjawią się różne głodomory, jeśli się im te owady na płytkich miskach zaserwuje. Sprawdzone!
    Taka lustracja w czasie regulówki warta jest wykonania, daje ocenę przyszłych zagrożeń.

    Jeśli się już wykonało skutecznie opryski herbicydami zwykłymi czy systemicznymi, nie ma kłopotu - zmartwiała darń zakopana na dwa sztychy to niezły nawóz, rozłoży się i zasili głębię gruntu.
    Z kolei zalegające w gruncie nasiona chwastów, czekające nawet do 5-7 lat na swój czas, jeśli się je z wierzchnią glebą zakopie na ten nawet jeden sztych wgłąb gleby - już są żadnym zagrożeniem - nie bez powodu kiedyś wykopana przez krety głębszą glebę brało do donic na kwiaty - była jak wysterylizowana z chwastów.

    Jeśli jest dużo czasu do zasiania trawy, jeśli ziemia nie zamarza zimą - można orkę wykonać właśnie teraz, nawet przekopywać ręcznie. Nie ma wtedy pośpiechu, terminów i nawet przesuszania gruntu.

    Jakie widziałbym minusy regulówki?
    A to zależy od urodzajności gleby:
    - gleby ubogie w głębi gruntu, np. piaszczyste - zubożą się, bo ich warstwa próchniczna po przekopaniu/ przeoraniu zalegnie dość daleko od korzeni roślin;
    - gleby zbyt zwięzłe, gliniaste mogą znów stać się mocno czułe na suszę lub ulewy.
    Obie te sytuacje w czasie regulówki trzeba wykorzystać do dodatkowych zabiegów - dostarczenia słabym glebom z wierzchu jakiejś dowiezionej próchnicy - czyli słynne podbudowywanie trawników na piaszczystych, zbyt ruchomych gruntach - kilka cm dla traw wystarczy, potem można je wspomagać nawożeniem.
    Gleby gliniaste, ilaste, zlewne, w jakichś wgłębieniach zalewane deszczami po prostu się w tej fazie roboty dopiaszcza, doziarnia - wyrównując niedostatek zdrenowania, też oczywiście z wierzchu dodaje czegokolwiek typu próchnicodajnego - mnóstwo porad dawali nasi forumianie w tym względzie.

    Jeśli z kolei {Drinkit} ma zamiar na np. swej już przekopanej i przeoranej włości ułożyć trawnik z rolki, to już tym samym będzie trawa miała w swej warstwie korzeni wystarczająca na wiele lat warstwę próchnicy, a odpowiednie zasilanie trawnika skoszoną i potem skompostowaną warstwą przetworzonego siana będzie możliwe.

    Każda gleba pod trawnik wymagałaby pewnego dosypania podkładu - na glinach dla udrożnienia, zdrenowania (piaszczysto-żwirowa podkładka, nawet z lekkim pochyleniem swego dna w kierunku jakimś, co da samodzielne odwadnianie). Można wbudować tam specjalne wgłębienia [drenaż francuski] - coś typu podziemnego odpływu rowkami.

    Na glebach zbyt piaszczystych lub zbyt szkieletowych podbudową byłby - nie za głęboki - dodatek mieszanki właśnie gliniasto/ ilasto-próchnicznej, by w przyszłości zatrzymywał wilgoć na czas susz.

    Namawiam na dobre rozeznanie rodzaju gruntu, podglebia - na wykonanie wykopów, odwiertów sondażowych, dobre zaplanowanie zabiegów przygotowania gleby. Potem pozwoli to oszczędzić dodatkowej roboty.
    A jak się znajdzie w taki czas niespodziewane w podglebiu znaleziska, jak u nas*, mniej się będzie szwendać w przyszłości poszukiwaczy zabytków z wykrywaczami metali, będzie mniej kłopotów z wbijaniem jakichś podpór, wkręcaniem świdrowatych mocowań parasoli itd. - bo u nas na kilku ogródkach właśnie takieśmy przygody mieli.

    U nas przy okazji takiej roboty oplotłem wskroś nowy ogródek podziemną gmatwaniną węży i studzienek dostępu do wody, gustownie w rozgałęzienia bogatą - na kilkanaście lat starczyło, nim zacząłem to modyfikować. O odgałęzieniach elektrycznych łączy już nie piszę.
    To była niezła frajda, taka właśnie startowa.
    Na tym właśnie etapie podziemne systemy nawadniania trawników/ maty-siatki przeciw kretom się instaluje, polecam to.

    Nawet zazdroszczę {Drinkit} tego etapu działań i życzę wszystkiego pomysłowego!
    Temat rzeka

    próbował się strzeszczać, jak widać niezbyt udanie
    Dar61

    */
    - rower w częściach, wiadra stalowe bez dna, stalowe taśmy typu prętów odgromowych [szły poza granice ogrodu, odcięliśmy je na granicy];
    - kłęby papy, folii, pończoch, zwały śp. słoików, dachówek [ogrody przydomowe się rozrastały w głąb terenów leśnych - jeszcze i my musieliśmy sąsiadów ogrodowych odzwyczajać od ciepania za płot odpadów];
    - sterty zabawek, butów z demobilu, pasy podłogowych wykładzin [sąsiedzi namawiali nas na ten patent - pono dawał im za-/ przypłotowo mniej roboty z wsiewkami chwastów;
    - grube zwały betonów w pasach, blokach, płytach, za płytko, by nad nimi glebę przekopać, a za głęboko [dla śp. sąsiadów], by wydobyć [to ślady jakichś hodowli nutrii pono];
    - kilkanaście monet, najstarsza z XVII wieku, jedna pseudomoneta - szton hazardzistów;
    [...] i wiele innych.
    Spis podaję nie dla analiz, a dla ... wkomponowania dzieciarni w akt zagospodarowania włości, niech szukają i pomagają.
  • drinkit 01.02.19, 09:59
    dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
    Jeszcze zapytam dla porządku - gdybym jednak chciała (hipotetycznie) traktować chwasta chemią, to po prostu pryskać aż uschnie i przekopać widłami?
  • horpyna4 01.02.19, 10:25
    Znacznie bezpieczniejsze jest traktowanie pędzelkiem. Nawet w dzień bezwietrzny nie jest dobrze pryskać, bo najdrobniejsza mgiełka długo utrzymuje się w powietrzu, zanim opadnie.

    I nie przesadzaj, da się wytrząsnąć. Ja kiedyś ręcznie usuwałam gęsty perz z ok. 150m2 zbitej gliny, więc wiem, co to znaczy. Dlatego też polecam oprócz wideł jakiś norkros, albo po prostu duże pazurki na dłuższym trzonku - bardzo pomagają przy takiej robocie. Dobrze jest też mieć małe, lekkie grabie o ośmiu zębach - wyczesują gęściej.

    Jeżeli na przedwiośniu ziemia będzie rozmarznięta, to warto jak najszybciej zrobić pierwsze wypruwanie. Potem odczekać, aż resztki kłączy zaczną wypuszczać nowe pędy i powtórzyć; po ciepłym wiosennym deszczu młode pędy pokazują się bardzo szybko, więc bez problemu dwa, a nawet trzy razy zdążysz przetrząsnąć ziemię przed wysianiem trawy. Z sianiem trawy nie warto się spieszyć, bo najlepiej zrobić to, jak jest już zdecydowanie ciepło.
  • wrotek0 01.02.19, 10:31
    Powierzchnia malutka, sugerowałabym na wiosnę, jak chwasty znów ruszą , raz jeszcze potraktować je wrednym herbicydem a potem na całości ułożyć czarną włókninę - trzeba ją przyszpilić , żeby nie fruwała. Wszystko, co wiosną będzie próbowało skiełkować z nasion, powinno zdechnąć z braku słońca. Radziłabym wybrać włókninę gładką, nie taką tkaną z pasków folii tylko rodzaj czarnej grubej j fizeliny. Z taką z pasków mam złe doświadczenia - po pierwsze paski się strzępią i wszędzie ich pełno a po drugie, jeżeli miałabyś na przykład perz, to będziesz miała piękną mereżkę. Przelezie między paskami. Na pierwszy sezon,żeby nie było smutno, ostawiłabym na włókninie jakieś skrzynki czy donice z roślinkami, które jesienią przesadzisz do gruntu a na rozstawienie leżaka kilka zwykłych palet transportowych.
    W sierpniu można siać trawę (lub ułożyć z rolki), tylko czy teren nie jest zbyt zacieniony i czy w przypadku suszy dasz radę regularnie podlewać?
  • bruner4 05.03.19, 14:24
    Wystarczy sama agrowłóknina (czarna) -obkładasz całą powierzchnia i określonych miejscach robisz otwory pod nowe rośliny.
  • dar61 06.03.19, 11:49
    A. Spod czarnej włókniny pędy typu perz przebijają się bez kłopotu, szczególnie w miejscach nacięć - sprawdzone.
    B. Wsiewające się odgórnie nasiona typu mniszek kiełkują i ukorzeniają się w mikroporach włókniny bez kłopotu, jeśli nie doglądane - sprawdzone.
    D. Wariant z plandeką z pcw-plecionki, nieco lepszą, jak wyżej.
    D. Z folii czarnej - jw. [sprzyja osadzaniu się pod nią kolonii nornic/ mrowisk, bo sucho]
    F. Trociny - jw.
    G. Korotrocina - jw.
    H. Korowina - jw.
    I. Palnik gazowy/ dysza gorącego elektrooporowo powietrza - jakotako;
    J. Minimim 15 cm grubo zasypka zrą(ę)bków drzewnych, nawet niebarwionych - jakotako;
    K. Min. 10 cm zasypka mineralna - jakotako, ale mało aktywna chemicznie i płukana ze swego pyłu.
    (...)
    Z. Zakładki z płyt kamiennych imitujących skałki - niezłe, ale brak miejsca na rośliny...

    Pominięto C. (chemia) z przyczyn domyślnych.


    Zielonym do góry!
  • bruner4 06.03.19, 20:09
    Jeśli agrowłóknina z plecionki pcv założona jest tak jak trzeba, nie ma opcji by przebiły się przez nią pędy i korzenie, izoluje też ona od światła, co co powoduje brak wegetacji roślin pod nią. W miejscach nacięć- tam gdzie sadzimy nasze rośliny, wiadomo że mogą pojawić się chwasty, ale nie jest to żaden problem usunąć je wtedy. Kora rozsypana nie zabezpiecza przed chwastami, można nią posypać położoną agrowłókninę- lepiej wygląda.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.