Dodaj do ulubionych

PORADY - odmiany drzew owocowych

  • 19.06.07, 19:26
    Witam!
    Jwsienią ubiegłego roku zakupiłam iposzadziłam sadzonkę czereśni w moim
    ogrodzie. Wiosną drzewko "obudziło się" i rozwijało jak należy, tzn wypuściło
    pączki, potem ładne listki. Wszystko wyglądało bardzo dobrze do połowy maja. W
    drugiej połowie maja jednego dnia kiedy oglądałam i podlewałam drzewka jak
    zwykle czereśnia wyglądała nadal pięknie i była cała zielona. A dwa dni później
    jak przyjechałąm na działkę byłą już cała sucha! Wszystkie listki zwisały
    uschnięte.
    jak to możliwe zeby drzewko, które pięknie się rozwijałao uschło w ciągu 2 dni?
    Nie mam pojęcia co się stało, bo nie widziałam na listkach żadnych oznak
    choroby czy pasożyta. Na pewno też nie uschło z braku wody bo było regularnie
    podlewane, zresztą z braku wody chyba nie padłoby tak szybko...
    Co mogło być przyczyną?
    pozdrawiam
  • 19.06.07, 21:51
    czereśnia wyglądała nadal pięknie i była cała zielona. A dwa dni później
    jak przyjechałąm na działkę byłą już cała sucha!

    Nie widzę logicznego wytłumaczenia takiej sytuacji - owszem zdarza się często
    że drzewka czereśniowe, szczególnie młode usychają - przyczyn jest kilka - od
    dość prozaicznych jak nieodpowiednie stanowisko (rodzaj gleby i poziom wody
    gruntowej), przez zimowe przemarznięcia po uszkodzenia systemu korzeniowego
    przez szkodniki czy choroby drzew (np. rak bakteryjny). Ale z reguły trwa to
    trochę czasu (2 tygodnie, miesiąc). No ewentualnie mozna drzewko w krótkim
    czasie (kilku dni) "ususzyć" stosując nieodpowiednio zabiegi herbicydami. No
    jest jeszcze inna ewentualność... "trzecia ręka"...

    Pozdrawiam i głowa do góry - na jesień trzeba drzewo wymienić - radzę jednak
    przedtem zbadać glebę
  • 20.06.07, 13:34
    Trzecią rękę chyba mogę wykluczyć, ta czereśnia nikomu nie zawadzała, poza tym
    jakby ktoś chciał narobić nam szkód to chyba zająłby się również innymi
    drzewkami... Chociaż na 100 nie mogę być pewna czy nie pojawił się jakiś
    życzliwy... A może któryś z budowlańców (na działce trwa budowa) coś tam
    wylał...?
    Skoro już i tak muszę kupić nową czereśnię to poproszę jeszcze o radę. Która
    czereśnia jest odporna na mróz i choroby? A może jest jakaś, która nie
    robaczywieje? To byłby prawdziwy skarb, bo niestety robaczki zazwyczaj lubią te
    owoce, a ja wolałabym nie opryskiwać... Czy istnieją w ogóle takie czereśnie,
    których robaki nie ruszają?
    pozdrawiam
  • 20.06.07, 19:32
    witalia napisała:
    Która czereśnia jest odporna na mróz i choroby? A może jest jakaś, która nie
    robaczywieje? To byłby prawdziwy skarb, bo niestety robaczki zazwyczaj lubią te
    owoce, a ja wolałabym nie opryskiwać... Czy istnieją w ogóle takie
    czereśnie,których robaki nie ruszają?


    Owszem, istnieją odmiany których owoce nie są atakowane przez nasionnicę
    trzesniówkę. Wynika to z biologii i rozwoju tego szkodnika. "Białych robaków"
    nie znajdziemy w odmianach wczesnych, dojrzewających od pierwszego do końca
    trzeciego tygodnia dojrzewania czereśni. W pierwszym tygodniu (czyli ok. 20
    maja na Dolnym śląsku czy 1 czerwca w środkowej Polsce) dojrzewają owoce
    odmian: 'Majowa Wczesna', 'Rivan', ''Marchijska'. W drugim tygodniu - 'Kassina'
    i 'Bladoróżowa' o jasnych owocach. W trzecim - 'Burlat', 'Karesova', 'Wczesna
    Riversa' i żółtoowocowa Żabula ('Jabolay'). Ostatnią nierobaczywą jest
    dojrtzewająca w czwartym tygodniu odmiana 'Kunzego' (również o jasnych
    owocach). Wymieniłem 10 odmian - pierwszy problem to ich dostępność w
    szkółkach - zaledwie 4 z nich można dostać bez problemów
    ('Rivan', 'Burlat', 'Karesova' i 'Kunzego')ponieważ znajdują się corocznie w
    ofertach większości szkółek; pozostałe są do zdobycia, ale wymaga to nieco
    większych poszukiwań (np. po szkółkach zajmujących się produkcją starych
    odmian). Drugi problem to wytrzymałość drzew na mróz i pąków kwiatowych na
    wiosenne przymrozki. I tak z wymienionych odmian wrażliwe na mróz
    są: 'Karesova', 'Wczesna Riversa' i 'Marchijska'. Wytrzymałe z
    kolei: 'Rivan', 'Burlat', 'Kassina', 'Bladoróżowa' i "Jabolay'. Przymrozki
    woiosenne często uszkadzaja kwiaty najwcześniej kwitnących odmian - będą
    to: 'Burlat', 'Majowa Wczesna', 'Marchijska', 'Wczesna Riversa'. Ponadto
    wszystkie wymienione odmiany wymagają do dobrego plonowania własciwych
    zapylaczy. Wybierając tylko w obrębie wczesnych odmian polecam układy:
    Rivan-Burlat;
    Burlat-Wczesna Riversa-Jabolay;
    Karesova-Wczesna Riversa;
    Marchijska-Wczesna Riversa-Jabolay;
    Majowa Wczesna-Marchijska-Rivan;
    Kassina-Wczesna Riversa-Jabolay-Kunzego;
    Bladoróżowa-Kassina;
    Wczesna Riversa-Karesova-Burlat-Jabolay;
    Jabolay-Karesova-Burlat;
    Kunzego-Jabolay-Kassina
    przy czym pierwsza odmiana to odmiana zapylana (własciwa) a kolejna lub kolejne
    to zapylacze do niej.
    Pozdrawiam serdecznie
  • 20.06.07, 20:29

    Wynika z tego, że chcąc mieć nierobaczywą czereśnię muszę kupić przynajmniej 2
    drzewka - to właściwe i zapylacza do niego... Ale skoro już posadzę zapylacza
    to szkoda by było żeby tylko zapylał a nie owocował, więc powinnam kupić też
    zapylacza do zapylacza itd, może stworzyć się niezły łańcuszek...:)
    Np jeśli chciałabym Rivan to musze posadzić Burlat, a żeby i Burlat owocował to
    trzeba posadzić też Jabolay i dopiero wtedy kółko się zamknie (bo na szczęście
    burlat też zapyla Jabolay). Chyba zdecyduję się na kombinację Burlat-Jabolay,
    przynajmniej zapylają się nawzajem. Albo jedną sadzonkę wcisnę sąsiadce przez
    płot :))
    Bardzo dziękuję za odpowiedź, już zapisałam co mam kupić (tylko gdzie...?)

    Skoro wyniknęła sprawa z zapylaczami to zapytam też o wiśnię. Kupiłam w tym
    roku sabinę, kwitła, ale owoców nie ma. Może właśnie dlatego, że brak jej
    zapylacza? To samo z nektarynką Harco. Czy mogłabym jeszcze poprosić o
    wymienienie jakichś (jak najbardziej przydatnych w ogrodzie) zapylaczy do nich?
    pozdrawiam
    Aneta
  • 20.06.07, 21:02
    Tak z zapylaczami jest właśnie ten problem - ja na ogół znajomym polecam nieco
    inną kombinację:
    Rivan-Burlat-Vega
    wiem, to aż 3 czereśnie, ale po pierwsze nie ma kłopotów z zapylaniem a po
    drugie owocowanie rozłożone jest równoimiernie od końca maja do końca czerwca
    (od pierwszego do piątego tygodnia). Poza tym kombinacja Rivan-Burlat też jest
    wystarczająca (po prostu Burlat słabiej plonuje). Co do Sabiny... Piszesz droga
    Aneto, że drzewko kupiłaś w tym roku - cierpliwości - o plonie w przypadku tej
    odmiany możemy dopiero mówić najwcześniej w 2 lub 3 roku po posadzeniu. Poza
    tym Sabina jest odmianą raczej dość przeciętnie plonującą... coś za coś - w
    zamian będą ładne, deserowe owoce. Na koniec nektaryna 'Harko'. Jak większość
    odmian brzoskwiń jest samopłodna (nie potrzebuje zapylacza). Przyczyny słabego
    plonowania lub jego braku trzeba szukać gdzie indziej (stanowisko, gleba,
    formowanie drzewa, choroby).
    Pozdrawiam serdecznie
    Piotr
    PS. adresów szkółek oferujących czereśnie z wiadomych względów nie mogę tu
    zamieścić (reklama) ale masz internet - wystarczy w wyszukiwarce wpisać:
    drzewka czereśni, czereśnie czy szkółki drzew owocowych...
  • 21.06.07, 00:06
    Dziękuję za odpowiedzi na wszystkie pyatnia. Na razie wiem co chcialam wiedzić,
    niebawem zapewne znów się odezwę, bo okaże się, że znów czegoś nie wiem :)
    Dobrze, że jest do kogo zwrócić się z takimi pytaniami...
    pozdrawiam
    Aneta
  • 21.06.07, 13:47
    Witalio - a sprawdzałaś korzenie tej uschniętej czereśni - skoro uschła to
    możesz spokojnie teraz wykopać i sprawdzić. Mi z dnia na dzień uschła młoda
    gruszka, bo podgryzły ją myszy!
  • 21.06.07, 14:17
    Jeszcze jej nie wykopalam, przez pewien czas mialam nadzieje ze moze sie
    odrodzi.. ale niestety...:( Ale masz racje, sprawdze.
    No ale co na te gryzonie? Jeśli to one to mogą popodgryzać mi też inne drzewka.
    Czy jakos sobie z nimi pordzilas?
    A ta gruszka to tez uschla Ci w tak blyskawicznym tempie?
  • 25.06.07, 13:35
    W bardzo błyskawicznym - jednego dnia ziędła, jak zwykły kwiatek bez wody,
    drugiego dnia była już sucha. Po wyciągnięciu miała zamiast korzeni pięknie
    zaostrzony szpic, jak na dzidę dla mojego synka, choć wolałabym niekoniecznie z
    drewna gruszowego :-/
    U nas w okolicy wszyscy narzekają na myszy - nie działają ponoć takie sposoby
    jak kładzenie choiny czy tłuczonego szkła w dół pod korzenie. Ja zakładam w
    sadzie trawnik (choć wolałabym naturalną łąkę) - na dotychczasowym trawniku,
    koszonym dwa razy w miesiącu myszy nie ma.
    Dodatkowo obkopałam każde drzewko okręgiem 20 cm folii (grubej, falistej) -
    dzięki temu nie przechodzą nornice, które kopią korytarze płytko.
    W środek każdego okręgu nasadziłam czosnku (a kysz upiory).
    Więcej juz nie wiem co wymyśleć!!
  • 22.06.07, 14:50
    Witam
    Znalazłam taką odmianę jabłoni w internecie. Jest to odmiana stara, a ze
    zdjęcia przypomina jabłka, które jadłam kiedyś z drzewa na wsi. Bardzo mi
    smakowały i szukam czegoś podobnego, bo niestety nazwy tamtej jabłonki nie
    znam...:(
    Chciałabym dowiedziec się czegoś więcej o tej odmianie, przede wszystkim czy
    była ona niegdyś popularną jabłonką hodowaną w gospodarstwach? Jeśli tak, to
    zwiększa to moje szanse, że to ta właściwa :)
    Po drugie czy jest odporna na mróz i choroby?
    I jakie zapylacze musze posadzić żeby owocowała?

    Mam jeszcze takie dodatkowe pytanie... Na razie mam w ogrodzie 3 jabłonie:
    papierówkę, lobo i gloster. Czy one będą się wzajemnie zapylały? A jeśli nie to
    co powinnam dokupić żeby wszystkie owocowały?

    pozdrawiam
  • 22.06.07, 15:23
    Odmiana Grafsztynek Inflancki to faktycznie stara odmiana jabłoni, często
    spotykana w starych ogródkach przydomowych, szczególnie w wschodniej i
    północnowschodniej Polsce. Najlepszymi dla niej zapylaczami są: 'James
    Grieve', "Antonówka' czy 'Red Wealthy'. Owoce tej odmiany są kuliste,
    wyrównane, średniej wielkości do dużych, skórka żółtawozielona z pasowano-
    prążkowanym purpurowokarminowym rumieńcem. Miąższ biały (lekko różowawy - łatwo
    ją po tym rozróżnić), słodki z malinowym posmakiem. Owoce dojrzewaja na
    przełomie sierpnia i września. Plonuje regularnie i corocznie, jest odporna na
    choroby i wytrzymała na mróz. Oferowana jest obecnie przez szkółki zajmujące
    sie starymi odmianami.
    Co do zapylaczy dla Twoich jabłonek... Nie najlepszy to układ, bo różnią się
    one terminem kwitnienia - przydałaby się jeszcze odmiana 'Jonatan'
    lub 'Spartan'.
    Pozdrawiam serdecznie
  • 22.06.07, 23:24
    pomolog napisał:

    > Co do zapylaczy dla Twoich jabłonek... Nie najlepszy to układ, bo różnią się
    > one terminem kwitnienia - przydałaby się jeszcze odmiana 'Jonatan'
    > lub 'Spartan'.

    Dziękuję panie Piotrze, myślałam, że może grafsztynek skutecznie uzupełniłby mi
    braki w zapylaczach (jak to się mówi chciałam upiec 2 pieczenie przy jednym
    ogniu), ale cóż... trzeba będzie dokupić co nieco, jeszcze nie wiem co wybiorę,
    ale grafsztynka na pewno nie odpuszczę...:) Antonówki chciałam uniknąć, bo nie
    lubię tych jabłek, ale widzę, że zapylają chyba co drugą jabłonkę, więc może
    się przełamię i kupię... Przynajmniej na szarlotkę będzie.
    pozdrawiam
    Aneta
  • 23.06.07, 10:45
    witalia napisała:
    > ...może grafsztynek skutecznie uzupełniłby mi braki w zapylaczach...

    Teraz ja mam pytanie, droga Pani Aneto: czy naprawdę w pobliżu nie ma innych
    jabłonek? (u sąsiadów chociażby?). Zapylacze to bardzo istotna sprawa, nie
    możemy się jednak przy wyborze odmian tylko tym kierować...
    Pozdrawiam
  • 23.06.07, 10:58
    No właśnie nie wim czy są jakieś jabłonki, bo żadna z dzialek po mojej stronie
    ulicy nie jest jeszcze zagospodarowana (łąki i las). Po drugiej stronie ulicy
    jest kilka domów tylko nie wiem co mają w ogrodzie...
  • 10.04.09, 20:36
    Chciałbym zapytać znawców, czy można gdzieś w Polsce kupić sadzonki
    maliny moroszki? Jeśli nie, to dlaczego - roślina chroniona, ale
    czemu nie produkowana w szkólkach?
  • 25.06.07, 13:44
    Pomologu!
    Naczytałam się, że prawidłowe drzewko owocowe powinno mieć prawie poziome
    gałęzie i należy je od młodości tak kształtować stosując klamerki, obciążniki
    itp.
    Pytania:
    - czy mam to stosować już teraz do moich rocznych drzewek?
    - czy do wszystkich - wiśnie, brzoskwinie, renkloda, jabłonka (i hmm, była
    grusza)?
    - czy o tej porze roku czy kiedyś indziej zacząć?

    Pozdrowienia
    Ania
  • 25.06.07, 14:10
    Tak - dobrze przeczytałaś - odginanie pędów rosnących pod zbyt ostrym kątem
    jest jednym z podstawowych elementów formowania koron młodych drzewek.
    Stosujemy w tym celu klamerki do bielizny, specjalne betonowe obciążniki (z
    nimi bardzo ostrożnie - trzeba wyczuć ciężar inaczej gałązka się złamie) lub
    jeszcze inaczej - naciągamy pędy (delikatnie!) przy pomocy sznurków i
    zakotwiczamy w podłożu szpilami metalowymi. Termin jest ściśle związany z
    okresem wzrostu drzewka - wykonujemy to wiosną od kwietnia do końca maja
    (później nie daje to pożądanego efektu). Tylko jeden warunek - nie mogę Ci
    doradzić bo nie widzę Twoich drzewek - być może nie jest to konieczne. Porównaj
    z ilustracjami w książkach (mogę doradzić literaturę).
    Pozdrawiam serdecznie
  • 26.06.07, 12:51
    W papierówce tylko jedna gałązka, oryginalna ze szkólki, której nie obgryzły
    sarny, ładnie odchyla się w bok. Pozostałe, młode, tegoroczne rosną pod ostrym
    kątem do pnia. Podobnie jest na śliwce. Jest to kąt ok. 45 stopni lub nawet
    mniej.
    Brzoskwinie i wiśnie wszystkie gałązki mają takie, ale może tak powinny?
    W książce mojej jest ogólnie o koronie, nie rozdzielone na gatunki drzew.

    Pozdrowienia
    Ania
  • 26.06.07, 16:01
    Jeszcze raz... to trzeba widzieć - część z tych gałązek odchodzących pod kątem
    ostrym należy usunąć, resztę zostawić ale odgiąć. Najlepiej zaopatrzyć się w
    jakąś literaturę nt. cięcia drzew owocowych (np. prof. Miki).
    Pozdrawiam serdecznie
  • 27.06.07, 12:56
    No niestety - fachowa literatura ogrodnicza przemawia do mnie jak książka
    kucharska do mojego męża. Co nie znaczy, że jak ja (tzn. fachowiec) mu powiem
    co i jak to nie ugotuje super obiadu.
    Podejrzewam więc, że ja również potrzebowałabym konkretnej rozmowy z fachowcem,
    ale ci których umawiałam nie chcą przyjeżdżać do moich czterech drzewek :-(
    Będę szukać dalej, trudno.

    Pozdrowienia
    Ania
  • 27.06.07, 13:33
    Spokojnie... w książkach są rysunki, zdjęcia - to naprawdę nie takie trudne :)
    Formowanie 4 drzewek zajmie kilka minut - trzeba podejść tylko do tego z
    optymizmem :) Życzę powodzenia i przede wszystkim wiary we własne siły
    Pozdrawiam serdecznie
  • 01.07.07, 11:59
    Do wiesio-b
    jeszcze odpowiedź na pytanie dotyczące odporności na choroby starych odmian -
    to już zalezy od samej odmiany, generalnie stare odmiany wymagają jednak
    większej uwagi i z reguły są bardziej podatne na choroby a tym samym wymagaja
    większej ilości zabiegów.
    Pozdrawiam serdecznie
  • 03.07.07, 23:14
    witam
    troszke poszperałem po internecie i raczej z tego co przeczytałem to stare odmiany jabłoni czyli takie jakie rosły w starych sadach przydomowych,sa bardziej odporne na choroby ,natomiast jesli robale atakuja to trzeba pryskac zarówno i te stare jak i nowoczesne odmiany,wada starych jest to ze jesli sa na podkładce antonówki to rosna duze ponadto owocuje przemiennie,ale nie potrzebuja dobrej gleby,sa dostepne w handlu stare odmiany na podkładkach pół skarajacych ale nie wiem jak one rosna,mam w ogrodzie jedna stara jabłon,nietety jej zywot sie konczy,ale nikt nigdy o nia nie dbał i rodziła bardzo smaczne owoce ale co drugi rok,było ich duzo jednak nie były takie jak w sklepie ,jedno wieksze drugie mniejsze a posadzona była w czsie wojny lub zaraz po niej,wiec moge jednak nie zgodzic sie z opinia ze stare tez wymagaja ochrony chemicznej,mam kilka nowszych drzewek ale jak sie ich nie opryska nie zadba to moze z jednego drzewka jest z 10 jabłek ,
  • 03.07.07, 23:41
    Oczywiście - zdania możemy mieć odmienne - po to jest właśnie forum i miejsce
    na dyskusję :)
    Jeśli chodzi o zagadnienie choroby a stare odmiany... jednym z kierunków
    hodowli nowych odmian (i to obecnie naistotniejszym) jest właśnie
    wyeliminowanie najgroźniejszych patogenów (nie tylko jabłoni ale i innych
    roślin uprawnych). Najlepszym przykładem dla interesującego nas gatunku jest
    najpopularniejsza choroba - parch jabłoni. Obecnie znamy ponad 100 odmian,
    których ta choroba już nie dotyczy. Podobnie jest z innymi roślinami
    sadowniczymi. Oczywiście, wśród starych odmian znajdziemy wiele mało wrażliwych
    na choroby - ale jeżeli już generalizujemy, to większość niestety jest bardziej
    podatna na infekcje. Najlepiej to widać na przykładzie kolekcji porównawczych.
    I wiem co piszę, bo właśnie się tym zajmuje od 11 lat. Co do szkodników -
    zgoda - tu wpływ samej odmiany jest niewielki (choć też są "ulubione" przez
    jakiegoś szkodnika i takie które nie są atakowane, ale to już bardziej kwestia
    budowy morfologicznej). Co do podkładek - to temat rzeka, mozemy tez
    podyskutować, jeśli będzie taka potrzeba.
    Pozdrawiam serdecznie
  • 03.07.07, 17:22
    Witam!
    Dziś w przykrej dla mnie sprawie... Otóz mam na działce młoda śliwkę węgierkę,
    jest to samosiejka, która wysiała się z drzew u mojej babci. Odmiana bardzo
    smaczna, więc przesadziłam ją ostatniej jesieni do siebie. Wiosną zazieleniła
    sie ładnie, puściła pędy... I nadal wypuszcza młode listki, ale niestety
    najwyraźniej zaatakowała ją jakaś choroba, listki są czerwono-brązowe, trochę
    pozwijane... Zresztą podaję linka do zdjęcia tej śliwki (niestety trochę
    nieostre), bo z opisu pewnie trudno byłoby cos wywnioskować.

    www.infoglob.pl/~jakubs/image/wis.jpg
    Mam pytanie - czy może Pan określić co jest przyczyną takich zmian?
    Jak pomóc drzewku? Czy jest jakiś ekologiczny sposób, żeby uniknąć takich
    chorób?
    No i czy to jest szkodliwe dla drzewa, to znaczy czy drzewko może od tego
    uschnąć?
    pozdrawiam
  • 03.07.07, 22:11
    Niestety mamy tu duży, bardzo duży problem... Zdjęcie jest dobre, bo objawy
    wskazują że mamy niestety kilka przyczyn takiego stanu rzeczy... zacznę od
    najmniej groźnych tzn. niedoboru składników pokarmowych a dokładnie azotu i
    potasu. Do tego dochodzi porażenie przez grzyb Blumeriella jaapi (powodujący
    chorobę drobna plamistość liści drzew pestkowych). To widać na pewno. Co innego
    natomiast bardzo mnie zaniepokoiło. Wyjątkowo silna nekroza młodych pędów. To z
    kolei może wskazywać na porażenie drzewka przez raka bakteryjnego. Może dlatego
    nekroza jest tak silna, że brakuje składników pokarmowych? Nie wiem. Co radzę w
    tej sytuacji? Po pierwsze stałą obserwację drzewka. Po drugie - proszę o
    kolejne zdjęcia (najlepiej liście osobno z jednej i drugiej strony oraz kilka
    zbliżeń pędów). Idealnie byłoby gbyby była możliwość zbadania pędów i liści
    przez fitopatologa (np. na uczelni rolniczej, czy w stacji ochrony roślin).
    Pozdrawiam serdecznie
  • 03.07.07, 23:32
    Rzeczywiście, wstepna diagnoza nie brzmi optymistycznie...:(((
    Gleba jest słaba, to na pewno, klasa VI. I do tego chyba zakwaszona (mech
    między trawą). Ale liczyłam na to, że drzewka mimo to jakoś będą rosły i
    owocowały. Jeśli to rak bakteryjny to czy to nie przeniesie się na inne moje
    drzewka?
    Jak tylko będę miała zdjęcia to wkleję (pewnie najwcześniej w niedzielę), a
    skoro muszę się szykować na najgorsze jeśli chodzi o tę śliwkę to zapytam tak
    na przyszłość... Jeśli zechcę posadzić kolejne takie drzewko, a właściwie
    zasiać, bo nie jestem pewna czy są jeszcze u babci jakieś młode samosiejki, to
    jak należy to zrobić? Jesienią będą śliwki, więc będę mogła wziąć pestki, i co
    dalej? Czy tak po prostu przechować pestki do wiosny i wsadzić do ziemi w
    ogrodzie powiedzmy w kwietniu? Czy jeszcze jesienią zakopać w ogrodzie?
    No i jak przygotować glebę, żeby nie było podobnych problemów jakie mam teraz?
    Mamy możliwość zakupienia i nawiezienia ziemi, podobno po pieczarkach, czy to
    dobra ziemia pod drzewka owocowe?
    pozdrawiam
  • 03.07.07, 23:53
    Ojej :) widzę że ta odmiana naprawdę jest tak cenna :) Rozmnażanie roślin
    sadowniczych to zagadnienie trudne, a rozmnażanie generatywne (czyli z nasion)
    lepiej zostawić profesjonalistom-szkółkarzom. Tutaj się nie da tak jak z
    marchewką - nasiona muszą być odpowiednio przygotowane, przejść okres spoczynku
    potem stratyfikację itd. , itd. Jeśli naprawdę musi być ta "babcina śliwka" to
    radzę skontaktować się ze szkółkarzem i pobrać zrazy (teraz w lipcu) a
    następnie zaokulizować odmianę na podkładce. Sadzenie samosiejek z reguły
    marnie się kończy. A co do ziemi... jest teraz trochę czasu - warto wykonać
    analizy glebowe i na ich podstawie najpierw przygotować glebę (wyrównać odczyn
    pH, zastosować odpowiednie nawożenie itd).
    Pozdrawiam serdecznie
  • 22.07.07, 15:37
    Kupilismy i zasadzilismy jablonie tych odmian. Zgodnie z uzyskana informacja
    Cox pomona jest zapylana przez odmiane James Grieve, ale czy zapylanie odbywa
    sie rowniez w odwrotnym kierunku? Z informacji przeze mnie posiadanych James
    Grieve jest zapylany przez np. Cox Orange, ale nie mam informacji, czy rowniez
    przez Cox Pomona.
    Moze pytanie jest smieszne, ale to moje absolutnie pierwsze doswiadczenia tego
    typu w zyciu. A tak w ogole, znawcy tych odmian, jakie macie opinie na temat
    owocow zwlaszcza James Grieve?
    Czy znacie rowniez sliwke odmiany Czar? Jakies opinie, komentarze?
  • 22.07.07, 22:52
    Witam,
    na początek - pytanie wcale nie jest śmieszne - odmiana 'Cox Pomona' to stara
    odmiana angielska, u nas praktycznie już nie spotykana. Jeśli chodzi o
    zapylacze - zacznijmy od tego, że 'James Grieve' jest odmianą kwitnącą wcześnie
    i termin kwitnienia pokrywa się jedynie (i to też już niezbyt dokładnie)
    z 'Koksą Pomarańczową'. 'Cox Pomona' kwitnie średnio późno i właściwe dla niej
    zapylacze to: 'Piękna z Barnaku', 'Fiesta', 'Golden Delicious' czy ze starszych
    odmian 'Ingrid Marie'. Ostatecznie może być też wymieniona 'Koksa
    Pomarańczowa', ale termin kwitnienia już nie pokrywa się idealnie (koksa
    kwitnie nieco wczesniej). Bardzo dobrze natomiast (i to wzajemnie) zapylają
    się 'James Grieve' i 'Koksa Pomarańczowa'. Co do opinii na temat odmiany 'James
    Grieve' - ja osobiście cenię ją bardzo ze względu na smak owoców i obfite
    plonowanie. Do tego owocuje u nas corocznie. Warto przerzedzać zawiązki
    owocowe, wtedy uzyskamy owoce ładne i dość duże. Kolejnym plusem jest mała
    podatność na parcha i mączniaka jabłoni. Do wad należy zaliczyć dość dużą
    podatność na uszkodzenia mechaniczne (wymaga delikatnego i uważnego zbioru)
    oraz choroby przechowalnicze (jeden z powodów wycofania jej z produkcji
    towarowej). I na koniec odmiana śliwki - Car (The Czar). Jest to odmiana
    samopylna i dodatkowo dobry zapylacz dla innych odmian. Wcześnie rozpoczyna
    plonowanie, owocuje corocznie i raczej obficie. Owoce są średniej wielkości ale
    często bywają małe, granatowofioletowe z żółtym, w pełni dojrzałości
    pomarańczowym miąższem o dość specyficznej, galaretowatej konsystencji
    (niespecjalnie nadaje się na przetwory - to typowo deserowa odmiana). Miąższ w
    smaku jest dość kwaskowaty. Dużą wadą tej odmiany jest nierónomierne
    dojrzewanie owoców (wymaga kilkukrotnego zbioru). Owoce zbieramy w pierwszej
    połowie sierpnia.
    Pozdrawiam serdecznie
  • 23.07.07, 07:53
    zaczne od tego, ze nie mieszkam w Polsce i w tutejszym klimacie moge zapomniec
    o tych odmianach jablek, ktore kocham najbardziej :-(
    Z ksiazki, ktora mam wynika, ze zapylaczami dla Cox Pomona jest m.in. Cox
    Orange, Filippa, Golden Noble, melon, James Grieve i kilka innych.
    Dla Jamesa Grieve zapylaczami sa m.in. Alice, Aroma, Cortland, Cox Orange,
    Ingrid Marie, Jonathan i kilka innych. Nie ma mowy o Cox Pomona i zglupialam,
    czy musze dokupic jeszcze jedno drzewko z dedykacja dla Jamesa Grieve.
    Osobiscie wolalabym chociazby kokse pomaranczowa, ale nawet ona nie jest
    zalecana w moich okolicach (klimat).
    Z przyczyn klimatycznych moge tez zapomniec o sliwce-wegierce, ktora jest moim
    marzeniem, Car mial ja choc troche przypominac, ale nie wiem, jak bardzo...
    Dzieki za odpowiedz!
  • 23.07.07, 19:05
    Jeśli to inny kraj, a w dodatku inne warunki klimatyczne to na niewiele moje
    rady odnośnie zapylaczy mogą się zdać - np. w Anglii dobór zapylaczy różni się
    prawie w 60%.
    Pozdrawiam serdecznie
  • 13.09.07, 14:47
    wznawiam wątek:O)
    mam takie jedno pytanie- w ogrodzie moich niezyjących juz dziadków
    rosnie kilka starych, wysokich jabłoni, mają przynajmniej 50 lat,
    dopytam jeszcze taty. Dwie to na pewno szare renety, jedna boiken,
    jednej nie znamy (kiedyś postaram sie wkleic zdjęcia) i jedna majaca
    owoce drobne, okrągłe, bardzo czerwone i słodkie, dojrzewające w
    październiku mniej wiecej; sa jeszcze inne, ale owoce mniej smaczne.
    Problem w tym, ze dziadkowie za bardzo o te drzewa nie dbali, nie
    przeswietali itd.i własciwie z roku na rok coraz słabiej owocują;czy
    dałoby radę jeszcze je odratować, wypielegnować, żeby ładnie
    owocowały, czy juz zostawić, żeby sobie po prostu rosły a na owoce
    posadzic nowe?
  • 14.09.07, 07:34
    Moim zdaniem dobrze byłoby te okazy wypielęgnować tj. przede
    wszystkim prześwietlić i zadbać o nie ewentuanie niektóre, mało
    zjadliwe w sposób stopniowy przeszczepić je.
  • 14.09.07, 22:05
    Dokładnie tak, arlen1 ma rację - ja też radzę zająć się tymi starymi
    drzewami, prześwietlić korony, nieco je uformować (może wklej
    zdjęcia - zobaczymy jak wyglądają dziś)... szkoda je usuwać - choć
    pamiętaj - ich okres pełni owocowania minął, nie będą już plonowały
    jak dawniej...
    Pozdrawiam serdecznie
  • 15.09.07, 20:03
    Może jeszcze dodam, że prześwietlając je, można je trochę odmłodzić
    ale nie redykalnie i poprawić ich plonowanie. Jednak wielka szkoda w
    parę chwil pozbyć się takich okazów, które w odpowiednim otoczeniu
    mogą się pięknie prezentować i być ozdobą ogrodu, a dla nowości w
    sensie odmianowym przy odpowiednich podkładkach na pewno jeszcze
    można będzie znaleźdź wiele miejsca, a wówczas i wilk syty i owca
    cała. Pozdrawiam.
  • 17.09.07, 18:52
    Alez wcale nie mamy zamiaru ich usuwać:O)
    a jeszcze jedno- czy z tych starych jabłoni mozna wziąść odszczepke
    (czy jak to sie tam zwie:)i zaszczepić na nową podkładkę?
  • 17.09.07, 20:13
    To bardzo dobra wiadomość - bo takie drzewa to unikaty... Co do
    pobierania zrazów i okulizacji - oczywiście - należy to jednak robić
    w połowie lipca (teraz drzewa kończą wegetację, a drewno jest już za
    twarde). Pytanie tylko czy zamierzacie je rozmnożyć we własnym
    zakresie, czy też u szkółkarza. W przypadku drugiego wariantu
    musicie się umówić w celu zarezerwowania pewnej ilości podkładek (no
    i jeszcze znaleźć chętnego, bo to przecież tylko kilka drzewek).
    Pozdrawiam serdecznie
  • 18.09.07, 10:47
    Chcielismy je zaszczepic dla siebie, bo działka, na której rosna,
    chyba pójdzie w obce ręce...:O(

    W każdym razie bardzo dziękuje za pomoc, jestescie kochani :O)
  • 18.09.07, 23:42
    Tym bardziej warto te odmiany zachować :)
    Pozdrawiam i życzę powodzenia
  • 15.09.07, 20:21
    Mieszkam na białostoczyżnie. Już mi napisałeś jakie mam posadzić
    odmiany drzewek owocowych. Mam tylko pytanie odnośnie czereśni.
    Zaproponowałes sam lub sumnit dosadzić Reimer lub Vega. Mam pytanie
    czy muszę sadzić dwie jako zapylacze czy może któraś odmiana jest
    samopylna? Chciałabym tylko jedno drzewko. Pozdrawiam krysta
  • 15.09.07, 22:53
    Witam,
    nie do końca się zrozumieliśmy - napisałem, że 'Sam' i 'Summit' są
    samopłodne - więc nie potrzebują zapylaczy... do tego te dwie
    odmiany są wytrzymałe na mróz i z doświadczenia wiem (są dość
    popularne na Litwie)że dobrze sobie radzą w takich warunkach jak
    Twoje. A dlaczego zaproponowałem 'Vegę'? Bo to odmiana o jasnych
    owocach i do tego wczesna (a 'Sam' i 'Summit' to odmiany późne)...
    a 'Rainier' - ze względu na smak owoców :)
    Pozdrawiam serdecznie
  • 16.09.07, 13:53
    Serdeczne dzięki. WŁAŚNIE O TO MI CHODZIŁO. pOZDRAWIAM SERDECZNIE
  • 16.09.07, 14:54
    Czy są mrozoodporne odmiany śliwy, wiśni i czereśni, które będą
    owocowały w Zakopanem (płd.stok Gubałówki). Nie muszą owocować co
    rok, będę zadowolona jak będą owocowały np.raz na 3lata. Czy w ogóle
    warto tu sadzić? Sąsiedzi mają tylko jabłonie. Pozdr.
  • 16.09.07, 21:48
    Witam,
    pytanie bardzo trudne - to przecież wysokość ponad 700 m.n.p.m....
    odpowiem w ten sposób - w ten weekend odwiedziłem stare czeskie
    sady, położone na wysokości 860 m.n.p.m. w którym rosną i owocują
    ponad 50-letnie jabłonie, grusze i wiśnie. Oczywiście terminy zbioru
    są bardzo odmienne np. odmiana która dopiero będzie tam zbierana pod
    koniec października, u nas na Dolnym Śląsku zebrana została już w
    zeszłym tygodniu. Ale w czym tkwi tajemnica? Większość z tych odmian
    to odmiany lokalne - uprawiane w tym rejonie od dawna i dostosowane
    do panujących tam warunków klimatycznych. I wracając do twojego
    pytania... najlepiej rozejrzeć się po okolicy i podpytać o drzewa.
    Nawet czasem warto właśnie z tych drzew pobrać materiał i je
    rozmnożyć. Bo odmian odpornych na mróz znajdziesz sporo - ale
    odporność na mróz, a dostosowanie do klimatu to dwie różne sprawy.
    Co zrobiłbym na twoim miejscu? Po pierwsze darowałbym sobie
    czereśnie - to nie wyjdzie. Jabłonie tak, grusze - można kilka
    odmian wybrać, śliwy i wiśnie gorzej. Zasada ogólna - jedynie
    odmiany średniowczesne - nigdy późne i bardzo wczesne, a przede
    wszystkim o możliwie najkrótszym okresie wegetacji i póżno kwitnące.
    Powiem szczerze - ponieważ jestem entuzjastą - ja bym zaryzykował
    (koszt w przypadku kilku drzewek nie będzie olbrzymi). Na pełne
    powodzenie jednak nie można się nastawiać. Poza tym istnieją w Twoim
    przypadku jeszcze inne czynniki - chciażby wybór odpowiedniej
    podkładki w związku z dość silnymi wiatrami i wysoką wilgotnością
    powietrza i gleby itd.
    Pozdrawiam serdecznie
  • 20.09.07, 14:54
    Zbliża się czas jesiennych oprysków - prawda?
    Co proponujesz?
    I kiedy - jak opadną liście?
    Przypominam mój "skład" : wiśnie, brzoskwinie, Ulena i papierówka.

    Serdeczności
  • 21.09.07, 11:34
    Tak, choć z tymi jesiennymi opryskami jest sporo kłopotu i
    zamieszania... W dużych sadach towarowych jednym z najważniejszych
    jest zabieg mocznikiem w duzym stężeniu, który ogranicza ilość
    zarodników parcha na przyszły sezon - w przypadku jednego drzewka w
    ogóle mija to się z celem... Jedynie radziłbym wykonać zabiegi na
    brzoskwinie i wiśnie. W sumie dwa tym samym preparatem - Miedzian -
    ale drugi w zupełnie innym stężeniu (musisz oddzielnie rozrobić
    ciecz). Pierwszy zabieg na wiśnie i brzoskwinie w momencie opadania
    liści w dawce dla Miedzianu Extra 350 SC - 50 ml/10 l wody. W ten
    sposób zabezpieczysz drzewa przed rakiem bakteryjnym. Po opadnięciu
    liści na brzoskwini wykonujemy jesienny zabieg na kędzierzawość
    liści - w tym przypadku dawka Miedzianu Extra wynosi 150-200 ml na
    10 l wody.
    Pozdrawiam serdecznie
  • 21.09.07, 13:35
    Drogi Pomologu!!
    Czytam tak sobie i czytam i ja również poproszę Cię o
    radę...chciałabym w swoim ogrodzie posadzić jabłoń i gruszę.
    Jabłoń wybrałam Ambassy, ponieważ jadłam owoce z tej jabłoni u kuzyn
    i mnie zachwyciły ...są przepyszne.Czy to dobry wybór?
    Nie wiem natomiast jaką gruszę...raczej jakąś letnią chyba....może
    coś doradzisz.
    Mieszkam na środkowym pomorzu dokładnie pod Koszalinem.
    Zamierzam zaopatrzyć się gdzieś u miejscowych ogrodników lub na
    targach które mają odbyć się na początku października(czy to dobry
    termin i pomysł?gdzie lepiej?)
    Na co zwrócić uwagę posadzić po jednym drzewie ...czy więcej. Teraz
    czy lepiej wiosną??
    Pozdrawiam
  • 21.09.07, 17:19
    Witam,
    na początek odmiany - zamiast 'Ambassy' radzę wybrać 'Celeste' -
    smak ten sam, ale ładniejszy rumieniec i do tego wyrównane owoce (w
    przypadku 'Ambassy' mogą być drobne). Wadą niestety jest często
    przemienne owocowanie (co drugi rok). Co do gruszki: jeśli letnia -
    to może 'Faworytka' (klapsa) - chyba niezrównana jeśli chodzi o
    smak... niestety bez zapylaczy zarówno dla jabłonki jak i gruszki
    się nie obędzie... Dla 'Celeste' dobrą odmianą jest także
    letnia 'Sunrise', ewentualnie jesienna 'James Grieve'... dla
    gruszki 'Faworytki' np. "Red Williams' czy 'Trewinka'. Sadzić dobrze
    teraz, wiosną jest gorszej jakości materiał. A o tym, na co zwracać
    uwagę przy zakupie drzewek już pisałem wcześniej.
    Pozdrawiam serdecznie
  • 11.10.07, 17:30
    Towarzystwo dla koksy.
    Witam, wczoraj przeczytalam wszystkie posty w watku i teraz osmielam sie zadac
    pare pytan. Otoz mam w sadku na wsi paroletnia kokse pomaranczowa na podkladce
    M9 oraz geneve early na podkladce antonowki. Koksa juz od dwoch lat ma po pare
    jablek, tzn. zanim ja dojade to zostaje pare, wczesniej jest pewnie troche
    wiecej. Natomiast geneva, choc pieknie wyglada nie miala jeszcze ani jednego.
    Poczekam jeszcze rok i zobacze czy warto ja trzymac. Pytanie dotyczy towarzystwa
    dla tych drzewek, bo w sobote planuje zakupic jedno- moze boiken, albo oliwke
    zolta. Czy pasowalyby do siebie?
    Ale mam tez zamiar wzdluz plotu posadzic pare zylistkow szorstkich, wlasnie na
    wysokosci tych jablonek oraz ze 2 metry dalej ze dwie roze pomarszczone -
    krzaczki maja stworzyc zywoplot. Zastanawiam sie czy moga rosnac blisko
    jablonek, wiem o rozy, ze ma straszne korzenie, dlatego przesune ja tak, by nie
    rosla na wprost koksy i genevy.
    Poza tym moja koksa nigdy nie byla cieta, a pierwszą gałaz czy tez konar ma na
    wysokosci moze 25 cm od ziemi, jest to dluga, najdluzsza galaz na calym drzewku.
    Czy ja obciac zima? Im wiecej czytam tym bardziej zloszcze sie na siebie, ze za
    pozno za to sie wzielam, ze zle poprowadzilam te moje kochane dwa drzewka,
    drzewka ktore rosna na wsi, w sasiedztwie domu krytego strzecha.
    Ostatnie pytanie: czy znasz gruszke o rozowo-bordowym miazszu, ktora nazywalo
    sie burakówką?
    Pozdrawiam i z gory dziękuję za odpowiedź
  • 12.10.07, 21:59
    Witam,
    bardzo mi miło, że odnowiłaś ten temat :) Może postaram się
    odpowiedzieć po kolei na Twoje pytania - na początek wybór
    jabłonki "dla towarzystwa" dwóch, które już posiadasz...
    Faktycznie, 'Koksa Pomarańczowa' i ' Geneva Early' nie są dla siebie
    stworzone - Geneva kwitnie wcześnie, natomiast Koksa charakteryzuje
    się dość późnym terminem kwitnienia drzew. Dla obu tych odmian
    najlepszymi, wspólnymi zapylaczami będą odmiany: 'James Grieve' lub
    wymieniona przez Ciebie 'Oliwka Żółta'. Obie to także odmiany letnie
    (jak Geneva) więc nie wiem czy nie za dużo ich będzie na Twojej
    działce... pomyśl może jeszcze o 4 jabłonce (co powiesz na Golden
    Delicious?). Wymieniony został jeszcze 'Boiken' - tą odmianę
    zdecydowanie odradzam, przede wszystkim z uwagi na dużą podatność na
    parcha i mączniaka jabłoni oraz naprawdę mierny, kwaskowaty smak
    owoców. Kolejna sprawa to ta róża - 2 metry to naprawdę minimum (ja
    bym zwiększył do 4 m jeśli jest możliwość)i nie tylko ze względu na
    korzenie - chodzi o to, że drzewa się z czasem rozrosną (szczególnie
    ta Geneva na antonówce)... no i róża w poblizu jabłonek to też nie
    najlepszy pomysł z uwagi na mozliwość wystąpienia zarazy ogniowej...
    dalej - cięcie drzewek - tu już trzeba indywidualnie, w zależności
    od drzewka... gałęzie do 60-80 cm lepiej usunąć, jeśli wyżej mamy
    już odpowiednio grube... co do gruszki o nazwie Burakówka - nie nie
    znam takiej, choć pewnie to jakaś stara, lokalna odmiana
    Pozdrawiam serdecznie
  • 13.10.07, 15:39
    Bardzo dziekuję za odpowiedz i od razu pisz, co dzis juz kupilam i co zrobilam...
    Otoz dzisiaj posadziłam jabłonkę Cesarz Wilhelm! Nic nie wiem na temat tej
    odmiany, poza tym ze to stara odmiana - i to mnie przekonało. Naprawde kobiety
    są dziwne! Szukałam koksy na m26, bo mialam ambicje zajac sie nia porzadnie, po
    poglebieniu wiedzy i po nauczce na wlasnych bledach( plakac mi sie chce jak
    patrze na te, ktora juz mam i na ten niski konar, i wiem, ze musze go na
    przedwiosniu odciac). Ale niestety nie bylo koksy na takiej podkladce, choc to
    byly szumnie nazwane targi ogrodnicze, nie mowiac o tym, ze nikt nie przywiozl
    zylistkow.Jednak posadzilam te roze, ale tak na prawo i lewo po skosie od
    jablonek...
    Jesli mozesz napisz pare slow o tym Wilhelmiku, please.
    Pozdrawiam
    Ula
  • 13.10.07, 18:58
    Cesarz Wilhelm... no cóż, wybór nienajlepszy... jest to stara,
    niemiecka odmiana jabłoni, odporna na parcha i dość wytrzymała na
    mróz - ale niestety na tym jej zalety się kończą. Obecnie
    niespotykana w sadach produkcyjnych i nie polecana także do nasadzeń
    amatorskich. Powodem jest bardzo późne wchodzenie drzew w okres
    owocowania (w 8-10 roku), duża podatność owoców na gorzką plamistość
    podskórną a przede wszystkim silny wzrost drzew i bardzo mierny smak
    owoców... w ogóle jestem zaskoczony, że ktoś to produkuje i
    sprzedaje - choć drzewek w tym roku moze brakować na rynku... jeśli
    kupiłaś tą jabłonkę na podkładce M9 to owocowanie bedzie może w 5
    roku po posadzeniu, ale owoce będą zbyt duże i bardzo szybko miąższ
    przejrzeje, stanie się "kaszowaty" (jedynym ratunkiem - bo domyślam
    się że nie dysponujesz chłodnią - będzie umieszczenie ich zaraz po
    zbiorze w lodówce).
    Pozdrawiam
    Piotr
  • 13.10.07, 17:43
    Im więcej czytam tym bardziej nie wiem co mam posadzić.Mieszkam na
    Śląsku .mam dzialke i w tym roku usunełam 3 stare jabłonie i chorą
    renklodę poniekąd bardzo dobra byla ale już prawie uschła
    chciałabym posadzić 2 śliwki zwyklą węgierkę taka co marszczą się
    owoce im bardziej dojrzała i 2 pózne odmiany jabloni może mi
    poradzisz na co mam sie zdecydować ,Na działce rośnie jeszcze wiśnia
    tak zwana stara sokówka ,wiśnia Panda i wiśnia ŁutÓwka, morela Earl
    Orange ,gruszka klapsa,jablonka która dojrzewa we wrzesniu no i
    papierówka więc mysle że póżne odmiany jabloni byłyby dobre ale
    jakie poradz proszę .Pozdrawiam
  • 13.10.07, 19:12
    Też uważam, że do zestawu drzewek które już masz, wystarczą 2 śliwy
    i 2 jabłonki. Co do jabłonek - może któraś z tych
    odmian: 'Szampion', 'Jester', 'Rajka', 'Topaz'. Nic nie wiem o
    glebie - jeśli jest dobra i niezbyt ciężka wybierz na podkładce M9
    (potrzebne bedą paliki) - jeśli ciężka i gorsza lepiej M26. O
    śliwkach już pisałem - klony 'Węgierki Zwykłej'
    ('Promis', 'Tolar', 'Nectavit') , 'Węgierka Dąbrowicka', z
    wcześniejszych węgierek np. 'Herman'. Jeśli interesowałyby Ciebie
    inne śliwki to polecam odmianę 'Jubileum' - średniopóźną o wyjątkowo
    smacznych owocach, lecz dość dużych i barwy różowoczerwonej.
    Pozdrawiam serdecznie i powodzenia w zakupach i sadzeniu
  • 13.10.07, 20:14
    Dzięki dzieki bardzo za podpowiez glebę mam raczej dobrą tzn
    statramy się nawozić obornikem co 3-4 lata no i badałam odczyn jest
    zasadowy pod borówkami uzupełniam kwaśnym torfem a rodondreny trzy
    razy nasadzałam i nic z tego . Będę szukała podanych odmian i
    sadzimy a co z tego wyrośnie to się okaże jeszcze raz dziekuję i
    pozdrawiam.
  • 15.10.07, 13:15
    Witam!
    Kupiłam właśnie czereśnię karłową na podkładce PHL A - odmiana Van.
    Jest to jedyna czereśnia na mojej działce, ale kilka metrów dalej na sąsiedniej
    rośnie zwykła czereśnia (nie znam odmiany) - czy to wystarczy? Chciałam też
    zapytać czy to dobra odmiana? była też Rivan, ale z opisu wynika że Van jest
    wcześniejsza, a mi zależy żeby nie było robaków... Czy czereśnie karłowe
    wymagają jakiejś szczególnej pielęgnacji?
  • 15.10.07, 21:54
    Odwrotnie :P Własnie 'Rivan' jest czereśnią wczesną - jedną z
    najwczesniejszych uprawianych w naszym kraju... 'Van' dojrzewa
    dopiero w piątym, szóstym tygodniu dojrzewania czereśni (czyli ok. 3
    tyg. po 'Rivanie') i niestety nasionnica trzesniówka nie omija
    owoców tej odmiany. Poza tym odmiana 'Van' potrzebuje zapylaczy
    (np. 'Kordia', 'Hedelfińska', 'Rainier'). Co do podkładki - to
    dobry wybór jeśli absolutnie nie dysponujemy miejscem - ale trzeba
    pamietać, że moze być nieco kłopotliwa z uwagi na konieczność
    palikowania i nawadniania drzewek... do tego czesto dochodzi problem
    z niedoborem magnezu... Lepiej zdecydowanioe było wybrac
    drzewko 'Rivana' ale teraz już za późno...
    Pozdrawiam
    Piotr
  • 15.10.07, 14:44
    na wys.ponad 900m. Miejsce jest nasłonecznione płdn. stok. Chcę
    posadzić po 1 krzaku agrestu, kolorowych porzeczek oraz parę borówek
    amerykańskich i malin. Co mi radzisz? Dziękuję za poprzednią poradę
    i pozdrawiam.
  • 15.10.07, 22:19
    Widzę, że moja poprzednia odpowiedź zamiast zniechęcić, jeszcze Cię
    podbudowała... sądziłem jednak, że jest nieco niżej... Na tej
    wysokości (powyżej 900 m.n.p.m) rośliny sadownicze nie są
    uprawiane... ryzyko jest bardzo duże, a szanse ma uzyskanie
    jakichkolwiek owoców prawie żadne... z wymienionych krzewów
    wyjątkiem będą dzikie formy malin o drobnych, słodkich owocach...
    wiem, że chcesz mieć swoje owoce ale naprawdę nie chcę Ci robić
    nadziei - rozejrzyj się, jak już wcześniej pisałem po sąsiadach -
    czy mają jakies krzewy owocowe?
    Pozdrawiam serdecznie
    Piotr
  • 16.10.07, 09:01
    Nie zniechęcisz mnie. U mnie kiedyś rosły i owocowały śliwy, wiśnie,
    porzeczki, agrest i maliny. Wszystko wycięłam, posadziłam iglaki,
    krzewy ozdobne itd. Teraz jak zobaczyłam jakie są u nas ceny owoców
    chcę od nowa założyć "sad". No cóż, będę go zakładać metodą prób i
    błędów.
  • 16.10.07, 11:21
    Ja w każdym razie życzę Ci jak najlepiej i koniecznie napisz o
    wynikach wiosną... piszesz, że już rosły drzewa i krzewy owocowe -
    rozumiem, że nie w tym miejscu, na tej wysokości?
    Pozdrawiam
  • 16.10.07, 21:09
    Oczywiście, że wszystko rosło w tym samym miejscu. Moi sąsiedzi też
    kiedyś mieli tu drzewa owocowe. Po prostu owczym pędem zamieniliśmy
    drzewa i krzewy owocowe na ozdobne.
    Dzisiaj byłam w tut.ogrodnictwie, akurat była nowa dostawa, prosto
    ze Skierniewic, specjalne odmiany dla tego rejonu, mrozoodporne. Coś
    wybiorę.
  • 17.10.07, 12:54
    I ta zamiana była bardzo słuszną decyzją... ale skoro muszą być
    owocowe to mała podpowiedź co do wyboru podkładek - jabłonie na
    podkładce A2 (absolutnie nie P14 czy P22), grusze na gruszy
    kaukaskiej (absolutnie nie pigwa MC)... co do odmian - napisz jaki
    jest wybór, bo łatwo popełnić błąd...
    Pozdrawiam
  • 23.10.07, 16:19
    Ileż cudowności wypisujecie tutaj. Jestem totalnym laikiem w kwestii drzewek
    owocowych,tak dużym że nawet nie przycięłam na wiosnę moich nowo posadzonych
    jesienią ub. roku drzewek bo zgłupiałam i nie wiedziałam jak. Nawet w Działkowcu
    jedni fachowcy piszą ciąć inni, że nie bo opóźnia to owocowanie. Wydrukowałam
    wszystkie porady i mam lekturę do poduszki bo tydzień temu posadziłam następne
    drzewa i krzewy owocowe. Pozdrawiam gorąco.
  • 23.10.07, 20:23
    Bardzo podoba mi się takie podejście do sprawy :) Życzę miłej
    lektury i udanych prac przy drzewkach - zachęcam też do czytania
    innych pism fachowych (Owoce,Warzywa, Kwiaty, Hasło Ogrodnicze - czy
    typowo sadowniczych - Sad Nowoczesny i SAD MPS).
    Pozdrawiam serdecznie
  • 23.10.07, 21:57
    ...a w okolicy rzadnego jego zapylacza.
    Ziemia Lubuska - ciepło ma, rzadko mi on przemarza
    tutaj w środku dość ciepłego miasteczka.
    Chciałbym, by owocował. Działka za mała, bym posadził
    2. egzemplarz, sąsiedzi nie dają się namówić na taki
    gatunek.
    Ten rok dla tego mojego kasztana to 2. rok silnego
    zawiązywania owoców. Sypią się aż miło. Z nich - 10
    sztuk samoistnie się zapyliło.
    Wpadłem na pomysł -(co Pan na to?) - zaszczepię,
    zaoczkuję mu konary z in. egzemplarza - zapylacza.
    .
    Wyprawa po zrazy - wiele kilometrów, zaokulizowałem 2
    lata temu ("0" przyjętych) , a w tym roku: 1 szt. z 3
    szt. chyba się zrasta...
    .
    Czy zna Pan próby "auto"-szczepień tego gatunku?
    Planuję wiosną zaszczepić "przez stosowanie", po znowu
    dalekiej zimą wyprawie po zrazy.
    Nie znam wyników takich prób - mój egzemplarz
    przytargałem w 1993 roku z Wrocława.
    Dodam, że wiem, jakie za 20, 30 lat to będzie giga-
    drzewo.
  • 23.10.07, 23:44
    Witam,
    tak to jest dobry pomysł - jakie jednak będą efekty (czy do końca
    zadowalające) trudno przewidzieć, ponieważ jak na pewno Panu wiadomo
    nie jest to gatunek uprawiany w Polsce. Ale podobna sytuacja jest w
    Czechach - są tam dostępne dwa typy kasztana jadalnego (oznaczone
    symbolami A i B), które się wzajemnie zapylają... co mogę jeszcze
    podpowiedzieć? Innym wyjściem (bo widzę, że bardzo Panu zależy)
    będzie sprowadzenie materiału z Czech lub Węgier (np.
    odmian 'Nagymaroszi 22' czy 'Iharosberenyi'), które w naszym rejonie
    sobie spokojnie poradzą... dla zainteresowanych - uprawa tego
    gatunku w naszym kraju jest TYLKO I WYŁĄCZNIE możliwa na terenie
    południowo-zachodniej części kraju (a więc od opolszczyzny, przez
    Dolny Śląsk po tereny ziemi lubuskiej). Oczywiście tylko odmian
    wczesnych, wystarczająco zaaklimatyzowanych (odmiany "ściągane" z
    Francji czy Włoch można sobie darować). Tak jak zauważył deerzet,
    wymaga dużo cierpliwości ponieważ często przemarza, ale za to
    doskonale regeneruje.
    Pozdrawiam serdecznie
  • 24.10.07, 10:46
    ... 10 lat temu spotkałem 20 metrowej wys. kasztan
    pięknie jesienią owocujący.
    Mikroklimaty lokalne mogą sprzyjać tym kasztanom.
    Nie demonizowałbym surowości poza strefą podaną przez
    {Pomologa}.
    Acz: w podgorzowskiej okolicy znajomy wiele lat
    uprawiał pd.amerykańską araukarię W GRUNCIE , na
    ogródku - ostrzegałem go - okładając chochołami na
    zimę.
    Przyszedł kilka lat temu ten kilkudniowy tam
    przymrozek i ...jego dumę zmroził na śmierć.
    Nie znasz dnia ani godziny mówi prorok...
    .
    Dzięki za opinię {Pomologowi}.
    Niestety - nadal nie znam porady nt. szczepienia i
    okulizowania kasztana...
    .
    Forumiarze - znają?
    .
    deerzet z lubuskiego
  • 24.10.07, 10:47
    10 lat temu spotkałem 20 metrowej wys. kasztan
    pięknie jesienią owocujący.
    Mikroklimaty lokalne mogą sprzyjać tym kasztanom.
    Nie demonizowałbym surowości poza strefą podaną przez
    {Pomologa}.
    Acz: w podgorzowskiej okolicy znajomy wiele lat
    uprawiał pd.amerykańską araukarię W GRUNCIE , na
    ogródku - ostrzegałem go - okładając chochołami na
    zimę.
    Przyszedł kilka lat temu ten kilkudniowy tam
    przymrozek i ...jego dumę zmroził na śmierć.
    Nie znasz dnia ani godziny mówi prorok...
    .
    Dzięki za opinię {Pomologowi}.
    Niestety - nadal nie znam porady nt. szczepienia i
    okulizowania kasztana...
    .
    Forumiarze - znają?
    .
    deerzet z lubuskiego
  • 25.10.07, 12:36
  • 24.10.07, 10:48
    ale poruta...
  • 26.10.07, 20:40
    Widzę że były jakieś problemy :)
    Pozdrawiam
  • 27.10.07, 19:11
    ....bardzo ciekawy wątek ,dobrze że na niego trafilam ,jesteśmy
    właśnie w trakcie zakladania małego amatorskiego sadu ,kupiliśmy już
    i posadziliśmy grusze Konferencja i Carola ,i tu mam
    problem ,Konferencja jest zapylaczem dla Caroli,czy należałoby
    jeszcze dosadzić zapylacz dla Konferencji ? czy te grusze nie zapyla
    sie wzajemnie ? czy Konferencja będzie wobec tego owocowała ?
    Podobnie z czereśniami ,Rivan i Burłat ,czy to wystarczy ?
    Prawde mówiąc ,nawet nie zdawałam sobie sprawy jakie to
    skomplikowane ,w domu rodziców rosły zawsze drzewa owocowe ,po
    jednym egzemplarzu i zawsze owocowały no ale u sąsiadów też byly
    drzewa i nikt się nie zastanawiał nad zapylaczami.
    Mamy w ogrodzie drzewo czereśniowe ,jest bardzo duze i ladne ,ale
    nie owocuje ,teraz wiem ,że powodem jest brak zapylacza ,co można z
    takim drzewem zrobić ? jest to drzewo pozostawione przez poprzednich
    właścicieli ,tak samo jest jabłonka i wiśnia,ale one mają jakieś
    owoce,chociaż niewiadomo jakie to odmiany.
    Znalazłam w sieci opis jarzębogruszki ,można nawet zakupić
    wysyłkowo,czy warto ? czy to nie jest tylko ciekawostka ,chociaż
    bardzo fajna.
    Pozdrawiam i z góry dziękuję za odpowiedż na mój ,może naiwny post.

  • 27.10.07, 19:29
    Witam,
    nie jest to forum przeznaczone dla naukowców tylko hobbystów - nie
    ma więc naiwnych pytań... :) Zacznę od Twoich czereśni - mimo że
    kwitną w dość zbliżonym terminie - to jednak 'Rivan' nie jest
    najlepszym zapylaczem dla 'Burlata' (odwrotnie jest bardzo
    dobrze)... nie oznacza to oczywiście że na drzewkach 'Rivana' nie
    będzie owoców, ale jak ma być ich dużo obie te odmiany "godzi"
    wspólny zapylacz, którym jest odmiana 'Vega'... jeśli możesz, warto
    dosadzić to trzecie drzewko :) Podobna sytuacja jest w przypadku
    Twoich grusz - z tym że 'Konferencja' plonuje bardzo dobrze i bez
    właściwego zapylacza (choć owoce mogą być nieco zniekształcone)...
    można zostawić jak jest lub dosadzić 'Faworytkę' - to najbardziej
    optymalne rozwiązanie... a co do jarzębinogruszki - dokładnie jest
    tak jak napisałaś - to bardzo fajna ciekawostka, bez specjalnej
    wartości - decyzja czy warto należy do Ciebie :)
    pozdrawiam serdecznie
  • 31.10.07, 11:58
    Bardzo proszę o pomoc,bo się lekko pogubiłam. Czy borówka wysoka potrzebuje
    zapylaczy? Z góry dziękuję i pozdrawiam.
  • 31.10.07, 13:35
    Pytanie krótkie i proste - ale odpowiedź dość skomplikowana... może
    postaram się bez specjalnych wywodów - nie jest to konieczne w
    przypadku wiekszości odmian borówki wysokiej - jednoodmianowe
    plantacje dają równie wysokie plony, co plantacje na których jest
    kilka wzajemnie się zapylających odmian. Istnieją pewne wyjątki np.
    odmiana 'Earliblue' - która wyraźnie lepiej plonuje w wyniku
    zapylenia krzyżowego. Ponadto zauważono, że niektóre odmiany
    zapylone pyłkiem innych odmian dają jagody nieco większe i wcześnie
    dojrzewające.
    Pozdrawiam
  • 31.10.07, 14:28
    Moja "plantacja" to tylko 4 krzewy posadzone tydzień temu - 2 Toro i 2 Bluecrop.
    Będzie dobrze?
  • 31.10.07, 16:26
    Będzie ok :)
  • 26.11.07, 16:28
    Witam, widzę, że ostatnio tylko ja mam problemy "pomologiczne", tym razem z
    orzechem laskowym. Posadziłam w październiku tego roku olbrzymiego z halle. No i
    pech. W okolicy nie rośnie żaden inny laskowy a tu w działkowcu napisali, że to
    roślinka obcopylna. Nie bardzo mi się chce kupować jeszcze jedną leszczynę a
    bardzo zależy mi na orzeszkach. Czy jest jakieś inne wyjście z sytuacji? Jeżeli
    nie ma to bardzo proszę o podanie nazwy odmiany najbardziej odpowiedniej. Z góry
    dziękuję i pozdrawiam.
  • 26.11.07, 19:40
    No właśnie - też zauważyłem, że jakby z drzewkami i odmianami w tym
    roku problemu w ogóle nie było - z jednej strony to cieszy, z
    drugiej temat nieco zamarł ... w każdym razie codziennie sprawdzam
    na wszelki wypadek :) Wracając do leszczyny - tak, zdecydowana
    większość odmian nie zapyla się własnym pyłkiem i wymaga w
    sąsiedztwie odmian zapylających. W przypadku odmiany 'Olbrzymi z
    Halle' dobrymi zapylaczami są odmiany: 'Cosford', 'Wczesny Długi'
    ewentualnie 'Syrena' czy 'Nowowiejski'. Także ten drugi krzew będzie
    dobrym uzupełnieniem - inne wyjście oczywiście tez jest - można
    zbierać pyłek w lutym z kwiatów męskich, przechowywać w lodówce (ma
    dość długą żywotność) i wykonywać sztuczne zapłodnienie kwitnących
    kwiatów żeńskich - tylko na to trzeba dużo chęci, trochę
    cierpliwości i czasu :)
    Pozdrawiam serdecznie
  • 26.11.07, 21:55
    ... zadają je nowi (chyba) "pytacze" wprost na łamach
    forum - nie do wątku pańskiego, Panie {Pomolog'u}.
    Zachwalam - wyjść za swe wątkowe opłotki -
    odpowiedzieć tam, na ogólnym panawoźniakowym - i
    zaprosić w dopisku na wątek pomologiczny.
    Ja go odkryłem niedawno - a na ogrodowym zaglądam dość
    długo:)
    Na "Ogrody" na me pytanie o castanea sativa nikt mi
    nie odpowiedział - jak wypatrzyłem Pana wątek -
    odpowiedział Pan od razu...
    .
    Wisi tam, na ogólnoogrodowym, pytanie o przesadzaniu 8-
    letniej śliwy. Ja przekładałem w nowe wykopy nawet 10-
    letnie wiśnie i śliwę Altanę - nie czując sie jednak
    ekspertem - zapraszam Pana do wypowiedzi tamże...
  • 26.11.07, 23:20
    :) ależ i owszem, wychodzę często poza opłotki tegoż wątku i nie
    tylko tu czasami coś dodam :)- choć założyłem wątek pomologiczny
    właśnie z myślą o pewnym porządku - wystarczy poszukać, poczytać i
    wiadomości o odmianach drzewek można znaleźć w jednym miejscu - a
    tak często padają te same pytania i te same tematy (które po pewnym
    czasie "umykają" do kolejnych podstron forum) i kółko się zamyka...
    to już taka zasada - pytający z reguły przegląda pierwszą, czasem
    druga stronę forum a potem nie znajdując odpowiedzi zadaje pytanie,
    mimo ze identyczny temat był dajmy na to pół roku temu, z obszernymi
    wypowiedziami - a teraz znajduje się np. na stronie siódmej. Zamiast
    więc wznowienia i kontynuacji dyskusji mamy do czynienia z powtórką -
    co z kolei może też powodować zdenerwowanie moderatora forum czy
    eksperta :)...
    pozdrawiam serdecznie
  • 27.11.07, 13:29
    ... na panawoźniakowym ogrodowym forum te "ptaszki"
    przy pytaniach w głównym spisie?
    Czy to te, które są zakończone podzięką ze strony
    pytającego, zamknięte niejako?
    A może to moderator czy sam J.Woźniak je sobie jako
    [vide] odznacza?
    .
    Ot ciekawski "lejek" forumowy ze mnie...
  • 27.11.07, 14:28
    :) nie tyle tendencyjne, co dość zaskakujące jak na wątek o
    odmianach... i raczej nie do mnie skierowane - ale odpowiem -
    te "ptaszki" oznaczają że Pan Jurek dał odpowiedź w danym temacie :)
    pozdrawiam
  • 26.11.07, 21:46
    ...nowe odmiany mogą być samopylne?
    To prawda, Panie {Pomolog'u}?
    .
    Posadziłem kiedyś taką z zakupu nowość - o dziwo
    sypnęła owocami.
    .
    Po latach dostrzegłem u sąsiada zapylacz - dziką,
    dawną odmianę leszczyny.
    Nie wiedząć tego - sam sadziłem na dziko - za płotem
    leśne odmiany tego drzewka-krzewu...
    Zrób tak sama {Filip'o}- mieksce na pewno znajdziesz...
  • 26.11.07, 23:36
    Tak, to prawda - dlatego celowo użyłem sformułowania "większość
    odmian" - a nie "wszystkie". Znamy cztery odmiany leszczyny
    wykazujące całkowitą samopłodność - są
    to: 'Cosford', 'Pasiasty', 'Apolda' i 'Daviana' (stare odmiany),
    natomiast częściową samopłodnością charakteryzują się: 'Truchsessa'
    a z nowszych: 'Syrena' i 'Lech'.
    Pozdrawiam serdecznie
  • 27.11.07, 10:13
    Muszę mocno rozważyć Twoją podpowiedź. Niestety sąsiednie działki choć w
    większości opuszczone lub niezagospodarowane są od czasu do czasu odwiedzane
    przez właścicieli. Jest odrobinę ryzykowne sadzić samowolnie (wolę nie
    pytać)cokolwiek na czyjejś działce. Aczkolwiek......... posadziłam już dęby
    samosiejki, które urosły u mnie z sąsiedzkich żołędzi. Zwyczajnie szkoda mi
    wyrzucać roślinki na kompost (takie babskie fanaberie) chociaż nie mam złudzeń
    co do tego, że kiedyś zostaną bez skrupułów wykarczowane (posadzona przeze mnie
    leszczyna również). Dzięki. Pzdr.
  • 27.11.07, 13:18
    ... bez pytania o zgodę. Gdzieś przy drodze.
    .
    Obok mej osady, na skraju gruntu właścicieli ichniej
    wspólnoty mieszkaniowej sadzę samosiejki lipy. A
    przywożę je z włości mych rodziców, gdzie się sieją.
    Tak z 40 kilometrów. Choć mi sąsiad-prostak prosto na
    nie drewno na opał zrzuca - nie poddaję się - chyba z
    40 sadzonek tam mam...Teraz okołkowałem je. Też -
    przeciw czemchaniu (wie {Filip'a} - co to?)
    i "przeciwdebilowo"...
    .
    A sąsiada innego (ot - pszczelarz) przekonałem i już
    mu i leszczynę, i maliny z nadwyżki, i mirabelki, i
    śliwę itd. na jego gruncie posadziłem...
    Nawet lubi takie pomoce ten 82-latek... :))

  • 27.11.07, 16:38
    filip'a niestety nie wie co to znaczy czemchanie, ale myślę że jeszcze wielu
    rzeczy nie wiem. Dodam tylko, że lubię wiedzieć. Kiedy przestaniesz mi dokuczać
    prześmiewco za moją nieporadną pisownię?
  • 27.11.07, 20:19
    ..{Filip1961], przecudny on w tym poniekąd, brać mą
    gadaninę do siebie...
    Jam też nie wiedział, co to swędzące czemchanie jest.
    Alem się dowiedział, jak mi młody kasztanowiec - przed
    szrotówkiem pielęgnowany - poczemchał koziołek sarny.
    A ja mu pojnik metr obok kasztanowca zrobiłem...
    .
    Nieporadnie, w ostatnim o lipkach mym wpisie,
    pisałem "przeciwdebilowo"...o sąsiedzie co te lipki
    drewnem zawalił. Rok potem, jak drewno swe pociął -
    lipki odkryliśmy z sąsiadem pszczelarzem - przeżyły!
    .
    Ponownie muszę się kajać - nic do {Filip1961} nie
    miałem, nie mam, - piszesz przepięknie - i nie będę
    miał!
    .
    Howgh!
    .
    [...Kiedy przestaniesz mi dokuczać prześmiewco za...]


  • 30.12.07, 21:57
    Witaj.Mam siedlisko 20 km. od Torunia.Położone na skraju lasu.Gleba tam to
    piaseczek i przysłowiowa sosna.Nawiozłam tony urodzajnej ziemi.Kwiaty roną
    cudnie,ale jak będą rosły drzewa owocowe.Gleba ma odczyn kwaśny,jest sucha nie
    zatrzymuje wody. W okolicznych gospodarstwach rosną dorodne orzechy
    włoskie.Jakie drzewa tam mi polecisz,siło fachowa. figi52
  • 31.12.07, 00:12
    Witam,
    na poczatek - jaki odczyn ma ta kwasna gleba? była robiona analiza?
    i jakie są plany co do tych drzewek? ile? na jakiej powierzchni?
    Pozdrawiam
  • 19.03.08, 19:20
    Witam
    Mam pytanie dotyczące sadzonek jabłonek i czereśni. Otrzymałam
    wczoraj zamówione w sklepie internetowym sadzonki, niestety akurat
    bardzo sie ochłodziło, jest ok zera st. na dworze. Jutro wybieram
    się na działkę i nie wiem czy mogę drzewka wkopać, czy nie zaszkodzi
    im nagła zmiana temperatury (teraz są w piwnicy jeszcze w
    opakowaniu)?
    pozdrawiam
    Aneta
  • 19.03.08, 22:57
    Witam serdecznie,
    po pierwsze przy tej temperaturze po prostu nie dasz rady wykopać
    dołków (ziemia rano jest zamarznięta, a później po południu zbyt
    wilgotna...) radziłbym, jeśli możesz wstrzymać się kilka dni, do
    momentu kiedy temperatura powietrza nieco wzrośnie, a ziemia troszkę
    przeschnie... bardzo ważna jest inna sprawa (szczególnie w przypadku
    zakupu drzewek przez internet) - stan przysłanego materiału. Masz
    moment, więc sprawdź czy nie ma objawów chorobowych na drzewkach,
    czy system korzeniowy jest zdrowy, bez narośli (wskazujących na
    guzowatość korzeni), a przede wszystkim rozpakuj szybko drzewka (i
    jesli mozesz zabezpiecz system korzeniowy... jesli jest (tak
    przypuszczam) zawinięty w folię, przynajmniej ją poluźnij, zapewnij
    dostęp powietrza, delikatnie zwilż... nie wiem jaki jest materiał
    zabezpieczający (torf, trociny)? Jak tylko warunki pozwola posadź
    drzewka na działce - pamietając o podlaniu.
    Pozdrawiam
  • 19.03.08, 23:52
    Drzewka zapakowane są w folię, na górze w ogóle ją rozcięłam i tam
    jest dostep powietrza, korzeni nie oglądałam... teraz drzewka sa w
    piwnicy, bo tam jest troche chłodniej, ale własnie obawiam sie jak
    długo wytrzymają.
    Pogode taka zimna zapowiadają jeszcze na kilka dni, więc zależałoby
    mi na posadzeniu drzewek, bo nawet nie wiem gdzie je trzymać. Na
    balkonie chyba za chłodno, a w piwnicy to moze jednak za cieplo?
    Pewnie jest kilkanascie stopni.
    Czy gdyby ziemia dała sie jednak rozkopać to można drzewka posadzic
    i podlać? Czy przeszkodą jest również temperatura powietrza? Bo na
    dzialce mam sporo ziemi kupionej specjalnie do sadzenia roślin, wiec
    po wykopaniu dolka przysypalabym tą ziemią (ta oryginalna dzialkowa
    jest do niczego :( )Chodzi mi o to czy drzewka wyjete ze stosunkowo
    ciepłego miejsca jakim jest piwnica i posadzone na dworze przy temp.
    ok 0st. nie zmarzną...?
    A jesli ich nie sadzić jeszcze to gdzie najlepiej przechować?
    Mieszkam w bloku, więc do wyboru mam mieszkanie, piwnicę, albo
    balkon...
    pozdrawiam
  • 20.03.08, 09:28
    Więc wyboru - jeśli chodzi o przechowanie drzewek nie masz żadnego :(
    no tak to właśnie jest z sadzeniem wiosennym... do tego przysypało
    jeszcze śniegu - piękny pierwszy dzień wiosny, nie ma co :( na Twoim
    miejscu - po prostu bym zaryzykował - wybrał tylko moment, kiedy
    temp. jest choć dodatnia (w tym momencie jest 1,6 st.)... jabłonki
    to w zasadzie nie problem, nieco gorzej z czereśnią - i dużo też
    zależy od tego, jak te drzewka były przechowywane w czasie zimy
    Pozdrawiam serdecznie
  • 20.03.08, 11:45
    Ocho - watek wyszedł na wierzch, to znaczy że wiosna w sadzie
    rozpoczęta.
    Ja też rozpoczęłam lekkim przycinaniem na początku marca, potem
    miedzianem, a potem dorwałam małą książeczkę traktującą o
    prowadzeniu drzewek owocowych. Hmm, okazało się, że przycięłam nie
    całkiem (albo całkiem nie) prawidłowo, ale moje drzewka przeżyły
    sarny, to przeżyją moje eksperymenty też ;-)
    Teraz namiętnie przyginam do poziomu gałązki, idą na to tony sznurka!
    Póki co wszystko jeszcze w pączkach, ale tych pączków jest
    obiecująco dużo i cieszy mnie to szalenie!!!
    Pozdrowienia w nowym sezonie dla Pomologa :-)
    Ania
  • 20.03.08, 11:57
    Dziekuje :) i pozdrawiam równie gorąco, choć za oknem śnieg - ale i
    słonko sie pojawiło :) Oczywiście i w tym sezonie jestem do Waszej
    dyspozycji, zapraszam do dyskusji w temacie o drzewkach owocowych
    Pozdrawiam
  • 21.03.08, 00:52
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,638,47014721,47183389.html
    Re: Pochwalmy sie naszymi okazami. - zdjęcia na FotoForum | Gazeta.pl

    Witam
    Czy z tych zdj można rozpoznać odmianę? Plamki na skórce zapewne spowodowane są
    tym ze nie wykonuję żadnych oprysków /na kędzierzawość, mszyce/
    drzewko kupowałem u "Kulasa" miało być "Red haven" -okazało się rewelacją w
    owocowaniu,smaku, wielkości i odporności. Miąż b. soczysty, kruchy, włókniejący
    dopiero u owoców b. przejrzałych.
    W zasadzie są bardzo ładnie wybarwione począwszy od b. ciemnej czerwieni /akurat
    te na zdj są żółte/
    Pestki są popękane.

    Mam też nieznaną odm jabłoni rewelacyjną do ogrodów przydomowych bo jabłka
    stopniowo dojrzewają przez ok 2 miesiące
    Owocuje obficie co roku, dojrzałość konsumpcyjną osiąga ok. 2tyg po "Genewie E".
    Ładnie wybarwione, śr wielkości/te dojrzale/ soczyste kruche, miążu nie
    czerniejącym w przetworach.
    Dojrzałość konsumpcyjną mają "spady" na drugi dzień, wybarwiają się też jako
    spady. Na drzewie przez całe lato wiszą zielone małe gugóły i pojedyńczo nagle
    rosną i spadają. ta cecha wg mnie idealna jest dla ogrodów przydomowych

    Nie znam tez nazwy śl. węgierki - b.wczesna, śr wielkości, mocno żółty/miodowy
    słodki miąż odchodzący od pestki
  • 21.03.08, 18:29
    wcyrku1 napisał:

    > Czy z tych zdj można rozpoznać odmianę?

    Zawsze można próbować rozpoznać odmianę ze zdjęć, choć to metoda
    dość zawodna i łatwo o pomyłkę, szczególnie w przypadku odmian do
    siebie podobnych. Twoje zdjęcia nie są złe - widzę duże podobieństwo
    do odmiany 'Złoty Jubileusz' ('Golden Jubilee') i choć kształt
    owocu, barwa skórki i miąższ pasują, trochę przeszkadza tu dość
    charaktrystyczna i widoczna cecha, która my określamy jako "siedzący
    czubek". No i zbyt jednak duża masa - która z kolei wskazywałaby na
    brzoskwinię z grupy twardek, tym bardziej że:
    > Miąższ b. soczysty, kruchy, włókniejący
    > dopiero u owoców b. przejrzałych.

    > Mam też nieznaną odm jabłoni rewelacyjną do ogrodów przydomowych
    bo jabłka
    > stopniowo dojrzewają przez ok 2 miesiące
    > Owocuje obficie co roku, dojrzałość konsumpcyjną osiąga ok. 2tyg
    po "Genewie E"
    > .
    > Ładnie wybarwione, śr wielkości/te dojrzale/ soczyste kruche,
    miążu nie
    > czerniejącym w przetworach.
    > Dojrzałość konsumpcyjną mają "spady" na drugi dzień, wybarwiają
    się też jako
    > spady. Na drzewie przez całe lato wiszą zielone małe gugóły i
    pojedyńczo nagle
    > rosną i spadają. ta cecha wg mnie idealna jest dla ogrodów
    przydomowych

    Co do tej odmiany jabłoni mam pewne przypuszczenie - opisz proszę
    jak wygląda rumieniec...

    > Nie znam tez nazwy śl. węgierki - b.wczesna, śr wielkości, mocno
    żółty/miodowy
    > słodki miąższ odchodzący od pestki

    Tu już gorzej - w grę wchodzą co najmniej 4 znane na rynku odmiany...
    Pozdrawiam serdecznie i przy okazji składam wszystkim życzenia
    Zdrowych, spokojnych i radosnych Świąt Wielkiej Nocy
  • 22.03.08, 21:25
    Gdzie można kupić stare odmiany śliw takie jak : Lowanka, Monforcka,
    Biała Śliwa, Ontario itd... ?
  • 22.03.08, 21:59
    W przypadku starych odmian śliw jest duży problem - z uwagi na
    szarkę. Nawet szkółki wyspecjalizowane w produkcji drzewek starych
    odmian raczej unikają tego gatunku lub ograniczają ofertę do
    zaledwie kilku najbardziej "chodliwych" (jak np. szkółki p. Grzywy).
    Niektóre odmiany starsze, mało popularne obecnie w uprawie towarowej
    ale znajdujące się nadal w Krajowym Rejestrze są oferowane przez
    Ośrodek Elitarnego Materiału Szkółkarskiego w Prusach (tylko zrazy
    do okulizacji na zamówienie). Materiał jest bezpieczny i
    odwirusowany. W innym przypadku pozostaje przygotować sobie listę
    szkółkarzy prowadzących produkcję drzew pestkowych posiadających
    własne minikolekcje odmianowe i dzwonić... ale marne raczej szanse.
    Chyba że chodzi o powazniejsze ilosci drzewek - wtedy kontakt z
    wyżej wspomnianym ośrodkiem w Prusach i rozmowa na temat pobrania
    zrazów, odwirusowania itd. - "gra raczej nie warta świeczki"
    Pozdrawiam serdecznie
  • 23.03.08, 21:08
    Mam jescze takie pytanko: Jakie moga byc to odmiany jabłoni znane mi
    pod nazwami chyba regionalnymi: Giazdanka, Czubatka,Dobry Wieśniak
    i Grusze: Witarnia, Cytrynówka, Panienka ?
  • 23.03.08, 22:09
    Tak, nazwy wszystkich z wymienionych odmian kiedyś funkcjonowały -
    można nawet znaleźć opisy Czubatki, Dobrego Wieśniaka czy Witarni.
    Pod nazwą cytrynówka istniało nawet kilka odmian - najbardziej znana
    była Cytrynówka Zimowa czyli prawidłowo Wirguleza (Virgouleuse).
    Niektóre (np. Witarnia) można jeszcze spotkać przy drogach (już
    właściwie pojedyńcze, szczątkowe drzewa) albo starych sadach
    (najczęściej przyklasztornych lub przypałacowych).
    Pozdrawiam serdecznie
  • 07.04.08, 21:12
    Witam!
    Cieszę się, że znalazłam to forum. Przeczytałam wszystko. Mimo, że czytam dostępną mi literaturę: w internecie, działkowca i kilka książek, to wiele pytań zostaje bez odpowiedzi. Myślę, że praktyka trochę różni się od teorii. Zauważyłam, że niektóre pozycje są powielane (całe zdania się powtarzają).
    Mam wiele pytań, ale będę zadawać powoli, żeby nie zablokować i zniechęcić naszego eksperta.
    Na początek taka uwaga: brakuje mi, że niektórzy nie podają rejonu zamieszkania. Byłoby to informacją, gdzie dane drzewo dobrze plonuje a gdzie np. wymarza.
    Ja mieszkam w Elblągu. Teren mojej działki jest w zagłębieniu.Stok o kierunku północnym, dalej rzeczka i mały lasek (od północy).
    Na początku większość drzewek wymarzała - akurat była ta ostra zima.
    Teraz jest nieźle, ziemia w lepszej kondycji.
    1.(problem) Mam śliwkę Cacanska Najbolja - od początku słabo rośnie.Ma już 4 lata. Wiosną wypuszcza zdrowe liście potem tak się jakoś trochę jakby marszczą. Całe drzewko ma małe przyrosty. Cienkie gałęzie. Kwitnie ładnie. W ubiegłym roku specjalnie wiosną dałam więcej azotu i troszkę ruszyła. Czy coś z niej jeszcze będzie? Jest też oblegana przez mszyce - w tym roku będę pryskać. Potem zamierzam (ew. w przyszłym roku)poskracać porządnie boczne gałęzie, a potem to już chyba wykopać. Czy to słuszna droga?
    2.Czereśnia Wanda na podkładce PHLA. Ma 2 lata. Wzrost ok, owocowała trochę. Ale słabo się rozgałęzia, ma 3 dolne gałęzie, przerwa 70cm i trzy małe u góry. Taka pusta. Drzewo wysokie na 2,5 m.
  • 07.04.08, 21:54
    linda50 napisała:

    > Witam!
    > Cieszę się, że znalazłam to forum. Przeczytałam wszystko. Mimo, że
    czytam dostę
    > pną mi literaturę: w internecie, działkowca i kilka książek, to
    wiele pytań zos
    > taje bez odpowiedzi. Myślę, że praktyka trochę różni się od
    teorii.

    Tak, praktyka czasem bardzo róźni się od teorii - choc teoria oparta
    jest na praktyce... najważniejsze jest to, aby pamiętać że mamy do
    czynienia z zywymi organizmami - a więc i trochę nieprzewidywalnymi
    tak do końca :)

    > Na początek taka uwaga: brakuje mi, że niektórzy nie podają rejonu
    zamieszkania
    > . Byłoby to informacją, gdzie dane drzewo dobrze plonuje a gdzie
    np. wymarza.
    > Ja mieszkam w Elblągu. Teren mojej działki jest w zagłębieniu.Stok
    o kierunku p
    > ółnocnym, dalej rzeczka i mały lasek (od północy).

    To bardzo istotna sprawa, na która zwracam uwagę - dlatego często
    pytam w jakim rejonie drzewka rosną, na jakiej glebie i.t.d...

    > 1.(problem) Mam śliwkę Cacanska Najbolja - od początku słabo
    rośnie.Ma już 4 la
    > ta. Wiosną wypuszcza zdrowe liście potem tak się jakoś trochę
    jakby marszczą. C
    > ałe drzewko ma małe przyrosty. Cienkie gałęzie. Kwitnie ładnie. W
    ubiegłym roku
    > specjalnie wiosną dałam więcej azotu i troszkę ruszyła. Czy coś z
    niej jeszcze
    > będzie? Jest też oblegana przez mszyce - w tym roku będę pryskać.
    Potem zamier
    > zam (ew. w przyszłym roku)poskracać porządnie boczne gałęzie, a
    potem to już ch
    > yba wykopać. Czy to słuszna droga?

    Niestety, żałuję że drzewka nie widzę - muszę je sobie wyobrazić na
    podstawie Twojego opisu... pomarszczone jak to okreslasz liście
    (pewnie te młode na końcach przyrostu) mogą być wynikiem dwóch
    rzeczy:
    najprawdopodobniej już ze szkółki został z drzewkami zawleczony
    pordzewiacz śliwowy... objawy podobne daje przędziorek - po prostu
    najlepiej zaobserwować jaki to szkodnik (konieczna bedzie lupa
    powiększająca)... Obserwuj dokładnie w tym roku i porównaj ze
    zdjęciami w literaturze czy necie... Z mszycami rozpocznij walkę po
    zauwazeniu nalotu (najlepiej Pirimor)

    > 2.Czereśnia Wanda na podkładce PHLA. Ma 2 lata. Wzrost ok,
    owocowała trochę. Al
    > e słabo się rozgałęzia, ma 3 dolne gałęzie, przerwa 70cm i trzy
    małe u góry. Ta
    > ka pusta. Drzewo wysokie na 2,5 m.

    Trochę mnie niepokoi wzrost tego drzewka - piszesz, ze jest na
    podkładce PHL A i juz w 2 roku ma 2,5m? Czy po posadzeniu drzewko
    było przycinane? Na specjalistycznym forum sadowniczym akurat
    dyskutujemy na ten temat:
    www.sadownictwo.com.pl
    utworzylismy tez specjalny dział dla amatorów i działkowców - na
    pewno znajdziesz odpowiedź na interesujace Cie tematy z
    sadownictwa... jak się zalogujesz to się przypomnij :)
    pozdrawiam
    P.
  • 08.04.08, 10:12
    Jeśli chodzi o śliwkę:
    Doczytałam o tych przędziorkach, pordzewiaczach - myślałam, że to jest to. Cały ubiegły sezon (od wiosny latałam z lupą)obserwowałam. W ubiegłym roku nie stwierdziłam tych pajączków. Teraz się przyjrzałam gołym łodygom. Pędy są czyste - nie widzę oznak zimowania niczego. Pędy roczne ze śladami jakby pokłuć i takie czerwonawe otoczki (w skórce). Przyniosłam do domu ścięte gałązki. Rozwijają się zdrowe listki - nic po nich nie chodzi.
    Może to choroba korzeni?
    Czereśnia - sadzona jesienią 2004. Podnawożona obornikiem. Teraz ma dość gruby pień. Była cięta wg literatury. Ale jak kupiłam (w doniczce), nie skracałam bocznych gałęzi. Miała dosyć długie. I taka została. Myślę, że może puści jeszcze coś z pnia. Takie ma nabrzmiałe krótkie czopki.
    Dorzucę następny problem:
    Mam gruszę Carolę sadzoną jes. 2004. Jest to naprawdę piękne drzewko. Ładnie się dało uformować, rozłożyste gałęzie, wysokość ok 2 m. Kwitnie dobrze, ale nie widziałam jeszcze żadnej próby zawiązania owocu. Mam jeszcze konferencję i faworytkę, ale one młodziutkie. Moja działka jest w otoczeniu innych działek, gdzie pełno innych drzew.
    Dodam jeszcze, że znajomy ma za działką (5 m)kilka uli z pszczołami. Więc zapylanie ach huczy. Może to te ubiegłoroczne przymrozki?
    Teraz informacje:
    Mam owocującą Katję - bardzo mi ta odmiana odpowiada. Dojrzewa wcześnie, początek sierpnia. Owoce bardzo duże (jeśli mniej zostawimy). Mocno czerwone, bardzo soczyste, słodko-kwaśne. Bardzo smaczne - pod warunkiem, że wyrośnięte.

  • 08.04.08, 18:23
    linda50 napisała:

    > Mam gruszę Carolę sadzoną jes. 2004. Jest to naprawdę piękne
    drzewko. Ładnie si
    > ę dało uformować, rozłożyste gałęzie, wysokość ok 2 m. Kwitnie
    dobrze, ale nie
    > widziałam jeszcze żadnej próby zawiązania owocu. Mam jeszcze
    konferencję i fawo
    > rytkę, ale one młodziutkie. Moja działka jest w otoczeniu innych
    działek, gdzie
    > pełno innych drzew.
    > Dodam jeszcze, że znajomy ma za działką (5 m)kilka uli z
    pszczołami. Więc zapyl
    > anie ach huczy. Może to te ubiegłoroczne przymrozki?

    Tak - w zeszłym roku pierwsze paki kwiatowe mogły zostac uszkodzone
    przez przymrozki - poza tym to bardzo młode drzewko - a do tego
    grusza - trochę cierpliwości :)
    Pozdrawiam
    P.
  • 08.04.08, 20:11
    Dziękuję za porady i pocieszenie. Dodało mi to otuchy.
    Poproszę o odpowiedź na następne pytanie. Mam zamiar jesienią zasadzić 2 śliwki.Jedną wczesną i węgierkę zwykłą.
    Mam teraz starą kilkunastoletnią węgierkę zwykłą. Jest uszkodzona przez mróz i myślę, że czas pomyśleć o nowej. U nas szarki nie widzę. Moje pytanie: czym między sobą różnią się 3 klony węgierki zwykłej. Czy lepiej jest kupić na miejscu węgierkę zwykłą czy lepiej wybrać jakąś jej nową wersję przez internet. Poza wzrostem i tolerancję na szarkę czym one się różnią. Pozdrawiam
  • 08.04.08, 22:50
    linda50 napisała:

    > Moje pytanie: czym mię
    > dzy sobą różnią się 3 klony węgierki zwykłej. Czy lepiej jest
    kupić na miejscu
    > węgierkę zwykłą czy lepiej wybrać jakąś jej nową wersję przez
    internet. Poza wz
    > rostem i tolerancję na szarkę czym one się różnią.

    Różnice są następujące:
    'Nectavit' i 'Tolar' plonują nieco lepiej niż standardowa 'Węgierka
    Zwykła'; 'Tolar' dojrzewa nieco wczesniej (ok.4-7 dni) - w przypadku
    pozostałych dwóch klonów nie zauważyliśmy tej różnicy... i jeszcze
    jedna bardzo istotna uwaga - nie są to odmiany tolerancyjne na
    szarkę - odznaczają się tylko mniejszą podatnością na tą chorobę (a
    konkretnie objawy występują na liściach)...
    Pozdrawiam
    P.
  • 23.03.08, 22:09
    Co za złośliwiec wyłączył w tym wątku możliwość wyświetlania wpisów
    OD NAJNOWSZEGO?

    Nie uwierzę, że to {Pomologa} zamierzone posunięcie.
  • 23.03.08, 22:12
    Spróbuj raz jeszcze - u mnie działa jak należy :)
  • 09.04.08, 00:22
    Witam znawcę odmian - acz pytanie nieco ... chirurgiczne.

    Mamy smaczną śliwę węgierkę - ma z 50-60 lat, niegruba [pierśnica z
    18 cm] - py-cho-ta!
    Kondycja [dotąd] jej niezła!

    Przez całe lata ją leczyłem z zaniedbań w cięciu [pamięta czasy
    ogrodów powojennych], z ran i niezaleczonych kikutów po źle ciętych
    konarach - pięknie się zaleczyła. Plonuje nieźle.

    Rośnie nieco w cieniu - dobudowano budynek tuż za nią od południa,
    drzewo podskoczyło w górę, pozwoliłem mu koronę wywyższyć - słońce
    tam ma, korona żywozielona - wszystko OK.

    Aż tu rok, dwa temu nie zauważyłem głęboko sięgającego pęknięcia -
    do pół grubości pnia wręcz - otwartego wtedy na dwa milimetry. Z
    drugiej strony tego pnia pojawiła się kulista narośl owocnika huby.
    Usunąlem ją - teraz boję się, czy to drzewo nie stracę.

    Pęknięcie to się nieco rozszerza [jest w miejscu rozwidlenia
    głównych dwóch konarów] - niestety za wąskie, jest niedostępne do
    drastycznych cięć, do usuwania chyba martwiejącej tkanki wewnątrz.
    Zawsze temu drzewu pomagałem tak łyżeczkując , dłutując zmartwiałe
    tkanki - pięknie je potem zarastało. Teraz nie mam jak mu
    mechanicznie pomóc. Mógłbym pęknięcie poszerzyc i wydłutowac - ale
    boję się, że drzewo się rozedrze - korona jest dość rozczapierzona i
    ciąży zapewne.
    Ciąć i mechaniczną sztabę - obejmę zastosować?
    Proszę o radę - czy jest jakiś preparat ostrogrzybobójczy, jaki
    mógłbym WSTRZYKNĄĆ W NAWIERCONE drewno pnia w okolicy zaatakowanej
    przez grzyb hubowy?
    Czy wogóle w dendrologii znane są takie, z wstrzykiwaniem, metody?
    Na ŻYWYM drzewie?

    Zależy mi na tej węgierce, ma klasyczne w smaku owoce, przeżyła już
    tyle, mocna jest [była?] - pięknie me chirurgiczne cięcia na jej
    ranach zasklepiała.

    W jej miejscu - ok 3 metrów od nienasłonecznionej strony północnej
    tego nowodobudowanego domu - już inne drzewo nie urośnie.

    Dodać może warto, że żadnych gumowań w miejscu zaatakowanym, jak
    myślę, nie ma - czyżby drzewo juz odpuściło sobie walkę z grzybem?
    Wyższe gałęzie w miejscu drobnych uszkodzeń pięknie rok temu
    zagumowywało.

    Proszę o poradę.
    Radę z chirurgiczna precyzją ;))
  • 09.04.08, 12:34
    Witam,
    jeżeli to pęknięcie jest tak niewielkie (kilka milimetrów) to
    naprawdę nie ma problemu... postępuj tak jak do tej pory - dokładnie
    oczyść ranę z martwej tkanki, wygładź jej brzegi i zabezpiecz
    pastą... gorzej jeśli rana jest dłuższa, szersza i głębsza (fatalnie
    jeśli zostałyby uszkodzone wiązki przwodzące w więcej niż 50%) ...
    ale wątpię, żeby w przypadku Twojego drzewa miało to miejsce...
    trudno jest udzielać takiej szczegółowej porady nie widząc
    obiektu :) o którym mowa... może chociaż mógłbyś przedstawić
    zdjęcia?... ps.tylko pogratulować tak dorodnego i wiekowego drzewa -
    na Twoim miejscu w przyszłym roku pobrałbym zrazy i rozmnożył je...
    nie dlatego że to jakaś cenna odmiana, tylko właśnie z uwagi na jej
    żywotność...
    Pozdrawiam
    P.
  • 09.04.08, 14:30
    Dopowiem {Pomologowi} dokładniej:
    Pękniecie jest rozwarte na powierzchni pnia na ok. 0,5 cm [rok temu
    te 2 mm nie zauważyłem właśnie] lecz sięga [wysondowłem to
    szpikulcem] na pół grubości drzewa w tym miejscu. Drzewo jest tam
    grube na prawie 20 cm.głębokość rany jest więc znaczna.
    Dostępu do wnętrza rany więc nie mam, pęknięcie w pionie ma już [od
    rozwidlenia] z 15 cm.
    Poprzednio właśnie takie rany wydłutowywałem do żywej, zdrowej
    tkanki plus Funaben i tak dalej.

    A teraz właśnie obawiam się tego, że jak ranę poszerzę to mi się
    pień drzewa ROZEDRZE w pionie pod ciężarem korony.

    Jedyna chyba metoda [jeśli sadownicy i KONSERWATORZY ZABYTKOWYCH
    DRZEW taką znają] to, jak proponuję, właśnie zabicie chemiczne
    grzybni, może takimi iniekcjami w nawiercany pień w okolicy rany.

    Czy {Pomolog} spotkał takie fungicydowe preparaty przydatne do
    iniekcji?

    Podobne problemy mam w pniach czereśni w mego ojczulka przydomowym
    sadzie. Mimo mej pomocy i porad - spartolił on kilka cięć gałęzi u
    czereśni, wdała się huba i drzewa chorują mocno.
    Też bym je chętnie w nawierty "odkaził" mocnym fungicydem - ale czy
    są znane takie [z powodzeniem] metody {Pomologowi}?

    Łączę wyrazy
    Deerzet
  • 09.04.08, 14:50
    deerzet napisał:

    > Dopowiem {Pomologowi} dokładniej:
    > Pękniecie jest rozwarte na powierzchni pnia na ok. 0,5 cm [rok
    temu
    > te 2 mm nie zauważyłem właśnie] lecz sięga [wysondowłem to
    > szpikulcem] na pół grubości drzewa w tym miejscu. Drzewo jest tam
    > grube na prawie 20 cm.głębokość rany jest więc znaczna.
    > Dostępu do wnętrza rany więc nie mam, pęknięcie w pionie ma już
    [od
    > rozwidlenia] z 15 cm.
    > A teraz właśnie obawiam się tego, że jak ranę poszerzę to mi się
    > pień drzewa ROZEDRZE w pionie pod ciężarem korony.

    To teraz już {pomolog} "widzi" dokładniej tą ranę... na Twoim
    miejscu nie obawiałbym się zbytnio - pień przecież jest gruby, a
    szerokość minimalna - nawet gdybyś "przewiercił się" na wylot - nic
    nie powinno się stać, a przypuszczam że rana nie sięga nawet do
    połowy średnicy pnia... na początek zaznaczę, że nie miałem do
    czynienia z tego rodzaju uszkodzeniami - z reguły są to dłuższe,
    szersze (z "rozchodzącymi się" brzegami) ale i stosunkowo płytkie
    rany zgorzelinowe i pomrozowe - co bym zrobił na Twoim miejscu? Na
    pewno tak czy siak czeba oczyścić ranę - i tu przydatny byłby
    okrągły pilniczek - o mechanicznym "łataniu" oczywiście w tym
    przypadku nie ma mowy... natomiast co do:

    > Jedyna chyba metoda [jeśli sadownicy i KONSERWATORZY ZABYTKOWYCH
    > DRZEW taką znają] to, jak proponuję, właśnie zabicie chemiczne
    > grzybni, może takimi iniekcjami w nawiercany pień w okolicy rany.

    ...wiem że są takie metody stosowane przede wszystkim w lesnictwie
    (i drzewach typowo ozdobnych), ale nie spotkałem się z injekcjami w
    roślinach sadowniczych... z technicznego punktu widzenia to nie
    stanowi na pewno problemu - kwestia reakcji drzewa... może znajdzie
    sie osoba, która wykonywała takie zabiegi i odpowie Ci na to
    pytanie - ja spróbuje tez popytać specjalistów wykonujących takie
    zabiegi na drzewach liściastych i jak czegoś się dowiem dam znać:)
    Pozdrawiam
    P.
  • 09.04.08, 18:14
    Dzięki za rady, czekam z nadzieją....

    Dośwadczenie uczy, że taki stan z hubą wewnątrz pnia to efekt
    trwającej już dłuższy czas inawazji grzybni wewnątrz.
    Ranę opisaną jeśli zagładzę - grzybni wewnętrznej tak nie usunę.
    Nawet obrywanie owocnika huby niewiele da.

    Leśnicy nie stosują na takie drzewa żdnych kuracji tylko je
    eliminują z drzewostanu, wiem to z 1. ręki, że tak powiem...

    Cała nadzieja w konserwatorach zabytkowych drzew, zwanych właśnie
    chururgami drzew.

    Dzięki.
    Załączam następne wyrazy.
  • 15.04.08, 15:36
    poszukuje drzew owocowych ,które szybko rosna i maja rozłorzystą
    korone .jakie nalepiej wybrać
  • 15.04.08, 18:19
    Nie do końca rozumiem cel tego pytania... do czego ten silny wzrost
    jest potrzebny?
    Pozdrawiam
  • 07.05.08, 19:31
    Oczywiście że możesz zostawić korę wokół drzewek brzoskwiń - nie
    tylko uchroni je to przed chwastami, ale również przed nadmierną
    utratą wilgoci. Pamiętaj tylko, żeby warstwa kory nie była za gruba.
    Pozdrawiam serdecznie
  • 08.05.08, 12:19
    - pytałam o tę korę! Wielkie dzięki pomologu! Najpierw miałam robotę
    z obsypywaniem korą a teraz miałabym z jej sprzątaniem ;-)
    Przypominam się, że mam jeszcze papierówkę, Faworytkę, Ulenę i dwie
    wisienki - czy pod nimi kora też może zostać?
    Serdeczności
    Ania
  • 08.05.08, 14:14
    poproszę o informacje na temat odmiany jabłek Honeycrunch
    (Honeycrisp), bardzo mi smakuje to jabłko, jest super kruche i winne
    w smaku, chciałabym się dowiedzieć więcej o wymaganiach i prowadzeniu
  • 08.05.08, 17:02
    Wcale się nie dziwię, że smakuje :) To jedna z nowszych
    amerykańskich zimowych odmian jabłoni. Co do wymagań - drzewa są
    średnio wytrzymałe na mróz, pąki kwiatowe mogą być uszkadzane przez
    wiosenne przymrozki (wcześnie kwitnie). Samo prowazenie drzew nie
    nastręcza dużych trudności - owocuje na 1-3 letnich pędach, rośnie
    umiarkowanie silnie, korony są rozłożyste i średnio zagęszczone.
    Nalezy tylko pamiętać o cięciu odmładzającym (prowadzenie podobnie
    jak 'Gala'). Bardzo ważna i istotna uwaga - jest to odmiana
    chroniona na całym terytorium UE - na rozmnażanie i obrót wymagana
    jest zgoda hodowcy (rozumiem że mówimy o sadzie, a nie pojedyńczych
    drzewach).
    Pozdrawiam serdecznie
  • 09.05.08, 13:20
    Tak, wiem że to odmiana chroniona, dziękuję za informacje.
  • 10.05.08, 19:21
    no więc, koniec kwietnia morele pięknie zakwitły,wygladały bez zarzutu, ale oczywiście zaraz po 1 maja przyszły deszcze i jak pojechałam po niedzieli, ło rety zgnilizna;

    najpierw co się dało czyli w moim zasięgu powycinałam, ale to przeciez jak wyrywanie siwych włosów z głowy;
    i wreszcie ustał koszmarny wiatr więc wykonałam oprysk Topsin + Dithane a to dlatego, że zeszłego roku syn swterdził moniliozę u leszczyny, zresztą pani w sklepie sprawdzała w tabelach i mówiła, że mozna łączyć te preparaty;

    starałam sie jak mogłam opryskać dokładnie, było to w czwartek, dzis jak byłam , widać ciągle slady oprysku na liściach, więc nic go nie zmyło
    ---
    dagmargallery.republika.pl/
    www.ogrodziolowy.republika.pl/
  • 10.05.08, 21:44
    Tak, Dithane i Topsin można łączyć - ale Dithane nie jest
    przeznaczony do ochrony drzew pestkowych... taką mieszankę stosuje
    się jedynie w przypadku jabłoni i to tez tylko i wyłącznie w
    okreslonych przypadkach - w ogóle dziwię się pani sprzedawczyni -
    ale pomińmy tą kwestię... Dithane jest środkiem kontaktowym,
    natomiast Topsin typowo układowym. My wykonujemy zawsze
    zapobiegawczo pierwszy zabieg przed kwitnieniem drzew Miedzianem -
    jak się okazuje w tym roku to nas uratowało (problem z brunatną jest
    naprawde poważny). Teraz pozostaje Ci tylko systematyczne usuwanie
    chorych pędów (nie wiem jak duża jest tego skala - przypuszczam, że
    nie tylko końcówki, ale całe partie a to już poważna sprawa, bo
    wszystkiego wyciąć przecież nie możesz), 2-3 zabiegi naprzemienne
    Captanem i Topsinem w odstępach 10-14 dniowych, no i ... trochę
    szczęścia oraz ładnej pogody
    Pozdrawiam
  • 11.05.08, 07:32
    dzięki Ci bardzo za wskazówki- jesienią , późną dosyc ,pryskałam wszystko na działce ( a troche tego jest ) miedzianem , na wiosnę niestety nie , bo albo nie miałam czasu albo były deszcze.

    póki co morele raczej nie powiekszają ilości zaschnietych pędów i mam wrażenie że im troche lepiej;
    znacznym plusem u mnie jest spory przewiew , ponieważ jest to wyniesienie terenu, miejscowi mówią
    nawet " na górce "


    ---
    dagmargallery.republika.pl/
    www.ogrodziolowy.republika.pl/

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.