Dodaj do ulubionych

ćma bukszpanowa morduje nasze piekne bukszpany!

18.07.19, 20:44
Po dwoch dniach z zielonej masy zostala szara bryla-wyglada jak kosciotrup ze strychu. Gasiennice przynioslam na spodniach i bluzce do domu, pryskalam jakims silikonowym preparatem. Kaza wycinac i spalic. Ba! gdzie spalic? jak wyciac taki wielki krzak pelen liszek? Moze ktos zna metode na uratowanie? Przeciez w parkach palcowych jakos ich nie wycinaja. A slysze,ze cma atakuje wszedzie. My na Ursynowie mieszkamy.
Edytor zaawansowany
  • horpyna4 19.07.19, 08:37
    No to mnie nieźle przestraszyłaś. Ja też na Ursynowie i mam w ogródku wielką, ponad 30-letnią bukszpanową kulę. Jak się wybiorę na urlop, to pewnie po powrocie zastanę sam szkielet.
  • mamap 19.07.19, 17:01
    Kup trucizne i spryskaj juz przed urlopem! Sprzedawczyni w pawilonie w Leclercu mowila,ze wiele osob ostatnio przychodzi z tym problemem, ale trutki najblizej w OBI.To jest masakra i b.przykry widok, u mojej corki na Natolinie 3 dni temu umarly 2 duze calkiem, 3 sa napoczete. Ja na Jarach... Wczoraj poszlam pryskac o zmierzchu i przynioslam na spodniach i bluzce,nawet na laptopa mi wlazla. Sa tego tysiace!
  • horpyna4 19.07.19, 20:51
    Ale jaka trutka jest skuteczna? W OBI mają taką?

    Ja zresztą trochę boję się opryskiwania, żeby nie wytruć pszczół i trzmieli, bo przylatuje do mnie mnóstwo - mieszkam na Stokłosach, pasieka SGGW jest oddalona o jakieś 1,5 km, co dla pszczół nie jest dużą odległością.

    Najwyżej mój bukszpan przestanie istnieć. Już powtarzam sobie, że on mi wcale nie pasuje do naturalistycznego ogródka, bo ma zbyt sztuczny (kulisty) pokrój. Tyle, że będzie dużo sprzątania...
  • enith 19.07.19, 18:09
    W maju byłam w odwiedzinach u rodziny na Śląsku. W moim rodzinnym stutysięcznym mieście nie ostał się chyba ani jeden niezaatakowany bukszpan. U mojej babci zeżarły 40-letni żywopłot, mało się nie poryczałam, gdy to zobaczyłam. Moi rodzice też już wycięli wszystkie.
    Nie znam nikogo, kto dał radę skutecznie zwalczyć tą paskudę polecanymi środkami mechanicznymi i chemicznymi. Zresztą nawet jak uda się w jednym sezonie usunąć ćmę, to co w kolejnych? Dalsze opryski, strząsanie, wybieranie itd.? To się sprawdzi u kogoś, kto ma kilka krzewików bukszpanu, a nie kilkadziesiąt czy kilkaset metrów zwartego żywopłotu (jak u mojej babci), gdzie oprysk wewnątrz, czyli tam, gdzie ma miejsce żerowanie gąsienic, jest praktycznie niemożliwy.
    Serce się kraje na widok tych zniszczeń.
  • kagrami 26.07.19, 16:07
    U mnie też wszystko wyzarte w tydzień Katowice. Szkoda roslin ale nie będę pryskac bo nie cierpię chemikaliow Poza tym i tak to nikomu nie pomogło z tego co widzę. Szkoda... bo czekalismy dlugo na piekne rosliny az sie rozwiną......

    --
    Mądry człowiek powinien wiedzieć, że zdrowie jest jego najcenniejszą własnością i powinien uczyć się, jak sam może leczyć swoje choroby. [Hipokrates]
  • dar61 26.07.19, 16:52
    Słowem, wymiana gatunkowa zieleni i do nas dociera.
    Poprzedzanej przez inwazję stonki/ biedronki/ kraba wełnistorękiego/ raka/ jenota z szopem u boku.
    Modliszka i szarańcza nie mogą się przecież mylić.
    Ostatnio taka rewolucja była u nas, zdaje się, w dryasie...
    Nie mówiąc o małej epoce lodowcowej.
    Ni o barszczu.
  • apersona 28.07.19, 14:20
    Może ptaki się do nich przekonają
  • horpyna4 28.07.19, 14:34
    No, u mnie sikorki i szpaki zaczęły nurkować w bukszpanie. Było ich mnóstwo, zwłaszcza sikorek; były też bardzo głośne - darły dzioby bez opamiętania. Ciekawe, czym to się skończy, optymistką w tym względzie nie jestem.
  • dar61 28.07.19, 17:20
    Ptaki chyba nie do końca chcą pogodzić się z planetarnymi zmianami, nie tylko zmianami klimatu.
    Ich wędrówki na lęgowiska na prawie drugi koniec świata są - jak dla mnie - jeszcze śladem rozsuwania się kontynentów.
    Inna moją, dość niedawną, obserwacją tej skali było odstępstwo śródziemnomorskich węgorzy od wędrówek na Morze Sargassowe, jakie to wędrówki uskuteczniają ich krajanie z innych części Euro-Ameryki.

    Naukowcy pono odczytali te ich o wiele krótsze wędrówki na tarło - tylko do Słupów Heraklesa/ Herkulesa - jako ślad tego, ze kiedyś Morze Śródziemne straciło czasowo kontakt z Atlantykiem w dobie obniżenia się wód oceanów w glacjałach.
    Ptaki się nie poddały - i wędrują od setek milionów lat.

    Słowem - ptaki to twarde ... zawodniki.
  • apersona 29.07.19, 10:51
    dar61 napisał:

    > Naukowcy pono odczytali te ich o wiele krótsze wędrówki na tarło - tylko do Słu
    > pów Heraklesa/ Herkulesa - jako ślad tego, ze kiedyś Morze Śródziemne straciło
    > czasowo kontakt z Atlantykiem w dobie obniżenia się wód oceanów w glacjałach.

    A Morze Czarne było wtedy odcięte od Śródziemnego? Również przy ostatnim zlodowaceniu?
  • dar61 02.08.19, 11:26
    ...A Morze Czarne było wtedy odcięte od Śródziemnego? Również przy ostatnim zlodowaceniu?

    Wtedy - to znaczy kiedy?
    Nie do końca rozumiem związek Morza Czarnego z węgorzami czy z bukszpanami.

    Kare Morze miało ciekawe swe okresy - w czasie gdy Śródziemne wyschło (5 mln lat BP), było źródłem wody dla niecki Śródziemnego, podobnie w czasie interglacjałów - choć nieco inną drogą niż Bosfor wody się z niego sączyły. Pono nawet dziś otrzymuje Morze Czarne więcej słodkiej wody ze swych dopływów rzek niż całe Śródziemne. I chyba mniej paruje.
    W glacjałach i np. w niedawnym dryasie M.Czarne było mniejszym obszarowo śródlądowym jeziorem słodkowodnym.

    Nadal ciekawe są przemiany szaty roślinnej w Polsce/ Europie pod wpływem choćby zmian wody gruntowej, klimatu plus presji wynikłego z tego osłabienia i ataku chorób grzybowo-owadzich z tego wynikających.
    Podobnym mechanizmem można np. oceniać znikanie z szaty leśnej Polski i Europy wiązów - powód główny jest dość nierozpoznawalny.

    Przedwczoraj wyciąłem nagle uschłą (40-50-l.) wiśnię w ogrodzie u rodziców. Dwa lata przedtem tam też wiśnię (12-l.), padła wiosną, z dnia na dzień. Rok temu tam czereśnię (40-50-l.). Dekadę temu tam wiśnię (10-l.). Ćwierć wieku temu - u siebie - czerechę, 2 czereśnie, na oko miały ze 20 lat. Trzydzieści lat temu padła tam u rodziców 20-letnia czereśnia, potem nektaryna. A - i jeszcze czereśnia jedna...
    Choroba drzew pestkowych ma też nie do końca rozpoznane mechanizmy.
    Stawiam na klimat.

    Bukszpanie, trzymaj się!

    PS/ PS./ P.S. Nasze bukszpany trzymają się dzielnie [woj. lubuskie, 3 (4?) RP]...
  • apersona 02.08.19, 12:56
    dar61 napisał:

    > Nie do końca rozumiem związek Morza Czarnego z węgorzami czy z bukszpanami.

    Związku z węgorzami nie ma a czy z bukszpanami jest to się okaże. Książka italskiego germanisty z Triestu uświadomiła mi jak ważnym szlakiem migracji, inwazji i transportu wsch-zach był Dunaj i jego dolina.

    > Wtedy - to znaczy kiedy?
    Ostatnie zlodowacenia i zmiany klimatu a też i dostępności terenu za czasów ludzkich jakieś 100tys góra 200 tys wstecz, szczególnie ostanie 10 tys lat.


    > Pono nawet dziś otrzymuje Morze Czarne więcej słodkiej wody ze swych dopływów rzek niż całe Śródziemne. I chyba mniej paruje.

    To chyba Bałtyk, morze Czarne ma duże zasolenie powyżej oceanicznej przeciętnej więc chyba mocno paruje.

    > Podobnym mechanizmem można np. oceniać znikanie z szaty leśnej Polski i Europy
    > wiązów - powód główny jest dość nierozpoznawalny.

    Nie holenderska choroba wiązów z 1. połowy XX w.?
  • dar61 02.08.19, 15:26
    Z bukszpanem zgoda. Choć mnie bardziej przekonuje jego zawlekanie przez ludzi, szczególnie na smętarze. Jak każdego ulistnionego zimozielonego.

    Dunaj jest w tym rozumieniu udrażniania arche-Europy i przekleństwem, i dobrodziejstwem.
    Wiedzieli o nim praojce i pramacie z kultury ceramiki wstęgami pisanej, Attyla, Scytowie i Węgrzy, kończąc na wysłannikach sułtana.
    Tą drogą kawę ... zawleczono do nas.

    '...Czarne ma duże zasolenie powyżej oceanicznej przeciętnej, więc chyba mocno paruje...'
    Na pewno. Mgły na nim to pono jego koloryt. Acz bardziej cytowałem porównanie dostaw wód śródlądowych. Czarny akwen nie ma dostaw zza Słupów Heraklesa.

    '...Nie holenderska choroba wiązów z 1. połowy XX w.?...'
    Dodałbym [?] komę:
    '...Nie, holenderska choroba wiązów z 1. połowy XX w.?...'

    Dynamika zmian klimatu, więc i np. wieloletniego stanu wód podskórnych/ podsiąkania jest - wg mych uczelnianych autorytetów i sugestii - chyba początkiem zmian dla wiązów, jakich końcem była ta choroba, pono konglomerat zjawisk wiązom niekorzystnych. Podobnych zjawisk jest u nas wiele, ze świeższych jest pomór świerka na jego pn zasięgu polskim, białowieskim.

    Pierwsza połowa wieku?
    Byłem (choć nie w I poł. XX wieku) ongi świadkiem (wraz z młodocianą gawiedzią) ... sytuacji, kiedy jeden b. wiekowy i grubaśny wiąz - właściwie eks-wiąz, bo był to słup zdekapitowany po jego uschnięciu* - zwalił się w czas burzy na samochód obok czekający tam, przy PKP-przystanku, na przyjazd narzeczonej pasażera tego samochodu. Kierowca przeżył, pasażer exitus loco auto.
    Przybyłą świeżo narzeczoną kierowca - z trudem wyrwany przez nas z blach - wyprowadził wokół, by nic nie dostrzegła i jak najdłużej nie wiedziała.

    Ten wiąz umarł stojąc jakieś kilka-kilkanaście lat przed tą burzą. Burza była w l. 90. łońskiego wieku.
    Wiązy są mściwe.
    A węgorze smaczne...

    */ Pień miał nadal tabliczkę 'pomnik przyrody'...
  • apersona 02.08.19, 21:41
    A wracając do bukszpanów, to krzaki jakby z cieplejszego i suchszego klimatu zawleczone na północ przez ludzi i radzą tu sobie dobrze aż do niedawna.
  • horpyna4 29.07.19, 18:15
    Wygląda na to, że jednak mój bukszpan zostanie zeżarty.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka