Dodaj do ulubionych

Człowiek: istota waleczna.

16.04.05, 11:44
Człowiek czy tego chce czy też nie podlega odwiecznemu i naturalnemu „prawu
dżungli”. Cały jego marny żywot to jedna nie kończąca się walka.
Załóżmy, że jakiś wyimaginowany człowiek mieszkający gdzieś w blokowisku na
dziewiątym piętrze wołany „zewem natury” postanawia, że jego miejscem na
ziemi będzie ów skrawek tam pod lasem i z dala od ludzi.
Po krótkim boju odnosi błyskotliwe zwycięstwo nad przeciwnikami wywodzącymi
się z własnego gatunku a mającymi jakieś nieuzasadnione pretensje do ww.
skrawka. Stosując dyplomację, strategię i taktykę oraz swój wrodzony wdzięk i
determinację rozbija w puch piętrzące się różniste trudności.
I oto jest! On: pan i władca! Posiadacz ziemski, co prawda skrawka
niewielkiego, lecz jego władca jedyny i absolutny.
I rusza by zgodnie z tradycją i wiarą czynić ów zagon sobie poddanym. I
zbrojny prawem, żelazem i ogniem zmienia oblicze ziemi.
Dotychczasowi mieszkańcy mają wybór: pierzchnąć lub zginąć. Wszak przebywają
tu „bezprawnie”.
Ów pierwszy radosny a twórczy akt przetrwają jedynie nieliczni (ciągle jutra
niepewni).
A Pan buduje dom i zakłada ogród. Polega to na dokładnym zrujnowaniu,
rozdarciu wszystkiego na strzępy, rozbiciu niemalże na atomy.
Tu stosowana jest broń wszelaka od konwencjonalnej a ciężkiej począwszy po
chemiczną i biologiczną włącznie.
Po latach bezpardonowej wojny, podczas której wszystko, co żyło ulega
zagładzie skrawek zamienia się w niedostępną twierdzę. Umocnienia potężnego
ogrodzenia wraz z głębokim fundamentem uniemożliwiają wtargnięcie obcym.
Nareszcie pan jest u siebie.
Pojawia się też życie...
Pan okazał się miłośnikiem zwierząt, więc jest pies i kot.
Okazało się też, że pan kocha również świat roślin.
I oto zieleni się murawa i rośliny wyższe. Są też przecudnej piękności
rośliny kwiatowe i jest też warzywniak.
Nic nie przypomina tego, co było tu dawniej...
Wszystko jest przepięknie zdegenerowane i potwornie okaleczone jakby było
efektem działań jakiegoś szaleńca sadysty a źdźbła trawy jednakie jakby przez
sito przepuszczone sterczą w więźbie dokładnie rozmierzonej.
Nic to! Przecie jednak pojawiło się życie... i trwa.

Jednak nadal też trwa niekończąca się wojna.
Bo oto pies ponoć przyjaciel połamał jakże cenny badyl i w dodatku dziurę
wykopał! Bo kot bydle nierozumne memła ukochane roślinki...
Bo oto mniszek podstępny ośmielił się wychylić listek, bo perz, bo mech, bo
jaszczurka, ropucha, padalec (ohydy nad ohydami), kret bandyta, nornica,
chrabąszcz, osa, komar, bo ptak nie dość, że drąc się spokój zakłóci to
jeszcze warzywniak pustoszy i sad.
Jak wojna to wojna!
I nakręca się spirala zbrojeń i zajadłość rośnie.
I ponownie broń wszelaka z chemiczną na czele w codziennym użyciu. I trup się
gęsto kładzie.
I snuje się nad parcelą zapach przedziwny... Czasem on (zapach)
nawet „naturalny” leśny lub nadmorskiej bryzy z aerozolu rozpylony...
Boć przecie człowiek tak dobrze czuje się na „łonie natury”... Wszak to jego
naturalne środowisko.
Ech! Jakiż piękny świat... byłby...
Gdybyż nie te cholerne szkodniki, insekty i chwasty!
Hmmm... Właściwie to dlaczego on nie został na tym dziewiątym piętrze? Choćby
dla swego dobra?

Gapiąc się wokół, nasłuchując i czytając jakoś tak to mi się to wszystko
poukładało...

Najniższe ukłony!
Na trud człowieczy z podziwem się gapiąc M.J.
Edytor zaawansowany
  • wcyrku1 16.04.05, 13:13
    Mjocie myślałem że napisałeś o moim lesie ale nie wymieniłeś pszczół więc
    odetchnąłem. Leśne pszczoły upatrzyły sobie na mojej działce zielone denko z
    wodą od plastykowego wiaderka i mini kałuże - plyciutkie- na czarnej folii. Tej
    wariatce /miłośniczce ogrodowej przyrody/ co nie lubi pszczół proponuję ogród
    na fototapecie.
  • gebo13 17.04.05, 01:15
    Miot,trochę surowa ta reprymenda,ale dziękuję!W młodości bez mojej woli
    upchneli mnie właśnie na 9 piętrze!Wytrzymałam kilka miesięcy(do pełnoletności)
    Po długiej miejskiej tułaczce,jestem i mieszkam w przyzwoitym spokojnym miejscu
    na ziemi!I pewnie będę przeganiać krety,norniki i mrówki też ,bo nawet ostatnio
    by mi do domu weszły...Ale taka jest kolej rzeczy.W naturze silniejszy żyje.Ja
    się nie nadaję do miasta,bo miasto mnie zabija,ja go nie zbudowałam więc
    uciekłam z tamtąd.Tutaj moje miejsce i taka kolej dziejów...Mam kota i psa-
    dużego,ale nie narzekam na ich zachowanie,mimo,że biegają wolno.
    --
    Szczęście to nic innego jak dobre zdrowie i krótka pamięć.
  • nnike 17.04.05, 02:02
    Już dwa razy tej wiosny, podkładałam rękę młodym, zagubionym pszczółkom. które
    zmęczone poszukiwaniem kwiatów, pełzały po betonie...

    Wchodziły ufnie na mój palec i pozwalały się nieść do najbliższego
    przebiśniega, do którego natychmiast wchodziły.

    Jestem z siebie dumna i dlatego to napisałam :)
  • basia961 17.04.05, 07:23
    Rozumiem że "9 piętro" to metafora mieszczucha, niezależnie od tego gdzie w
    mieście się wychował.
    Ja mieszkałam w przedwojennej kamienicy. Przed "podwórkowymi" oknami miałam
    przedszkolny ogródek. Wcześniej, przed wojną, był tam ogród należący do parafii
    prawosławnej. Zostały po nim jedynie drzewa nieliczne. Po murze piął się
    winobluszcz, sięgał wysoko do trzeciego piętra. Rósł spokojnie, wiele lat, aż
    sasiadka piętro wyżej nie zrzuciła pędów, podobno robactwo lazło jej do
    mieszkania.Po tej operacji - usechł. W rogu podwórka rośnie, jeszcze rośnie,
    orzech. Stary sadzony przed wojną orzech. Już długo nie porośnie - lokatorzy z
    oficyny chcą do ściąć - zacienia im mieszkania. Że też wcześniej nie zacieniał,
    zaczął dopiero w nowym systemie.
    Chcieliśmy z mężem mieszkać przy lesie - ale dzieci, szkoła, praca - trzeba było
    znaleść działkę z dobrym dojazdam do miasta. Znależliśmy, na wsi pod miastem.
    Rosły na niej stare, zdziczałe drzewa owocowe, pomiędzy nimi zdziczałe
    porzeczki. Najniższe piętro - truskawki jak trawnik, ciasno, roślinka przy
    roślince. Zostawiliśmy jabłonkę (dla ozdoby, pięknie kwitła) i dwa orzechy.
    Cały ogród jest więc tworem całkowicie sztucznym, jak zresztą wszystkie ogrody
    tworzone od podstaw. Naturalne są tylko chwasty, przenoszące się z okolicznych
    nieużytków i perz - kopałam na trzy "sztychy" i tak głęboko były kłącza. Walczę
    z nimi, tak jak wszyscy - wyrywam albo pryskam. Do wyrywania wszyscy się
    przyznają, do pryskania - nieliczni, choć jak przejrzeć archiwum...
    Wcyrku1 ocenił dziewczynę która chce pozbyć się pszczół - wariatka. Łatwo
    oceniać na forum, forum jest anonimowe. A może to jest dla niej naprawdę duży
    problem, są różne fobie. Czy o człowieku z lękiem wysokości powiedziałby - wariat?
    Pozdrawiam wszystkich ogrodników - tych "ekologicznych" i tych mniej
    "ekologicznych", tych którzy chcą pozbyć się kretów i nornic, tych którym
    przeszkadzają szpaki, wszystkich. Basia
  • wcyrku1 17.04.05, 12:04
    basia961 napisała:

    >
    > Wcyrku1 ocenił dziewczynę która chce pozbyć się pszczół - wariatka. Łatwo
    > oceniać na forum, forum jest anonimowe. A może to jest dla niej naprawdę duży
    > problem, są różne fobie. Czy o człowieku z lękiem wysokości powiedziałby -
    wari
    > at?
    >. Basia
    No dobrze odwoluję "wariatka" tylko powiedz mi dlaczego osoby
    niezrównoważone emocjonalnie uwazają że sprawdza się kazdy czarny scenariusz.
    Tobie też żal tego bluszczu w podtekscie myslisz to samo! o sasiadce.
    Ta "dziewczyna" nie jest fanką ogrodu jak stali bywalcy tego forum, ona tylko
    chce poleżeć. Mogę się założyc że jak ona leży na plaży i do jej grajdołka
    wpadnie pilka to jest taka sama reakcja. Zlym przykladem jest lęk wysokości bo
    nikt z tą przypadłością nie wchodzi na dach sobie poleżeć. Odróżniam
    zachowanie osób uczulonych na jad. W takich przypadkach zawsze oferuję swoja
    pomoc w opanowaniu strachu przed pszczołami czy psami itp sytuacjach.
    Każde "dzikie stworzonko" instynktownie wyczuwa poziom adranaliny u
    człowieka/lub swojego przeciwnika/ i reaguje " pogotowiem lub do ataku". Sam
    też tępię swoich przeciwników w ogrodzie/ mszyce lub jakieś robale/ ale nie
    zakładam wypasionego trawnika w piaszczystym lesie więc nie trafiają wszystkie
    plagi z calej okolicy/krety, pędraki/. tak samo w ogrodzie przy domu - plagą sa
    turkucie na okolocznych dzialkach a ja nie mam ich wcale.
  • basia961 18.04.05, 08:16
    Właśnie o odwołanie tej "wariatki" mi chodziło. Pewnie że zachowanie sąsiadki od
    winobluszczu wzbudziło moje, już nawet nie zdziwienie a furię dziką.
    Zastanawia mnie jedna sprawa - zimą byliśmy wszyscy dla siebie mili, grzeczni i
    uprzejmi. Teraz, kiedy słonko wysoko i poziom serotoniny nam naturalnie wzrasta,
    zaczynamy czynić sobie niemiłe uwagi. Toż to przecież wbrew naturze!
    Masz rację - zwierzaki wyczuwają nasz strach. Dlatego "gryzaki" omijam. Można to
    zrobić, trzeba tylko uważnie je obserwować. One nie latają bez "ładu i składu",
    mają swoje trasy, do swego mieszkanka przylatują zawsze od tej samej strony.
    Wczoraj wychodzę popatrzeć co mi przez noc urosło i co widzę - urosły mi krecie
    kopce na rabacie z bylinami. Jak mnie diabli wzięli, jak krecika opiepszyłam...
    Chyba się mnie przestraszył, albo taki zgodny jest, bo dzisiaj już tylko trawnik
    zrył. Na trawniku nie sobie ryje, przynajmniej mniej pędraków będzie.
    Pozdrawiam, Basia
  • joasia72 17.04.05, 10:37
    Mjocie, dzięki że to napisałeś.
    Może każdy z nas (ja oczywiście też) zastanowi się dwa razy przed
    usunięciem "wstrętnego robala" czy "chwastu”, który wcale nie zagraża naszemu
    życiu.

    pozdrawiam
    Joanna
  • antares777 17.04.05, 11:22
    Hmmm....

    Czyż nie powiedziane jest:

    "A wreszcie rzekł Bóg: Uczyńmy człowieka a Nasz obraz, podobnego Nam. Niech
    panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i
    nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi!
    Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył
    mężczyznę i niewiastę.
    Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: Bądźcie płodni i rozmnażajcie się,
    abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad
    rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami
    pełzającymi po ziemi.
    I rzekł Bóg: Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i
    wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem.
    A dla wszelkiego zwierzęcia polnego i dla wszelkiego ptactwa w powietrzu, i dla
    wszystkiego, co się porusza po ziemi i ma w sobie pierwiastek życia, będzie
    pokarmem wszelka trawa zielona. I stało się tak."
    (Ks. Rodzaju 1:26-31, Biblia Tysiąclecia)

    ???

    Więc po co ta mowa?

    Z niedzielnymi pomachiwajkami :))))

    Stary zgred
  • ptasik 17.04.05, 14:58
    Stary Zgredzie

    Po co?
    Jakoś jestem pewna, że nie o takie nasze panowanie chodziło....

    M.Jocie
    Wielkie dzięki
    Oczwiście lepiej bym tego nie napisała
    a zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości...

    Zawsze z przerażeniem patrzę na zdobywców nowych ziem

    Mówcie co chcecie, ale zdecydowana większość zdobywców nie potrafi zyć w zgodzie z naturą, z należytym dla niej szacunkiem

    Niejednokrotnie tu pisałam o tym co mnie przeraża, gdy patrzę co zdobywcy robią, gdy czytam tu i ówdzie, niejednokrtonie opowiadałam się nad zastanowieniem i szacunkiem dla Mateczki Natury
    Dlategom Ci M.Jocie wdzięczna niesamowicie


    --
    I ja niedzielnie pozdrawiam i zmykam do ogrodu:)
    No bo przeca i złocie kwitna i przetaczniki, i mniszki zaczynają, o jasnotach, gwiezdnicach, kurdybnku nie wspomne:)
    Wszędzie kwitną, wszędzie gdzie im się chciało....

    Katula
  • samanta5 17.04.05, 17:29
    Wniosku nader ciekawe, chyba z nudów wyciągnięte :)
    Nie zauwazyłeś w trakcie tych swoich rozważań, że w przyrodzie też toczy się
    ciągła walka w której wygrywa silniejszy? Jezeli pragnisz miec ogród cały w
    chwastach, to nie ingeruj, pozwól na walkę roślinom, Twoja wola.
  • gebo13 17.04.05, 23:51
    Ludzie za bardzo są pazerni i za bardzo niepotrzebnie WALCZĄ !!Ogród to nie
    salon ani pole bitwy.To miejsce relaksu,spokoju i wypoczynku.Walczą ze
    zwierzętami,walczą z chwastami,walczą z robalami nawet jak wogóle nie
    przeszkadzają...a nuż przyjdą do nas...Nie neguję tego,ale to co Miot napisał
    weżmy pod rozwagę..A nuż za dużo tego w naszym ogrodzie?A nuż czyjeś życie się
    kończy dzięki chemi,dzięki butom,które świadomie rozdeptały pająka bo
    paskudny!...Antares napisał z księgi Genezis 1,27....Ja też jestem tego
    zdania,ale niektórzy,delikatnie mówiąc:przeginają!Odrobina refleksji jaką nam
    dał Miot jest bardzo wskazana!! Jeszcze raz Mu serdecznie dziękuję,że mnie w
    porę niedoświadczoną opamiętał...Dziękuję..
    --
    Szczęście to nic innego jak dobre zdrowie i krótka pamięć.
  • samanta5 18.04.05, 07:50
    Ludzie za bardzo są pazerni i za bardzo niepotrzebnie WALCZĄ !!Ogród to nie
    salon ani pole bitwy.To miejsce relaksu,spokoju i wypoczynku.Walczą ze
    zwierzętami,walczą z chwastami,walczą z robalami nawet jak wogóle nie
    przeszkadzają...a nuż przyjdą do nas

    Czy Ty walczysz? Jeżeli nie, to dlaczego przejmujesz się innymi? Sądzisz, ze
    nazywając kogoś wariatem czy niezrównoważonym psychicznie, zmienisz go? To też
    twór natury, dajmy mu żyć i zajmijmy się własnymi czynami.
  • basia961 18.04.05, 08:25
    "Czyńcie sobie ziemię poddaną" - to nie znaczy zniszczcie wszystko. To znaczy
    "korzystajcie z jej darów".
    Walczymy z chwastami, robalami i czym tam jeszcze, ale nie walczmy ze sobą!
    Pozdrawiam, Basia
  • gebo13 18.04.05, 15:52
    samanta5 napisała:

    > Ludzie za bardzo są pazerni i za bardzo niepotrzebnie WALCZĄ !!Ogród to nie
    > salon ani pole bitwy.To miejsce relaksu,spokoju i wypoczynku.Walczą ze
    > zwierzętami,walczą z chwastami,walczą z robalami nawet jak wogóle nie
    > przeszkadzają...a nuż przyjdą do nas
    >
    > Czy Ty walczysz? Jeżeli nie, to dlaczego przejmujesz się innymi? Sądzisz, ze
    > nazywając kogoś wariatem czy niezrównoważonym psychicznie, zmienisz go? To też
    > twór natury, dajmy mu żyć i zajmijmy się własnymi czynami.

    ______--------------------------------------------------------------------------
    Nie rozumiem o co Ci Samanta chodz!!!Nikogo nie wyzwałam!!Najpierw cytujesz mój
    fragment wypowiedzi a potem.....Gdzie nazwałam kogoś wariatem,czy
    niezrównaważonego????
    --
    Szczęście to nic innego jak dobre zdrowie i krótka pamięć.
  • samanta5 18.04.05, 19:08
    Nie Tobie postawiłam zarzut. Nie rozumiem, dlaczego tak Cię oburzyło, że
    odniosłam się do wszystkich wypowiedzi, a swój post umieściłam faktycznie pod
    Twoim i co z tego?
  • krasnowo 18.04.05, 19:25
    to że przez to można go czytać jako odpowiedź na post Gebo :), szczególnie jak
    się ma drzewko włączone.
  • samanta5 18.04.05, 21:48
    Mozna ale niekoniecznie trzeba. Przecież wie, co pisala.
  • gebo13 18.04.05, 21:54
    Tylko zwierzęta załatwiają się tam gdzie mają taką potrzebę.....
    --
    Szczęście to nic innego jak dobre zdrowie i krótka pamięć.
  • antares777 19.04.05, 01:14
    gebo13 napisała:

    > Tylko zwierzęta załatwiają się tam gdzie mają taką potrzebę.....

    Zasada ta odnosi się w szczególności do bydła i tych, które Polak nadzwyczaj
    sobie upodobał: psów i koni.

    Kot bardzo starannie wybiera miejsce, niekiedy doprowadzając tym właściciela do
    białej rozpaczy.

    Pomachiwajki

    Stary zgred (specjalista)

  • samanta5 19.04.05, 06:48
    Gratuluję doboru porównań....wyszukane i eleganckie jednocześnie a i na temat,
    bo wszak ogród trzeba nawozić.
  • piasia 21.04.05, 20:05
    Wszedł... nie, raczej WKROCZYŁ.

    Wkroczył do szkółki, w której sprzedaję krzaki i byliny.
    Ubrany w czarną skórę, z wypasioną komórką w ręku. Potężny, zwalisty, z daleka
    od niego wiało "trawnikiem z żywotnikiem".
    Rozejrzał się raz, rozejrzał drugi, rozejrzał trzeci...
    Podszedł i zapytał.
    A mnie z wrażenia szczęka opadła na piach.
    Bo zapytał o krzaki, w których lubią się gnieździć ptaki.
    Bo chciał dużo liściastych kwitnących, żeby mieć kolorowo i radośnie przez cały
    sezon. A opadające liście - pod nimi kryją się dżdżownice i pędraki, więc kosy
    będą miały co jeść.
    Bo powiedział, że na jego placu rośnie wielki stary modrzew, a po nim ganiają
    wiewiórki.
    Bo pochwalił się, że w rumowisku po starej komórce mieszkała kiedyś kuna
    kamionka.
    Bo chce mieć jeże i nietoperze.
    Bo oczy mu zabłysły, jak powiedziałam, że ja na tej szkółce mam łasiczkę. Widać
    było, że najchętniej by mi ją zabrał żeby mieć u siebie.
    Bo takich ludzi jest coraz mniej....
    Ale każdy taki człowiek podnosi mnie na duchu swoją obecnością....
  • joasia72 21.04.05, 20:18
    Och, Piasiu !!!
    Faktycznie, rzadko takich ludzi można spotkać.
    Moja znajoma żaliła się zimą, że wróble "robią kupkę" na jej schody wejściowe.
    Jak doradziłam zrobienie karmnika trochę dalej, żeby nie musiały wyjadać z
    psiej miski, to wzruszyła ramionami i dalej miała "nasr..."(to jej określenie).
    pozdrawiam
    Joanna
  • kruszynka-91 21.04.05, 23:16
    A ja mam jakiegoś malutkiegg ptaszka ,który co roku wyprowadza małe z dziury po
    sęku w moiej działkowej chałupce(jest mniejszy od wróbla, ma z boku cienką
    niebieską i obok białą smużkę)-może ktoś wie kto to?
    Mam szpaki,sójki,dzięcioły a wieczorem przelatuje nad domkiem czesto sowa biała.
    Mam krety,myszy, nornice,pędraki,mrówki czerwone,duże czarne i te małe co
    gryzą,komary całe chmary,mszyce, dżdżownice i robaki w owocach.
    A latem i jesienią to dopiero się zaczyna!Na mojej działeczce więcej zbieram
    grzybów niż obok w lesie.A są to:maślaki,kanie,koźlaki wszelkiej
    maści,prawdziwki,ostatnio pokazują się kurki a późną jesienią rarytasy-RYDZE
    (szkoda że tak często robaczywe,ale te małe białe robaczki przecież też są
    głodne) i gąski zielone i szare.
    "JA SIĘ WCALE NIE CHWALĘ,JA POPROSTU NIESTETY"-niestety musiałam się z Wami tym
    podzielić:-).
  • ignorant11 26.04.05, 01:10
    kruszynka-91 napisała:

    > A ja mam jakiegoś malutkiegg ptaszka ,który co roku wyprowadza małe z dziury
    po
    >
    > sęku w moiej działkowej chałupce(jest mniejszy od wróbla, ma z boku cienką
    > niebieską i obok białą smużkę)-może ktoś wie kto to?
    > Mam szpaki,sójki,dzięcioły a wieczorem przelatuje nad domkiem czesto sowa
    biała
    > .
    > Mam krety,myszy, nornice,pędraki,mrówki czerwone,duże czarne i te małe co
    > gryzą,komary całe chmary,mszyce, dżdżownice i robaki w owocach.
    > A latem i jesienią to dopiero się zaczyna!Na mojej działeczce więcej zbieram
    > grzybów niż obok w lesie.A są to:maślaki,kanie,koźlaki wszelkiej
    > maści,prawdziwki,ostatnio pokazują się kurki a późną jesienią rarytasy-RYDZE
    > (szkoda że tak często robaczywe,ale te małe białe robaczki przecież też są
    > głodne) i gąski zielone i szare.
    > "JA SIĘ WCALE NIE CHWALĘ,JA POPROSTU NIESTETY"-niestety musiałam się z Wami
    tym
    >
    > podzielić:-).

    Sława!

    No to zeznawaj pod czym rosna jakie grzyby?



    Pozdrawiam i zapraszam na:
    Forum Słowiańskie
  • gebo13 26.04.05, 01:17
    Agnieszka Osiecka
    Jeżeli jest
    Na naszą słabość i biedę,
    niemotę serc i dusz.
    Na to, że nas nie zabiorą
    do lepszych gór i mórz.
    Na czarnych myśli tłok,
    na oczy pełne łez
    lekarstwem miłość bywa.
    Jeżeli miłość jest,
    jeżeli jest możliwa.

    Na ludzką podłość i małość,
    na oschły Boży chłód.
    Na to, że nic się nie stało,
    a zdarzyć miał się cud.
    Na szary mysi strach,
    bliźniego drogi gest,
    ratunkiem miłość bywa.
    Jeżeli miłość jest,
    jeżeli jest możliwa.

    Tu kukły ludźmi się bawią,
    tu igra z nami czas.
    Tu wielkie młyny nas trawią
    i pył zostaje z nas.
    Na to, że z pyłu pył
    i za początkiem kres
    ratunkiem miłość bywa.
    Jeżeli miłość jest,
    jeżeli jest możliwa.

    Na krajów nędzę i smutek,
    na okazałość państw,
    policję, kłamstwo i nudę,
    potęgę małych draństw.
    Na nocny serca bój,
    że człowiek żył jak pies
    ratunkiem miłość bywa.
    Jeżeli miłość jest,
    jeżeli miłość jest...

    --
    Szczęście to nic innego jak dobre zdrowie i krótka pamięć.
  • kruszynka-91 21.04.05, 23:45
    Ps.A gdzie to podziewa się Pan Jurek?
    W moim ogrodzie go nie widzę :-(.
  • marbor1 22.04.05, 00:00
    Małe podsumowanie. Napisała p. Alicja Zięba
    Podzielił człowiek stworzenia żywe
    na pożyteczne i szkodliwe...
    Kto zatem pożyteczny jest,
    a kogo uznać za szkodnika?
    Kwestia punktu widzenia.
    Zdaniem ogrodnika co uprawia rośliny i plony gromadzi
    - szkodnik to ten, co zjada mu to co posadził.
    A z takiej definicji logicznie wynika,
    że pożyteczny jest ten, co zjada szkodnika...
    Kto zasługuje zatem na uznanie?
    Drapieżcy, a nie wegetarianie,
    ktorzy gustując w roślinnym jedzeniu
    krzywdy nie czynią innemu stworzeniu...
    I tu by można dodać komentarz złośliwy...
    A człowiek?
    Pożyteczny jest, czy szkodliwy?.
    Ukłony dla wszystkich - Maria
  • gebo13 22.04.05, 00:05
    Dwie dziewczynki pluły z okna na przechodniów. Jedna dziewczynka była dobra,
    druga zła. Zła trafiła trzy razy, dobra osiem. Dobro zawsze zwycięży zło. -
    ------------------------------ Taka metafora....ja tego nie napisałam.

    --
    Szczęście to nic innego jak dobre zdrowie i krótka pamięć.
  • mjot1 22.04.05, 21:54
    ...napisałem com napisał. A co!
    W końcu nie takie dyrdymały się pisało a i klawiatura znieść potrafi wiele :-)
    Oczywiście, że „wnioski z nudów wyciągnięte” (tu ukłon w stronę Samanty).
    Przecie gdybym wówczas zajął się czymkolwiek to nie miałbym ni czasu ni
    możliwości dumać a już na pewno stukać w klawisze. Lecz pocieszam się, że nie
    tylko ja na dolegliwość ową cierpię. Wszak mam chyba prawo domniemywać, iż
    pozostałe wpisy także są tejże „nudy” efektem :-)
    Więc napisałem com napisał a myśl mą dokładniej Wcyrku wyłuszczył.
    Czyż można mieć pretensje, że mrówka buduje swe misterne domostwo pod
    naszym „ślicznym” chodnikiem korzystając z podsypki piaskowej?
    Czy można mieć pretensje, że sójka zżera czereśnie z naszego drzewa,
    które „tymi ręcyma” posadziliśmy przy lesie?
    Czy można mieć pretensje, że kret szuka pożywienia w naszym ogrodzie
    systematycznie nawożonym i podlewanym (jedynej żyznej enklawie w okolicy)?
    Czy można mieć pretensje, że szpak niszczy nam naszą pracę skoro my
    zawiesiliśmy mu budkę?
    Czy można mieć pretensje, że mniszek padłszy nasionkiem na żyzną glebę zakwitł
    nam wiosną?
    Czy można...?
    Oczywiście, że można. A wręcz trzeba mieć pretensje, lecz jedynie do siebie!
    Hmmm... Ja, choć wirtualny to chyba i durnowaty jestem? No, bo nijak pojąć nie
    potrafię zasady powszechnie stosowanej.
    Jak istota ponoć „rozumna”, ponoć mająca uczucia „wyższe” może zaprosiwszy
    uprzednio kogoś w gości następnie zabić go mając jeszcze doń pretensje, że
    raczył z owego zaproszenia skorzystać?

    Chociaż dogmaty nie podlegają dyskusji to jednak słów kilka do tych, którzy w
    Słowie Boga widzą zasadność ludzkiej „twórczej” działalności (tu ukłon w stronę
    Starego Zgerda).
    Jest napisane: „po owocach poznacie ich” (cytat z pamięci).
    Rozejrzyjcie się wokół. Widzicie? Oto właśnie jak okiem sięgnąć owe „owoce”.
    Jest też pewne prawo znane powszechnie. Dla mnie prawo owo jest niejako „ustawą
    najwyższą”. W owej ustawie jeden z nielicznych artykułów stwierdza
    lakonicznie: „Nie zabijaj”.
    Ja nie znam przepisów wykonawczych do owego artykułu mówiących, że zakaz ten
    nie dotyczy mrówki, ropuchy, padalca, zaskrońca czy mniszka, czy ... itd. itd.
    Ja nie znam, więc byłbym baaardzo zobowiązany za wskazanie mi tychże :-)

    Dzięki serdeczne tym, którzy słowem ciepłym osobę mą skromną skwitować raczyli.
    Bo choć jak nadmieniłem wirtualny jedynie jestem niemniej łasy bardzo na
    pochlebstwa wszelakie niczym normalny zwykły człek z krwi i kości :-)
    A już szczególną przyjemnością wręcz balsamem, miodem były dla mnie słowa
    Kruszynki! Ech żebysz tak nasza populacja z takich właśnie Okruszków się
    składała...

    Najniższe ukłony!
    Jak widać ponownie bezczynny i nudą owładnięty M.J.
  • jerzy.wozniak 24.04.05, 07:42
    Mjot jak zwykle walną w dychę, ale niestety nic tu jego walka i bardzo słuszne
    (jak zwykle) przemyśliwajki na temat tego co nas otacza, a jest związane mniej
    lub więcej z ogrodem i przyrodą. Niestety nic to nie da dopóki w szkole nie
    zaczną uczyć tego, co to jest przyroda i jak z naią ułożyć swe relacje. Dalej
    już nie mówię. Jedyną pociecha to to, że coraz więcej ludzi to zauważa.
    Ostatnio popełniłem książkę, która ma się o dziwo ukazać w Polsce, kraju gdzie
    walają się głownie tłumaczenia. W tej książce osobom które ją redagowały oraz
    postronnym, pierwszym czytelnikom najbardziej podobał się dział o zwierzętach w
    ogrodzie i tak zwanym ogrodzie w zgodzi z naturą. Mimo, że jak wiecie moje
    poglądy na ten temat są zwykle dyskusyjne, to jednak załapało. Myślę że to się
    jednak zmieni - Powoli społeczeństwo wyrośnie ze szpanu Mercedesem - bo
    większość będzie na to stać, tak i wyrośnie ze szpanu na ogrody otoczone
    palisada urządzone podłóg wzorów z pisemek ogrodniczych gdzie autor zdjęć był
    milusim redaktorki piszącej o ogrodzie stąd taki, a nie inny ogród. Niestety
    najpierw Mjocie musi się zmienić nasze podejście do przyrody, do środowiska
    które nas otacza i musimy się nauczyć myśleć o niej zupełnie inaczej. Jak na
    razie my to Panowie władcy ziemi, a przyroda to takie „cóś” co ma się nam
    podporządkować, niestety jest tu pewien dylemat czy przyroda w takiej formie
    jak ją widzimy obecnie da radę przetrwać, aż zmienimy swe myślenie.
    Jurek
  • samanta5 24.04.05, 09:21
    Bardzo ogólnie i na odległość pachnie demagogią. Bo czego chcemy, żeby kwiat
    kwitł, czy żeby kwitł tak, jak my chcemy? To w sumie jedno i to samo, biorąc pod
    uwagę, że wiele gatunków kwiatów, my stworzyliśmy.
  • wcyrku1 24.04.05, 13:15
    samanta5 napisała:

    > Bardzo ogólnie i na odległość pachnie demagogią. <
    <
    Mam działkę w lesie - jedną z ok. 80 w samym lesie + ok 150 poza lasem i ogród
    koło domu przylegający do działek PZD, obserwowanie pomysłowości "istot
    walecznych" wcale nie napawa dumą. Masz rację że na odległość pachnie tylko
    demagogią ale z bliska jak popatrzysz śmierdzi
    zagładą.


    Bo czego chcemy,
    żeby kwiat
    > kwitł, czy żeby kwitł tak, jak my chcemy? To w sumie jedno i to samo, biorąc
    po
    > d
    > uwagę, że wiele gatunków kwiatów, my
    stworzyliśmy.<<

    "MY STWORZYLIŚMY" ??? -zarozumiałość Miczurina czy twoja
    Samanto zamierzona przesada . Czy te nowe gatunki kwiatow nie potrzebują w
    ogrodzie pszczół, żuczków, mrówek, ptasików. Ja uważam że czlowiek na pewno
    jest stwórcą marketów. Przez wiele miesięcy wracając wieczorem po pięknym dniu
    ze "swojego lasu" patrzyłem w zdumieniu na zapchane parkingi przed marketami -
    dlaczego? Ale pewnego dnia zrozumiałem!!! - gdyby ci wszyscy ludzie, te
    tysiące, przyjechali do "mojego lasu" - to??? Jestem zadowolony że nigdy na
    to nie wpadną.
  • samanta5 24.04.05, 14:58
    "MY STWORZYLIŚMY" ??? -zarozumiałość Miczurina czy twoja
    Samanto zamierzona przesada . Czy te nowe gatunki kwiatow nie potrzebują w
    ogrodzie pszczół, żuczków, mrówek, ptasików.

    Potrzebują, ale wymagają tez opieki człowieka bo inaczej zginą w chwastach. Nie
    rozumiem oburzenia :) Czy chcesz powiedzieć, że człowiek wtopił się w przyrode i
    nie prowadzi z nią walki? Czy chcesz go namówić do tego, by tej walki zaniechał?
    :) Na wygraną, nie ma szans, bo zniszczy siebie. Zaprzestac nie może z prostej
    przyczyny, jest słabszy.

    Ja uważam że czlowiek na pewno
    jest stwórcą marketów. Przez wiele miesięcy wracając wieczorem po pięknym dniu
    ze "swojego lasu" patrzyłem w zdumieniu na zapchane parkingi przed marketami -
    dlaczego? Ale pewnego dnia zrozumiałem!!! - gdyby ci wszyscy ludzie, te
    tysiące, przyjechali do "mojego lasu" - to??? Jestem zadowolony że nigdy na
    to nie wpadną.
  • wcyrku1 24.04.05, 19:26
    samanta5 napisała:

    >
    > :) Czy chcesz powiedzieć, że człowiek wtopił się w przyrode
    > i
    > nie prowadzi z nią walki? Czy chcesz go namówić do tego, by tej walki
    zaniechał
    > ?
    >
    >
    >
    >
    Każda linijka Twojego tekstu budzi mój sprzeciw! --
    Gdzie jest ten przeciwnik z którym należy walczyć na śmierć i życie. To
    nieprzejednana postawa "istoty walczącej" ujawnia nam coraz to nowych
    przeciwników, czy nie mamy już dośc efektów ubocznych takiej walki. Czy każdy
    ogródek ma być podobny do tego z najnowszego magazynu ogr. niezależnie od
    warunków środowiskowych. Przecież to jest prowokowanie przyrody - ech szkoda
    mojego atramentu - Pan Jurek na pewno to lepiej opisał w swojej książce.
  • samanta5 24.04.05, 21:31
    :) Ten poniżej, to Twój tekst, nie mój

    Gdzie jest ten przeciwnik z którym należy walczyć na śmierć i życie. To
    nieprzejednana postawa "istoty walczącej" ujawnia nam coraz to nowych
    przeciwników, czy nie mamy już dośc efektów ubocznych takiej walki. Czy każdy
    ogródek ma być podobny do tego z najnowszego magazynu ogr. niezależnie od
    warunków środowiskowych. Przecież to jest prowokowanie przyrody - ech szkoda
    mojego atramentu - Pan Jurek na pewno to lepiej opisał w swojej książce.

    I budzi mój zdecydowany sprzeciw :)))
  • jack9 24.04.05, 14:00
    jerzy.wozniak napisał:

    > Mjot jak zwykle walną w dychę, ale niestety nic tu jego walka i bardzo
    słuszne
    > (jak zwykle) przemyśliwajki na temat tego co nas otacza, a jest związane
    mniej
    > lub więcej z ogrodem i przyrodą. Niestety nic to nie da dopóki w szkole nie
    > zaczną uczyć tego, co to jest przyroda i jak z naią ułożyć swe relacje. Dalej
    > już nie mówię. Jedyną pociecha to to, że coraz więcej ludzi to zauważa.
    > Ostatnio popełniłem książkę, która ma się o dziwo ukazać w Polsce, kraju
    gdzie
    > walają się głownie tłumaczenia. W tej książce osobom które ją redagowały oraz
    > postronnym, pierwszym czytelnikom najbardziej podobał się dział o zwierzętach
    w
    >
    > ogrodzie i tak zwanym ogrodzie w zgodzi z naturą. Mimo, że jak wiecie moje
    > poglądy na ten temat są zwykle dyskusyjne, to jednak załapało. Myślę że to
    się
    > jednak zmieni - Powoli społeczeństwo wyrośnie ze szpanu Mercedesem - bo
    > większość będzie na to stać, tak i wyrośnie ze szpanu na ogrody otoczone
    > palisada urządzone podłóg wzorów z pisemek ogrodniczych gdzie autor zdjęć był
    > milusim redaktorki piszącej o ogrodzie stąd taki, a nie inny ogród.

    Ogród w zgodzie z naturą, ogrodnictwo przyjazdne dla zwiarząt itd...itd...
    ale jak jest okazja żeby wsadzić szpilke jednej p red. i jej mężowi to takiej
    okazji grzech przepuścić
    Oj Jurek ...czytać Cię coraz trudniej...;(
  • venus22 24.04.05, 21:10
    moze powiem od rzeczy ale powiem.

    >>Czy te nowe gatunki kwiatow nie potrzebują w
    ogrodzie pszczół, żuczków, mrówek, ptasików. <,


    ten noz ma dwa ostrza. Tak w ogrodzie tez sa potrzebne zyjatka ktore zwykle
    ogrodnicy z luboscia zwalczaja, ale jeszcze jest taka historia ze jak sadzimy
    egzotyczne kwiatki to niekoniecznie nasze pszczolki zuczki mrowki i ptasiki
    beda w stanie z tego korzystac.
    W moim ogrodzie chcociaz mam roznorodne kwiaty to pszczoly korzystaja tylko z
    lokalnej dziko rosnacej Oregano i ogrodowej Lawendy.
    Reszte kwiatkow maja gdzies - przypuszczam ze nie sa przystosowane aby zbierac
    z nich nektar....


    Brawa dla Mjota I p. Jurka za ich postawe!!! oby wiecej ludzi tak myslalo i
    kochalo krety i nornice a nawet dalo spokojnie umrzec chorym czeresniom..

    ogrodnictwo tez moze zniszczyc lokalna ekologie .. ot wystarczy sciac trawe..

    Venus
  • basia961 25.04.05, 06:46
    Wszyscy macie rację, wszyscy - bez wyjątku.
    Trzeba pamiętać jednak, że nasze ogrody są sztuczne, w naturze nigdy nie
    spotkałyby się te wszystkie gatunki które w naszych ogrodach rosną. Czy
    widzieliście ogród tylko z gatunków dziko rosnących na danym terenie? Poza
    oczywiście ogrodem - kawałkiem lasu. Ja nie widziałam, wszyscy sadzą to co
    ładne, część to co modne, podpatrzone u sąsiada czy w kolorowym piśmie.
    Jedynie chwasty są "naturalne", one wiedzą gdzie rosnąć, bez podlewania, bez
    naszej troski. Chwasty u mnie są inne niż w waszych ogrodach.
    Ze szkodnikami i chwastami walczymy wszyscy. Wszyscy jesteśmy "istotami
    walecznymi", bez tego nie byłoby naszych ogrodów. Różni nas metoda walki, skutek
    jest taki sam - tępimy to co naturalne żeby lepiej rosło to co, na danym
    terenie, całkowicie sztuczne. Licytowanie się kto z nas jest mniej "krwiożerczy"
    nie ma więc większego sensu. Jeśli uda mi się kupić książkę p. Jurka, będę
    stosować się do rad w niej zawartych, zobaczymy co z tego wyniknie. Mnie też nie
    zależy na niszczeniu, jeśli nie muszę. Może mi się uda?
    Pozdrawiam
  • venus22 25.04.05, 08:25
    no ale taka mszyca na przyklad... wystarczy silnym strumieniem wody obmyc z
    niej i po krzyku. no pewnie za pare dni trzeba mycie powtorzyc ale za to o ile
    zdrowiej niz pryskanie jakas chemia...
    ach gdzie te biedronki... gdzie one ..
    Venus
  • basia961 25.04.05, 08:57
    Woda na mszyce? U mnie nie pomagała, miałam całe mnóstwo na jaśminowcu. Pamiętać
    trzeba że poza naszym ogrodem są też inne, za płotem. Jeśli tam są mszyce albo
    co innego, u nas też będą.
    Jaśminowiec musiałam wykarczować (z powodów innych niż mszyce) - przy okazji
    pozbyłam się mszyc. A mszyce są wybredne, nie żyją byle gdzie...
    Pozdrawiam, Basia
  • venus22 25.04.05, 09:07
    no ale ja mam taka wajhe do wody ze moge nastawic na cienki a pod silnym
    cisnieniem strumien jak go puszcze to mozna "oko wybic".. z rozy czysci
    swietnie..
    co prawda tulipany do takiego czyszczenia sie nie nadawaly :/ wic machnelam
    reka..
    karczowanie to tyz dobry sposb :D

    Venus
  • nnike 25.04.05, 09:09
    Bo mszyce żyją tam gdzie mrówki. Nawet więcej: mrówki przechowują i karmią
    mszyce w mrowiskach przez zimę, by je na wiosnę wyprowadzić na żer. Wszystko
    dlatego, że mszyce wytwarzają na sobie słodzić, który z kolei jest przysmakiem
    mrówek. I koło się zamyka.
  • nnike 25.04.05, 09:07
    Żerujące mszyce spryskuje się wyciągiem z łusek cebuli :)

    50g łusek zalać 10l wody. Po 24 godz. odcedzić i pryskać 2xdziennie co 5 dni.

    Tym samym wyciągiem pryskać truskawki, co najmniej 3x dziennie co 7 dni i
    sałatę 2xdziennie co 7 dni.

    Dodatkowo, posiać koperek między rzędami, którego mszyce, podobnie jak bielinek
    kapustnik, nie znoszą :)
  • basia961 25.04.05, 09:40
    Mrówek u mnie dostatek, przeszkadzają mi tylko te na skalniaku. A mszyc nie mam.
    Może moje mrówki są "inne"?
  • venus22 25.04.05, 10:07
    eeee mszyce moga tak dlugo zyc???

    to ze mrowki opiekuja sie mszycami ze wzgledu na te lepka ich wydzieline to
    wiem.
    wlasnie niektorzy mysla ze "mrowki niszcza im kwiatki" a to nie mrowki tylko
    mszyce ktore mrowki pielegnuja..


    Venus
  • basia961 25.04.05, 12:36
    No i wyszło na to że moje mrówki jakieś takie mało opiekuńcze są :)))
    Pozdrawiam
  • ignorant11 26.04.05, 01:24
    basia961 napisała:

    > No i wyszło na to że moje mrówki jakieś takie mało opiekuńcze są :)))
    > Pozdrawiam

    Sława!

    Wiesz,że...

    u mnie jest podobnie i nie wiem juz jak wyglada mszyca, za to mrowek ma cale
    ZOOO ( potrojne O bo w ZOO nie hoduje sie mrówek:)))


    Pozdrawiam i zapraszam na:
    Forum Słowiańskie
  • mjot1 25.04.05, 20:47
    Wielu z Was zapewne pomyślało sobie: „ten to musi być zdrowo walnięty”
    Ja wiem, że ideału nie było i nie ma. Ja mam świadomość tego, że samym swym
    istnieniem czynię jedynie spustoszenie na tym pięknym świecie a jedyny dobry
    uczynek, jaki jestem w stanie uczynić naturze to „zejść”. Ja przecież w
    pierwszych słowach nagryzmoliłem o „prawie dżungli” jako o jedynym prawdziwym i
    nas również obowiązującym.
    Więc po cóż ponapisywałem tu owe oderwane od rzeczywistości, nierealne fantazje?
    A po to byście nie zapomnieli tego, co przecie wiecie. Najgorsza bowiem jest
    rutyna, działanie mechaniczne... a właśnie że ośmielę się napisać: „bezmyślne”.
    Zawsze tak czyniliśmy i było dobrze lub ktoś „mądrzejszy” powiedział, że należy
    pryskać wyrwać wytępić, więc pryskamy i tępimy. A tam gdzie rozum śpi...
    Nic, ale to absolutnie nic i nikt nie zwalnia nas od przemyślenia każdego
    naszego działania. Jesteśmy zobowiązani przynajmniej próbować pojąć to, co
    czynimy.

    Jeśli już pryskasz wiedz, że zwalczając szkodnika czy innego pasożyta mordujesz
    też przy okazji swego sprzymierzeńca. Nie ma do licha broni chemicznej tak
    doskonałej, że wybiórczo zamorduje mszyce nie czyniąc krzywdy jakiejś
    biedronce. Więc pryskaj z umiarem.
    Nie wierz naiwnie we wszystkie zalecenia producentów środków ochrony roślin.
    Przecież Ty wierz i bez moich apeli o tym, że owi producenci też chcą żyć a
    życie dla nich to zysk.

    Jeśli widzisz przemieszczającego się owada wstrzymaj na chwilkę uniesioną stopę
    i zanim go rozdepczesz pomyśl, kto zacz? A nuż okaże się Twoim sprzymierzeńcem.
    Czy znasz to fantastyczne uczucie, gdy Ty władca w niezmierzonej łaskawości
    swojej raczyłeś oto darować życie? Czyż nie miłe to doznanie?

    Czy naprawdę tak bardzo ucierpi Twoje „Ja”, jeśli nie przytniesz żywopłotu w
    okresie lęgowym? Wiem, że ucierpi Twoje poczucie estetyki, lecz czyż naprawdę
    nie stać Cię na tę odrobinkę dyskomfortu? A jak będziesz się czuł mając i
    owszem prześliczny „żywy płot”, ale jednocześnie uśmiercając całe gniazdko
    piskląt?

    A jak tam z naszym pojęciem dobra i zła? Pojęciem naszym ludzkim, przez nas
    wymyślonym.
    Czymże są chwasty? owo znienawidzone zielsko, natrętne zbędne badyle.
    Jakimś przedziwnym trafem we wspaniałej większości są one roślinami zwanymi
    przez nas ziołami, roślinami leczniczymi.
    Więc dobrem są czy złem?
    Jeśli rośnie za naszym ogrodzeniem to dobro, jeśli zaś przed to zło...
    Hmmm... Przysłowiowy „Kali” się kłania.

    Więc wypisuję tu kolejny już raz oczywistości powszechnie wszystkim Wam znane
    wiedząc, że przecież, kto jak kto ale Wy nigdy o nich nie zapominacie i nie
    zapomnicie.

    Najniższe ukłony!
    Wirtualny, więc prawie już idealny :-) M.J.
  • kruszynka-91 26.04.05, 00:36
    Szanowny Mjocie!Bardzo miłe były Twe słowa dla kruszynki,a że człowiek nie
    tylko istota waleczna ale też łasa na wszelkie pochlebstwa tym bardziej
    połechtało.Jednak czułabym się paskudnie przyjmując Twe słowa bez cienia
    krytyki.Muszę przyznać się do perfidnych,przemyślanych i podstępnych zbrodni
    dokonywanych w moim ogrodzie,których sprawcą jestem ja sama.
    Plan jest taki:oszukać,zwabić,nakarmić i w chwili błogości,sytości i poczucia
    pełnego bezpieczeństwa zniszczyć bezwzględnie.
    Tak,kruszynka jest potworem!Wstyd mi ogromnie a mimo to duma mnie rozpiera.
    Jestem seryjnym mordercą i chyba nim pozostanę.

    Jednak proszę SĄD NAJWYŻSZY o choćby tycie uniewinnienie.Opowiem całą prawdę i
    tylko prawdę:słyszac od roślin mych bezbronnych jak bardzo cierpią przez
    mszyce, postanowiłam wtrącić się w naturę.Przy roślinach i drzewach masowo
    przez te"ssa(W)ki" obleganych sadzę nasturcję na którą nieświadome pośpiesznie
    przybywają.Wówczas ja,barbarzyńca okrutny zrywam listki nasturcji oblepione od
    spodu tymi biednymi stworzonkami jak czarnym makiem i....... palę je na stosie.
    Bardzo proszę o łagodny wyrok:-(.Na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć
    tylko to-moje ukochane rośliny są mi wdzięczne.
    Pełna skruchy i nadzieji na sprawiedliwy wymiar kary-kruszynka.
  • ignorant11 26.04.05, 01:39
    Sława!

    Toz sieje naturcje tylko po to aby mszyce mialy sie na czym pozywić:)))

    PS To oczywiscie mit świadomie tworzony dla publicity, bo nasturcja od lat sam
    mi sie odnawia, wiec uważam ja juz za rosline rodzima i bardzo ekologiczna, bo
    gdy tylko mroz ja zetnie to nie musze jej sprzatąc, gdyz do nowego sezonu sama
    sie rozklada i uzyźnia nastepne pokolenie...


    Pozdrawiam i zapraszam na:
    Forum Słowiańskie
  • ignorant11 26.04.05, 01:35

    Sława!

    Wielu z Was zapewne pomyślało sobie: „ten to musi być zdrowo walnięty"

    Mysle, że malo ktop pomyslał, bo raczej wszyscy wiemy:)))

    Kiedys wyczytałem w jakims poradniku mądrego zycia aby sie otaczać
    wlasnie "stuknietymi" i po ltach bardzo doceniam to zalecenie, zreszta zawsze
    mialem skłonnośc do swirów i idących pod prąd...

    Z czasem jednak i w tej kategorii nauczylem sie odróżniać żiarno od plew, więc
    teraz byle świr mnie nie omami, ale TAAAKI jak mjot?

    ŚWIRRR przez duże Ś:)))

    A swoja droga to bardzo mi imponuje iście farnciszkanska dobroc mjota, który w
    swej dojrzalej milości do wszystkich istot pozwala nawet zyc producentom
    oprysków:)))

    Pozatem chyba czas na nagrode Nobla za pisanie po forumach?

    Ja zglaszam mjota!

    PS Odstapie mu kategorie literacka, bo dla mnie zostanie jeszcze: fizyka,
    pokojowa, medycyna( za zwalczanie antybiotyków chyba dadzą co? No i z chemii za
    zwalczanie opryskiwaczy?
    :)))



    Pozdrawiam i zapraszam na:
    Forum Słowiańskie
  • antares777 26.04.05, 01:37
    Gdym przeczytał tytułowo-wątkowy post mjota tom sobie pomyślał, że mu się
    udzieliła podniosła i uduchowiona atmosfera, jaka przewalała się naonczas przez
    kraj, dodatkowo podgrzewana przez media.
    Przyczyna atmosfery była: ważna, poważna i niekwestionowana i chyba nie było w
    tym kraju człeka, który by w taki czy inny sposób nie zareagował.

    No, ale żeby homilie głosić? I to na temat: "Powstrzymaj się człeku nikczemny,
    albowiem nie wiesz co czynisz!"???

    Nic - kombinowałem sobie - tylko Danusia do cioci w odwiedziny pojechała i
    mjota o suchym i głodnym dziobie zostawiła ;)

    Temat - jak się tak z bliska przyjrzeć - bardzo do rzeczy i bardzo na czasie (z
    inkszej strony patrząc, to na czasie on zawsze był), więc już chwyciłem za
    klawiaturę a walić zacząłem, by przyłączyć się do ubolewań i żali, gdy mnie
    nagle jakaś dziwna rozterka naszła: pisać czy nie pisać?
    Jeśli będę pisał, to wspólnie z mjotem nad przyrodą zawodząc unisono,
    zagłuszymy inne bolejące chóry - które i tak zawodziły bardziej z
    przyzwyczajenia i dla efektu, niż ze szczerości swego serca (choć każdy dałby
    się pokrajać, że było inaczej). Ale mimo to, jakoś nie uchodziło.
    A jeśli nie napiszę, to ktoś sobie pomyśli, że mi jest obojętne, dokąd sąsiad
    sąsiada butelki i stare kafle wywozi. I że parę innych podobnych rzeczy też mi -
    swojsko się wyrażając - zwisa. A to jakoś mi nie podchodziło.
    Więc w kropce będąc wykombinowałem, że jeśli wskażę praprzyczynę zła, a ubiorę
    to w ton "na czasie", to może i wilk będzie syty i owca cała.
    I zacytowałem stosowny fragment.
    A żeby nie było, żem aż taki ten tego, dorzuciłem zaczepnym, aroganckim i
    niegrzecznym tonem zapytanie, które miało swoim pomarańczowym kolorem ostrzegać
    o podstępie.

    A tu ogrodowe bractwo wzięło cytat za dobrą monetę, a mnie do grona
    pretendentów do zbawienia dorzuciło. Klapa! :-(

    Mjocie! Jeśliś był dotknięty tonem zapytania - przepraszam. Nie taki był tego
    cel. To była - że się tak wyrażę - ars poetica, a nie chęć przywalenia.

    A teraz o tej praprzyczynie zła, o której wcześniej pisałem:

    Ja pojmuję to tak: jeśli powiesz "czerwony", to jeden dopowie: "maluch",
    inny: "mak", a jeszcze inny, że skrzynka pocztowa. Każdy z nich będzie miał
    swoją rację i swoją argumentację na uzasadnienie.
    Bo wypada uzasadniać. Warto mieć ideologię, ideę, dla której i w myśl której
    się działa. Bo jak się swoją tezę poprze jakimś nazwiskiem znanym a uznanym,
    jakimś cytatem z wieszcza albo autorytetem z TV, to ludzie łatwiej przyjmą - a
    nawet wiarę dadzą, choćby wierutne bzdury opowiadać.
    A jeśli użyć jako argumentu CZEGOŚ POWSZECHNIE UZNANEGO, tkwiącego w
    świadomości i w podświadomości jako pewnik, powołać się na SŁOWO BOŻE, to każda
    niegodziwość przejdzie, bo ze SŁOWEM BOŻYM spierać się nie wypada.

    I tak, ludziska, jak historia chrześcijaństwa długa, pyski Pismem Świętym sobie
    wycierając, prowadzili wojny, grabili, niszczyli, zabijali, palili na stosie.
    Tak samo, każdy bezmózg, w imię "przystosowania środowiska do własnych potrzeb"
    (a kto lepiej niż ON SAM wie co MU jest potrzebne?) może z otoczeniem wyrabiać
    co mu się żywnie podoba, z tym co opisywał mjot włącznie. Bo na to mu Biblia
    pozwala - mało tego - daje mu wolną rękę a nawet nakazuje. Nakazuje mu panować,
    czynić ziemię sobie (tzn. człowiekowi) poddaną. A jak najprościej pokazać kto
    tu rządzi?
    Wolnoć Tomku w swoim domku - czyż nie?

    mjot1 napisał:
    >Jest napisane: „po owocach poznacie ich” (cytat z pamięci).

    I od razu pada - jakżeż swojska - odpowiedź: "sp****"

    Pisze dalej:
    >Jest też pewne prawo znane powszechnie. Dla mnie prawo owo jest
    niejako „ustawą najwyższą”. W owej ustawie jeden z nielicznych artykułów
    stwierdza lakonicznie: „Nie zabijaj”.

    Tak, jest tam też parę innych artykułów, w tym pięknym, zielonym (jeszcze)
    kraju traktowanych dość pragmatycznie.

    Jako szczeniak, gdym był jeszcze nieczytaty, wygniatałem razem bandą
    rówieśników gałęzie starego bzu i tam odbywały się pierwsze moje lekcje
    przyrody. Gdym posiadł sztukę składania liter, poznałem świat Indian, których
    szkoły były zupełnie inne niż nasze - były "niecywilizowane".
    Cywilizacja nie dopuszcza, by człowiek miał brata bizona i siostrę karibu, a
    jego ojciec był bobrem - to oczywisty nonsens.
    Szkoły, których doświadczyłem, nie dość, że nie pozbawiły mnie "indiańskości"
    spojrzenia, to jeszcze ją pogłębiły. Ale ilu z nas miało to szczęście?
    A obecne najmłodsze pokolenie, uczęszczające do współczesnej skomercjalizowanej
    szkoły, ogłupiane reklamą i epatowane przemocą - jakie będzie w przyszłości?
    W szkole nauczy się odróżniać rybę od żyrafy i na tym koniec.

    Howgh!

    Stary zgred

    (z pomachiwajkami - ma się rozumieć)
  • basia961 26.04.05, 07:14
    Antaresie777, najmłodsze pokolenie będzie takie jakie nam uda się ukształtować.
    My też byliśmy ogłupiani, czym innym co prawda, ale ogłupiani. Te apele,
    pochody, wieczna przyjażń...I, Bogu dzięki, udało nam się te bzdury odrzucić.
    Mój dziesięciolatek wie o przyrodzie i ekologii więcej niż ja, on ma możliwość
    chociażby Animal Planet oglądać. Na Dzień Ziemi miał napisać list do człowieka z
    punktu widzenia rośliny lub zwierzaka. Wybrał, nie pieska czy kotka, wybrał
    łososia zachodniego - ja w jego wieku nie wiedziałam że jest taka ryba.
    Może będą z niego ludzie?
    I nadal nie wiem dlaczego moje mrówki nie lubią mszyc :)))
  • wkrasnicki 26.04.05, 08:05
    Część metalowa takiej obejmy (nazywają to trzewikiem) jest ocynkowana, więc odporna na rdzę,
    natomiast drewno jest impregnowane metodą próżniowo-ciśnieniową i ma nieciekawy zielono-szary
    wygląd, więc po zamontowaniu warto taką konstrukcję jeszcze raz pomalować impregnatem
    koloryzyjącym

    Przeczytałem w zaległym numerze National Geographic artykuł o niepożądanych w naszym kraju
    roślinach inwazyjnych.
    Ze zdumieniem dostrzegłem na jednym z pierwszych miejsc różę pomarszczoną (rosa rugosa) i
    przyznam się, że osłupiałem. Jest to bowiem roślina tak swojska, że właściwie nie wyobrażam sobie
    ogrodu bez niej i nie tylko o wygląd zapach kwiatów, czy dekoracyjność owoców jesienią chodzi, ale
    również o walory użytkowe.
    Przecież powidła czy wino z tej róży, to niebo w gębie, sama roślina zapracowała już chyba by stać się
    rośliną polską, a lubiana jest również przez ptaki.
    Czy aby to wahadło nie wychyliło się za daleko?
  • wkrasnicki 26.04.05, 08:18
    Pierwsza część postu przeznaczone była na inne forum, a więc bez ładu i składu. Na usprawiedliwienie
    mam to, że nie pierwszy raz i nie ostatni udało mi się zabełkotać. :-)
  • nnike 26.04.05, 09:06
    Właśnie ją posadziłam. I nie z przekory, bo tego artykułu nie znałam.
    Teraz zastanawiam się, czy nie posadzić następnej ;)
  • wkrasnicki 26.04.05, 08:07
    basia961 napisała:

    > I nadal nie wiem dlaczego moje mrówki nie lubią mszyc :)))
    ________________________________

    Może po prostu wolą trunki wytrawne- proponuję wymienić mszyce. ;-)
  • basia961 26.04.05, 08:17
    Wiedziałam że psy upodabniają się do właścicieli, ale mrówki ? Ja też wolę
    wytrawne :)))
  • wcyrku1 26.04.05, 09:43
    basia961 napisała:

    > Wiedziałam że psy upodabniają się do właścicieli, ale mrówki ?
    <




    Mrówki czarne są farmerami, mrówki bardziej czerwone - wojownikami. Nigdy nie
    widziałem by te drugie doiły mszyce.
  • basia961 27.04.05, 07:56
    To znaczy że mam złe mrówki i dlatego nie mam mszyc. Trudno, mrówek wymieniać
    nie będę :)))
  • ktom3 26.04.05, 10:15
    Teraz ręka boli jak cholera od szpadla i wynoszenia gruzu po budowie
    ogrodzenia, chyba mięsień naciągniety lub zerwany. Teraz sobie odpoczne i
    popatrzę na spokojnie na moje dotychczasowe wypociny a dość leniwi sąsiedzi
    (moja opinia być może mylna) nie będą widzieć umorusanego gościa który jak
    szalony zasuwa ze szpadlem i taczką. U mnie przed ucharaktryzowanym na
    naturalny ogródkiem który ma dopiero zaistnieć był tylko wyłysiały trawnik, jak
    tu było przed inerencją ludzi myślę że nawet moja babcia z przyżytymi 85
    wiosnami nie pamięta. Ja oczywiście też lubię naturę w jej nienaruszonej formie
    i cieszy mnie fakty, że po posadzeniu kilku roślinek i podsypaniu ich korą juz
    jest bardziej swojsko i pojawiły się jakieś ptaki które wybierają owady ze
    skopanej ziemi. Mamy 200 m kwadratowych ogródka a obok takie same działki i
    straszna ciasnota, realia rozwiewaja wszelkie wielki plany a i tak cieszymy się
    z każdej zmiany na lepsze.

    Pozdrawiam
    Tomek
  • mjot1 29.04.05, 19:49
    Padły tu słowa, że musimy opiekować się roślinkami egzotycznymi
    czy „stworzonymi” przez nas ludzi, że jest to nasz obowiązek wszak bez nas
    zginęłyby marnie.
    Hmmm... Na wszystko (więc i na roślinkę) spojrzeć można ze stron wielu.

    Oto „egzot”. Przywleczony „zza mórz i lądów”.
    Zabiegamy by zaprzyjaźnił się z innymi organizmami i by poczuł się u nas
    dobrze. W chłody odziewamy go w przedziwne uniformy lub budujemy mu przemyślne
    szklane domy. Chuchamy na niego, dbamy, pielęgnujemy, dogadzamy...
    A on odwdzięcza się nam swym niespotykanym pięknem wzbudzając szczerą zazdrość
    znajomych.
    Czyż herezję zupełną tu wygłoszę, jeśli napomknę, że przypomina mi to troszkę
    jakiegoś (załóżmy) Pigmeja przywleczonego z dżungli i ciśniętego na salony?
    Oto biedak przyodziany w wytworny smoking wyuczony obowiązującej etykiety
    wzbudza powszechny nasz podziw. Szczycimy się też spełnianiem dobrego uczynku
    dając mu oświecenie i nieograniczone możliwości z tymże oświeceniem związane.
    A może by tak przygiąć karku (zaręczam: to nie boli) i spojrzeć z perspektywy
    tegoż Pigmeja...

    A tam nasze dzieło. Roślinka ręką człowieka stworzona.
    Bez naszej opieki nie jest w stanie przeżyć. Tu w całości spełniły się prawdy
    zacytowane przez Antaresa. Tu już faktycznie jesteśmy panem istnienia.
    Damy roślince „działkę” to żyje i rozkwita a formą swą i barwą przypomina nasze
    najbardziej fantazyjne wizje.
    Zaś jeśli nie dostanie „w żyłę” wówczas ginie marnie. Jest od nas całkowicie
    uzależniona.
    Czy to faktycznie powód do dumy...

    Ale nie przejmujcie się tym to jedynie takie tam moje fanaberie.
    Dzięki za miłą dysputę.
    Jestem Wam niezmiernie wdzięczny gdyż cel swój osiągnąłem. Ja wiem, że dzięki
    tym dyrdymałom, które tu powypisywałem gdzieś tam ktoś przez chwilkę się zawaha
    a to wystarczy by przeżył jeden biegacz (a może i jakiś mniszek).

    Do Antaresa.
    Faktem jest żem „mjotał” się w rozterce jak by tu wypowiedź Twą odczytać. I
    przyznać się muszę żem wybrał (oczywiście) nie tę stronę medalu.
    Cóż nie pierwszy to błąd mój a i nie ostatni :-)
    Mylić się - ludzka to rzecz.

    W najniższych ukłonach!
    „wdzięcznie” wygięty M.J.
  • amatorka37 29.04.05, 23:23
    Czegos tu nie rozumiem , zalozylam ogrod w zeszlym roku i jak widac po
    nicku jestem:zielona: Zaczelam sporo czytac i dowiedzialam ze: ogrod powinien
    byc przyjazny dla zwierzat i owadow,ale rowniez,ze chwasty doprowadzaja rosline
    do walki o byt,a takze,ze wlasnie mrowki wspomagaja mszyce(o czym sie od razu w
    zeszlym roku przekonalam).Ogrod ktory przejelam wraz zkupnem domu byl
    calkowicie zaprowadzony przez czlowieka jakies 20lat temu i zaniedbany,czy
    zmieniajac go wiec popelnilam jakas zbrodnie? mysle ze nie .Fakt wprowadzilam
    zadbany trawnik z ktorego na razie usuwam chwasty recznie i poprzez czeste
    koszenie, wokol roslinek czy drzewek tez wyrywam bezlitosnie chwasty likwiduje
    mrowki(za te mszyce na jablonce i gruszy w zeszlym roku )ale reszta robaczkow
    owadow czy ptaszkow mile widziana nawet bardzo,po to sa wybrane roslinki czy
    budki. Czy wiec jestem zla ze chce miec ogrod piekny widziec jak rosna wybrane
    przeze mnie roslinki i nie pozwalam aby zmarnialy bez mojej pomocy ?Widzac ladne
    kwiatki ktore juz sie zaczynaja pojawiac i zielone listki, motylki i baczki
    latajace nad nimi,zielona ladna trawke ,wcale nie uwazam ze zrobilam cos zlego a
    spiew ptakow jeszcze mne w tym upewnia.pozdrawiam i namawiam do kompromisu a nie
    calkowitego podporzadkowania sie,bo wedlug tej ideologii powinnismy nadal
    mieszkac w jaskiniach .

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.