Dodaj do ulubionych

"Wysokie" pomidory

27.08.19, 12:10
Od kilku lat sama hoduję pomidory z nasion. Lubię mieć różne odmiany. Nie wiem jednak co może być przyczyną, że moje pomidory bujają na kilka metrów w górę. Niby na torebce napisane jest, że wymagają palikowania, ale nie ma palików 3-4 metrowych, a mogłyby pójść jeszcze wyżej. Czy może to dlatego, że sadzę je dość głęboko? Pierwsze pikowanie robię do małych kubków po jogurcie, potem przesadzam do głębokich, takich 15-20 cm, a docelowo do gruntu sadzę jeszcze głębiej, tak na ok 30-40 cm. Więcej nic mi do głowy nie przychodzi co mogłabym robić źle. Podlewam gnojówką z pokrzywy, potem nawozem do pomidorów. W szklarni się nie mieszczą, na zewnątrz też się pokładają, bo nie mam do czego podwiązać. Macie jakieś pomysły na moją "zagwozdkę"?
Edytor zaawansowany
  • donmarek 28.08.19, 07:32
    Im głębiej posadzony, tym mocniej rozwinięty system korzeniowy. Do tego sporo "pożywienia" czyli nawozów. I efekt znany.

    --
    Nie religia/katecheza tylko najpierw MATEMATYKA, FIZYKA, CHEMIA!
    I stworzył człowiek boga. Na obraz i podobieństwo swoje.
    Więc sam sobie jestem bogiem. Mój bóg to Ja!
  • dar61 29.08.19, 18:29
    Spytałbym {Irenazu}, czy ogławia - w odpowiednim, indywidualnym, czasie - swe sadzonki uprawiane/ hodowane?
    Może lubi nać, nie owoc?
    Czy prowadzi swe sadzonki pomme d'oro na jeden pęd, a może na więcej?
    Czy {I.} może ma uczulenie na dotykanie skórki tychże, dość częstą?
    Czy wzdraga się uszczykiwać wybijające odrosty pomidorowe?

    Z każdym z tych pytań wiąże się część tajemnicy wstrzymywania pomidorom zapędów pójścia w pędy, dość czytelna część.

    Latoś, a nawet wiosnoś, zdumiała mnie wskazówka pewnej - dość młodocianej - sprzedawczyni sadzonek pomidorów, jaka nakazywała wzbranianie się pewnej klientce uszczykiwania jakiejś odmiany jej sprzedawanego pomidora.
    Są takie, jakich nie wolno wstrzymywać w ich wyrastaniu w nać?

    A my - w myśl wskazówek pewnego sprzedawcy sprzed lat - sadzonki pomidorów sadzimy jeszcze głębiej, wręcz zrywając im część - byle niemałą ich ilość jeszcze w ogóle miał - liści.
    Tak jak Kum obok wspomina, daje to sadzonce czas na lepsze ukorzenienie, samodzielność w szukaniu wody głębiej (choć ciut opóźnia mu plon).
    Byle potem go (pomidora, nie Kuma) - metodami jw. - w zielonym porastaniu odpowiednio wstrzymywać.

    Ostatnim dla Wątkozakładczyni problemem do rozstrzygnięcia byłoby, jaki skład mają, jeśli w ogóle były - nawozy (właściwie przy średnio żyznej glebie zbędne), bo w nich zawarte składniki nadwyżkowe, zbędne mogą poganiać wzrost pędom pomidorowym, a inne - namawiać do fruktowania, żtp.

    Wyczytałem dość dawno - w info o uprawie typu aeroponicznego - że niewstrzymywane cięciami pomidory dorastały do - tak, nieźle to pamiętam - kilkunastu metrów, choć nawożone zamgławianiem ich korzeni.
    Nie podano tam, ile utworzyły wtedy kilogramów owoców, a sam eksperyment wtedy aeroponiczny, bezpodłożowy, miał też na celu badanie tej hodowli uprawnej dla astronautów, w ich peregrynacji na Mars, na Jowisz - i ad astra.

    Słowem, ma jeszcze Szanowna {Irenazu} przed sobą kilka metrów i kilka gwiazd.
  • irenazu 29.08.19, 19:34
    Nie, nie mam problemu z dotykaniem, głaskaniem młodziutkich pomidorków. Uszczykuję pędy wyrastające w kątach liści, obrywam liście poniżej gron. Po zakwitnięciu podlewam nawozem bogatym w potas. Może jednak ta moja niby kiepska przedtem ziemia jest już za urodzajna i może dlatego rosną bujnie w "nać". A tak na koniec, to wolę jednak przyziemne życie i pomidorki mogłyby też takie być.
  • dar61 30.08.19, 14:40
    Uszczykiwanie, widzę, Szan. {I.} stosuje, to widać w czym innym jest problem. Tropiłbym zagadnienie glebowo-nawożeniowe.
    A może nawet nasłonecznianie, dostęp światła.
    Elongacja następuje w czas zacieniania/ zagęszczania (więźby)...

    Podpowiadam to, co mnie zachwalano - po osiągnięciu pewnego wzrostu sadzonce pomidora ścina się - prócz typowego uszczykiwania wilków - sam wierzchołek.
    Wskazówka taka była właśnie dla odmian podfoliowych. Zakładam, że nie były one tzw. samokończące.
    Poradę tę chętnie realizowałem, w czasie gdym uprawiał te rośliny pod niezbyt wysokim foliakiem-samoróbką.

    U nas też często bywa, że nie upilnujemy tej sadzonki na jeden pęd główny, zawsze zdarza się przegapić jakiś odrost. A jeśli ma on już np. kwiaty , to traktujemy go jako bliźniaka i - tak jak główny - wplatamy w spirale rurek/ prętów, przy jakich pomidory prowadzimy.
    Zakładam, że może to być szukany przez {I.} jeden ze sposobów osłabiania pomidorowi wzrostu. Bywa, że z bliźniaków robią się nam trojaczki :)

    Plon z krzaków mamy dorocznie i tak za duży i teraz u nas jest okres ... wzdragania się od zjadania tej nadwyżki (zaprawy zeszłoroczne, piwniczne, są jeszcze niezużyte) - po okresie wzdragania się przed ogórkami, kalarepką, fasolką, (...) porzeczką, agrestem, borówkami itd. Przed nami „górka” śliwek-węgierek.

    My niczym specjalnym nie „donawożamy” pomidirów. Mają pod sobą jeno mocno dokompostowane dorocznie podłoże.
    Podlewamy je oszczędnie, zmuszamy do radzenia sobie samym - to może też sposób na ich opanowanie.

    Są odmiany samokończące [wzrost] wśród pomidorów, są i bezpalikowe, niskie, wręcz karłowe. No i odmiany o owocach wręcz koktajlowych. Te - tak z 1/2 kg owoców z krzaka.
    Do wyboru - do koloru.
    Uprawianie pomidora w dużej donicy skarla go. Sprawdzone.

    ***
    Dotykanie pomidorów uzielenia skórę, leczy przed alergią, byle wcześnie dotykać - taką mam koncepcję...
  • donmarek 30.08.19, 07:33
    >Są takie, jakich nie wolno wstrzymywać w ich wyrastaniu w nać?
    Ano są. Ja część swoich sadzonek kupuję u producenta, osoby już w moim wieku, z zawodu ogrodnika z tytułem inżyniera. I również to słyszę dla niektórych odmian. Ale na pewno są to jakieś wysokopienne, bo u mnie dorastają nieco ponad 2 metry.

    --
    Nie religia/katecheza tylko najpierw MATEMATYKA, FIZYKA, CHEMIA!
    I stworzył człowiek boga. Na obraz i podobieństwo swoje.
    Więc sam sobie jestem bogiem. Mój bóg to Ja!
  • dar61 30.08.19, 14:46
    Dobrze wiedzieć - u nas zwykle podpowiedzi sprzedawców sadzonek są taką mozaiką i konglomeratem, że wolę zamiast nich wczytać się w opis producenta, bo praktycznie już każdy sprzedawca je tam nam okazuje w komplecie.

    '...jakieś wysokopienne...'
    Gdybyśmy tych podfoliowych nie ogławiali, rosną nam (w gruncie) do 3 metrów. A podpory nam i tak się już pod nimi gną dla ich dwóch metrów.
    Nie mam ochoty tym podporom dawać naciągów, na wolnym powietrzu nie mamy za dużo miejsc do ich troczenia.
  • irenazu 30.08.19, 19:36
    E tam, pomidory w donicach też pędzą w górę jak szalone i gdyby nie balkon, tak ok3 m nad nimi to rosły by wysoko, wysoko. A do słońca nie pędzą bo mają południowo-zach. ekspozycję. W przyszłym roku spróbuję posadzić płytko.
  • dar61 31.08.19, 13:18
    '...pomidory w donicach też pędzą w górę jak szalone...'

    Kilka lat temu (nazad) dostałem na targowisku od sprzedawczyni gratis - sadzonkę jakiegoś pomidora, jaki miał mieć koktajlowe owocki, niewielkie.
    Miał.
    Ale sam rósł pod 4 metry, co mu skróciłem do trzech, ogławiając. Po ogłowieniu puścił tysiące odrostów od pędu głównego. Po prostu potwór, mutant i dzicz.
    Owocków miał też tysiące.
    Pogubiły nam się, bo dojrzewały do samych przymrozków.

    Po nim - rok potem - powyrastało po kątach ogródka wiele jego pogrobowców, nawet nie zdążyłem pomyśleć o jego wysianiu - sadzonki wystarczyło przesadzić.
    Rósł tego pierwszego roku w gruncie.

    Rok potem część jego samosiewek poprzesadzałem do gruntu, ale część i do donic, największych, kilkudziesięciolitrowych. Dałem je na taras, na balkon, część stało w samym ogrodzie.
    Kilka dałem sąsiadom, jako np. odstraszacz much, na ich tarasobalkon plus jako ozdobę.
    Wszystkie te w donicach przesadzone porosły średnio - nie dorównały swemu zeszłorocznemu matecznemu, miały góra metr wysokości, nawet ich nie było trzeba uszczykiwać. Znów owocowały do pierwszych przymrozków, a te zielone, nie dojrzałe się pogubiły w drodze do kompostownika i tego roku mamy je na każdej grządce, gdzie dawałem kompost, ale też i w miejscach przypadkowych..
    Zakładam, ze zmniejszenie się z roku na rok jego rozmiarów to może być tzw wyradzanie, ale po 3 latach nie dam się za to zabić, za mało danych do osądzania.
    Smaczny jest, więc nie będę go niszczył do szczętu.
    Ale go Wam, Forumianie, zachwalam.
  • obrobka_skrawaniem 31.08.19, 11:40
    Głębokość sadzenia nie ma tu nic do rzeczy. Może rozsadę masz wybiegnietą? A może masz odmiany szklarniowe?
    Ja bym nie nawoziła pomidorów nawozami mineralnymi, wystarczy gnojówka czy kompost.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka