• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Pierwsze zasiewy :))) Dodaj do ulubionych

  • 17.02.03, 07:51
    Czy już coś wysialiście na rozsady? Mój Tatko zasiał selery, a mi tak bardzo
    chce się wiosny, że chyba dzisiaj kupię jakieś nasionka i umieszczę je w
    ziemi. Pochwalcie się, czy coś już u Was rośnie na parapetach?
    Miłego i ciepłego ;))) dzionka.
    Zaawansowany formularz
    • 20.02.03, 11:33
      Z czułością wpominam mój zryw ogrodniczy ze trzy lata temu .
      Naprodukowałam wtedy tyle rozsady żeniszka i aksamitki , że mój malutki
      balkonik tego nie znósł !!! kwitły więc tymi kwiatuszkami balkony sąsiadów i
      było bardzo swojsko.
      Teraz mam nowe mieszkanie , nowy - wielki balkon , ale nie będę sie bawiła w
      zasiewy - postawiłam na byliny !
      Mam nadzieję , że moje funkje , bergenie , bluszcze i wrzosy zniosą zimę w
      dobrej kondycji .
      Jednoroczne kupię w gospodarstwie ogrodniczym blisko domku , zawsze są piekne i
      zdrowe.

      Udanych zasiewów i kwiatków jak dębów
      życzy
      Małgosia
      • 20.02.03, 13:27
        Mam za mało miejsca na parapecie na jakieś bardziej ambitne zasiewy, ale co
        roku obowiązkowo wysiewam(wysadzam?) nasiona rącznika. Lubię patrzeć jak z
        takiego małego orzeszka w ciągu paru miesięcy wyrasta roślina wielkości drzewka.
        Udanych wschodów - Ela
        • 21.02.03, 11:16
          Ja też zawsze wysadzam rącznika. Biorę się za to dzisiaj, oprócz tego kupiłam
          nasiona chmielu japońskiego - miałyście/ mieliście to kiedyś na słonecznym
          balkonie?
          Dorota
          • 21.02.03, 11:51
            Witam!
            Widzę, że coraz częściej sięgacie po ciekawe rośliny. Z pewnością należy do
            nich chmiel japoński. Jest to piękne i rosnące z wigorem pnącze. Niestety u Nas
            uprawiana jako roślina jednoroczna. Nie tylko szybko rośnie, ale ma również
            ogromne do (15cm długości) liście. Polecam odmianę 'Variegatus' o kolorowych
            prążkowanych liściach.. Chmiel ten wymaga żyznego próchniczego podłoża, o
            umiarkowanej wilgotności - najlepiej rośnie w pełnym słońcu lub widnym
            półcieniu. Rozsadę wynosimy na zewnątrz dopiero gdy dobrze się ociepli ale na
            balkonach zwykle nie grożą mu wiosenne majowe przymrozki. Na koniec mała uwaga,
            jeśli kupicie nasiona odmiany pstrolistnej to nie zawsze otrzymacie takie
            dorosłe rośliny, ponieważ nie jest to cecha powtarzająca. Dlatego też najlepiej
            otrzymywać je z sadzonek pobranych z roślin rosnących w szklarni lub oranżerii
            gdzie jest rośliną wieloletnią.
            Powodzenia,
            Jurek
            Nie zapomnijcie o uszczykiwaniu pędów co pobudza go do wypuszczenia pędów
            bocznych dzięki czemu zyskuje na wyglądzie.
            • 21.02.03, 12:54
              Gdzie kupuje się nasionka tego chmielu japońskiego - normalnie w ogrodniczych ?
              Może tez spróbuję w tym roku ?

              Pozdrowienia

              Małgorzata
              • 21.02.03, 14:52
                Nasiona chmielu japońskiego kupiłam w ogrodniczym, pewnie jak to
                pnącze,potrzebuje podpór, trzeba zapytać P. Jerzego.
                W ubiegłym roku (moje pierwsze doświadczenia z balkonem)kupiłam "kompozycję
                pomarańczową". Ale miałam łąkę!Aksamitki, nagietki, cynie i inne.W tym roku
                kupuję gotowe rozsady, przede wszystkim pelargonie bluszczolistne i rabatowe
                oraz heliotrop peruwiański - miałam go w zeszłym roku - pięknie pachnie wanilią.
                Oprócz tego wysiewam w/w chmiel i rącznik.Mam również ochotę na iglak, ale nie
                wiem jaki.Podpowiecie coś?
                Pozdrawiam
                Dorota
                • 03.03.03, 09:18
                  W sobotę zasiałam juz nasionka rącznika z ciemnymi liśćmi( tak fajnie o nim
                  pisałyście ) , chmielu japońskigo i kobea - koleżanka mnie namówiła i czekam na
                  efekty .
                  Wymyśliłam już sobie , że zamocuję sznureczki do balkonu powyżej i w ten sposób
                  stworzę podpory dla (mam nadzieję )bujnie pnących się roslin.
                  Na drugą turę zasiewów mam już nieciepka - odmianę karłową , myślę , że będzie
                  dobry na cześć balkoniku , który pozostaje w półcieniu . Jak sądzicie ?
                  Kiedy patrzę przez okno na zewnątrz , to tak mi smutno , jeszcze wogóle nie
                  widać wiosny , zazdroszczę wszystkim z zachodniej Polski - bo u nich podobno
                  coś drgnęło .

                  Pozdrowienia

                  Małgorzata
                  • 09.03.03, 18:30
                    Mam pytanie naiwne dosc (jak zwykle)- kiedy nalezy
                    uszczykiwac chmiel japonski?
                    Móje roslinki na parapecie maja juz ok. 20 cm wysokosci,
                    ale posiadaja pojedyncze dosc cienkie lodygi. Nigdy tego
                    nie robilem, wiec boje sie, zeby ich nie uszkodzic. Z
                    gory dziekuje za porady.
                    • 12.03.03, 15:46
                      Mam ten sam problem , wprawdzie moje siewki jeszcze tak nie wybujały , ale już
                      wyglądają nieszczególnie - są takie chude !!!
                      Panie Jurku , kiedy je uszczypnąć ? kiedy pikować ?
                      W tym roku tez chcę zastosować doniczki torfowe , ale jak już będę pikowała
                      roslinki .
                      Stan moich zasiewów na dzień 12.03 jest następujacy ;
                      - łany chudego chmielu japońskiego ,
                      - 1 szt kobea ( na wysianą paczkę ) ,
                      - dorodne kiełki jeszcze czegoś ( wygląda jak klonik ) , czego nazwy nie
                      pamiętam !!!
                      W donicach , które zimowały na balkonie jeszcze nie widać ruchu , mam
                      nadzieję , że przezimowały .

                      Powodzenia z roslinami , które slicznie wyglądają na opakowankach , tez mam
                      taka jedna - Zantedeskia - ale nazwę napewno skaleczyłam . Dostałam to coś o
                      wyglądzie trufli w pięknym zestawie ; trufla + porcelanowa miseczka + ziemia w
                      woreczku foliowym i podobno to wszystko = cudowna roślina . Być może , ale
                      narazie siedzi w ziemi już 2 miesiące i nic .

                      Jak coś urośnie to chyba zawyję ze szczęścia.

                      WIOSNA JUŻ JEST!!!
                      • 13.03.03, 07:58
                        malgosiaf napisała:

                        > Mam ten sam problem , wprawdzie moje siewki jeszcze tak nie wybujały , ale
                        już
                        > wyglądają nieszczególnie - są takie chude !!!
                        > Panie Jurku , kiedy je uszczypnąć ? kiedy pikować ?
                        > W tym roku tez chcę zastosować doniczki torfowe , ale jak już będę pikowała
                        > roslinki .
                        > Stan moich zasiewów na dzień 12.03 jest następujacy ;
                        > - łany chudego chmielu japońskiego ,
                        > - 1 szt kobea ( na wysianą paczkę ) ,
                        > - dorodne kiełki jeszcze czegoś ( wygląda jak klonik ) , czego nazwy nie
                        > pamiętam !!!
                        > W donicach , które zimowały na balkonie jeszcze nie widać ruchu , mam
                        > nadzieję , że przezimowały .
                        >
                        > Powodzenia z roslinami , które slicznie wyglądają na opakowankach , tez mam
                        > taka jedna - Zantedeskia - ale nazwę napewno skaleczyłam . Dostałam to coś o
                        > wyglądzie trufli w pięknym zestawie ; trufla + porcelanowa miseczka + ziemia
                        w
                        > woreczku foliowym i podobno to wszystko = cudowna roślina . Być może , ale
                        > narazie siedzi w ziemi już 2 miesiące i nic .
                        >
                        > Jak coś urośnie to chyba zawyję ze szczęścia.
                        >
                        > WIOSNA JUŻ JEST!!!
    • 21.02.03, 13:07
      Potrzebne mu są jakieś podpory czy może rosnąć np. na siatce?
    • 10.03.03, 15:11
      Moje pelargonie mają już po centymetrze wysokości. W tym roku używam po raz
      pierwszy prasowanego podłoża. Jest to sprasowany torf w postaci krążków-
      wiekszych lub mniejszych z zawartościa odpowiednich składników dla fazy
      początkowej kiełkowania. Fajnie to wygląda bo po namoczeniu krążek zaczyna
      pęcznieć do wysokości 5 cm i powstaje taki fajny walec w siateczce. Na środku
      umieszczamy nasionko i tylko trzeba uważać aby podłoża nie przesuszyć. Jak na
      razie sprawuje się dobrze.
      Moje kanny rownież już siedza w ziemi na maj będa juz duże. Tak ciekawie
      opisujecie o chmielu i rączniku, że pewnie zakupię nasionka. A tak wogóle to
      powinnam mieć na wiosnę zakaz wstępu do sklepów ogrodniczych, niestety te
      cebule,kłacza mają tak piękny wygląd na zdjęciach,że nie mogę się oprzeć
      chęci posiadania. To straszne!!!!!!A rzeczywistość okazuje się zupełnie inna.
      Co roku obioecuję sobie ,że w tym to napewno nic nie kupię, no i co? Czy
      miewacie też takie objawy.??
      Pozdrawiam , maniaczka petro
      • 10.03.03, 18:59
        Wiosenna choroba mnie również nie omija. Myślę, że jest nas więcej maniaków
        ogrodniczych. Mam już pełna torebkę nasion, których części prawdopodobnie nie
        wysieję, bo po prostu nie zdążę albo nie będę miała miejsca. Co roku obiecuję
        sobie, że nie będę siała kłopotliwych gatunków kwiatów, tylko same aksamitki,
        maciejki i nasturcje. Kończy się to tak, że wysiewam całe mnóstwo takich, które
        trzeba pikować i w ogóle koszmarnie pielęgnować. Tylko uporowi mojego
        Małegożonka zawdzięczam to, że jeszcze nie jestem szczęśliwą posiadaczką łubinu
        w torebce ze zdjęciem (łubin był taki piękny na tym zdjęciu!), jak również
        agaphantusa, którego już 3 razy kupowałam i ciągle go nie mam. Tak swoją droga
        ciekawe dlaczego? Tak naprawde żaden z kwiatów, tych kupionych w torebce ze
        zdjęciem nie jest szczególnie dorodny. Najlepsze są te dostawane od Mamy i od
        sąsiadów. A jak jest u Was?
        We Wrocławiu o godz. 19 prawie 13 stopni ciepła, to już chyba jest wiosna?
        Pozdrówka
        • 02.04.03, 08:02
          Śmiało z agapantusem! Jestem również chora jak większość piszących ale agapant
          to dobry pomysł . Kup cebulki, daj dobrej ziemi, nie przejmuj się i czekaj na
          cudne niebieskie kwiaty. Przezimuj w chłodnym miejscu a na przyszły rok będzie
          olbrzymi i jeszcze lepiej kwitł. Potrzebuje dużej donicy.
          sukcesów !
    • 10.03.03, 23:51
      Witam serdecznie!
      Oczywiście ja też zaliczam się do tych co mają fioła na punkcie wysiewania i
      obserwowania.Ostatnio wysiałem kwiaty jednoroczne lwią paszczę karłowatą i
      goździk chiński. Również kombinowałem ze selerem drobne nasionka moczyłem przez
      dwie doby i później miałem problem aby je wysiać. Posklejały mi się i takie
      nieciekawe powyrastały dwutygodniowe siewki. Są bardzo słabe. Posiałem 3 dni
      temu jeszcze raz ale już nie moczyłem przynajmniej nie ma żadnego sklejania.
      Za dwa dni będę wysiewać pomidory malinówki nasiona oczywiście własnej
      produkcji.Tak już od 2 lat. Można by powiedzieć po co czy nie lepiej kupić
      gotowych sadzonek. Nie, bo to jest przeze mnie uprawiane i w tym jest wielka
      radość. Może ktoś ma doświadczenie w produkcji rozsady pomidorów. Czytałem
      kiedyś że odmiany karłowe można wysiewać wprost do gruntu. Kiedyś miałem taki
      przypadek że wyrzuucone nasiona z pomidorów pięknie wyrosły na zagonie w
      połowie maja dokładnie to było w zeszłym roku a jakie krzaki wtedy były
      solidne. Czy też ktoś z Was ma doświadczenie w tej sprawie. Z pozdrowieniami -
      Zenon
      • 11.03.03, 09:45
        Dorkasz1 napisała:

        >Tak naprawde żaden z kwiatów, tych kupionych w torebce ze zdjęciem nie jest
        >szczególnie dorodny. Najlepsze są te dostawane od Mamy i od sąsiadów. A jak
        >jest u Was?

        Coś w tym jest, niestety. Największe rozczarowanie przeżyłam kilka lat temu,
        gdy kupiłam torebkę z bulwą rośliny pt. Bletilla. Nazwa przepiękna, zdjęcie
        również - jeśli wiecie jak wygląda storczyk Katleja - to było właśnie coś
        takiego, tylko jeszcze ładniejsze, bo jasnoróżowe. No cacko po prostu.

        Posadziłam w doniczkę na balkonie, ukazał się kiełek, potem dwa lancetowate
        listeczki, na końcu kwiatek. Jeden kwiatek. Śliczny, jasnoróżowy, cacko po
        prostu. Cała roślina miała ze 4 centymetry wzrostu.......... Była mniejsza niż
        przebiśnieg!!!!!

        Po kwitnieniu bulwka zmarniała nieodwołalnie - wtedy nie wiedziałam jeszcze że
        to storczyk ogrodowy i chyba posadziłam w zbyt ciężką ziemię.

        Potem tylko raz udało mi się kupic bulwy bletilli - żadna nie wyrosła, buuuuu.


        W tym roku wysieję (może dziś) aksamitki, minę (śliczne pnącze, polecam) i może
        przypołudnika. Dziękuję za przypomnienie rycynusa - muszę go kupić. Tyle że
        boję się iść do sklepu - domyślacie się dlaczego... ;)))
      • 12.03.03, 16:39
        Już pisałam na temat selerów, że je wysiałam, w wątku o selerze. Otóż wysiałam 20 lutego, a na dzisiaj stan jest taki,
        że wzeszło około 30-40 roślinek, ale niestety nierównomiernie, chociaż równomiernie siałam. Pośrodku doniczki nic, a
        po bokach kilka w jednym miejscu, ?na kupie?. No i mają po dwa malutkie listeczki i ok. 1 cm wysokości. Ale się tym nie
        przejmuję, bo nie pierwszy raz siałam selery. Teraz trzeba dość dużo podlewać, żeby nie wyschły. Jak już będą
        miały po 4-6 listków, będzie za co chwycić, to je przepikuję dość rzadko, na taką głębokość, żeby wystawały tylko
        liścienie. No i po 15 maja do gleby. Natomiast pomidory też wysieję do doniczki po 20 marca, a potem przepikuję. Ale
        na pomidory to ja mam na działce foliówkę, gdzie świetnie rosną w foliowych pierścieniach, wypełnionych ziemią
        kompostową z torfem. W zeszłym roku zebrałam ze 20-30 kg! Była to odmiana Krakus, pyszna, dla mnie rewelacja, w
        tym roku też ją mam.
        --
        Tyle do zrobienia, a tak niewiele czasu.
        • 12.03.03, 23:41
          penutka napisała:

          > Już pisałam na temat selerów, że je wysiałam, w wątku o selerze. Otóż
          wysiałam
          > 20 lutego, a na dzisiaj stan jest taki,

          Witam! Ja to wszystko wiem ja seler wysiałem 24 lutego ale był wcześniej
          moczony przez 2 doby z tym iż był trochę posklejany i w sumie szybko wzszedł
          ale też i zszedł 3 dni temu wysiałem bez namoczenia. Czekam cierpliwie. A swoją
          drogą w zeszłym roku miałem piękny seler który przetrzymałem do końca stycznia.
          oczywiście w garażu. Nie stworzyłem mu najlepszych warunków trochę przez
          niedbalstwo ale i tak piękny i dorodny był a jaki smak i zapach nie mogła się
          nadziwić moja żona która w ogóle nie lubi ogródka. Zastanawiam się nad tym co
          piszesz że pikujesz selery dopiero kiedy mają 4 lub 6 liści czy tak zawsze
          robisz? Co do pomidorów to ja je wysiewam do skrzyneczki i później jak mają
          pierwszy liść właściwy to pikuje do doniczki. A wracając od selera w jakiej
          temperaturze trzymasz selery? Z pozdrowieniami - Zenon.


          > że wzeszło około 30-40 roślinek, ale niestety nierównomiernie, chociaż
          równomie
          > rnie siałam. Pośrodku doniczki nic, a
          > po bokach kilka w jednym miejscu, ?na kupie?. No i mają po dwa malutkie
          listecz
          > ki i ok. 1 cm wysokości. Ale się tym nie
          > przejmuję, bo nie pierwszy raz siałam selery. Teraz trzeba dość dużo
          podlewać,
          > żeby nie wyschły. Jak już będą
          > miały po 4-6 listków, będzie za co chwycić, to je przepikuję dość rzadko, na
          ta
          > ką głębokość, żeby wystawały tylko
          > liścienie. No i po 15 maja do gleby. Natomiast pomidory też wysieję do
          doniczki
          > po 20 marca, a potem przepikuję. Ale
          > na pomidory to ja mam na działce foliówkę, gdzie świetnie rosną w foliowych
          pie
          > rścieniach, wypełnionych ziemią
          > kompostową z torfem. W zeszłym roku zebrałam ze 20-30 kg! Była to odmiana
          Kraku
          > s, pyszna, dla mnie rewelacja, w
          > tym roku też ją mam.
          • 13.03.03, 18:25
            Zenonie, co do selerów, to pisząc o listkach, miałam na myśli liścienie +
            liście. Pisałam to spontanicznie i nie zastanawiałam się nad fachowym,
            botanicznym nazewnictwem. Czyli pikuję te selery, gdy mają 2 liścienie i 2-4
            liście. Podobnie pomidory. Robię tak dlatego, że wcześniej są bardzo delikatne
            i bałabym się je uszkodzić. A rosną nad podziw dobrze, szczególnie pomidory.
            Podobnie robiła przez kilkanaście lat moja zmarła Mama i również miała świetne
            rezultaty. A rośnie to wszystko w dobrze ogrzewanym mieszkaniu w bloku, gdzie
            zawory na kaloryferach to pieśń przyszłości (może w tym roku). Zauważyłam
            jeszcze, że do sadzenia trzeba wybierać z rozsady rośliny najdorodniejsze, bo z
            trudem ratowane, marne, marnie też później rosną. Pozdrawiam
            --
            Tyle do zrobienia, a tak niewiele czasu.
        • 14.03.03, 00:39
          penutka napisała:

          > Już pisałam na temat selerów, że je wysiałam, w wątku o selerze. Otóż
          wysiałam
          > 20 lutego, a na dzisiaj stan jest taki,
          > że wzeszło około 30-40 roślinek, ale niestety nierównomiernie, chociaż
          równomie
          > rnie siałam. Pośrodku doniczki nic, a
          > po bokach kilka w jednym miejscu, ?na kupie?. No i mają po dwa malutkie
          listecz
          > ki i ok. 1 cm wysokości. Ale się tym nie
          > przejmuję, bo nie pierwszy raz siałam selery. Teraz trzeba dość dużo
          podlewać,
          > żeby nie wyschły. Jak już będą
          > miały po 4-6 listków, będzie za co chwycić, to je przepikuję dość rzadko, na
          ta
          > ką głębokość, żeby wystawały tylko
          > liścienie. No i po 15 maja do gleby.
          Natomiast pomidory też wysieję do doniczki
          > po 20 marca, a potem przepikuję.

          Witam Penutko!
          Czy możesz dokładniej opisać foliowe pierścienie i czy pomidory wkładasz pod
          folię? Z pozdrowieniami - Zenon

          Ale
          > na pomidory to ja mam na działce foliówkę, gdzie świetnie rosną w foliowych
          pie
          > rścieniach, wypełnionych ziemią
          > kompostową z torfem. W zeszłym roku zebrałam ze 20-30 kg! Była to odmiana
          Kraku
          > s, pyszna, dla mnie rewelacja, w
          > tym roku też ją mam.
    • 12.03.03, 17:45
      słuchajcie, znów mam bagażnik pełen róż. Mój mąż teraz to już napewno zabierze
      mi kartę kredytową. O rety co robić!!!!!!!!
      • 12.03.03, 22:25
        Jak na laika przystalo popelniam blad za bledem.
        Aktualnie mam pelne parapety siewek, ktore wymagaja
        przepikowania, ale mieszkanie jest jakie jest, co
        oznacza, ze nie jest z gumy. Najchetniej cos juz bym
        ulokowal na dzialce, ale pogoda nadal nie sprzyja, a
        wlozonej pracy szkoda.
        Mam chmiel japonski, kobee, kilka rodzajow niecierpka,
        krzew Mojzesza, konwalie, nolane, racznika i mikolajka
        alpejskiego. Jak sadzicie, czy ktores z tych roslin mozna
        juz wsadzic do gruntu?
        • 13.03.03, 09:51
          Witam na forum Gazety!
          W naszych warunkach klimatycznych nie można, i dlatego tym niecierpliwym
          polecam wykonanie niewielkiej przydomowego szklarenko-inspektu. Po prostu
          kupujemy profile aluminiowe L, następnie szkło komorowe, zwane poprawnie
          poliwęglanem komorowym. Przy odrobinie umiejętności możemy z tego złożyć
          świetny inspekt. Aby ochronić rośliny przed mrozem kupujemy kabel grzejny o
          niewielkiej mocy. Jak już mamy paluchy w plastrach, a inspekt jest gotowy
          należy go ustawić przy cieplej południowej ścianie (zawsze musi mieć on
          możliwość wietrzenia, w mojej pustej o tej porze szklarni lutowe słońce może
          podnieść temperaturę nawet do 40C!), ale przedtem wykopujemy dół na 40cm
          głęboki, wielkości inspektu, wewnątrz wykładamy go styropianem tak 3 cm
          grubości (Jego „podłogę” też) i wypełniamy taką styropianową trumienkę żyzna
          ziemią. W ziemi zakopujemy również kabel grzejny tak na około 20 cm pod
          powierzchnią. Uwaga kable grzejne włączamy tylko w tedy, gdy zapowiadają
          znaczne spadki temperatury!
          Pozdrowienia,
          Jerzy Woźniak
      • 02.04.03, 08:15
        A ja z różami radzę sobie tak. - Miałam piękną na wysokim pniu. Oczywiście
        padła, ale ma mnóstwo dzikich odrostów, które zresztą pięknie kwitną. / chyba
        multiflora/ W lipcu, sierpniu chodzę wzdłuż mojej uliczki i wypatruję kto ma
        najpiękniejsze odmiany. Nikt nie odmawia gałązki. Oczkuje to mój sąsiad.
        Teraz z niepokojem czekam co zakwitnie bo już nie pamiętam od kogo , gdzie
        zaoczkowane. Oczkowanie nie jest trudne, tylko te kolce.
        mam najcudniejsze róże a ile odmian a wszystko własciwie na jednym olbrzymim
        krzaku. Nie wyrzucajcie dziczek! Naucz męża oczkować. pa
    • 13.03.03, 09:38
      Dorkasz1 napisała:

      >Tak naprawde żaden z kwiatów, tych kupionych w torebce ze zdjęciem
      nie jest szczególnie dorodny. Najlepsze są te dostawane od Mamy i od sąsiadów.
      A jak jest u Was?
      Skuszona pięknym zdięciem kupiłam cebulki tygrysówki, zgodnie z przepisem
      użycia wysadziłam do ogrodu, o dziwo wzeszły w terminie wszystkie, dostały duże
      nabrzmiałe pąki - z niecierpliwością czekałam na piękne jak z obrazka
      kwiaty..............i się doczekałam.Kwiaty owszem piękne,ale były zawsze tuż
      przed kwitnięciem albo zaraz po.Ich piękno mogłam ocenić po oklapniętych i
      zwiotczałych płatkach.Podejrzewam, że ich rozkwit nie trwa nawet cały dzień, bo
      zdarzyło się,że wieczorem jednego dnia były pąki,a na drugi dzień po południu
      już bylo po wszystkim. W ten sposób tygrysówka wyleczyła mnie z kupowania
      wszystkiego co wpadnie w oczy.Teraz, żeby nie ulegać pokusom, gdy wybieram się
      do sklepu, to biorę wyliczone pieniądze np. 5zł i kupuję to co potrzebuję,
      dzięki temu mam mniej pracy i wyrzutów sumienia.
    • 13.03.03, 12:15
      Wykiełkowa mi 1 rącznik ,kobea 1 szt, czekam na 3 pozostałe, i chmiel, ale z
      niego raczej nic nie będzie. Ma cienkie łodygi i mimo,że przywiązałam każdą z
      nich do patyczka, to widzę jak marnieje zamiast dalej bujać.Chyba jednak
      zasadzę później fasolkę, a może polecacie jakieś inne pnącze. Muszę z jednej
      strony odgrodzić balkon od sąsiadów, bo nie tolerują mojego kotka, który
      uparcie chce się tam dostać.Poza tym oni mają papugi i stach pomyśleć, co by
      było gdyby przylazł z piórkami na pyszczku...
      • 13.03.03, 12:29
        Polecam zwykły wilec - rosnie bardzo szybko, a jak ma co jeść i co pić, to
        zdumiewa ogromem liści i ilością kwiatów.

        Wysiewa się go.... nie wiem kiedy - u mnie sam się wysiewa. W zeszłym roku miał
        łodygi grubości centymetra i liściory jak kapusta.
        • 13.03.03, 13:23
          piasia napisała:

          > Polecam zwykły wilec - rosnie bardzo szybko, a jak ma co jeść i co pić, to
          > zdumiewa ogromem liści i ilością kwiatów.
          >
          > Wysiewa się go.... nie wiem kiedy - u mnie sam się wysiewa. W zeszłym roku
          miał
          >
          > łodygi grubości centymetra i liściory jak kapusta.

          Czy wilec może być na słonecznym balkonie?
          • 14.03.03, 07:52
            switdor napisała:
            > Czy wilec może być na słonecznym balkonie?

            Może, tylko wymaga ciągłego podlewania. Rano będzie pełen pięknych różowych i
            fioletowych kwiatków, potem one więdną na słońcu, ale cała roślina jest ładna.
    • 13.03.03, 21:24
      Widze, ze nie tylko ja mam problem z chmielem, byc moze
      tegoroczne nasionka nie sa najwyzszej proby. Jakos mi
      jednak szkoda go wyrzucac, wiec jeszcze poczekam i mimo
      braku miejsca dam mu jeszcze troche czasu. Ziemie mam
      napewno dobra, bo wszystkie inne roslinki ,meznieja" w
      oczach i tylko ten bidulek jakis taki rachityczny.
      Jedna roslinke nawet uszczyknalem, ale wcale nie wyglada
      lepiej, choc gorzej tez nie.
      • 20.03.03, 10:29
        Mój też jest rachityczny , ale w tym tygodniu już go przepikuję do doniczek
        torfowych . To samo zrobie z kobeą ( 2 szt ) i tym co tam jeszcze wyrosło
        mizernego .

        Wracając do naszych wcześniejszych rozmów dot. roślinek lepiej wyglądających na
        obrazku niż w naszych uprawach - moja podobna do trufli zantedeskia coś
        wypuściła - to znaczy , że zawsze trzeba mieć nadzieję !

        Jak stan waszych wysiewów ?

        M.
        • 20.03.03, 17:07
          W przeciwienstwie do chmielu, u mnie kobea jest
          wyjatkowo dorodna 3 szt. Jest jednak nastepna porazka.,
          Milek alpejski (klacze), ani mysli kielkowac (2,5
          tygodnia) w przeciwienstwie do krzaku Mojzesza, ktory ma
          juz 40 cm i wlasnie dzis w nagrode dostal znacznie
          wieksza doniczke.
          No coz sinusoida, ale i tak jestem zadowolony, bo cos
          sie jednak udalo. :-)
          • 31.03.03, 20:01
            Witam wszystkich! Ja tez posialam kwiatki. Sa to lobelia zwisla ( odpukac,
            rosnie slicznie:)), lobelia stroiczka( ktora jak sie pokazala tak po kilku
            dniach niestety zmarniala, moze dlatego, ze wysialam ja w tekturowych
            opakowaniach po jajkach:() kobea ( z 8 ziaren 5 wzeszlo) i drobniutka zolta
            aksamitka ( sieje ja co roku i wysadzam w ogrodzie, przepieknie sie krzewi i
            dodaje lekkosci na rabacie). Na wysianie czekaja jeszcze byliny, ale z tym to
            nie mam zadnych doswiadczen. Kupilam nasina, bo gotowe rozsady sa niestety
            stosunkowo drogie a miejsca do nasadzen mam mnostwo. Zaryzykuje, moze cos z
            tego mi urosnie. Acha czy kobee sie uszczykuje?Moje roslinki maja po dwa
            liscienie i po dwa listki. Kiedys tez z nia eksperymentowalam, ale urosla do 50
            cm i stanela, o kwitnieniu nie bylo co marzyc. No i tak na zakonczenie z tymi
            wiosennymi odwiedzinami w sklepach ogrodniczych tez mam problem:))))A ze mna
            moj maz, ktory po raz kolejny wysluchuje ze to juz naprawde byl ostatni zakup
            nasionek.Pozdrawiam wszystkich
            • 01.04.03, 13:34
              flavia123 napisała:

              > Witam wszystkich! Ja tez posialam kwiatki. Sa to lobelia zwisla ( odpukac,
              > rosnie slicznie:)), lobelia stroiczka( ktora jak sie pokazala tak po kilku
              > dniach niestety zmarniala, moze dlatego, ze wysialam ja w tekturowych
              > opakowaniach po jajkach:() kobea ( z 8 ziaren 5 wzeszlo) i drobniutka zolta
              > aksamitka ( sieje ja co roku i wysadzam w ogrodzie, przepieknie sie krzewi i
              > dodaje lekkosci na rabacie). Na wysianie czekaja jeszcze byliny, ale z tym to
              > nie mam zadnych doswiadczen. Kupilam nasina, bo gotowe rozsady sa niestety
              > stosunkowo drogie a miejsca do nasadzen mam mnostwo. Zaryzykuje, moze cos z
              > tego mi urosnie. Acha czy kobee sie uszczykuje?Moje roslinki maja po dwa
              > liscienie i po dwa listki. Kiedys tez z nia eksperymentowalam, ale urosla do
              50
              >
              > cm i stanela, o kwitnieniu nie bylo co marzyc. No i tak na zakonczenie z tymi
              > wiosennymi odwiedzinami w sklepach ogrodniczych tez mam problem:))))A ze mna
              > moj maz, ktory po raz kolejny wysluchuje ze to juz naprawde byl ostatni zakup
              > nasionek.Pozdrawiam wszystkich

              Ponownie witam!
              Do tego postu dodam pare pytan:
              1.co zrobic z bylina, ktora wzejdzie w domu, a na opakowaniu napisane jest, ze
              na miejsca stale wysadzac np. w lipcu. Czy mloda roslinke dalej trzymac w
              doniczkach w domu, czy mozna wyniesc na ogrod
              2.oczywiscie znow weszlam do ogrodniczego :). Kupilam kielkujace: nawloc,
              tojad,przetacznik,orlika, mikolajka,rozchodnik czerwony,gipsowke i
              liliowce.Roslinki sa w foliowych torebkach z garscia ziemi.No i co teraz? Czy
              moge je juz posadzic( pan w sklepie kazal przechowac w ciemnym pomieszczeniu(?)?
              a jesli sadzic to czy te bialo-zielone lodyzki, ktore juz widac schowac pod
              ziemia,czy dac je wyzej( boje sie, ze zmarzna).
              3.kupilam tez nasina (bulwki wlasciwie) liatry ( ladnie wygladala na
              zdjeciu:)).Sa bardzo suche. Czy moczyc je przed sadzeniem?
              Czekam na rady. Z gory za nie dziekuje. Prosze napiszcie zanim te kielkujace(a
              schowane w garazu) mi nie "zejda". Pozdrawiam. Za oknem caly czas sloneczko i
              zyc sie chce:)))))))))
              • 02.04.03, 09:22
                flavia123 napisała:


                > 1.co zrobic z bylina, ktora wzejdzie w domu, a na opakowaniu napisane jest,
                ze na miejsca stale wysadzac np. w lipcu. Czy mloda roslinke dalej trzymac w
                > doniczkach w domu, czy mozna wyniesc na ogrod

                Póki zimno - to w domu. A jak tylko się ociepli - to na ogród, niech złapie
                trochę słońca i powietrza. Bo inaczej będzie chuda cienka i blada, albo ją
                zeżrą mszyce i przędziorki.

                > 2.oczywiscie znow weszlam do ogrodniczego :). Kupilam kielkujace: nawloc,
                > tojad,przetacznik,orlika, mikolajka,rozchodnik czerwony,gipsowke i
                > liliowce.Roslinki sa w foliowych torebkach z garscia ziemi.No i co teraz? Czy
                > moge je juz posadzic( pan w sklepie kazal przechowac w ciemnym pomieszczeniu

                Zapomniał dodać że w chłodnym, żeby nie rosły w tych woreczkach, bez światła,
                bo się wyciągną jak kłąki ziemniaczane.

                Mogę Ci coś doradzić? raczej nie kupuj roślinek w foliowych woreczkach, które
                musisz jeszcze przechowywać. Kupuj gotowe bylinki w doniczkach - dostaniesz je
                w każdej szkółce i w większości sklepów ogrodniczych. Poszukaj w książce
                telefonicznej "Szkółek roślin ozdobnych" - tam kupisz taniej zdrowe,
                zahartowane rośliny, które możesz po prostu na razie ustawić w ogródku, a jak
                będzie stosowna pogoda, nastrój i czas to przesadzisz do ziemi.

                > ?
                > a jesli sadzic to czy te bialo-zielone lodyzki, ktore juz widac schowac pod
                > ziemia,czy dac je wyzej( boje sie, ze zmarzna).

                Daj je wyżej - ale na razie jeszcze przechowaj w chłodnym pomieszczeniu, przez
                parę dni, póki się trochę nie ociepli. Jak zobaczysz, że w ogrodzie z ziemi
                wyłażą już wszystkie możliwe pędy, to znaczy, że można sadzić prawie wszystko,
                a byliny na pewno.

                > 3.kupilam tez nasina (bulwki wlasciwie) liatry ( ladnie wygladala na
                > zdjeciu:)).Sa bardzo suche. Czy moczyc je przed sadzeniem?

                Zamocz je w roztworze grzybobójczym (jakakolwiek zaprawa nasienna). Liatra
                rzeczywiście świetnie wygląda! I ładnie się sama rozsiewa.


                Pozdrowienia, oby było już jak najszybciej ciepło!!!!!!!!
                • 02.04.03, 10:25
                  Piasiu , dziekuje za odpowiedzi i rady, Rzeczywiscie nie kupie juz takich
                  roslin w woreczkach. Co do zaprawy grzybobojczej to czy np. miczyki przed
                  sadzeniem tez zaprawic? W ubieglym roku wsadzilam do ziemi- nie dosc, ze pozno
                  wzeszly to jeszcze chorowaly - mialy zolte liscie i niektore nie zakwitly.
                  Pozdrawiam.
                  • 02.04.03, 12:34
                    Pomóżcie bardzo początkującej "balkonowej ogrodniczce"!

                    Zasiałam lobelie i petunie w niskich skrzyneczkach - na dno rzuciłam warste
                    keramzytu, a w ziemi są nasionka. Co dalej z nimi robic jak juz wzejdą??? na
                    czym polega PIKOWANIE i czy moje petunie i lobelia wymagają pikowania? nie
                    chcialabym zmarnowac roslinek (o ile w ogole cokolwiek mi wyrosnie...). Teraz
                    obficie je podlałam, przykryłam folią, ustawiłam na dość słonecznym parapecie
                    i ... czekam. Mam jeszcze wsiane nasturcje po 3 nasionka w pudełeczkach po
                    serku. Co z nimi? Wyjaśnijcie mi proszę, ale tak łopatologicznie co i kiedy
                    dalej robic z moimi zasiewami.

                    chciałabym jeszcze posiać mały warzywniaczek na balkonie - koperek,
                    szczypiorek, bazylia, mięta. Jak postępować z tymi warzywkami/ziołami? czy mogę
                    posiać je bezpośrednio do gruntu? a jeśli tak to kiedy? jeśli nie - to jak
                    właściwie postąpić?

                    Będę baaaaardzo wdzięczna za wszelkie rady!
                    Pozdrawiam.
                    • 03.04.03, 10:24
                      agus7 napisała:

                      > Pomóżcie bardzo początkującej "balkonowej ogrodniczce"!
                      >
                      > Zasiałam lobelie i petunie w niskich skrzyneczkach - na dno rzuciłam warste
                      > keramzytu, a w ziemi są nasionka. Co dalej z nimi robic jak juz wzejdą??? na
                      > czym polega PIKOWANIE i czy moje petunie i lobelia wymagają pikowania?

                      Ha! Wszystko na opak! ;))))

                      Lobelie i petunie wysiewa się najpóźniej na początku marca, do małych
                      pojemniczków, najlepiej nasionka wymieszac z piaskiem, bo są bardzo drobne, i
                      jak sypnie się za dużo, to będzie problem.

                      Kiedy wykiełkują i mają po dwa-trzy listeczki, trzeba przygotować sobie więcej
                      pojemniczków, lupę, zaostrzony patyczek i dodatkowo relanium na uspokojenie.
                      Zaczynamy PIKOWANIE:
                      Delikatnie podważamy mikroskopijne roślinki i sadzimy je do przygotowanych
                      pojemniczków w rozstawie ...hmmm.... a gdzieś tak około 3x3 cm, żeby miały
                      trochę luzu. Niech sobie rosną w tych pojemniczkach, w maju przyjdzie czas, by
                      przesadzić je na miejsce stałe.

                      Bez pikowania roślinki wysiane gęsto (przy tak drobnych nasionkach to
                      nieuniknione) wyrosną w gęsty las cienkich, słabych niteczek. Można je
                      poprzerywać, ale wtedy ryzykujesz uszkodzenie korzonków.

                      Możesz tez po wykiełkowaniu zrobić im pikowanie do kolejnych skrzyneczek.


                      >Teraz
                      > obficie je podlałam, przykryłam folią, ustawiłam na dość słonecznym parapecie
                      > i ... czekam.

                      Przede wszystkim zdejmij folię! Na słonecznym parapecie pod folią robi się
                      sauna i wszelkiego rodzaju pleśnie mogą hulać do woli i w konsekwencji
                      zniszczyć kiełkujące roślinki.

                      > Mam jeszcze wsiane nasturcje po 3 nasionka w pudełeczkach po
                      > serku. Co z nimi?

                      Czekać aż wyrosną. W maju przesadzić do ziemi. Nasturcję można siać
                      bezpośrdenio do ziemi w ogródku, nie tzreba się z nią cackać w domu, więc w
                      przyszłym roku odpuść sobie sianie nasturcji do pojemniczków -będziesz miała
                      mniej podlewania zasiewów na parapecie. Aha - nasturcja ma miłą cechę - potrafi
                      się sama wysiać, więc w przyszłym roku moze wcale nie będziesz musiała jej siać.

                      Inne rady - kupując nasionka dokładnie czytaj kiedy się je wysiewa i gdzie -
                      czy bezpośrednio do gruntu, czy np. "w marcu do skrzynek". Te drugie odpuść
                      sobie na razie. A już jak zobaczysz napis "wymaga pikowania" to omijaj szerokim
                      łukiem. Lepiej zaufać ogrodnikom i kupic gotowe rośliny, odchowane i kwitnące -
                      oni naprawdę mają lepsze warunki do rozmnażania kwiatków.

                      > chciałabym jeszcze posiać mały warzywniaczek na balkonie - koperek,
                      > szczypiorek, bazylia, mięta. Jak postępować z tymi warzywkami/ziołami? czy
                      mogę posiać je bezpośrednio do gruntu? a jeśli tak to kiedy? jeśli nie - to
                      jak właściwie postąpić?

                      Rozumiem, że chcesz zioła z nasion - postępuj dokładnie wg instrukcji na
                      opakowaniu albo idź na łatwiznę i kup (w markecie albo w ogrodniczym) gotowe
                      zioła w doniczkach i przesadź je do większych doniczek. Powinny Ci służyć
                      przynajmniej przez jeden sezon.

                      Pozdrowienia.
                      Jak czegos nie będziesz wiedzieć - pytaj. W miarę możności pomogę.
                      • 03.04.03, 10:54
                        Piasiu! Jesteś kochana! Dzięki za dotychczasowe rady i proszę o więcej!

                        Wyszłam na straszną dyletantkę ;)))
                        Ale ... trochę się wytłumaczę. Postępowałam MNIEJ WIĘCEJ według przepisów na
                        opakowaniach nasionek... a okazuje się że to jednak nie tak być powinno. Co
                        najlepiej zrobić teraz, żeby uratować moje roslinki? (już zaczynają kiełkowac! –
                        odpukac!).

                        A gdybym PRZEPIKOWAŁA je do tych skrzynek, w których maja być docelowo na
                        balkonie? I trzymała je nadal w mieszkaniu na parapecie aż do „zimnej Zoski”?
                        dobry pomysł?

                        Dodam jeszcze że po 8 latach bez balkonu moim marzeniem było hodowanie roslinek
                        z nasionek, fascynuje mnie obserwowanie jak budzą się do życia :) i dlatego nie
                        chcialam kupować gotowych sadzonek.

                        Serdecznie pozdrawiam i czekam na dalsze cenne wskazówki.
                        • 03.04.03, 13:02
                          agus7 napisała:

                          >już zaczynają kiełkowac!

                          A to dobrze, bo zrozumiałam, że dopiero wysiałaś.

                          > A gdybym PRZEPIKOWAŁA je do tych skrzynek, w których maja być docelowo na
                          > balkonie? I trzymała je nadal w mieszkaniu na parapecie aż do „zimnej Zos
                          > ki”?
                          > dobry pomysł?

                          Niezły! Tak można. One nie będą az tak ładne jak te ze szklarni i inspektów,
                          ale WŁASNE, na własnej, hehe, piersi wyhodowane, a wiem jaka to satysfakcja.

                          > Dodam jeszcze że po 8 latach bez balkonu moim marzeniem było hodowanie
                          roslinek
                          >
                          > z nasionek, fascynuje mnie obserwowanie jak budzą się do życia :) i dlatego
                          nie chcialam kupować gotowych sadzonek.

                          Absolutnie zrozumiałe, aczkolwiek czasem sobie odpuszczam taki pomysł, bo jak
                          mi kiełkuje 1/20 wysianych nasion to ręce opadają...
                          • 03.04.03, 13:50

                            > Absolutnie zrozumiałe, aczkolwiek czasem sobie odpuszczam taki pomysł, bo jak
                            > mi kiełkuje 1/20 wysianych nasion to ręce opadają...
                            A już myślałam, że tylko ja tak mam. Odnoszę wrażenie,że parę lat wstecz
                            kiełkowało blisko 100% nasion. Teraz co posieję to jakeś cienkie, rachityczne
                            albo z całej paczki urosną 3 rośliny. Doszło do tego, że zbieram własne nasiona
                            pietruszki, kopru, sałaty itd. i te o dziwo wschodzą pięknie. Pomału odchodzę
                            od samodzielnych sadzonek, wolę kupić gotowe, może mniejsza satysfakcja, ale
                            większa pewność, że coś w ogrodzie zakwitnie.
                            Ela
                            • 03.04.03, 16:19
                              W zasadzie problem mam dokladnie odwrotny. Z nasion
                              roslinki wykielkowaly bardzo obficie, choc oczywiscie nie
                              potrafie tego opisac w procentach. Poniewaz zaczelo to
                              przerastac moje mozliwosci lokalowe, czesc roslin i to
                              glownie cebul lub klaczy musialem wywiezc na dzialke i
                              posadzic do gruntu. Niestety widzac pogode jaka jest,
                              musze sie pogodzic z nieuchronnymi stratami i to
                              materialu drozszego od nasion. Zakladam moze troche
                              naiwnie, ze tym ktore przetrwaja, juz nic nie bedzie w
                              stanie zaszkodzic. Generalnie jednak kupowanie gotowych
                              sadzonek, a nie nasion wydaje sie byc pomyslem znacznie
                              bardziej roztropnym.
    • 06.04.03, 17:40
      Witam !
      Chcę się podzielić również swoimi spostrzeżeniami i doświadczeniami na temat
      czy kupować gotowe sadzonki, czy po prostu wysiewać i obserwować pikować,
      pielęgnować. I tak naprawdę dużo czasu poświęcać. Przyznam że na logikę to tak
      wychodzi iż jest prościej kupić gotowe. Ale nie o to chodzi. Sam doświadczam
      tego uczucia kiedy nasiona kiełkują i ja to obserwuję krok po kroku dalej jak
      wzrastają i dbam o nie to mam jakby większy sentyment do tych roślin czy nie
      jest to prawdą. I dobrze że ktoś wysiał nasturcje do pojemnika niech patrzy na
      tą roślinkę i pielęgnuję ją . Trzeba pamiętać aby później zahartować przed
      wysadzeniem do gruntu. Sam ostatnio na higienicznych chusteczkach
      podkiełkowałem kilka nasion ogórków a wczoraj dałem do małych doniczek.
      Pomyślicie po co przecież można w maju i do gruntu. Nie ja chcę inaczej w maju
      chcę mieć sadzonki które będą zahartowane i to z nasion wykiełkowanych własnym
      sumptem. Z pozdrowieniami - Zenon
      • 07.04.03, 09:45
        Jak będziesz przesadzać te swoje ogóreczki do gruntu, to rób to bardzo, ale to
        bardzo delikatnie. Ogórki mają niesłychanie wrażliwe korzenie, i dlatego ich
        się nie przesadza - żeby nie uszkodzić korzonków. Mój nieodżałowany profesor od
        warzywnictwa mówił, że można je ewentualnie wysiewać do skorupek po jajkach i
        przy przesadzaniu - lekko zgnieść skorupkę. Wtedy nie było jeszcze doniczek
        torfowych.

        Dodam, że za to pomidory mają odwrotny problem - każde przesadzanie powoduje
        gwałtowny rozwój korzeni, dlatego nie wolno ich przesadzać więcej niż trzy
        razy, bo zakłócone zostaną proporcje między dołem a górą rośliny. I może się
        okazać, ze wyrosną nam rachityczne krzaczki, za to z korzeniami jak legendarna
        rzepka....
    • 07.04.03, 14:10
      Witam Piasiu!
      Dzięki za cenne wskazówki, ogórki są już w doniczkach i mam nadzieję że z całą
      ostrożnością przesadzę je do gruntu. Natomiast pomysł z siewem ogórków do
      skorupek od jajek jest b. interesujący. Kto wie czy nie skorzystam z niego. A
      co do pomidorów to mam zamiar siewki niebawem wysadzać do doniczek. Jeżeli masz
      doświadczenie o podłożu dla nich. To proszę napisz. Będę Tobie wdzięczny.
      Pozdrawiam - Zenon.
      Ps. Na forum poruszam ten problem w poście.
      • 28.04.03, 21:03
        Wasze ogórki już pewnie wielkie jak dynie :))), ale chciałam się podzielić
        doświadczeniem mojego Tatka. Od wielu lat wysiewa po 3-4 nasionka do
        pojemniczków po małej śmietanie, kiedyś w takich kwadratowych pojemniczkach
        były serki homogenizowane. Gdy wyrosną liście właściwe i widać co z nich
        będzie, uszczykuje (nie wyrywa!) te najsłabsze i zostawia 2 najsilniejsze.
        Podrośniętą pięknie rozsadę podlewa, czeka aż woda wsiąknie i wysadza
        delikatnie przyciskając boki pojemniczka. Od kilku lat Tatko produkuje rozsadę
        również do mojego inspektu. Czasem się zdarza, że na 15 pojemniczków 1 się nie
        przyjmie, ale myślę że winne temu są raczej mrówki, które uwielbiają mój
        inspekt.
        Pozdrawiam wiosennie i ciepło.
        MJocie, w Parku Południowym śpiewają słowiki...
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.