Dodaj do ulubionych

Stary kasztanowiec nie zakwitnie?

19.04.19, 20:16
Jak w tytule. Oglądam dziś młode liście i... nigdzie nie ma zawiązków kwiatów! Ani jednego. Zdębiałam. Zaczęłam szukać zeszłorocznych zdjęć i dokładnie o tej porze miesiąca każda gałązka kończyła się małym, podobnym do winogron, zawiązkiem. W tym roku są same liście. Czy jest na sali ktoś, kto mi to wytłumaczy?
Edytor zaawansowany
  • dar61 19.04.19, 21:51
    Najprostsza zasada mówi, że te drzewa, jakie mają największe owoce, właśnie typu orzecha, nie owocują [obficie] dorocznie. Mają swe odstępy [obfitego] owocowania. To dla drzew duży wysiłek, by zbudować plon owoców.
    Po wtóre, u niektórych gatunków zawiązywanie pąków kwiatowych zależy od warunków w danym roku - nie tylko glebowych, też pogodowych. Przecież u tych, jakie zapylane są przez owady, uniemożliwienie oblotu owadom nawet przez deszcze, a co dopiero chłody, może zawalić plonowanie. Nawet zawiązki owoców, już zapylonych/ zapłodnionych, potrafią z tych przyczyn opadać. Podobnie jest i u wiatropylnych.
    Wiem, to truizmy. Ale to wstęp.

    Nie do końca wiem, gdzie rośnie ten analizowany kasztanowiec. Może mieć w tych warunkach zimową/ okołoprzymrozkową (w czasie kwitnienia) zmrozowiskową/ zastoinową sekwencję przepływu/ zalegania zbyt chłodnego powietrza. Może sam nie zawiązywać przez to pąków kwiatowych.
    Nie do końca wiem, jaką ma glebę - może dla niego zbyt ubogą, co może powodować rzadkie, nawet śladowe owocowanie.
    No i po trzecie, nie wiemy, czy zeszłego roku/ kilka lat z rzędu pogoda letnia zbyt (jak u nas) tego kasztanowca nie osłabiła. Czy brak - w odpowiednim czasie - opadów deszczu nie dał mu w kość - jak u nas.

    Warto ocenić, czy nie ma jakichś martwic w koronie, uschniętych całych jej partii, zasychających teraz gałązek. Nawet podziemnie takie martwice - w partiach korzeni - mogą następować*. Oceniłbym nawet, czy są jakiekolwiek zeszłoroczne przyrosty na pędach - ich brak da info o kondycji zeszłorocznej właśnie - w czasie szykowania tegorocznych kwitnień i owocodawania.
    Spytałbym też o pojawy szrotówka kasztanowcowiaczka i jego nękanie tego kasztanowca.
    Fachowcy, m.in. leśnicy, mogą wypatrzeć np. na drzewach ślad tego, gdy drzewo przez wiele lat - na określonej swej wysokości - „przedzierało” się przez strefę zastoin zimnego powietrza w czas przymrozków [wiosną - niszczących nowe przyrosty/ jesienią - niszczących ich drewniejące pędy], jakie demolowało pędy przez przymrozki. Widać na drzewie potem, gdy z tej warstwy drzewo wreszcie wyrosło - i strzeliło przyrostami w strefie wysokości „bezpiecznej”.
    Temat rzeka.

    Nieco mi to wszystko się kojarzy z właśnie zeszłoroczną pogodą zbyt ostrego, upalnego lata w połączeniu z brakiem opadów. */ U nas nastąpił pomór krzewów [za mało podlewanych], a jeszcze jesienią na naszym kasztanie jadalnym w jego koronie nastąpiły silne zamierania pędów, wręcz konarów. Na dodatek właśnie zeszłego roku zabrałem mu mnóstwo wody deszczowej, jaka zasilała mu korzenie odgórnie - od dwóch dekad z hakiem miał wylewającą się wodę z rynny, a teraz zmieniłem wokół domu drenażem opaskowym te warunki, całość wody z rynien ciągiem rur odchodzi w studzienki, choć jedną z trzech z nich dałem mu pod nos, to jest w korzeni, ale 1,5 w głębi gruntu, ale blisko poziomu gruntu chłonnego w tzw. calcu. Zmieniło to dość nagle warunki drzewu i zbiegło się z suszą glebową w zeszłym sezonie.
    Podobnie kilka cennych roślin wieloletnich okazało się nieodpornych na tę zeszłoroczną pogodę półpustynną u nas.

    Analizowanie i podobne poszukiwanie przyczyn musi {Noxnegra} przeprowadzić dla swych warunków, też zeszłosezonowych.
    W innej lokalizacji niż opisuję - w ogrodzie u sąsiadów - na b. ubogiej posośniankowej glebie od wielu lat rosną marne wiśnie. Nawet nie pamiętał śp. sąsiad, by kwitły [jest tam zmrozowisko], a owoce na nich widziałem chyba raz, nim się do nich dobrały ptaki.
  • noxnegra 19.04.19, 22:00
    Od ok. 10 lat drzewo jest w dobrym stanie, od kiedy aktywnie walczymy ze szrotówkiem. Co roku był obsypany kwiatami, jesienią były kasztany. Może kwietniowe mrozy z pierwszej części miesiąca zahamowały zawiązywanie kwiatów? Rozejrzę się też po okolicy, jeśli inne drzewa nie będą kwitły - może to nie problem konkretnego drzewa, tylko faktycznie zeszłoroczna susza lub przymrozki. Ta wiosna też bez deszczu... Wielka szkoda, podczas kwitnienia aż huczało od owadów.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.