Dodaj do ulubionych

Odchwaszczenie działki pod warzywnik

30.09.19, 13:40
Dzień dobry wszystkim.
Jestem początkowym ogrodnikiem. Zakupiłam zachwaszczoną działkę rok temu, kawałeczek udało mi się odchwaścić w tym roku ręcznie i dla sprawdzenia zasadziłam trochę warzyw (cukinia, dynia, fasolka szparagowa). Wszystko wyrosło na gliniastej ziemi bardzo ładnie, plony były duże.
W przyszłym roku chciałabym już zrobić warzywnik na ok 3 arach ale wyrywanie ręczne chwastów (przeważa babka zwyczajna, mlecz, komosa biała, bylica pospolita, szczaw kędzierzawy) jest bardzo uciążliwie, długotrwałe i męczące. Czy dla ułatwienia mogę czymś to popryskać (np. goldem), skopać ziemię spryskać jeszcze raz i mieć pewność, że do kwietnia, maja kiedy będę sadzić warzywa nic z tego oprysku nie pozostanie w gruncie?
W tym roku oczywiście z pomiędzy grządek wyrywałam chwasty ręcznie, ale wiadomo nie był to duży kawałek więc nie było to uciążliwe. Teraz odchwaszczenie ręczne 3 arów stanowi w gliniastej ziemi nie lada wyzwanie.
Proszę o jakieś wskazówki. Z narzędzi posiadam w zasadzie tylko motykę :)



--
Edytor zaawansowany
  • horpyna4 30.09.19, 14:14
    Motyka nie za bardzo nadaje się do odchwaszczania, bo przecina rośliny, a z pozostawianych kawałków korzeni wyrastają nowe. Lepsze są porządne pazury, albo norkros. Warto też mieć widły amerykańskie, bo nimi się przekopuje i wytrząsa chwasty.

    Co do chemii - nie pomogę, bo nie używam. A też mam glinę, którą odchwaszczałam głównie z perzu.
  • obrobka_skrawaniem 01.10.19, 18:50
    Chcesz spryskać ziemię? Gold się stosuje wiosna na chwasty, które dopiero wschodzą. Pobierany jest przez liście.
    Pozbywaj się chwastów stopniowo, przecież nie musisz zrobić wszystkiego za jednym razem. Jesień może być długa, dopóki gleba nie zamarznie to można w niej grzebac.
  • dar61 02.10.19, 21:11
    Początkow[wej]/ początkującej ogrodni[czce] sąsiadki tutejsze - zapewne przez litość/ uprzejmość/ dobrotliwość - nie wspomniały o nasionach owych ziół, zwanych chwastami, jakie w glebę już zległy?
    Nasiona takie tam u {Uparta'ej_mama'y} już niechybnie są, więc i skiełkują niechybnie, a dla ziół/ chwastów wytrwałych okres przelegiwania nasion w gruncie będzie rozciągnięty na kilka lat i pojawią się z nich kiełki wtedy, gdy zarodek się obudzi - np. w rok nieco bardziej mokry, a suchy przeczeka.
    Nie wspomniały też o tych nasionach, jakie mimo spalenia działki chemią niechybnie nadlecą spoza działki granic.

    Cóż doradzać?
    * Tacy np. leśnicy, chcąc oczyścić z trwałych chwastoziół teren pod nowe nasadzenia, używają wyklinanego/inkryminowanego randapu/ roundupu co najmniej 2 razy - na przedwiośniu/ pierwiośniu, potem tak w czerwcu, ale:
    - w odpowiednią pogodę,
    - na odpowiednią fazę rozwoju roślin niepożądanych.
    Z czasem nie stosują go ãblok, a smarują tylko wybrane obiekty - np. odbijające pędy z pniaków. A jak policzą koszty i efekty, wstydzą się chemizacyjnej swej fazy.

    * Ci leśnicy dojrzalsi sięgają do metod znanych z prawiekowego = przedchemicznego rolnictwa/ sadownictwa - do uprawy gleby tzw. orką głęboką/ pogłębioną - czyli po prostu stosują zasypywanie w redlinach [radłem] ziołochwastów tak głęboko, by nie miały sił na przebicie się na wierzch.
    Odpowiadałoby to dziś wynajęciu kilkunastu mechanicznych wołów/ koni i orce ziołochwastowiska tak na pół metra w głąb. Termin dla gliniastego podłoża śródzimowy, przedroztopowy jest za późny [ciągniki grzęzną], letni jest za późny, choć wtedy jest grunt podsuszony - choć oba terminy są stosowane.
    Agrotechnika glin podpowiada czas wiosenny, kwietniowy - po mocnym już, pozimowym podeschnięciu podłoża. To wskazówka do następnej metody, choć starszej chronologicznie.

    * W wersji sprzed okresu wołów, ręcznej, polegało to na kopaniu wgłębień tak ze dwa sztychy sztychówką/ szpadlem (rydlem) głębiej [1/2 m], niż sam sztych=ostrze łopatowe [+/- 30 cm?].
    Metoda świetna dla mikrodziałki, acz wymaga tak z pary dwóch rąk nieco mocarnych - łatwo je odnaleźć metodą kuszenia walutą papierową lubo płynną.
    Babcia niżej podpisanego miała takich w rodzinie, choć czasem uruchamiała wariant drugi - zapasy płynne winka porzeczkowego, cenionego tam i ówdzie.
    Niżej podpisany jak się o tym przekupstwie i wpuszczeniu elementu [obcego] na włości dowiedział, spłonął wstydem i kopał, aż się kurzyło (glin'ci u nas niedostatek, ale te dwa nagie miecze... te dwa ary glin? Marzymy czasem o nich), Babci doglądając i z działki ... odsuwając, dopuszczając tam tylko na czas siewu.

    * Metodyki jw. się sprawdzają, ale wymagają wokół terenu walki z chwastoziołami metod uzupełniających - np. wykaszania ziołochwastów na tyle daleko [w wersji prewołowej polegało to na dziś zakazanym wypalaniu], by dolot nasion nowej generacji utrudnić.
    * W fazie post-wołowej do celu „wypalania” okolic stosowano wysokowydajne ... kozy, potem owce, nieco zimą podgłodzone na słomie w korycie.
    Dziś zachwalam tam wykaszanie ręczne i pozostawianie pokosu, co czasem pomaga, a czasem przeszkadza w ponownym pokosie - albo postawienie granic zasłonami agrotkanin [gorsze], agromat [lepsze, acz droższe], ściółkowaniem słomą/ sieczką itd.*

    PS Glebogryzarki spalinowe, toczone dwurącz - używane - tu na naszej Ścianie Zachodniej na targowiskach staroci chodzą a 400 PLN, a przypinane kablem 230-woltowym są i w okolicy 100 PLN osiągalne. Na gliny też by poradziły, byle w termin trafić jw. marcowy-kwietniowy [na Ścianie Wsch. czy w górach - ciut-ciut później]
    Niżej podpisany widział je [machiny, nie góry] w ostatnią handlową niedzielę września 2019 sam na targowisku staroci [pono sprawne], ale je na razie omija je łukiem i pręży mięśnie własnoręczne
    czego i wątkozakładaczce
    gorąco
    podpowiada
    Dar61

    PS2 Dynia i fasolka wymagają odpoczynku glebom [ta pierwsza] i przestrzegania 4-5-letniego następstwa po sobie [ta druga].

    */ PS3 Sąsiadki zapewne podpowiedzą metody moszczenia (ściółkowania) glin przeciw pojawom tam roślin niepożądanych, a przynajmniej mogłyby, bo o tym ongi tu pisywały.
    [...]

    Hamował - dość nieudolnie - zapędy maksymalizowania porady
    za co przeprasza
    d61
  • upartamama 03.10.19, 09:41
    Dzięki bardzo za poradę !!! Miło się czytało a i wspomniane metody będą stosowane.

    --
    aby wyjść musiałam przedzierać się przez tłum stojący do kas(brzydki zapach, fioletowe nosy, stare jesionki, blade pełne depresji i smutku oczy na styranych życiem w biedzie twarzach) by Gazeta mi płaci o Biedronce
  • dar61 03.10.19, 13:36
    Porad miałbym ciut więcej, ale nie chcę monopolizować porady tyradą.

    Jednym z następnych metod ograniczenia pielenia - sam jestem ciekaw, jak by się to sprawdziło na glinach - jest
    * ryzykownie wczesny termin nasadzeń / siewu, możliwy dla niektórych [sałata - pietruszka - marchew - słonecznik] gatunków/ odmian jeszcze jesienią.
    Metodę tę sprawdziłem w boju wielekroć i wiele lat, choć na piaskach/ na wilgotnych i próchnicznych ogrodach.

    * Zadaniem tak wczesnego siewu jest po prostu zakrycie uprawną roślinnością grządek tak, żeby nie tyle uniemożliwić ziołochwastom start kiełkowania, ile utrudnić im dostęp do słońca - pojawią się kiełki zół, ale w znikomej ilości i łatwej do usunięcia [we wczesnym tego stadium].
    * Na same zaś ścieżki (przecież też zarastają ziołochwastem) metod jest wiele - jedną z najprostszych [prócz pokrycia ich czymkolwiek] jest po prostu stałe ich spulchnianie / pazurzenie/ norkrosowanie = zniszczenie podsiąkania mikrokapilarami struktury gleby [norkros - typ giga-pazurków].
    Nie tyle stałe = codzienne, ile
    * na tyle szybko po każdym deszczu, by on nie pobudził (wilgocią w 1-2 cm gruntu z wierzchu) kiełkowania nasion niepożądanych. Nie musi to być głębokie [na glinie to będzie chyba niewykonalne norkrosem, może niewielkimi ząbkami pazurków na długim drążku] - bo ścieżka ma służyć do chodzenia, nie do grzęźnięcia. Choć ja swe piaski latem spulchniałem tak głęboko, „ile wlezie”, by to na dłużej starczało w czas wyjazdu w Polskę/ świat.
    Nawet się przydawało wtedy, gdy mi po grządkach wspólnego ogródka buszowali ... sąsiedzi i ich małolaty ;)

    * Szerokość ścieżek - jeśli się ją zminimalizuje, to też sposób na zmniejszenie roboty z pieleniem [mój wybór = szerokość na długość ogrodowego chodaka, ostatnio zwanego kroksem chyba.
    Trzeba po prostu dorocznie dobrać ją do ... roślin, jakie tam będą uprawiane. Jeśli to np. por - rosnący w sufit (namiotu)/ zenit, mało to da. Ale jeśli to jakieś bardziej płożące się kapusty czy - cokilkuletnio - dynie/ kabaczki - trzeba to uwzględnić. Cukinie bywają i kępiaste, i mniej pazerne na sąsiednią grządkę, też np. ogórki - ale jeśli ich zadanie zalegnięcia na ścieżkę się powiedzie, wejdą i na sąsiednie grządki i [..].
    Tak więc - szerokość ścieżki to i narzędzie pielenia, i czasem przekleństwo dyniowe.
    * A u Was, Glinowcy, do tego dochodzi i czynnik >>>> uślimaczenia <<<< na metr kwadratowy [ślimaki lubią cień w upał i zanik ścieżek-patelni], o czym by można pisać epistoły na kart [...]. Proszę sięgnąć wyszukiwarką w forum - widać jej przyciski i pla wpisu na każdej naszej stronie w forum po prawej u góry.

    * Musiałaby {Upartamama} jednak sama to przećwiczyć, lat kilka obserwując u siebie start wegetacji roślinnej, pojawy przymrozków późnych, wycenić sama, czy ten teren nie jest np. zmrozowiskiem [kotlinkopodobny/ goły placyk wśród wyższej roślinności drzewiaste, śródleśnej - jak np. u nas]. Ryzykować na własny rachunek = lokalnie.

    * Siew ryzykancki może być nawet tak wczesny, by już kiełkujące [dłuuuugo - np. pietruszka] tym etapem jeszcze podziemnym wystrzeliły już nad grunt PO przymrozkach. Pietrucha to nie najlepszy przykład, bo się przymrozków nie boi... No to np. groszek [boi].
    Jak się postarać i zaryzykować [bób np. - nie boi] siew w III dekadzie marca [tak, tak! - zimy latoś u nas na Śc. Zachodniej w zaniku], to w połowie kwietnia u nas, a - nie chwaląc się - u mnie działka ogródkowa bywa już zazieleniona i zwarte łany - a sąsiedzi wychodzą w maju na siew i się dziwią [zerkając na mój łan], się mozolą [z podlewaniem] - się uczą.
    Bób, jadło gawiedzi, nie zawsze białogłowy przekonuje - to zaproponuję do ryzykowań sałatę i rzodkiewek fal siewu tak ze trzy - boć przeć białogłowy doceniają nowalijki... Trzy, bo taka minirzepka szybko rośnie,ale i mało zacienia grunt, a i za późno siana idzie w nać [odmiany niecałoroczne]

    * Siew wczesny wykorzystuje pozimowe zapasy wilgoci - pod tym względem bywa bez- (że tak by rzec) -podlewaniowy, bezkonewkowy. No, czasem trzeba tylko młode kiełki delikatnie konewką wspomóc, ale nie na stałe - mają się same ukorzenić, same potem radzić. Silne ich wspomaganie H2O spłyca im korzenie i ciągle wołają o „tygodniówkę”, lenie...
    Po zwarciu im łanów potrafią nas wtedy swą samodzielnością zaskoczyć w susze letnią, nawet i majową.
    Jeśli zaś {Upartamama} nie ma swego ogrodu pod oknem domu, to bardzo pomaga w utrzymaniu kondycji upraw.
    A jeśli się to - np. dla truskawek/ poziomek/ krzewów owocowych młodocianych - wspomoże ściółkowaniem, to [o tym w rozdziale dla subskrybentów], ho, ho!

    * Dla dopełnienia całości teoriopraktyki zwarcia upraw = zacieniania gruntu chw... ziołopodatnego musi nasza Wątkozakładczyni uwzględnić w planach i poplony i tzw. ugór zielony - ugór z gatunków na tyle liśćmi dużych, by wśród nich nie lęgło się zioło. To znów temat na podrozdziałów kilka [...].
    Cała sztuka więc, by grunt wewnątrzdziałkowy i pozapłotowy miał osłonę przeciwchw... przeciwziołową. Stałą. By tylko zimą odpoczywał. Pomijam dla jasności dość ciekawą tematykę zmianowania, zmęczenia gleby itd. Początkujący mają swe ... zniżki.

    * Z tym zwieraniem się upraw wiąże się dobór gatunku/ odmian np. żywopłotu - mało kłopotliwego w przycinaniu, najlepiej bezobsługowego, ale nie np. typu lubianej w parkach śnieguliczki [chole*nego korzeniami inwajdera], ale nie utrzymującego w sobie komarów/ meszek.
    * Dla Wątkozakładczyni z „przychówkiem” też może mieć znaczenie, czy poplonowe/ żywopłotowe uprawy wabią, kwitnąc, pszczoły - ale zostawmy to na rozdziały przyszłe porady :)

    Widzi więc {Upartamama} temat małej maluśkiej porady pęcznieje, daje odrosty, kreuje poradnik wieloaspektowy, czasem dla początkujących przytłaczający, oby nie zniechęcał Acanki do eksperymentowania i dania nam tu zmiany w przyszłym czasie...

    * Wszystko to powyższe to wariant utrzymania gruntu uprawnego w tzw. kulturze ornej/ uprawnej - by NA STAŁE powstrzymać tam - i pozapłotowo - niepożądaną roślinność. W wariancie maksymalnym - nawet drzewiastokrzewiastą: jej siew dalekosiężny/ wrastanie korzeniami w żyżniejszą enklawę ogrodową wśród gruntów np. suchych/ ubogich. Gliny są dla mnie tu jeszcze pewną, hmm, niewiadomą...

    Może dodadzą do tego swe trzy grosze/ [euro]pennies inne znawczynie i znawcy.
    Bo np. czynnik zwierzyny okolicznej i przelotnej ma też swe ciekawe przyczynki, żeby pojaw pędraków zostawić na odcinek XLIII...

    Starał się streszczać i niedygresjonować
    Dar 61
  • aleksander42 13.10.19, 16:09
    Droga działkowiczko! Twoja wypowiedź to kilka problemów.
    1/ Narzędzia . Musisz mieć mocny szpadel, grabie, motyczkę sercówkę z trzema pazurami na odwrocie i dość długim / około
    1,5 metrowym kijem - żeby się nie pochylać / i widły /takie do gnoju z 4-ema! szpikulcami.
    Widły amerykańskie nie są dobre przy uprawie na ciężkiej ziemi, gdyż nie wyjmują ,ale przecinają kłącza
    chwastów.
    2/ Chemia. Zorientuj się ,czy ziemia nie jest kwaśna. Ziemię najlepiej odkwasić posypując ją przed! skopaniem nawozem
    magnezowo-wapniowym - obficie! tak jak kruszonkę na cieście. Nawóz taki jest b.dobry, ale dość drogi w detalu.
    Jednorazowo można kupić i zastosować wapno hydratyzowane. Nie żałować ! Działa szybko, jest tanie i może być
    stosowane do innych celów. Pamiętaj - większość warzyw źle rośnie na kwaśnej ziemi. Kwiaty - piwonie i narcyzy
    nie lubią wapnowania, natomiast tulipany, astry!, mieczyki chorują bez zwapnowania. Wapnujemy najlepiej
    jesienią lub ostatecznie wczesną wiosną ,przynajmniej 2 tygodnie /lub więcej/ przed siewem lub sadzonkowaniem.
    Nie wolno równocześnie łączyć wapnowania i dawania obornika - odległość w czasie to przynajmniej pół roku.
    3/ Chemiczne niszczenie chwastów - tylko przy nadzwyczajnej konieczności !

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka