• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

PORADY - odmiany drzew owocowych

    • 12.10.06, 09:31
      Tak sobie myślę i myślę i wymyśliłam, że może dałoby się zaszczepić na
      jednym drzewie 2 odmiany jabłoni, takie żeby sie zapylały. Strasznie
      głupi pomysł, czy realne to jest?
      • 12.10.06, 10:11
        Witam,
        teoretycznie jest to możliwe - musiałyby to być 2 odmiany o dokładnie tej samej
        porze kwitnienia, a do tego wzajemnie bez przeszkód się zapylające.
        Pozdrawiam
    • 14.10.06, 22:51
      Witam!
      Dopiero urządzam swój mały sad i planuję właśnie jakie drzewka posadzić.
      Chciałabym mieć wszystkiego po trochu :-). Jest to jednak działka letniskowa i
      bywać tam będę jedynie w weekendy.
      Działka położona jest koło Nowego Wiśnicza, zimą śniegu po pas więc szukam drzew
      mrozoodpornych. Ziemia - zbita, ciężka, nie znam się, ale kiedyś było tam pole
      uprawne a ostatnio...pastwisko. Ph tylko sprawdziłam i ma 6,8.
      Poczytałam forum i nie tylko i oto co wybrałam:
      * czereśnia - Rivan
      * wiśnia - Sabina (ale niewiem czy znajdę) jak nie to Pandy 103
      * śliwy - Węgierka Dąbrowicka i Renkloda Ulena (może jeszcze Mirabel z Nancy jak
      znajdę)
      * grusze - Faworytka i Komisówka
      * jabłka - z tym największy problem bo jest ich tyle odmian....
      Jabłonie chcę 3. Narazie wybrałam tylko papierówkę. Chodzi mi o słodkie dla
      dzieci. Ja bardzo lubię Goldeny ale wyczytałam że są wrażliwe na mróz :( Albo
      Mcintosh i Starking - są jeszcze takie jabłka? Proszę mi coś doradzić...
      Czytałam o Jonagold, Sawa - ale nie znam tych jabłek.

      Co Pan sądzi o takim zestawieniu? Czy mogą rosnąć te drzewka obok siebie?
      I co dodać do ziemi teraz przy sadzeniu?

      Pozdrawiam,
      Katarzyna
      • 14.10.06, 23:20
        Witam, droga Katarzyno,
        na początku pomińmy jeśli mogę prosić to Pan i Pani, bo zauważyłem że na forum
        wszyscy piszą bezpośrednio (taki zwyczaj, nie wiem dlaczego). Jeśli chodzi o pH
        jest wręcz idealne dla Twoich drzewek. Wybór odmian też bardzo mi się podoba.
        Dorzucę jednak parę uwag. Zacznijmy od czereśni. Rivan to jedna z
        najwcześniejszych odmian, bardzo dobrze plonuje, pod warunkiem jednak że będzie
        miała zapylającą ją odmianę. Doradzam więc posadzenie obok drugiego drzewka,
        najlepiej odmiany Vega. Dodatkowo sprawisz tym radochę dzieciakom bo Vega ma
        jasne i bardzo słodkie owoce, dojrzewające ok. 3-4 tygodnie po Rivanie.Pamiętaj
        jednak o tym, że owoce Rivana są ulubione przez szpaki (być może konieczna
        będzie siatka na to drzewo).Wiśnia Sabina też jest dobrym wyborem - ale uwaga
        na autentyczność odmiany (często bywa podrabiana przez szkółkarzy- zwróc uwagę
        na etykietę przy drzewku). Do śliw nie mam uwag, tylko licz się z tym, że
        Renkloda zacznie owocować dopiero w 3-4 roku. Z gruszek - te dwie odmiany będą
        dobre. A z jabłonkami będzie faktycznie problem - ale proponuję napisz co
        zamierzasz robić z owocami - czy tylko do jedzenia bezpośrednio czy też
        planujesz krótkie przechowywanie, a może przetwory?
        Pozdrawiam serdecznie
        • 15.10.06, 11:14
          Dziękuję serdecznie za szybką odpowiedź :-)

          Co do czereśni - zależało mi na wczesnej odmianie ze względu na robaki :( (Wolę
          ich nie widzieć.) Więc Rivan lub Burlat. I OK - posadzimy jeszcze Vega.

          Z Sabiny chyba jednak zrezygnuję albo kupię w przyszłym roku, bo w szkółce do
          której się wybieram jej nie ma. Mają Kelleris16, North Star i Pandy (chcę
          odmianę do jedzenia)
          Oto ich strona:

          www.szkolka-ochmanow.pl
          Jabłka - hmm.... dla maluchów lepiej słodkie i miękkie do bezpośredniego
          zjedzenia. Dobre na kompoty i musy. A sama wolę twarde jabłka, lekko kwaskowate.
          Więc może drugie takie.... No i papierówka!
          Lista odmian w cenniku detalicznym.

          Aha - czy na podkładki też zwracać uwagę?
          • 15.10.06, 12:10
            Witam,
            no więc przejrzałem ofertę i tak:
            szkoda że o ile jest duży wybór letnich jabłek o tyle mały zimowych, ale - z
            letnich Oliwka Żółta, jesienne Lired i Delikates. Z zimowymi mały kłopot, bo
            podane odmiany wymagają jednak co nie co ochrony; Masz do wyboru: Szampion,
            Jonagold i Golden Delicious. Brak podkładki M9 - szkoda bo byłaby idealna na
            Twoją ziemię, trudno zdecyduj się na M26. I najważniejsze wybierz drzewka
            jednoroczne z uformowaną koronką (w ostateczności dwuletnie).
            Pozdrawiam
    • 16.10.06, 23:52
      Witaj :)))
      Szukam dużych śliw. Jedną z nich napewno będzie Ulena.
      Kiedyś u dziadka jadłam śliwki tej samej wielkości
      tylko że czerwone.Nie znam nazwy. Mieszkam na górnym śląsku.
      Czy to wogóle dobry wybór? Do około 35cm ziemia jest dobra
      czarna potem piaski i glina.
      Jeszcze jedno.Mieszkałam kiedyś w Katowicach.Miałam tam przy domu
      posadzoną wiśnie.Jej pień nie przekraczał 70cm.Cała miała ok 170-180cm!
      Korona była taka szeroka jak ona sama. Była piękna.Wyglądała jak bonsai.
      Wyprowadzałam się pod koniec listopada. Wiosną chciałam ją zabrać,
      ale już mnie ktoś uprzedził.Nie znam nazwy,bo to był prezent.
      Chciałabym taką i tutaj koło domu.Możesz pomóc?


      --
      Szczęście to nic innego jak dobre zdrowie i krótka pamięć.
      • 17.10.06, 08:25
        Witaj :)))
        Pierwsza zagadka (ta ze śliwą) jest dość prosta - to także renkloda. Renkloda
        Althana. Obie renklody możesz oczywiście posadzić, pamiętaj jednak (już o tym
        pisałem w innych postach), że rozpoczynają owocowanie późno - w 4-5 roku po
        posadzeniu. Z dużych węgierek może być President, Empress, Oneida.
        Gorzej z tą wiśnią - szkoda że ją straciłaś. Podałaś zbyt mało danych do
        identyfikacji odmiany i trudno będzie pomóc.
        Pozdrawiam serdecznie
        • 17.10.06, 11:46
          Serdecznie dziękuję.Też tak myślałam,że ta druga to
          Renkloda. Pytałam dlatego,że w punkcie ogrodniczym
          gdzie ostatnio byłam powiedziano iż nie ma odmiany
          czerwonejRenklody:(
          O wisience wiem tylko tyle co pisałam. Był to prezent.
          Rosła tam w Katowicach 10 lat i co roku ładnie owocowała.
          Owoce miała większe niż moja obecna Łutówka,ale to też zależy
          przecież od wielu czynników jakie są owoce.
          Cudownie taka wyglądała wiosną.

          Pozdrawiam serdecznie
          --
          Szczęście to nic innego jak dobre zdrowie i krótka pamięć.
          • 17.10.06, 22:40
            Proszę bardzo. A z tymi punktami sprzedaży drzewek bardzo różnie bywa....
            Pozdrawiam
    • 18.10.06, 19:32

      Witam
      Może pomożesz mi w ustaleniu gatunku gruszy , posadzona w drugiej połowie lat 70
      owoce ma baryłkowate nie podłóżne, zielone ,gdy dobrze dojrzeją leciutko
      złociste i duże jak pięść , późna , dopiero teraz zerwana , musi poleżakować ok.
      2-3 tygodni.
      Nie jest to napewno Klapsa , i była kupiona w szkółce co na tamte czasy było
      rzadkością
      • 18.10.06, 19:42
        Witam,
        bez zdjęcia będzie trudno - mogę strzelać?
        Może to być Triumf Packhama (sądząc po wielkości i kształcie), ale równie
        dobrze mogę się całkowicie mylić.
        Pozdrawiam
        • 23.10.06, 16:08
          Może trochę więcej szczegółów? Chodzi mi o dokładny kształt (kulistoowalny?)i
          rumieniec (czerwony, rozmyty?)
          Pozdrawiam
    • 23.10.06, 18:11
      podkladek, na ktore sa szczepione odmiany jablonek.

      Chce posadzic dwie odmiany jablonek ( mysle raczej o starych odmianach) ale
      zeby bylo to jablonki rosnace w starym stylu, tj. duzo drzewo a nie krzaczek
      jablkowy ... jakich podkladek szukac i gdzie? Wiekszosc odmian jest na
      niskorosnacych podkladkach szczepiona, powoli sie poddaje.

      Pozdrawiam

      --
      Złośliwość to duch krytyki, a krytyka rodzi postęp i uświadomienie - T.Mann
      • 23.10.06, 19:33
        Witam Dakusiu,
        takie jabłonki w "starym stylu" muszą być szczepione na siewce antonówki -
        niestety zmartwię Cię, bardzo nieliczni szkółkarze się tym zajmują ( z reguły
        na zamówienie). Spróbój tutaj:
        grzywaszkolka.pl.testy.strefa.pl/
        pozdrawiam serdecznie
        • 23.10.06, 19:35
          Przepraszam za "byka" w wyrazie spróbuj
          • 23.10.06, 21:34

            --
            Złośliwość to duch krytyki, a krytyka rodzi postęp i uświadomienie - T.Mann
    • 26.10.06, 10:23
      Chciałam jeszcze zapytać jaka jest różnica między podkładkami śliwy: Ałycza a
      Węgierka Wangenheima ?
      I co to za jabłoń Katja ?
      • 26.10.06, 19:57
        Witam,
        Ałycza a dokładnie siewki ałyczy stosowane są jako podkładki dla śliw i moreli
        i są podkładkami generatywnymi. Odmiany uszlachetnione na siewkach ałyczy
        charakteryzują się dość silnym wzrostem i niestety dużą zmiennością, również
        jeżeli chodzi o zrastanie się z niektórymi odmianami śliw (np. renklodami),
        brzoskwiń i moreli. Natomiast siewki Węgierki Wangenheima stosowane są głównie
        jako podkładki dla śliw, są cenione za słabszy wzrost drzew (odmiany rosną o
        ok.20% słabiej na WW niż na ałyczy), wcześniej wchodzą w okres owocowania i
        lepiej plonują. Jak chcesz jeszcze więcej informacji zachęcam do zaglądania do
        podręczników szkółkarstwa sadowniczego.
        Pozdrawiam
      • 26.10.06, 20:04
        A i jeszcze jabłonka Katja. To bardzo ciekawa odmiana letnia jabłoni. Choć
        owoce może nie są rewelacyjnie smaczne (po prostu smaczne)to wyróżnia się
        wysoką plennośćią i dość dużą zdrowotnością. Także spokojnie można ją polecić
        na ogródki działkowe. Owoce są średniej wielkości, bardzo ładnie wybarwione,
        nie opadają i można je przetrzymać na drzewie do pełnej dojrzałości
        (konsumpcyjnej).
        Pozdrawiam
        • 27.10.06, 11:30
          Wielkie dzięki!
          A czy Katja obok Antonówki to dobre połączenie? czy należałoby jeszcze coś posadzić?
          Aha - i czy wiśnia Pandy jest samopylna?
          • 27.10.06, 13:34
            Antonówka nie jest dobrym zapylaczem dla Katji - konieczne są drzewka innej
            odmiany np. James Grieve, Oliwka Zółta. Podobnie jest z wiśnią Pandy - bez
            zapylaczy nie będzie owocowała. Zapylacze dla niej to Nefris, Łutówka ,
            Kelleris 16.
            Pozdrawiam
    • 26.10.06, 13:25
      No! I mam wreszcie sad!!!
      Podlewam go teraz troskliwie, a na wiosnę zobaczę ile przeżyło i będę
      przycinać, pryskać i nie wiem co jeszcze, jejku - ile to roboty, ile nowości i
      ile.. radości!
      A jak będą problemy (a pewnie będą jakieś) to znowu się zgłoszę!
      Serdeczności
      • 26.10.06, 20:05
        Brawo! Czekam wiosną na wiadomości.
        Pozdrawiam serdecznie
      • 27.10.06, 15:50
        Ja tez pragne podziekować za pomoc:-) Wczoraj zasadziłam Ligola i G. delicious
        (takie po prostu pani miała w sklepie), ale dzięki Twoim radom, nie dałam sobie
        wcisnąć nieodpowiednich odmian. Czy to dobre odmiany, dowiem się za parę lat.
        Na wiosnę trzeba będzie odświeżyć wątek, bo przecież będą pewnie konieczne
        jakieś zabiegi typu: strzyżenie, golenie i nawożenie. A może już teraz podpowiesz, jakie i kiedy stosowac nawozy, czy opryski od chorób?
        pozdrawiam
        • 27.10.06, 19:00
          Oczywiście do tematu wrócimy koniecznie - nie trzeba będzie czekać do wiosny,
          od czego są długie zimowe wieczory? :) Teraz już drzewa wchodzą w spoczynek,
          więc z nawożeniem i zabiegami poczekaj do przedwiośnia. Koniecznie natomiast
          zabezpiecz drzewka przed mrozami (kopczyki i osłonki). Życzę powodzenia i
          czekam na wiadomości
          Pozdrawiam serdecznie
    • 27.10.06, 16:03
      niestety nienajlepsze;
      ale te owoce pożółkły wreszcie :)
      pozdrawiam- Jola

      www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/8cfcab1ccccd6c65.html
      www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/7253ff0a6c4fe0e1.html
      jeśli to faktycznie pigwa
      • 27.10.06, 19:05
        Nienajlepsze zdjęcia czy owoce? Bo do zdjęć trudno mieć zastrzeżenia. To
        odmiana Leskovac.
        Pozdrawiam
        • 27.10.06, 21:23
          z tymi zdjęciami to miałam na myśli, że może niezbyt wyrażne te kolory ;

          czyli , że to pigwa ? odmiany Leskovac- pierwsze słyszę- ciekawa nazwa- gdzieś
          się z Czech wywodzi ?

          ale z pestek to nie można tego rozmnożyć?;
          bo to w ogóle ładne drzewo jest-
          pozdrawiam :)
          ps.
          a owoce faktycznie raczej niejadalne
          • 27.10.06, 22:12
            Nie,to serbska odmiana handlowa. Owoce powinny mieć kwaskowaty, soczysty i
            lekko aromatyczny miąższ. Dojrzewa w drugiej połowie październiika. Podobno ze
            względu na dużą zawartość pektyn, nadaje się doskonale na galaretki. Skórka
            tylko powinna być bardziej żółtawa (złocista).
            Pozdrawiam
            • 28.10.06, 07:54
              tak, skórka jest taka właśnie, na zdjęciach nie jest to dobrze widoczne,
              jeszcze sporo owoców jest niedojrzałych;
              dziękuje i pozdrawiam- Jola
              • 28.10.06, 12:28
                A do czego wykorzystujesz owoce pigwy? Osobiście polecam jako dodatek
                (konfitury, do herbaty, podobno wychodzi też dobra nalewka).
                Pozdrawiam
                • 28.10.06, 12:49
                  no właśnie myślalam o nalewce, tylko mam problem z owocami;
                  ta pigwa to rosnie u kogoś w ogrodzie i może się odważę , żeby poprosić o pare
                  owoców;
                  ale nie wiem dlaczego w ogóle pigwę to sobie wyobrażałam bardziej gruszkowatą,
                  choć faktycznie w książce czytałam , że rożne ma te owoce :)

                  acha i myslałam też , że jest tak aromatyczna i pachnąca jak owoce pigwowca- ale
                  jego to chyba nic nie przebije :)
                  • 28.10.06, 13:01
                    To prawda, więcej odmian ma owoce wydłużone, "gruszkowate" (tym łatwiej poszło
                    z identyfikacją), jak również są odmiany bardziej aromatyczne (Champion,
                    Portugalia).
                    Pozdrawiam
                  • 28.10.06, 19:55
                    > acha i myslałam też , że jest tak aromatyczna i pachnąca jak owoce pigwowca-
                    al
                    > e
                    > jego to chyba nic nie przebije :)


                    Dlaczego tak uważasz?? Ja mam pigwę i pigwowca - pigwowiec może się schować
                    jeśli chodzi o aromat. Koszyk pigwy ustawiony w kuchni sprawia, że pachnie w
                    całym domu a smaku galaretki z niczym nie daje się porównać. Moim zdaniem
                    pigwowiec to tylko namiastka prawdziwej pigwy (choć zaznaczam, że ja mam tę
                    bardziej gruszkowatą, dojrzewa też chyba wcześniej - już zapakowana do słoików:)
                    • 09.12.06, 18:22
                      Dopiero teraz przeczytałam o tej pigwie- kocie_behemocie- szkoda , że nie wiesz
                      co to za odmiana a jeszcze ważne w jakiej części Polski;

                      i chcę w związku z tym spytać pomologa czy pod Lublinem jest sens zawracać sobie
                      głowę pigwą;
                      znalazłam fajną stronę szkółkową i jeśli w Karczmiskach mają szkółki to może-
                      (choć te Karczmiska to mają fajne położenie , to jest niedaleko Kazimierza
                      Wielkiego),
                      a moja działka jest usytuowana na wzniesieniu i w przewiewie i prawdę
                      powiedziawszy zimą to jeszcze mi nic nie wymarzło, wiosną tak

                      link do szkółek, podaję bo są tam opisy zwięzłe i niezłe i w ogóle to mnie tez
                      bardzo zaintrygowały grusze azjatyckie
                      grzywa.szkolka.w.interia.pl/stare_odmiany.htm

                      ----
                      dagmargallery.republika.pl
                      • 11.12.06, 00:01
                        Witaj,
                        oczywiście warto spróbować z ta pigwą nawet pod Lublinem - ryzyko zawsze
                        istnieje, ale patrząc na zmieniający się klimat...
                        A co do grusz azjatyckich - jest tak samo wielu zwolenników jak i przeciwników
                        ich smaku. Są to po prostu owoce bardzo soczyste i z reguły mało słodkie, tak
                        więc są tacy co okreslają je "bezsmakowymi". Wybór nalezy do Ciebie.
                        Pozdrawiam serdecznie
    • 16.01.07, 10:17
      Witam bardzo miło :-) Odświeżę nieco temat, bo pomyślałam sobie ostatnio, że
      miło byłoby mieć sad owocowy.... Nie mam o tym zielonego pojęcia i chciałabym
      prosić o kilka rad. Chciałabym, żeby był to sad w dawnym stylu, z dużymi
      drzewami i starymi odmianami. Wiem już, gdzie szukać takich sadzonek, ale nadal
      nie wiem, jakie to powinny być odmiany. Co do jabłoni - jednej jestem pewna:
      szara reneta. Jak dobrać drugą odmianę? Lubię jabłka winne i bardzo soczyste,
      raczej twarde, ale nazwy, które znajduję w ofertach szkółek nic mi nie mówią.
      Grusze... Z dzieciństwa pamiętam smak gruszek, którymi częstował mnie dziadek.
      Były boskie! Mówiono o nich "williams", ale taka nazwa nie pojawia się w
      ofertach, które przeglądałam. Są podobne, ale czy to to samo? Tamta gruszka
      była soczysta, tak cudowna, że sok spływał po brodzie, twardawa i słodka.
      Kolor: złoto - czerwony. Najlepsze były te przyniesione z przechowalni.
      Czereśnie: lubię te czarne, wielkie, soczyste. Bez robali :-) I do tego jakaś
      pięknie kwitnąca wiśnia (może być mniejszych rozmiarów). Tyle wystarczy mi do
      szczęścia. Acha, do gruszki chyba powinnam mieć jakąś drugą, czyż nie? I
      jeszcze kilka pytań technicznych: czym różnią się od siebie podkładki, na
      jakich szczepi się drzewka? Co oznaczają te dziwne numerki i literki? W jakiej
      odległości sadzić drzewka, żeby miały wystarczająco dużo miejsca i nie
      przeszkadzały sobie, jak już urosną (za jakieś 100 lat...)? I czy na wiosnę
      można sadzić - podobno najlepiej jesienią, po opadnięciu liści? Pozdrawiam,
      Kaśka
      • 17.01.07, 08:29
        Witam serdecznie Kasiu i dziękuję za odświeżenie tematu :). Taki typowy dobór
        odmian starych, a ciekawych przygotuję Ci później - teraz odpowiedzi na Twoje
        pytania.
        Szara reneta dostępna jest nie tylko w szkółkach wyspecjalizowanych w produkcji
        drzewek starych odmian - spotkasz ją także na rynku, z tym że wiosną w ogóle
        będzie problem z kupnem drzewek, o tej odmianie nie wspominając. Co do gruszki
        tak Williams zwana inaczej i prawidłowo 'Bonkreta Williamsa' to prawdopodobnie
        (sądząc z Twojego opisu) gruszka za która tęsknisz. Bardzo wartościowy, i mocno
        wybarwiony jest jej sport 'Red Williams' - smak w zasadzie ten sam ale za to
        owoce z intensywnym czerwonym rumieńcem. Co do doboru zapylaczy, też w kolejnym
        poście (jak bedziesz jeszcze zainteresowana) chetnie napisze. Potrzebuję od
        Ciebie tylko kilku danych - w sumie ile to ma być drzewek i jaką powierzchnią
        dysponujesz? No i ostatnie Twoje pytanie: te magiczne cyferki przy nazwie
        podkładek. Najczęściej jest to skrót czy też pierwsza litera oznaczająca
        miejsce wyhodowania czy otrzymania danej podkładki, a cyfra jest najczęściej
        kolejną porządkową np. M9 oznaczana pierwotnie jako EM IX oznacza że ta
        podkładka pochodzi ze stacji doświadczalnej w East Malling (Anglia) i została
        opisana jako 9 z kolei w danej serii. Oczywiście nie jest tak zawsze, ale to
        prawie reguła. A więc czekam na podanie ilości drzewek które chcesz posadzić,
        wielkie dzięki za ten post i pozdrawiam serdecznie
        Piotr
        • 17.01.07, 09:09
          Witaj Piotrze! Dziękuję za tak szybką odpowiedź :-) Mylę, że gruszki mojego
          dziadka były ani chybi tą odmianą "red williams" - bo miały cudowne rumieńce!
          No cóz, moja działka to 30 arów gołej ziemi (dosłownie!!! po jesiennych
          robotach budowlano - drogowych nie ostało się ani źdźbło trawy:-( ). Właściwie
          to piękny, równy kwadrat pola. Okolice Krakowa - tak pomiędzy Krakowem a Skałą.
          Czyli Jura. Wieje jak diabli. Ale działka piękna i słoneczna. Przede mną qpa
          pracy. Drzewa owocowe planuję posadzić od strony południowo - wschodniej i
          wschodniej. Dwie jabłonie, dwie grusze i czereśnia. Wiśnie tylko dla kwiatów,
          nie mam w planach robienia wiśniówki, pozostawiam to mojemu tacie :-)
          Chciałabym, aby pomiędzy drzewami owocowymi była piękna, zielona murawa - co
          początkowo nie będzie trudne(znaczy się, o tym się dopiero przekonam, ale to
          całkiem inny problem), ale w miarę jak będą rosły... Dlatego chcę posadzić je w
          takich odległościach , żeby potężniejąc nie zagłuszyły trawy. Co tam jeszcze...
          Oczywiście, liczę się z tym, że takiego prawdziwego sadu doczekają się chyba
          dopiero moje wnuki (to za jakieś trzydzieści lat ;-)), ale może mnie też uda
          się usiąść w cieniu jabłoni i zjeść parę winnych jabłek... Acha - w najbliższej
          okolicy MNÓSTWO starych sadów owocowych, rośnie w nich chyba wszystko, co tylko
          wymyślił człowiek. To tyle, jeśli chodzi o moje plany. Zmartwiłeś mnie
          wiadomością, że na wiosnę nie dostanę drzewek - znaczy, że z moim sadem mam
          czekać do jesieni? A co do podkładek - czym one się różnią między sobą i jakie
          to ma znaczenie, na jakiej szczepione są drzewa? I to już tyle ode mnie, chyba
          i tak za dużo, jak na jednego człowieka :-) Pozdrawiam serdecznie, Katarzyna.
          • 17.01.07, 14:27
            Witaj ponownie :)
            Jeżeli chodzi o sprawę różnic pomiędzy podkładkami - różnią sie one od siebie
            siłą wzrostu, a dokładniej siłą wzrostu odmian na nich uszlachetnianych. W
            przypadku sadownictwa towarowego, gdzie zależy nam na jak największym
            zaoszczędzeniu miejsca i powierzchni na której sadzimy drzewa ma to bardzo duze
            znaczenie. W przypadku nasadzeń amatorskich już mniejsze. Jeżeli chodzi o
            jabłonie najlepiej wybrać drzewa na podkładce M9, ewentualnie M26. W twoim
            przypadku unikaj podkładek P22, P16, P14. Grusze kup na gruszy kaukaskiej, na
            pigwie raczej sobie daruj (ma dość duże wymagania glebowe). Czereśnia też
            pewnie ma być wysoka - pozostaje więc podkładka czereśnia ptasia klon F12/1.
            To tyle na temat podkładek. Jeżeli chodzi o odmiany... Jabłoń koniecznie ma
            być 'Szara Reneta' (szkoda bo jest dość wrażliwa na mróz, ale jak będą takie
            zimy jak ta...:)), do tej Renety może inna - 'Królowa Renet', też stara, dużo
            smaczniejsza i co najważniejsze będzie dobrym zapylaczem. Grusze - skoro ma być
            Bonkreta Williamsa to jako najlepsze do niej będą albo letnia 'Faworytka' albo
            późnojesienna 'Komisówka'. Obie kupisz bez problemu, bo z kolei z tymi
            wymienionymi jabłoniami będzie spory ambarans (szkółki specjalizujące się w
            starych odmianach). No i zostaje czereśnia - niestety gatunek również prawie
            całkowicie obcopylny jeśli mówimy o starych odmianach. Potrzebne będą więc 2
            drzewa, ale co to jest w przypadku tak smacznych owoców :). Z tych starych
            odmian o bardzo ciemnych, słodkich i smacznych owocach polecam odmiany 'Czarna
            Późna', 'Starking Hardy Giant'czy choćby odmianę 'Gubińska Czarna'. Pytałaś
            Kasiu jeszcze o kupno tych drzewek. Nie ma co ukrywać na jesieni wybór jest
            duży - teraz pozostały resztki, które jeszcze podejrzewam nie są w najlepszym
            stanie po tych temperaturach (nie wszyscy niestety przetrzymują drzewka w
            chłodni, tak jak powinni). A sadzisz drzewa na lata - poczekaj moze jednak do
            jesieni. Wtedy wybór będzie większy, a Ty jeszcze lepiej przygotujesz sie do
            zakupu.
            Pozdrawiam serdecznie
            Piotr
            • 17.01.07, 15:01
              Bardzo wielkie dzięki :-) Ja - proszę bardzo - mogę zrezygnować z szarej renety
              (jeśli taki z nią kłopot), wystarczy mi "Królowa Renet"(piękna nazwa!), jeśli
              tylko będę mogła z niej piec szarlotki. I co wówczas do niej w parze? (ale nie
              na parze, drugi gatunek wolałabym spożywać na surowo:-) ). Co do czereśni to
              tłuką mi się gdzieś w zakamarkach pamięci nazwy "sercówka" i "majówka". Czy Ty
              coś wiesz na ich temat? A może to te, o których piszesz, tylko fachowo nazwane?
              W każdym razie tak mówiło się u moich dziadków na te wielkie, soczyste, czarne
              czereśnie. Co do zakupu drzewek, to oczywiście poczekam. Wiem, że ogród zakłada
              się powoli, nie mam zamiaru się spieszyć. I bardzo Ci dziękuję za Twoje rady -
              niesamowicie mi pomogłeś. Jeszcze tylko jedno pytanie - czy na temat pięknie
              kwitnących wiśni też mógłbyś mi coś podpowiedzieć, czy to już nie Twoja
              działka? Pozdrawiam Cię serdecznie, Kaśka.
              • 19.01.07, 21:51
                A gdzie mieszkasz? Bo u mnie we Wrocławiu na ogródku (osłonięte stanowisko)
                rośnie przedwojenna szara reneta. Przeżyła wszystkie zimy od wojny.
                • 24.01.07, 09:50
                  Mieszkam w okolicach Krakowa, waściwie na Jurze. Wszystkie stanowiska w moim
                  ogrodzie są niestety nie osłonięte :-( Zakładm ogród od podstaw. Od gołej
                  ziemi. W pobliskim ogrodzie mojej teściowej stare renety też przeżyły
                  zeszłoroczną zimę, ale w lecie nie owocowały. A pomolog zamilkł i milczy jak
                  zaklęty... Nie wiem nadal, co ewentualnie do Królowej Renet i nie wiem nic o
                  tych wiśniach kwitnących :-( pomologu! pomocy! Kaśka
                  • 24.01.07, 13:49
                    Jestem, jestem Kasiu i pamiętam - ale też i znam dobrze rejony w których
                    mieszkasz i mam już wątpliwości co do Królowej Renet. To odmiana nie tylko
                    wrażliwa na mróż, ale także wymagająca żyznych, a przede wszystkim ciepłych i
                    osłoniętych stanowisk. Linki do szkółek ze starymi odmianami już masz (to
                    właściwie wszystkie liczące się). Pytanie tylko jaki będzie wybór jesienią 2007
                    roku. Myślę, że do tego czasu warto odłożyć tą dyskusję, bo możemy się tu
                    nadyskutować a potem się okaże że wyboru nie będziesz miała właściwie zadnego.
                    Wracając do tematu czereśni - obie nazwy które podałas to nazwy potoczne. Nazwa
                    sercówki to okreslenie pomologiczne grupy odmian czereśni o miękkim i
                    delikatnym miąższu (w odróżnieniu od chrząstek, których miąższ jest jędrny,
                    chrąstkowaty i twardy). Drugie określenie podane przez Ciebie, czyli majówki to
                    potoczna nazwa grupy najwcześniej dojrzewających odmian czereśni. Głównie
                    dotyczyło dwóch starych odmian Francuskiej Wczesnej (znanej w Polsce jako
                    Koburska Majowa) oraz Królowej Majówek (choć dziś wiemy że właściwa nazwa to
                    Majowa Wczesna). Obu zresztą nie polecam - wyraźnie bowiem ustępują wczesnej
                    odmianie Rivan. No i na koniec te pięknie kwitnące wisnie. Jeżeli maja to być
                    odmiany de3serowe to polecam następujące - Turgieniewka, Northstar, Minister
                    Podbielski i Kerezer. Te właśnie, oprócz owoców wyróżniają się gronami wręcz
                    przepięknych kwiatów wiosną. Omijaj Łutówkę z uwagi na ogołacanie się pędów
                    (kwiaty choć atrakcyjne są zbyt luźno ułożone na pędzie). No a najładniej
                    kwitną drzewa wisni dzikich gatunków, ale o tym jeszcze Ci napiszę.
                    Pozdrawiam serdecznie
                    • 25.01.07, 09:45
                      Piotrze, jesteś WIELKI! dzięki Tobie mój sad rośnie i potężnieje z dnia na
                      dzień (mimo tych śniegów kopnych ...) Jesień mówisz. No dobrze, niech będzie
                      jesień. Nie wiedziałam, że to tak może być z tymi ofertami. Trochę mnie to
                      martwi, ale na razie nie będę się tym przejmować. Poczekamy do ...
                      października? To odpowiednia jesień, tak myślę. Za wiśnie bardzo dziękuję i
                      pozdrawiam cieplutko (choć zimowo :-)) Kaśka
                      • 28.01.07, 20:11
                        Witaj Piotrze,
                        niedawno kupilismy z mezem dzialke czesc postanowilismy przeznaczyc na sad
                        (okolo500 m kwadratowych|), aktualnie nie ma tam nic! jest to teren
                        przekwalifikoway z gruntow rolnych (laka)na budowlane. Dzialka znajduje sie nad
                        morzem 800m do morza z tej strony oslonieta lasem oddalonym o jakies 400m.
                        Jednak w poblizu znajduje sie jezioro Liwia Luza, i czasem wieje. Wychowywalam
                        sie na Kurpiach i tam panowal inny mikroklimat :( teraz nie wiem co moglabym tu
                        zasadzic i jak przygotowac grunt pod sad. Moze jakies sprawdzone linki z
                        informacjami dla początkujacych? Do jesieni mam jeszcze troszke czasu ale...
                        sam rozumiesz, ze to nie takie hop siup. Moj maz wspomina cos o ogrodzie
                        pietrowym ale ja chyba na marchewke znajde inne miejsce a tu ewentualnie
                        altanke przewiduje. Nie potrzebujemy duzej ilosci ilosci drzewek ale milobybylo
                        konfitury robic z wlasnych :) a maz z jablek uwielbia Ligole. Za kazda pomoc
                        bede wdzieczna.
                        Pozdrawiam Barbara Ewa
                        • 29.01.07, 08:37
                          Witaj,
                          tak na początek - odległość od morza i jeziora jest bardzo niewielka - napewno
                          panuje tam bardzo charakterystyczny mikroklimat i obawiam się niekonicznie
                          sprzyjający uprawie roślin sadowniczych. Ale od początku nie będziemy się
                          martwić - lepiej przystąpić do działania. Piszesz, że postanowiliście
                          przeznaczyć na sam sad 500 m2. To naprawdę dużo i można drzewka i krzewy
                          owocowe spokojnie i ładnie rozplanować na takiej powierzchni - pytanie tylko
                          jak zamierzasz późniejsze zbiory spożytkować (tzn. chodzi mi o to żebyś nie
                          wpadła w pułapkę nadprodukcji słoików jesienią :)). Oczywiście z drugiej strony
                          nie ma to jak własne konfitury i soki. Ale zanim do nich dojdziemy i coś w
                          ogóle zbierzemy minie trochę czasu - na początek przygotowanie gleby pod sad.
                          Dobrze by było, gdybyś w wolnej chwili sięgnęła po jakikolwiek podręcznik do
                          sadownictwa (np. prof. S. Pieniążka), bo to temat - rzeka i wymaga bardzo
                          dokładnych i szczegółowych wyjaśnień. Postaraj się poszukać też w necie
                          podstawowych wiadomości z zakresu sadownictwa, lub dołącz do użytkowników
                          portali specjalistycznych, gdzie będziesz mogła systematycznie i krok po kroku
                          poszerzać wiedzę z tego zakresu. A wracając do ogrodu - od czego zacząć? Od
                          analizy gleby i określenia poziomu wody gruntowej (w Twoim przypadku to drugie
                          jest bezwzględnie konieczne, z uwagi na bliskość dużych zbiorników wodnych).
                          Nie wszystkie gleby nadają się pod rośliny sadownicze, a już napewno nie dla
                          wszystkich gatunków. Powinnaś znać zarówno zawartość składników mineralnych
                          zawartych w glebie, jak i jej odczyn (kwasowość), zeby móc właściwie ją
                          przygotować przed sadzeniem drzew. Nie przejmuj się - taką odkrywkę glebową
                          (badania pwg)wykonujemy z reguły tylko raz - na początku przed sadzeniem drzew.
                          Badanie gleby na zawartość skł. odżywczych najwyżej raz na 3-4 lata. Zajmują
                          się tym Stacje Chemiczno-Rolnicze, gdzie należy oddać próbki glebowe. Kiedy je
                          pobieramy? Najlepiej wczesną wiosną, tuż po obezchnięciu gleby. Do jesieni więc
                          nie tylko rozplanujesz właściwie kwaterę z drzewkami i krzewami, ale zdążysz
                          także przygotować glebę (właściwe nawożenie). Od tego należy zacząć. A teraz
                          prośba do Ciebie - napisz proszę, co zamierzacie robić z owocami i jakie owoce
                          lubicie (nie tylko odmiany - głównie gatunki np. czy krzewy też mają być).
                          Pozdrawiam serdecznie
                          Piotr
                          • 31.01.07, 17:36
                            Witaj,

                            co do ulubionych owocow to jablka, gruszki, wisnie, sliwki a z krzakow to czana
                            porzeczka i aronia :) Jablka (maz uwielbia Ligole,papierowki) to raczej tak na
                            biezaco do spozycia i troszke do suszenia na wigilie, pare sloikow do ciasta.
                            Gruszki tylko do jedzenia mniam :) wisnie to oprocz jedzonka jeszcze
                            wisnioweczka, sliwki jedzonko i konfiturki :)porzeczki jesli sie nie da zjesc
                            to soczek tak jak aronia.
                            Analize zrobimy napewno :) dzieki w ogole nie pomyslalam, przez kilka lat to
                            byl nieuzytek trzeba to sprawdzic i cos z tym zrobic :)
                            Dzieki za wskazanie lektury mam ferie to bede mala co robic :)
                          • 31.01.07, 17:40
                            Jeszcze jedno to jest domek letniskowy wiec owoce raczejletnie i wczesno
                            jesienne. Nie wiemy jakich mamy sasiadow a nie chcemy miec polamanych drzew i
                            zniszczonej pracy.
                            Pozdrawiam
                            Ewa
                      • 29.01.07, 08:40
                        Tak, do października, choć juz we wrześniu trzeba bedzie przyjrzeć się ofertom,
                        a moze nawet nieco wcześniej zamówić niektóre odmiany. Oferty szkółek na ten
                        sezon są już z reguły dostępne.
                        Pozdrawiam ciepło
                      • 01.02.07, 12:17
                        Witaj!
                        Cieszę się, że choć jeszcze zima atek "sadowniczy" się odnawia.
                        Cieszę się też z tego powodu, że ja również mieszkam pomiędzy Krakowem a Skałą -
                        tuż za Zielonkami. Zeszłej jesieni dzięki wspaniałym radom pomologa i po
                        długich z Nim dyskusjach na tym forum założyłam własny, wymarzony sad!!
                        Można powiedzieć, że jestem krok wcześniej niż Ty, ale może dzięki temu
                        będziesz mogła skorzystać na moich "błędach", choć będę starała się ich jak
                        najbardziej unikać :)) Mamy w końcu podobne warunki glebowe, klimatyczne i
                        wiatrowe pewnie też, choć mój sad jest od strony południowo zachodniej i cóż,
                        jest o wiele mniejszy.
                        Mam posadzone: gruszę Faworytkę, papierówkę, zółtą renklodę Ulenę, morelę, dwie
                        brzoskwinie i dwie wisienki. Drzewka bardzo ładne, proste, zdrowe kupowałam
                        jesienią w szkółce.. hm, w drodze na Olkusz, przyniosę z domu adres to napiszę.
                        Zobaczymy jak sobie poradzą na wiosnę.
                        Jedno co mnie zdenerwowało to sarny - paskudne zwierzaki. Nie mam niestety
                        ogrodzenia, ale w końcu zima jest słaba, na polach wokół pełno jarzyn z jesieni
                        i traw, a te złośliwce poobgryzały mi sliwę i papierówkę!! I to nie żeby zjadły
                        pączki albo coś tam, ale odgryzione gałązki leżą nienaruszone pod drzewkami! Ze
                        śliwą kłopot mniejszy, bo i tak miałam przykazane przyciąć silnie na wiosnę,
                        ale nie wiem jak to wpłynie na papierówkę - czy mam sadzić nową z ładną koroną?
                        To ewentualnie pytanie do pomologa - Piotra, jak się okazuje :))
                        Pozdrawiam serdecznie
                        Ania
                        • 03.02.07, 20:12
                          Anials napisała:
                          > Jedno co mnie zdenerwowało to sarny - paskudne zwierzaki. Nie mam niestety
                          > ogrodzenia, ale w końcu zima jest słaba, na polach wokół pełno jarzyn z
                          jesieni
                          >
                          > i traw, a te złośliwce poobgryzały mi sliwę i papierówkę!! I to nie żeby
                          zjadły
                          >
                          > pączki albo coś tam, ale odgryzione gałązki leżą nienaruszone pod drzewkami!
                          Ze
                          >
                          > śliwą kłopot mniejszy, bo i tak miałam przykazane przyciąć silnie na wiosnę,
                          > ale nie wiem jak to wpłynie na papierówkę - czy mam sadzić nową z ładną
                          koroną?
                          > To ewentualnie pytanie do pomologa - Piotra, jak się okazuje :))
                          > Pozdrawiam serdecznie
                          > Ania

                          Sarny to wspaniałe zwierzęta, choć dla sadowników bardzo uciążliwe - i tak to
                          najczęściej wygląda jak piszesz - nie tyle się pożywią, co próbują i uszkadzają
                          pędy. Na to nie ma rady - drzewka trzeba zabezpieczyć na zimę, szczególnie te
                          nowo posadzone, najlepiej zakładając specjalne osłonki z otworami. Można
                          oczywiście także stosować repelenty, czyli środki zapachowe odstraszające, ale
                          w przypadku kilku drzewek mija się to chyba z celem. A więc co dalej? Jak zająć
                          się uszkodzonymi drzewkami? Zależy od tego, jak silnie zostały uszkodzone.
                          Jeżeli tylko - jak piszesz - odgryzione są boczne gałązki i to w dodatku nie na
                          całej długości, wystarczy je wyrównać sekatorem (na gładko)za pąkiem - ważne
                          żeby zostało kilka pąków, powiedzmy 4-5.
                          I miło mi, że mogę pomóc i moje rady choć trochę się przydają :). Teraz
                          rzadziej tu zaglądam, po pierwsze ze względu na pracę, po drugie na jeszcze coś
                          o czym napisałem Wam na PW. Ale od wiosny postaram się być regularnie.
                          Pozdrawiam Piotr
    • 31.01.07, 01:07
      pomolog napisał:

      > Witam,
      >
      >


      przez wiele lat/ok 10/ kupowalem sadzilem wycinałem.w tej chwili w zasadzie mam
      to co mi smakuje w zestawie wydaje mi się praktycznym i w nie wymagającym dużo
      zachodu /opryski/

      Załozylem sobie ze sadzić będe drzewa niskopienne, zajmujace mało miejsca,
      wygodne w obsłudze- niskie, dajace owoce w niezbyt dużej ilości - tak do
      bezpośr. konsumpcji na 2-3 tygodnie ale w zestawie od odmian najwcześniejszych
      do pózniejszych
      Tak mam brzoskwine na cały sezon poczawszy od Wczesnej Kijowskiej z białym do
      odmian z żółtym miążem o różnym smaku/ kwaskowe lub słodkie/
      Mam morele Orange Erly - najsmaczniejsze z morel, miałem dwie smaczne nektaryny
      ale wyciąlem z powodu konieznosci intensywnej ochrony chemicznej
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,638,47014721,47183389.html
      Pięć odm. jabłoni też prawie na cały sez. letni i jesienny, zimą kupuję w
      warzywniaku tylko Koksę Pomarańczową smaczna, krucha i cieniutka skorka

      fotoforum.gazeta.pl/72,2,638,23144452,47184767.html
      fotoforum.gazeta.pl/3,0,188699,2,100.html
      Genewę uważam za znacznie wartosciowszą od papierówki - wczesniejsza, nie
      dojrzewa na raz, poza mniejszym aromatem jest smaczniejsza, zerwana moze poleżeć
      kilka dni zanim zrobi sie kartoflana.
      Na zdj. w "maszynie" jest odmiana której nazwy nie znam ala doskonala na
      przetwory nie ciemnieje w szarlotce, b.plenna dojrzewa sukcesywnie przez ponad
      miesiąc - rewelacja z powodu "ciągłości" dostaw
      Czereśnie tylko najwcześniejsze bo bez robaków Rivan i Burłat
      Sliwy preferuje zdecydowanie wegierki
      - od najwcześniejszych do póżnych, brakuje mi odm. Prezident. właśnie najwięcej
      testowałem i wycinałem śliw.
      Mam dwie grusze śr wczesną i zimową dojrzew. na święta B N.

      Nigdy nie kupuję owoców w marketach są smakowo niejadalne - zrywane niedojrzałe
      i przetrzymywane w chlodniach, poza wygladem nie maja zadnych walorów smakowych
      Nawet wczesna Genewa jest do handlu zrywana na zielono p dochodzi wchłodniach a
      przecież szczególnie odm wczesne powinny byc sprzedawane na świeżo
      Mam kolekcję miękkich smacznych winorośli, nie cierpie tych z marketów
      chrupiących i wielkości rzodkiewki
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,638,23144452,47184767,0,2.html?v=2
    • 03.03.07, 22:17
      witaj.na działce przy domu chcę posadzić z cztery drzewka owocowe. Myślę o
      jabłoni gruszy śliwce i czereśni. Mieszkam Na białostoczyżnie gdzie czasem
      wczesną wiosną zdarzają się przymrozki. Będę wdzięczna o podpowiedż jakie
      gatunki drzew polecasz. Jabłoń raczej nie zimową i nie papierówkę pozdrawiam
      krysta
      • 04.03.07, 11:35
        Witaj,
        mieszkasz w dość specyficznym rejonie klimatycznym naszego kraju, co powoduje
        że wybór odmian drzew owocowych przydatnych do uprawy u Ciebie znacznie nam się
        zawęża. Muszą to być odmiany o stosunkowo krótkim okresie wegetacji i
        zdecydowanie odporne na mróz. Ale i takie można znaleźć. Zacznijmy od jabłoni:
        z letnich polecam dwie - 'Summerred' i 'Katja'; doskonale powinny sie sprawdzić
        także dwie polskie odmiany jesienne: 'Delikates' i 'Fantazja', które są nie
        tylko wytrzymałe na mróz, ale mają do tego bardzo smaczne owoce. Z nieco
        późniejszych odmian może być wczesnozimowy 'Freedom'. Jeżeli chodzi o grusze -
        tutaj też można polecić śmiało kilka odmian do uprawy u Ciebie. Wybrałbym
        raczej gruszki jesienne np. 'Bratanka', 'Carola', 'Concorde'. Z zimowych odmian
        ewentualnie 'Komisówka', ale w jej przypadku trzeba się liczyć z dłuzszym
        oczekiwaniem na pierwsze owoce (w 4-5 roku po posadzeniu). Gorzej rzecz się ma
        z oemianami śliw. Tutaj już więcej czynników będzie wpływało na powodzenie
        uprawy. Istotną kwestią będzie też dobór zapylaczy, bo inaczej możesz mieć
        bardzo słabe plony. W Twoim rejonie powinny się udać
        odmiany 'Silvia', 'Hanita', Węgierka Dąbrowicka', oraz klony węgierki żwykłej
        bardziej tolerancyjne względem szarki czyli 'Promis', 'Nectavit', 'Tolar'. I na
        koniec czereśnie. W przypadku tego gatunku polecam odmiany samopłodne: 'Sam'
        i 'Summit', a do nich mozesz śmiało dosadzić ' Rainier' i 'Vega'. Pozdrawiam
        serdecznie
    • 04.03.07, 12:38
      mam małą działkę i chciałabym na nij mieć kilka drzewek owocowych, szukam dobrych odmian karłowych.
      --
      bo każdy ma jakiś cel w życiu
      • 04.03.07, 13:05
        Witaj, chodzi ci oczywiście o drzewka, które nie będą zbyt silnie rosły... to
        akurat zależy nie tylko od odmiany, ale przede wszystkim od zastosowanej
        podkładki. Jakie to maja być gatunki?
        Pozdrawiam serdecznie
        • 04.03.07, 17:45
          "podkładki" hmm... myślałam o wiśni, może jeszcze śliwa. nie sprecyzowane są jeszcze moje plany
          --
          bo każdy ma jakiś cel w życiu
          • 04.03.07, 18:26
            Od tego musisz właśnie zacząć... od rozplanowania. Jeśli mowa o wiśniach,
            podkładką dla nich bedzie antypka, a w przypadku śliw węgierka wangenheima.
            Wtedy osiągniesz drzewka o stosunkowo małych rozmiarach...
            Pozdrawiam serdecznie
    • 04.03.07, 17:00
      Dzięki . serdeczne. Może jeszcze podpowiesz jakie wiśnie bo działka duża i
      może jeszcze się zmieści. Pozdrawiam
      • 04.03.07, 18:31
        Z wiśni deserowych: 'Lucyna', 'Sabina' i 'Wanda' z produkcyjnych:
        niezmordowana 'Łutówka' i 'Northstar'. Unikaj odmian: ' Groniasta z Ujfehertoi'
        i 'Pandy 103' - z nimi u Ciebie moga być duże problemy. Pozdrawiam serdecznie
    • 04.03.07, 22:28
      Witam. Wiosna już tuż więc mam pytanie. Zamieściłam je już na forum ale póki co
      cisza. Więc kieruję pytanie do fachowca. Mam super śliwę od 7-8lat, owocuje
      gdzieś od 4. Owoce są przepyszne, jak węgierki tylko większe. Słodziutkie ,
      aromatyczne, nawet nie calkiem dojrzale doskonale odchodzą od pestek i są
      bardzo smaczne, nie to co teraz kupuje się w sklepach - piękne ale często
      niesmaczne. Nie mam pojęcia co to za odmiana. Dwa lata póżniej kupiłam inną
      śliwę i jest beznadziejna. Ta smaczna śliwa owocuje bardzo wczesnie i dość
      długo śliwki są pyszne, na każdym etapie dojrzewania. W pierwszych dniach
      września już po śliwkach. Małe jest prawdopodobieństwo że po moim opisie uda Ci
      się odgadnąć co to za odmiana, ale mam pytanie, czy mogę ją zaszczepić jeszcze
      w tym roku na dziczkę? Przeprowadziłam się a drzewko jest zbyt duże do
      przesadzenia. Mam mnóstwo małych dzikich sliweczek wokół głównie węgierek. Nie
      jest juz za póżno? Czytałam gdzieś, że zrazy do szczepienia trzeba pobierać w
      grudniu... Ale może to nie reguła? Proszę o odpowiedź.
      • 05.03.07, 21:36
        Z tą odmianą to ciekawa zagadka, a ja takie lubię :) może kiedyś zrobisz
        zdjęcie, będzie łatwiej... Wracając do szczepienia - tak w grudniu pobieramy
        zrazy do szczepienia, ale z reguły z drzew o dużej mrozoodporności np. jabłoni.
        Z pestkowymi można poczekać i najlepszym terminem jest właśnie początek marca.
        Nie można tylko za bardzo zwlekać, tak żeby wegetacja nie rozpoczęła się
        jeszcze na dobre. Mam nadzieję, że znasz reguły jakie obowiązują przy
        szczepieniu, bo mimo że teoretycznie to zabieg dość prosty i możliwy do
        wykonania przez amatora, to można popełnić wiele błędów i w efekcie skończy się
        to porażką (tylko teraz się nie zniechęcaj :)). Jak chcesz więcej szczegółów to
        pytaj lub zajrzyj do literatury fachowej. I na koniec - trochę zaniepokoiło
        mnie to, że chcesz zaszczepić swoją odmianę na dziczkach nieznanego
        pochodzenia; to nie jest najlepszy pomysł, lepiej do tego celu wykorzystać
        znane podkładki - inaczej mogą być kłopoty nie tylko ze wzrostem drzew, ale
        również możesz zostać nie mile zaskoczona jak pojawią się pierwsze owoce, nie
        takie o jakich marzyłaś. Pozdrawiam serdecznie
        • 05.03.07, 22:53
          Dzięki za odpowiedź. Zrobię fotkę jak pojawią się liście , albo jak zakwitnie.
          Cieszę się , że nie wszystko w tym roku stracone. Czytałam bardzo dużo, może mi
          się uda. Jeśli masz jakieś rady to poproszę. Postaram się to zrobić jak
          najwcześniej, ale jestem chora i muszę poczekać przynajmniej do piątku.
          Hmmm ...nie mam żadnych podkładek i nie wiem jak je pozyskać. Mam za to pod
          płotem cały rząd samosiejek węgierek (też pyszne)i pod drugim płotem jakieś
          szarożółte, nienadzwyczajne. Myślałam żeby na nich poeksperymentować. Zetnę z
          10 i może jakaś się przyjmie. Co Ty na to?
          • 06.03.07, 11:54
            Witam! przebudzone ze snu zimowego pędzę znów do naszego pomologa
            drogiego po radę. Jaką wiśnię potrzebuję dokupić do Pandy? Jakąś
            już mam. podejrzewam, że to też Pandy, ale była samotna i wydała
            tylko jeden marny owocek, który przypominał właśnie czereśnię.
            Czy Łutówka będzie oki?

            --
            Lepiej jest nie odzywać się wcale i wydać się głupim,
            niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
            Mark Twain
            • 06.03.07, 13:56
              Jak pojawił się tylko jeden owocek i przypomina czereśnie trochę, to prawie na
              pewno Pandy :)). A co do zapylaczy już trochę pisaliśmy na ten temat -
              przypomnę: mogą być odmiany 'Nefris','Łutówka':),'Kelleris 16' a nawet
              czereśnie: 'Schneidera Późna' czy'Buttnera Czerwona'. Niemniej jednak dobór
              odpowiedniego zapylacza dla właśnie tej odmiany jest nadal problemem.
              Pozdrawiam serdecznie
          • 06.03.07, 13:51
            Podkładki mozna kupić u szkółkarzy...ale masz rację, za dużo z tym będzie
            zachodu. Oczywiście, poeksperymentuj - zawsze może z tego wyjść coś
            ciekawego :). Powodzenia i wracaj szybko do zdrowia
            Pozdrawiam Piotr
            • 06.03.07, 16:20
              dzięki :) już nie mogę usiedzieć hihi
            • 08.03.07, 00:19
              Proszę o poradę dotyczącą zabezpieczenia czeresni przed nasionnicą.

              Czereśnie
              aida11 04.03.07, 18:18 + odpowiedz

              Proszę o radę ;kiedy i czym pryskać czereśnie, żeby nie było w owocach
              robaków ?
              Walczę z tym już 3 lata bez skutku. Czy pierwszy oprysk już teraz ?


              Re: czereśnie
              joasia72 04.03.07, 21:50 + odpowiedz

              Poczytaj ten wątek:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=309&w=44422124&v=2&s=0
              Ja po kilku latach dałam spokój, pomimo moich starań muchówki
              przylatują od sąsiadki.
              Usuwam czereśnie późne owocujące w lipcu/sierpniu, zostawiam ta czerwcową
              a ponieważ choruje na raka dosadzam nową oczywiście też wczesną odmianę.

              pozdrawiam
              Joanna


              Re: czereśnie
              aida11 05.03.07, 08:45 + odpowiedz

              Joasiu , bardzo dziękuję za odpowiedz, prawdopodobnie będę musiała
              zrobić tak samo tzn. usunąć czereśnie póżno owocujące,
              Zawsze się dziwię , że w sprzedaży / na rynku/ są czereśnie bez robaków.
              -miałam nadzieję , że jest jakiś skuteczny sposób. Pozdrawiam


              Re: czereśnie
              33qq 05.03.07, 08:51 + odpowiedz

              Dobrze by było gdyby wypowiedział się ktoś mający wiedzę praktyczną w tym
              zakresie, ale kiedyś czytałem i sposobie zabezpieczania czeteśni nie poprzez
              trucie tylko przez opryskiwanie drzew substancją chemiczną która sygnalizuje
              owadom, że "ten owoc ma już lokatora". Zauważcie, że w 1 owocu zazwyczaj jest 1
              larwa. Niestety nie znam nazwy tego preparatu, ale prawdopodobnie sadownicy
              będą mogli coś bliżej powiedzieć


              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=309&w=58436927&v=2&s=0

              • 08.03.07, 19:53
                Droga Joasiu! W jednym ze swoich postów opowiedziałaś dużo na temat zwalczania
                nasionnicy trześniówki. Walka z tym szkodnikiem jest trudna z uwagi na jego
                dość specyficzny rozwój biologiczny i związany z tym faktem krótki okres
                efektywnego zwalczania. Poza tym obserwacje szkodnika wymagają dużo czasu i
                cierpliwości - polecane są przed wszystkim sadownikom, dla których owoce
                czereśni to źródło dochodu, a nie tylko przyjemności zbioru i konsumpcji jak
                to ma miejsce w przypadku działkowiczów. Ale dla ciekawych i cierpliwych przede
                wszystkim, podam pewne zasady. Obserwacje rozpoczynamy w połowie maja (w
                zachodniej Polsce radziłbym na początku maja) od rozwieszenia żółtych tablic
                lepowych, na które będą chwytane muchy. Tablice te właśnie służą do rejestracji
                przebiegu ich lotu (absolutnie nie do wychwytywania i niszczenia, bo i taką
                opinię kiedyś słyszałem). Następnie codziennie sprawdzamy tablice do momentu
                odłowu much. Co wtedy? I tu zaczyna się dość trudny etap bo teraz wszystko
                zależy od naszej dokładności. Jest kilka sposobów dalszego postępowania – ja
                podam trzy. Pierwszy najprostszy, ale niestety najmniej dokładny polega na tym,
                że pierwszy zabieg wykonujemy po 2-3 dniach od momentu odłowu much, a w
                odstępach 10-14 dniowych dwa kolejne. Ale jednocześnie podkreślę – skuteczność
                tej metody może być bardzo różna, ponieważ decydującym elementem w tym
                przypadku jest przebieg pogody a konkretnie temperatury w tym okresie. I
                właśnie na pomiarze temperatury opierają się pozostałe dwa sposoby. Jeśli
                temperatura powietrza wynosi 15-16º C, to składanie jaj przez samice ma miejsce
                po 7 dniach (najczęściej jest to pierwszy tydzień dojrzewania czereśni) i wtedy
                należy wykonać oprysk. Inny sposób to pomiar sumy temperatur efektywnych – jest
                to metoda najczęściej stosowana, bo najdokładniejsza. Zabieg wykonujemy, gdy
                suma średnich temperatur dziennych wynosi 133ºC od dnia wylotu pierwszych much
                nasionnicy trześniówki. A teraz środki chemiczne do zwalczania tego szkodnika –
                cóż jest ich sporo, ale pojedyncze zaledwie są konfekcjonowane w małych
                opakowaniach, a te tylko są przydatne działkowcom. Na pewno spotkacie
                wymieniony już przez Joasię Decis 2.5 EC (pamiętając jednocześnie, że jest to
                środek działający skutecznie w temp. poniżej 20ºC – największym i najczęściej
                spotykanym błędem jest wykonywanie zabiegu tym środkiem w czerwcowe upalne dni –
                to nic nie da). Inne środki to np. Mospilan 20SP, Calypso 480 EC (te dwa są
                najskuteczniejsze moim zdaniem), ewentualnie Basudin 25 EC czy Fastac 100 EC (w
                przypadku Fastacu ta sama uwaga co przy Decisie – ta sama grupa czynna). Na
                jeszcze jedną ważną rzecz należy zwrócić uwagę. Ostatni zabieg nie może być
                wykonany zbyt późno – należy przestrzegać bezwzględnie okresu karencji dla
                danego preparatu, może się bowiem okazać że czereśnie będą już śliczne i
                czerwoniutkie, ale nie będą się nadawały do spożycia. Na koniec uwaga odnośnie
                podatności odmian na „atak” tego szkodnika. To prawda, wczesne odmiany są mniej
                podatne właśnie z uwagi na nieco późniejszy lot much. Ale niestety dotyczy to
                odmian bardzo wczesnych, dojrzewających w pierwszym i drugim tygodniu
                dojrzewania czereśni. Owoce odmian dojrzewających od trzeciego tygodnia (czyli
                po odmianie ‘Rivan’) mogą być już uszkadzane. Dotyczy to także niektórych
                odmian wiśni. Mam nadzieję, że za bardzo Was nie zanudziłem 
                Pozdrawiam serdecznie
                Piotr
                • 10.03.07, 15:21
                  Dziękuję bardzo, w tym sezonie ostatnia próba z późnymi czereśniami.
                  Jedyna wczesna odmiana jaką mam dojrzewa najczęściej na początku czerwca.
                  Ostatnio much na tabliczkach jeszcze nie było a owoce z niej były dobre.
                  Objadłam je więc przed opryskiem dwóch późnych odmian rosnących obok.
      • 08.03.07, 15:56
        - pęcznieją pączki na brzoskwini, wiśni i leszczynach - nie mogę się doczekać
        pierwszych listków!!
        Oglądałam papierówkę - tak przygryzły jej gałązki, że nawet jednego oczka nie
        zostało, brzydkie zwierzaki. W szkółce radzili mi ja zostawić to odbije nowe
        gałązki z głównego pnia, tylko będzie to dłużej trwało :((( A taka była ładna
        jesienią.
        • 08.03.07, 20:00
          Pęcznieją jak pęcznieją, u nas już się ładnie (czytaj: za szybko) rozwijają :).
          A Papierówką się tak nie przejmuj, daj jej po prostu trochę czasu.
          Powodzenia i pozdrawiam
          Piotr
          • 09.03.07, 09:54
            Skoro wiosna, to i pytań (mam nadzieję) przybędzie :) A ponieważ coraz częściej
            są nie tylko związane z odmianami, ale dotyczą ogólnych zasad uprawy drzew
            owocowych - proponuję lekko zmodyfikować temat i zapraszam do dyskusji :)
            Pozdrawiam serdecznie
    • 11.03.07, 22:23
      Witam! Chciałam spytać o śliwę lubaszkę czy to to samo co mirabelka? Pamiętam z dzieciństwa śliwkę o
      drobnych owocach, ciemnej niebieskiej (granatowej) skórce. Sliwka miała słodki smak. Super wątek,
      pozdrawiam!
      • 12.03.07, 11:10
        Teoretycznie tak. Ale dokładnie "wchodząc" w systematykę śliw to nie do końca.
        Śliwa lubaszka (Prunus domestica ssp. insititia L.) to podgatunek (ssp. -
        subspecies), który z kolei dzieli się na dwie odmiany (varietes) botaniczne -
        damaszki zwane też popularnie lubaszkami (var. Pomariorum) oraz właśnie
        mirabelki (var. Cerea). Opisana przez Ciebie śliwka sugeruje raczej
        przynależność do tej pierwszej grupy.
        Pozdrawiam serdecznie
        • 05.04.07, 00:53
          Ale cisza w temacie hihi. Zapomnieliście o drzewkach? :) Jak tam w ogródkach
          owocowych? Pozdrawiam serdecznie
    • 09.04.07, 12:51
      Mam takie pytanie... U mojej babci na wsi rośnie bardzi smaczna odmiana śliwki
      (o ile wiem jakaś węgierka). Niedawno zauważyłam, że w pobliży starej śliwy
      wyrosła z pestki młoda śliweczka. Babcia powiedziała, że moge sobie te sliwke
      wykopac i posadzic u siebie. Ja bylam przekonana ze nic z takiej sliwki nie
      bedzie, bo to przeciez sadzonka z pestki, nie szczepiona. A babcia powiedziala
      ze szczepi sie tylko jablonke i gruszke a sliwki nie trzeba i ze taka bedzie
      owocowala...
      Przesadzilam te sliwke do swojego ogrodu i mam pytanie - czy rzeczywiscie
      mozliwe jest zeby ona owocowala tak jak sliwka - matka skoro nie byla
      szczepiona?
      pozdrawiam
      • 09.04.07, 14:26
        Też mnie to bardzo ciekawi, ale wydaje mi się, że to bardzo możliwe, bo mam
        stare węgierki wzdłuż płotu i co rusz dosiewają się nowe, po kilku latach i one
        owocują, a owoce są równie pyszne. A może to dotyczy tylko tych starych odmian
        , nie szczepionych?
        • 09.04.07, 16:24
          Witam,
          tak owocować będzie. Problem jednak polega na tym, że owoce niekoniecznie będą
          takie jak na tej śliwce obok. Mogą być niemal identyczne, ale mogą też być
          zupełnie inne np. dużo mniejsze ale tak samo smaczne albo tej samej wielkości i
          barwy lecz dużo bardziej kwaskowate. Dlatego też, jeśli zależy nam bardzo na
          identycznych owocach stosujemy rozmnażanie wegetatywne, ponieważ w tym
          przypadku powtarzalność cech rośliny matecznej jest najwyższa. Z drugiej
          strony - może nowe drzewko wyda jeszcze lepsze owoce? Warto spróbować.
          Pozdrawiam serdecznie
          • 09.04.07, 18:03
            zaszczepiłam na kilku tych węgierkach fajną odmianę śliwy , ale chyba żadna się
            nie przyjęła, bo pąki nie są nabrzmiałe :(, a obok na innych śliwach już są ...
            • 09.04.07, 22:31
              Tutaj wiele czynników mogło wpłynąć: niezgodność fizjologiczna komponentów,
              nienajwłaściwszy termin zabiegu, w końcu jakieś błędy w czasie samego
              szczepienia (choć to właściwie jeden z prostszych sposobów rozmnażania). No
              cóż - lepiej więc wybrać odpowiednią podkładkę lub po prostu umówić się ze
              szkółkarzem i do niego latem zanieść zrazy....
              Pozdrawiam serdecznie
              • 09.04.07, 23:17
                Jeszcze poczekam , może ruszy coś, zrobiłam chyba z 15 takich szczepień dwoma
                metodami:)
                Jak się nie uda to pobiorę zrazy w terminie zimowym wcześniejszym,tak jak
                zalecają fachowcy, bo teraz był już początek marca chyba.

                > cóż - lepiej więc wybrać odpowiednią podkładkę lub po prostu umówić się ze
                > szkółkarzem i do niego latem zanieść zrazy.... Latem też można?
                • 09.04.07, 23:29
                  • 04.03.09, 15:08
                    moje śliwki mająpo 14 lat ijeszcze nie owocują co robić mo ze
                    jużczas je wyciac
                    • 04.03.09, 22:16
                      Czas najwyższy
                • 09.04.07, 23:34
                  Wybacz - skrót myślowy :)
                  Miałem na myśli okulizację latem, nie szczepienie. Tak bedzie lepiej.
                  Wystarczą dwa porządne zrazy z ok. 15-20 oczkami - poproś o zrobienie 6-7
                  drzewek, wtedy na pewno jesienią 2008 roku odbierzesz conajmniej 2. Ostrzegam
                  od razu - niekażdy sie zgodzi, bo to bardziej taka dłubanina. Chyba że
                  spróbujesz sama. Potrzebna będzie tylko podkładka - węgierka wangenheima (ok. 8
                  szt.)
                  Pozdrawiam serdecznie
    • 11.04.07, 13:32
      Bardzo dziekuje za odpowiedz na moje pytanie dotyczace sliwek.
      Mam jeszcze 2 pytania.
      Pierwsze dotyczy czerwonej porzeczki. Czy mając krzak czerwonej porzeczki mogę
      go rozmnożyć ucinając kilka pędów i po prostu wsadzając je do ziemi?
      I pytanie drugie (pewnie trochę naiwne, ale zaryzykuję)dotyczy jabłoni... Wiem,
      że jabłonkę rozmnaża się przez szczepienie. Mam więc pytanie - skoro młody pęd
      jabłonki potrafi w jakiś sposób przyjąć się i dalej rozwijać na podkładce to
      czy są szanse żeby taki pęd zamiast wszczepiać na podkładce w jakiś sposób
      ukorzenić?
      pozdrawiam
      • 11.04.07, 20:47
        Witam,
        na początek - nie ma naiwnych pytań, czasem są tylko proste odpowiedzi. Ale nie
        w przypadku o który nam chodzi i pytanie jest bardzo zasadne. Sposób
        rozmanażania do którego nawiązujesz to sadzonkowanie i w przypadku obu roślin
        chodzi nam o sadzonki zdrewniałe. Jest to oczywiście możliwe czemu więc tak
        rzadko praktykowane? Chodzi przede wszystkim o końcowy sukces. Niestety, często
        technicznie jest to sposób trudny do przeprowadzenia a uzyskane efekty bardzo
        marne (przypominam - mówimy wciąż o roślinach sadowniczych). Zacznę może od
        porzeczki czerwonej, bo w jej przypadku sposób ten jest wykorzystywany w
        praktyce, choć mniej popularny od szczepienia z uwagi na znacznie trudniejsze
        ukorzenianie się sztobrów niż np. porzeczki czarnej. Ale "dla chcącego, nic
        trudnego" - potrzebny będzie tylko ukorzeniacz w proszku lub płynny.
        Postępujemy ze sztobrami porzeczki czerwonej tak samo jak z porzeczką czarną.
        Dokładniejsze opisy postępowania znajdziesz w licznych książkach do
        szkółkarstwa sadowniczego, mogę też tu nieco więcej napisać, jeśli będzie taka
        potrzeba. A teraz jabłonki... To bardzo ciekawa historia i dylemat roztrząsany
        już od lat 30 ubiegłego wieku. Próby rozmanażania tym sposobem jabłoni były
        często przedstawiane na sympozjach i kongresach, szczególne zasługi w tym
        kierunku mieli duńczycy, rosjanie i anglicy. Jakie są ogólne wnioski? Jabłonie
        własnokorzeniowe - bo tak są nazywane - często charakteryzują się silniejszym
        wzrostem od roślin matecznych (choć nie jest to regułą), plonują nieco lepiej,
        są bardziej wytrzymałe na niskie temperatury (dotyczy to starszych odmian, z
        nowymi może być odwrotnie)i na pewno żyją dłużej niż te rozmnażane przez
        szczepienie i okulizację. Dlaczego więc tego sposobu sie nie wybiera? Dlatego,
        że jest najbardziej pracochłonny, najdroższy i wymaga
        warunków "półlabolatoryjnych". Żeby zakończył się sukcesem, musimy zastosować
        już nie tylko dość proste ukorzeniacze, ale skomplikowane hormony i regulatory
        wzrostu, pożywki itd. Musimy umieścić rośliny (szczególnie na początku) w
        warunkach optymalnych (kontrola temperatury, wilgotności powietrza i gleby).
        Dopiero później, kiedy rośliny wydadzą korzenie - warunki mogą być "bardziej
        naturalne". Podsumowując - porzeczka czerwona jak najbardziej tak - może być w
        warunkach amatorskich rozmnażana przez sadzonki zdrewniałe(z tym, że trzeba
        pamiętać oczywiście że bedzie to forma krzaczasta), jabłoń - nie, bo wsadzone
        do ziemi pędy się nie ukorzenią lub bedą bardzo słabe i prędzej czy później
        zginą.
        Pozdrawiam serdecznie
    • 12.04.07, 14:17
      Dziekuje za odpowiedz.
      Mam jeszcze jedno pytanie. Kupilam ostatnio sadzonke wisni "sabina" Chcialam
      sie dowiedziec jak owocuje to drzewko. Jak kupowalam to sprzedawca mowil ze po
      kazdym owocowaniu trzeba przycinac galazki bo wisnia owocuje na mlodych pędach.
      Czy to oznacza ze jak jej nie przytne to w przyszlym roku nie bedzie owocow? Z
      tego by wynikalo ze musze obcinac jej jak najwiecej pędow bo te, ktore
      owocowaly sa juz bezuzyteczne...
      pozdrawiam
      • 12.04.07, 20:18
        Witam,
        sprzedawca był zorientowany o co chodzi, ale nie do końca. Tak jest w przypadku
        najpopularniejszej odmiany 'Łutówka' - 'Sabina' jest odmianą wiśni o innym
        charakterze wzrostu i typie korony i w jej przypadku takie cięcie polegające na
        corocznym skracaniu pędów jest po prostu zbyteczne. I mam nadzieję, że nie
        sprzedał 'Łutówki' zamiast 'Sabiny', bo to niestety częsta i bardzo nieuczciwa
        praktyka.
        Pozdrawiam serdecznie
        • 14.04.07, 09:40
          dziekuje za odpowiedz!
          Mam kolejne pytania (jestem poczatkujaca :)). Bardzo chcialabym miec w ogrodzie
          brzoskwinie i nektarynke, ktora wydawalaby smaczne owoce (duze soczyste i
          slodkie). Wiem, ze w naszym klimacie jest to trudne, ale czy moglby mi Pan
          doradzic jakie odmiany tych drzewek najbardziej nadaja sie do hodowli (uprawy?)
          w naszych warunkach? Chodzi mi o to zeby drzewko bylo w miare odporne na mroz i
          zeby wydawalo smaczne owoce bez koniecznosci spryskiwania go (zalezy mi na
          ekologicznej uprawie, bez chemii).
          A tak na marginesie, kupilam niedawno nektarynke Harco, bo tylko taka byla, czy
          to dobra odmiana?
          pozdrawiam
          Aneta
          • 14.04.07, 10:14
            Droga Aneto,
            z brzoskwiń polecam wczesne odmiany 'Harnaś' i 'Early Redhaven',
            średniowczesną 'Redhaven' a z nektaryn 'Hardired' lub 'Redgold' ('Harko'
            niestety była najgorszym wyborem, ale jako jedyna jest dość popularna).
            Pozdrawiam serdecznie
            Piotr
            • 14.04.07, 20:55
              Dziekuje bardzo za rady, zapisze te nazwy i wyrusze "na łowy" do sklepu
              ogrodniczego. Szkoda tylko, że ta moja nektarynka okazała się kiepskim
              zakupem...:( No, ale chociaż kwitnie ładnie (pewnie dopóki nie padnie)
              pozdrawiam
              Aneta
              • 14.04.07, 22:09
                Nie o to chodzi :) Nie padnie, tylko po prostu owoce są średnio smaczne, często
                dość drobne i niezbyt atrakcyjnie wyglądają. Ale może znajdziesz jeszcze inne
                odmiany.
                Pozdrawiam
                • 14.04.07, 22:39
                  Chyba mi pada brzoskwinka, tak się cieszyłam, bo zawiązała piękne pączki
                  kwiatowe, a teraz widać , ze są zwiędnięte. Drzewko trzyletnie było przekopane z
                  duzą bryłą korzeniową i tego samego dnia posadzone, nie wiem dlaczego wygląda
                  kiepsko, ma mokro.... Część listków zasycha reszta wygląda dobrze, nie wiem co
                  o tym mysleć. Przycięłam część korony po przesadzeniu, może za mało i trzeba
                  radykalniejszego cięcia?
                  • 14.04.07, 23:09
                    Ojoj :( Przyczyn może być kilka - pierwsza to efekt tego przesadzania. Kiedy to
                    było - jesienią czy teraz? Po przesadzeniu dobrze było przyciąć drzewko... i
                    oczywiście usunąć kwiaty, bo to dodatkowy wysiłek dla rośliny. Ale trudno...
                    Jest jeszcze inna rzecz - czy nie widać gumowania z pędów lub pnia? mógł sie
                    wdać rak bakteryjny. Może udałoby sie zrobić w tych dniach zdjęcie tej
                    brzoskwini?
                    Pozdrawiam serdecznie
                    • 14.04.07, 23:26
                      Przesadzałam ok 1,5 - 2 tygodnie temu. Drzewko trochę przycięłam, bo się
                      rozdwoiło i wycięłam całą jedną słabszą odnogę, czyli w sumie sporo, tak ze 30%
                      gałązek odpadło. Wyglądała na zdrową. Nie ma sladów raka bakteryjnego , miałam
                      już z nim do czynienia więc wiem jakie są objawy. Żeby to tylko pączki kwiatowe
                      spadły to bym się nie martwiła, ale i niektóre zwłaszcza szczytowe listki
                      zasychają. Pozostaje mi obserwować, jutro zrobię jej fotkę. Pozdrawiam Aga
    • 15.04.07, 19:44
      No i znowu jestem, znów mam pytania :)
      Otóz może najpierw o glebie... U mnie na dzialce jest chyba kiepska gleba - ok
      30-40 cm humusu, potem ok 30cm piasku i dalej glina. A wiec ziemia wiosną i
      jesienią po opadach jest podmokła. Rosnie troche mchu (slyszalam ze to oznacza
      ze gleba jest kwasna). Chcialabym zapytac czy na takiej glebie jest szansa
      uzyskac dobre plony z drzew owocowych no i czy sa odmiany, ktorym szczegolnie
      taka gleba nie odpowiada (których odmian nie ma sensu tam sadzić)?
      I jeszcze jedno pytanie, w jednej z odpowiedzi stwierdzil Pan, ze w sklepach
      czesto sprzedaje sie klientom wisnie lutowke zamiast sabiny. Ja kupilam sabine
      i nie wiem jak sprawdzic czy to autentyk. Czy moge to jakos sprawdzic?
      pozdrawiam
      • 15.04.07, 20:21
        Być może ta gleba aż tak zła nie jest, przed posadzeniem drzewek warto było
        oddać próbki gleby do analizy na zawartość makro- i mikroelementów, ale nic
        straconego można to zrobić teraz. Wtedy na podstawie uzyskanych wyników i
        opracowanych zaleceń należy odpowiednio nawozić rośliny. Oczywiście koniecznie
        trzeba zbadać odczyn gleby (pH), bo obecność mchu może (choć wcale nie musi)
        świadczyć o nieco kwaśniejszym odczynie. Przy właściwym nawożeniu i
        skorygowaniu odczynu plenność powinna być wysoka. Większym problemem może być
        tu to wiosenne podmakanie, bo to oznacza że gleba nie będzie najlepsza dla
        czereśni i grusz. Co do samych odmian - tak, każda ma indywidualne wymagania w
        stosunku do gleby. Dużo odmian będzie dobrze plonowało na glebach średnio
        zasobnych, ale są i takie które mają wysokie wymagania glebowe. I odpowiedź na
        ostatnie pytanie - bywa niestety taka nieuczciwa praktyka, szczególnie w
        okazjonalnych punktach sprzedaży. Wynika ona z prostego faktu - 'Lucyna' jest
        odmianą licencjonowaną, co w skrócie oznacza że drzewka u szkółkarzy są
        odpowiednio droższe. A każdy chce zarobić, szkoda tylko że niektórzy w sposób
        nieuczciwy. Czy mozna to sprawdzić? Oczywiście tak. Ale pewność dopiero będzie
        po pierwszym owocowaniu (wcześniej ewentualnie przeprowadzeniu obserwacji
        morfologicznych). Na początek warto przyjrzeć się dokładnie etykiecie. Radzę
        unikać kupowania drzewek z etykietami nie odpowiadającymi standardom. Na
        właściwej etykiecie powinny być następujące dane: adres producenta/szkółkarza,
        gatunek, nazwa odmiany, podkładka, nr partii i wybór oraz dane jednostki
        kwalifikującej drzewka. Dodatkowo jest także adnotacja o tym czy drzewka były
        testowane na obecność wirusów. Często jest również numer paszportu UE.
        Pozdrawiam serdecznie
        Piotr
        • 15.04.07, 21:07
          fotoforum.gazeta.pl/72,2,638,59877420.html
          oto link do mojej strony , są tu 2 fotki brzoskwini, o którą pytałam, jedna po
          posadzeniu i dzisiejsza po cięciu. Jest też pąk kwiatowy, niestety już nieaktualny.
          • 15.04.07, 21:43
            Do Aguskac:
            trudno bedzie jednak coś wywnioskować tylko na podstawie tych zdjęć... a jak
            wygląda rdzeń po przecięciu gałązek? Jest zielony czy zbrązowiały?
            Pozdrawiam
            • 15.04.07, 22:46
              Też pomyślałam że z tych fotek nic się nie wywnioskuje :( Gałązki zielone, ale
              te w wazonie też zielone, a przecież już martwe. Miałam tak z wiśnią 'Lucyna '
              kiedyś . Stała ze 2 tygodnie w pięknych pąkach, te jednak się nie otworzyły a
              drzewko uschło potem mimo, że podlewane było.
        • 15.04.07, 21:16
          Napisal pan "lucyna", rozumiem, ze chodzi o "sabine"? Niestety, etykietka
          pozostawia wiele do zyczenia, ale coz, wczesniej nie spodziewalam sie, ze w
          sklepach mozna pasc ofiara oszustwa. Dlatego zalezaloby mi na poznaniu
          charakterystycznych cech w wygladzie sabiny.
          Jeszcze pytanko... W tym samym sklepie dowiedzialam sie, ze wybierajac pomiedzy
          nektarynka a brzoskwinia lepiej wybrac nektarynke, bo nie trzeba jej
          opryskiwac, a brzoskwinie koniecznie. Czy rzeczywiscie nie mozna uzyskac
          dobrych plonow z brzoskwini bez opryskiwania? A moze jest jednak odmiana, ktora
          nie jest podatna na choroby, ktore atakuja brzoskwinie? Zalezy mi na uprawie
          jak najbardziej ekologicznej, wole unikac chemii na ile to mozliwe. A
          brzoskwinie bardzo lubie (dzieci tez:))...
          pozdrawiam
          • 15.04.07, 21:39
            Tak, faktycznie - myślałem cały czas o 'Lucynie' :) ale problem dotyczy
            i 'Sabiny'. Radzę cierpliwie poczekać na owocowanie - wtedy będzie wiadomo od
            razu ponieważ 'Sabina' jest wczesną odmianą wiśni i jej owoce dojrzewają trzy
            tygodnie wcześniej niż Łutówki. Natomiast co do tego zabiegu na brzoskwiniach i
            nektarynach - to jakieś kompletne nieporozumienie. Brzoskwinia jest gatunkiem
            wymagającym stosunkowo małej ilości zabiegów chemicznych (w porównaniu np. z
            jabłoniami). Niemniej jednak takie same zabiegi powinny być wykonane na
            nieomszonej formie czyli nektarynie (moim osobistym zdaniem nawet o 1-2 więcej
            na choroby).
            Pozdrawiam serdecznie
            • 20.04.07, 12:53
              Ojejku! Pomologu - proszę o nowy wątek o tym samym tytule - tutaj już ciężko
              się dokopać ;-)
              A ja też mam pytania o ilość i kolejność zabiegów ochronnych (tzn. oprysków) w
              roku na tych moich młodych wiśniach, brzoskwiniach, Ulenie, papierówce i
              gruszy. Morelę "noname" podejrzewam o padnięcie - jeszcze poczekam.
              Nie mogłam doczekać się ogrodnika, więc przycięłam drzewka sama, nie mam
              pojęcia czy dobrze.
              Hm.. czy juz za późno na pierwszy oprysk - mam Silit? Trochę się zagapiłam, ale
              u mnie chłodno i drzewka jeszcze w małych pączkach.
              Pozdrowienia
              Ania
              • 20.04.07, 19:23
                Witaj,
                u nas to już sezon "opryskowy" w pełni :) Ale jeżeli Syllit, to juz na prawdę
                ostatni dzwonek. Powiadasz drzewa jeszcze w pączkach? To zastosuj na wszystkie
                uniwersalne stężenie 25 g/10 l wody.
                Pozdrawiam serdecznie
                Piotr
                • 23.04.07, 11:29
                  i kiedy i jakim paskudztwem?
                  I błagam w nowym wątku!

                  Pozdrowienia
                  • 23.04.07, 14:39
                    Obawiam się, że nowy wątek dopiero wprowadzi bałagan - zresztą już kiedyś tak
                    zrobiłem - są w sumie trzy moje wątki i to dwa gdzieś daleko, daleko... A co do
                    zabiegu - pytałaś o Syllit i już odpowiedziałem :) Co do innych zabiegów - już
                    niedługo czas na opryski na owocówkę jabłkóweczkę i śliwkóweczkę, a później na
                    nasionnicę trzesniówkę. Najbardziej uniwersalny będzie preparat Mospilan. No i
                    cały czas ochrona jabłoni przed parchem (tu wybór środków jest duży - z tym że
                    oczywiście już nie dodynowe bo zastosowałaś Syllit).
                    Pozdrawiam serdecznie
                    Piotr
                    • 23.04.07, 15:47
                      Oprysk na te owocówki również na moje świeżo posadzone drzewka? - nie wiem czy
                      będą w tym roku owocować. A jeśli tak to proszę o datę (mniej więcej) wykonania
                      oprysku. Na Mospilanie doczytam sobie proporcje.
                      Co to znaczy "cały czas ochrona przed parchem" -co tydzień psikać?? i czym się
                      taki parch objawia - wtedy już za późno? to "śmiertelne" czy uleczalne?
                      Hmm.. "dodynowe" chyba niewiele ma wspólnego z Dodą? ;-))))

                      Kompletna abnegatka - Ania
                      • 23.04.07, 16:34
                        Jeden zabieg preparatem owadobójczym nie zaszkodzi, a Mospilan akurat jest dość
                        selektywnym środkiem co oznacza że wszystkiego nie wytrujesz w około :) Co do
                        parcha - nie uwierzysz, ale są sadownicy którzy pryskają co tydzień - na
                        ogródku to oczywiście gruba przesada, bo bardziej zaszkodzisz sobie niż
                        pomożesz drzewkom. Myślę, że dwa, trzy zabiegi - szczególnie po deszczowych
                        dniach wystarczą. A co do Dody :) - przepraszam Cię najmocniej, powinienem od
                        razu wyjaśnić :) preparaty dodynowe zawierają substancję aktywną - dodynę -
                        jednym z grupy tych preparatów jest właśnie Syllit. Zasada jest taka, że
                        środków z tej grupy nie powinno się stosować częściej niż raz, góra dwa w
                        sezonie bo przestają być skuteczne. Trzeba wybrać preparat z innej grupy (a
                        tych jest sporo, nawet w małych opakowaniach).
                        Pozdrawiam serdecznie
                        Piotr
                        • 24.04.07, 13:17
                          Aha to już wiem:
                          - na wiosnę na pączki Sillit (i już więcej nie) albo Miedzian
                          - na kwiatki Mospilan
                          - po uciążliwych deszczach 2-3 razy coś na parcha
                          taki mi się układa kalendarzyk ochronny
                          czy coś jeszcze?
                          Aha - jak rozpoznać tego parcha jak już się trafi?
                          I czy dotyczy on wszystkich drzew (oprysk) czy tylko jabłoni - bo z nazwy
                          niekoniecznie to wynika (zaraza ziemniaczana rzuca się np. na pomidory, a
                          stonka uwielbia moje bakłażany - to też już wiem).
                          Pozdrowienia
                          Ania
                          • 24.04.07, 20:35
                            To kalendarz zabiegów jaki taki już masz :) Jeżeli chodzi o parcha jabłoni -
                            pierwsze objawy pojawiają się na liściach (oliwkowo-brunatne plamki). W miarę
                            rozwoju choroba przenosi się także na owoce - w różnym stopniu je poraża w
                            zależności od nasilenia i wrażliwości danej odmiany. Radzę zapoznać się z
                            dostępną literaturą na ten temat (książki, czasopisma etc.) Parch jabłoni nie
                            występuje na innych gatunkach, ale za to inne grzyby powodują podobne choroby
                            np. parch na gruszy (środki jak na jabłoń), parch brzoskwini (Topsin M 500SC).
                            Pozdrawiam
                            Piotr
                            • 25.04.07, 10:27
                              Będę się teraz pilnować!
                              I zaglądnę czasem na sadownictwo, bo tam czasem piszecie kiedy pryskacie :-)

                              Serdeczności
                              Ania
      • 30.04.07, 11:29
        No właśnie - mnie też się tak podejrzanie chwiała jak koleżance jabłonka i
        pączki ciągle malutkie. Podkopałam dookoła - nic, podkopałam głębiej - pod
        dzewkiem mysi salon, a pieniek obgryziony dokumentnie metodą bobrów.
        To chyba nie nornica tylko jakaś większa mysza?
        Nie wiem co na taką poradzić (nawet tłuczone szkło pod korzenie sąsiadce nie
        skutkuje).
        Jesienią wsadzę nową gruszkę, ale drżę o resztę sadu!
        A taka była ładna... Jest mi smutno :.-(
    • 24.04.07, 21:16
      Nie wiem, czy było już coś w tym wątku na temat robaczywych śliwek (głównie o
      węgierkę chodzi). Jak, czym i kiedy zapobiegać mięsnemu nadzieniu? Jeśli problem
      był omawiany już wcześniej, to proszę o potwierdzenie, a wówczas przejrzę wątek
      wnikliwie i dogłębnie :)
      • 24.04.07, 22:18
        Moja 8-letnia jabłoń rosła super i bardzo ładnie owocowała, w tamtym roku
        zaczęła się cała kiwać, jakby nagle nie miała korzeni. Jabłuszka urosły
        mizerniutkie. Myslałam , że już po niej, ale teraz mimo tego kiwania puszcza
        nowe liście i kwiaty. Czy można ją jakoś uratowac?
        • 24.04.07, 22:53
          aguskac napisała:

          > Moja 8-letnia jabłoń (...)w tamtym roku
          > zaczęła się cała kiwać

          Nie za bardzo rozumiem... jak kiwać? :)
          Pozdrawiam
      • 24.04.07, 22:52
        Czy był omawiany? Żebym ja to pamiętał? :) Wpisz w wyszukiwarce "owocówka
        śliwkóweczka" to może coś wyskoczy. Bo to o tym szkodniku tu mowa. Jeżeli
        chodzi o zwalczanie - konieczne sa dwa zabiegi preparatami Mospilan 20SP lub
        Calypso (ten drugi droghi i nie wiem czy jest w małych opakowaniach). Pierwszy
        zabieg w okresie masowego lotu motyli i składania jaj (ok. końca maja - ale
        trudno trafić), drugi tylko na odmianach późnych w lipcu.
        Pozdrawiam serdecznie
        • 25.04.07, 10:15
          Serdecznie dziękuję za szybką odpowiedź :)
          • 25.04.07, 23:23
            Ta jabłoń zachowuje się tak jakby jej coś zjadło korzenie. Jak wieje wiatr to
            się kiwa , a przy ziemi wokól pnia o średnicy ok 10 cm jest obwódka bez ziemi,
            bo jak się kiwa pod wpływem wiatru, to rozsuwa tą ziemię na boki. Pień do
            ubiegłego roku stabilnie stał w ziemi, a jabłonka pięknie rodziła no i nie wiem
            co się stało :(
            • 25.04.07, 23:34
              Może została uszkodzona przez nornice lub mniej prawdopodobne przez kreta :(
              Koniecznie daj jej podporę - najlepiej drewniany palik (średnicy 5-6 cm)
              wkopany głęboko i do niego przywiąż drzewko. Gorzej, jak korzenie są mocno
              uszkodzone...
              Pozdrawiam
            • 26.04.07, 10:40
              Te futrzaki faktycznie lubią sobie urządzać apartamenty w korzeniach drzew,
              gorzej jak jest to młode drzewko, bo może uschnąć!
              Rozkop trochę dookoła - jak będą dziury to już wiesz co! Nasyp tam tyle ziemi
              ile się da, spłukaj wodą i jeszcze raz, żeby resztki korzeni miały chociaż
              gdzie odrastać. A do dziur przed zasypaniem powrzucaj kawałeczki czosnku i
              posadź koło jabłonki - ponoć bardzo go nie lubią. A czosnek ozdobny np. bardzo
              ładnie kwitnie. Ja już rozpoczęłam akcję czosnkowania sadu :-))
    • 27.04.07, 14:01
      witam ponownie :)
      Chcialam dzisiaj zapytac o jebłonki... Chodzi mi o to, że najbardziej smakują
      mi jabłka rosnące na wiejskich jabłonkach, są to stare drzewa i stare odmiany
      jabłonek - takie jak papierówka czy antonówka (tej akurat nie lubię, ale na
      szarlotke...). Czy mógłby Pan polecic mi kilka gatunków jabłoni, które są u nas
      znane i hodowane od przynajmniej 30 lat? Chcę zasadzic u siebie stare dobre
      odmiany a nie jakieś ich mutacje :)) Nie chcę też ich opryskiwać, chce zeby
      byly hodowane ekologicznie.
      Przy okazji zapytam - czy sa takie odmiany brzoskwiń lub nektarynek (ew
      moreli), których nie trzeba w ogole pryskac?
      pozdrawiam
      Aneta
      • 27.04.07, 14:56
        Może zacznę od końca :) Nie, nie ma odmian brzoskwiń czy moreli, które nie
        wymagałyby żadnej ochrony. Niemniej jednak i tak są to gatunki na które
        stosujemy stosunkowo mało zabiegów (na brzoskwiniach najważniejsze to na
        kędzierzawość liści, choć dwa na parch brzoskwini i tyle samo na szkodniki). A
        co do starych odmian jabłoni - te, które zostały wyhodowane 30 lat temu to
        odmiany w miarę nowe :) Starymi nazywamy z reguły te wyhodowane czy wprowadzone
        do uprawy co najmniej 60-70 lat temu. Oczywiście mogę polecić kilka czy
        kilkanaście takich odmian (nie gatunków - bo ten jest jeden czyli jabłoń), ale
        najpierw chciałbym uzyskać dodatkowo kilka informacji na temat preferencji -
        jaki smak? (winne, kwaskowate czy raczej słodkie), jaka wielkość? (duże czy
        mogą być mniejsze) no i przeznaczenie (czy tylko na przetwory czy również jako
        deserowe).
        Pozdrawiam serdecznie
        • 27.04.07, 16:14
          raczej do bezposredniego spozycia, smak - kwaskowate i soczyste, wole
          oczywiscie wieksze, ale jakby cos o bardzo dobrym smaku mialo mniejsze owoce to
          tez moze byc.
          Nie lubie bardzo slodkich.
          Jest taka jedna jablonka u sasiadki mojej babci (na wsi), owocuje latem (w
          dziecinstwie podjadalam je w wakacje), owoce ma dosc jasne z czerwonym
          rumiencem, ten smak jak dla mnie rewelacyjny! Niestety nie wiem co to za
          odmiana...:((
          • 27.04.07, 16:16
            jest taki marmurkowy (nie jednolity)...
          • 27.04.07, 22:00
            Takich odmian jak u sąsiadki babci (na podstawie tak ogólnego opisu) można
            wymienić kilka, potrzebne byłoby choć zdjecie... Ja z kolei wymienię kilka
            innych - które powinny Ci odpowiadać - tylko czy da się je zdobyć, to już inna
            sprawa... Z jesiennych: 'Aporta', 'Britemac', 'Fantazja' (polska, bardzo
            ciekawa odmiana), 'Red Wealthy'. Z zimowych: 'Beforest', 'Grahama
            Jubileuszowe', 'Wspaniałe Laxtona'. To z tych starych... niestety, musisz się
            liczyć z tym, ze wiekszość z tych odmian wymaga większej uwagi i ochrony jeżeli
            chodzi o choroby (bo to jest tak właśnie, że stare odmiany są na nie bardziej
            podatne).
            Pozdrawiam serdecznie
            Piotr
            • 27.04.07, 23:23
              hmmm ale ta jabłon ma już 8-9 lat, chyba taki palik to nie wystarczy by nią
              nie gibało podczas wiatrów, ale ok spróbuję dać coś porzadnego, to chyba
              jedyny sposób na uratowanie jej. Dziękuję za porady i pozdrawiam.
              • 28.04.07, 00:27
                8-9 letnia??? no to problem jest duży... nie mam pojęcia co z tym drzewkiem
                może się dziać... a nie jest po prostu wygięte, bo w zeszłych latach mocno
                owocowało i to nierównomiernie? Często tak bywa przy dużych plonach i do tego
                wiatrach...
                Pozdrawiam
            • 28.04.07, 00:22
              dziękuję, te sobie zapiszę a swoją drogą chyba postaram sie o to zdjecie :))
              pozdrawiam
              • 28.04.07, 00:28
              • 28.04.07, 00:29
                Proszę bardzo i pozdrawiam
                Piotr
    • 28.04.07, 12:21
      Jeszcze jedno co koniecznie chciałabym posadzić w ogrodzie to orzechy. Zarówno
      laskowe jak i włoskie.
      A moje pytanie do Pana - po ilu latach (czy też iluletnia) sadzonka leszczyny i
      sadzonka orzecha włoskiego owocuje? Czy da się to jakoś określić? Mam możliwość
      posadzenia małego orzecha włoskiego (ma ok 20 cm wysokości), ile lat przyszłoby
      mi czekać na owoce? Obawiam się, że bardzo długo...
      No i leszczyna... Czy są sadzonki w szkółkach, które od razu by owocowały?
      pozdrawiam
      • 28.04.07, 15:46
        Niestety ono zachowuje się jak palik za slabo wbity w ziemię , można je
        dowolnie kiwac we wszystkich kierunkach. Postaram się zrobic fotkę jak wygląda
        przy ziemi i jak nią można poruszać.
        • 28.04.07, 19:10
          Jest jeszcze jedna możliwość... Może być złamane, tuż poniżej szyjki
          korzeniowej - ale już w miejscu niewidocznym, bo zaraz pod powierzchnią.
          Pozdrawiam
      • 28.04.07, 19:15
        Leszczyna rozpoczyna owocowanie z reguły w 3-4 roku po posadzeniu, a nawet
        czasami już w drugim można otrzymać pierwsze owoce. W okres pełni owocowania
        wchodzi około 5 roku życia. Z orzechem włoskim jest już gorzej... Szczepiony
        daje pierwsze owoce około 5 roku po posadzeniu, ale nieszczepiony (a takiego
        chyba dotyczy pytanie) owocuje dopiero po 12-14 latach, a bywa często że w
        ogóle nie.
        Pozdrawiam serdecznie
    • 28.04.07, 21:12
      Witam.
      Chce posadzić w ogrodzie jabłonkę.Chcę taka, która daje późne,smaczne jabłka ,
      które mozna przechowywac przez zimę.
      Jakich odmian mam szukać?Zależy mi na takiej , która byłaby też odporna na
      choroby i tolerowałaby ubogą glebe.Czy teraz jeszcze można sadzić jabłonie czy
      lepiej poczekać?
      • 28.04.07, 22:13
        Teraz już odradzam sadzenie, choćby ze względu na brak wody i kiepski o tej
        porze materiał szkółkarski. Lepiej poczekać do jesieni. A co do odmian, polecam
        parchoodporne:'Rubinola'lub 'Rajka'. To co prawda odmiany wczesnozimowe, ale
        doskonale sie przechowują.
        Pozdrawiam serdecznie
        • 01.05.07, 08:55
          Witam
          Jakie drzewka, krzewy owocowe urosną i zaowocują na niezbyt dobrej glebie,
          piaszczystej?? Czy wogóle ma szansę tam coś urosnać?? Myślałam o śliwce (ale
          nie mirabelce) może jakies przeczki? Proszę o radę. Pozdrawiam
          • 01.05.07, 10:57
          • 01.05.07, 11:04
            Witam,
            pytanie jest zadane bardzo ogólnie i niełatwo na nie w zwięzły sposób
            odpowiedzieć. Wiele sadów (bardziej z konieczności niż z wyboru) zakładanych
            jest na glebach piaszczystych. Jeżeli jest to gleba piaszczysto-gliniasta, to
            drzewka mają dobre warunki do rozwoju i plonowania - czasem jeśli chodzi o wodę
            nieraz lepsze niż na czarnych ziemiach. Wszystko zależy bardziej od zawartości
            składników pokarmowych niż od samej struktury granulometrycznej gleby.
            Konieczne przed posadzeniem drzewek czy krzewów jest wykonanie badania i
            analizy gleby. Wtedy łatwiej bedzie dobrać odpowiednie gatunki czy nawet
            odmiany. No i przede wszystkim opracować jakiś choć ramowy program nawożenia.
            Pozdrawiam serdecznie
            • 02.05.07, 11:28
              witam serdecznie
              jestem na etapie urzadzania ogrodu. mam jablon, wczesna czeresnie, wisnie.
              chcialam kupic brzoskwinie, morele ,grusze ale nie wiem jaki gatunek jest
              najsmaczniejszy chcialabym aby sie zazebialy , jak skonczy sie brzoskwinia to
              aby morela dojrzewala. prosze o podanie mi nazw gatunkow ktore najlepiej
              zakupic. z gory dziekuje
              • 03.05.07, 16:21
                Witam, już wielokrotnie pisałem o odmianach (szczególnie brzoskwini) które
                zaleciłbym do uprawy w ogrodzie - warto przejrzeć poprzednie posty. Odmianach -
                nie gatunkach, bo gatunek to jabłoń, grusza, śliwa i.t.d. Jeżeli chodzi o
                morele - tu wybór jest raczej niewielki - może być np. 'Wczesna z
                Morden', 'Early Orange', z nowych 'Łańcut'. Jeżeli to ma być późna odmiana to
                zostaje tylko 'Somo'. Choć niestety trzeba się liczyć z tym, że morela jest
                dość zawodna w plonowaniu (wrażliwa na wiosenne przymrozki - np. w tym roku
                będzie bardzo kiepsko). Co do gruszek - postawiłbym na letnią 'Lipcówkę
                Kolorową', z jesiennych - 'Red Williams' czy 'Hortensia', a na zimę 'Lukasówka'
                albo 'Konferencja'.
                Pozdrawiam serdecznie
                • 05.05.07, 21:40
                  bardzo panu dziekuje
                  • 07.05.07, 21:44
                    Nie ma sprawy :). Proszę się przypomnieć, kiedy przyjdzie czas na zakup - wtedy
                    będzie łatwiej doradzić.
                    Pozdrawiam
    • 09.05.07, 13:25
      Wiem, że najlepiej sadzic drzewka wiosną lub jesienią. Ale czy latem, np w
      czerwcu, lipcu można posadzic drzewko jeśli nie uszkodzi się korzeni i np do
      tego jeszcze przyniesie się trochę ziemi z miejsca w ktorym rosło?
      pozdrawiam
      • 09.05.07, 13:40
        Tylko teoretycznie. W praktyce się tego nie robi (mowa oczywiście o drzewkach
        wykopanych, a nie tych w pojemnikach). Głównym powodem jest to, że są w czasie
        wegetacji i bardzo źle się przyjmują. Po drugie chodzi o wodę - to najczęściej
        okres dużego niedoboru i konieczne byłoby codzienne podlewanie. Dlatego czekamy
        do momentu zakończenia wegetacji i okresu tzw. spoczynku. Wyjątkiem sa drzewka
        specjalnie sadzone w pojemnikach. Sadzimy je latem (najczęściej w sierpniu)
        wraz z całą bryłą z donicy. To sposób bardzo dobry w przypadku brzoskwiń.
        Jesienią bowiem istnieje duża szansa, że drzewka zanim się przyjmą zostaną
        uszkodzone przez mróz, a wiosną nie zawsze jest zadowalający wybór materiału.
        Oczywiście sadząc drzewka z pojemników należy zapewnić im odpowiednią ilość
        wody (najlepiej przed posadzeniem zanurzyć w wodzie na 2-3 min.) a potem po
        posadzeniu przez kilka dni podlewać.
        Pozdrawiam serdecznie
    • 09.05.07, 14:11
      Nie wiem czy mi nie umknęło.. Co z wapnowaniem pni drzewek - kiedy to się robi
      i czym i na co to jest i czy co roku? JeSli teraz już się spóźniłam to chociaż
      sobie zapiszę dla pamięci.
      Schował się gdzieś mój smutny post o gruszy - zupełnie zjadły mi ją myszy. Bedę
      sadzić na jesień nową, ale zastanawiam się czy są jakieś sposoby na ochronę
      korzeni? Co robią sadownicy na coś takiego?

      Pozdrowienia

      Ania
      • 09.05.07, 16:36
        załączam fotografie mojej jabłoni , moze teraz łatwiej będzie określić
        dlaczego tak sie kiwa, czy może coś podgryzło jej korzenie?
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,638,59877420,61986685.html
        • 09.05.07, 16:41
          Sorki, że powtórzyłam pytanie, ale nie mogłam go znależć i w koncu pomyslałam,
          ze moeze wcale go nie wkleiłam :) Jednak nie dawało mi to spokoju i
          przeszukałam listy, no i znalazłam , wkleiło się poprostu w innycm miejscu. Tym
          bardziej dziekuję za odpowiedź, chyba faktycznie nie pozostaje mi nic innego
          jak czekać. Pozdrawiam
      • 09.05.07, 17:10
        Do Anials:
        Tak, bielenie pni drzewek wykonuje się (oczywiście tylko w ogrodach) w celu
        ochrony drzew przed nadmiernym promieniowaniem słonecznym zimą, a co za tym
        idzie zbyt duzym nagrzaniem. Pobielony pień po prostu odbija promienie
        słoneczne i dzieki temu sie nie nagrzewa. Ponieważ różnice dobowe temperatur w
        tym okresie są wysokie, zdarza się że kora pęka i po pierwsze jest otwartą
        drogą dla patogenów wiosną, a po drugie drzewa takie są mniej wytrzymałe na
        mróz. Do bielenia używamy wapna, ewentualnie wapna z dodatkiem farby emulsyjnej
        (minimalnym dodatkiem!) lub wapna z mąką żytnią. Bielenie pprzeprowadzamy w
        grudniu lub styczniu. A co do ochrony korzeni drzewek - nie, sadownicy tego nie
        robią - niestety jest to zbyt praco- i czasochłonne i nie ma za bardzo srodków
        w tym celu. Jedynie czasem praktykują to szkółkarze (i to też chodzi tu o
        choroby grzybowe czy nicienie, a nie gryzonie).
        Pozdrawiam serdecznie
        • 10.05.07, 10:43
          Wpisuję do kalendarza - wapnowanie.
          W sadzie zasieję trawnik koszony regularnie kosiarką - może myszate uciekną.
          • 06.06.07, 10:06
            Witam,
            widzę że temat odmianowy chwilowo "poległ":))) A tu już pierwsze zbiory - marne
            bo marne (przez przymrozki) niemniej jednak pierwsze odmiany czereśni już za
            nami. W międzyczasie intensywny okres walki z chorobami i szkodnikami ( w tym
            roku szkodników jest dużo - zwróćcie na to uwagę). Z pozdrowieniami i
            życzeniami dobrych zbiorów zapraszam w przerwach od prac do dalszej dyskusji na
            temat Waszych drzewek
            • 06.06.07, 11:57
              W tym roku z moich małych, rocznych drzewek zbiorę 4 wisienki i 1 brzoskwinię!
              Gruszy już nie mam :((, morela uschła, ale dosadzę na jesieni. Teraz już nie
              odmiany drzew ale choroby drzew bardziej mnie interesują, choć jest to dużo
              mniej zabawne :/ To znaczy, drzewka na razie nie chorują, ale jak czytam na co
              mogą chorować to aż skóra cierpnie.
              Przeciw myszom zrobiłam wokół drzewek "zaporę" ze sztywnej folii, nasadziłam
              czosnku i burczę kosiarką - jak narazie pomaga.
              Pozdraiwam serdecznie
              Ania
            • 06.06.07, 22:30
              stosownie do tematu u mnie poległy czereśnie, tak więc szpaki w tym roku
              zawiedzione :)
              za to kwiczoły wzięły się za truskawki :/

              --
              kto się wcześnie z łóżka zbiera, ten wcześnie umiera
              • 06.06.07, 22:51
                Tak całkowicie? Nic nie ma na drzewie? U nas właśnie troszkę zostało(złośliwi
                mówią że akurat dla szpaków)...
                Pozdrawiam serdecznie
                • 06.06.07, 23:16
                  Nic a nic, do tego to samo na śliwach, morelach, brzoskwiniach i gruszach :(
                  Została mi dosłownie jedna gruszka i jakimś cudem jedna brzoskwinia. Plony bedą
                  obfite :) Zostaly tylko wiśnie i jabłka. Współczuję sadownikom.
                  Za to w przyszłym roku podejrzewam, że drzewka sobie odbiją. Ciekawe, czy śliwy
                  nie wpadną w przemienne owocowanie.
                  Co do szpaków, po tym wszystkim są chyba nieco zdezorientowane. Co roku
                  przylatywały z młodymi na naukę czereśniowego złodziejstwa a tym roku taka
                  skucha. Teraz to nawet nie ma ich w okolicy, gdzieś się wyniosły. Za to
                  stwierdzam, że kwiczoły to jeszcze gorsza zaraza. Dawno nie widziałem tak
                  upierdliwego ptaka. Jak już się nauczą złodziejstwa to nie ma siły, żeby je
                  odgonić. Dobrze, że przynajmniej nie latają w większych stadach. Jednm słowem
                  ogrodnictwo to relaksujące zajęcie :)

                  --
                  kto się wcześnie z łóżka zbiera, ten wcześnie umiera
            • 08.06.07, 08:49
              A ja wlasnie chcialabym zapytac o czeresnie.
              W tej chwili mam wisienke, kwitnie co roku jak oszalala, zawiazuje sporo owocow
              ale potem wiekszosc opada ta grastka ktora zostaje jest robaczywa. Chce sie
              pozbyc cholery bo tylko mnie denerwuje. Nie wiem co to za odmiana bo "zastana"
              kupiona razem z domem.
              Chcialabym w to miejsce posadzic czeresnie najlepiej taka super wczesna, zeby
              nie bylo wkladek miesnych. Pytanie czy jest jakas odmiana samopylna? Nie bardzo
              mam miejsce na druga czeresnie a u najblizszych sasiadow nie widzialam zadnego
              czeresniowego drzewa.
              Mam tez pytanie o renklode Bonkrete Williamsa. Posadzilam drzewka jesienia
              zeszlego roku. Kiedy moge spodziewac sie pierwszych owocow?
              Mam tez dwie mlode jabloneczki , tez zeszloroczne. Jedna kwitla bardzo obficie i
              zawiazala mnostwo owocow ( oberwalam wszystkie, zeby nie przeciazac dzrewka) a
              druga nie miala ani jednego kwiatuszka.
              • 08.06.07, 17:13
                Witam, to może tak od początku...
                tak, zdarza się że i wiśnie są atakowane przez szpaki - szczególnie odmiany
                wczesne o intensywnym czerwonym zabarwieniu owoców (taka już natura:)). Jeśli
                chodzi o czereśnie - dostępne na rynku odmiany samopłodne charakteryzują się
                późną lub co najwyzej średnio wczesną porą dojrzewania owoców (a co z tym jest
                zwuiązane bywają "zasiedlone" przez nasionnicę trześniówkę). Ja polecam jednak
                trzy wczesne odmiany czereśni (do wyboru) które są nierobaczywe i do tego
                wzajemnie się zapylają: są to: 'Rivan', 'Burlat' i 'Vega'. Ostatnia jest
                żółtoczerwona. Jeśli jest duży kłopot z miejscem, lepiej wybrać drzewka na
                podkładkach karłowych PHL-A lub Gisela 5. Będą droższe, ale dużo mniejszych
                rozmiarów i zmieszczą się dwa na tej samej powierzchni co duża czereśnia. Do
                tego przy odpowiednim formowaniu plon będzie równie wysoki.
                W kolejnym pytaniu jest błąd - nie wiem czy chodzi o odmianę śliwy z grupy
                renklod czy tez o gruszę odmiany 'Bonkreta Williamsa'. Prosze o szczegóły.
                I na koniec - owocowanie jabłonek... Opisane zjawisko jest jak najbardziej
                prawidłowe - odmiany różnią się porą wejścia w okres owocowania (jedne będą
                plonowały już w drugim roku po posadzeniu, inne nawet w czwartym) i z tym
                trzeba się liczyć i cierpliwie czekać na owoce:). Bardzo dobra decyzja z
                usunięciem kwiatów w pierwszym roku - warto to robić nie tylko aby "nie
                przesilać" drzewka owocami, ale również po to aby w pierwszym roku po
                posadzeniu całą siłę drzewko wykorzystało na wzrost.
                Pozdrawiam serdecznie
                Piotr
                • 10.06.07, 20:31
                  Piotrze bardzo dziekuje za odpowiedz, zapisalam sobie odmiany czeresni ktore
                  poleciles i bede szukac. Co do sliwy i gruszy to mam sliwe renklode ( mlode
                  drzewko), najprawdopodobniej sliwe Wiliams ( nie jestem pewna bo to stare drzewo
                  nie sadzone przeze mnie) i grusze Bonkreta Wiliamsa ( tez mlodziutka, zeszloroczna).
                  • 10.06.07, 21:10
                    Witam,
                    jeżeli chodzi o śliwy z grupy renklod to jedne z najpóźniej wchodzących w
                    owocowanie odmian (czasem nawet w 4 roku po posadzeniu). Uważam jednak że warto
                    czekać... Z gruszy pierwsze owoce powinnaś zebrać już w kolejnym roku (a w
                    następnym powinno być już ich sporo, pod warunkiem oczywiście że nie będzie
                    niespodzianek pogodowych jak np. tegoroczne przymrozki wiosenne). Nie ma
                    natomiast śliwy odmiany 'Williams'...
                    Pozdrawiam serdecznie
                    • 12.06.07, 14:32
                      Witam !
                      Drzewko śliwki wegierki ma już 5 lat i pomimo obfitego kwitnięcia co roku
                      praktycznie nie owocuje , 3-4 owoce to wszystko. Niestety nie wiem jaka to
                      odmiana wegierki(ma duże owoce).
                      Nie wiem dlaczego tak się dzieje i mam co robic? Moze zaszcepić jakieś inne
                      odmiany (jakie najlepiej i kiedy?).Nie chciałabym pozbywać się drzewka bo duże
                      i ładne .
                      Prosze o radę .
                      • 12.06.07, 17:13
                        • 12.06.07, 17:19
                          Witam,
                          jeżeli śliwka ma 5 lat i corocznie kwitnie ale nie owocuje, najprawdobodobniej
                          problem jest w zapyleniu kwiatów. Może to być odmiana całkowicie obcopylna, a
                          jeśli w poblizu nie ma innych, zapylających ją odmian to jest problem. Jedyne
                          co można zrobić to dosadzić drugą śliwkę, która będzie właściwym zapylaczem.
                          Którą? I to jest zasadnicze pytanie - bo nie znamy odmiany. Najlepiej w tym
                          roku zidentyfikować posiadaną odmianę a wtedy dobrać zapylacz.
                          Pozdrawiam serdecznie
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.