Dodaj do ulubionych

pomocy!!! koty... coś okropnego!

21.06.06, 17:41
mam wielki kłopot... mieszkam na osiedlu - w bloku - gdzie mieszkańcom
parterów oddano do użytku przydomowe zielence i mamy ogródeczki :-) niestety
plagą są koty. kiedy po zimie zobaczyłam swój ogródeczek, to najpierw nóż
otworzył mi się w kieszeni, a potem łzy napłynęły do oczy. po pięknym śniegu,
który cieszył wzrok - ujrzeliśmy z mężem kupę gówien (przepraszam za
wyrażenie, ale inaczej się nie da!). mam 2 dzieci (5 lat- chłopiec i 1/2
roczku - dziewczynka) i aż boję sie korzystać z trawki - odchody kocie psują
mi humor... może by tak nie było, ale mamy tu mnóstwo "dokarmiaczy biednych
kotków", którzy oczywiście mieszkają od 1 piętra w górę... był nawet pomysł,
coby kotki odłowić i zawieźć do schroniska (już był załatwiony hycel, itp),
ale dokarniacze zawołali przedstawiciela ochrony praw zwierząt, no i kotki
załatwiają się sobie dalej...
mam pytanie - czy ktoś zna jakiś sposób na koty?????? żadne środki chemiczne
nie działają!
Edytor zaawansowany
  • pinkink 21.06.06, 18:44
    anajka napisała:

    > mam wielki kłopot... mieszkam na osiedlu - w bloku - gdzie mieszkańcom
    > parterów oddano do użytku przydomowe zielence i mamy ogródeczki :-) niestety
    > plagą są koty. kiedy po zimie zobaczyłam swój ogródeczek, to najpierw nóż
    > otworzył mi się w kieszeni, a potem łzy napłynęły do oczy. po pięknym śniegu,
    > który cieszył wzrok - ujrzeliśmy z mężem kupę gówien (przepraszam za
    > wyrażenie, ale inaczej się nie da!). mam 2 dzieci (5 lat- chłopiec i 1/2
    > roczku - dziewczynka) i aż boję sie korzystać z trawki - odchody kocie psują
    > mi humor... może by tak nie było, ale mamy tu mnóstwo "dokarmiaczy biednych
    > kotków", którzy oczywiście mieszkają od 1 piętra w górę... był nawet pomysł,
    > coby kotki odłowić i zawieźć do schroniska (już był załatwiony hycel, itp),
    > ale dokarniacze zawołali przedstawiciela ochrony praw zwierząt, no i kotki
    > załatwiają się sobie dalej...
    > mam pytanie - czy ktoś zna jakiś sposób na koty?????? żadne środki chemiczne
    > nie działają!


    Jesli to nie jest prowokacja to boje sie, ze zle sobie forum wybralas do
    uzalania sie nad swa dola.
    Hycel, srodki chemiczne i odlawianie kotow ?!No, wybacz!

    Juz jest lato, snieg dawno stopnial i wyrosla trawa. Kupy, jesli widoczne na
    trawniku sa pochodzenia psiego. (Koty zakopuja swoje odchody.)
    A moze wobec tego psy wytruc? A potem dzieci, bo wrzeszcza?
    Te cudze, oczywiscie...
  • ewa553 21.06.06, 19:00
    jesli to psie kupki to wystarczy ogrodek ogrodzic. psy przez plot nie skacza.
    --
    *********
  • elijana 22.06.06, 09:48
    Nieprawda,koty a właściwie te dominujące potrafią zostawiać swoje odchody bez
    zakopywania aby zaznaczać swój teren ,znam to z praktyki ogród ogrodzony ,pies
    nosa nie wścibi a gówien kocich pełno na opasce wokól domu zrobiły sobie
    toaletę france .proponuje wiatrówkę :) dzikie koty to plaga,są
    zarobaczeone,przenosza toksokarozę,rozmnażają się na potęgę ,mają pchły,parchy
    kleszcze i nie są sympatyczne i jeszcze podlewają swoje tereny a to okropny
    smród . Kto ma kota ten o niego dba i pilnuje a te dzikie niestety trzeba
    ograniczyć ich rozmnazanie a to już zadanie dla władz,odławiać takie i
    sterylizować bo zabijać to raczej niezbyt...Mi pomógł pies ale to jak pisałam
    ogród ogrodzony,co prawda pies nocuje w domu i jest malutki bo to sznaucerka
    miniaturowa ale koty przestały robić jak poczuły psa a po swoim psie sprząta
    się inaczej jak po cudzych czy dzikich nieodrobaczanych kotach.
  • ewa8a 22.06.06, 11:03
    elijana napisała:

    >zarobaczeone,przenosza toksokarozę,rozmnażają się na potęgę ,mają pchły,parchy
    kleszcze i nie są sympatyczne i jeszcze podlewają swoje tereny a to okropny
    smród .

    Całe szczęście, że już nie musisz obcować z tym paskudztwem.

    > bo zabijać to raczej niezbyt

    Myslisz, że wystarczy tylko wiatrówka ? E tam, zbyt łagodna w tym momencie
    jesteś. Przecież na własne uszy słyszałam jak nuciłaś ,,gdy widzę kota koło
    płota zawsze mu paszczę butem rozpłaszczę’’.


  • andrzej.sawa 23.06.06, 06:09
    Na tą el.. to potrzeba kałacha.Serią i po kłopocie,a na forum spokój.
  • brynia2 21.06.06, 20:32
    Oj, niemal zagotowała mi się krew w żyłach :-000
  • brynia2 21.06.06, 20:35
    Przepraszam, że nie napisałam nic więcej, ale nie mam czasu. Muszę nakarmić Mruczkę.
  • bosman1 21.06.06, 20:41
    Mam działke i mam ten sam problem z kupami kotów,które wcale ich nie
    zakopują ,ale robią je na trawie.Przy okazji każdego koszenia znajduje ich kilka
    (kup).Mam psa ,który swoje potrzeby załatwia za działką na polu a koty niestety
    na mojej trawie.Są dokarmiane przez niektórych działkowców i spacerują sobie
    wszędzie roznosząc niestety pchły.Też mnie szlag trafia jak to widze,ale nic na
    to nie poradze.
  • ewa553 21.06.06, 21:50
    wot natura. koty nie sa temu winne.
    --
    *********
  • seledynowa 21.06.06, 22:31
    jak to Nikke przeczyta...boję się mysleć
    ;-)

    Lepsze kupki kocie na trawce, niz myszy i szczury w piwnicy.
    Moja kotka pregoniła z ogrodu nornice i krety. Czasem wpadna do niej kumple z
    okolicy i wtedy musze "myć" silnym strumieniem iglaczki (smród oznaczeń kocich
    samców jest nie do zniesienia)

    Może wysiejcie gdzies w okolicy kocie przysmaki roslinne (kocimietkę,
    majeranek, kozłka lekarskiego czyli walerianę itp.), wokół wysypcie piasek -
    koty bedą miały raj, a wasze rabatki odsapną --
    seledynowa
  • ewa8a 21.06.06, 23:07
    Jeśli ktoś używa słów hycel, środki chemiczne i odławianie, co zauważyła już
    Pinkink, nie licz na to, że będzie się bawił w wysiewanie kocimiętki i robienie
    zwierzakom placu zabaw w postaci piaskownicy.
    Dawno nie czytałam na tym forum tak paskudnego postu.

  • venus22 22.06.06, 09:02
    >>> po pięknym śniegu,
    który cieszył wzrok - ujrzeliśmy z mężem kupę gówien<<

    bialy snieg skojarzyl im sie z czysta kanwa, i wyrazily sie artystycznie. na
    pewno cos chcialy przez to powiedziec..

    Venus
  • onnanoko 23.06.06, 13:34
    Dlaczego zakładacie, że anajka zamierza koty wytruć? Akurat tego typu środki
    chemiczne działają bardzo dobrze. Może ona chce je po prostu odstraszyć od
    swojego ogródka i z taką intencją zadawała pytanie, hm? Ale faktycznie dobrze
    nie trafiła ;)
  • nnike 23.06.06, 13:40
    onnanoko napisała:

    > Dlaczego zakładacie, że anajka zamierza koty wytruć?

    Ano dlatego: "mam pytanie - czy ktoś zna jakiś sposób na koty?????? żadne
    środki chemiczne nie działają!"...


    > Akurat tego typu środki chemiczne działają bardzo dobrze.

    Też próbowałaś?!

    > Ale faktycznie dobrze nie trafiła ;)

    W takim razie, też dobrze nie trafiłaś i nie ma tu nic do śmiechu.


    --
    ♥Nike ♫ ♪ ♫ ♫ ♪
  • onnanoko 26.06.06, 09:45
    nnike napisała:

    > onnanoko napisała:
    >
    > > Dlaczego zakładacie, że anajka zamierza koty wytruć?
    >
    > Ano dlatego: "mam pytanie - czy ktoś zna jakiś sposób na koty?????? żadne
    > środki chemiczne nie działają!"...


    Widzę, że przez wyrażenie "sposób na" rozumiesz wyłącznie eliminację z tego
    świata... Może Twoim zdaniem pewna grupka poszukująca sposobu na Alcybiadesa
    też zamierzała go otruć? Odniosłam nieco inne wrażenie, ale w końcu to Ty masz
    patent na nieomylność.

    > > Akurat tego typu środki chemiczne działają bardzo dobrze.
    >
    > Też próbowałaś?!


    Dawno temu spróbował jeden z kotów w mojej rodzinie.

    > > Ale faktycznie dobrze nie trafiła ;)
    >
    > W takim razie, też dobrze nie trafiłaś i nie ma tu nic do śmiechu.
    >
    Jak dla mnie trochę jest. Nic nie poradzę, że bawi mnie takie zacietrzewienie!
    Rzucajcie, rzucajcie sobie tymi kamieniami...! Zawsze to prościej a priori
    zrobić z kogoś zwyrodnialca.
  • seledynowa 22.06.06, 12:19
    miało byc oczywiście Nnike :-)
    --
    seledynowa
  • szadoka 22.06.06, 09:22
    jakos nie chce mi sie wierzyc , ze to kocie kupy. Poza tym wystarczy pare razy
    podlac ogrodek i po klopocie.Moj ogrod tez wygladal"nieapetycznie" za sprawa
    mojej malenkiej suczki (az boje sie pomyslec co by bylo gdyby byla wieksza...)
    ale solidne podlewanie rozpuscilo "problem"
    Ale Ty chyba po prostu nie lubisz zwierzat.
  • nnike 22.06.06, 10:12
    anajka napisała:

    > mam pytanie - czy ktoś zna jakiś sposób na koty?????? żadne środki chemiczne
    > nie działają!

    A ustawę o ochronie zwierząt znasz?!! Może przedstawiciele TOZ czytają to
    forum, więc strzeż się. Internet nie jest tak anonimowy jak ci się wydaje...

    Aha. I nie próbuj ze mną rozmawiać.


    --
    ♥Nike ♫ ♪ ♫ ♫ ♪
  • anajka 28.06.06, 14:56
    nnike napisała:

    > anajka napisała:
    >
    > > mam pytanie - czy ktoś zna jakiś sposób na koty?????? żadne środki chemic
    > zne
    > > nie działają!
    >
    > A ustawę o ochronie zwierząt znasz?!! Może przedstawiciele TOZ czytają to
    > forum, więc strzeż się. Internet nie jest tak anonimowy jak ci się wydaje...
    >
    > Aha. I nie próbuj ze mną rozmawiać.
    >
    > Inne wypowiedzi przemilczałam, ale twojej nie przemilczę. Nie wiem, czy
    jesteś kobietą, czy mężczyzną, choć z jadu, który wycieka z twoich wypowiedzi
    sądzę, że płeć nie ma tu znaczenia, a tylko to, że w życiu nic ci chyba nie
    wychodzi. Odegrać się na innych ,to myśl przewodnia twego istnienia.
    Nie wiem zupełnie dlaczego mam się bać... może mi powiesz. Rozumiem, ze każdy
    mierzy swoją miarką i dla ciebie "środek chemiczny" to wyłącznie np. kwas
    solny, a nie ogólnodostępne środki, które można kupić w każdym sklepie
    ogrodniczym. Pewnie trzeba je wszystkie pozamykać, bo zapewne reguluje to
    ustawa... widać, że ustawy to ty nie znasz i nie masz zielonego pojęcia o czym
    piszesz. Ciśnie mi sie na usta jedno określenie... ale jestem osobą kulturalną
    (w przeciwieństwie do ciebie) i po prostu to przemilczę.

  • andrzej.sawa 23.06.06, 06:07
    Naprawdę warto czasami pomyśleć - zamordujesz koty,w nagrodę masz myszy i
    szczury.Gratuluję.
  • horpyna4 23.06.06, 09:36
    Mieszkałam kiedyś na osiedlu, gdzie było sporo dzikich kotów i jakoś nikomu w
    ogródkach nie przeszkadzały, wręcz przeciwnie - płoszyły gołębie. Niestety
    nastał nowy cieć, burak straszny. No i wytruł koty. Osiedle natychmiast zostało
    opanowane przez szczury. Potrafiły wypływać przez muszlę klozetową, po prostu
    horror. A jak ktoś uważa, że trutki załatwiają sprawę, to zmieniłby zdanie po
    wyniesieniu z własnej piwnicy w odstępie kilkudniowym ogromnych, rozkładających
    się i cuchnących szczurów. A rozkładały się bardzo szybko po zdechnięciu, bo
    przez piwnicę przechodziły rury centralnego ogrzewania.
  • annb 23.06.06, 11:44
    tylko zaczną odwiedzac domowników
    co to dla szczura taki parter

    --
    Nie znać się na polityce, I być głupim w każdym calu
    Jak zdrowo być wariatem W tym popieprzonym kraju
  • nnike 23.06.06, 12:53
    annb napisała:

    > tylko zaczną odwiedzac domowników
    > co to dla szczura taki parter

    Ojjj, a jak lubią "bawić się" z dziećmi


    --
    ♥Nike ♫ ♪ ♫ ♫ ♪
  • annb 23.06.06, 14:43
    stanie taki przed tobą i to ty schodz mu z drogi
    a nie on
    te dzisiejsze szczury bardzo zuchwałe się zrobiły
  • anofi 23.06.06, 10:45
    Taaaak wiatrówka to świetny sposób :(((((((((((((((((((
    Moi przyjaciele weterynarze codziennie ratuja koty i psy spod łap takich
    oprychów, którzy dla zabawy lub z nienawiści robia takie rzeczy.
    Oczywiście, powinnien byc program wymuszający sterylizacje i kastrację na
    bezpańskich zwierzętach, ale na litość boską ta nienawiść jest przerażająca.

    Pozdrawiam wswzystkich kociarzy psiarzy
    posiadaczka GIZMA, TOFISIA I DINA, oraz trarau na które cudze koty już nie
    wchodzą - Pies duży robi duże wrażenie :)
  • milaw 31.07.06, 17:46
    Ja też pozdrawiam:))
    Opiekunka Lesia,Tiny, Bonifacego i od wczoraj Grafi, którą pijany żul chciał
    utopić!
    Zapraszam na www.miau.pl, jest tam przesympatycznie.
  • 1966f 25.06.06, 00:14
    Wystraszyliście dziewczynę i uciekła a jej chodziło tylko o czystość pod
    balkonem.Zainwestuj w krzewy z kolcaminp.różne kolory ognika,berberysy,płożącą
    irgę,jakieś płożące iglaki.Koty i psy raz-dwa nauczą omijać się Twój ogródek.
    -Chcę zaznaczyć że mam 4 kotki i psa oraz dokarmiam 2 kotki na podwórku ale
    składzik w którym mieszkają dzikie koty często myję domestosem a po psie
    zbieram ku.... do woreczka/też nie lubię smrodu i bałaganu/-Pozdrawiam
    wszystkich i ich kotki.
    AA
  • makowapanienka2 26.06.06, 09:51
    Ja też nie byłabym zadowolona jeśli obce koty czy psy załatwiałyby się w moim
    ogródku tym bardziej że dziewczyna ma 2 małych dzieci z których jedno raczkuje.
    Odchody nieodrobaczonych psów i kotów są bardzo niebezpieczne i niestety
    przekonałam się o tym osobiście bo moja córka chorowała na toksokarozę oczną.
    Musiała kilka tygodni spędzić w szpitalu na szczęście oko udało się uratować bo
    w niektórych przypadkach trzeba niestety oko usunąć widzi co prawda na nie
    gorzej ale ma swoje oko. Sama bardzo kocham zwierzęta mam psa w domu i nie
    oddałam go kiedy córka zachorowała chociaż niektórzy tak mi sugerowali ale
    swojego psa wyprowadzam zawsze na nieużytki gdzie dzieci ani dorośli nie chodząa
    jeśli zdaży mu się załatwić w pobliżu bloku ( kiedy był mały bywało się że nie
    wytrzymał) to zawsze po nim sprzątałam. Przez nie sprzątane odchody zarażają się
    również inne psy i dlatego pomimo tego że ja mojego odrobaczam to nigdy nie mam
    pewności że jest "czysty". Mnie też denerwują psie kupy na trawniku przed
    blokiem chociaż to nie jest mój ogródek i jeśli widzę że czyjś pies się załatwia
    na trawniku to zwracam uwagę (wiem wredna jestem). Mnie też denerwują bezpańskie
    koty ale dla tego że biegają po moim samochodzie i drapią lakier bo jeśli chodzi
    o kupy to nieodróżniam psich od kocich :-) Dla czego jeśli ktoś poruszy ten
    temat zawsze zaczyna się awantura?
    Pozrawiam wszystkich
    A
  • bozena90 28.06.06, 10:52
    Być może jakiś kot nie zakopuje po sobie ku..., ale to są sporadyczne wypadki.
    Koty załatwiają się raczej tam gdzie można pogrzebać.Tak naprawdę nie widzę
    problemu. Przecież ogródek przed oknem nie jest dla przesiadywania z dziećmi
    pod oknem tylko dla posadzenia kwiatków, żeby widok z okna był przyjemny.A z
    dziećmi wychodzi się na spacer do parku, na skwerek lub na plac zabaw.
    Przesiadywanie pod murem bloku jest nie zdrowe( udar słoneczny).A jezeli
    decydujemy się na dziecko to z całą konsekwencją umiejmy im zorganizować czas i
    zabawę. Przecież i tak są za małe aby je zostawić same przed oknem na chodniku.
    Te odchody mogą być również psie i to nie bezdomnych psów tylko tych co mają
    włascicieli( sama widzę często jak pies się załatwia na rabatce a właściciel
    trzyma go na smyczy i patrzy).A jeżeli chodzi o koty to właśnie wysypanie
    piasku i posadzenie tam kociej miętki i waleriany daje dobre efekty( w
    ustronnym miejscu aby nie czuły sie zagrożone).Można też zaproponować osobom,
    które dokarmiają koty ( przeważnie starsze Panie)pomoc w zdobyciu informacji,
    gdzie je można bezpłatnie wysterylizować ( w Krakowie jest teraz taka akcja),
    albo dawać w karmie środki antykoncepcyjne i odrobaczające-pobrać w TOZ-te
    pierwsze nie zawsze działają.Ma pani dostęp do internetu więc można popytać o
    pomoc w tej kwestii i pomóc sobie, karmicielom i bezdomnym kotom, które tak
    naprawdę nic nie są winne a ludzie ich tak nienawidzą.Zyczę mądrego
    przemyślenia sprawy i trafnej decyzji.Oraz oczywiście mniej KUPEK na trawniku.
    Powodzenia.
  • nnike 28.06.06, 12:10
    makowapanienka2 napisała:

    > Dla czego jeśli ktoś poruszy ten temat zawsze zaczyna się awantura?
    > Pozrawiam wszystkich
    > A

    Po pierwsze, toś Ty jeszcze awantury nie widziała ;)
    Po drugie, autorka mieszka w bloku, a więc ogródek nie jest prywatny. Dzikie
    koty mają prawo tamtędy przemykać i nikt nie ma prawa ich truć!!!

    Jeśli dziecko musi raczkować na łonie przyrody, jedynym wyjściem jest
    posiadanie własnego, koniecznie sterylnego ogrodu ;)


    --
    ♥Nike ♫ ♪ ♫ ♫ ♪
  • anajka 28.06.06, 14:39
    Widzę, że w końcu muszę ukrócic tą dyskusję... Ludzie! Opanujcie się! Widzę, że
    w międzyczasie zostałam mordercą, egoistą, matką która nie potrafi wychować
    swoich dzieci, itp... itp... itp...
    Na szczęście znalazlo się kilka inteligentnych osób, które wiedzą o co mi
    chodzi. Dla mnie jest logiczne, że jeśli wchodzę na forum "ogród" i pytam, jak
    poradzieś sobie z kotami, to nie chodzi mi o odstrzał (ktoś napisał kup
    wiatrówkę), tylko np. o rośliny, które działają odstraszająco na koty(bo np.
    wydzielają nie uwielbiany przez nie zapach).
    Jeśli ja piszę "środki chemiczne", to nie mam na myśli kwasu solnego, a np.
    środki do podlewania ziemi (ogólnie dostępne w sklepach ogrodniczych), które
    rzekomo odstraszają nieproszonych gosci (choć to właśnie nie działa).
    Dla niewtajemniczonych - ogród mój ma 200m2, jest ogrodzony i prywatny - a nie
    jak ktoś napisal "do sadzenie kwiatków pod oknem".
    Powiem krótko... przykro mi, że jeden imbecyl rozpoczął głupią dyskusję nie na
    temat, a inni owczym pędem postanowili potępić mnie za to, że szukam
    rozwiązania, żeby moje dzieci mogły bawić się w swoim ogrodzie... na place
    zabaw też nie moga wyjść, bo niestety one też toną w odchodach kocich...
    Dziękuję rozumnym, innym tylko mogę współczuć... szczególnie temu
    forumowiczowi, który pisze, że Internet nie jest anonimowy i mnie straszy...
    tylko nie wiem czym i za co.
  • aleksa272 28.06.06, 20:53
    Przyznam, że prawie się zagotowałam czytając odpowiedzi na pytanie anajka. W
    100% zgadzam się z autorką wątku, a zwłaszcza z jej ostatnią wypowiedzią.
    Ludzie, zastanówcie się dobrze zanim coś napiszecie!!!!!!!!! Zaczęłam czytać
    ten post, bo mam ten sam problem i to nie prawda, że koty zakopują swoje
    odchody, no może te dobrze wychowane tak, ale te które odwiedzają mój ogród
    niestety nie. I z całą pewnością nie są to kupy psie, bo ogród jest ogrodzony,
    a psa nie posiadam, za to każdym wieczorem schodzą się koty z okolicy...
    Również mam małe dzieci w wieku 7, 4, 2 lata oraz 9 miesięcy. Może jest jednak
    ktoś znający skuteczny sposób na odstraszenie kotów. Tylko bardzo proszę
    wstrzymać się z wypowiedziami, jakimi obdarzyliście już autorkę wątku, bo
    niczego to do sprawy nie wnosi, a świadczy tylko o kulturze odpowiadającego.
  • gabi9917 03.07.06, 14:25
    witam.szkoda zdrowia,nie denerwuj się.Są w Castoramie środki chemiczne do
    spryskiwania przeciwko kotom i psom.Te droższe są bardziej skuteczne bo pomagają
    nawet po deszczu(1 opad deszczu)Tymi środkami pryskam dość często te miejsca na
    których mi najbardziej zależy.Staram się też sadzić rośliny aromatyczne
    zauważyłam że koty nie lubią aksamitek,nagietek,czosnku,troche roślin
    kłujących,róża,przegrzan,ognik.A tak na wesoło:zauważyłam że odkąd podkarmiam od
    czasu do czasu koty te nie załatwiają się u mnie tylko u sąsiada.Dziwi mnie to
    że koty kupkają na trawę,u mnie załatwiały się na miękkich grządkach,a podlewały
    trochę trawę.Kot przeważnie zakopuje odchody.Można też o ile zauważy się
    kota,popsikać go wodą,bardzo tego nie lubią i pamiętaja o tym.Po zatym nie ma
    100% środków bo każdy kot ma inny charakter.Pozdrawiam.
  • aleksa272 28.06.06, 20:53
    Przyznam, że prawie się zagotowałam czytając odpowiedzi na pytanie anajka. W
    100% zgadzam się z autorką wątku, a zwłaszcza z jej ostatnią wypowiedzią.
    Ludzie, zastanówcie się dobrze zanim coś napiszecie!!!!!!!!! Zaczęłam czytać
    ten post, bo mam ten sam problem i to nie prawda, że koty zakopują swoje
    odchody, no może te dobrze wychowane tak, ale te które odwiedzają mój ogród
    niestety nie. I z całą pewnością nie są to kupy psie, bo ogród jest ogrodzony,
    a psa nie posiadam, za to każdym wieczorem schodzą się koty z okolicy...
    Również mam małe dzieci w wieku 7, 4, 2 lata oraz 9 miesięcy. Może jest jednak
    ktoś znający skuteczny sposób na odstraszenie kotów. Tylko bardzo proszę
    wstrzymać się z wypowiedziami, jakimi obdarzyliście już autorkę wątku, bo
    niczego to do sprawy nie wnosi, a świadczy tylko o kulturze odpowiadającego.
  • venus22 28.06.06, 21:32
    W ludziach sie zagotowalo z tego powodu:

    >>>Jeśli ktoś używa słów hycel, środki chemiczne i odławianie,

    co zauważyła już
    Pinkink, nie licz na to, że będzie się bawił w wysiewanie kocimiętki i robienie
    zwierzakom placu zabaw w postaci piaskownicy.
    Dawno nie czytałam na tym forum tak paskudnego postu.<<

    Niestety ale jak ktos pisze enigmatycznie ze "srodki chemiczne" to roznie sie
    to kojarzy.
    Gdyby autorka napisala "srodki chemiczne zapachowe na koty" to by bylo co nnego.

    A tak wyszlo z tego ze za wszelka cene trzeba koty wyniszczyc, moze wytruc, co
    nie zostalo mile przyjete.

    Czlowiek udomowil sobie kota, to musi jakos z nim zyc.
    Milej symbiozy zyczy

    Venus
  • palo_ma1 30.06.06, 16:17
    venus22 napisała:

    > W ludziach sie zagotowalo z tego powodu:
    >
    > >>>Jeśli ktoś używa słów hycel, środki chemiczne i odławianie,
    >
    > co zauważyła już
    > Pinkink, nie licz na to, że będzie się bawił w wysiewanie kocimiętki i
    robienie
    >
    > zwierzakom placu zabaw w postaci piaskownicy.
    > Dawno nie czytałam na tym forum tak paskudnego postu

    Venus,
    To Ty sobie doczytałaś poza tekstem
    te paskudztwa o których piszesz.
    Słowo hycel było odniesione do osoby,
    która ma odłowić kota, niekoniecznie ugotować z niego zupę.
    "Żadne środki chemiczne" to istotnie zbyt ogólne,
    nie uprawnia jednak do dopisywania w domyśle "trucizna".

    Jest problem, jest prywatny ogródek zanieczyszczany przez koty,
    jest małe dziecko, pomóżcie autorce jeżeli potraficie.
    Ja w desperacji być może poszukałbym czegoś pod hasłem "scarecrow".
    np. www.contech-inc.com/products/

    Ja mam "w poważaniu" symbiozę, jeżeli _mój_ kot obgryza mi
    świeżo wyrastające pędy np. arundo.
    Biorę się wtedy do główkowania i przeciwdziałam temu,
    znajdując jakiś kompromis.

    Pozdrawiam pm
  • mirka17 30.06.06, 11:33
    Aleście sie ludzie rzucili na Anajkę!
    Za to że chce chronić dzieci, mieć swój ogródek bez obcych niespodzianek,
    za to że chciała kotkom (z pomocą hycla - to pracownik schroniska a nie wampir)
    zapewnic utrzymanie, odrobaczenie i bezpieczeństwo w schronisku gdzie nie grożą
    im samochody, głód i wandale (przecież nic nie wspomniała o strzelaninie czy
    jakiejś rakarni), za to że pyta o środki chemiczne (nic tu nie było o
    truciźnie), przecież każdy z nas używa jakąś chemię (nie tylko w ogrodzie ale i
    w kuchni), środki chemiczne to nie koniecznie zlo wcielone (uhhhmmm jaki pyszny
    biszkopcik z truskawkami... z chemicznym proszkiem do pieczenia w środku...).
    Pomyślmy zanim kogoś "oplujemy". Trzymaj się Anajko

    Mirka17



    mam pytanie - czy ktoś zna jakiś sposób na koty?????? żadne środki chemiczne
    nie działają!
    --
    >uśmiecham się każdego dnia<
  • pinkink 30.06.06, 20:27
    mirka17 napisała:

    > Aleście sie ludzie rzucili na Anajkę!

    > za to że chciała kotkom (z pomocą hycla - to pracownik schroniska a nie wampir)
    > zapewnic utrzymanie,


    (przecież nic nie wspomniała o strzelaninie czy
    > jakiejś rakarni)


    Czy zdajesz sobie sprawe jakie bzdury piszesz?
    Zalosne.
  • sliwka1977 30.06.06, 15:59
    anajka napisała:
    > mam pytanie - czy ktoś zna jakiś sposób na koty?????? żadne środki chemiczne
    > nie działają!

    Nie wyrzucać ich z domów! Ot pomysł!
    --
    "Trzeba mieć dużo cierpliwości
    aby się jej nauczyć"
  • palo_ma1 30.06.06, 16:24
    sliwka1977 napisała:
    > Nie wyrzucać ich z domów! Ot pomysł!

    Sporo rozrabiających kotów
    to koty domowe korzystające z wychodnego,
    "półdomowe", "dochodzące" i t. p..

    Pozdrawiam pm
  • venus22 30.06.06, 22:20
    juz sam tytul postu Anajki pobudza wlosy do stroszenia sie na karku.
    A osobiscie bardzo watpie zeby kotki mialy "miod" w schronisku.
    Gdzie mala klatka, a gdzie swoboda. I pewnie odrobaczone i zasczepione
    zostalyby ewentualnie uspione.

    Venus
  • unicef123 30.06.06, 22:33
    ogródek owszem jesli dla dzieci powinien być czysty , można koty po prostu
    cierpliwie przeganiać .Ja tak robiłam ale kot mojej sąsiadki znalazł sobie
    lepszy sposób , po prostu przeskakuje z jej okna na mój balkon i co wy na to?
    Zwracanie uwagi odniosło taki skutek ,że pańcia tego kotka ( zresztą nawe t
    sympatycznego - gdyby nie jego zachowanie ) obraziła się na mnie okrutnie .
    I jak w takiej sytuacji można się zachować?
  • zastepowa 30.06.06, 23:15
    nie, ludzie w wielu sutuacjach są gorsi od zwierząt. Pisałam, iż kocur lub -y
    upodobały sobie moje roślinki i odgrażałam się iż koniec z dokarmianiem, a tu
    po całym tygodniu czeka przygotowana dla nich wałówka.
    To zależy wszystko od człowieka.
    Koty nie sa moimi ulubiencami- wolę psy.
    Ale nieodpuszczę sobie aby któregoś nie podrapać za uchem.
    Na osiedlu są i będę i to dzięki ludziom którzy o nie dbają.
    A myśle, iz w mieście koty muszą być. Póki one będą to będzie mniej szczurów.
    --
    pozdrawiam gorąco
    Małgorzata
  • venus22 01.07.06, 11:06
    no wlasnie. zawsze jest cos za cos- sa kupy ale za to nie ma szczurow.

    Venus
  • szuwary4 01.07.06, 12:28
    Nie do wiary, ale zanim weszłam (a jestem tu pierwszy raz) na to forum, przyszła
    do mnie znajoma i stoczyłyśmy rozmowę jak ulał pasującą do tego watku. Miała
    podobny problem jak jego zalożycielka. Znajoma mieszka mianowicie w dzielnicy
    domków jednorodzinnych z ogródkami i tak się trafiło, że jej sąsiadka była
    milosniczką kotów i miała ich kilka sztuk, a one oczywiście ku wielkiemu
    niezadowoleniu znajomej - nawiedzały jej wypielęgnowany ogródek,( zresztą inne
    ogródki też ). Nie było między paniami specjalnego konfliktu bo włascicielka
    kotów zawsze przepraszała, jak cos tam zbroiły to bez gadania szła i czysciła,
    szkody naprawiała... ale kiedy jakieś dwa czy półtora roku temu wyprowadziła się
    ze swymi zwierzakami to znajoma odetchnęła z ulgą. Podczas ostatniej rozmowy
    wyraziłam przypuszczenie, że taraz to jej ogródek musi pieknie wyglądać bo juz
    nic nie jest w nim łamane, deptane i zasikiwane, a ona mi na to, ze nie jest tak
    dobrze bo panoszą się krety, których wczesniej tyle nie miała i trochę minie
    zanim sobie z nimi poradzi, a druga plaga to nornice podgryzające korzenki jej
    roślinek też wystepujące ( tzn nornice) w ilości wcześniej nie notowanej... Ja
    osobiście również mam dom z ogrodem, po którym to ogrodzie przechadzają się
    różne koty: moje i obce ale mam tam takie miejsca gdzie jest goła, rozkopana
    ziemia i chyba tam się koty załatwiają, bo nie zauważyłam nigdy ( a regularnie
    ją przycinam) tak zanieczyszczonej trawy jak to się dzieje w ogrodzie
    założycielki wątku. Pozdrawiam
  • nnike 01.07.06, 12:58
    Przeczytałam z zainteresowaniem :)
    Od dwóch lat też mam domek z ogrodem, do którego wprowadziliśmy się z naszymi 2
    miejskimi kotkami, a tu na miejscu przybłąkała się jeszcze kotka i została z
    nami.
    Kot nigdy nie załatwi się na trawę. Masz rację, że zostawiłaś im spulchniony
    kawałek ziemi, bo pójdą właśnie tam załatwiać swoje potrzeby, gdzie mają
    możliwość zakopania odchodów.
    Kotki to bardzo czyste i pożyteczne zwierzątka i gdy czytam słowa, że "żadne
    śodki chemiczne nie działają", dostaję białej gorączki i nie pomogą żadne
    pokrętne tłumaczenia w stylu co autor miał na myśli.
    Treść i cel są jednoznaczne.
    --
    ♥Nike ♫ ♪ ♫ ♫ ♪
  • venus22 01.07.06, 20:54
    >Kot nigdy nie załatwi się na trawę.<
    oj zalatwi zalatwi jak chce ale jak ma wybor to woli piaseczek..

    Venus
  • ewa8a 02.07.06, 00:37
    Cały ten wrzask z powodu kocich odchodów jest jakiś przesadzony. Sama ma dwa
    koty, wszyscy sąsiedzi na około przynajmniej po jednym. Po mojej działce
    przechadza się codziennie kilkoro z tych futrzaków. Nigdy nie zdarzyło mi się
    znaleźć choćby jednej kociej kupy ! Jedyne odchody, jakie spotykam należą do
    psa, ale są takiej wielkości, że z całą pewnością nie zrobił tego kot. Tonący w
    kocich kupach ogródek to jakiś ewenement.
  • tijgertje 02.07.06, 15:00
    Hmm, koty to sprytne bestie:-( U siebie nie robia. Mam fajny ogrod, uczulenie na koty, 2-latka i wieeelka piaskownice, ktorej nie sposob codziennie przykrywac, bo nie dosc, ze duza, to i forma ma nietypowa. Naokolo mieszka sporo ludzi z kotami i mam wrazenie, ze wszystkie traktuja moj ogrod jak toalete publiczna. Swira juz dostaje. Sypalam rozne paskudztwa, jakies granulki co to zapachem ponoc odstraszaja, ale poza tym, ze wydalam majatek, rezultatu zadnego:-( Tak, ze tez jestem ciekawa, jak sie tych kotow pozbyc, bo w tej chwili przychodzi ich 8 na pewno. Tyle przynajmniej wpadlo mi w oko. Maz pare razy robil sobie przesiadowki z wezem ogordowym na czatach, ogrod jest regularnie podllewany, a i tak bestyjki przychodza. Czasem juz miewam malo humanitarne pomysly, ale sumienie jeszcze nie pozwala wprowadzac mi ich w zycie. Poradzcie cos, bo moja cerpliwosc jest na wyczerpaniu.
  • szuwary4 02.07.06, 16:10
    Faktycznie jest w tym cos dziwnego: jedne ogrody mimo obecności kotów sa wolne
    od zanieczyszczeń a inne nie. Ja mam ogród tylko częściowo zagrodzony, więc mogą
    sobie przyłazić koty jakie chcą i przychodzą - a problemu nie mam. Inni jak
    widać - i owszem. W pani wypadku chyba jednak wabi je ta wielka piaskownica. Ja
    jak wcześniej pisałam, mam miejsca z gołą ziemią więc moze te właśnie miejsca
    wykorzystują, bo generalnie zakopywanie ekskrementów jest u kotów instynktowne.
    Pozdrawiam
  • nnike 02.07.06, 18:10
    A jakbyś zrobiła na piaskownicy coś w rodzaju zasuwanego ekranu i zamykała ją
    na noc?
    Domyślam się, że w dzień piaskownica nie jest przez koty odwiedzana, skoro są
    dzikie?
    Piaseczek to jest to, co kotki kochają najbardziej :)
    --
    ♥Nike ♫ ♪ ♫ ♫ ♪
  • tijgertje 02.07.06, 18:59
    To nie sa dzikie koty. To koty sasiadow blizszych i dalszych. Sasiadka za plotem ma jednego, ale ogrodek czysciutki. Nic dziwnego, skoro przychodza do mnie. W nocy nie patrze, ale w ciagu dnia jezeli tylko jestem nie z tej strony ogrodka co trzeba, albo w domu, to sie placza. Ostatnio przyszlo mi nawet do glowy, zeby te koty jakos wylapac, pozyczyc takie kocie pojemniki, wystawic przed dom i niech sobie sasiedzi po nie przyda i zaplaca slona cene za zlapanie. Moze wtedy zrobia im jakas kuwete, zeby do mnie nie lazily. Wrrrr...
  • venus22 03.07.06, 01:05
    >>> te koty jakos wylapac, pozyczyc takie kocie pojemniki, wystawic przed dom i
    niech sobie sasiedzi po nie przyda i zaplaca slona cene za zlapanie. Moze
    wtedy zrobia im jakas kuwete, zeby do mnie nie lazily. Wrrrr...<<<<


    Oj przestan kobieto bo bredzisz, kot bedzie zawsze kotem,
    to twoja wina ze tak jest bo masz piaskownice gdzie w poblizu jak sama
    wiedzialas jest zatrzesienie kotow.
    czego innego mozna sie bowiem bylo spodziewac?!


    zamiast zrobic trawnik z zabawkami ktore mozna pozbierac, jakis malutki basen
    lub zabawki wodne -to piaskownica, w ogrodku gdzie jest zawsze pelno kotow.


    Venus
  • tijgertje 03.07.06, 10:19
    Myslalam, ze wszyscy zaskocza, ze o tym lapaniu to ja powazne nie pisalam:-)))
    No i rzeczywiscie, moja wina, powinnam piaskownicy byla nie robic, najlepiej zabetonowac caly ogrod i dziecko w domu na cztery spusty zamknac, bo przed piaskownica koty zalatwialy sie doslownie wszedzie, wlacznie z tarasem i wycieraczka przed drzwiami, ktorej zmienianie tez nic nie dawalo. Tak sobie z sasiadka kiedys dyskutowalysmy, co by z tymi kotami zrobic. Ona miala znacznie "lepsze" pomysly:-)))) No i moja wina, bo powinnam byla sie do Holandii nie przeprowadzac, bo jak ktos nie ma bardzo silnej alergii, to prawie na pewno ma kota albo psa. TAk, ze musialabym sie meza pozbyc, bo on sie z ojczyzny swej ukochanej wyprowadzac nie chce, a tu okolicy bez kotow rqaczej nie znajdziemy. Zatem bylabym naprawde wdzieczna za wszelkie powazne i skuteczne rady, jak sie kotow z ogrodu pozbyc.
  • tijgertje 03.07.06, 10:25
    Aha, trawnik jest, basenik sie rozklada przy pogodzie odpowiedniej, staw zajmujacy 1/3 ogrodu tez jest, instalacja nawadniajaca, ale to kotom nie przeszkadza. A mnie najbardziej wkurza, jak znajduje sterte pior, bo jakiemus kotkowi udalo sie ptaszka upolowac. Wtedy to mi tych kotow wcale a wcale nie zal i jakbym sumienie mogla wylaczyc na chwile, to bym je mogla golymi rekami wydusic. W ostatnim roku srednio 2 razy w miesiacu jakis ptak zegna sie z zyciem.Przybylo w tym czasie kilka kotow wraz z nowymi sasiadami i jakis spryciaz sie znalazl:-(
  • nnike 03.07.06, 10:46
    tijgertje napisała:

    > A mnie najbardziej wkurza, jak znajduje sterte pior, bo jakiemus kotkowi
    udalo sie ptaszka upolowac. Wtedy to mi tych kotow wcale a wcale nie zal i
    jakbym sumienie mogla wylaczyc na chwile, to bym je mogla golymi rekami
    wydusic.

    Byłabyś gorsza od tego mądrego kota, bo zabiłabyś z zemsty.
    Kot wyłapuje tylko i wyłącznie słabe egzemplarze, jak to w przyrodzie i dzięki
    niemu przy życiu pozostają silne jednostki.
    Wyłapuje również i zjada myszy, szczury i nornice, ale śladów po sierści nie
    zobaczysz, bo zjada te stworzenia w całości.

    Nie życzę Ci losu króla Popiela, więc przemyśl swoje stanowisko.
    --
    ♥Nike ♫ ♪ ♫ ♫ ♪
  • sudoktur 04.07.06, 16:46
    Oj kobieto, kobieto - czy zapomnialas o istnieniu w przyrodzie lancucha pokarmowego? Albo co to jest walka o byt?
  • podyanty 03.07.06, 10:20
    I wlasnie dlatego u nas wiekszosc rodzicow malych dzieci kupuje plastikowe przenosne zamykane
    piaskownice (clam shell). Ja tez taka mialam jak moje dziecko bylo male. Dodatkowa zaleta jest mozliwosc
    napelnienia woda jednej czesci muszli.
    W miejscach publiczych piaskownic ze wzgledow higienicznych (np koty) i bezpieczenstwa (np strzykawki)
    nie ma. Te przy zlobkach, przedszkolach i szkolach sa przykrywane na noc dopasowanymi plandekami.
    Dla zainteresowanych dodaje, ze osobiscie posiadam kota, tzw zewnetrznego (do domu przychodzi na
    noc, w dzien spi w ogrodzie), ktory oczywiscie ryje w moich wlasnych grzadkach, ale na ogol robi to
    dosc dyskretnie!
  • nnike 03.07.06, 10:42
    podyanty napisała:

    > Te przy zlobkach, przedszkolach i szkolach sa przykrywane na noc dopas
    > owanymi plandekami.

    Napisałam wyżej (mój pomysł autorski, tak myślałam ;)), aby na noc zakładać
    nasuwany ekran na piaskownicę, ale poszło bez echa.
    A przecież wystarczyłaby rozwijana na rolce gruba folia, którą na dzień można
    zwinąć.

    --
    ♥Nike ♫ ♪ ♫ ♫ ♪
  • szuwary4 03.07.06, 11:11
    Najwiekszym niebezpieczeństwem dla małych ptaszków, sa nie koty ale inne,
    większe ptaki drapiezne.
  • horpyna4 03.07.06, 11:38
    Jak już słusznie napisała nnike, koty odgrywają bardzo ważną rolę sanitarną, a
    zżerając co słabsze ptaszki przyczyniają się do poprawienia kondycji reszty ich
    populacji. No i dobrze, że zżerają gryzonie. A cały problem polega na tym, żeby
    koty były, ale nie robiły szkód.
    Przypomina mi to wieczne awantury o samochody parkujące, gdzie popadnie, przy
    braku parkingów. To samo z kotami - trzeba najpierw zrobić w odległym kącie
    ogrodu miejsce dla nich, żeby nie łaziły wszędzie. Musi być tam fragment dobrze
    i często spulchnianej ziemi, trochę roślin typu kocimiętka, żeby koty tam lazły,
    a nie gdzie indziej. No i trzeba to miejsce osłonić jakimś krzakiem lub krzakami
    od reszty ogrodu. Naprawdę nie trzeba dużo, wystarczy miejsce między krzakiem,
    a ogrodzeniem.
    Piaskownica dla dziecka też powinna być przykrywana. Przecież jak nie będzie
    kotów, to będą ją opaskudzać ptaszyska, prawda? Takie sroki mogą nieźle napaćkać
    i wcale nie jest to dobre dla malucha.
    I nie należy mówić, że "to nie moje koty, z jakiej racji mam urządzać dla nich
    kącik". Właśnie z takiej, żeby korzystać z dobrodziejstw obecności kotów, a
    wyeliminować niedogodności. Niestety nie wszyscy zdają sobie sprawę, że zupełny
    brak kotów oznacza obecność szczurów. Ja już to przerabiałam. I to dwukrotnie,
    w różnych miejscach.
  • ewa553 03.07.06, 11:43
    moje dwa koty nie wychodza na dwor, tylko na moje dwa balkony. Mimo ze balkony
    sa z siatka, to male ptaszki wpadaja z wizyta przez oczka siatki (3x3 cm).
    Ratuje ptraki jak moge, ale nigdy bym nie miala zalu do kotow, choc smutna
    jestem jak to robia. Ale przeciez takimi stworzyla je natura, taki maja
    instynkt. Pamietam jak moja znajoma wyprowadzila sie z bloku, gdzie jej 10
    letni kot nie wychodzil z domu. Pierwszego dnia przyniosl jej w nowym domku
    mysz z przydomowego ogrodka. Jak on wpadl na ten pomysl, zeby zlapac mysz? No
    wlasnie, charakteru nie mial zlego, tylko taki instynkt:)))))
    A piaskownice lepiej zakrywac plandeka i tylko odslaniac, jak dzieci chca sie
    bawic. Nie bedzie w niej ani kup ani innych zanieczyszczen, ktore wiatr
    przynosi. Nie zyjemy na pustyni, wiec musimy sie liczyc z tym ze mamy
    niedobrych sasiadow, gryzace psy i podsrywajace koty. C'est la vie!
    --
    *********
  • ellap 03.07.06, 14:47
    Wiecie co, ja troche nie rozumiem tej dyskusji. Jeśli mój pies przeskakiwałby
    przez ogrodzenie i srał u moich sasiadów to też ok? Mają mu zrobić toaletę,
    zakrywać piaskownice i problemu nie ma? Ja też uważam ze nie należy dokarmiać
    bezpańskich kotów, tylko odławiać do schronisk. Podobnie jak z psami. Bo nie
    kontrolowane rozmnażanie ww zwierzat w miastach jest niebezpeczne dla ludzi ,
    szczególnie dla dzieci. A na moich dzieciach zależy mi nieprawdopodobnie wiecej
    niz na całych stadach kotów i taż podobnie jak autorkę wątku szlag by mnie
    trafił na widok psich/kocich kup w moim ogrodzie.
    PS Kotów w ogrodzie nie mam, bo pies je zjada. Taka jego natura....
  • goda 03.07.06, 16:04
    Mój znajomy kupił w markecie ziemię odstraszającą koty, nie znam szczegółów,
    ale ma przynajmniej na razie wizyty kotów z głowy.
    A koty w schroniskach popełniają samobójstwa nie jedząc bądź zawieszając się na
    siatce odgradzającej boksy.
  • muka77 03.07.06, 16:11
    Tacy "dzielni" dzialkowcy jak ty, zabili (wytruli w okrotny sposob) 9 kotow
    mojej cioci, bo ma ona tego pecha, ze mieszka niedaleko ogrodkow
    dzialkowych.... Brak slow, moze ci opowiedziec jakie sa sposoby na koty? Np
    wypalanie wnetrznosci, lub pekanie pluc (w zaleznosci od rodzaju trucizny)...
  • nnike 03.07.06, 19:12
    muka77 napisała:

    > Tacy "dzielni" dzialkowcy jak ty, zabili (wytruli w okrotny sposob) 9 kotow
    > mojej cioci,

    Pewnie od pieluch, jako dzieci, nasłuchali się w domach, że koty należy
    zabijać...
    --
    ♥Nike ♫ ♪ ♫ ♫ ♪
  • pinkink 03.07.06, 20:17
    Mialabym kolejna sugestie na temat piaskownicy uczeszczanej przez koty.
    Niedawno w ogrodniczym widzialam worki kolorowego piasku przeznaczonego
    specjalnie do piaskownic dla dzieci. Umytego, przesianego i odkazonego.
    Widzialam sliczny niebieski i chyba zielony-nie pamietam. Wygladal niezle.

    Nie jestem pewna, ale moze koty nie gustowalyby w nienaturalnych kolorach?
    Warto sprobowac w kazdym razie.
  • venus22 03.07.06, 20:31
    >>>Wiecie co, ja troche nie rozumiem tej dyskusji. Jeśli mój pies
    przeskakiwałby
    przez ogrodzenie i srał u moich sasiadów to też ok?<<

    co ty porownujesz kota do psa???? czy zastanowilas sie zanim to napisalas?


    Venus
  • nnike 03.07.06, 21:46
    venus22 napisała:

    > Jeśli mój pies przeskakiwałby przez ogrodzenie i srał u moich sasiadów to też
    ok?<<

    Jesteś na publicznym forum. Czy możesz wyrażać się kulturalniej?


    --
    ♥Nike ♫ ♪ ♫ ♫ ♪
  • nnike 03.07.06, 21:49
    Pomataczyłam cytat. Ten powyższy należy oczywiście do ellap, nie do Ciebie!
    --
    ♥Nike ♫ ♪ ♫ ♫ ♪
  • anajka 07.07.06, 12:24
    jaka kulturalna się znalazła... a straszenie ludzi na publicznym forum jest
    dopuszczalne farajerko???
  • ellap 04.07.06, 10:35
    "co ty porownujesz kota do psa???? czy zastanowilas sie zanim to napisalas?
    >
    >
    > Venus"
    A co, kocie kupki nie śmierdzą Mam uważać ze jak koty chodza własnymi
    ścieżkami to za ich kupy ich właściciele nie odpowiadają? Moim zdaniem to
    oczywiste, że kupa mego zwierzecia należy do mnie i do mnie należy jej
    sprzatnięcie. I dołozenie wszelkich starań aby nie była to kupa na trawniku
    sasiada, tylko na moim, bo mój sąsiad niekoniecznie musi lubić jak mu jakieś
    obce zwierze brudzi ogród.
    PS( czy słowo kupki jest odpowiednie? A moze np. glinka?)
  • mirzan 04.07.06, 12:44

    > A co, kocie kupki nie śmierdzą Mam uważać ze jak koty chodza własnymi
    > ścieżkami to za ich kupy ich właściciele nie odpowiadają?

    Z kupki znalezionej w ogrodzie, tylko 15 procent należy do Ciebie,
    jako znaleźne, popzostałą część musisz zwrócić właścicielowi.
    Jeżeli nie da się ustaliś właściciela, należy Ci się znaleźne, pozostała
    część jest własnościa Skarbu Państwa.

  • bluesilk 03.07.06, 23:32
    Niewinne pytanie , mysle , ze bez morderczych podtekstw w tle wywolalo niezla
    burze w szklance wody.
    Bardzo lubie zwierzeta , chociaz sama ich nie mam. Do niedawna zachwycalam sie
    kroliczkami , wiewioreczkami , ptaszkami...Do czasu kiedy te pierwsze wygryzly
    mi wszytkie , swiezo wzeszle buraczki , salte , marchewke itp. Ogrodek byl
    ogrodzony , a jednak znalazly przejscie. Wiewiorki bezczelnie na moich oczach
    grzebaly w donicach z kwiatami , niszczyly mi mlode papryczki, zezarly cebulki
    tulipanow. Cieszylam sie , ze ptaszki zrobily sobie gniazdko niedaleko mego
    ganku (to niby przynosi szczescie ) . O ja naiwna . mnie przynioslo mase
    ptasich odchodow przed wejsciem do domu i na drzwiach.
    To tylko pare przykladow , ktore ostudzily moja milosc do zwierzatek.Nie bede
    ukrywac , ze zawsze na goraco mialam mordercze mysli , ktorych jednak tak
    naprawde nigdy nie wprowadzilabym w czyn. wiem , ze taka juz jest natura.
    Jezeli koty sa bezpanskie , to faktycznie trudno z nimi walczyc . jezeli jednak
    koty maja wlascicieli (jak niektore z tych wspomnianych w powyzszych
    wypowiedziach) to mysle , ze powinni oni byc za nie odpowiedzialni , bo potem
    dochodzi do niemilych zdarzen typu wytrocie 9 kotow czyjejs cioci.
  • venus22 04.07.06, 07:24
    Kiedy widzisz kot jest kotem bez wzgledu na to czy jest panski czy bezpanski,

    jak wytlumaczyc wychodzacemu kotu ze ma sie przed wyjsciem zalatwiac w kuwecie?
    Koty znane sa z tego ze chodza swoimi sciezkami i ze wola zyc krotko a na
    wolnosci niz cale zycie spedzic w domu.

    Trudno wiec wymagac od wlascicieli aby mieli jakas kontrole nad swoimi kotami
    i/lub trzynali je pozamykane w domach. Mozna owszem wymagac zeby przyszli po
    swoich kotach sprzatac ale jak dojsc ktory to kotek komu narobil. Chyba ze sie
    przyuwazy.

    A tak na marginesie jako byla wlascicelka dwoch kotow stwierdzam ze akurat
    kupki nie sa takie tragiczne dla roslin i mozna je smialo zakopywac. Co innego
    numer jeden, ten wypala niezle.

    Venus

    ps no problem Nnike :)

  • muka77 04.07.06, 09:15
    No oczywiscie, ze trzeba byc odpowiedzialnym za swoje zwierzeta! Nalezy je
    wychowac odpowiednio, nie przecze. :) Tych kotow nie wytruto na raz, bo wlasnie
    bardzo rzadko wychodzily, poza posesje... A, ze wlasnie byly oswojone i
    kulturalne, padlo na nie i je wytruto!!! Nie dlatego, ze zalatwialy sie na
    cudzej dzialce, a dlatego, ze sa kotami, a koty brudza i trzeba je zlikwidowac!
  • mirzan 04.07.06, 12:47
    A, ze wlasnie byly oswojone i
    > kulturalne, padlo na nie i je wytruto!!! Nie dlatego, ze zalatwialy sie na
    > cudzej dzialce, a dlatego, ze sa kotami, a koty brudza i trzeba je
    zlikwidowac!

    Czy one przypadkiem nie zostały zjedzone przez dzikich lokatorów działek?
  • muka77 04.07.06, 12:48
    :), pora lunchu?
  • czikado 04.07.06, 10:44
    Straszne to jest,ze ktos nie akceptuje zwierzat! niestety z moich obserwacji
    wynika tyle,ze ludzie ktorzy nie lubia zwierzat i nie akcepytja ich w swoim
    otoczeniu nie lubia tez innych ludzi! Moze trzeba sie wyprowadzic tak zeby w
    promieniu 50 km od domu nie bylo innych ludzi i zwierzat,bo moga przeszkadzac?!
  • anofi 04.07.06, 11:31
    tak, człowiek konieccznie musi miec wroga, nawet wyimaginowanego, a to pies ,
    który idzie , niesie wściekizne obgryza każda goleń, a to strasznie brudne
    koty , a to... a tamto... A mnie żal tych wszystkich, którzy musza walczyc bez
    sensu i nie nawidzieć o tak bo inaczej nie umieją.
    Zwirzęta są póki co najleprzymi przyjaciółmi, często mądrzejszymi i
    wierniejszymi niż sam człowiek. szczęśliwa posiadaczka 2 dzieci, 2 kotów , 1
    psa ( jakoś wszyscy żyją razem i dają radę :) i inaczej sobie nie wyobrażam.
    Pozdrawiam tych, którzy z czułością ui lagodnościa patrzą na innych :) również
    na zwierzaki
  • panikochana 04.07.06, 14:33
    Anofi, jesteś wspaniałą matką, bo pokazujesz swym dzieciom to, że jako istoty
    rozumne (homo sapiens) muszą być odpowiedzialne za wszystko co wokół nich żyje.
    Do autorki pierwszej wypowiedzi: mając małe dzieci nie zabezpieczyłaś
    piaskownicy? Pamiętaj, że na terenie spółdzielni mieszkaniowej ogródki są
    własnością wszystkich lokatorów. Wykup ogródek a potem walcz jak o swoją
    własność. Oczywiście dbając o zwierzęta wolno bytujące. W Warszawie jest
    wprowadzony program ochrony zwierząt( w tym kotów wolno bytujących). Polega on
    na tym, by osoby dokarmiające koty wyłapywały je do sterylizacji i kastracji a
    potem przywracały środowisku. Jak wiadomo te zwierzęta są niezbędne szczególnie
    w blokowiskach. Poza tym zadam retoryczne pytanie: skąd wzięły się te koty?
    Szczególnie w nowo wybudowanych osiedlach?
    Sama jestem posiadaczką 5 kotów a raczej to one mnie sobie wybrały. Teraz są
    kotami domowymi, nie wychodzą na dwór ze względu na podobnych ludzi jak
    niektórzy na tym wątku. Przepraszam, jeżeli ktoś poczuł się dotknięty.
    Tyle jest w nas człowieczeństwa ile serca do zwierząt i do starych ludzi.
  • sudoktur 04.07.06, 16:41
    Bardzo sie ciesze, ze jednak ilosciowo przewazaja ludzie "z sercem". Dziekuje Wam, ze kochacie zwierzeta.
  • szuwary4 04.07.06, 14:41
    No tak juz jest, że istoty z krwi i kości cechuje przemiana materii czego dowody
    widzimy w naszych ogrodach. Przyjęlam to juz dość dawno do wiadomości i choć
    -jak wspominałam - z kotami nie mam zadnych kłopotów, to jednak od tej strony
    gdzie nie ma siatki wchodzi do mojego ogrodu duzy pies naszych sasiadów i
    zostawia slady swej bytności. I wiecie co robię? Po prostu sprzatam. Jak dotąd
    korona na mojej glowie siedzi dość mocno. Nawet o tym sasiadowi nie wspominam.
    Ale teraz, po tych postach o tym jak to koty przemyslnie chodzą do sasiedzkich
    ogródków by się załatwić, to się zastanawiam czy sasiad przypadkiem widzac jak
    traktuję jego psa, nie rewanzuje mi się dyplomatycznym milczeniem odnośnie moich
    kotów? Chyba go podpytam. Zatroskanym o zdrowie dzieci młodym mamom smiem
    powiedzieć: Kochane Mamy, poslecie swoje pociechy do szkoły i wtedy zobaczycie,
    ze bardziej od zwierząt niebezpieczne potrafią być dla dzieci - inne dzieci.
    Myślę zarówno o agresji jak i o możliwości różnych zarażeń. Ja choć w domu mam
    zwierzęta to ustrzegłam dziecko od robaczycy (przedszkole do którego chodziło
    moje dziecko wymagało badań w tym zakresie i zdrowie w tym względzie było
    warunkiem uczęszczania) dopóki nie poszło do szkoły. Wtedy bowiem złapało
    owsiki, ktore jak wiadomo pasożytują głownie w jelicie ludzkim.
  • nnike 04.07.06, 22:37
    szuwary4 napisała:

    > Zatroskanym o zdrowie dzieci młodym mamom smiem
    > powiedzieć: Kochane Mamy, poslecie swoje pociechy do szkoły i wtedy
    zobaczycie,ze bardziej od zwierząt niebezpieczne potrafią być dla dzieci -
    inne dzieci.

    Można się domyślać, jakich rodziców są to dzieci :(


    --
    ♥Nike ♫ ♪ ♫ ♫ ♪
  • sudoktur 04.07.06, 14:15
    O Boże!
    Wypisz, wymaluj - pasujesz anajka do moich sąsiadów.A dlaczego, to juz pisze. Otóż od niespełna 1,5 miesiąca mieszkam na osiedlu, na parterze z dostępem do kawałka trawnika i mam kota, prześlicznego 13-miesięcznego jasnego rudaska, którego wraz z moja partnerką bardzo kochamy. Wypuszczałem go na 3-ech smyczach, uwiązanego do słupa lub siatki ogrodzeniowej, żeby sobie spacerował. Robił to z wielka uciechą, pomiaukując od czasu do czasu a to na ptaszki, muszki, a to z powodu zaplątania się. Był oczywiście po chwili odplątywany, a w chwilach wolnych starałem się go nawet uczyć, jak ma chodzić, żeby się odplątać. Kot nasz załatwia się do kuwety w domu, więc nie sądzę, żeby przyczyną tego, co zaraz opiszę, bylo zanieczyszczanie trawnika. Otóż któregoś dnia, wracając z pracy, zastałem w drzwiach karteczkę, a na klamce smycz. Na karteczce napisano, że prosi się o niewypuszczanie kota na taras i że jest to skarga właścicieli. Podano numer telefonu, na który zadzwoniłem po paru dniach, gdyż kota wywiozłem na "wakacje" na wieś, gdzie się urodził. W rozmowie z panią z firmy administrującej budynkiem dowiedzialem sie, iż chodzi o to, że koty pozostawione na tarasie na cały ponoć dzień miauczą i w ten sposób przeszkadzają. Czy chodzi o konkretnie mojego kota - niewiadomo, bo karteczki wsadzila Pani administratorka w drzwi wszystkich właścicieli kotów. Dziś miałem dostać odpowiedź, o co dokładnie chodzi, ale na razie cisza, a kota boję się wypuscic i biedaczek po "wczasach" na wsi bardzo tęskno patrzy przez szybę na taras i niestety głośno miauczy....
    Konkludując: ktoś na forum dobrze napisał, że ten, kto nie lubi zwierząt, nie lubi również ludzi. Ale cóż, takie teraz czasy.
  • anofi 04.07.06, 14:24
    sudoktur napisał:
    Konkludując: ktoś na forum dobrze napisał, że ten, kto nie lubi zwierząt, nie
    lubi również ludzi. Ale cóż, takie teraz czasy.

    nareszczcie mądre słowa, dodałabym juz tak zupełnie extra gratis, że miara
    człowieczeństa jest sposób w jaki traktuje się zwierzęta :)
    życze dydtansu....
  • gabi9917 04.07.06, 14:53
    no tak okazało się teraz że zwierzęta hałasują i brudzą.No to co z ludzmi
    kłócącymi się,imprezującymi głośno w nocy,puszczającymi głośno muzykę tak żeby
    wszyscy słyszeli że oto on jedyny w okolicy ma sprzęt muzyczny.Co z ludzmi
    załatwiającymi się w krzakach,sikającymi gdzie się tylko da?co z ludzmi
    wysypującymi śmieci w lesie,wyrzucającymi stary eternit ,kineskop itp do lasu bo
    tam nikt ich nie zobaczy?Można by mnożyć przykłady ale chyba nie o to
    chodzi,trzeba po prostu żyć obok siebie .Zwierzęta są bardzo potrzebne
    człowiekowi,a że są bezdomne to nie wina zwierząt tylko ludzi.Na całym globie
    ziemskim są zwierzęta ,żyją obok dzieci i dzieci maja się dobrze.Tylko w naszym
    kraju jak komu coś przeszkadza to wytacza się armatę typu<<dzieci>>Adzieci
    lepiej się wychowuje właśnie z tymi zwierzętami.I naprawdę dajcie już spokój z
    tymi chorobami roznoszonymi przez zwierzęta.Szybciej te dzieci pochorują się od
    złego żywienia i nadmiernej styrylizacji .Zwróccie uwagę na dzieci żyjące na wsi
    .Krowy,konie kury,gęsi,psy,koty itd.i dzieci są zdrowe i żyją wśród zwierząt.
  • ciociaklementyna 04.07.06, 15:51
    gabi9917 napisała:

    > Na całym globie ziemskim są zwierzęta ,żyją obok dzieci i dzieci maja się dobrze.Tylko w naszym
    > kraju jak komu coś przeszkadza to wytacza się armatę typu<<dzieci>

    Sledzilam ten watek z przygnebieniem. Ale teraz sie ciesze, bo tyle rozsadnych glosow.

    > ...plagą są koty. kiedy po zimie zobaczyłam swój ogródeczek, to najpierw nóż otworzył mi się w
    kieszeni, a potem łzy napłynęły do oczy. po pięknym śniegu, który cieszył wzrok - ujrzeliśmy z mężem
    kupę gówien

    Osobie, ktorej na widok kocich gowien lzy naplywaja do oczu, mam prosta rade: usmiechnac sie, zlapac
    plastikowy woreczek i byle lopatke (mozna trzymac specjalna do tego celu), zebrac kupy (spoko - kupa
    nie wybuchnie) i wrzucic do smieci, a trawe splukac woda z weza, ktory w zadbanym ogrodeczku z
    pewnoscia jest.
    Bo dzieci, ktore widza, jak mamusia rozpacza i lzy leje z powodu kocich kup na trawie, beda sie przez
    cale zycie krzywic na widok kotow i szukac na nie srodkow chemicznych, albo i "hycla".
    Pozdrawiam przyjaciol kotow i wszelkich innych zwierzat,
    ck
  • nnike 04.07.06, 22:42
    ciociaklementyna napisała:

    > Bo dzieci, ktore widza, jak mamusia rozpacza i lzy leje z powodu kocich kup
    na trawie, beda sie przez
    > cale zycie krzywic na widok kotow i szukac na nie srodkow chemicznych, albo
    i "hycla".

    Będzie o wiele gorzej. Na starość oddadzą mamusię do domu starców, bo będą się
    brzydzić opieki nad niedołężną i nieładnie "pachnącą" osobą.


    --
    ♥Nike ♫ ♪ ♫ ♫ ♪
  • tijgertje 04.07.06, 23:50
    Sluchajcie, ja nie kumam o co w ogole ta cala dyskusja... Moze lepiej zalozyc
    watek pt: Ukamienujmy kocich wrogow ??? Och, juz mi naprawde jest obojetne, ze
    zaraz mi sie dostanie... Pisalam tu, bo naprawde chcialabym sie pozbyc kotow z
    ogrodu tak, zeby nikt na tym nie ucierpial. Napisalam cos, co wedlug mnie kazdy
    choc troche myslacy czlowiek uznalby tylko i wylacznie za zart, jednakze okazuje
    sie, ze niektorzy czytaja wyrywkowo i widza tylko to, co chca widziec. Wyszlam
    za wroga kotow numer 1. Naprawde nie wiem, skad sie to wzielo. Nikomu nie
    przyszlo do glowy, ze mozna lubiec koty, ale chciec decydowac o ich obecnosci na
    wlasnym, malenkim skrawku ziemi??? Moj maz mial kiedys 2 koty, ale to ja je
    karmilam, zaglaskiwalam i nosilam do weterynarza. Musielismy je oddac, bo
    okazalo sie, ze mam straszna alergie. I na pewno poszly w dobre rece, bo ludzie
    przyjechali je ogladnac, jeden wlazl kobiecie na glowe, zaplatal sie w czupryne,
    a ona piala z zachwytu:-))) W sumie to mi sie pies marzy, owczarek podhalanski,
    taki, zeby bylo co przytulic, ale ze wzgledu na alergie moja i syna na razie
    mamy tylko jakas setke ryb, kilkanascie rozdartych zab w ogrodzie, ile mlodych,
    to nawet nie wiem, bo te na razie siedza cicho:-))) Ostatno jedna wlazla nam do
    domu, wpadla do kanalu z kaloryferem, a ja chodze z siniakami i opuchlizna na
    nodze, jak poszlam jej przykladem przy probie ratowania biednego stworzenia.
    Udanej zreszta. Dalej mi w nocy jedza spac nie daje:-))) Weza tez zawsze
    chcialam miec, ale rodzina nigdy moich pasji do wszelakich plazow i gadow nie
    podzielala:-( Jeszcze mi myszki zostaja, tak, tak, kotki mina ptaszki poluja, a
    myszki lgnace jesienia do cieplego domnku sama musze lapac i wywozic. Takie
    sprytne lapki teraz sa, co myszki nie morduja, hehe... W tym roku pewnie mi
    dziecie pomagac bedzie, bo mamine pasje do wszelakich stworzonek podziela ku
    ogromnej uciesze i obrzydzeniu taty:-) Na razie znosi mi slimaki wszelakie,
    bierdonki, crabaszcze i pajaki, jedyne stworzenia ktorych naprawde z serca nie
    cierpie. Robaczki wszelaki zanosimy razem w jakies spokojne miejsce w mamy
    kwiatkach, gdzie dziecie ma wstep wzbroniony, ale zachwalanie slicznosci
    pajaczkow przychodzi mi z ogromnym trudem. Na razie dziecko sie napbiera,
    zobaczymy jak dlugo:-)))
    Jeszcze raz ponawiam prosbe: jezeli ktos zna skuteczny sposob na trzymanie kotow
    z dala od mojego ogrodka, to niech sie podzieli. I nie oceniajcie innych. Znam
    ludzi, co kochaja koty i zycie za nie by oddali, ale psa potrafia uspic tylko
    dlatego, ze w domu jest dla niego za malo miejsca, gdy ze szczeniaka zrobi sie
    nagle ciele prawie. Tak, ze uogolnienia nie zawsze sa prawdziwe.

    Ha, a jeszcze sie wam przy okazji pochwale. Mamy wieczorkami super gosci w
    ogrodzie:-) Siedzimy czasem z mezem i sie godzinami gapimy:-))) DLa mnie sa to
    wyjatkowo fascynujace stworzenia. 4 przylatuja:-))) Nietoperze!!! A tak w ogole
    to mam w ogrodzie bardzo duzo gosci. Pszczol i os nie liczac, trzmieli i motyli
    bardzo duzo przylatuje, wazek tez cala masa (takichok 10-cm to sie mozna czasem
    przestraszyc, jak kolo glowy nagle smignie), ptakow zatrzesienie, slimakow dla
    moich host za duzo, ale mielismy i kaczki w goscinie w ubieglym roku,
    przylatywaly do stawu niemal codziennie przez kilka miesiecy, po pewnym czasie
    nawet im nie przeszkadzalo, jak obok stalismy z mlodym. MAz sie cieszyl, bo za
    niego sporo czyscily:-) Niemile widzianym gosciem byla tez czapla, co nam jakies
    60 ryb wyzarla jednej zimy. Na szczescie wiecej nie wrocila. Widzicie same, ze
    mimo, iz ogrod nieduzy (staw ok 80m2 zajmuje 1/3 powierdzchni), to mieszkancow
    sporo. Tak, ze tych kotow naprawde juz nie potrzebuje!!!
  • gabi9917 05.07.06, 01:00
    Nie ma żadnego 100%sposobu na to żeby koty przestały przychodzić do ogrodu.W
    każdym ogrodzie są gryzonie i ptaki a koty mają instynkt łowiecki.Trzeba się do
    nich po prostu przyzwyczaić bo wierz mi są naprawdę potrzebne,wolałam koty niż
    szczury i nornice.Koty to mądre stworzenia i można je nauczyć wiele rzeczy.Ja u
    siebie jak wchodziły tam gdzie nie chciałam,pryskałam wodą.Zrobiłam to kilka
    razy i zapamiętały to miejsce jako nieprzyjemne(koty nie lubią wody).Ale kotów
    już na działkach nie ma bo zajeli się nimi działkowicze-gołębiarze za to
    pokazały się i szczury i nornice.Co gorsze te gryzonie wogóle nie boją się
    ludzi.W biały dzień żrą truskawki ,podgryzają rośliny młode nornice urządzają
    sobie nawet zabawy.I wcale to nie jest zabawne bo zastanawiam się jak zareaguje
    szczur jak go niespodziewanie zajdę i nie będzie miał drogi ucieczki albo co
    zrobi jak sięgniemy po tą samą truskawkę lub poziomkę?A jest ich coraz więcej bo
    na działkach jest coraz więcej gołębi,kur i królików a to wiąże się z kolei dla
    gryzoni z łatwym pokarmem.W blokach z kolei są śmietniki i piwnice.Tak że
    najlepszą metodą jest zaprzyjażnić się z kotami a zwłaszcza z dorodnym kocurem
    bo wtedy będzie tylko jeden kocur dominujący który nie toleruje na swoim
    terytorium innych kotów.I jeśli masz alergię wcale nie musisz tych kotów
    nianczyć wystarczy że nie będziesz im robić krzywdy,po zatym dzikie koty nie
    podejdą będą uciekać.I nie wierzę w te opowieści o tych stertach kup po
    kotach.Obserwuję na działce (8lat)i koty i psy,ptaki i gryzonie i jeszcze nie
    widziałam przez te 8 lat czegoś takiego o czym pisała ta pierwsza pani.Owszem w
    tym roku roiło się na osiedlu po zimie od kup ale psich .To efekt wyprowadzania
    psów w ostatniej chwili i zwykłego ludzkiego lenistwa.A koty są potrzebne czy
    się to komuś podoba czy nie.I nikt nikogo nie będzie kamieniował- bez histerii.
  • venus22 05.07.06, 03:04
    a dlaczego w ogole zabraniac kotom chodzic gdziekolwiek,

    do diabla,
    na ogrodek nie, do piwnicy nie, na balkon nie, na podworko nie..
    trzeba stuknac sie w glowe i pomyslec ze juz xxx lat temu byly koty w
    ogrodkach, na podworkach, w piwnicach, balkonach itd....


    co ten biedny kot ma robic - bo ktos sobie ubzdural ze akurat na jego ogrodku,
    piwnicy itd.. - nie.

    Venus
  • ziutek1005 05.07.06, 08:26
    Tijgertje napisała:
    "Nikomu nie przyszlo do glowy, ze mozna lubiec koty, ale chciec decydowac o ich obecnosci na wlasnym, malenkim skrawku ziemi???"

    Droga Tijgertje, nie przyszło:(
    Za to jak sama widzisz przyszło, że kocie kupki to tylko wymysł nienawidzących kotów ludzi. Skoro u innych kupki są zagrzebywane to jak np. u Ciebie mogą leżeć na wierzchu? Albo oznaczone moczem wycieraczki? To napewno Twoje fochy:(

    "a dlaczego w ogole zabraniac kotom chodzic gdziekolwiek,do diabla,"

    Pozostaje dziecku zabronić chodzić do ogrodu. Bo:

    "Trzeba się do nich po prostu przyzwyczaić bo wierz mi są naprawdę potrzebne"

    I już!
    Bez dyskusji - nie masz prawa do własnego zdania i ogrodu:(
  • tijgertje 05.07.06, 10:10
    Duskusja bez sensu. Gdyby chodzilo o dzikie koty, tutaj gdzie mieszkam
    wystarczylby telegon do gminy. Rozumiem, ze od bezpanskiego kota trudno
    cokolwiek wymagac. Ale jezeli ludzie decyduja sie na jakiegos zwierzaka, to
    chyba powinni byc za niego w jakis sposob odpowiedzialni??? Jakbym chciala koty
    w ogrodzie, to bym swoich nie oddawala. Kocur trzymal wszystkich slicznie na
    dystans, w dodatku przesliczny rudy tygrys byl. Wiem, ze koty to zwierzaki
    bardzo niezalezne, ale kota tez mozna paru rzeczy nauczyc. zalatwiania potrzeb
    fizjologicznych w kuwecie a nie ogrodach sasiadow tez! No ale widocznie skoro
    zdecydowalam sie na dzecko to i za nie jestem odpowiedzialna, wiec je musze w
    domu zamykac, albo uwiazywac gdzie, zeby kotkom w ogrodku nie przeszkadzalo:-))))
  • podyanty 05.07.06, 10:59
    tigertje, mam dla ciebie rozwiazanie. Kup sobie pudla, jego futro nie powoduje zadnych alergii, bedziesz
    miala i psa i straszak na koty za jednym zamachem. Co ty na to ?
  • boe_ 05.07.06, 11:09
    ja tez bym nie byla szczesliwa gdybym na moim wypielegnowanym trawniku znalazla
    sterte kup, ALE - sama mam kota, ktory od wiosny obchodzi swoja kuwete z
    daleka, a do tego jeszcze ze 3-4 wizytujace koty ktore tez czesto cos zostwia
    i mimo to zadnych kup na trawniku nie ma!!!
    u mnie koty upodobaly sobie podsypane kora krzaczki, po prostu dobrze sie w tym
    grzebie...w przeciwienstwie do trawy, w ktorej ewentualnie mozna sie tylko
    potarzac
    kazda kupa zostaje zagrzebana pod kora i w ogole nie ma problemu..a moj caly
    ogrodek ma raptem 80 m2..nie jestem sobie w stanie wyobrazic jakim problemem
    moze byc kot na 240 m2
  • nnike 05.07.06, 12:16
    podyanty napisała:

    > tigertje, mam dla ciebie rozwiazanie. Kup sobie pudla, jego futro nie
    powoduje zadnych alergii

    Najlepiej na baterię, bo nie będzie chodził za potrzebą ;)
    --
    ♥Nike ♫ ♪ ♫ ♫ ♪
  • ewa8a 05.07.06, 12:05
    tijgertje napisała:

    > Gdyby chodzilo o dzikie koty, tutaj gdzie mieszkam
    wystarczylby telegon do gminy.

    No i proszę – telefon i już pojawia się hycel. Problem z głowy.
    Niesmaku, jaki po sobie pozostawiają twoje posty nie zniwelują nawet rozkoszne
    opowiastki o rybkach, ptaszkach i nietoperzach. Cóż, są ludzie i ludziska, nic
    na to nie poradzimy. Ze swej strony dodam tylko, że prywatnie z takimi jak ty
    jakoś mi nie po drodze.


  • gabi9917 05.07.06, 13:04
    chyba że te rybki i ptaszki sa sztuczne.bo oczko to komary,trzeba poza tym
    zmieniac wodę a ptaszki i nietoperze tez kupkaja i to znienacka może trafic
    nawet w główkę
  • tijgertje 05.07.06, 13:35
    Ewa8a, to po co czytasz? I jeszcze komentujesz? Kilka moich postow jeszcze nie
    moze ci dac pelnego obrazu, jaka osoba jestem w rzeczywistosci. I nie tylko w
    stosunku do kotow. Z tym hyclem to fakt, jak dla mnie proste rozwiazanie:-)))
    JAk sie musialam kotow pozbyc,to mi ktos powiedzial, ze wystarczy zaniesc do
    weterynarza i po problemie... Moze dla kogos innego. Ja znalazlam inne wyjscie.
    W gazecie znalazleam ogloszenie organizacji wolontariackiej, przyjechaly dwie
    kobiety, ogladnely koty, ogladnely w jakich warunkach mieszkaly, pospisywaly
    wszystki dane o ich zwyczajach, wieku, szczepieniach itp. W ciagu tygodnia
    znalezli nowych wlascicieli. Przy okazji z kobietami pogadalam. Szczerze mowiac
    zdziwilam sie troche, bo po przyjezdzie z Polski hycel kojarzyl mi sie tylko z
    jednym. Okazalo sie, ze wiele gmin finansuje czesciowo podobbne organizacje,
    chodzi glownie o koszty ogloszen i weterynarzy, ludzie pracuja, bo chca pomoc,
    nie dostaja za to centa. Bardzo wielu Holendrow ma psy czy koty, ktore sa
    traktowane na rowni z czlonkami rodziny. Organizacje takie zajmuja sie glownie
    szukaniem nowych domow dla zwierzat, ktore z roznorodnych przyczyn nie moga
    zostac u dotychczasowych wlascicieli. Czesto oddawane sa zwierzeta przy
    przeprowadzce, alergii, narodzinach dziecka, jezeli rodzice maja podstawy
    sadzic, ze zwierzak moze stanowic zagrozenie, albo ludzie starsi, ktorzy ze
    wzgledu na wiek czy chorobe nie sa w stanie dluzej opiekowac sie zwierzakiem.
    Nowe domy znajduje mnostwo psow, kotow, chomikow, papuzek itp. Jezeli sa
    watpliwosci, zwierzak zostaje przebadany przez weterynarza, zaszczepiony, w
    gazecie zamieszcza sie ogloszenie z informacja i zdjeciem, potencjalni chetni
    ndo adopcji po zgloszeniu sie zostaja sprawdzeni, czy mieli wczesniej zwierzaki,
    jezeli tak, to jak byly traktowane, czy warunki mieszkaniowe nadaja sie dla tego
    konkretnego zwierzaka. W szoku bylam, jak uslyszalam ile godzin zostaje
    poswieconych na wszystkie formalnosci, zanim zwierzak moze zostac odebrany przez
    nowych wlascicieli! Wiem, ze nie wszedzie tak to wyglada, ale jedanak sa takie
    miejsca i ludzie z sercem. Zwierzaki nie sa tolerowane przez wladze. Z prostego
    powodu. Trudno je kontrolowac, nie wiadomo, czy sa zdrowe, a w razie problemow,
    gdy np dziecko zostaje pogryzione czy podrapane i wymaga czasem tygodni czy
    miesiecy leczenia, to spoleczenstwo jednak w wiekszosci staje po stronie
    dziecka. I slusznie. Organizacja, o ktorej wspominalam wylapuje wloczace psy i
    koty, sa one umieszczane w schronisku, badane przez weterynarza. Jezeli po
    umieszczeniu ogloszenia ze zdjeciem zwierzaka, ktory nie ma obrozy czy chipu z
    adresem w okreslonym czasie wlasciciel sie nie zglosi, zwierzaki zostaja oddane
    do adopcji. Usypia sie tylko te, ktore sa pozawnie chore i koszty leczenia
    bylyby zbyt wysokie. Wlasciciel , albo nowa rodzina zwierzaka pokrywa koszty
    leczenia i pobytu w schronisku. Nie bede komentowac niektorych wypowiedzi.
    Widze, ze niektorzy maja klapki na oczach i zadne argumenty nie pomoga. A jak
    ktos mnie uwaza za potwora tylko dlatego, ze sie chce cudzych kotow z ogrodu
    pozbyc... Mam wielu przyjaciol i znajomych , ktorzy sa wlascicielami zwierzakow
    przerozniastych, znaja mnie lepiej i skoro nie obawiaja sie mnie czasem prosic o
    opieke nad swoimi "dziecmi" w czasie wyjazdow na wakacje(rowniez kotami, hehe...),
    to chyba maja ku temu powody. Ale coz, nie wszyscy musza mnie lubiec, wolna
    wola, mnie to nie rusza szczegolnie:-)
  • anofi 05.07.06, 13:55
    Nie obraź się proszę, ale Twoja obrona jest zadziwiająca. Jesteś jak
    jesteś ,masz prawo do własnego zdania, gratuluję przyjaciół pozostawiających
    zwierzaki pod Twoją opieką, natomiast chyba moich bym Ci nie pozostawiła.
    Widzę, że nie jesteś " po złej stronie mocy" natomiast Twoje wypowiedzi są
    lekko irytujące. Tak jakby była tylko czerń i biel, a paleta pośrodku? też mam
    dylematy , ale niektórych rzecczy nigdy bym, nie zrobiła.
    Ze smutkiem odkryliśmy niedawno, że w naszej piwnicy ktoś wykopał okienko ( aby
    koty mogły sie skryć ) a ktoś je otruł ( aby skryte były na zawsze )
    .Strasznie Cię za to przepraszam, bo nie chcę tutaj nikogo skłocać. Oczywiście
    brakuje programów polegających na przymusowej sterylizacji bezdomnych zwierząt
    itd, ale kot to kot zawsze będzie chodził własnymi drogami i nie podlega
    udomowieniu. Oczywiście jako zwierze inteligentne wie do czego służy kuweta,
    ale znaczenie terenu to już zupełnie co innego to natura. Mimo wszystko
    pozdrawiam Ciepło i dystansu życzę

    posiadaczka dzieci, kotów , psa :)
  • tijgertje 05.07.06, 14:47
    tijgertje napisała:
    Zwierzaki nie sa tolerowane przez wladze.
    Rety, ale wyszlo:-( Chodzi oczywiscie o bezpanskie, wloczace sie zwierzaki:-)
  • ewa8a 05.07.06, 15:27
    tijgertje napisała:

    > Ewa8a, to po co czytasz? I jeszcze komentujesz?

    Bo jestem na publicznym forum dyskusyjnym. Po to właśnie to forum zostało
    stworzone, bym mogła czytać, a jak mi przyjdzie ochota, to jeszcze komentować.

    > Mam wielu przyjaciol i znajomych , ktorzy sa wlascicielami zwierzakow
    przerozniastych, znaja mnie lepiej i skoro nie obawiaja sie mnie czasem prosic
    o opieke nad swoimi "dziecmi" w czasie wyjazdow na wakacje(rowniez kotami,
    hehe...),

    Jeśli mam być szczera, nie bardzo wierzę w tych znajomych. Ktoś, kto kocha
    swojego zwierzaka prędzej nie wyjedzie na wakacje, niż powierzy go komuś
    takiemu, jak ty. Poza tym zapomniałaś już, że masz przecież ,,straszną
    alergię’’? A może już wyzdrowiałaś ?

  • gabi9917 05.07.06, 11:52
    Ziutek piszesz tak jakbyś chciał skłócic ludzi, gdzie jest napisane że nie ma
    prawa do swojego zdania i ogrodu właściciel tego ogrodu.To wez i wytłucz w
    końcu wszystkie psy i koty bo srają (przepraszam)hałasują wytłucz wszystkie
    ptaki bo za głośno śpiewają i też sra.. .Zostaną tylko ludzie bo oni mają tylko
    prawo żyć na tym świecie,rób co chcesz i inni tobie podobni ale nie musisz
    chwalić się tym akurat tu ja też mam prawo powiedzieć swoje zdanie i nie mam
    zamiaru rzucać w nikogo kamieniami tylko dlatego że ma inne zdanie.A jeszcze
    jedno :zostawicie pewnie te zwierzęta ,ktore można zjeść bo przecież trzeba żyć
    a sam chleb nie wystarczy,a pies i kot to śmierdziel niepotrzebny lepsze są
    szczury, myszy, karaluszki(one też przecież chca żyć)są wygodniejsze bo mniejsze
    nie trzeba karmić,wyprowadzać nie obsry.... ogródków i wogóle takie miłe i
    czyściutkie.I jak zwykle armata:dziecko a póżniej to dziecko dorasta widzi co
    robi tatuś lub mamusia i dochodzi do tych samych stwierdzeń pies i kot to
    śmierdziel ,potrzebny czasami jako chwilowa zabawka,póżniej wyrzucana bo brudzi
    dywany, poza tym taki pies lub kot wg. niektórych ludzi to nic nie czuje nie ma
    serca,nie ma mózgu.Pózniej to dorosłe dziecko wysyła swoich kochanych starutkich
    rodziców do domu starców bo przecież w domu nie może śmierdzieć!!!I jeszcze raz
    twierdzę KOTY SWOJE ODCHODY ZAKOPUJĄ,chyba że są chore i mają prawo żyć tak jak
    wszystko w tym chorym państwie.Bo największy problem z kotami to mają właśnie
    Polacy,,chłop żywemu nie przepuści,,
  • nnike 05.07.06, 12:19
    gabi9917 napisała:

    > Pózniej to dorosłe dziecko wysyła swoich kochanych starutkich
    > rodziców do domu starców bo przecież w domu nie może śmierdzieć!!!

    Masz rację! Dokładnie to samo napisałam nieco wyżej :(

    ♥Nike ♫ ♪ ♫ ♫ ♪
  • mirzan 05.07.06, 13:05
    U mnie w ogrodzie kocie kupki robi lis albo jenot, bo pod siatką zostaje
    czarna sierść, wchodzi dziurą.
    Kot najpierw robi dołek, a później kupkę i zgrzebuje i nie ma śladu.Rada
    dla uczulonych na kocie kupki.Należy taką kupkę dokładnie zbadać, co zawiera.
    Jeśli są w niej pestki, to nie jest kocia i może spokojnie leżeć.
  • gabi9917 05.07.06, 17:25
    A jak już pogrzebę w tej kupce i nie będzie pestek?To znaczy że kocia?I co dalej
    zrobić:)
  • mirzan 05.07.06, 21:40
    gabi9917 napisała:

    > A jak już pogrzebę w tej kupce i nie będzie pestek?To znaczy że kocia?I co
    dale
    > j
    > zrobić:)

    To znaczy,że już polubiłaś koty na tyle, że zapach nie przeszkadza.
    Jak nie będzie pestek, to może zrobił to tchórz.Należy podjąć dalsze
    badania.
    Pozdrawiam.mirzan
  • gabi9917 06.07.06, 00:48
    koty i nie tylko koty bardzo lubię zapachu nie.Tchórz to tez sympatyczne
    zwierzatko tyle że czasami b.śmierdzące.Na czym maja polegać te badania?Futer
    nie lubię więc napewno nie zabiję.
  • mirzan 06.07.06, 07:05
    Na czym maja polegać te badania?


    Badania mają ustalić,że znaleziska na trawniku nie pochodzą od kota.
    A przy okazji przekonać się,że g... nie jest takie straszne jak je malują.
  • sudoktur 05.07.06, 13:37
    Witam ponownie Forumowiczow.
    Dzis wreszcie zadzwonila do mnie administratorka w/s mojego kota. Okazało sie,
    ze poskarzyla sie sasiadka, która graniczy z moim kawałkiem trawnika, że z
    powodu mojego kota, który zostawia ślady na trawie, w nocy przychodzą inne
    dzikie koty i tej sasiadce przeszkadzaja. I co Wy na to?
  • anofi 05.07.06, 13:48
    No cóż, tak jak pisałam wcześniej, człowiek musi mieć wroga, jakie jego życie
    miałoby sens bez tej nieustającej walki, wojny na argumenty, małego donosiku,
    małej chociażby piany na ustach,,,,, ech jak nudno było by ( niektórym)

    życze wytrwałości , ale szczerze współczuje sąsiadki bo jak mówią " nawet głupi
    ma swój rozum" a z takim sięraczej nie porozumiesz
  • gabi9917 05.07.06, 17:27
    A co te koty robią?Słuchają głośno muzyki czy pijąc piwo pod balkonem głośno
    rozmawiają?A może kłóca się po nocy?To dopiero rozwydrzone koty ,widocznie żle
    wychowane:):)
  • ziutek1005 05.07.06, 19:59
    Prawo do użytkowania własnego ogrodu bez obeności w nim kotów, nie znaczy, że należy "wytłuc w końcu wszystkie psy i koty bo srają (przepraszam)hałasują wytłucz wszystkie
    ptaki bo za głośno śpiewają i też sra.."
    Należy je jedynie zniechęcić, odstraszyć, obrzydzić im teren danego ogrodu a nie całego świata. Napewno znajdą sobie inny ogród, gdzie są z tęsknotą wyczekiwane - np. u właściciela myszy.
    I o to właśnie odstraszanie, zniechęcanie a nie o sposoby wytłuczenia pytają niektóre osoby na forum.
    I mają prawo zniechęcić koty czy psy do znaczenia ogrodu bez ich zabijania.
    Dla chcących zniechęcić proponuję zraszacze wodne z czujką na ruch - niestety nie znam kosztów oraz stare posty eksperta:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=309&w=1077805&a=1106781
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=309&w=10095694&a=10118933
  • tijgertje 05.07.06, 20:18
    Dzieki:-)
  • szadoka 06.07.06, 15:12
    sudoktur gwarantuje Ci, ze gdybys kanarka w klatce wywieszal na tarasie to tez
    by komus przeszkadzalo... ludzie sa paskudni jednak.
    Wspolczuje Twojemu kotu bo wiem jaka to frajda dla zwierza taki spacer. A kot to
    nie pies i raczej nie drze sie bez powodu jak wlascicieli nie ma w domu tylko spi.
  • lady-r 05.07.06, 23:40
    widzę że zostałaś zakrzyczana przez obrońców zwierzyny a ja przyznaję ci rację
    sama mam 9 kotów i wiem co to jest szczególnie jak im się zechce marcować a
    wiadomo że znaczenie terenu przez kocura może załatwić wiele iglaków czy wiecie
    że kot sika do tyłu i do góry nawet na odległość 1,5 metra? co do kupek to
    faktycznie zakopują więc to pewnie psie masz rację masz prawo do czystego
    ogródka zwierzęta przenoszą wiele chorób spróbuj zastosować odstraszacz firmy
    bros który odstrasza też psy i krety nie szkodząc im to naturalny i ekologiczny
    proszek do posypywania terenu który chce się ochronić kupiłam to jako nowość
    ale jeszcze nie stosowałam może ktoś już próbował?
  • nnike 05.07.06, 23:50
    lady-r napisała:

    > widzę że zostałaś zakrzyczana przez obrońców zwierzyny a ja przyznaję ci
    rację sama mam 9 kotów i wiem co to jest szczególnie jak im się zechce marcować

    Po co Ci te koty? Na skórki??

    --
    ♥Nike ♫ ♪ ♫ ♫ ♪
  • lady-r 08.07.06, 00:27
    nnike napisała:

    > lady-r napisała:
    >
    > > widzę że zostałaś zakrzyczana przez obrońców zwierzyny a ja przyznaję ci
    > rację sama mam 9 kotów i wiem co to jest szczególnie jak im się zechce
    marcować
    > mieszkam na wsi a one się rozmnożyły nikt nie miał serca zlikwidować kociaki
    kotki okociły się na sianie a że plenne i dobre matki to sprowadziły na dół już
    duże kocięta
    >
    > Po co Ci te koty? Na skórki??
    >
  • anajka 07.07.06, 12:34
    bardzo dziękuje za poradę... od początku tego oczekiwałam, ale niestety
    trafiłam na pseudo obrońców kotków...
    pozdrawiam
  • szuwary4 07.07.06, 15:36
    Dlaczego pseudo?
  • ewa8a 08.07.06, 08:18
    lady-r napisała:

    >widzę że zostałaś zakrzyczana przez obrońców zwierzyny a ja przyznaję ci rację
    sama mam 9 kotów i wiem co to jest szczególnie jak im się zechce marcować

    A jak sobie radzisz z kociętami, powstałymi w efekcie tych ,,marcowań’’ ?
    Topisz je ?
    A te cztery nie szczepione i nie odrobaczane psy jakiej są płci ?

  • lady-r 10.07.06, 23:59
    kociąt nie topię bo jest to chyba naturalna selekcja że żaden się nie chowa
    widocznie gdy jest dużo osobników dorosłych na jednym terenie to same się
    eliminują to znaczy kocury pożerają młode jeśli chodzi o psy to śą szczepione
    od wścieklizny mam duże kundelki rasy męskiej
  • ewa8a 11.07.06, 14:52
    Popatrz jakie to proste – naturalna selekcja (chyba)! Zakładając, że na 9
    kotów, 4 to kotki, ktore rodzą co najmniej 2 razy w roku po minimum 3 szt. to
    razem nam daje 24 koty rocznie (minimum). I wszystkie są ZJADANE. Nie
    pomyslałaś o tym, że jak się ma zwierzę to trzeba wziąć na siebie problem jego
    rozrodczości i nie powiększać jeszcze bardziej tych zwierzęcych nieszczęść ?

    > mam duże kundelki rasy męskiej

    Jeśli są RASY męskiej to chociaż tyle dobrze. Spuszczasz je czasami z łańcucha ?

  • szuwary4 06.07.06, 23:35
    Wygląda na to ,że jedni robią sobie z g... wielki problem, a drudzy z tego
    problemu robia sobie wielkie g....
    A powaznie: proponuje spojrzeć na problem od strony własciciela zwierzaka. Jest
    tak, że jeśli w szkodę wchodzi pies - to faktycznie od dyscypliny i dobrej woli
    opiekuna zalezy bardzo duzo. Można wziąść psa na smycz i iść sie bawić gdzie
    indziej. Znacznie gorzej ma własciciel wychodzącego kota. Pewnego bowiem dnia
    przychodzi ktoś do niego z życzeniem by odtąd kot nie wchodził do sąsiedniego
    ogródka i koniec. No i co ten biedny właściciel kota ma teraz począć?
    Oczywiście, bardzo łatwo powiedzieć: niech zamknie kota w domu. Zamknięcie w
    domu dorosłego kota, który dotychczas wychodził, jest młody i zdrowy to dla
    zwierzęcia psychiczna tortura, na którą musi patrzeć jego opiekun. A przeciez
    posiadacze zwierząt to w większośći ludzie, którzy swoje czworonogi kochają,
    często są one dla nich kims bardzo bliskim, wręcz warunkującym ich dobre
    samopoczucie i dyskomfort podopiecznego odczuwają bardzo przykro. Wiele razy
    zdarza się, że jest to kot, któremu z niemałym poświęceniem uratowali zycie. I
    teraz przychodzi ktoś z zewnątrz i żada by ten kot po prostu przestał albo
    wychodzic, albo został odwieziony do azylu bo przeszkadza (dokarmiacze też są
    emocjonalnie związani ze swymi dzikimi podopiecznymi). To jest żądanie, które
    dla posiadacza kota jest po prostu żądaniem przerastającym jego mozliwości.
    Pamiętam jak bardzo sama się martwiłam kiedy w sąsiedztwie zamierzali sobie
    zrobić pod uprawe czegoś tam foliowe namioty... Bardzo bałam się, że mój kot
    będzie wdrapywał się na ten namiot, zeby się wygrzewać , co może skończyć się
    rozdarciem folii, a ja żebym pękła - to go nie upilnuję ani nie utrzymam w
    domu.( Na szczęście zmienili plany). No i wtedy zaczyna się: jesli żadający ma
    dzieci i swe żądanie podeprze dobrem tych dzieci to wiadomo,że wsparcie
    społeczne bedzie po jego stronie i kota trzeba się będzie wyzbyć, albo dojdzie
    do konfliktu w wyniku ktorego, własciciel w trosce o zycie kota (odstraszacze
    mogą zawieść) tez się go często z niemałym bólem serca wyzbędzie. Zatem ci,
    którzy chcą by koty zniknęły z miejsca gdzie oni zamieszkali, często dopinają
    swego: koty predzej czy później przeganiane, odpędzane, straszone - znikaja,
    zgnębieni właściciele szukają przyjaźniejszych miejsc. Można odnieść nad kotami
    zwycięstwo, tylko proszę pamitać,że zostają zranieni ludzie, którzy bedą żywić
    względem zwycięzców a często i ich dzieci utajoną wrogość, a bywa że i jawną
    niechęć a nawet nienawiść.... proszę o tym pamiętać.
    A -nawiasem mówiąc- skoro tak trudno dojść do zgody w tym
    względzie, to chyba najlepiej byłoby, gdyby były wydzielone dzielnice dla
    ludzi ze zwierzętami i bez zwierząt ( tak ponoć załatwiono to w Australii).
  • gabi9917 07.07.06, 12:38
    A ja się chcę dowiedzieć dlaczego nie mogą spokojnie żyć obok siebie ludzie ze
    zwierzętam i bez zwierząt,dlaczego mamy tworzyć getta,bo to by było
    tzw.getto.Póżniej będziemy tworzyć osobne osiedla dla inwalidów,osobne dla
    starych,osobne dla zachowujących się inaczej niż większość itd.itd.i do czego to
    doprowadzi?A życie jest takie krótkie i wcale nie jest usłane różami żeby sobie
    jeszcze dodatkowo uprzykrzać.Dlaczego w innych krajach Europy nie ma tak
    drastycznych i wyolbrzymianych konfliktów między posiadaczami zwierząt a ich
    przeciwnikami?Dlatego że my Polacy mamy taką naturę lubimy bardzo się
    kłócić,obrażać,pouczać oj jak my to lubimy.A jak coś komuś przeszkadza to odrazu
    twierdzimy że to bardzo szkodzi dzieciom,nie nam tylko dzieciom.Tylko sie
    zastanawiam dlaczego nie szkodzi katowanie dzieci i nasz obojętność wobec
    przemocy w stosunku do dzieci(tyle ostatnio skatowanych małych dzieci)?Tu się
    odzywa wtedy nasza natura nie moje dziecko to co sie będę odzywać,widocznie
    zasłużył dlatego go tak leją.A przebywanie i kontakt ze zwierzętami może go
    zabić a katowanie nie.Tylko dlaczego tyle ludzi żyje mimo kontaktu ze
    zwierzętami,dlaczego lekarze używają zwierząt do terapii i to z dobrym skutkiem
    jak zwierzęta są wg.niektórych nosicielami chorób?Zastanawiające.
  • szuwary4 07.07.06, 15:59
    Absolutnie sie z Panią zgadzam. Ludzie i zwierzęta moga żyć razem i czerpać z
    tego obopólną radość i korzyść. To jednak wymaga pewnego poziomu swiadomości. A
    skoro ten poziom jest dla pewnych osób nieosiągalny - to niechby żyli we własnym
    towarzystwie.
  • ziutek1005 07.07.06, 16:04
    Tak, przy takim podejściu do sprawy osoby uczulone na sierść będą żyły w gettach.
    Choć właściwie powinny mieć prawo zniechęcać psy, koty czy inne zwierzęta powodujące uczulenie, do przebywania na ich terenie. Te biedne pieski i kotki mogą przecież beztrosko hasać po ogrodach swoich właścicieli lub innych właścicieli zwierząt.
    No może niekoniecznie tam gdzie jest pies agresywny wobec kotów. Ale taki właściciel nie jest ganiony za brak tolerancji wobec kotka, bo przecież ma psa, więc jest normalny.
    Niestety nie mamy podstaw sądzić, że alergia dziecka czy osoby piszącej została wymyślona na potrzeby tego wątku. To przykre, ale bywają takie choroby nawet, jeśli my ich nie odczuwamy.
    Co do katowanych dzieci, również nie mamy podstaw sądzić, że ktokolwiek tu piszący przeszedł nad tym obojętnie? Nawet, jeśli nie opisał tego w tym wątku to pewnie zgłosił na policję.
    Owszem, wiele osób żyje ze zwierzętami, ale także wielu to szkodzi. Nie sądzę by koty były używane do leczenia alergii na sierść. Zastanawiające, może należałoby?
  • szuwary4 07.07.06, 16:48
    Getto jest to miejsce do którego pcha sie ludzi pod przymusem i zabrania sie im
    to miejsce opuszczać bez przepustki. Nic takiego nie proponuje . Ja myslę,ze
    dobrze by było gdyby ludziom nie lubiacym zwierząt czy z przeciwwskazaniem
    zdrowotnym do przebywania w ich towarzystwie stworzyć MOZLIWOSC znalezienia
    takiego miejsca zamieszkania gdzie nie będą sobie targać nerwów z powodów choćby
    takich jak w tym watku. W końcu ludzie są rózni (i maja prawo byc różni) więc
    niech mają możliwość przebywania z podobnymi sobie, bez budzenia niczyjej
    niechęci. To przecież byłoby proste rozwiązanie. Czy nie wolałby Pan, jeśli
    oczywiscie nie lubi zwierzat i tych niedogodności, które Panu stwarza ich
    obecność, zamieszkać w miejscu, o którym od razu wiadomo że nie będzie Pan miał
    podobnych problemów z innymi ani oni z Panem? Pozdrawiam
  • ziutek1005 07.07.06, 16:59
    szuwary4 napisała:
    "ludziom nie lubiacym zwierząt czy z przeciwwskazaniem zdrowotnym do przebywania w ich towarzystwie stworzyć MOZLIWOSC znalezienia takiego miejsca zamieszkania gdzie nie będą sobie targać nerwów"

    Dobry pomysł. Tylko jak zaproponować im przeniesienie się do takich odizolowanych miejsc? Ci ludzie najczęściej mają już jakiś domy, często z ogrodami. Może by się TAM jakoś odizolowali od zwierząt? Tylko jak zniechęcić zwierzęta do odwiedzania ich?
  • leonard-leonardo 19.07.06, 16:57
    Jestem osobą cierpiącą na astmę o podłożu alergicznym. Mam wykonane testy i
    wiem co mnie może uczulić.
    Najbardziej rozpowszechnionym uczuleniem jest alergia na nabłonki zwierząt,
    pyłki roślin i odchody roztoczy. Z powyższego można wywnioskować, że tak
    naprawdę alergik jest chodzącym nieszczęściem, bo to wsztystko znajduje się w
    powietrzu. Jedyną radą jest uodpornienie się poprzez szczepionki.
    Ja mam za sobą szczepienia się i to z takim skutkiem, że jestem szczęśliwcem z
    kotami i psem.
    Osobom, którym przeszkadzają zwierzęta zalecam WIĘCEJ POKORY. My też jesteśmy
    pewnym gatunkiem zwierzęcia, któremu dane zostało więcej zwojów mózgowych. I to
    zobowiązuje. Nasze nieszczęście z powodu alergii nie może spowodować, że
    znielubimy cały świat. Zobaczmy, ale tak naprawdę, że wszystko co żyje jest
    cudem. Zachwyćmy się przejawem każdego życia, a tak naprawdę to Panu Bogu
    wyjątkowo poszczęściło się przy stworzeniu KOTA.
  • lady-r 08.07.06, 00:39
    o tej zdrowotności zwierząt to chyba do mnie więc muszę wyjaśnić mam
    zaprzyjażnionego lekarza weterynarii który uczulałmnie na to że np.pies z
    którym stykają się dzieci musi być regularnie odrobaczany bo może być
    nosicielem nptasiemca który jest grożny dla ludzi ,koty szczególnie dzikie mogą
    przenosić toksoplazmozę itp.itd.zwierzęta domowe są zazwyczaj pod opieką
    lekarza a dzikie nie itu jest problem.
  • lady-r 08.07.06, 00:51
    dodam jeszcze że oprócz 9 kotów mam jeszcze 4 psy podwórkowe ale moim dzieciom
    do towarzystwa kupiłam śliczną suczkę pekińczyka i ona jest pod specjalnym
    nadzorem lekarza pozostałe psy są szczepione od wścieklizny bo to jest
    przymusowe nie są odrobaczane ale ja mam wybór moje dzieci nie muszą się z nimi
    stykać,bezpańskie koty i psy nie pozostawiają takiego wyboru(szczególnie koty
    bo wszędzie wlezą)nawet na wsi potrafią narobić szkód .
  • podyanty 08.07.06, 01:04
    Kompletnie mnie zatkalo!
    Odrobaczona psia arystokracja dopuszczona na pokoje i podworkowe nieodrobaczone podpsy - tego
    jeszcze nie grali !
    A jakby szczepienie p/wsciekliznie nie bylo obowiazkowe to tez bys tych swoich podpsow nie szczepila ?
    A karmisz je chociaz regularnie ? Maja dostep do swiezej wody ? Czy i tutaj oszczedzasz na wydatkach ?
    Wybacz, ale pachnie mi to jakas tragiczna wiocha !
  • ciociaklementyna 08.07.06, 02:14
    podyanty napisała:

    > Wybacz, ale pachnie mi to jakas tragiczna wiocha !

    Alez Pody! Jak mozesz? Czy uszedl Twojej uwadze nick tej pani? To jest lady!!!
  • ewa8a 08.07.06, 08:12
    podyanty napisała:

    > Kompletnie mnie zatkalo!

    Mnie także. Na dodatek jeszcze z tymi podwórkowymi dzieci nie muszą się
    stykać ! Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby były uwiązane przy budach.

    > Wybacz, ale pachnie mi to jakas tragiczna wiocha !

    Nic dodać, nic ująć.
  • lady-r 08.07.06, 23:26
    podyanty napisała:

    > Kompletnie mnie zatkalo!
    > Odrobaczona psia arystokracja dopuszczona na pokoje i podworkowe
    nieodrobaczone
    > podpsy - tego
    > jeszcze nie grali !
    > A jakby szczepienie p/wsciekliznie nie bylo obowiazkowe to tez bys tych
    swoich
    > podpsow nie szczepila ?
    > A karmisz je chociaz regularnie ? Maja dostep do swiezej wody ? Czy i tutaj
    o
    > szczedzasz na wydatkach ?
    > Wybacz, ale pachnie mi to jakas tragiczna wiocha !
    na głupie pytania nie odpowiadam co do zwierząt to przejęłam je po poprzednich
    właścicielach i musze sie nimi opiekować ale na dodatkową opiekę mnie nie stać
    niestety ale usługi wet coraz bardziej drożeją ja tych zwierząt nie zadobywałam
    to poniekąd spadek gdybym miała wybór to wystarczyłby mi jeden pies i jeden kot
  • podyanty 09.07.06, 02:25
    Lady-r, oto cytaty z twoich postow :
    "(...) dodam jeszcze że oprócz 9 kotów mam jeszcze 4 psy podwórkowe ale moim dzieciom
    do towarzystwa kupiłam śliczną suczkę pekińczyka i ona jest pod specjalnym
    nadzorem lekarza pozostałe psy są szczepione od wścieklizny bo to jest
    przymusowe nie są odrobaczane ale ja mam wybór moje dzieci nie muszą się z nimi
    stykać (...)"

    oraz :
    "(...) co do zwierząt to przejęłam je po poprzednich
    właścicielach i musze sie nimi opiekować ale na dodatkową opiekę mnie nie stać niestety ale usługi wet
    coraz bardziej drożeją ja tych zwierząt nie zadobywałam (...)"
    Jezeli decydujesz sie na przejecie zwierzakow to znaczy, ze stac cie na to. Jezeli cie nie stac, szukasz
    dla nich innego domu albo usypiasz. Ty natomiast kupujesz rasowgo pieska dla swoich dzieci, zeby
    nie musialy sie stykac z zapchlonymi brudasami z podworka ? Cos tu jest jednak nie tak, nieprawdaz ?
    Obiecujesz zamiescic zdjecie nowego pieszczoszka rodziny. Ja chcialabym zobaczyc rowniez zdjecia
    tych twoich psich pariasow.
    PS My mamy kota, ktorego zastalismy w ogrodzie po kupnie domu, zaglodzonego, zapchlonego,
    parszywego. Teraz Laura wyglada tak :
    img208.imageshack.us/img208/2944/rimg0456laura7io.jpg
    oraz psa Foggy, ktorego pozbyli na nasza rzecz scjenotolgicznie walnieci sasiedzi :
    img143.imageshack.us/img143/7793/dsc011250pg.jpg
  • gabi9917 09.07.06, 16:13
    naprawdę śliczne,czyste,zdrowe i co najważniejsze szczęśliwe zwierzaczki a widzę
    że córa lub wnusia też
  • podyanty 10.07.06, 01:49
    Dzieki gabi za mile slowa. Dziecie na zdjeciu wnukow mi jeszcze nie zafundowalo.... :))))
  • lady-r 11.07.06, 00:07
    W Polsce nie można ot tak sobie uśpić psa chyba że jest chory lub bardzo stary
    i się męczy żaden lekarz tego nie zrobi
  • szuwary4 09.07.06, 12:34
    Zgadza się: i usługi weterynaryjne i środki do odrobaczania są drogie. Najtaniej
    i bardzo skutecznie można odrobaczyć najzwyklejszym pyrantelum stosowanym dla
    dzieci. Trzeba tylko zapytać lekarza o dawkę. Działa wprawdzie ponoć tylko na
    obleńce ale zauważyłam ,że tasiemce też nie są na niego tak całkiem odporne.
    Pozdrawiam
  • gabi9917 08.07.06, 01:18
    To jest właśnie największy problem te zwierzęta są bezdomne bo ktoś kiedyś kupił
    sobie żywą zabawkę która albo mu się znudziła,albo stała się problemem przy
    wyeżdzie np. na wczasy.I nie powinno się tych zwierząt prześladować przeganiać
    tylko dlatego że są bezdomne one i tak już cierpią .Niestety najlepszym wyściem
    jest styrylizacja takich zwierząt żeby się nie rozmnażały,ale wiadomo że w
    naszym kraju to nie przejdzie bo jak zwykle nie ma funduszy.O ogólnopolskim
    wstrzykiwaniu czipów żeby wiadomo było czyj zwierzak-też można zapomnieć bo
    większości na tym poprostu nie zależy.Więc czytajac te ok.127postów dochodzę do
    wniosku -wyjścia nie ma.I dajmy spokój takim pomysłom jak izolacja ludzi
    lubiących zwierzęta i nielubiących zwierząt.A co się stanie jak człowiekowi
    który dotej pory kochał zwierzęta się odmieni lub na odwrót?Pakować manatki i
    szukać innego osiedla? W kraju w którym jest tak mało mieszkań osobne
    osiedla?już to widzę.
  • ziutek1005 08.07.06, 01:31
    Faktycznie, nie da się spełnić postulatu o " stworzeniu MOZLIWOSC znalezienia
    takiego miejsca zamieszkania gdzie nie będą sobie targać nerwów" osobom uczulonym na sierść. Więc może pozwolić im na izolację od zwierząt choć w ich własnych ogrodach?
  • gabi9917 08.07.06, 02:01
    A niech się izolują tylko powiedz jak to zrobią?Bedą żyć pod kloszem?Mury
    5metrowe?kałasznikow w ogródku na wypadek jak się jakis kot znajdzie w ich
    ogródku?Trutka?Czy jakieś specjalne szkolenie kotów żeby nie wchodziły na teren
    ludzi chcących się izolować.Napisz jak chcesz to osiągnąć.A może myślisz o
    schronisku dla zwierząt?tylko którym jak wszystkie przepełnione.Bo zwróciłam
    uwagę że dla niektórych schronisko to raj dla zwierząt.A wg.mnie to takie
    wygodnictwo-oddam zwierzaka i mam już czyste sumienie.Bardzo jestem ciekawa jak
    ma wyglądać ta izolacja bo mnie to się kojarzy z sytuacją w kraju mówi sie dużo
    i nic z tego nie wynika
  • szuwary4 08.07.06, 11:45
    Czyli mieszkamy tam gdzie są zwierzęta, ale życzymy sobie by sprawy w naszym
    ogródku toczyły sie tak, jakby zwierząt nie było - z jednej strony. Niech ci co
    nie chcą mieć z jakichs powodów zwierząt, a ich obecności w swych ogródkach nie
    tolerują, niech zachowują się jakby zwierzaki lubili lub były im one co
    najmniej obojetne -życzymy sobie z drugiej strony. Trudno będzie!
    Ale pomysł by pomyślec o przyszłosci i spróbowac wdrożyć u nas,
    wypróbowane gdzie indziej sposoby poradzenia sobie z tym problemem - też nie
    pasuje. Oj...
  • gabi9917 08.07.06, 14:01
    Ziutek będzie pewnie produkował czapki niewidki dla bezdomnych zwierząt.Nie
    będzie widać ,nie ma problemu.Do takiego chyba doszedł wniosku.Ciekawe kiedy
    zacznie się przeganianie ludzi bezdomnych,bo to zwykle tak jest, jak ktoś jest
    słaby to można się na nim spokojnie wyżyć.Ale nie tyka się wyrośniętych osiłków
    i agresywnych psów a tych wcale nie jest mało.
  • ziutek1005 08.07.06, 23:20
    Owszem, mieszkamy tam gdzie ludzie obok mają psy i koty lub inne zwierzęta powodujące uczulenie. Jednak nie karzemy im oddawać zwierząt do schroniska, zabijać, zamykać w domach. W przypadku jednak gdy np. pies sika przez plot na nasze iglarki stawiamy szczelne ogrodzenie. Nam nie pasuje – my stawiamy, choć można by polemizować. Okoliczne koty urządziły sobie na naszym trawniku, wycieraczce czy pod schodami toaletę - odstraszamy je. Musimy się postarać by nie robiąc im krzywdy – wpoić im przekonanie, że nasz ogródek je bee, lepszy ten sąsiada. Możemy to zrobić stosując zraszacze wodne czy chemiczne preparaty odstraszające psy i koty od znaczenia terytorium. Niestety wspomniane w poście wyżej czapki niewidki nie powodują znikania kocich kupek nie tylko kotów bezdomnych, ale i tych domowych, będących na występach gościnnych. Nie doszedłem też do wniosku, że należy przeganiać ludzi bezdomnych, ale ktoś z piszących może ma z tym coś wspólnego? Na szczęście nie miałem okazji zetknąć się z agresywnym psem, wszystkie spotykane traktują mnie aż za przyjaźnie, co powoduje przynoszenie sierści do domu. Na pewno nie traktowałbym go zraszaczem.
    Nie sadzę, że osoby uczulone na sierść, przeganiają wszystkie zwierzęta jak leci. Zazwyczaj odstraszają od miejsc swego pobytu te powodujące uczulenie. Gdyby ogród któregoś z moich sąsiadów stał się toaletą znaczących teren kotów, większość udzieliłaby mu rad i ewentualnej pomocy. Zrozumieliby, że np. obsikana wycieraczka i pełen kupek trawnik dla nikogo nie jest szczytem marzeń. I odstraszenie tych kotów nie znaczyłby na pewno ich eksterminacji. No cóż, ale tacy są moi sąsiedzi.
  • gabi9917 08.07.06, 23:56
    Ja rozumiem wszystko tylko nie rozumiem jednego skąd bierzecie te opowieści o
    tak dużej ilości kocich odchodów w trawie,lub wogóle nie zakopanych przez
    kota?To przecież nie jest w naturze kota.Mogę uwierzyć że komuś podlał trawnik i
    wypalił place moczem.Ciągle piszesz o uczuleniach tak jakby przynajmniej80%
    społeczeństwa było alergikami.A tak nie jest.Pozatym nie wszyscy alergicy są
    uczuleni na sierść.Sama jestem takim alergikiem i mam to szczęście że jestem
    uczulona na kurz roztocza i rozpuszczalniki a nie na sierść.Rozumiem też że
    mogą denerwować zniszczenia spowodowane przez zwierzaki,ale jak masz zamiar
    przekonać te zwierzaki że twój ogród jest be ,sąsiada za to lepszy?I czy to jest
    napewno w porządku?Czyli wniosek taki jak u sąsiada to dobrze byle nie umnie.A
    wystarczyło na początku zapytać krótko o nazwę środka do odstraszania zwierząt.I
    by było po bólu a tak jest przeszło 100 postów i nic z tego nie wynika jedni są
    za drudzy przeciw i dobrze!
  • lady-r 09.07.06, 00:01
    ja podałam nazwę takiego środka to nowość na bazie ziół ekologiczny i
    nieszkodliwy ale fakt ten wątek powinien znależć się na forum miłośników
    zwierząt a nie ogrodów
  • ziutek1005 09.07.06, 10:40
    O dużej ilości odchodów pisało w tym wątku kilka osób, także przeciwnych odstraszaniu. Chodzi oczywiście o kupki zostawione na trawniku czy roślinie płożącej przez dominujące, znaczące teren koty. Oprócz obsikiwania jest to właśnie w naturze kota znaczącego teren.
    Kupki zakopane w ustronnym miejscu nie przeszkadzają, gorzej z tymi zakopanymi
    w marchewce. Piszę o uczuleniach na sierść, bo to znam z autopsji. Wiem jak cierpi dziecko po kontakcie z sierścią psa czy kota. Faktycznie, na szczęście nie wszyscy chorują na ten typ alergii, ale jak każdy alergik zasługują na możliwość redukcji alergena. O tym ogrodzie sąsiada to miał być żart taki jak ten: ”A tak na wesoło: zauważyłam, że odkąd podkarmiam od czasu do czasu koty
    te nie załatwiają się u mnie tylko u sąsiada.”
    Wiele osób, także założycielka wątku, pytało właśnie o jakiś sposób na koty,
    bo według nich preparaty chemiczne do odstraszania nie działają. Zamiast poważnych odpowiedzi otrzymali insynuacje o rodzicach-mordercach i ich dzieciach-mordercach, nienawiści do wszystkich ludzi i zwierząt i inne bardzo kategoryczne stwierdzenia np. „Kot nigdy nie załatwi się na trawę. Kotki to bardzo czyste i pożyteczne zwierzątka i gdy czytam słowa, że "żadne środki chemiczne nie działają", dostaję białej gorączki i nie pomogą żadne pokrętne tłumaczenia w stylu, co autor miał na myśli. Treść i cel są jednoznaczne.”
    Nie pomogły wyjaśnienia: „To Ty sobie doczytałaś poza tekstem te paskudztwa,
    o których piszesz. Słowo hycel było odniesione do osoby, która ma odłowić kota, niekoniecznie ugotować z niego zupę. "Żadne środki chemiczne" to istotnie zbyt ogólne, nie uprawnia jednak do dopisywania w domyśle "trucizna".

    A na apel: „Jest problem, jest prywatny ogródek zanieczyszczany przez koty,
    jest małe dziecko, pomóżcie autorce, jeżeli potraficie” nie było odzewu. Dlaczego dobrze, że niektórzy są przeciwko prawie alergików do odstraszania zwierząt?
  • gabi9917 09.07.06, 16:20
    DLaczego chemiczne środki odstraszające mają nie pomagać jak pomagają trzeba
    tylko dokładnie przeczytać instrukcję i wybrać środek.Są środki które spłucze
    pierwszy deszcz a są też takie które wytrzymają np. jeden opad.Ale i jedne i
    drugie wymagają powtórzenia oprysku.Czy negatywnie działają na środowisko tego
    poprostu nie wiem.
  • onnanoko 11.07.06, 11:34
    gabi9917 napisała:

    > Sama jestem takim alergikiem i mam to szczęście że jestem
    > uczulona na kurz roztocza i rozpuszczalniki a nie na sierść.

    Hi, hi, jak to każdy inaczej pojmuje szczęście! A ja akurat uważam się za
    farciarę, bo jestem uczulona wyłącznie na kocią sierść, a nie np. kurz i
    roztocza... W życiu bym się nie zamieniła! Aha, to tylko uwaga na marginesie,
    prosiłabym szanowne grono o nie wyciąganie z niej zbyt daleko idących wniosków
    i sugestii, jak to już zrobiono ze znaczną ilością zamieszczonych tu postów ;)
  • xyz777 08.07.06, 14:51
    Nie mam kotów, nie mam psa (od kilku miesięcy). Mam za to duży ogród, po którym
    od zawsze spacerują zwierzaki, nie tylko koty, wpadają z wizyta zające, jeże, itp
    Do głowy by mi nie przyszło, by je przeganiać. Gdybym ja lub któryś z moich
    sąsiadów wyganiał koty z posesji, od razu dostałby etykietę "nieszkodliwy
    wariat", i cały szacunek i sympatia, którymi się darzymy pękłyby jak bańka
    mydlana ustepując miejsca trosce o stan zdrowia psychicznego.
    W moim ogrodzie, prawie na każdym drzewie ptaki pobudowały sobie gniazda.
    Zwłaszcza sroki polubiły to miejsce. Jasne, że bardzo mnie to cieszy, chociaż...
    Codziennie muszę myć samochód, który jest koloru miodowego, a ten kolor podoba
    się nie tylko mnie, ale i moim ptaszkom, więc wyrażają swój zachwyt w sobie
    tylko wiadomy sposób...
    A że wyjadają mi czeresnie, wiśnie, i owoce wszelkiej maści. No cóż, wypada mi
    tylko powiedzieć: na zdrowie, mnie też wystarczy.
  • gabi9917 08.07.06, 17:44
    Jak by to było wspaniale jakby było więcej takich ludzi jak Ty.
  • xyz777 08.07.06, 22:59
    A cóż jest niezwykłego w normalności? Szacunek dla ludzi, troska o "braci
    mniejszych" to chyba fundamentalne zasady naszej egzystencji, tak proste, że aż
    trywialne.
    Pozdrawiam
  • lady-r 08.07.06, 23:18
    co do nika to każdy wybiera jaki chce są dziwniejsze co do wiochy to macie
    racje ilu jest rolników na tym forum lub na innych kogo na to stać rolników
    niestety nie to smutne niestety pieniędzy brakuje wielu na podstawową opiekę
    nad zwierzętami hodowlanymi aco dopiero psy czy koty
  • gabi9917 09.07.06, 00:04
    czego odemnie chcesz ani się nie czepiam nicków a tym bardziej rolników którym
    należy się szacunek za ich ciężką pracę.Widocznie coś Cię zaślepiło.Mnie jest
    obojętne czy człowiek pochodzi z miasta czy ze wsi ważne żeby był dobrym
    człowiekiem.A brak pieniędzy nie jest wytłumaczeniem,bo przeważnie ludzie którzy
    nie mają za dużo tych pieniędzy najmocniej kochają zwierzęta.
  • lady-r 09.07.06, 00:11
    do nika czepnęła się ciociaklementyna a do reszty podyanty możesz sprawdzić
    wcześniej
  • lady-r 09.07.06, 00:13
    kocham zwierzęta ale mam ich za dużo do kochania:)
  • ciociaklementyna 09.07.06, 00:27
    lady-r napisała:

    > do nika czepnęła się ciociaklementyna a do reszty podyanty możesz sprawdzić
    > wcześniej

    Przyznaje sie bez sprawdzania.
    Ponioslo mnie z tymi psami podworzowymi i rasowym pieszczoszkiem w domu.
    Przepraszam, jest mi przykro. Naprawde.
    ck
  • lady-r 09.07.06, 00:32
    przeprosiny przyjęte będzie mi się lepiej zasypiało a pieska pieszczoszka fotkę
    wkleję jutro :)
  • lotoss 09.07.06, 04:34
    Nie jestem na bierzaco w dyskusji, a liczba ponad 150 watkow troche poraza i
    czytac ich nie bede. Dodam tylko, ze sama nie lubie jak pewien obcy kot odwiedza
    moj ogrod. Kup chyba nie robi, ale obawiam sie ze przyciaga go na moj teren duza
    ilosc obecnych tu ptakow i malych gryzoni. Dzisiaj natknelam sie na niego
    niespodziewanie i ten uciekl pozostawiajac mi jeszcze zywa, ale juz nadgryziona
    powaznie mysze. Kot ten jest dlugowlosy i wyglada na zadbanego. Zawsze jest
    wyczesany elegancko, wolalabym ze wojuje wokol swojego domostwa.
    Mysle co by na niego klatke-lapke ustawic. Nie jestem pewna co do przynety, ale
    moze 'catnip'? Jezeli cos takiego by zadzialalo, zobacze czy ma obroze z adresem
    (mam nadzieje ze tak), potem zaniose go do wlasciciela i tyle. Moze po prostu
    taka akcja go zniecheci do odwiedzania mojego miejsca?
    Inna opcja to uzycie preperatow w spreju, ktore maja odstraszac swoim zapachem.
  • nnike 09.07.06, 07:47
    lotoss napisała:

    > Nie jestem na bierzaco w dyskusji, a liczba ponad 150 watkow troche poraza i
    > czytac ich nie bede.

    Wstęp iście na poziomie. Po takim dictum, nie powinnam czytać twoich wypocin,
    ale rodzice dobrze mnie wychowali i gdy chcę brać udział w rozmowie, wiem że
    należy zorientować się najpierw, co inni mają do powiedzenia.

    > Dodam tylko, ze sama nie lubie jak pewien obcy kot odwiedza moj ogrod. Kup
    chyba nie robi, ale obawiam sie ze przyciaga go na moj teren duza ilosc obecnych
    tu ptakow i malych gryzoni.

    Eureka!! W ogrodzie są ptaki i małe gryzonie!

    A kot, to głupek? Zatracił instynkt, że do twojego ogrodu trafił, którego pańcia
    woli hodować myszy i szczury?
    A niechby zostawił ci te myszy, co to mają po kilkanaście młodych w miocie co
    kilka tygodni i na zmianę z innymi samicami tego gatunku.

    > Mysle co by na niego klatke-lapke ustawic.

    Myśl, myśl, choć obawiam się że tylko ci się wydaje że potrafisz.



    --
    ♥Nike ♫ ♪♫ ♫ ♪
  • ewa8a 09.07.06, 08:10
    Widzę, że coraz lepsze gagatki sie wpisują do tego wątku. Jedna chce strzelać z
    wiatrówki, inna truć, jeszcze inna zastawiać łapki.

    > Kup chyba nie robi,

    A co robi, oprócz polowania na myszy, co tak bardzo przeszkadza ? Gorzej jest z
    ptakami, niemal każdy z nich walnie jakąś kupkę. Masz na nie jakiś pomysł ?

    > Jezeli cos takiego by zadzialalo, zobacze czy ma obroze z adresem
    (mam nadzieje ze tak), potem zaniose go do wlasciciela i tyle.

    To nic nie da, zaraz przyjdzie z powrotem, nie przetłumaczy mu się, że nie
    wolno. Musisz pomyśleć nad bardziej radykalnym rozwiązaniem problemu.


  • melisa-bb 09.07.06, 13:00
    Obserwuję kocie zachowania od lat.Przychodza na działke, podkarmiam je, czasem
    sprzątne kupke z świeżo skopanej grządki.Każdy z kotków jak to u ludzi ma swój
    charakter, sympatie i antypatie.Mogłabym napisać sagę o kotach i losach wielu z
    nich, kilka z nich pochowałam lub uśpiłam z powodu pogryzienia przez psy nie
    moje. Nadaje im imiona, obserwuje jakimi wspaniałymi matkami są kotki dla
    swoich dzieci.Koty wywdzieczaja mi sie na swój koci sposób, przynosza
    zagryzione nornice w dowód wdzięczności.Sprawiaja mi wiele radości , ale
    również smutku z powodu swoich czasem bardzo tragicznych losów i wtedy nie moge
    pogodzic się z okrucieństwem ludzi i wiem że już nie zobaczę Buraska,
    Księżniczki,Mufki, czy Rufusa.Ludzie bardziej paskudza na świecie niż
    zwierzaki.W windach, na klatkach schodowych, ulicach, w lasach, to ludzie
    zanieczyszczaja srodowisko, kotki załatwiaja tylko swoje naturalne potrzeby i
    należy sie po prostu z tym pogodzić , czasem sprzatnąć, koty są częścia
    przyrody i muszą istnieć. Może z czasem będziemy ograniczać ich populację ale
    godnie jak na człowieka przystało.Pozdrawiam wszystkich kochających przyrode i
    kotki też, a kocim wrogom życzę więcej zrozumienia dla kocich spraw.
    --
    Cały kłopot polega na tym,że głupcy są pewni siebie.
  • gabi9917 09.07.06, 13:54
    z tych ptasich kupek-guano.Lub tłumaczenie tak jak kotu tu fruwać(łowić) nie
    wolno.O rany a może nauczyć je czytać i postawić w ogrodzie znak zakazu,bo ja
    naprawdę nie widzę wyjścia przecież nie będziesz latać po osiedlu i pytać czyj
    to kot bo szkoda czasu a sam kot też nic nie powie. Na obrożach numerki to mają
    psy i jeszcze nie widziałam kota z numerkiem.Mają czipy ale te z kolei odczytuje
    się czytnikiem a te z kolei nie wszędzie są
  • szuwary4 09.07.06, 16:16
    No właśnie, proszę wierzyć, że tych kotów naprawdę nie napuszcza nikt na cudze
    ogrodki specjalne po to by się załatwiały na posesji sąsiada a nie opiekuna.
    Koty mają naturę łowców i chodzą gdzie chcą. Kiedy więc pojawia się sąsiad i
    żąda by kot nie wchodził do jego ogródka, to dla właściciela jest to zadanie,
    któremu jak już pisałam - nie jest w stanie sprostać . To sprawia, że włąściciel
    kota ma jeszcze cięższy stres, niż właściciel ogródka nawiedzanego przez niemile
    widzianego czworonoga. I to nieustajacy stres, bo cały czas myśli o tym czy ten
    kot tam przypadkiem nie wszedł, a jak wszedł to czy nie spotka go tam jakaś
    przykrość a nawet śmierć. Jedni bowiem pytają o to czym kota odstraszyć nie
    robiąc mu krzywdy, a drudzy zastanawiają się jak tego kota wyeliminować na
    stałe; czy to przez wywiezienie do schroniska, czy wręcz przez zabicie. Dlatego
    uparcie trwam przy pomyśle, by zainteresować inwestorow budowlanych,
    projektantów osiedli, władze budowlane, radnych, będa na jesieni wybory to
    porozmawiać o tym na spotkaniach przedwyborczych - osiedlami, dla ludzi ze
    zwierzętami i bez zwierząt. Mnie się udało, mam fajnych sąsiadów, ale gdybym
    miała z moimi zwierzętami mieszkać między ludźmi, którzy co chwile przychodzą z
    pretensjami ze mój kot wszedł do ich ogródka i żądają bym coś zrobiła (albo i
    odgrażają się) - to marzyłabym żeby uciec od nich gdzie pieprz rośnie i nie
    miec z nimi nic wspólnego.
  • gabi9917 09.07.06, 13:46
    Jest drugie wyjście podrzuć go do mnie, mnie tam by nie przeszkadzała nadżarta
    mysz(gorzej z ptakiem )Gryzoni u mnie nie brakuje w tej chwili żrą co
    popadnie,za wyjątkiem trujących roślin.Z tym odesłaniem kota to oczywiście żart
    bo to kot który ma właściciela.Obrożę zakłada się przeważnie tylko
    przeciwpchelną tak przynajmniej robi moja koleżanka dodatkowo zakłada wtedy
    dzwoneczek bo nie ma prawie gryzoni a za to jest dużo ptaków.Jeśli jest rasowy
    to może ma wszczepionego czipa.
  • xyz777 09.07.06, 13:52
    Kiedyś rozmawiałam z teściem o starych ludziach. Zatanawiało mnie, dlaczego tak
    niewielu z nich jest pogodnych, życzliwych, serdecznych. Oczywiste, że choroba,
    ból, cierpienie, smutek, itp mają tu swoje niebagatelne znaczenie, ale...
    Mój mądry teść powiedział mi wtedy coś takiego:
    Wiesz, wielu ludzi ma podły charakter, ale potrafi to skutecznie maskować.
    Na starość zapomina o masce...

    Być może panujący teraz koszmarny upał spowodował spadek masek i obnażył
    prawdziwe oblicza niektórych z nas. Warto zapamiętać kto jest kim!
  • podyanty 09.07.06, 14:08
    Swiete slowa!
  • brynia2 09.07.06, 14:16
    xyz777 napisała:

    > Być może panujący teraz koszmarny upał spowodował spadek masek i obnażył
    > prawdziwe oblicza niektórych z nas. Warto zapamiętać kto jest kim!

    Jaki tam upał? Jak ktoś ma paskudny charakter, to zimą też będzie dokuczliwy :-(
    A, pamiętacie Muminkę, której zimą, sąsiadka śnieg przerzucała ze swojego
    ogródka do muminkowego?
    Ludzie są wredni i tyle, a brak tolerancji widać na każdym kroku :-(((
  • joasia72 09.07.06, 14:19
    Tak, wiele w tym wątku złośliwości, jadu, pomówień i braku zrozumienia...
  • xyz777 09.07.06, 14:43
    brynia2 napisała:


    > Jaki tam upał? Jak ktoś ma paskudny charakter, to zimą też będzie dokuczliwy :-
    > (
    > A, pamiętacie Muminkę, której zimą, sąsiadka śnieg przerzucała ze swojego
    > ogródka do muminkowego?

    Nie, nie znam, ale to ciekawy motyw.
    I co? Zasypało domek muminkowej?
    Opowiedz proszę.
  • brynia2 09.07.06, 15:10
    xyz777 napisała:

    > I co? Zasypało domek muminkowej?

    Oj, nie, domu nie zasypano Mumince, ale ta jej sąsiadka, to wybitnie prymitywny
    typ :-(
  • lotoss 09.07.06, 15:47
    Faktycznie, tego kota nie lubie. Moze dlatego ze nie dal sie zaznajomic, albo ze
    sama bede miala dwa u siebie w domu juz niebawem i reaguje podobnie jak one;).
    Moje terytorium i dla innego, obcego drapieznika nie ma miejsca.
    Mieszkam w miejscu gdzie nie czesto widzi sie zwierzeta udomwione chodzace bez
    opiekuna, praktycznie wcale. Oczywiscie bywaja rozne inne w ilosciach mnogich
    poczawszy od saren, a skonczywszy na oposach.
    Moja sasiadka jest bardzo niezadowolona ze ten kot bywa w jej ogrodzie (ma
    jeszcze wiekszego bzika na punkcie ptakow niz ja). Dodam ze ma dwa koty w domu i
    generalnie jest wielka milosniczka zwierzat.
    Zeby bylo wiadomo, wszystkie niemile slowa ktore sa do mnie skierowane nie maja
    zadnego uzasadnienia wedlug mnie i naprawde nie robia na mnie zadnego wrazenia.
    Mozecie sobie pisac, ze jestem okropnym potworem, co wlasciwie nie jest prawda i
    tyle.
    Zalozycielka watku ma prawo nie lubic bywajacych obcych kotow w jej ogrodku.
    Podejrzewam ze to jest malutki obszar zieleni, wiec tym bardziej nie ma zbyt
    duzo miejsca dla intruzow brudzacych jej teren.
  • szuwary4 09.07.06, 16:36
    Myślę,że gdyby Pani Anajka z a c z ę ł a od pytania o odstraszacze zeby
    wyeliminować niepozadane wizyty ze swego ogródka, toby spotkała się może z
    większą wyrozumiałością. Ona jednak zwierza się, że zaczęła od hycla, coby nawet
    się udało, gdyby -jak donosi dalej z nieukrywaną złością- nie ci "dokarmiacze
    biednych kotków," który dobrze zapewne wiedzą, ze schronisko powinno być
    miejscem przechowywania tylko domowych, niewychodzacych kotów, które straciły
    swego opiekuna. Pracownicy schronisk donoszą, że dla kotów wolnożyjących
    zamknięcie ich w schronisku bardzo często kończy się śmiercią ze stresu.
  • lotoss 09.07.06, 17:18
    Moze cos takiego by pomoglo?

    www.drsfostersmith.com/Product/Prod_Display.cfm?pcatid=3461&N=2002+2017
    Jest notka ze mozna uzywac tego preperatu na zewnatrz. Spryskac miejsce gdzie
    koty najczesciej zalatwiaja swoje potrzeby i zobaczyc co bedzie dalej. Jezeli
    dziala, spryskac nastepne i juz, zalatwione. Moze umysla sobie inne miejsce na
    zostawianie niechcianych pamiatek.
  • brynia2 09.07.06, 17:45
    lotoss napisała:

    > Moze cos takiego by pomoglo?

    Weszłam pod ten adres z ciekawości. Jaki piękny kot jest tam na zdjęciu po
    prawej :-)))))
  • gabi9917 09.07.06, 17:53
    Rzeczywiście piękny kot o rzadkim umaszczeniu.Tam reklamują różne rzeczy
    przydatne właścicielom kotów,ale jakie ceny:(

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.