Dodaj do ulubionych

Czym trujecie krety? Spalinami z rury wydechowej?

20.11.05, 07:23
Moja znajoma, w której łaski usiłuję się wkraść, skarży się, że jej niszczą
trawnik. Myślę, że moje akcje poszłyby w górę, gdybym coś mądrego poradził, a
nie bardzo się na tym znam. Słyszałem o spalinach z rury wydechowej, świecach
dymnych, karbidzie, a także o pułapkach szczękowych (gdzie je kupić?). A może
są jakieś skuteczniejsze trucizny? Nie bardzo mi odpowiada sposób, który
gdzieś wyczytałem: lekko przyklepać kopiec i zaczaić się z widłami - wolałbym
jednak spędzać czas ze znajomą zamiast polować na te dokuczliwe zwierzęta.

Pozdrawiam sympatyczne forum.

--
Patience is power; with time and patience the mulberry leaf becomes silk.
Chinese proverb
Edytor zaawansowany
  • basia553 20.11.05, 07:51
    znajomi kupili to rok temu, ja wczoraj na ebay:

    cgi.ebay.de/ws/eBayISAPI.dll?ViewItem&item=7718519492&rd=1&sspagename=STRK%3AMEWN%3AIT&rd=1

    metoda "bezbolesna", bo sadzac te cebulki naokolo dzialki, odstrasza sie krety,
    ktore tych roslin nie cierpia. Tak wiec za 13 Euro masz spokoj na pare lat i
    serce wybranki zapewnione:))))))

    Chyba wklejenie linku mi sie nie udalo, wiec podaje nr artykulu (produktu?).
    prosze wejsc na ebay.de i szukac art.nr. 7718519492

    PS dla tych, co nie kumaja po niemiecku: te cebulki starszaja na 750 m
    kwadratowych.


    --
    .
  • brynia2 20.11.05, 11:02
    czarną kotkę, która na własną łapę robi porządek z kretami. Prawie każdy
    egzemplarz przynosi na balkon do powszechnego spisu, czasami zostawia w ogrodzie
    w najbardziej widocznym miejscu z balkonu. Szczerze mówiąc, szkoda mi tych
    ślicznych gryzoni, mają takie mięciutkie aksamitne futerko, różowe łapki i
    wdzięczny ryjek, ale cóż. Mrunia ma trening i zabawę, a ja problem z głowy. Kot
    jest dobry w przypadku małej ilości kretów. W użytku mam też rurę-pułapkę, ale
    wtedy mam doczynienia z żywym kretem, którego muszę wynosić w jakieś odległe
    miejsce.
    Może sprezentuj sąsiadeczce czarnego :-)))kota, najlepiej ze schroniska
  • jenisiej 20.11.05, 11:19
    brynia2 napisała:

    > Może sprezentuj sąsiadeczce czarnego :-)))kota, najlepiej ze schroniska

    Kot jej niedawno zdechł, jest w żałobie i chwilowo nie ma ochoty na kolejnego.

    Pozdrawiam.

    --
    Patience is power; with time and patience the mulberry leaf becomes silk.
    Chinese proverb
  • wkrasnicki 24.11.05, 14:43
    Nie dziwi mnie, że ktoś chce zagazować krety - zbyt długo żyję. Zdumiewa mnie natomiast upór z
    jakim ta sama osoba potrafi drążyć temat, aż do przywrócenia wątku.
    Czytam więc go jeszcze raz bo może jakaś myśl genialna umknęła mojej uwadze, gdy zniesmaczony
    wciskałem czerwony napis - skasujcie ten post, korzystając z danej mi opcji, podobnie zresztą jak kilku
    innych forumowiczów. Chyba jej tam jednak nie ma, więc cieszę się przynajmniej faktem, że pomyłka z
    mojej strony nie miała miejsca.
    Odpowiedzi nie oczekuję bo myślę, że chodzi o coś w rodzaju:- a ja wam i tak pokażę.
    Ponadto skoro jest możliwość przywrócenia wątku to rozumiem, że nie tylko teoretycznie.
    Mnie się jednak zdecydowanie podobało poprzednie miejsce dla tego tytułu.
  • jenisiej 20.11.05, 11:07
    basia553 napisała:

    > znajomi kupili to rok temu, ja wczoraj na ebay:
    >
    > metoda "bezbolesna", bo sadzac te cebulki naokolo dzialki, odstrasza sie
    > krety, ktore tych roslin nie cierpia.

    Ona już tam coś siała czy sadziła, czego ponoć nie znoszą, ale to są chyba
    mutanty bez węchu. Próbowała bez efektu i innych metod - sam widziałem puszki
    po piwie na patyku, nie wiedziałem wówczas, po co.

    > Tak wiec za 13 Euro masz spokoj na pare lat i
    > serce wybranki zapewnione:))))))

    Hehe, z doświadczenia wiem, że zaloty na ogół wymagają nieco poważniejszych
    wysiłków i inwestycji;) Ale jakoś sobie poradzę:)))

    > PS dla tych, co nie kumaja po niemiecku: te cebulki starszaja na 750 m
    > kwadratowych.

    Podobno - profilaktycznie, kiedy kretów nie ma i sadzi się tylko dookoła. Jak
    rozumiem, kiedy już ryją, trzeba sadzić gęsto i zarywać noce przez trzy
    tygodnie, wypierając je stopniowo do sąsiada. Wiadomo, czemu nocą - żeby się
    sąsiad nie połapał, co mu szykujemy;(

    Chyba będę musiał kupić te widły. A może je potopić? Ktoś próbował z dobrym
    skutkiem?

    Dziękuję za odzew i pozdrawiam.
    --
    Patience is power; with time and patience the mulberry leaf becomes silk.
    Chinese proverb
  • brynia2 20.11.05, 11:30
    jenisiej
    Kot jej niedawno zdechł, jest w żałobie i chwilowo nie ma ochoty na kolejnego.

    No to współczuję kobitce, ale kota możesz jej ofiarować, jak nie teraz to później
    Pozrdowionka
  • e28chru 24.11.05, 07:47
    Najlepiej kup jej dwa duże psy. Ich ganianie po działce skutecznie wypłoszy
    wsszystkie krety. Sprawdzone.
    Pozdrawiam.
  • nnike 24.11.05, 08:23
    Wystarczyło wpisać w wyszukiwarkę "kret", by dostać 5 stron z postami na ten
    temat. Jabbur miał rację, pisząc że temat był powielany wielokrotnie.
    Jakże inaczej brzmi: "Ratunku, krety rujnują mój ogród"
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=309&w=19772374&a=19834012
    od tego tytułu tutaj, o truciu spalinami.

    Naprawdę nie czujecie pod skórą, że coś tu nie gra?!!

    Jest też artykuł o BEZKRWAWYM wypłaszaniu tych zwierzątek:
    serwisy.gazeta.pl/czasopisma/1,50612,1800169.html
    I dalej, odnośnik na tej stronie:
    serwisy.gazeta.pl/metroon/1,0,1794736.html
    "Kret - bez kopania żyć nie może


    Adam WAJRAK (28-11-2003 11:00)

    Uwielbiam krety, choć regularnie rozkopują mi ogród. Wybaczam im jednak to
    wszystko bez mrugnięcia okiem i nawet nie myślę o tym, aby z nimi walczyć.
    Wszystko dlatego, że to szalenie ciekawe zwierzaki, a na dodatek niesamowity
    wskaźnik pogodowy."

    Prawda, że można sobie darować tę spalinową obrazowość?
    ALE DO TEGO TRZEBA MIEĆ SERCE...

    I na koniec:
    "Kret jako sprzymierzeniec. To również zwierzątko pożyteczne. Zjada m.in. jedną
    z najgroźniejszych plag ogrodów - turkucia podjadka, a także pędraki, drutowce,
    larwy koziółek, ślimaki oraz drobne gryzonie, np. młode norniki i myszy. Kopiąc
    korytarze przyczynia się do napowietrzania gleby."

    Znowu mi smutno.





    --
    NIKE ♫ ♪ ♫ ♫ ♪
  • wari 24.11.05, 14:26
    Niekomepetencja się szerzy. Kret to nie żaden gryzoń !!! Należy do
    owadożernych, razem z jeżem i ryjówkami.
    Kret na trawniku to prawdziwy skarb, nie dość, że wcina masę szkodliwych
    bezkręgowców to jeszcze napowietrza glebę. A kopce wyglądają bardzo
    sympatycznie.
    Poza tym przypominam, że jest to gatunek prawnie chroniony !!!
  • nnike 24.11.05, 14:42
    Boże! Nareszcie przyjazna dusza na tym forum...
    --
    NIKE ♫ ♪ ♫♫ ♪
  • basia553 24.11.05, 14:50
    wyglada na to, ze powinnam sie zaprzyjaznic z kretami i nie widze tu przeszkod
    skoro nie robia takich szkod w roslinkach, jak nornice. Ale jak pozbyc sie
    nornic nie szkodzac kretom? Zadne krwawe metody nie wchodza w rachube. Moze
    znajdzie sie ktos kto odkryje do wiosny, czego nornice naprawde nie lubia?
    Zycie ogrodnika jest skomplkowane.....
    --
    .
  • za_krzewski 24.11.05, 15:47
    Facet musi byc mocno zakochany albo jest upierdliwy skoro musi polowac na
    krety:-)
  • nnike 24.11.05, 15:50
    Nasze prawo pozwala tylko na PŁOSZENIE kretów.
    Nawoływanie do ich mordowania jest przestępstwem.
    Dlatego ten wątek MUSI stąd zniknąć..., a wy powinniście omawiać metody
    humanitarne.
    --
    NIKE ♫ ♪ ♫♫ ♪
  • enlilu 24.11.05, 18:48
    nnike napisała:
    >
    > Nasze prawo pozwala tylko na PŁOSZENIE kretów.
    > Nawoływanie do ich mordowania jest przestępstwem.
    >
    Wpisz do googli hasło "zwalczanie kretów", a zobaczysz ilu "przestępców" ;-)
    ogłasza swoje usługi zwalczania kretów.
    Enlilu
  • nnike 24.11.05, 19:14
    enlilu napisał:

    > Wpisz do googli hasło "zwalczanie kretów", a zobaczysz ilu "przestępców" ;-)
    > ogłasza swoje usługi zwalczania kretów.
    > Enlilu

    Wpisz do googli zoofilia, czy coś w tym stylu i też pewnie znajdziesz mnóstwo...
    Ale czy to znaczy, że skoro jest, to popierasz?!


    --
    NIKE ♫ ♪ ♫♫ ♪
  • enlilu 24.11.05, 20:12
    nnike napisała:
    >
    > Wpisz do googli zoofilia, czy coś w tym stylu i też pewnie znajdziesz
    mnóstwo...
    >
    Rozmawiajmy o kretach. :-) Ponieważ widzę, że mój żart o przestępcach został
    opacznie zinterpretowany napiszę wprost. Zwalczanie kretów jest prawnie
    dozwolone na niektórych terenach zamkniętych: ogrody, szkółki, boiska ...
    >
    > Ale czy to znaczy, że skoro jest, to popierasz?!
    >
    Nadeszły złe czasy dla dewiacji. :-)
    Enlilu
  • wkrasnicki 24.11.05, 16:58
    basia553 napisała:
    Ale jak pozbyc sie nornic nie szkodzac kretom? Zadne krwawe metody nie wchodza w rachube. Moze
    znajdzie sie ktos kto odkryje do wiosny, czego nornice naprawde nie lubia?
    Zycie ogrodnika jest skomplkowane.....
    __________________________________

    Basiu myślę, że krety nie oczekują przyjaźni, wystarczy dać im trochę spokoju co zwyczajnie się opłaca.
    Nie wierzę w miłość do mszyc, turkuci, norników, komarów czy nawet kretów. Te stworki istotnie
    potrafią zaleźć za skórę, ale to nie może dawać prawa do wytępienia. Kto wie może te cebulki istotnie
    są skuteczne, choć po prawdzie wątpię. Co pomoże na norniki nie wiem. Może ptaki, koty lub kuny
    albo ten kret właśnie, bo jakoś tak jest, że kiedy zbyt mocno nie majstrujemy w środowisku to jakoś
    tam to się wszystko układa.
    Gdybym miał norniki (a każdy coś ma) napewno bym próbował je ograniczyć, ale uczciwie mówię że
    nie wiem jaki byłby to sposób, napewno jednak nie chemia czy spaliny. Ja ten swój ogródek naprawdę
    lubię, więc nie mam ochoty na takie "eksperymenty".
    Myślę, że życie ogrodnika takie znów skomplikowane nie jest, jeśli przestaniemy biegać za każdym
    robaczkiem, nornikiem etc. Trzeba może czasem przysiąść na ławeczce ze szklaneczką piwka i pogapić
    się trochę, miast co i rusz szukać wroga. :-)
  • easy1965 27.11.05, 19:50
    Ot i sedno sprawy.wkrasnicki-jestem Waści wielkim fanem,a dwa ostatnie zdania
    niech bedą calym komentarzem.Pozdrawiam
  • zniwiarka 24.11.05, 19:52
    od poczatku strasznie mnie intryguje ta metoda "na spaliny".
    Technicznie to jak? Bo ja mam 3 pomysły:
    - łapie się kreta i podtyka pod rurę wydechową
    - wjeżdża sie rurą wydechową w każdy kopczyk po kolei
    - wynajmuje sie wszystkie ciężarówy dużej firmy transportowej, ustawia tyłem
    wokół ogrodu i wszystkie kopcą wprost na trawnik.
    Troszki droga ta metoda, nie sądzicie?
    :-)
  • ptasik 24.11.05, 21:55
    Krety i turkucie rzeczywiście obdarzam uczuciem, którez miłością da się porównać....

    Przysneło mi się trochę rzeczywiście
    Był czas, że prawie pod każdym wątkiem dotyczacym zwalczania czegoś w ogrodzie podnosiłam larum
    Razem z Przyjaciółmi stąd uczylismy,


    że trzeba pokochać....


    Zamiast walczyć, rozrzucić na przykład ziemię z kretowego kopczyka, który jest przecież niczym innym jak tylko kominem wentylacyjnym, jak się to zrobi bez zasypywania otworu nie wykopią nowego kopczyka, zajmię to chwilkę, za radą Waldka usiąść z piwem na ławce i się gapić
    Patrzeć na przykład na motyle, stwory przepieknej urody, które zanim zostaną latającymi kwiatami są liszkami obżerającymi nam rosliny....

    Swój ogród od wieeeeelu lat prowadzę bez chemii i bez walki, no nie licząc biologicznej :)))) w postaci stada ptaków...
    Jesli już jakiekolwiek opryski - to wyciąg z czosnku, z pokrzyw tudzież z tytoniu - wszystkiego nauczyłam się tutaj
    Do wszystkich istot i stowrzeń odnosze się z szacunkiem, choć komary i muchy w domu tłukę, mrówki wypraszam....
    I mimo wszystko nie zjadły mnie myszy, ogród nie jest przeryty wszerz i wzdłuż, a domnie jest spowity gęstą siecią pajaków....



    Pierwszy post i jego tytuł uważam za prowokację
    Tylko po co?
    Wielu moich przedmówców to wykazało

    Ale dalam sobie słowo, że poprostu, znowu będę pyszczyć i bronić swojego zdania, ja kiedyś....
    Swojego zdania i zdroworozsądkowego podejścia do istot żywych...
    Niech sobie zyją
    Polecam Wam tę metodę


    --
    Serdeczności
    Katula
  • mirzan 24.11.05, 22:37
    Zwracam uwagę, że ogrodnik w swoim ogrodzie to też istota żywa, podlega
    ochronie przed kretami, nornicami, chorobami i wszelką inną zarazą.Nie należy
    pod nim kopać dołków, niszczyć tego co z trudem wypracował, zjadać tego co
    posadził.
    Ci którzy mszyce gniotą palcami, mają ugory i tam gapią się na kopce i dołki
    oraz zielska mało wartościowe pod względem ozdobnym i użytkowym, są raczej mało
    kompetentni do wypowiadania się o ogrodach, w których każda roślina jest
    małym skarbem.Czy truje się szkodniki pestycydami czy tytoniem, dla trutych
    to mała różnica.To nie ekologia, to ekobzdury.
    Pozdrawiam.Mirzan
  • wkrasnicki 25.11.05, 00:03
    Chciałem tylko zwrócić uwagę, że to forum nosi nazwę "Ogród", a nie "Ogród wartościowy pod względem
    ozdobnym i użytkowym", więc rozmawiamy o różnych ich odmianach.
    Cóż to takiego zatem ta okologia w odróżnieniu od ekobzdur, żeby na pustosłowiu nie pozostać?
    Naprawdę rad bym się czegoś na ten temat dowiedzieć.
    Pozdrawiam również mając nadzieję na merytoryczną odpowiedź.
  • mirzan 25.11.05, 08:10
    W tym roku Jurek pisał na ten temat bardzo rzeczowo.Jak na mój gust,
    o swoim ekologicznym zachowaniu można mówić wtedy, jeśli zostawisz po sobie
    tyle śladów co przelatujący motyl.Ale jeśli wbijasz z ziemię szpadel, chodzisz
    po ziemi,sypiesz nawóz, to nie ma mowy o żadnej ekologiii.Jest to normalne
    uprawianie kawałka ziemi,do czego wszyscy mamy prawo.Mamy nie tylko prawo,
    ale obowiązek ochrony roślin które posadziliśmy.Jeśli zaniedbamy ochrony,
    rośliny uprawne zginą,ogród jest ciągle terenem walki pomiędzy roślinami,
    zwierzętami oraz ludźmi.Jeśli ktoś broni swojego kawałka jak umie, nie należy
    tego mieć za złe.
    Mirzan
  • ptasik 25.11.05, 08:53

    > Jak na mój gust,
    > o swoim ekologicznym zachowaniu można mówić wtedy, jeśli zostawisz po sobie
    > tyle śladów co przelatujący motyl.

    hmmm, czy ja mówiłam, że jestem ekologiem????
    muszę przeczytać bardzo dokładnie swoje wypowiedzi jeszcze raz, bo odnoszę wrażenie, że próbujesz mi włożyć w usta słowa, któych nie napisałam

    > Mamy nie tylko prawo,
    > ale obowiązek ochrony roślin które posadziliśmy.Jeśli zaniedbamy ochrony,
    > rośliny uprawne zginą,

    Hmmm, obowiązek? a możesz rozwinąć temat?
    Poza tym, nie pisałam, że nie zabiegam o swoje rosliny w ogrodzie...


    ogród jest ciągle terenem walki pomiędzy roślinami,
    > zwierzętami oraz ludźmi

    > Jeśli ktoś broni swojego kawałka jak umie, nie należy
    > tego mieć za złe.

    A tu się z Tobą zupełnie nie zgadzam, bo zależy co kto jak umie...
    Taka postawa akceptuje między innymi metody spalin z rur wydechowych...
    Sztuką jest umieć...

    --
    Serdeczności
    Katula
  • wkrasnicki 25.11.05, 10:40
    Chyba się jednak trochę wykręcasz od odpowiedzi, przynajmniej samodzielnej a właśnie o Twoją
    pytałem.
    No dobrze, ale gdybym był Twoim sąsiadem i miał kaprys założenia galwanizerni i odprowadzał swoje
    zanieczyszczenia chemiczne do ziemi i powietrza co pewnie by pomogło pozbyć się robactwa tak na
    moim jak i Twoim terenie to byłbyś równie konsekwentny w ocenie?
    Lub gdybym będąc Twoim sąsiadem nie uprawiał niczego do czego też mam prawo i istotnie
    zachwaścił teren, to byłaby zgoda?
    No mogłoby jej nie być bo widząć, że sypiesz nawozy, oraz stosujesz chemię mógłbym Cię oskarżyć o
    zatruwanie środowiska włacznie z wodą, ze studni, której używam do celów spożywczych. Jeśli trułbyś
    jakieś owady a np. moje kury o które miałbym obowiązek dbać padały by po ich spożyciu to mielibyśmy
    następny konflikt pewnie nawet z finałem w sądzie, bo i straty wymierne i zagrożenie mojego zdrowia.
    Nie żyjemy na samotnych wyspach, więc pewne działania są jednak warunkowane przez dobro innych.
    Świat to nie tylko kwiatki, choć je lubię - życie toczy się też wokół nich.
  • kropka 25.11.05, 01:40
    znasz kolory i zapach łąki po deszczu? Piękne, prawda?
    A patrz pani, to same chwasty :)
    Bez sensu licytować co jest bardziej wartościowe: róże czy chabry w zbożu.
    Wszystko ma swoje miejsce i przeznaczenie. Rzecz w tym, żeby nie dać się
    zwariować. Żyć i dać żyć innym.
  • arenaria 25.11.05, 02:02
    to tzw sposób na piwo ,polega na tym ,że w ogrodzie stawia się dwa stołki , na
    jednym się siada ,na drugim stawia piwo ,po trzecim piwie kret już nam nie
    przeszkadza.
  • ptasik 25.11.05, 08:42
    mirzan napisał:

    > Zwracam uwagę, że ogrodnik w swoim ogrodzie to też istota żywa, podlega
    > ochronie przed kretami, nornicami, chorobami i wszelką inną zarazą.Nie należy
    > pod nim kopać dołków, niszczyć tego co z trudem wypracował, zjadać tego co
    > posadził.

    I to nas upowaznia do bezmyslnego zabijania???
    ZWierzęta w odróznieniu od ludzi w swoich zachowaniach nic nie robią z premedytacją, na złość nam, ludzie? hmmmm

    > Ci którzy mszyce gniotą palcami, mają ugory i tam gapią się na kopce i dołki
    > oraz zielska mało wartościowe pod względem ozdobnym i użytkowym, są raczej mało
    > kompetentni do wypowiadania się o ogrodach, w których każda roślina jest
    > małym skarbem.

    Nie bardzo zrozumiałam...
    Sygerujesz, że w moim ogrodzie rosną same chwasty, mam w nim ugór, cały jest w krecich kopcach?
    Otóż nie...
    Mam cała masę roślin, które posadziłam włąsnoręcznie i których doglądam i o które dbam...
    Częśc z nich po latach głupoty, kiedy to z uporem maniaka próbowałam posadzić wiele roslin, które mi się podobały, nie bacząc na to, czy na mojej ziemi dadzą radę czy tez nie, poprzynosiłam zza płota.... I bardzo je lubię
    W odróżnieniu od Ciebie - taki wniosek pozwoliłam sobie wyciągnąć - bardzo lubię i niesamowicie mi się podobają rośliny klasycznie łąkowe, jak choćby niezapominajki, dzwonki, kocanki piaskowe, wczesną wiosną podbiały, któe są zwiastunem odradzającego się po zimie zycia, późną jesienią kwitnące jasnoty
    Niepowtarzalnym urokiem jesieni, zimy są wszelkiego rodzaju suszki na takich włąśnie ugorach. Przyozdobione rosą lub szronem, podświetlone zachodzącym lub wschodzącym słońcem są po prostu przepiękne i niepowtarzalne....

    Mszyc palcami nie rozgniatam...
    Walkę z nimi zostawiam biedronkom, za to z upodobaniem podglądam mrówkowe chodowle mszyc, które (mrówki) potrafią w razie zagrożenia przenosić w bezpieczne miejsca...

    > Czy truje się szkodniki pestycydami czy tytoniem, dla trutych
    > to mała różnica.To nie ekologia, to ekobzdury.

    Masz rację - zabijanie to zawsze zabijanie, niezależnie od zastosowanej metody
    Ale truję tylko wtedy, jak wiem, że natura sobie sama nie poradzi
    Pryskam najczęsciej grzyby i choroby, ale sporadycznie, a zapewniam Cię, że jem owoce i warzywa ze swojego ogródka, cieszę oczy kwiatami....
    I wcale nie chodzi mi o ekologię tudziez ekobzdury tylko wykorzystywanie metod podpatrzonych z natury...

    --
    Serdeczności
    Katula
  • ptasik 25.11.05, 08:43
    Choć dałabym sobie uciąć rękę, że zmieniłam tytuł:)

    Katula
  • wari 25.11.05, 22:45
    mirzan 24.11.05, 22:37
    Czy truje się szkodniki pestycydami czy tytoniem, dla trutych
    to mała różnica.To nie ekologia, to ekobzdury.
    Pozdrawiam.Mirzan


    Bzdury to raczej pani tu wypisuje. Przy okazji trucia tytoniem zginie może
    jeszcze trochę innych organizmów, przy okazji użycia pestycydów zdegradowane
    zostanie środowisko na wiele lat. Równie dobrze można uzyć bomby atomowej, w
    końcu co za różnica bomba czy tytoń.
  • enlilu 26.11.05, 00:20
    wari napisał:
    >
    > ... przy okazji użycia pestycydów zdegradowane
    > zostanie środowisko na wiele lat. Równie dobrze można uzyć bomby atomowej, w
    > końcu co za różnica bomba czy tytoń.
    >
    Powyższa wypowieź stanowi klasyczny przykład ignorancji i ekooszołomstwa.
    Proponuję lekturę książki P. Mastalerza "Ekologiczne kłamstwa ekowojowników"
    Enlilu
  • wari 27.11.05, 01:47
    enlilu napisał:

    > Powyższa wypowieź stanowi klasyczny przykład ignorancji i ekooszołomstwa.
    > Proponuję lekturę książki P. Mastalerza "Ekologiczne kłamstwa ekowojowników"
    > Enlilu

    Nie czytam takich bzdur, to jest poziom "Gali" i "Faktu", z tych samych powodów
    nie oglądam programów o UFO. Propnuję zacząć czytać poważniejszą naukową
    literaturę, anie śmiecie i gadżety. Nie jestem ekooszołomem, ale naukowcem. Już
    ma dosyć ciągłych doniesień o masowym truciu wszystkiego co żywe przez Roundup
    i inne świństwa i nie dostaje tych informacji od zielonych tylko od biologów
    zajmujacych się tą tematyką.
  • nnike 27.11.05, 02:01
    Jakoś już mniej się cieszę, że tu jesteś...
    --
    NIKE ♫ ♪ ♫♫ ♪
  • enlilu 27.11.05, 14:22
    wari napisał:
    >
    > > Proponuję lekturę książki P. Mastalerza "Ekologiczne kłamstwa
    > > ekowojowników"
    > >
    > Nie czytam takich bzdur, to jest poziom "Gali" i "Faktu", z tych samych
    > powodów nie oglądam programów o UFO. Propnuję zacząć czytać
    > poważniejszą naukową literaturę, anie śmiecie i gadżety.
    >
    Autorem w/w książki jest prof.dr hab. Przemysław Mastalerz - autor ponad stu
    oryginalnych prac naukowych, kilkunastu monografii z dziedziny chemii
    organicznej i biochemii oraz pięciu podręczników akademickich. W związku z
    powyższym potwierdziłeś moją opinię o swoim ignoranctwie.
    >
    > Nie jestem ekooszołomem, ale naukowcem.
    >
    A cóż to za naukowiec, który wygłasza opinie na temat, o którym nie ma
    zielonego pojęcia. Nawet Ci się nie chciało sprawdzić, co to za ksiażka ani jej
    przeczytać, a napisałeś, że to bzdury i śmiecie.
    >
    > Już ma dosyć ciągłych doniesień o masowym truciu wszystkiego co żywe przez
    > Roundup i inne świństwa i nie dostaje tych informacji od zielonych
    > tylko od biologów zajmujacych się tą tematyką.
    >
    To może w myśl maksymy "Medice, cura te ipso!" sam zacznij czytać naukową
    literaturę z dziedziny ochrony roślin zamiast opierać się na doniesieniach.
    Wari - noblesse oblige. :-)
    Enlilu
  • wari 27.11.05, 16:27
    enlilu napisał:

    > wari napisał:
    > >
    > > > Proponuję lekturę książki P. Mastalerza "Ekologiczne kłamstwa
    > > > ekowojowników"
    > > >
    > > Nie czytam takich bzdur, to jest poziom "Gali" i "Faktu", z tych samych
    > > powodów nie oglądam programów o UFO. Propnuję zacząć czytać
    > > poważniejszą naukową literaturę, anie śmiecie i gadżety.
    > >
    > Autorem w/w książki jest prof.dr hab. Przemysław Mastalerz - autor ponad stu
    > oryginalnych prac naukowych, kilkunastu monografii z dziedziny chemii
    > organicznej i biochemii oraz pięciu podręczników akademickich. W związku z
    > powyższym potwierdziłeś moją opinię o swoim ignoranctwie.
    > > Nie jestem ekooszołomem, ale naukowcem.
    > >
    > A cóż to za naukowiec, który wygłasza opinie na temat, o którym nie ma
    > zielonego pojęcia. Nawet Ci się nie chciało sprawdzić, co to za ksiażka ani
    jej
    >
    > przeczytać, a napisałeś, że to bzdury i śmiecie.
    > >


    Nie wiem na jakiej podstawie twierdzenie, że nie wiem co to za książka. Liczba
    napisanych podręczników akademickich nie jest świadectwem wybitnej wiedzy, a
    raczej zdolności do kompilacji tego co napisali inni. Prof dr i hab. też nie
    robi na mnie wrażenia.
    Wiem kto to jest Mastalerz, wiem co to za książka i wiem co to jest lobby
    chemiczno-rolnicze. Dodajmy gigantyczne lobby, zawsze znajdą się usłużni,
    którzy podeprą to "naukowymi" wypowiedziami. Pamiętam specjalistów profesorów z
    AR opowiadających jakie to rozkosze przeżywa gęś karmiona siłą na stłuszczoną
    wątrobę. Jest tez coś takiego jak oszołomstwo naukowe. I to kliniczny tego
    przykłąd. Wiem też ile organizmów ginie (ptaków, ssaków, a szczególnie płazów)
    wskutek skutecznego lobbingu i mieszania ludziom w głowach. Takie kity to można
    wciskać bezkrytycznym dyletantom dla których jedynym źródłem wiedzy jest
    internet i TV.



  • enlilu 27.11.05, 18:52
    wari napisał:
    >
    > Prof dr i hab. też nie robi na mnie wrażenia.
    >
    To kiedy odbierasz nagrodę Nobla?
    Enlilu
  • wari 28.11.05, 01:41
    enlilu napisał:

    > wari napisał:
    > >
    > > Prof dr i hab. też nie robi na mnie wrażenia.
    > >
    > To kiedy odbierasz nagrodę Nobla?
    > Enlilu

    To miało być śmieszne ? Czy błyskotliwe ?
  • enlilu 28.11.05, 12:29
    > wari napisał:
    >
    > To miało być śmieszne ? Czy błyskotliwe ?
    >
    Śmieszny i wręcz żałosny to jest Twój brak skromności. :-(
    Enlilu
  • wari 29.11.05, 00:28
    enlilu napisał:

    > > wari napisał:
    > >
    > > To miało być śmieszne ? Czy błyskotliwe ?
    > >
    > Śmieszny i wręcz żałosny to jest Twój brak skromności. :-(
    > Enlilu

    Przykro mi, nie dostosuję się do Twoich oczekiwań. Jestem nieskromny, gdy mam
    rację :).
  • wari 27.11.05, 16:29
    Jeśli wiara w Mastalerza tak wielka proponuję codziennie rano małą łyżeczkę
    Roundapu (po śniadaniu). Co Mastalerz pisał o DDT ?
  • mirzan 27.11.05, 17:20
    Przepraszam,że muszę podpowiedzieć-Roundup nie jest do picia.
  • wari 27.11.05, 17:46
    mirzan napisał:

    > Przepraszam,że muszę podpowiedzieć-Roundup nie jest do picia.

    Zgadza się, tylko dlaczego w takim razie dawać to świństwo i wiele podobnych do
    picia zwierzętom które żyją wokół nas.
  • mirzan 27.11.05, 18:27
    To daje się do picia roślinom, aby je zlikwidować.Wchłania się przez
    liście.Na ziemi szybko rozkłada się nie zostawiając śladu.Zwierzęta w czasie
    oprysku czymkolwiek uciekają.Jeśli zginą szkoda, może więcej ginie pod
    kołami samochodów, ale nikt nie przywróci jazdy konnej.
    Zrestą są tu zawodowi fachowcy, oni wyjaśnią o co chodzi, jesli nie będą
    zakłopotani samym tematem, czy stosować środki ochrony.
    Ostatnio czytałem ,że wznawiana jest produkcja DDT, bo nie jest tak groźny
    jak sądzono.
    Pozdrawiam.Mirzan
  • enlilu 27.11.05, 19:15
    mirzan napisał:

    > To daje się do picia roślinom, aby je zlikwidować.Wchłania się przez
    > liście.Na ziemi szybko rozkłada się nie zostawiając śladu.Zwierzęta w czasie
    > oprysku czymkolwiek uciekają.Jeśli zginą szkoda, może więcej ginie pod
    > kołami samochodów, ale nikt nie przywróci jazdy konnej.
    >
    Szkoda tłumaczyć komuś, kto jest przekonany, że Roundup się siłą daje do picia
    ludziom i zwierzętom.
    >
    > Ostatnio czytałem ,że wznawiana jest produkcja DDT, bo nie jest tak groźny
    > jak sądzono.
    >
    Praktycznie nigdy nie przerwano stosowania DDT. Stosują go w krajach
    zagrożonych malarią. Mówi się, że w ubogich krajach Afryki i Azji zawsze był
    stosowany do ochrony upraw ze względu na skuteczność i niskie koszty produkcji.
    W Sztokholmie w maju 2001 roku konwencję o substancjach organicznych trwale
    skażajacych środowisko (POPs)podpisało ponad 100 krajów. Jedynym odstępstwem od
    konwencji stało się zezwolenie na dalsze produkowanie i stosowanie DDT w
    higienie ludzkiej i zwalczaniu komarów przenoszących malarię, co jest
    najlepszym potwierdzeniem znaczenia tej substancji.
    Enlilu
  • mirzan 27.11.05, 22:08

    > Szkoda tłumaczyć komuś, kto jest przekonany, że Roundup się siłą daje do
    picia
    > ludziom i zwierzętom.

    Trzeba człowiekowi wytłumaczyć. Wspomniał,ze jest naukowcem, ale nie mówił
    jakim.Być może teologiem, a próbuje oczarować tytułem który do ziemi i obornika
    może niezbyt dokładnie pasować.Ważne,że wiosna coraz bliżej i tematy będą
    bliższe ziemi.
    Pozdrawiam.Mirzan
  • wari 28.11.05, 01:39
    Jeśli tak to niektórych ciekawi to biologiem. Widzę, że lobby chemiczno-rolne
    także tu jest silne i wbrew faktom próbują bronić czegoś co jest nie do obrony.
    Np. za globalnym wymieraniem płazów coraz więcej badaczy czyni odpoiedzialnym
    nie dziurę ozonową, ale właśnie cieszące się tutaj takim powodzeniem środki
    ochrony roślin. Nie ma bezpiecznej chemii w rolnictwie i ogrodnictwie !
    Stosuje się ją w gigantycznych ilościach i najczęściej niepotrzebnie, bo
    przecież interes musi się kręcić. To są za duże pieniądze aby można było sobie
    odpuścić. Tutaj nie ma żadnej etyki, jak się tego nie sprzeda na Zachodzie to
    można nafaszerować tym Afrykę.
  • mirzan 27.11.05, 22:17

    > Szkoda tłumaczyć komuś, kto jest przekonany, że Roundup się siłą daje do
    picia
    > ludziom i zwierzętom.

    Mam wrażenie, że tłumaczenie niektórym ludziom,ze zaniedbanie w ochronie
    może spowodować plagę, to tak jakby tłumaczyć niektórym o jeździe na nartach
    przy
    nieodpowiednich warunkach, w poprzek stoku czy kiedykolwiek po komunikatach
    o zakazie. Jest tylko argument ze jest pięknie i najwyżej kulka się stoczy.
    Mirzan
  • wari 28.11.05, 01:44
    mirzan napisał:

    > To daje się do picia roślinom, aby je zlikwidować.Wchłania się przez
    > liście.Na ziemi szybko rozkłada się nie zostawiając śladu.Zwierzęta w czasie
    > oprysku czymkolwiek uciekają.Jeśli zginą szkoda, może więcej ginie pod
    > kołami samochodów, ale nikt nie przywróci jazdy konnej.

    Cieszę się za tę wyrażoną tu litość nad zwierzętami. Jestem doprawdy wzruszony.
    Z mojej wiedzy wynika, że się jednak tak szybko nie rozkłada i jest silnie
    trujacy dla wszystkiego co żyje. Broń chemiczna, a środki ochrony roślin sa
    taką bronią, jest dużo skuteczniejsza niż koła samochodów. Ale co tam, w końcu
    kiedyś tez robiono kremy z promieniotwórczego radu.


    > Zrestą są tu zawodowi fachowcy, oni wyjaśnią o co chodzi, jesli nie będą
    > zakłopotani samym tematem, czy stosować środki ochrony.
    > Ostatnio czytałem ,że wznawiana jest produkcja DDT, bo nie jest tak groźny
    > jak sądzono.
    > Pozdrawiam.Mirzan
  • enlilu 28.11.05, 13:36
    wari napisał:
    >
    > Z mojej wiedzy wynika, że się jednak tak szybko nie rozkłada i jest silnie
    > trujacy dla wszystkiego co żyje.
    >
    "Spryskanie nim upraw transgenicznych powoduje wyginięcie chwastów, nie czyni
    natomiast żadnej szkody uprawianym roślinom. Roundap ma wyjątkowo korzystne
    cechy w porównaniu z innymi chemicznymi środkami ochrony roślin - działa na
    wiele gatunków chwastów, jest nietoksyczny dla ssaków i szybko ulega
    biodegradacji." Prof. dr hab. Andrzej Jerzmanowski Wydział Biologii UW.
    Enlilu
  • wari 29.11.05, 00:41
    Clinical Window Journal 03 Apr 2005
    "Roundup®, the second most commonly applied herbicide in the United States,
    is "extremely lethal" to amphibians...
    "This field experiment is one of the most extensive studies on the effects of
    pesticides on nontarget organisms in a natural setting, and the results may
    provide a key link to global amphibian declines."
    -professor Rick Relyea, University of Pittsburgh

    Nawiasem mówiąc ciekawa jest dyskusja Relyea'a z przedstawicielami producenta,
    koncernem Monsanto, która obnaża manipulacje tegoż ostatniego, ale to raczej
    zbyt długie, aby to cytować.
    Nie wiedziałem, że będziemy się tu przerzucać opiniami. Od razu mówię, że nie
    chce mi się tego robić. Publikacji o truciznie zwanym Roundup oraz innych
    chemikaliach ogrodniczo-rolniczych są tony. Ja ktoś zechce to częśc znajdzie
    używając wyłącznie wyszukiwarki internetowej, a bardziej dociekliwi muszą mieć
    dostep do uczelnianych baz danych.

  • enlilu 29.11.05, 11:19
    wari napisał:
    >
    > Publikacji o truciznie zwanym Roundup oraz innych
    > chemikaliach ogrodniczo-rolniczych są tony.
    >
    Słynne jest powiedzenie Paracelsusa, że „wszystko jest trucizną i nic nie jest
    trucizną, bo tylko dawka czyni truciznę”.
    Poczciwa sól kuchenna, którą używamy codziennie łatwo może spowodować naszą
    śmierć gdy zaczniemy ją jeść garściami.
    Środki ochrony roślin ze względu na toksyczność dla ludzi zostały podzielone na
    cztery klasy: I - bardzo toksyczne, II - toksyczne, III - szkodliwe, IV -
    pozostałe. Roundup został zaliczony do IV klasy. To oznacza, że dla ludzi jest
    praktycznie nieszkodliwy. :-)
    Nikt na siłę nie zmusza do używania pestycydów. Są stosowane dla ochrony roślin
    przed szkodnikami, chorobami i chwastami. Nawoływanie do zakazu czy
    zaprzestania ich stosowania to skazywanie na śmierć głodową wielu milionów
    ludzi na świecie.
    Enlilu
  • wari 29.11.05, 11:24
    enlilu napisał:

    > Nawoływanie do zakazu czy
    > zaprzestania ich stosowania to skazywanie na śmierć głodową wielu milionów
    > ludzi na świecie.
    > Enlilu

    Ale demagogia !!!
  • enlilu 29.11.05, 13:18
    wari napisał:

    > enlilu napisał:
    >
    > > Nawoływanie do zakazu czy zaprzestania ich stosowania to skazywanie
    > > na śmierć głodową wielu milionów ludzi na świecie.
    >
    > Ale demagogia !!!
    >
    W okresie od 1845 do 1849 roku Irlandia przeżywała jedną z największych klęsk
    naturalnych w dziejach Europy. Irlandzki "wielki głód" pociągnął za sobą milion
    ofiar, a kolejny milion ludzi zmusił do emigracji, w sumie zmniejszając co
    najmniej o jedną czwartą liczbę ludności kraju, która w roku 1845 wynosiła 9,2
    miliona. Sprawcą tej tragedii, której ofiarom wzniesiono pomnik an nGórta Mór
    (Wielki Głód - rzeźbę z brązu, dzieło Johna Behana, przedstawia statek-trumnę
    zmierzający do Ameryki. Takielunek to szkielety głodujących podróżnych.), była
    zaraza ziemniaczana (Phytofthora infestans). Obecnie, mimo że w sprzyjajacych
    warunkach pogodowych zaraza ziemniaczana nadal masowo poraża uprawy ziemniaków,
    można z nią sobie doskonale dać radę dzięki conajmniej kilkunastu różnorodnym
    fungicydom.
    Enlilu
  • nnike 29.11.05, 16:25
    enlilu napisał:


    > można z nią sobie doskonale dać radę dzięki conajmniej kilkunastu różnorodnym
    > fungicydom.

    Możesz nas przekonywać na wszystkie możliwe sposoby, ale symptomatyczne jest i
    tak to, że powstają gospodarstwa EKOLOGICZNE, że powstają sklepy ze ZDROWĄ
    ŻYWNOŚCIĄ, a więc nieważne która klasa szkodliwości preparatu ochrony
    chemicznej, skoro żywność w tych sklepach, choć dużo droższa, jest kupowana z
    większym zaufaniem.

    Zapytaj hodowców, dlaczego nie karmią zwierząt np. sałatą? Dlaczego ptakom
    hodowlanym kupuje się specjalne, zdrowe ziarno?
    Dlaczego małym dzieciom nie wolno podawać nowalijek?


    --
    NIKE ♫ ♪ ♫♫ ♪
  • enlilu 29.11.05, 17:50
    nnike napisała:
    >
    > Możesz nas przekonywać na wszystkie możliwe sposoby,
    >
    Ja do niczego nie przekonuję. Nie namawiam Cię przecież, żebyś stosowała
    pestycydy. Mało tego jestem zadowolony, że ich nie stosujesz, bo to jednak
    powinni robić ludzie, którzy posiadają na ich temat minimum wiedzy. Jeżeli
    trafiam na nieprawdziwą opinię na temat ochrony roślin to staram się ją
    prostować. Jest wielu ludzi, którzy nie mają do czynienia ani z ochroną
    środowiska, ani z ochroną roślin i trzeba dać im możliwość, żeby poznali fakty
    i na ich podstawie mogli wyrobić sobie opinię.
    >
    > ale symptomatyczne jest i tak to, że powstają gospodarstwa EKOLOGICZNE,
    > że powstają sklepy ze ZDROWĄ ŻYWNOŚCIĄ, a więc nieważne która klasa
    > szkodliwości preparatu ochrony chemicznej, skoro żywność w tych
    > sklepach, choć dużo droższa, jest kupowana z większym zaufaniem.
    >
    Gdy mamy do czynienia z handlem to zysk jest najważniejszy. Nie tak dawno
    stwierdzono w gospodarstwach ekologicznych w Niemczech przypadki żywienia
    zwierząt ziarnem skażonym nitrofenem. :-( Ja już wolę kupować owoce i warzywa z
    nalepką integrowanej ochrony, bo te ekologicznie nie podobaja mi się ze
    względów estetycznych. W Polsce jest tak minimalne zużycie środków ochrony
    roślin oraz nawozów tzw. sztucznych, że szczególnie w porównaniu z UE można
    śmiało powiedzieć, że zdecydowana większość naszej żywności
    jest "ekologiczna". :-)
    >
    > Zapytaj hodowców, dlaczego nie karmią zwierząt np. sałatą?
    >
    Pewnie to jest zbyt droga pasza dla zwierząt.
    >
    > Dlaczego ptakom
    > hodowlanym kupuje się specjalne, zdrowe ziarno?
    >
    A po czym poznać, że jest zdrowe? Bo tak napisał producent szukając niszy
    rynkowej dla swojego towaru.
    >
    > Dlaczego małym dzieciom nie wolno podawać nowalijek?
    >
    Ja swoje dzieci karmiłem nowalijkami. Chłopy jak dęby wyrosły. Po to uprawia
    się warzywa we własnym ogródku, żeby nie mieć problemu z przenawożonymi
    (azotyny) warzywami. Renomowany producent, taki jak ten od bobofruitów
    narzucając reżim producentom sam dba, żeby skupowna marchewka nadawała się
    nawet dla niemowląt.
    Enlilu
  • mirzan 29.11.05, 18:01
    Renomowany producent, taki jak ten od bobofruitów
    > narzucając reżim producentom sam dba, żeby skupowna marchewka nadawała się
    > nawet dla niemowląt.
    > Enlilu

    Mój syn pracuje w firmie produkującej sałatę dle makdonalda.Co jakiś czas
    mają komisję z Unii, czy nie za mało środków ochrony walą na liście i w ziemię.
    Jest norma i nie ma żadnych odchyłek.Ale próbowałem sałatę i nic się nie stało.
  • mirzan 29.11.05, 17:53

    > Możesz nas przekonywać na wszystkie możliwe sposoby, ale symptomatyczne jest i
    > tak to, że powstają gospodarstwa EKOLOGICZNE, że powstają sklepy ze ZDROWĄ
    > ŻYWNOŚCIĄ, a więc nieważne która klasa szkodliwości preparatu ochrony
    > chemicznej, skoro żywność w tych sklepach, choć dużo droższa, jest kupowana z
    > większym zaufaniem.

    Kiedyś zadzwoniła do mnie jedna pani i spytała, czy mam kilogram nasion
    wierzbownicy drobnokwiatowej, tej na prostatę.Nasiona są jak pył.Pytam po co
    jej tyle, przecież tym obsieje cały powiat i jescze trochę.A ona mówi,że
    jak się pryśnie plantację środkiem chwastobójczym, to niewiele roślin
    zostaje.Tak mnie więcej wygląda ekologiczna uprawa.Chodzi tylko o zaufanie.
    Do nazwy, bo i tak nikt tego nie sprawdzi.
    >
  • wari 30.11.05, 21:49
    Sałatę ze sklepu przestałem jeść, gdy po jej podaniu zwierzętom hodowanym w
    instytucji gdzie pracuję, wszystkie pozdychały. Zdarzyło się to dwukrotnie i
    zwierzeta już sałaty nie jedzą. Wiem jak wygląda produkcja "ekologicznej"
    żywność w Niemczech, konkretnie sałaty, najpierw proszek, a kilka minut potem
    nalepka "zdrowa żywność" i do sklepu. No, ale taka sałata przetrwa bez pleśni i
    zgnilizny tygodniami. U nas jest chyba lepiej bo zdrowa żywność jest
    produkowana mniej masowo, chociaz kto wie. Dlatego najlepszy własny ogródek.
  • mirzan 30.11.05, 22:20
    U nas jest chyba lepiej bo zdrowa żywność jest
    > produkowana mniej masowo, chociaz kto wie. Dlatego najlepszy własny ogródek.

    Oni, czyli ta firma gdzie syn pracuje, robią sałatę na 140 hektarach,
    od dziesieciu lat, sałatę po sałacie, czasem zmieniają na cykorię.W ciągu
    roku jest kilka cykli.Cała Europa to je.
  • wari 30.11.05, 21:42
    Jak rozumie głód w Irlandii to analogia do sytuacji Polski. Trafiona !
  • abstrakt2003 27.11.05, 10:20
    Chwała ci za to! Szanuję twoją filozofię życia!
    Podziwiam twój sposób patrzenia na swiat!
    PS
    Jenisiej nie jest taki zły. On zwyczajnie lubi prowokować. Wpadł tu przypadkiem
    i postanowił kij w mrowisko włożyć. Jak widać ma talent nieprzeciętny w tej
    dziedzinie.
    Pozdrawiam serdecznie!
    --
    "Forum można też porównać do muru, na którym każdy może napisać, co chce. Nie ma tu żadnej cenzury, więc nikogo nie dziwią skrajne poglądy, a nawet obelgi"....
  • jenisiej 27.11.05, 12:21
    abstrakt2003 napisał:

    > Jenisiej nie jest taki zły. On zwyczajnie lubi prowokować. Wpadł tu
    > przypadkiem i postanowił kij w mrowisko włożyć. Jak widać ma talent
    > nieprzeciętny w tej dziedzinie.

    Nie potwierdzam ani nie zaprzeczam.

    Rumienię się - nie wiem, czy ze wstydu, żem taki podły, czy też z zadowolenia,
    że ktoś jednakowoż jakieś talenty we mnie dostrzega.

    ;-)
    --
    Patience is power; with time and patience the mulberry leaf becomes silk.
    Chinese proverb
  • jenisiej 26.11.05, 09:03
    Jak napisałem tu:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=299&w=32517653&a=32571683

    > Aha, znajoma mnie olała i wybrała innego:( Teraz on będzie walczył z kretami
    > - ja mam ochotę poradzić mu, by wpadł na FO z podobnym do mojego pytaniem.
    > Liczę na to, że dacie mu ostro popalić;)

    Ten wątek i wszystko, co wokół niego narosło jest dla mnie kolejnym ciekawym
    doświadczeniem na forum. Dziękuję Wam za to - wszystkim. Będę podczytywał.

    Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie:)

    --
    Patience is power; with time and patience the mulberry leaf becomes silk.
    Chinese proverb
  • jenisiej 27.11.05, 12:11
    Że mi facet wlazł w szkodę, a ja dostałem kosza? Już byś się nie znęcał nade
    mną, złośliwcze.

    Ale może chodzi Ci o to zamieszanie na cztery fora i sześć wątków? No cóż, moją
    zasługą jest może dość ekspresyjny tytuł - tak jakoś wyszło. Później zaś mój
    udział był już stosunkowo skromny - w zasadzie ograniczył się do polemiki z
    Jabburem. Tę zadymę i niezmiernie interesującą dyskusję na kilka ważnych
    tematów zawdzięczamy głównie Wam, "ogrodnikom" - tym, którzy mnie potępiają w
    czambuł i żądają ekstrakcji wątku oraz tym, którzy upomnieli się o swobodę
    wypowiedzi na publicznym forum - no i oczywiście samemu Jabburowi, który
    najpierw szybko zareagował na kliknięcia w kosz (bo to chyba on ciął?), jednak
    po umotywowanych protestach wątek przywrócił, umożliwiając rozwój ciekawej
    dyskusji. Moim zdaniem zachował się z klasą, ale zapewne nie wszyscy się z tym
    zgadzają.

    Pozdrawiam Cię:)
    --
    Patience is power; with time and patience the mulberry leaf becomes silk.
    Chinese proverb
  • mjot1 26.11.05, 11:36
    A gdyby tak przystanąć na chwilkę i spojrzeć z boku...
    Oto skrawek ziemi ogrodem zwany.
    Tu zawsze bez względu na aurę wilgotność odpowiednia, tu gleba spulchniona i
    żyzna, tu panują warunki zbliżone do ideału.
    Oto enklawa, która spośród otoczenia wyróżnia się bogactwem dóbr wszelakich.
    Widokiem swym, aromatami i dźwiękiem rozpylanej wody oraz gwarem coraz to
    nowych gości niczym szyld wabi ogłaszając wszem i wobec: „zapraszamy”.
    Zewsząd więc ściągają do „oazy” tej organizmy wszelakie.
    Tu i nasionko grunt podatny znajdzie.
    Tu i mszyca i mrówka darniowa żwawo zmierza.
    Tu pędrak i turkuć wraz z dżdżownicą a za nimi i kret niecnota ochoczo podąży.
    Kimże jest gospodarz owego kompleksu hotelowo gastronomicznego z fantastyczną
    kuchnią?
    Któż zadbał o stół tak obwicie zastawiony?
    Kto jest dobroczyńcą owym?
    Któż szerokim gestem w gościnę zaprasza?
    A goście tymczasem już hurmem do stołu zasiedli...
    I oto raptem dobrodziej ów wszystkich uprzednio sproszonych skutecznie morduje.
    I jeszcze ma pretensje, że truchła się walają...
    Oto człowiek, istota rozumna i uczuć wyższych pełna...

    Najniższe ukłony!
    Ośmielający się twierdzić, że kret też jest obywatelem świata tego M.J.
  • enlilu 26.11.05, 15:00
    mjot1 napisał:
    >
    > Kto jest dobroczyńcą owym?
    > Któż szerokim gestem w gościnę zaprasza?
    >
    Wzruszyłem się gwałtownie czytając tę twórczość. ;-(
    >
    > I oto raptem dobrodziej ów wszystkich uprzednio sproszonych skutecznie
    morduje.
    >
    A dlaczego miałby zatrzymać się w pół drogi i nie chronić swoich bezcennych
    roślinek? Cóż to za gospodarz, który nie dba o swój dobytek?
    >
    > Oto człowiek, istota rozumna i uczuć wyższych pełna...
    >
    A cóż to za rozum, cóż to za logika i chore uczucie przedkładać chwasty,
    choroby i szkodniki ponad ukochane roślinki?
    Enlilu
  • mirzan 26.11.05, 15:58

    > A cóż to za rozum, cóż to za logika i chore uczucie przedkładać chwasty,
    > choroby i szkodniki ponad ukochane roślinki?
    > Enlilu

    Takie zjawisko nazywa się turpizm.Nadawanie brzydocie rangi piękna.
    Rozciągnięte celowo swetry, postrzępione spodnie.Zaśmiecone pobocza
    dróg.Zaniedbane co się tylko da.I dorobienie do tego poetyckiej teorii.
    Mirzan
  • wkrasnicki 26.11.05, 20:42
    Był kiedyś taki sport - ludzie którzy obdarzeni zostali talentem, czy tylko chęcią wykonania ogromnej
    pracy zostawali mistrzami, podziwiani byli przez tłumy, sławieni przez poetów.

    Jest niby ten sam sport. Sportowcy są więksi wyniki lepsze, sława w mgnieniu oka na całym świecie i
    niebotyczne pieniądze, a w koszach na śmieci po zawodach medykamenty. Jeszcze więcej ich na
    treningach, obozach.

    Może to i piękniejsze od tych nieudaczników, którzy skakali o metr bliżej, biegali dużo wolniej.
    Wolałbym jednak by moje wnuczki się w to nie bawiły - niech pozostaną już może takimi szarymi
    myszkami.
  • ptasik 27.11.05, 00:41
    Enlilu, Mirzan
    Kim jesteście????????????
    O co Wam chodzi?????????????
    --
    Bez serdeczności
    Katula
    Która się zastanawia po co i komu ta prowokacja
    obrzydliwa prowokacja
    dla mnie obrzydliwa
    Jenisej już dowiódł
    Inni dali się wrobić
    Kosmicznie smutne i trudne
  • mirzan 27.11.05, 00:59
    Ja jestem zwykły fizol na emeryturze.Grzebię w ziemi ponad 30 lat.
    Chodzi mi o to,że jak ktoś pyta, czym to czy owo zwalczyć czy wyleczyć,
    nie zaczynać od straszenia gościa jaki ten roundup jest przerażający,
    tylko odpowiedzieć rzeczowo.
    Nie należy wciskać ludziom ciemnoty,że ochronę można prowadzić bez środków
    ochrony.Nie każdy da się nabrać, że zryte grządki są piękne i dziury
    i kopce to przejaw wyjątkowej wrażliwości.
    Janusza który zna się na chemii ogrodniczej o mało co zadziobano by, tylko
    za to,że wie co robi .
    Pytałem Ciebie dwa razy jakie zdjęcie zamieściłaś pod aktinidią, które
    to zdjęcie nie było zdjęciem aktinidii i nie odpowiedziałaś.Jeśli nie masz
    fotki aktinidii, dam Ci moją.
    Pozdrawiam.Mirzan
  • enlilu 27.11.05, 15:08
    ptasik napisała:
    >
    > Enlilu, Mirzan
    > Kim jesteście????????????
    >
    Jestem tylko wrażeniem, które powstaje w Twoim umyśle gdy czytasz moje teksty.
    >
    > O co Wam chodzi?????????????
    >
    Ogólnie rzecz biorąc chodzi mi o to, żeby dowiedzieć się czegoś ciekawego o
    ogrodach. :-)
    Enlilu
  • abstrakt2003 27.11.05, 09:24
    mirzan napisał:

    >
    > > A cóż to za rozum, cóż to za logika i chore uczucie przedkładać chwasty,
    > > choroby i szkodniki ponad ukochane roślinki?
    > > Enlilu
    >
    > Takie zjawisko nazywa się turpizm.Nadawanie brzydocie rangi piękna.
    > Rozciągnięte celowo swetry, postrzępione spodnie.Zaśmiecone pobocza
    > dróg.Zaniedbane co się tylko da.I dorobienie do tego poetyckiej teorii.
    > Mirzan
    ==============================
    Hmmm... nieprawda. Mjot jest estetą. Poczytaj jego posty, zwróć uwagę jak włada
    słowem, jaki tam porządek i ład.
    PS
    Czym dla ciebie jest pięką a czym brzydota?


    --
    "Forum można też porównać do muru, na którym każdy może napisać, co chce. Nie ma tu żadnej cenzury, więc nikogo nie dziwią skrajne poglądy, a nawet obelgi"....
  • haraposkutya 29.11.05, 20:56
    wiadomosci.onet.pl/1203254,11,1,0,120,686,item.html
    Policja nie powinna mieć problemu ze znalezieniem sprawcy. Powinna szukać turpisty
    w rozciągniętym swetrze i postrzępionych spodniach, zachwycającego się chwastem, tj
    kartoflem w różach, lub różą w kartoflach. Jeżeli różą tą będzie "Kartoffelrose",
    sprawca najprawdopodobniej okaże się Niemcem, przybyłym do Polski w celach turpistycznych.
  • abstrakt2003 27.11.05, 09:20
    Zaakceptuj fakt że są ludzie którzy dostrzegają piękno tam gdzie ty nawet nie
    raczysz spojrzeć.
    To zupełnie inna filozofia życia. Dla ciebie to chwasty, szkodniki, samo zło!
    Mjot dostrzega jednak coś zupełnie innego! Dla niego są to takie same rośliny
    ja te które ty "kochasz". On potrafi dostrzec ich piękną (faktem bezspornym
    jest że wiele chwastów to naprawdę piękne rosliny)
    Może z nim się nie zgadzać ale powinieneś szanować poglądy Mjota tak jak on
    szanuje twoje.
    Pozdr.
    --
    "Forum można też porównać do muru, na którym każdy może napisać, co chce. Nie ma tu żadnej cenzury, więc nikogo nie dziwią skrajne poglądy, a nawet obelgi"....
  • mirzan 27.11.05, 10:58
    Kazdy coś kocha.Ale jeśli jeden coś kocha, drugi mu to niszczy, a trzeci
    dogaduje, że nieprzejmuj się, to tak jakby dokopał poszkodowanemu.Wtedy
    to trzecie kochanie jest coś podejrzane.
    Zresztą co mi po czyimś kochaniu, skoro czekam,że na czyjeś pytanie
    przeczytam krótką a treściwą odpowiedź,z której czegoś się nauczę.
    A pytający przed wszystkim dowie się co trzeba.Ilu już ludzi zostało
    wypłoszonych z tego forum, a poezja kwitnie.
    A odnośnie chwastów, jest to każda roślina która rośnie nie w tym miejscu
    gdzie powinna,nawet róża w ziemniakach.Twierdzenie,że chwasty są piękne
    jest jak opowiadanie że zielone to zielone.
    Pozdrawiam.Mirzan
  • florian05 27.11.05, 23:17
    mirzan napisał:

    > A odnośnie chwastów, jest to każda roślina która rośnie nie w tym miejscu
    > gdzie powinna,nawet róża w ziemniakach.

    Mnie spodobała się nastepująca definicja;
    "Chwast to opozycja natury względem rządów ogrodnika."

    I jeszcze jeden cytat odnoszący się do całego wątku:
    "Ubogacajmy się odmiennością naszych poglądów."

    Niech żyje bioróżnorodnośc!

    Hasłowo, ;-)
    F.O.
    F.O.
  • mirzan 27.11.05, 23:36

    > Niech żyje bioróżnorodnośc!
    >
    > Hasłowo, ;-)
    > F.O.
    > F.O.

    Nie narażaj się, dozwolony jest tylko kretoperz.
    Ja mogę ryzykować, bo już to co robię robiłem, zanim
    internet wymyślili.
    Mirzan
  • kropka 29.11.05, 13:52
    mirzan napisał:

    > A pytający przed wszystkim dowie się co trzeba.Ilu już ludzi zostało
    > wypłoszonych z tego forum, a poezja kwitnie.

    Ludzie stąd wypłoszeni? Nic o tym nie wiem. Możesz konkretniej?
    Poezji też nie lubisz?
    hm...

  • enlilu 29.11.05, 14:32
    kropka napisała:
    >
    > Poezji też nie lubisz?
    > hm...
    >
    To może ja się wetnę, bo od jakiegoś czasu chodzi za mną mistrz Konstanty
    Ildefons Gałczyński :-)
    Wszystkie szmery,
    wszystkie traw kołysania,
    wszystkie ptaków
    i cieniów ptasich przelatywania,

    wszystkie trzcin,
    wszystkie sitowia rozmowy,
    wszystkie drżenia
    liści topolowych,

    wszystkie blaski
    na wodzie i obłokach,
    wszystkie kwiaty,
    wszystek pył na drogach,

    wszystkie pszczoły,
    wszystkie krople rosy
    to mi jeszcze,
    przyjacielu, nie dosyć -

    chciałbym więcej ptaków,
    drzew z ptakami,
    więcej blasków, gwiazd, obłoków,
    trzcin, kaczek na wodzie,

    i uchwycić to wszystko rękami,
    ucałować to wszystko ustami
    i tak zajść, jak słońce zachodzi.

    Pozdrawiam nastrojowo Enlilu
  • arenaria 29.11.05, 15:08
    Jeszcze tyle byłoby do pisania
    nie wystarczą tu żadne słowa:
    o wiewiórkach,o bocianach,
    o łąkach sfałdowanych jak suknia balowa,
    o białych motylach jak listy latające,
    o zieleniach śmiesznych pod świerkami,
    o tych sztukach ,które robi słońce,
    gdy się zacznie bawić kolorami
  • mirzan 29.11.05, 15:31
    kropka napisała:

    > mirzan napisał:
    >
    > > A pytający przed wszystkim dowie się co trzeba.Ilu już ludzi zostało
    > > wypłoszonych z tego forum, a poezja kwitnie.
    >
    > Ludzie stąd wypłoszeni? Nic o tym nie wiem. Możesz konkretniej?
    > Poezji też nie lubisz?
    > hm...

    Czy chcesz nasiona lilii trąbkowych?
    Pozdrawiam.Mirzan
    >
  • enlilu 27.11.05, 15:31
    abstrakt2003 napisał:
    >
    > Zaakceptuj fakt że są ludzie którzy dostrzegają piękno tam gdzie ty nawet nie
    > raczysz spojrzeć.
    >
    A skad wiesz jakie ja mam poczucie piękna oraz gdzie rzucam spojrzenia? :-)
    >
    > To zupełnie inna filozofia życia. Dla ciebie to chwasty, szkodniki, samo zło!
    >
    Natura nie jest zła, ani dobra. Ona po prostu jest. Porwanie z karmnika sikorki
    przez myszołowa nie jest ani okrutne i złe ani dobre. Jest naturalne.
    Drapieżnik musi jeść, żeby żyć a sikorki mają liczne potomstwo.
    >
    > Mjot dostrzega jednak coś zupełnie innego! Dla niego są to takie same rośliny
    > ja te które ty "kochasz". On potrafi dostrzec ich piękną (faktem bezspornym
    > jest że wiele chwastów to naprawdę piękne rosliny)
    >
    Ta sama roślina może być ziołem w runi łakowej, rośliną uprawną lub ozdobną w
    ogrodzie albo chwastem w uprawie innych roślin. Każda rzecz ma swoje miejsce.
    Miejscem chwastów jest kompostownik.
    >
    > Może z nim się nie zgadzać ale powinieneś szanować poglądy Mjota tak jak on
    > szanuje twoje.
    >
    Szanuję cudze poglądy choć niekoniecznie je podzielam, czemu daję wyraz. :-)
    Enlilu
  • q.bek 29.11.05, 16:05
    Najlepsza na krety i nornice jest dlugotrwala susza.
    Jesli ziemia wyschnie w ogrodzie to nawet kretom niechce sie ryc.
    Zauwazylem to w zeszlym roku bo przychodzily tylko tam gdzie podlewalem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka