PORADY - odmiany drzew owocowych Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
                  • Aha, jeszcze w uzupełnieniu... Pytasz o rostawę drzewek. Zależy jak
                    rozplanowałaś ogródek (bo to nie sad produkcyjny i nie musi być wszystko pod
                    linijkę), o jakie drzewka chodzi (czy tylko o jabłonie, czy o wszystkie o które
                    pytałasś w poprzednich postach) i na jakiej są podkładce?
                    Pozdrowienia
                    • Z AR sami niech się powieszą - maja przy płocie ogromny, piękny głóg czerwony
                      pełnokwiatowy;)) Dobra, zostawię ten mój malutki głóg tam gdzie jest.
                      O rozstawy pytam dla wszystkich planowanych przeze mnie drzewek, no bo chyba
                      inaczej dla wiśni a inaczej dla gruszy. Przypomnę jeszcze raz: dwie wiśnie,
                      dwie brzoskwinie, papierówka, grusza (chyba zwykła Klapsa, wolałabym niską na
                      pigwie, ale z tego co doczytałam lepsze owoce są na gruszowej podkładce, będę
                      najwyżej przycinać), aha no i ta renkloda.
                      Drzewek jeszcze nie mam - na targach stary doświadczony sadownik poradził mi,
                      żebym poczekała do połowy października, bo te sprzedawane teraz na Targach to
                      są wyrwane z gruntu i wsadzone do doniczek. Mam za to kilka polecanych adresów
                      szkółek.

                      • Ten stary sadownik doradził Ci świetnie - wie po prostu w czym rzecz. Chodzi o
                        to że drzewka kopane (świeże) są wykopywane ze szkółek dopiero po 15
                        października, do tego czasu teoretycznie nie ma drzewek, owszem możesz spotkać
                        drzewka w pojemnikach (często pochodzące z tzw. szczepienia zimowego w ręku,
                        ale one z kolei są latem, szczególnie dotyczy to brzoskwiń). Drzewka które
                        kupiłabyś teraz to nic innego jak siłą wykopane przedwcześnie i wsadzone do
                        pojemników. Wracając do Twoich planowanych nasadzeń - pamiętam doskonale o
                        jakich drzewkach mówiliśmy. Ogólnie przyjmij zasadę, że odległość nie powinna
                        być mniejsza niż od jabłonek i wiśni 3 m, od gruszy 4 m ,od śliwy renklody i
                        brzoskwiń 4,5m.
                        Pozdrawiam
    • Witaj,
      orzech włoski to niesamowicie trudny temat (strasznie uciążliwa i pracochłonna
      produkcja sadzonek), więc szkółkarze niechętnie się tym zajmują. Poza tym
      pojawiają sie sadzonki z Chin. Nie wiem więc czy nie oddam Ci niedźwiedziej
      przysługi, ale znalazłem pewne namiary: 603 754 185, 604 637 932.
      Tylko nie miej później do mnie pretensji. A na temat odmian jak chcesz więcej
      informacji - to napisz, chętnie odpowiem.
      Pozdrawiam
      • bardzo bym byla wdzieczna za jakies informacje odnosne odmian orzecha
        wloskiego,poniewaz sama nie mam zielonego pojecia.wiem tylko tyle ze chodzi mi o
        duze ochechy.podobno pod orzechami nic nie rosnie a drzewo jest czasami bardzo
        duze to jak juz poswiece tyle dzialki na dzrewo orzecha to niech te owoce beda
        tego warte :).jeszcze mam pytanie slyszalam ze jak sie wsadzi do ziemi owoc
        orzecha drzewo samo wyrosnie.czy to prawda?i czy z takiego drzewa ktore samo
        wyrosnie cos bedzie bo znajomemu wyrosl orzech miedzy warzywkami i moze oddac
        nam ta sadzonkie.ale czy warto?bardzo dziekuje za odpowiedz.pozdrawiam
        • Witam,
          na początku odpowiem na Twoje pytanie odnośnie siewki od sąsiada... Oczywiście
          możesz ją posadzić, ale musisz się liczyć z tym, że drzewko zacznie bardzo
          późno owocować (po ok. 10 latach), a owoce będą raczej mało wyrównane (mogą być
          ładne, duże i smaczne ale też i drobne, gorzkie). Moim zdaniem to zbyt duże
          ryzyko. A teraz na temat odmian - i tu ciekawa historia. Wyobraź sobie, że
          jeszcze pod koniec ubiegłego wieku w Polsce nie było wyselekcjonowanych odmian
          orzecha włoskiego. W uprawie były jedynie typy, związane najczęściej z miejscem
          lokanej uprawy (Kurów, Targoszyn, Piotrowice). Wyjątkiem były bardzo nieliczne
          odmiany z "krajów zaprzyjaźnionych" - czeska: Jupiter 54 , niemiecka:
          Ockeiwitzer. Dopiero w latach 80 w ISK Skierniewice rozpoczęto prace
          selekcyjne. Obecnie w krajowym rejestrze odmian wpisane są 4 odmiany, z których
          3 są efektem tych właśnie prac. Odmiany te noszą nazwy: Dodo, Resovia i Targo.
          Czwarta odmiana pochodzi z selekcji prywatnej i nosi nazwę Leopold. Co warto
          wiedzieć o tych odmianach? DODO - jest odporna na choroby, rodzi orzechy
          średniej wielkości do dużych, jajowato-wydłużone, o cienkiej skorupce, jądro
          duże, słodkawocierpkie (typowy smak orzecha). Orzechy dojrzewają w połowie
          września. RESOVIA jest bardzo podobna do Dodo, wytrzymała na mróz, orzechy
          dojrzewają pod koniec września. TARGO z kolei najlepiej z nich plonuje, jest
          nieco mniej odporna na antraknozę orzecha, smak jądra jest nieco bardziej
          słodkawy. Owoce dojrzewają w połowie września. I na koniec LEOPOLD - orzechy
          średniej wielkości, kuliste, jądro słodkawe, smaczne. Dojrzewanie pod koniec
          września. Możesz jeszcze spotkać się z innymi odmianami (Albi, Silesia, Triumf,
          Lake czy Seifendorfer), choć jak pisałem poprzednio nie jest to gatunek lubiany
          przez szkółkarzy.
          Pozdrawiam serdecznie
          • Witam,
            Na mojej działce, która położona jest w rejonie Serocka postanowiłam posadzić
            drzewka owocowe. Dwa lata temu kupilam śliwkę Węgierkę Zwykłą ( zbiór 6
            śliweczek, ale strasznie chore liście) , wiśnię North Star (zbiór bardzo
            obfity), gruszkę Konferencję i Klapsę (zbiór 0) oraz nieszczęsne dwie morele
            Early Orange i Harcot. I z tymi morelami jest problem. Harcot miała straszne
            problemy z korą ( w kilku miejscach strasznie lała się żywica – smarowanie
            maściami ogrodniczymi jak mi doradzono nic nie dało) więc ją wymieniłam na nową,
            która po zimie chorowała i wreszcie padła. Early Orange nawet ładnie się
            rozrosła, ale ma okropnie popękaną korę. Czy to normalne? Boję się że jak
            kolejny raz dokupię nową morelę to okaże się, że trzeba wywalić tę starą i nigdy
            się nie doczekam na owoce. Niestety w okolicy nikt nie ma drzewek morelowych,
            aby się zapyliła. Zastanawiam się, czy nie zrezygnować z morelek i w to miejsce
            posadzić czereśnie: Vegę i Burlat (dobry wybór?). Znacie jakąś dobrą szkółkę w
            okolicy Warszawy, bo do tej pory drzewka kupowałam we FLORPAKU na Modlińskiej
            lub w PNOS-ie na Krakowiaków. Za wszelką pomoc serdecznie dziękuję.
            Pozsdrawiam,Tosia
            • Tosiu!
              co do moreli - w pierwszym przypadku Twoje drzewka chorowały na raka
              bakteryjnego - to szczególnie groźna i trudna choroba właśnie dla moreli,
              czasem tylko drzewko można uratować. Odmiana Early Orange podczas tegorocznej
              zimy mocno dostała od mrozu (u mnie kora wygląda identycznie), musimy poczekać
              do przyszłej wiosny - ta zima będzie decydująca, ale jestem dobrej myśli. Na
              gruszki musisz jeszcze poczekać, cierpliwości może już w przyszłym roku wydadzą
              pierwsze, nieliczne owoce. Wybór czereśni w porządku, radzę jednak zaopatrzyć
              się w drzewka bezpośrednio od szkółkarzy (w grójeckie masz niedaleko).
              Najbardziej zaniepokoił mnie stan drzewek śliwy. Co miałaś na myśli
              pisząc "bardzo chore liście"?
              Pozdrawiam
              • Witam
                Może pomożesz mi w ustaleniu gatunku gruszy , posadzona w drugiej połowie lat 70
                owoce ma baryłkowate nie podłóżne, zielone ,gdy dobrze dojrzeją leciutko
                złociste i duże jak pięść , późna , dopiero teraz zerwana , musi poleżakować ok.
                2-3 tygodni.
                Nie jest to napewno Klapsa , i była kupiona w szkółce co na tamte czasy było
                rzadkością
    • Witam wszystkich,
      ani się obejrzałem a to już setny post. W związku z tym faktem, chciałbym
      bardzo serdecznie podziękować wszystkim, z którymi mogłem wymienić
      doświadczenia w zakresie odmian drzew owocowych(i nie tylko), doradzić, pomóc i
      nieco się nauczyć (Pauli-pozdrawiam). Szczególne podziękowania kieruję do
      stałych bywalców (jokaer, anials, 33 qq, tram-ktos, iwka 26, mirzan, mazumo,
      m.arcy).
      Mam nadzieję, że w dalszym ciągu będę mógł służyć Wam poradą
      Pozdrawiam gorąco
      • Mam pytanie, dlaczego 7letnia śliwa Stanley b.słabo owocuje,w zeszłym roku parę
        sztuk, w tym nie kwitła. W sąsiedztwie chyba są tylko jabłonie.Czy dokupic inne
        drzewko, w jakiej odleglosci posadzic i jakie?
        • Witam,
          obawiam się że to inny powód niż myślisz (to nie o zapylacze chodzi). Stanley
          to odmiana należąca do tej mniej licznej grupy - odmian samopłodnych - nie
          potrzebuje w sąsiectwie innych odmian aby owocowała. Poza tym owocuje (jeżeli
          wszystko jest w porządku) regularnie i obficie. Osobiście szukałbym przyczyny w
          samym drzewie (najprawdopodobniej albo fizjologicznej albo poważnego
          uszkodzenia przez mróz lub też choroby pochodzenia grzybowego), może obejrzyj
          dokładnie Swoje drzewko i napisz do mnie proszę, jeśli zauważysz coś
          niepokojącego (np.gumowanie, zamieranie pędów i.t.p.)
          Serdecznie pozdrawiam
          • Witam
            B. dziękuję za informacje.Dodam tylko,że Stanley wygląda dobrze, kora
            nieuszkodzona ale w sasiedztwie kilku moich drzewek owocowych wyrastaja sosny
            samosiejki, czy trzeba je usuwac? Poza tym, na działce jest b. słaba ziemia (
            piasek) przed wsadzeniem drzewek dawałam troche lepszej ziemi i torfu,za płotem
            są b. stare drzewa,grusze pokryte rodzajem mchu więc to może też żle wpływa na
            moje drzewa? No i perz,z którym beznadziejnie walczę.Ale mam tez sukcesy.b.
            ładną i smaczną jabłonkę odmiany Witos, rokitniki, zioła i kilka innych roślin.
            Pozdrawiam
            • Witam,
              sosnami samosiejkami (jeżeli nie jest ich za dużo) się nie przejmuj - bardziej
              mnie martwi ta bardzo słaba gleba. Koniecznie musisz o swoje owocowe drzewka
              zadbać (nawożenie, podlewanie). Poza tym piszesz o mchu - może to świadczyć o
              kwasowym odczynie gleby (zbadaj koniecznie pH i w razie potrzeby zastosuj
              wapnowanie gleby).No i gratuluję sukcesów w uprawie innych roślin.
              Pozdrawiam serdecznie
    • witam, proszę o pomoc w wyborze smacznej i odpornej odmiany gruszy do
      niewielkiego ogrodu.Mam już tutaj renklodę, jabłoń, wiśnię i
      brzoskwinię;odmiana dobra na przetwory i tak do zjedzenia.Jeśli to ma znaczenie-
      mieszkam koło Częstochowy, gleba jest więc dosyć wapienna.pozdrawiam :)
      • Witam,
        jeśli chodzi o tylko 1 drzewko będzie mały kłopot, ponieważ nie napisałaś czy
        wolisz owoce letnie prosto na stół, czy też chcesz gruszki trochę przechować na
        zimę. Zacznijmy więc od podkładki. Zalecam odmiany na gruszy kaukaskiej,bo
        pomimo silniejszego wzrostu, mają zdecydowanie mniejsze wymagania niż te
        uszlachetniane na pigwie. Z letnich odmian chyba jednak Faworytka (klapsa),
        głównie z uwagi na smak owoców i dość małą podatność na choroby. Z odmian
        zimowych polecam czeskie - Erika i Dicolor - według mnie najmniej zawodne w
        plonowaniu, zdrowe i smaczne (dobrze się tez przechowują). Jeśli wybierzesz
        Dicolor będziesz jednak musiała pamiętać o przerzedzaniu zawiązków (będzie
        trzeba poświęcić część plonu) ponieważ w przeciwnym razie zbierzesz bardzo
        malutkie owoce.Jak chcesz więcej szczegółów - napisz.
        Pozdrawiam serdecznie
    • A ciekawa jeszcze jestem czegoś na temat moreli.
      Na targu spotykałam najczęściej owoce dojrzałe jednobarwne, żółte do
      pomarańczowego, kształ lekko spłaszczony, podobnie pestka w środku. Miąższ
      odchodzi od pestki, jest słodkawy, smaczny, zwięzły, bez nadmiaru soku. Dobrze
      się z nich robi dżem, bo szybko wyparowują, mam wrażenie,że też z nich robią
      morele suszone.
      Natomiast w Czechach... (i na Słowacji) są morele kuliste, złote z czerwonym
      rumieńcem, pestka też ładnie odchodzi, miąższ bardzo soczysty i oprócz smaku
      wspaniale aromatyczny! Wychodzą z nich genialne kompoty. Tylko nie wiem jakie
      to są i czy u nas już dla nich nie za zimno?

      • Droga Anials,
        wyciągnęłaś bardzo właściwe wnioski - prawda jest taka że warunki klimatyczne
        naszego kraju ogólnie rzecz biorąc nie sprzyjają uprawie tego gatunku
        (wyjątkiem jest Dolny Śląsk, część Wielkopolski, okolice Tarnowa i Krakowa(!)).
        Dlatego też morela to typowo amatorska roślina sadownicza w naszym kraju, z
        bardzo niewielkim udziałem małych sadów towarowych. W uprawie dominują 4
        odmiany: Wczesna z Morden, Early Orange, w mniejszym stopniu odmiany Harcot i
        Somo. Już zupełnie okazjonalnie można spotkać owoce produkcji krajowej innych
        odmian - starszych: Luizeta, Węgierska Wczesna, Zaleszczycka czy Moorpark lub
        nowszych, pochodzących z sadów zakładanych w ostatnich latach (na fali
        sprzyjających warunków i braku ostrych zim):Goldrich, Harogem, Hargrand,
        Syrena. Powstały też nowe, polskie odmiany (Heja, Łańcut, Podkarpacka).
        Ale do Czechów i Słowaków nam bardzo daleko. Tuż przed ostrą zimą 1929 roku,
        która wyrządziła olbrzymie szkody w tym i w wielu innych gatunkach w całej
        Europie, u naszych południowych sąsiadów uprawiano ponad 330 odmian moreli.
        Tradycja sadów morelowych istnieje tam do dziś. Zdecydowanie lepszy klimat
        (duzy wpływ klimatu śródziemnomorskiego) powoduje że morela tam świetnie
        plonuje, a drzewa są sporadycznie uszkadzane przez mróz.
        Pozdrawiam
    • Tak sobie myślę i myślę i wymyśliłam, że może dałoby się zaszczepić na
      jednym drzewie 2 odmiany jabłoni, takie żeby sie zapylały. Strasznie
      głupi pomysł, czy realne to jest?
    • Witam!
      Dopiero urządzam swój mały sad i planuję właśnie jakie drzewka posadzić.
      Chciałabym mieć wszystkiego po trochu :-). Jest to jednak działka letniskowa i
      bywać tam będę jedynie w weekendy.
      Działka położona jest koło Nowego Wiśnicza, zimą śniegu po pas więc szukam drzew
      mrozoodpornych. Ziemia - zbita, ciężka, nie znam się, ale kiedyś było tam pole
      uprawne a ostatnio...pastwisko. Ph tylko sprawdziłam i ma 6,8.
      Poczytałam forum i nie tylko i oto co wybrałam:
      * czereśnia - Rivan
      * wiśnia - Sabina (ale niewiem czy znajdę) jak nie to Pandy 103
      * śliwy - Węgierka Dąbrowicka i Renkloda Ulena (może jeszcze Mirabel z Nancy jak
      znajdę)
      * grusze - Faworytka i Komisówka
      * jabłka - z tym największy problem bo jest ich tyle odmian....
      Jabłonie chcę 3. Narazie wybrałam tylko papierówkę. Chodzi mi o słodkie dla
      dzieci. Ja bardzo lubię Goldeny ale wyczytałam że są wrażliwe na mróz :( Albo
      Mcintosh i Starking - są jeszcze takie jabłka? Proszę mi coś doradzić...
      Czytałam o Jonagold, Sawa - ale nie znam tych jabłek.

      Co Pan sądzi o takim zestawieniu? Czy mogą rosnąć te drzewka obok siebie?
      I co dodać do ziemi teraz przy sadzeniu?

      Pozdrawiam,
      Katarzyna
      • Witam, droga Katarzyno,
        na początku pomińmy jeśli mogę prosić to Pan i Pani, bo zauważyłem że na forum
        wszyscy piszą bezpośrednio (taki zwyczaj, nie wiem dlaczego). Jeśli chodzi o pH
        jest wręcz idealne dla Twoich drzewek. Wybór odmian też bardzo mi się podoba.
        Dorzucę jednak parę uwag. Zacznijmy od czereśni. Rivan to jedna z
        najwcześniejszych odmian, bardzo dobrze plonuje, pod warunkiem jednak że będzie
        miała zapylającą ją odmianę. Doradzam więc posadzenie obok drugiego drzewka,
        najlepiej odmiany Vega. Dodatkowo sprawisz tym radochę dzieciakom bo Vega ma
        jasne i bardzo słodkie owoce, dojrzewające ok. 3-4 tygodnie po Rivanie.Pamiętaj
        jednak o tym, że owoce Rivana są ulubione przez szpaki (być może konieczna
        będzie siatka na to drzewo).Wiśnia Sabina też jest dobrym wyborem - ale uwaga
        na autentyczność odmiany (często bywa podrabiana przez szkółkarzy- zwróc uwagę
        na etykietę przy drzewku). Do śliw nie mam uwag, tylko licz się z tym, że
        Renkloda zacznie owocować dopiero w 3-4 roku. Z gruszek - te dwie odmiany będą
        dobre. A z jabłonkami będzie faktycznie problem - ale proponuję napisz co
        zamierzasz robić z owocami - czy tylko do jedzenia bezpośrednio czy też
        planujesz krótkie przechowywanie, a może przetwory?
        Pozdrawiam serdecznie
        • Dziękuję serdecznie za szybką odpowiedź :-)

          Co do czereśni - zależało mi na wczesnej odmianie ze względu na robaki :( (Wolę
          ich nie widzieć.) Więc Rivan lub Burlat. I OK - posadzimy jeszcze Vega.

          Z Sabiny chyba jednak zrezygnuję albo kupię w przyszłym roku, bo w szkółce do
          której się wybieram jej nie ma. Mają Kelleris16, North Star i Pandy (chcę
          odmianę do jedzenia)
          Oto ich strona:

          www.szkolka-ochmanow.pl
          Jabłka - hmm.... dla maluchów lepiej słodkie i miękkie do bezpośredniego
          zjedzenia. Dobre na kompoty i musy. A sama wolę twarde jabłka, lekko kwaskowate.
          Więc może drugie takie.... No i papierówka!
          Lista odmian w cenniku detalicznym.

          Aha - czy na podkładki też zwracać uwagę?
          • Witam,
            no więc przejrzałem ofertę i tak:
            szkoda że o ile jest duży wybór letnich jabłek o tyle mały zimowych, ale - z
            letnich Oliwka Żółta, jesienne Lired i Delikates. Z zimowymi mały kłopot, bo
            podane odmiany wymagają jednak co nie co ochrony; Masz do wyboru: Szampion,
            Jonagold i Golden Delicious. Brak podkładki M9 - szkoda bo byłaby idealna na
            Twoją ziemię, trudno zdecyduj się na M26. I najważniejsze wybierz drzewka
            jednoroczne z uformowaną koronką (w ostateczności dwuletnie).
            Pozdrawiam
    • Witaj :)))
      Szukam dużych śliw. Jedną z nich napewno będzie Ulena.
      Kiedyś u dziadka jadłam śliwki tej samej wielkości
      tylko że czerwone.Nie znam nazwy. Mieszkam na górnym śląsku.
      Czy to wogóle dobry wybór? Do około 35cm ziemia jest dobra
      czarna potem piaski i glina.
      Jeszcze jedno.Mieszkałam kiedyś w Katowicach.Miałam tam przy domu
      posadzoną wiśnie.Jej pień nie przekraczał 70cm.Cała miała ok 170-180cm!
      Korona była taka szeroka jak ona sama. Była piękna.Wyglądała jak bonsai.
      Wyprowadzałam się pod koniec listopada. Wiosną chciałam ją zabrać,
      ale już mnie ktoś uprzedził.Nie znam nazwy,bo to był prezent.
      Chciałabym taką i tutaj koło domu.Możesz pomóc?


      --
      Szczęście to nic innego jak dobre zdrowie i krótka pamięć.
      • Witaj :)))
        Pierwsza zagadka (ta ze śliwą) jest dość prosta - to także renkloda. Renkloda
        Althana. Obie renklody możesz oczywiście posadzić, pamiętaj jednak (już o tym
        pisałem w innych postach), że rozpoczynają owocowanie późno - w 4-5 roku po
        posadzeniu. Z dużych węgierek może być President, Empress, Oneida.
        Gorzej z tą wiśnią - szkoda że ją straciłaś. Podałaś zbyt mało danych do
        identyfikacji odmiany i trudno będzie pomóc.
        Pozdrawiam serdecznie
        • Serdecznie dziękuję.Też tak myślałam,że ta druga to
          Renkloda. Pytałam dlatego,że w punkcie ogrodniczym
          gdzie ostatnio byłam powiedziano iż nie ma odmiany
          czerwonejRenklody:(
          O wisience wiem tylko tyle co pisałam. Był to prezent.
          Rosła tam w Katowicach 10 lat i co roku ładnie owocowała.
          Owoce miała większe niż moja obecna Łutówka,ale to też zależy
          przecież od wielu czynników jakie są owoce.
          Cudownie taka wyglądała wiosną.

          Pozdrawiam serdecznie
          --
          Szczęście to nic innego jak dobre zdrowie i krótka pamięć.

    • Witam
      Może pomożesz mi w ustaleniu gatunku gruszy , posadzona w drugiej połowie lat 70
      owoce ma baryłkowate nie podłóżne, zielone ,gdy dobrze dojrzeją leciutko
      złociste i duże jak pięść , późna , dopiero teraz zerwana , musi poleżakować ok.
      2-3 tygodni.
      Nie jest to napewno Klapsa , i była kupiona w szkółce co na tamte czasy było
      rzadkością
    • podkladek, na ktore sa szczepione odmiany jablonek.

      Chce posadzic dwie odmiany jablonek ( mysle raczej o starych odmianach) ale
      zeby bylo to jablonki rosnace w starym stylu, tj. duzo drzewo a nie krzaczek
      jablkowy ... jakich podkladek szukac i gdzie? Wiekszosc odmian jest na
      niskorosnacych podkladkach szczepiona, powoli sie poddaje.

      Pozdrawiam

      --
      Złośliwość to duch krytyki, a krytyka rodzi postęp i uświadomienie - T.Mann
    • Chciałam jeszcze zapytać jaka jest różnica między podkładkami śliwy: Ałycza a
      Węgierka Wangenheima ?
      I co to za jabłoń Katja ?
      • Witam,
        Ałycza a dokładnie siewki ałyczy stosowane są jako podkładki dla śliw i moreli
        i są podkładkami generatywnymi. Odmiany uszlachetnione na siewkach ałyczy
        charakteryzują się dość silnym wzrostem i niestety dużą zmiennością, również
        jeżeli chodzi o zrastanie się z niektórymi odmianami śliw (np. renklodami),
        brzoskwiń i moreli. Natomiast siewki Węgierki Wangenheima stosowane są głównie
        jako podkładki dla śliw, są cenione za słabszy wzrost drzew (odmiany rosną o
        ok.20% słabiej na WW niż na ałyczy), wcześniej wchodzą w okres owocowania i
        lepiej plonują. Jak chcesz jeszcze więcej informacji zachęcam do zaglądania do
        podręczników szkółkarstwa sadowniczego.
        Pozdrawiam
      • A i jeszcze jabłonka Katja. To bardzo ciekawa odmiana letnia jabłoni. Choć
        owoce może nie są rewelacyjnie smaczne (po prostu smaczne)to wyróżnia się
        wysoką plennośćią i dość dużą zdrowotnością. Także spokojnie można ją polecić
        na ogródki działkowe. Owoce są średniej wielkości, bardzo ładnie wybarwione,
        nie opadają i można je przetrzymać na drzewie do pełnej dojrzałości
        (konsumpcyjnej).
        Pozdrawiam
    • No! I mam wreszcie sad!!!
      Podlewam go teraz troskliwie, a na wiosnę zobaczę ile przeżyło i będę
      przycinać, pryskać i nie wiem co jeszcze, jejku - ile to roboty, ile nowości i
      ile.. radości!
      A jak będą problemy (a pewnie będą jakieś) to znowu się zgłoszę!
      Serdeczności
      • Brawo! Czekam wiosną na wiadomości.
        Pozdrawiam serdecznie
      • Ja tez pragne podziekować za pomoc:-) Wczoraj zasadziłam Ligola i G. delicious
        (takie po prostu pani miała w sklepie), ale dzięki Twoim radom, nie dałam sobie
        wcisnąć nieodpowiednich odmian. Czy to dobre odmiany, dowiem się za parę lat.
        Na wiosnę trzeba będzie odświeżyć wątek, bo przecież będą pewnie konieczne
        jakieś zabiegi typu: strzyżenie, golenie i nawożenie. A może już teraz podpowiesz, jakie i kiedy stosowac nawozy, czy opryski od chorób?
        pozdrawiam
        • Oczywiście do tematu wrócimy koniecznie - nie trzeba będzie czekać do wiosny,
          od czego są długie zimowe wieczory? :) Teraz już drzewa wchodzą w spoczynek,
          więc z nawożeniem i zabiegami poczekaj do przedwiośnia. Koniecznie natomiast
          zabezpiecz drzewka przed mrozami (kopczyki i osłonki). Życzę powodzenia i
          czekam na wiadomości
          Pozdrawiam serdecznie
    • niestety nienajlepsze;
      ale te owoce pożółkły wreszcie :)
      pozdrawiam- Jola

      www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/8cfcab1ccccd6c65.html
      www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/7253ff0a6c4fe0e1.html
      jeśli to faktycznie pigwa
      • Nienajlepsze zdjęcia czy owoce? Bo do zdjęć trudno mieć zastrzeżenia. To
        odmiana Leskovac.
        Pozdrawiam
        • z tymi zdjęciami to miałam na myśli, że może niezbyt wyrażne te kolory ;

          czyli , że to pigwa ? odmiany Leskovac- pierwsze słyszę- ciekawa nazwa- gdzieś
          się z Czech wywodzi ?

          ale z pestek to nie można tego rozmnożyć?;
          bo to w ogóle ładne drzewo jest-
          pozdrawiam :)
          ps.
          a owoce faktycznie raczej niejadalne
          • Nie,to serbska odmiana handlowa. Owoce powinny mieć kwaskowaty, soczysty i
            lekko aromatyczny miąższ. Dojrzewa w drugiej połowie październiika. Podobno ze
            względu na dużą zawartość pektyn, nadaje się doskonale na galaretki. Skórka
            tylko powinna być bardziej żółtawa (złocista).
            Pozdrawiam
            • tak, skórka jest taka właśnie, na zdjęciach nie jest to dobrze widoczne,
              jeszcze sporo owoców jest niedojrzałych;
              dziękuje i pozdrawiam- Jola
              • A do czego wykorzystujesz owoce pigwy? Osobiście polecam jako dodatek
                (konfitury, do herbaty, podobno wychodzi też dobra nalewka).
                Pozdrawiam
                • no właśnie myślalam o nalewce, tylko mam problem z owocami;
                  ta pigwa to rosnie u kogoś w ogrodzie i może się odważę , żeby poprosić o pare
                  owoców;
                  ale nie wiem dlaczego w ogóle pigwę to sobie wyobrażałam bardziej gruszkowatą,
                  choć faktycznie w książce czytałam , że rożne ma te owoce :)

                  acha i myslałam też , że jest tak aromatyczna i pachnąca jak owoce pigwowca- ale
                  jego to chyba nic nie przebije :)
                  • To prawda, więcej odmian ma owoce wydłużone, "gruszkowate" (tym łatwiej poszło
                    z identyfikacją), jak również są odmiany bardziej aromatyczne (Champion,
                    Portugalia).
                    Pozdrawiam
                  • > acha i myslałam też , że jest tak aromatyczna i pachnąca jak owoce pigwowca-
                    al
                    > e
                    > jego to chyba nic nie przebije :)


                    Dlaczego tak uważasz?? Ja mam pigwę i pigwowca - pigwowiec może się schować
                    jeśli chodzi o aromat. Koszyk pigwy ustawiony w kuchni sprawia, że pachnie w
                    całym domu a smaku galaretki z niczym nie daje się porównać. Moim zdaniem
                    pigwowiec to tylko namiastka prawdziwej pigwy (choć zaznaczam, że ja mam tę
                    bardziej gruszkowatą, dojrzewa też chyba wcześniej - już zapakowana do słoików:)
                    • Dopiero teraz przeczytałam o tej pigwie- kocie_behemocie- szkoda , że nie wiesz
                      co to za odmiana a jeszcze ważne w jakiej części Polski;

                      i chcę w związku z tym spytać pomologa czy pod Lublinem jest sens zawracać sobie
                      głowę pigwą;
                      znalazłam fajną stronę szkółkową i jeśli w Karczmiskach mają szkółki to może-
                      (choć te Karczmiska to mają fajne położenie , to jest niedaleko Kazimierza
                      Wielkiego),
                      a moja działka jest usytuowana na wzniesieniu i w przewiewie i prawdę
                      powiedziawszy zimą to jeszcze mi nic nie wymarzło, wiosną tak

                      link do szkółek, podaję bo są tam opisy zwięzłe i niezłe i w ogóle to mnie tez
                      bardzo zaintrygowały grusze azjatyckie
                      grzywa.szkolka.w.interia.pl/stare_odmiany.htm

                      ----
                      dagmargallery.republika.pl
                      • Witaj,
                        oczywiście warto spróbować z ta pigwą nawet pod Lublinem - ryzyko zawsze
                        istnieje, ale patrząc na zmieniający się klimat...
                        A co do grusz azjatyckich - jest tak samo wielu zwolenników jak i przeciwników
                        ich smaku. Są to po prostu owoce bardzo soczyste i z reguły mało słodkie, tak
                        więc są tacy co okreslają je "bezsmakowymi". Wybór nalezy do Ciebie.
                        Pozdrawiam serdecznie
    • Witam bardzo miło :-) Odświeżę nieco temat, bo pomyślałam sobie ostatnio, że
      miło byłoby mieć sad owocowy.... Nie mam o tym zielonego pojęcia i chciałabym
      prosić o kilka rad. Chciałabym, żeby był to sad w dawnym stylu, z dużymi
      drzewami i starymi odmianami. Wiem już, gdzie szukać takich sadzonek, ale nadal
      nie wiem, jakie to powinny być odmiany. Co do jabłoni - jednej jestem pewna:
      szara reneta. Jak dobrać drugą odmianę? Lubię jabłka winne i bardzo soczyste,
      raczej twarde, ale nazwy, które znajduję w ofertach szkółek nic mi nie mówią.
      Grusze... Z dzieciństwa pamiętam smak gruszek, którymi częstował mnie dziadek.
      Były boskie! Mówiono o nich "williams", ale taka nazwa nie pojawia się w
      ofertach, które przeglądałam. Są podobne, ale czy to to samo? Tamta gruszka
      była soczysta, tak cudowna, że sok spływał po brodzie, twardawa i słodka.
      Kolor: złoto - czerwony. Najlepsze były te przyniesione z przechowalni.
      Czereśnie: lubię te czarne, wielkie, soczyste. Bez robali :-) I do tego jakaś
      pięknie kwitnąca wiśnia (może być mniejszych rozmiarów). Tyle wystarczy mi do
      szczęścia. Acha, do gruszki chyba powinnam mieć jakąś drugą, czyż nie? I
      jeszcze kilka pytań technicznych: czym różnią się od siebie podkładki, na
      jakich szczepi się drzewka? Co oznaczają te dziwne numerki i literki? W jakiej
      odległości sadzić drzewka, żeby miały wystarczająco dużo miejsca i nie
      przeszkadzały sobie, jak już urosną (za jakieś 100 lat...)? I czy na wiosnę
      można sadzić - podobno najlepiej jesienią, po opadnięciu liści? Pozdrawiam,
      Kaśka
      • Witam serdecznie Kasiu i dziękuję za odświeżenie tematu :). Taki typowy dobór
        odmian starych, a ciekawych przygotuję Ci później - teraz odpowiedzi na Twoje
        pytania.
        Szara reneta dostępna jest nie tylko w szkółkach wyspecjalizowanych w produkcji
        drzewek starych odmian - spotkasz ją także na rynku, z tym że wiosną w ogóle
        będzie problem z kupnem drzewek, o tej odmianie nie wspominając. Co do gruszki
        tak Williams zwana inaczej i prawidłowo 'Bonkreta Williamsa' to prawdopodobnie
        (sądząc z Twojego opisu) gruszka za która tęsknisz. Bardzo wartościowy, i mocno
        wybarwiony jest jej sport 'Red Williams' - smak w zasadzie ten sam ale za to
        owoce z intensywnym czerwonym rumieńcem. Co do doboru zapylaczy, też w kolejnym
        poście (jak bedziesz jeszcze zainteresowana) chetnie napisze. Potrzebuję od
        Ciebie tylko kilku danych - w sumie ile to ma być drzewek i jaką powierzchnią
        dysponujesz? No i ostatnie Twoje pytanie: te magiczne cyferki przy nazwie
        podkładek. Najczęściej jest to skrót czy też pierwsza litera oznaczająca
        miejsce wyhodowania czy otrzymania danej podkładki, a cyfra jest najczęściej
        kolejną porządkową np. M9 oznaczana pierwotnie jako EM IX oznacza że ta
        podkładka pochodzi ze stacji doświadczalnej w East Malling (Anglia) i została
        opisana jako 9 z kolei w danej serii. Oczywiście nie jest tak zawsze, ale to
        prawie reguła. A więc czekam na podanie ilości drzewek które chcesz posadzić,
        wielkie dzięki za ten post i pozdrawiam serdecznie
        Piotr
        • Witaj Piotrze! Dziękuję za tak szybką odpowiedź :-) Mylę, że gruszki mojego
          dziadka były ani chybi tą odmianą "red williams" - bo miały cudowne rumieńce!
          No cóz, moja działka to 30 arów gołej ziemi (dosłownie!!! po jesiennych
          robotach budowlano - drogowych nie ostało się ani źdźbło trawy:-( ). Właściwie
          to piękny, równy kwadrat pola. Okolice Krakowa - tak pomiędzy Krakowem a Skałą.
          Czyli Jura. Wieje jak diabli. Ale działka piękna i słoneczna. Przede mną qpa
          pracy. Drzewa owocowe planuję posadzić od strony południowo - wschodniej i
          wschodniej. Dwie jabłonie, dwie grusze i czereśnia. Wiśnie tylko dla kwiatów,
          nie mam w planach robienia wiśniówki, pozostawiam to mojemu tacie :-)
          Chciałabym, aby pomiędzy drzewami owocowymi była piękna, zielona murawa - co
          początkowo nie będzie trudne(znaczy się, o tym się dopiero przekonam, ale to
          całkiem inny problem), ale w miarę jak będą rosły... Dlatego chcę posadzić je w
          takich odległościach , żeby potężniejąc nie zagłuszyły trawy. Co tam jeszcze...
          Oczywiście, liczę się z tym, że takiego prawdziwego sadu doczekają się chyba
          dopiero moje wnuki (to za jakieś trzydzieści lat ;-)), ale może mnie też uda
          się usiąść w cieniu jabłoni i zjeść parę winnych jabłek... Acha - w najbliższej
          okolicy MNÓSTWO starych sadów owocowych, rośnie w nich chyba wszystko, co tylko
          wymyślił człowiek. To tyle, jeśli chodzi o moje plany. Zmartwiłeś mnie
          wiadomością, że na wiosnę nie dostanę drzewek - znaczy, że z moim sadem mam
          czekać do jesieni? A co do podkładek - czym one się różnią między sobą i jakie
          to ma znaczenie, na jakiej szczepione są drzewa? I to już tyle ode mnie, chyba
          i tak za dużo, jak na jednego człowieka :-) Pozdrawiam serdecznie, Katarzyna.
          • Witaj ponownie :)
            Jeżeli chodzi o sprawę różnic pomiędzy podkładkami - różnią sie one od siebie
            siłą wzrostu, a dokładniej siłą wzrostu odmian na nich uszlachetnianych. W
            przypadku sadownictwa towarowego, gdzie zależy nam na jak największym
            zaoszczędzeniu miejsca i powierzchni na której sadzimy drzewa ma to bardzo duze
            znaczenie. W przypadku nasadzeń amatorskich już mniejsze. Jeżeli chodzi o
            jabłonie najlepiej wybrać drzewa na podkładce M9, ewentualnie M26. W twoim
            przypadku unikaj podkładek P22, P16, P14. Grusze kup na gruszy kaukaskiej, na
            pigwie raczej sobie daruj (ma dość duże wymagania glebowe). Czereśnia też
            pewnie ma być wysoka - pozostaje więc podkładka czereśnia ptasia klon F12/1.
            To tyle na temat podkładek. Jeżeli chodzi o odmiany... Jabłoń koniecznie ma
            być 'Szara Reneta' (szkoda bo jest dość wrażliwa na mróz, ale jak będą takie
            zimy jak ta...:)), do tej Renety może inna - 'Królowa Renet', też stara, dużo
            smaczniejsza i co najważniejsze będzie dobrym zapylaczem. Grusze - skoro ma być
            Bonkreta Williamsa to jako najlepsze do niej będą albo letnia 'Faworytka' albo
            późnojesienna 'Komisówka'. Obie kupisz bez problemu, bo z kolei z tymi
            wymienionymi jabłoniami będzie spory ambarans (szkółki specjalizujące się w
            starych odmianach). No i zostaje czereśnia - niestety gatunek również prawie
            całkowicie obcopylny jeśli mówimy o starych odmianach. Potrzebne będą więc 2
            drzewa, ale co to jest w przypadku tak smacznych owoców :). Z tych starych
            odmian o bardzo ciemnych, słodkich i smacznych owocach polecam odmiany 'Czarna
            Późna', 'Starking Hardy Giant'czy choćby odmianę 'Gubińska Czarna'. Pytałaś
            Kasiu jeszcze o kupno tych drzewek. Nie ma co ukrywać na jesieni wybór jest
            duży - teraz pozostały resztki, które jeszcze podejrzewam nie są w najlepszym
            stanie po tych temperaturach (nie wszyscy niestety przetrzymują drzewka w
            chłodni, tak jak powinni). A sadzisz drzewa na lata - poczekaj moze jednak do
            jesieni. Wtedy wybór będzie większy, a Ty jeszcze lepiej przygotujesz sie do
            zakupu.
            Pozdrawiam serdecznie
            Piotr
            • Bardzo wielkie dzięki :-) Ja - proszę bardzo - mogę zrezygnować z szarej renety
              (jeśli taki z nią kłopot), wystarczy mi "Królowa Renet"(piękna nazwa!), jeśli
              tylko będę mogła z niej piec szarlotki. I co wówczas do niej w parze? (ale nie
              na parze, drugi gatunek wolałabym spożywać na surowo:-) ). Co do czereśni to
              tłuką mi się gdzieś w zakamarkach pamięci nazwy "sercówka" i "majówka". Czy Ty
              coś wiesz na ich temat? A może to te, o których piszesz, tylko fachowo nazwane?
              W każdym razie tak mówiło się u moich dziadków na te wielkie, soczyste, czarne
              czereśnie. Co do zakupu drzewek, to oczywiście poczekam. Wiem, że ogród zakłada
              się powoli, nie mam zamiaru się spieszyć. I bardzo Ci dziękuję za Twoje rady -
              niesamowicie mi pomogłeś. Jeszcze tylko jedno pytanie - czy na temat pięknie
              kwitnących wiśni też mógłbyś mi coś podpowiedzieć, czy to już nie Twoja
              działka? Pozdrawiam Cię serdecznie, Kaśka.
              • A gdzie mieszkasz? Bo u mnie we Wrocławiu na ogródku (osłonięte stanowisko)
                rośnie przedwojenna szara reneta. Przeżyła wszystkie zimy od wojny.
                • Mieszkam w okolicach Krakowa, waściwie na Jurze. Wszystkie stanowiska w moim
                  ogrodzie są niestety nie osłonięte :-( Zakładm ogród od podstaw. Od gołej
                  ziemi. W pobliskim ogrodzie mojej teściowej stare renety też przeżyły
                  zeszłoroczną zimę, ale w lecie nie owocowały. A pomolog zamilkł i milczy jak
                  zaklęty... Nie wiem nadal, co ewentualnie do Królowej Renet i nie wiem nic o
                  tych wiśniach kwitnących :-( pomologu! pomocy! Kaśka
                  • Jestem, jestem Kasiu i pamiętam - ale też i znam dobrze rejony w których
                    mieszkasz i mam już wątpliwości co do Królowej Renet. To odmiana nie tylko
                    wrażliwa na mróż, ale także wymagająca żyznych, a przede wszystkim ciepłych i
                    osłoniętych stanowisk. Linki do szkółek ze starymi odmianami już masz (to
                    właściwie wszystkie liczące się). Pytanie tylko jaki będzie wybór jesienią 2007
                    roku. Myślę, że do tego czasu warto odłożyć tą dyskusję, bo możemy się tu
                    nadyskutować a potem się okaże że wyboru nie będziesz miała właściwie zadnego.
                    Wracając do tematu czereśni - obie nazwy które podałas to nazwy potoczne. Nazwa
                    sercówki to okreslenie pomologiczne grupy odmian czereśni o miękkim i
                    delikatnym miąższu (w odróżnieniu od chrząstek, których miąższ jest jędrny,
                    chrąstkowaty i twardy). Drugie określenie podane przez Ciebie, czyli majówki to
                    potoczna nazwa grupy najwcześniej dojrzewających odmian czereśni. Głównie
                    dotyczyło dwóch starych odmian Francuskiej Wczesnej (znanej w Polsce jako
                    Koburska Majowa) oraz Królowej Majówek (choć dziś wiemy że właściwa nazwa to
                    Majowa Wczesna). Obu zresztą nie polecam - wyraźnie bowiem ustępują wczesnej
                    odmianie Rivan. No i na koniec te pięknie kwitnące wisnie. Jeżeli maja to być
                    odmiany de3serowe to polecam następujące - Turgieniewka, Northstar, Minister
                    Podbielski i Kerezer. Te właśnie, oprócz owoców wyróżniają się gronami wręcz
                    przepięknych kwiatów wiosną. Omijaj Łutówkę z uwagi na ogołacanie się pędów
                    (kwiaty choć atrakcyjne są zbyt luźno ułożone na pędzie). No a najładniej
                    kwitną drzewa wisni dzikich gatunków, ale o tym jeszcze Ci napiszę.
                    Pozdrawiam serdecznie
                    • Piotrze, jesteś WIELKI! dzięki Tobie mój sad rośnie i potężnieje z dnia na
                      dzień (mimo tych śniegów kopnych ...) Jesień mówisz. No dobrze, niech będzie
                      jesień. Nie wiedziałam, że to tak może być z tymi ofertami. Trochę mnie to
                      martwi, ale na razie nie będę się tym przejmować. Poczekamy do ...
                      października? To odpowiednia jesień, tak myślę. Za wiśnie bardzo dziękuję i
                      pozdrawiam cieplutko (choć zimowo :-)) Kaśka
                      • Witaj Piotrze,
                        niedawno kupilismy z mezem dzialke czesc postanowilismy przeznaczyc na sad
                        (okolo500 m kwadratowych|), aktualnie nie ma tam nic! jest to teren
                        przekwalifikoway z gruntow rolnych (laka)na budowlane. Dzialka znajduje sie nad
                        morzem 800m do morza z tej strony oslonieta lasem oddalonym o jakies 400m.
                        Jednak w poblizu znajduje sie jezioro Liwia Luza, i czasem wieje. Wychowywalam
                        sie na Kurpiach i tam panowal inny mikroklimat :( teraz nie wiem co moglabym tu
                        zasadzic i jak przygotowac grunt pod sad. Moze jakies sprawdzone linki z
                        informacjami dla początkujacych? Do jesieni mam jeszcze troszke czasu ale...
                        sam rozumiesz, ze to nie takie hop siup. Moj maz wspomina cos o ogrodzie
                        pietrowym ale ja chyba na marchewke znajde inne miejsce a tu ewentualnie
                        altanke przewiduje. Nie potrzebujemy duzej ilosci ilosci drzewek ale milobybylo
                        konfitury robic z wlasnych :) a maz z jablek uwielbia Ligole. Za kazda pomoc
                        bede wdzieczna.
                        Pozdrawiam Barbara Ewa
                        • Witaj,
                          tak na początek - odległość od morza i jeziora jest bardzo niewielka - napewno
                          panuje tam bardzo charakterystyczny mikroklimat i obawiam się niekonicznie
                          sprzyjający uprawie roślin sadowniczych. Ale od początku nie będziemy się
                          martwić - lepiej przystąpić do działania. Piszesz, że postanowiliście
                          przeznaczyć na sam sad 500 m2. To naprawdę dużo i można drzewka i krzewy
                          owocowe spokojnie i ładnie rozplanować na takiej powierzchni - pytanie tylko
                          jak zamierzasz późniejsze zbiory spożytkować (tzn. chodzi mi o to żebyś nie
                          wpadła w pułapkę nadprodukcji słoików jesienią :)). Oczywiście z drugiej strony
                          nie ma to jak własne konfitury i soki. Ale zanim do nich dojdziemy i coś w
                          ogóle zbierzemy minie trochę czasu - na początek przygotowanie gleby pod sad.
                          Dobrze by było, gdybyś w wolnej chwili sięgnęła po jakikolwiek podręcznik do
                          sadownictwa (np. prof. S. Pieniążka), bo to temat - rzeka i wymaga bardzo
                          dokładnych i szczegółowych wyjaśnień. Postaraj się poszukać też w necie
                          podstawowych wiadomości z zakresu sadownictwa, lub dołącz do użytkowników
                          portali specjalistycznych, gdzie będziesz mogła systematycznie i krok po kroku
                          poszerzać wiedzę z tego zakresu. A wracając do ogrodu - od czego zacząć? Od
                          analizy gleby i określenia poziomu wody gruntowej (w Twoim przypadku to drugie
                          jest bezwzględnie konieczne, z uwagi na bliskość dużych zbiorników wodnych).
                          Nie wszystkie gleby nadają się pod rośliny sadownicze, a już napewno nie dla
                          wszystkich gatunków. Powinnaś znać zarówno zawartość składników mineralnych
                          zawartych w glebie, jak i jej odczyn (kwasowość), zeby móc właściwie ją
                          przygotować przed sadzeniem drzew. Nie przejmuj się - taką odkrywkę glebową
                          (badania pwg)wykonujemy z reguły tylko raz - na początku przed sadzeniem drzew.
                          Badanie gleby na zawartość skł. odżywczych najwyżej raz na 3-4 lata. Zajmują
                          się tym Stacje Chemiczno-Rolnicze, gdzie należy oddać próbki glebowe. Kiedy je
                          pobieramy? Najlepiej wczesną wiosną, tuż po obezchnięciu gleby. Do jesieni więc
                          nie tylko rozplanujesz właściwie kwaterę z drzewkami i krzewami, ale zdążysz
                          także przygotować glebę (właściwe nawożenie). Od tego należy zacząć. A teraz
                          prośba do Ciebie - napisz proszę, co zamierzacie robić z owocami i jakie owoce
                          lubicie (nie tylko odmiany - głównie gatunki np. czy krzewy też mają być).
                          Pozdrawiam serdecznie
                          Piotr
                          • Witaj,

                            co do ulubionych owocow to jablka, gruszki, wisnie, sliwki a z krzakow to czana
                            porzeczka i aronia :) Jablka (maz uwielbia Ligole,papierowki) to raczej tak na
                            biezaco do spozycia i troszke do suszenia na wigilie, pare sloikow do ciasta.
                            Gruszki tylko do jedzenia mniam :) wisnie to oprocz jedzonka jeszcze
                            wisnioweczka, sliwki jedzonko i konfiturki :)porzeczki jesli sie nie da zjesc
                            to soczek tak jak aronia.
                            Analize zrobimy napewno :) dzieki w ogole nie pomyslalam, przez kilka lat to
                            byl nieuzytek trzeba to sprawdzic i cos z tym zrobic :)
                            Dzieki za wskazanie lektury mam ferie to bede mala co robic :)
                          • Jeszcze jedno to jest domek letniskowy wiec owoce raczejletnie i wczesno
                            jesienne. Nie wiemy jakich mamy sasiadow a nie chcemy miec polamanych drzew i
                            zniszczonej pracy.
                            Pozdrawiam
                            Ewa
                      • Tak, do października, choć juz we wrześniu trzeba bedzie przyjrzeć się ofertom,
                        a moze nawet nieco wcześniej zamówić niektóre odmiany. Oferty szkółek na ten
                        sezon są już z reguły dostępne.
                        Pozdrawiam ciepło
                      • Witaj!
                        Cieszę się, że choć jeszcze zima atek "sadowniczy" się odnawia.
                        Cieszę się też z tego powodu, że ja również mieszkam pomiędzy Krakowem a Skałą -
                        tuż za Zielonkami. Zeszłej jesieni dzięki wspaniałym radom pomologa i po
                        długich z Nim dyskusjach na tym forum założyłam własny, wymarzony sad!!
                        Można powiedzieć, że jestem krok wcześniej niż Ty, ale może dzięki temu
                        będziesz mogła skorzystać na moich "błędach", choć będę starała się ich jak
                        najbardziej unikać :)) Mamy w końcu podobne warunki glebowe, klimatyczne i
                        wiatrowe pewnie też, choć mój sad jest od strony południowo zachodniej i cóż,
                        jest o wiele mniejszy.
                        Mam posadzone: gruszę Faworytkę, papierówkę, zółtą renklodę Ulenę, morelę, dwie
                        brzoskwinie i dwie wisienki. Drzewka bardzo ładne, proste, zdrowe kupowałam
                        jesienią w szkółce.. hm, w drodze na Olkusz, przyniosę z domu adres to napiszę.
                        Zobaczymy jak sobie poradzą na wiosnę.
                        Jedno co mnie zdenerwowało to sarny - paskudne zwierzaki. Nie mam niestety
                        ogrodzenia, ale w końcu zima jest słaba, na polach wokół pełno jarzyn z jesieni
                        i traw, a te złośliwce poobgryzały mi sliwę i papierówkę!! I to nie żeby zjadły
                        pączki albo coś tam, ale odgryzione gałązki leżą nienaruszone pod drzewkami! Ze
                        śliwą kłopot mniejszy, bo i tak miałam przykazane przyciąć silnie na wiosnę,
                        ale nie wiem jak to wpłynie na papierówkę - czy mam sadzić nową z ładną koroną?
                        To ewentualnie pytanie do pomologa - Piotra, jak się okazuje :))
                        Pozdrawiam serdecznie
                        Ania
                        • Anials napisała:
                          > Jedno co mnie zdenerwowało to sarny - paskudne zwierzaki. Nie mam niestety
                          > ogrodzenia, ale w końcu zima jest słaba, na polach wokół pełno jarzyn z
                          jesieni
                          >
                          > i traw, a te złośliwce poobgryzały mi sliwę i papierówkę!! I to nie żeby
                          zjadły
                          >
                          > pączki albo coś tam, ale odgryzione gałązki leżą nienaruszone pod drzewkami!
                          Ze
                          >
                          > śliwą kłopot mniejszy, bo i tak miałam przykazane przyciąć silnie na wiosnę,
                          > ale nie wiem jak to wpłynie na papierówkę - czy mam sadzić nową z ładną
                          koroną?
                          > To ewentualnie pytanie do pomologa - Piotra, jak się okazuje :))
                          > Pozdrawiam serdecznie
                          > Ania

                          Sarny to wspaniałe zwierzęta, choć dla sadowników bardzo uciążliwe - i tak to
                          najczęściej wygląda jak piszesz - nie tyle się pożywią, co próbują i uszkadzają
                          pędy. Na to nie ma rady - drzewka trzeba zabezpieczyć na zimę, szczególnie te
                          nowo posadzone, najlepiej zakładając specjalne osłonki z otworami. Można
                          oczywiście także stosować repelenty, czyli środki zapachowe odstraszające, ale
                          w przypadku kilku drzewek mija się to chyba z celem. A więc co dalej? Jak zająć
                          się uszkodzonymi drzewkami? Zależy od tego, jak silnie zostały uszkodzone.
                          Jeżeli tylko - jak piszesz - odgryzione są boczne gałązki i to w dodatku nie na
                          całej długości, wystarczy je wyrównać sekatorem (na gładko)za pąkiem - ważne
                          żeby zostało kilka pąków, powiedzmy 4-5.
                          I miło mi, że mogę pomóc i moje rady choć trochę się przydają :). Teraz
                          rzadziej tu zaglądam, po pierwsze ze względu na pracę, po drugie na jeszcze coś
                          o czym napisałem Wam na PW. Ale od wiosny postaram się być regularnie.
                          Pozdrawiam Piotr
    • pomolog napisał:

      > Witam,
      >
      >


      przez wiele lat/ok 10/ kupowalem sadzilem wycinałem.w tej chwili w zasadzie mam
      to co mi smakuje w zestawie wydaje mi się praktycznym i w nie wymagającym dużo
      zachodu /opryski/

      Załozylem sobie ze sadzić będe drzewa niskopienne, zajmujace mało miejsca,
      wygodne w obsłudze- niskie, dajace owoce w niezbyt dużej ilości - tak do
      bezpośr. konsumpcji na 2-3 tygodnie ale w zestawie od odmian najwcześniejszych
      do pózniejszych
      Tak mam brzoskwine na cały sezon poczawszy od Wczesnej Kijowskiej z białym do
      odmian z żółtym miążem o różnym smaku/ kwaskowe lub słodkie/
      Mam morele Orange Erly - najsmaczniejsze z morel, miałem dwie smaczne nektaryny
      ale wyciąlem z powodu konieznosci intensywnej ochrony chemicznej
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,638,47014721,47183389.html
      Pięć odm. jabłoni też prawie na cały sez. letni i jesienny, zimą kupuję w
      warzywniaku tylko Koksę Pomarańczową smaczna, krucha i cieniutka skorka

      fotoforum.gazeta.pl/72,2,638,23144452,47184767.html
      fotoforum.gazeta.pl/3,0,188699,2,100.html
      Genewę uważam za znacznie wartosciowszą od papierówki - wczesniejsza, nie
      dojrzewa na raz, poza mniejszym aromatem jest smaczniejsza, zerwana moze poleżeć
      kilka dni zanim zrobi sie kartoflana.
      Na zdj. w "maszynie" jest odmiana której nazwy nie znam ala doskonala na
      przetwory nie ciemnieje w szarlotce, b.plenna dojrzewa sukcesywnie przez ponad
      miesiąc - rewelacja z powodu "ciągłości" dostaw
      Czereśnie tylko najwcześniejsze bo bez robaków Rivan i Burłat
      Sliwy preferuje zdecydowanie wegierki
      - od najwcześniejszych do póżnych, brakuje mi odm. Prezident. właśnie najwięcej
      testowałem i wycinałem śliw.
      Mam dwie grusze śr wczesną i zimową dojrzew. na święta B N.

      Nigdy nie kupuję owoców w marketach są smakowo niejadalne - zrywane niedojrzałe
      i przetrzymywane w chlodniach, poza wygladem nie maja zadnych walorów smakowych
      Nawet wczesna Genewa jest do handlu zrywana na zielono p dochodzi wchłodniach a
      przecież szczególnie odm wczesne powinny byc sprzedawane na świeżo
      Mam kolekcję miękkich smacznych winorośli, nie cierpie tych z marketów
      chrupiących i wielkości rzodkiewki
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,638,23144452,47184767,0,2.html?v=2
    • witaj.na działce przy domu chcę posadzić z cztery drzewka owocowe. Myślę o
      jabłoni gruszy śliwce i czereśni. Mieszkam Na białostoczyżnie gdzie czasem
      wczesną wiosną zdarzają się przymrozki. Będę wdzięczna o podpowiedż jakie
      gatunki drzew polecasz. Jabłoń raczej nie zimową i nie papierówkę pozdrawiam
      krysta
      • Witaj,
        mieszkasz w dość specyficznym rejonie klimatycznym naszego kraju, co powoduje
        że wybór odmian drzew owocowych przydatnych do uprawy u Ciebie znacznie nam się
        zawęża. Muszą to być odmiany o stosunkowo krótkim okresie wegetacji i
        zdecydowanie odporne na mróz. Ale i takie można znaleźć. Zacznijmy od jabłoni:
        z letnich polecam dwie - 'Summerred' i 'Katja'; doskonale powinny sie sprawdzić
        także dwie polskie odmiany jesienne: 'Delikates' i 'Fantazja', które są nie
        tylko wytrzymałe na mróz, ale mają do tego bardzo smaczne owoce. Z nieco
        późniejszych odmian może być wczesnozimowy 'Freedom'. Jeżeli chodzi o grusze -
        tutaj też można polecić śmiało kilka odmian do uprawy u Ciebie. Wybrałbym
        raczej gruszki jesienne np. 'Bratanka', 'Carola', 'Concorde'. Z zimowych odmian
        ewentualnie 'Komisówka', ale w jej przypadku trzeba się liczyć z dłuzszym
        oczekiwaniem na pierwsze owoce (w 4-5 roku po posadzeniu). Gorzej rzecz się ma
        z oemianami śliw. Tutaj już więcej czynników będzie wpływało na powodzenie
        uprawy. Istotną kwestią będzie też dobór zapylaczy, bo inaczej możesz mieć
        bardzo słabe plony. W Twoim rejonie powinny się udać
        odmiany 'Silvia', 'Hanita', Węgierka Dąbrowicka', oraz klony węgierki żwykłej
        bardziej tolerancyjne względem szarki czyli 'Promis', 'Nectavit', 'Tolar'. I na
        koniec czereśnie. W przypadku tego gatunku polecam odmiany samopłodne: 'Sam'
        i 'Summit', a do nich mozesz śmiało dosadzić ' Rainier' i 'Vega'. Pozdrawiam
        serdecznie
    • mam małą działkę i chciałabym na nij mieć kilka drzewek owocowych, szukam dobrych odmian karłowych.
      --
      bo każdy ma jakiś cel w życiu
    • Dzięki . serdeczne. Może jeszcze podpowiesz jakie wiśnie bo działka duża i
      może jeszcze się zmieści. Pozdrawiam
      • Z wiśni deserowych: 'Lucyna', 'Sabina' i 'Wanda' z produkcyjnych:
        niezmordowana 'Łutówka' i 'Northstar'. Unikaj odmian: ' Groniasta z Ujfehertoi'
        i 'Pandy 103' - z nimi u Ciebie moga być duże problemy. Pozdrawiam serdecznie
    • Witam. Wiosna już tuż więc mam pytanie. Zamieściłam je już na forum ale póki co
      cisza. Więc kieruję pytanie do fachowca. Mam super śliwę od 7-8lat, owocuje
      gdzieś od 4. Owoce są przepyszne, jak węgierki tylko większe. Słodziutkie ,
      aromatyczne, nawet nie calkiem dojrzale doskonale odchodzą od pestek i są
      bardzo smaczne, nie to co teraz kupuje się w sklepach - piękne ale często
      niesmaczne. Nie mam pojęcia co to za odmiana. Dwa lata póżniej kupiłam inną
      śliwę i jest beznadziejna. Ta smaczna śliwa owocuje bardzo wczesnie i dość
      długo śliwki są pyszne, na każdym etapie dojrzewania. W pierwszych dniach
      września już po śliwkach. Małe jest prawdopodobieństwo że po moim opisie uda Ci
      się odgadnąć co to za odmiana, ale mam pytanie, czy mogę ją zaszczepić jeszcze
      w tym roku na dziczkę? Przeprowadziłam się a drzewko jest zbyt duże do
      przesadzenia. Mam mnóstwo małych dzikich sliweczek wokół głównie węgierek. Nie
      jest juz za póżno? Czytałam gdzieś, że zrazy do szczepienia trzeba pobierać w
      grudniu... Ale może to nie reguła? Proszę o odpowiedź.
      • Z tą odmianą to ciekawa zagadka, a ja takie lubię :) może kiedyś zrobisz
        zdjęcie, będzie łatwiej... Wracając do szczepienia - tak w grudniu pobieramy
        zrazy do szczepienia, ale z reguły z drzew o dużej mrozoodporności np. jabłoni.
        Z pestkowymi można poczekać i najlepszym terminem jest właśnie początek marca.
        Nie można tylko za bardzo zwlekać, tak żeby wegetacja nie rozpoczęła się
        jeszcze na dobre. Mam nadzieję, że znasz reguły jakie obowiązują przy
        szczepieniu, bo mimo że teoretycznie to zabieg dość prosty i możliwy do
        wykonania przez amatora, to można popełnić wiele błędów i w efekcie skończy się
        to porażką (tylko teraz się nie zniechęcaj :)). Jak chcesz więcej szczegółów to
        pytaj lub zajrzyj do literatury fachowej. I na koniec - trochę zaniepokoiło
        mnie to, że chcesz zaszczepić swoją odmianę na dziczkach nieznanego
        pochodzenia; to nie jest najlepszy pomysł, lepiej do tego celu wykorzystać
        znane podkładki - inaczej mogą być kłopoty nie tylko ze wzrostem drzew, ale
        również możesz zostać nie mile zaskoczona jak pojawią się pierwsze owoce, nie
        takie o jakich marzyłaś. Pozdrawiam serdecznie
        • Dzięki za odpowiedź. Zrobię fotkę jak pojawią się liście , albo jak zakwitnie.
          Cieszę się , że nie wszystko w tym roku stracone. Czytałam bardzo dużo, może mi
          się uda. Jeśli masz jakieś rady to poproszę. Postaram się to zrobić jak
          najwcześniej, ale jestem chora i muszę poczekać przynajmniej do piątku.
          Hmmm ...nie mam żadnych podkładek i nie wiem jak je pozyskać. Mam za to pod
          płotem cały rząd samosiejek węgierek (też pyszne)i pod drugim płotem jakieś
          szarożółte, nienadzwyczajne. Myślałam żeby na nich poeksperymentować. Zetnę z
          10 i może jakaś się przyjmie. Co Ty na to?
          • Witam! przebudzone ze snu zimowego pędzę znów do naszego pomologa
            drogiego po radę. Jaką wiśnię potrzebuję dokupić do Pandy? Jakąś
            już mam. podejrzewam, że to też Pandy, ale była samotna i wydała
            tylko jeden marny owocek, który przypominał właśnie czereśnię.
            Czy Łutówka będzie oki?

            --
            Lepiej jest nie odzywać się wcale i wydać się głupim,
            niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
            Mark Twain
            • Jak pojawił się tylko jeden owocek i przypomina czereśnie trochę, to prawie na
              pewno Pandy :)). A co do zapylaczy już trochę pisaliśmy na ten temat -
              przypomnę: mogą być odmiany 'Nefris','Łutówka':),'Kelleris 16' a nawet
              czereśnie: 'Schneidera Późna' czy'Buttnera Czerwona'. Niemniej jednak dobór
              odpowiedniego zapylacza dla właśnie tej odmiany jest nadal problemem.
              Pozdrawiam serdecznie
          • Podkładki mozna kupić u szkółkarzy...ale masz rację, za dużo z tym będzie
            zachodu. Oczywiście, poeksperymentuj - zawsze może z tego wyjść coś
            ciekawego :). Powodzenia i wracaj szybko do zdrowia
            Pozdrawiam Piotr
            • dzięki :) już nie mogę usiedzieć hihi
            • Proszę o poradę dotyczącą zabezpieczenia czeresni przed nasionnicą.

              Czereśnie
              aida11 04.03.07, 18:18 + odpowiedz

              Proszę o radę ;kiedy i czym pryskać czereśnie, żeby nie było w owocach
              robaków ?
              Walczę z tym już 3 lata bez skutku. Czy pierwszy oprysk już teraz ?


              Re: czereśnie
              joasia72 04.03.07, 21:50 + odpowiedz

              Poczytaj ten wątek:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=309&w=44422124&v=2&s=0
              Ja po kilku latach dałam spokój, pomimo moich starań muchówki
              przylatują od sąsiadki.
              Usuwam czereśnie późne owocujące w lipcu/sierpniu, zostawiam ta czerwcową
              a ponieważ choruje na raka dosadzam nową oczywiście też wczesną odmianę.

              pozdrawiam
              Joanna


              Re: czereśnie
              aida11 05.03.07, 08:45 + odpowiedz

              Joasiu , bardzo dziękuję za odpowiedz, prawdopodobnie będę musiała
              zrobić tak samo tzn. usunąć czereśnie póżno owocujące,
              Zawsze się dziwię , że w sprzedaży / na rynku/ są czereśnie bez robaków.
              -miałam nadzieję , że jest jakiś skuteczny sposób. Pozdrawiam


              Re: czereśnie
              33qq 05.03.07, 08:51 + odpowiedz

              Dobrze by było gdyby wypowiedział się ktoś mający wiedzę praktyczną w tym
              zakresie, ale kiedyś czytałem i sposobie zabezpieczania czeteśni nie poprzez
              trucie tylko przez opryskiwanie drzew substancją chemiczną która sygnalizuje
              owadom, że "ten owoc ma już lokatora". Zauważcie, że w 1 owocu zazwyczaj jest 1
              larwa. Niestety nie znam nazwy tego preparatu, ale prawdopodobnie sadownicy
              będą mogli coś bliżej powiedzieć


              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=309&w=58436927&v=2&s=0

              • Droga Joasiu! W jednym ze swoich postów opowiedziałaś dużo na temat zwalczania
                nasionnicy trześniówki. Walka z tym szkodnikiem jest trudna z uwagi na jego
                dość specyficzny rozwój biologiczny i związany z tym faktem krótki okres
                efektywnego zwalczania. Poza tym obserwacje szkodnika wymagają dużo czasu i
                cierpliwości - polecane są przed wszystkim sadownikom, dla których owoce
                czereśni to źródło dochodu, a nie tylko przyjemności zbioru i konsumpcji jak
                to ma miejsce w przypadku działkowiczów. Ale dla ciekawych i cierpliwych przede
                wszystkim, podam pewne zasady. Obserwacje rozpoczynamy w połowie maja (w
                zachodniej Polsce radziłbym na początku maja) od rozwieszenia żółtych tablic
                lepowych, na które będą chwytane muchy. Tablice te właśnie służą do rejestracji
                przebiegu ich lotu (absolutnie nie do wychwytywania i niszczenia, bo i taką
                opinię kiedyś słyszałem). Następnie codziennie sprawdzamy tablice do momentu
                odłowu much. Co wtedy? I tu zaczyna się dość trudny etap bo teraz wszystko
                zależy od naszej dokładności. Jest kilka sposobów dalszego postępowania – ja
                podam trzy. Pierwszy najprostszy, ale niestety najmniej dokładny polega na tym,
                że pierwszy zabieg wykonujemy po 2-3 dniach od momentu odłowu much, a w
                odstępach 10-14 dniowych dwa kolejne. Ale jednocześnie podkreślę – skuteczność
                tej metody może być bardzo różna, ponieważ decydującym elementem w tym
                przypadku jest przebieg pogody a konkretnie temperatury w tym okresie. I
                właśnie na pomiarze temperatury opierają się pozostałe dwa sposoby. Jeśli
                temperatura powietrza wynosi 15-16º C, to składanie jaj przez samice ma miejsce
                po 7 dniach (najczęściej jest to pierwszy tydzień dojrzewania czereśni) i wtedy
                należy wykonać oprysk. Inny sposób to pomiar sumy temperatur efektywnych – jest
                to metoda najczęściej stosowana, bo najdokładniejsza. Zabieg wykonujemy, gdy
                suma średnich temperatur dziennych wynosi 133ºC od dnia wylotu pierwszych much
                nasionnicy trześniówki. A teraz środki chemiczne do zwalczania tego szkodnika –
                cóż jest ich sporo, ale pojedyncze zaledwie są konfekcjonowane w małych
                opakowaniach, a te tylko są przydatne działkowcom. Na pewno spotkacie
                wymieniony już przez Joasię Decis 2.5 EC (pamiętając jednocześnie, że jest to
                środek działający skutecznie w temp. poniżej 20ºC – największym i najczęściej
                spotykanym błędem jest wykonywanie zabiegu tym środkiem w czerwcowe upalne dni –
                to nic nie da). Inne środki to np. Mospilan 20SP, Calypso 480 EC (te dwa są
                najskuteczniejsze moim zdaniem), ewentualnie Basudin 25 EC czy Fastac 100 EC (w
                przypadku Fastacu ta sama uwaga co przy Decisie – ta sama grupa czynna). Na
                jeszcze jedną ważną rzecz należy zwrócić uwagę. Ostatni zabieg nie może być
                wykonany zbyt późno – należy przestrzegać bezwzględnie okresu karencji dla
                danego preparatu, może się bowiem okazać że czereśnie będą już śliczne i
                czerwoniutkie, ale nie będą się nadawały do spożycia. Na koniec uwaga odnośnie
                podatności odmian na „atak” tego szkodnika. To prawda, wczesne odmiany są mniej
                podatne właśnie z uwagi na nieco późniejszy lot much. Ale niestety dotyczy to
                odmian bardzo wczesnych, dojrzewających w pierwszym i drugim tygodniu
                dojrzewania czereśni. Owoce odmian dojrzewających od trzeciego tygodnia (czyli
                po odmianie ‘Rivan’) mogą być już uszkadzane. Dotyczy to także niektórych
                odmian wiśni. Mam nadzieję, że za bardzo Was nie zanudziłem 
                Pozdrawiam serdecznie
                Piotr
                • Dziękuję bardzo, w tym sezonie ostatnia próba z późnymi czereśniami.
                  Jedyna wczesna odmiana jaką mam dojrzewa najczęściej na początku czerwca.
                  Ostatnio much na tabliczkach jeszcze nie było a owoce z niej były dobre.
                  Objadłam je więc przed opryskiem dwóch późnych odmian rosnących obok.
      • - pęcznieją pączki na brzoskwini, wiśni i leszczynach - nie mogę się doczekać
        pierwszych listków!!
        Oglądałam papierówkę - tak przygryzły jej gałązki, że nawet jednego oczka nie
        zostało, brzydkie zwierzaki. W szkółce radzili mi ja zostawić to odbije nowe
        gałązki z głównego pnia, tylko będzie to dłużej trwało :((( A taka była ładna
        jesienią.
        • Pęcznieją jak pęcznieją, u nas już się ładnie (czytaj: za szybko) rozwijają :).
          A Papierówką się tak nie przejmuj, daj jej po prostu trochę czasu.
          Powodzenia i pozdrawiam
          Piotr
          • Skoro wiosna, to i pytań (mam nadzieję) przybędzie :) A ponieważ coraz częściej
            są nie tylko związane z odmianami, ale dotyczą ogólnych zasad uprawy drzew
            owocowych - proponuję lekko zmodyfikować temat i zapraszam do dyskusji :)
            Pozdrawiam serdecznie
    • Witam! Chciałam spytać o śliwę lubaszkę czy to to samo co mirabelka? Pamiętam z dzieciństwa śliwkę o
      drobnych owocach, ciemnej niebieskiej (granatowej) skórce. Sliwka miała słodki smak. Super wątek,
      pozdrawiam!
      • Teoretycznie tak. Ale dokładnie "wchodząc" w systematykę śliw to nie do końca.
        Śliwa lubaszka (Prunus domestica ssp. insititia L.) to podgatunek (ssp. -
        subspecies), który z kolei dzieli się na dwie odmiany (varietes) botaniczne -
        damaszki zwane też popularnie lubaszkami (var. Pomariorum) oraz właśnie
        mirabelki (var. Cerea). Opisana przez Ciebie śliwka sugeruje raczej
        przynależność do tej pierwszej grupy.
        Pozdrawiam serdecznie
(1-100)
przejdź do: 1-100 101-200 201-300 301-400 401-463
(201-300)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.