PORADY - odmiany drzew owocowych Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
      • Odmiana Grafsztynek Inflancki to faktycznie stara odmiana jabłoni, często
        spotykana w starych ogródkach przydomowych, szczególnie w wschodniej i
        północnowschodniej Polsce. Najlepszymi dla niej zapylaczami są: 'James
        Grieve', "Antonówka' czy 'Red Wealthy'. Owoce tej odmiany są kuliste,
        wyrównane, średniej wielkości do dużych, skórka żółtawozielona z pasowano-
        prążkowanym purpurowokarminowym rumieńcem. Miąższ biały (lekko różowawy - łatwo
        ją po tym rozróżnić), słodki z malinowym posmakiem. Owoce dojrzewaja na
        przełomie sierpnia i września. Plonuje regularnie i corocznie, jest odporna na
        choroby i wytrzymała na mróz. Oferowana jest obecnie przez szkółki zajmujące
        sie starymi odmianami.
        Co do zapylaczy dla Twoich jabłonek... Nie najlepszy to układ, bo różnią się
        one terminem kwitnienia - przydałaby się jeszcze odmiana 'Jonatan'
        lub 'Spartan'.
        Pozdrawiam serdecznie
        • pomolog napisał:

          > Co do zapylaczy dla Twoich jabłonek... Nie najlepszy to układ, bo różnią się
          > one terminem kwitnienia - przydałaby się jeszcze odmiana 'Jonatan'
          > lub 'Spartan'.

          Dziękuję panie Piotrze, myślałam, że może grafsztynek skutecznie uzupełniłby mi
          braki w zapylaczach (jak to się mówi chciałam upiec 2 pieczenie przy jednym
          ogniu), ale cóż... trzeba będzie dokupić co nieco, jeszcze nie wiem co wybiorę,
          ale grafsztynka na pewno nie odpuszczę...:) Antonówki chciałam uniknąć, bo nie
          lubię tych jabłek, ale widzę, że zapylają chyba co drugą jabłonkę, więc może
          się przełamię i kupię... Przynajmniej na szarlotkę będzie.
          pozdrawiam
          Aneta
          • witalia napisała:
            > ...może grafsztynek skutecznie uzupełniłby mi braki w zapylaczach...

            Teraz ja mam pytanie, droga Pani Aneto: czy naprawdę w pobliżu nie ma innych
            jabłonek? (u sąsiadów chociażby?). Zapylacze to bardzo istotna sprawa, nie
            możemy się jednak przy wyborze odmian tylko tym kierować...
            Pozdrawiam
            • No właśnie nie wim czy są jakieś jabłonki, bo żadna z dzialek po mojej stronie
              ulicy nie jest jeszcze zagospodarowana (łąki i las). Po drugiej stronie ulicy
              jest kilka domów tylko nie wiem co mają w ogrodzie...
        • Chciałbym zapytać znawców, czy można gdzieś w Polsce kupić sadzonki
          maliny moroszki? Jeśli nie, to dlaczego - roślina chroniona, ale
          czemu nie produkowana w szkólkach?
    • Pomologu!
      Naczytałam się, że prawidłowe drzewko owocowe powinno mieć prawie poziome
      gałęzie i należy je od młodości tak kształtować stosując klamerki, obciążniki
      itp.
      Pytania:
      - czy mam to stosować już teraz do moich rocznych drzewek?
      - czy do wszystkich - wiśnie, brzoskwinie, renkloda, jabłonka (i hmm, była
      grusza)?
      - czy o tej porze roku czy kiedyś indziej zacząć?

      Pozdrowienia
      Ania
      • Tak - dobrze przeczytałaś - odginanie pędów rosnących pod zbyt ostrym kątem
        jest jednym z podstawowych elementów formowania koron młodych drzewek.
        Stosujemy w tym celu klamerki do bielizny, specjalne betonowe obciążniki (z
        nimi bardzo ostrożnie - trzeba wyczuć ciężar inaczej gałązka się złamie) lub
        jeszcze inaczej - naciągamy pędy (delikatnie!) przy pomocy sznurków i
        zakotwiczamy w podłożu szpilami metalowymi. Termin jest ściśle związany z
        okresem wzrostu drzewka - wykonujemy to wiosną od kwietnia do końca maja
        (później nie daje to pożądanego efektu). Tylko jeden warunek - nie mogę Ci
        doradzić bo nie widzę Twoich drzewek - być może nie jest to konieczne. Porównaj
        z ilustracjami w książkach (mogę doradzić literaturę).
        Pozdrawiam serdecznie
        • W papierówce tylko jedna gałązka, oryginalna ze szkólki, której nie obgryzły
          sarny, ładnie odchyla się w bok. Pozostałe, młode, tegoroczne rosną pod ostrym
          kątem do pnia. Podobnie jest na śliwce. Jest to kąt ok. 45 stopni lub nawet
          mniej.
          Brzoskwinie i wiśnie wszystkie gałązki mają takie, ale może tak powinny?
          W książce mojej jest ogólnie o koronie, nie rozdzielone na gatunki drzew.

          Pozdrowienia
          Ania
          • Jeszcze raz... to trzeba widzieć - część z tych gałązek odchodzących pod kątem
            ostrym należy usunąć, resztę zostawić ale odgiąć. Najlepiej zaopatrzyć się w
            jakąś literaturę nt. cięcia drzew owocowych (np. prof. Miki).
            Pozdrawiam serdecznie
            • No niestety - fachowa literatura ogrodnicza przemawia do mnie jak książka
              kucharska do mojego męża. Co nie znaczy, że jak ja (tzn. fachowiec) mu powiem
              co i jak to nie ugotuje super obiadu.
              Podejrzewam więc, że ja również potrzebowałabym konkretnej rozmowy z fachowcem,
              ale ci których umawiałam nie chcą przyjeżdżać do moich czterech drzewek :-(
              Będę szukać dalej, trudno.

              Pozdrowienia
              Ania
              • Spokojnie... w książkach są rysunki, zdjęcia - to naprawdę nie takie trudne :)
                Formowanie 4 drzewek zajmie kilka minut - trzeba podejść tylko do tego z
                optymizmem :) Życzę powodzenia i przede wszystkim wiary we własne siły
                Pozdrawiam serdecznie
    • Do wiesio-b
      jeszcze odpowiedź na pytanie dotyczące odporności na choroby starych odmian -
      to już zalezy od samej odmiany, generalnie stare odmiany wymagają jednak
      większej uwagi i z reguły są bardziej podatne na choroby a tym samym wymagaja
      większej ilości zabiegów.
      Pozdrawiam serdecznie
      • witam
        troszke poszperałem po internecie i raczej z tego co przeczytałem to stare odmiany jabłoni czyli takie jakie rosły w starych sadach przydomowych,sa bardziej odporne na choroby ,natomiast jesli robale atakuja to trzeba pryskac zarówno i te stare jak i nowoczesne odmiany,wada starych jest to ze jesli sa na podkładce antonówki to rosna duze ponadto owocuje przemiennie,ale nie potrzebuja dobrej gleby,sa dostepne w handlu stare odmiany na podkładkach pół skarajacych ale nie wiem jak one rosna,mam w ogrodzie jedna stara jabłon,nietety jej zywot sie konczy,ale nikt nigdy o nia nie dbał i rodziła bardzo smaczne owoce ale co drugi rok,było ich duzo jednak nie były takie jak w sklepie ,jedno wieksze drugie mniejsze a posadzona była w czsie wojny lub zaraz po niej,wiec moge jednak nie zgodzic sie z opinia ze stare tez wymagaja ochrony chemicznej,mam kilka nowszych drzewek ale jak sie ich nie opryska nie zadba to moze z jednego drzewka jest z 10 jabłek ,
        • Oczywiście - zdania możemy mieć odmienne - po to jest właśnie forum i miejsce
          na dyskusję :)
          Jeśli chodzi o zagadnienie choroby a stare odmiany... jednym z kierunków
          hodowli nowych odmian (i to obecnie naistotniejszym) jest właśnie
          wyeliminowanie najgroźniejszych patogenów (nie tylko jabłoni ale i innych
          roślin uprawnych). Najlepszym przykładem dla interesującego nas gatunku jest
          najpopularniejsza choroba - parch jabłoni. Obecnie znamy ponad 100 odmian,
          których ta choroba już nie dotyczy. Podobnie jest z innymi roślinami
          sadowniczymi. Oczywiście, wśród starych odmian znajdziemy wiele mało wrażliwych
          na choroby - ale jeżeli już generalizujemy, to większość niestety jest bardziej
          podatna na infekcje. Najlepiej to widać na przykładzie kolekcji porównawczych.
          I wiem co piszę, bo właśnie się tym zajmuje od 11 lat. Co do szkodników -
          zgoda - tu wpływ samej odmiany jest niewielki (choć też są "ulubione" przez
          jakiegoś szkodnika i takie które nie są atakowane, ale to już bardziej kwestia
          budowy morfologicznej). Co do podkładek - to temat rzeka, mozemy tez
          podyskutować, jeśli będzie taka potrzeba.
          Pozdrawiam serdecznie
    • Witam!
      Dziś w przykrej dla mnie sprawie... Otóz mam na działce młoda śliwkę węgierkę,
      jest to samosiejka, która wysiała się z drzew u mojej babci. Odmiana bardzo
      smaczna, więc przesadziłam ją ostatniej jesieni do siebie. Wiosną zazieleniła
      sie ładnie, puściła pędy... I nadal wypuszcza młode listki, ale niestety
      najwyraźniej zaatakowała ją jakaś choroba, listki są czerwono-brązowe, trochę
      pozwijane... Zresztą podaję linka do zdjęcia tej śliwki (niestety trochę
      nieostre), bo z opisu pewnie trudno byłoby cos wywnioskować.

      www.infoglob.pl/~jakubs/image/wis.jpg
      Mam pytanie - czy może Pan określić co jest przyczyną takich zmian?
      Jak pomóc drzewku? Czy jest jakiś ekologiczny sposób, żeby uniknąć takich
      chorób?
      No i czy to jest szkodliwe dla drzewa, to znaczy czy drzewko może od tego
      uschnąć?
      pozdrawiam
      • Niestety mamy tu duży, bardzo duży problem... Zdjęcie jest dobre, bo objawy
        wskazują że mamy niestety kilka przyczyn takiego stanu rzeczy... zacznę od
        najmniej groźnych tzn. niedoboru składników pokarmowych a dokładnie azotu i
        potasu. Do tego dochodzi porażenie przez grzyb Blumeriella jaapi (powodujący
        chorobę drobna plamistość liści drzew pestkowych). To widać na pewno. Co innego
        natomiast bardzo mnie zaniepokoiło. Wyjątkowo silna nekroza młodych pędów. To z
        kolei może wskazywać na porażenie drzewka przez raka bakteryjnego. Może dlatego
        nekroza jest tak silna, że brakuje składników pokarmowych? Nie wiem. Co radzę w
        tej sytuacji? Po pierwsze stałą obserwację drzewka. Po drugie - proszę o
        kolejne zdjęcia (najlepiej liście osobno z jednej i drugiej strony oraz kilka
        zbliżeń pędów). Idealnie byłoby gbyby była możliwość zbadania pędów i liści
        przez fitopatologa (np. na uczelni rolniczej, czy w stacji ochrony roślin).
        Pozdrawiam serdecznie
        • Rzeczywiście, wstepna diagnoza nie brzmi optymistycznie...:(((
          Gleba jest słaba, to na pewno, klasa VI. I do tego chyba zakwaszona (mech
          między trawą). Ale liczyłam na to, że drzewka mimo to jakoś będą rosły i
          owocowały. Jeśli to rak bakteryjny to czy to nie przeniesie się na inne moje
          drzewka?
          Jak tylko będę miała zdjęcia to wkleję (pewnie najwcześniej w niedzielę), a
          skoro muszę się szykować na najgorsze jeśli chodzi o tę śliwkę to zapytam tak
          na przyszłość... Jeśli zechcę posadzić kolejne takie drzewko, a właściwie
          zasiać, bo nie jestem pewna czy są jeszcze u babci jakieś młode samosiejki, to
          jak należy to zrobić? Jesienią będą śliwki, więc będę mogła wziąć pestki, i co
          dalej? Czy tak po prostu przechować pestki do wiosny i wsadzić do ziemi w
          ogrodzie powiedzmy w kwietniu? Czy jeszcze jesienią zakopać w ogrodzie?
          No i jak przygotować glebę, żeby nie było podobnych problemów jakie mam teraz?
          Mamy możliwość zakupienia i nawiezienia ziemi, podobno po pieczarkach, czy to
          dobra ziemia pod drzewka owocowe?
          pozdrawiam
          • Ojej :) widzę że ta odmiana naprawdę jest tak cenna :) Rozmnażanie roślin
            sadowniczych to zagadnienie trudne, a rozmnażanie generatywne (czyli z nasion)
            lepiej zostawić profesjonalistom-szkółkarzom. Tutaj się nie da tak jak z
            marchewką - nasiona muszą być odpowiednio przygotowane, przejść okres spoczynku
            potem stratyfikację itd. , itd. Jeśli naprawdę musi być ta "babcina śliwka" to
            radzę skontaktować się ze szkółkarzem i pobrać zrazy (teraz w lipcu) a
            następnie zaokulizować odmianę na podkładce. Sadzenie samosiejek z reguły
            marnie się kończy. A co do ziemi... jest teraz trochę czasu - warto wykonać
            analizy glebowe i na ich podstawie najpierw przygotować glebę (wyrównać odczyn
            pH, zastosować odpowiednie nawożenie itd).
            Pozdrawiam serdecznie
    • Kupilismy i zasadzilismy jablonie tych odmian. Zgodnie z uzyskana informacja
      Cox pomona jest zapylana przez odmiane James Grieve, ale czy zapylanie odbywa
      sie rowniez w odwrotnym kierunku? Z informacji przeze mnie posiadanych James
      Grieve jest zapylany przez np. Cox Orange, ale nie mam informacji, czy rowniez
      przez Cox Pomona.
      Moze pytanie jest smieszne, ale to moje absolutnie pierwsze doswiadczenia tego
      typu w zyciu. A tak w ogole, znawcy tych odmian, jakie macie opinie na temat
      owocow zwlaszcza James Grieve?
      Czy znacie rowniez sliwke odmiany Czar? Jakies opinie, komentarze?
      • Witam,
        na początek - pytanie wcale nie jest śmieszne - odmiana 'Cox Pomona' to stara
        odmiana angielska, u nas praktycznie już nie spotykana. Jeśli chodzi o
        zapylacze - zacznijmy od tego, że 'James Grieve' jest odmianą kwitnącą wcześnie
        i termin kwitnienia pokrywa się jedynie (i to też już niezbyt dokładnie)
        z 'Koksą Pomarańczową'. 'Cox Pomona' kwitnie średnio późno i właściwe dla niej
        zapylacze to: 'Piękna z Barnaku', 'Fiesta', 'Golden Delicious' czy ze starszych
        odmian 'Ingrid Marie'. Ostatecznie może być też wymieniona 'Koksa
        Pomarańczowa', ale termin kwitnienia już nie pokrywa się idealnie (koksa
        kwitnie nieco wczesniej). Bardzo dobrze natomiast (i to wzajemnie) zapylają
        się 'James Grieve' i 'Koksa Pomarańczowa'. Co do opinii na temat odmiany 'James
        Grieve' - ja osobiście cenię ją bardzo ze względu na smak owoców i obfite
        plonowanie. Do tego owocuje u nas corocznie. Warto przerzedzać zawiązki
        owocowe, wtedy uzyskamy owoce ładne i dość duże. Kolejnym plusem jest mała
        podatność na parcha i mączniaka jabłoni. Do wad należy zaliczyć dość dużą
        podatność na uszkodzenia mechaniczne (wymaga delikatnego i uważnego zbioru)
        oraz choroby przechowalnicze (jeden z powodów wycofania jej z produkcji
        towarowej). I na koniec odmiana śliwki - Car (The Czar). Jest to odmiana
        samopylna i dodatkowo dobry zapylacz dla innych odmian. Wcześnie rozpoczyna
        plonowanie, owocuje corocznie i raczej obficie. Owoce są średniej wielkości ale
        często bywają małe, granatowofioletowe z żółtym, w pełni dojrzałości
        pomarańczowym miąższem o dość specyficznej, galaretowatej konsystencji
        (niespecjalnie nadaje się na przetwory - to typowo deserowa odmiana). Miąższ w
        smaku jest dość kwaskowaty. Dużą wadą tej odmiany jest nierónomierne
        dojrzewanie owoców (wymaga kilkukrotnego zbioru). Owoce zbieramy w pierwszej
        połowie sierpnia.
        Pozdrawiam serdecznie
        • zaczne od tego, ze nie mieszkam w Polsce i w tutejszym klimacie moge zapomniec
          o tych odmianach jablek, ktore kocham najbardziej :-(
          Z ksiazki, ktora mam wynika, ze zapylaczami dla Cox Pomona jest m.in. Cox
          Orange, Filippa, Golden Noble, melon, James Grieve i kilka innych.
          Dla Jamesa Grieve zapylaczami sa m.in. Alice, Aroma, Cortland, Cox Orange,
          Ingrid Marie, Jonathan i kilka innych. Nie ma mowy o Cox Pomona i zglupialam,
          czy musze dokupic jeszcze jedno drzewko z dedykacja dla Jamesa Grieve.
          Osobiscie wolalabym chociazby kokse pomaranczowa, ale nawet ona nie jest
          zalecana w moich okolicach (klimat).
          Z przyczyn klimatycznych moge tez zapomniec o sliwce-wegierce, ktora jest moim
          marzeniem, Car mial ja choc troche przypominac, ale nie wiem, jak bardzo...
          Dzieki za odpowiedz!
          • Jeśli to inny kraj, a w dodatku inne warunki klimatyczne to na niewiele moje
            rady odnośnie zapylaczy mogą się zdać - np. w Anglii dobór zapylaczy różni się
            prawie w 60%.
            Pozdrawiam serdecznie
            • wznawiam wątek:O)
              mam takie jedno pytanie- w ogrodzie moich niezyjących juz dziadków
              rosnie kilka starych, wysokich jabłoni, mają przynajmniej 50 lat,
              dopytam jeszcze taty. Dwie to na pewno szare renety, jedna boiken,
              jednej nie znamy (kiedyś postaram sie wkleic zdjęcia) i jedna majaca
              owoce drobne, okrągłe, bardzo czerwone i słodkie, dojrzewające w
              październiku mniej wiecej; sa jeszcze inne, ale owoce mniej smaczne.
              Problem w tym, ze dziadkowie za bardzo o te drzewa nie dbali, nie
              przeswietali itd.i własciwie z roku na rok coraz słabiej owocują;czy
              dałoby radę jeszcze je odratować, wypielegnować, żeby ładnie
              owocowały, czy juz zostawić, żeby sobie po prostu rosły a na owoce
              posadzic nowe?
              • Moim zdaniem dobrze byłoby te okazy wypielęgnować tj. przede
                wszystkim prześwietlić i zadbać o nie ewentuanie niektóre, mało
                zjadliwe w sposób stopniowy przeszczepić je.
                • Dokładnie tak, arlen1 ma rację - ja też radzę zająć się tymi starymi
                  drzewami, prześwietlić korony, nieco je uformować (może wklej
                  zdjęcia - zobaczymy jak wyglądają dziś)... szkoda je usuwać - choć
                  pamiętaj - ich okres pełni owocowania minął, nie będą już plonowały
                  jak dawniej...
                  Pozdrawiam serdecznie
                  • Może jeszcze dodam, że prześwietlając je, można je trochę odmłodzić
                    ale nie redykalnie i poprawić ich plonowanie. Jednak wielka szkoda w
                    parę chwil pozbyć się takich okazów, które w odpowiednim otoczeniu
                    mogą się pięknie prezentować i być ozdobą ogrodu, a dla nowości w
                    sensie odmianowym przy odpowiednich podkładkach na pewno jeszcze
                    można będzie znaleźdź wiele miejsca, a wówczas i wilk syty i owca
                    cała. Pozdrawiam.
                    • Alez wcale nie mamy zamiaru ich usuwać:O)
                      a jeszcze jedno- czy z tych starych jabłoni mozna wziąść odszczepke
                      (czy jak to sie tam zwie:)i zaszczepić na nową podkładkę?
                      • To bardzo dobra wiadomość - bo takie drzewa to unikaty... Co do
                        pobierania zrazów i okulizacji - oczywiście - należy to jednak robić
                        w połowie lipca (teraz drzewa kończą wegetację, a drewno jest już za
                        twarde). Pytanie tylko czy zamierzacie je rozmnożyć we własnym
                        zakresie, czy też u szkółkarza. W przypadku drugiego wariantu
                        musicie się umówić w celu zarezerwowania pewnej ilości podkładek (no
                        i jeszcze znaleźć chętnego, bo to przecież tylko kilka drzewek).
                        Pozdrawiam serdecznie
    • Mieszkam na białostoczyżnie. Już mi napisałeś jakie mam posadzić
      odmiany drzewek owocowych. Mam tylko pytanie odnośnie czereśni.
      Zaproponowałes sam lub sumnit dosadzić Reimer lub Vega. Mam pytanie
      czy muszę sadzić dwie jako zapylacze czy może któraś odmiana jest
      samopylna? Chciałabym tylko jedno drzewko. Pozdrawiam krysta
      • Witam,
        nie do końca się zrozumieliśmy - napisałem, że 'Sam' i 'Summit' są
        samopłodne - więc nie potrzebują zapylaczy... do tego te dwie
        odmiany są wytrzymałe na mróz i z doświadczenia wiem (są dość
        popularne na Litwie)że dobrze sobie radzą w takich warunkach jak
        Twoje. A dlaczego zaproponowałem 'Vegę'? Bo to odmiana o jasnych
        owocach i do tego wczesna (a 'Sam' i 'Summit' to odmiany późne)...
        a 'Rainier' - ze względu na smak owoców :)
        Pozdrawiam serdecznie
    • Serdeczne dzięki. WŁAŚNIE O TO MI CHODZIŁO. pOZDRAWIAM SERDECZNIE
    • Czy są mrozoodporne odmiany śliwy, wiśni i czereśni, które będą
      owocowały w Zakopanem (płd.stok Gubałówki). Nie muszą owocować co
      rok, będę zadowolona jak będą owocowały np.raz na 3lata. Czy w ogóle
      warto tu sadzić? Sąsiedzi mają tylko jabłonie. Pozdr.
      • Witam,
        pytanie bardzo trudne - to przecież wysokość ponad 700 m.n.p.m....
        odpowiem w ten sposób - w ten weekend odwiedziłem stare czeskie
        sady, położone na wysokości 860 m.n.p.m. w którym rosną i owocują
        ponad 50-letnie jabłonie, grusze i wiśnie. Oczywiście terminy zbioru
        są bardzo odmienne np. odmiana która dopiero będzie tam zbierana pod
        koniec października, u nas na Dolnym Śląsku zebrana została już w
        zeszłym tygodniu. Ale w czym tkwi tajemnica? Większość z tych odmian
        to odmiany lokalne - uprawiane w tym rejonie od dawna i dostosowane
        do panujących tam warunków klimatycznych. I wracając do twojego
        pytania... najlepiej rozejrzeć się po okolicy i podpytać o drzewa.
        Nawet czasem warto właśnie z tych drzew pobrać materiał i je
        rozmnożyć. Bo odmian odpornych na mróz znajdziesz sporo - ale
        odporność na mróz, a dostosowanie do klimatu to dwie różne sprawy.
        Co zrobiłbym na twoim miejscu? Po pierwsze darowałbym sobie
        czereśnie - to nie wyjdzie. Jabłonie tak, grusze - można kilka
        odmian wybrać, śliwy i wiśnie gorzej. Zasada ogólna - jedynie
        odmiany średniowczesne - nigdy późne i bardzo wczesne, a przede
        wszystkim o możliwie najkrótszym okresie wegetacji i póżno kwitnące.
        Powiem szczerze - ponieważ jestem entuzjastą - ja bym zaryzykował
        (koszt w przypadku kilku drzewek nie będzie olbrzymi). Na pełne
        powodzenie jednak nie można się nastawiać. Poza tym istnieją w Twoim
        przypadku jeszcze inne czynniki - chciażby wybór odpowiedniej
        podkładki w związku z dość silnymi wiatrami i wysoką wilgotnością
        powietrza i gleby itd.
        Pozdrawiam serdecznie
    • Zbliża się czas jesiennych oprysków - prawda?
      Co proponujesz?
      I kiedy - jak opadną liście?
      Przypominam mój "skład" : wiśnie, brzoskwinie, Ulena i papierówka.

      Serdeczności
      • Tak, choć z tymi jesiennymi opryskami jest sporo kłopotu i
        zamieszania... W dużych sadach towarowych jednym z najważniejszych
        jest zabieg mocznikiem w duzym stężeniu, który ogranicza ilość
        zarodników parcha na przyszły sezon - w przypadku jednego drzewka w
        ogóle mija to się z celem... Jedynie radziłbym wykonać zabiegi na
        brzoskwinie i wiśnie. W sumie dwa tym samym preparatem - Miedzian -
        ale drugi w zupełnie innym stężeniu (musisz oddzielnie rozrobić
        ciecz). Pierwszy zabieg na wiśnie i brzoskwinie w momencie opadania
        liści w dawce dla Miedzianu Extra 350 SC - 50 ml/10 l wody. W ten
        sposób zabezpieczysz drzewa przed rakiem bakteryjnym. Po opadnięciu
        liści na brzoskwini wykonujemy jesienny zabieg na kędzierzawość
        liści - w tym przypadku dawka Miedzianu Extra wynosi 150-200 ml na
        10 l wody.
        Pozdrawiam serdecznie
        • Drogi Pomologu!!
          Czytam tak sobie i czytam i ja również poproszę Cię o
          radę...chciałabym w swoim ogrodzie posadzić jabłoń i gruszę.
          Jabłoń wybrałam Ambassy, ponieważ jadłam owoce z tej jabłoni u kuzyn
          i mnie zachwyciły ...są przepyszne.Czy to dobry wybór?
          Nie wiem natomiast jaką gruszę...raczej jakąś letnią chyba....może
          coś doradzisz.
          Mieszkam na środkowym pomorzu dokładnie pod Koszalinem.
          Zamierzam zaopatrzyć się gdzieś u miejscowych ogrodników lub na
          targach które mają odbyć się na początku października(czy to dobry
          termin i pomysł?gdzie lepiej?)
          Na co zwrócić uwagę posadzić po jednym drzewie ...czy więcej. Teraz
          czy lepiej wiosną??
          Pozdrawiam
          • Witam,
            na początek odmiany - zamiast 'Ambassy' radzę wybrać 'Celeste' -
            smak ten sam, ale ładniejszy rumieniec i do tego wyrównane owoce (w
            przypadku 'Ambassy' mogą być drobne). Wadą niestety jest często
            przemienne owocowanie (co drugi rok). Co do gruszki: jeśli letnia -
            to może 'Faworytka' (klapsa) - chyba niezrównana jeśli chodzi o
            smak... niestety bez zapylaczy zarówno dla jabłonki jak i gruszki
            się nie obędzie... Dla 'Celeste' dobrą odmianą jest także
            letnia 'Sunrise', ewentualnie jesienna 'James Grieve'... dla
            gruszki 'Faworytki' np. "Red Williams' czy 'Trewinka'. Sadzić dobrze
            teraz, wiosną jest gorszej jakości materiał. A o tym, na co zwracać
            uwagę przy zakupie drzewek już pisałem wcześniej.
            Pozdrawiam serdecznie
    • Towarzystwo dla koksy.
      Witam, wczoraj przeczytalam wszystkie posty w watku i teraz osmielam sie zadac
      pare pytan. Otoz mam w sadku na wsi paroletnia kokse pomaranczowa na podkladce
      M9 oraz geneve early na podkladce antonowki. Koksa juz od dwoch lat ma po pare
      jablek, tzn. zanim ja dojade to zostaje pare, wczesniej jest pewnie troche
      wiecej. Natomiast geneva, choc pieknie wyglada nie miala jeszcze ani jednego.
      Poczekam jeszcze rok i zobacze czy warto ja trzymac. Pytanie dotyczy towarzystwa
      dla tych drzewek, bo w sobote planuje zakupic jedno- moze boiken, albo oliwke
      zolta. Czy pasowalyby do siebie?
      Ale mam tez zamiar wzdluz plotu posadzic pare zylistkow szorstkich, wlasnie na
      wysokosci tych jablonek oraz ze 2 metry dalej ze dwie roze pomarszczone -
      krzaczki maja stworzyc zywoplot. Zastanawiam sie czy moga rosnac blisko
      jablonek, wiem o rozy, ze ma straszne korzenie, dlatego przesune ja tak, by nie
      rosla na wprost koksy i genevy.
      Poza tym moja koksa nigdy nie byla cieta, a pierwszą gałaz czy tez konar ma na
      wysokosci moze 25 cm od ziemi, jest to dluga, najdluzsza galaz na calym drzewku.
      Czy ja obciac zima? Im wiecej czytam tym bardziej zloszcze sie na siebie, ze za
      pozno za to sie wzielam, ze zle poprowadzilam te moje kochane dwa drzewka,
      drzewka ktore rosna na wsi, w sasiedztwie domu krytego strzecha.
      Ostatnie pytanie: czy znasz gruszke o rozowo-bordowym miazszu, ktora nazywalo
      sie burakówką?
      Pozdrawiam i z gory dziękuję za odpowiedź
      • Witam,
        bardzo mi miło, że odnowiłaś ten temat :) Może postaram się
        odpowiedzieć po kolei na Twoje pytania - na początek wybór
        jabłonki "dla towarzystwa" dwóch, które już posiadasz...
        Faktycznie, 'Koksa Pomarańczowa' i ' Geneva Early' nie są dla siebie
        stworzone - Geneva kwitnie wcześnie, natomiast Koksa charakteryzuje
        się dość późnym terminem kwitnienia drzew. Dla obu tych odmian
        najlepszymi, wspólnymi zapylaczami będą odmiany: 'James Grieve' lub
        wymieniona przez Ciebie 'Oliwka Żółta'. Obie to także odmiany letnie
        (jak Geneva) więc nie wiem czy nie za dużo ich będzie na Twojej
        działce... pomyśl może jeszcze o 4 jabłonce (co powiesz na Golden
        Delicious?). Wymieniony został jeszcze 'Boiken' - tą odmianę
        zdecydowanie odradzam, przede wszystkim z uwagi na dużą podatność na
        parcha i mączniaka jabłoni oraz naprawdę mierny, kwaskowaty smak
        owoców. Kolejna sprawa to ta róża - 2 metry to naprawdę minimum (ja
        bym zwiększył do 4 m jeśli jest możliwość)i nie tylko ze względu na
        korzenie - chodzi o to, że drzewa się z czasem rozrosną (szczególnie
        ta Geneva na antonówce)... no i róża w poblizu jabłonek to też nie
        najlepszy pomysł z uwagi na mozliwość wystąpienia zarazy ogniowej...
        dalej - cięcie drzewek - tu już trzeba indywidualnie, w zależności
        od drzewka... gałęzie do 60-80 cm lepiej usunąć, jeśli wyżej mamy
        już odpowiednio grube... co do gruszki o nazwie Burakówka - nie nie
        znam takiej, choć pewnie to jakaś stara, lokalna odmiana
        Pozdrawiam serdecznie
        • Bardzo dziekuję za odpowiedz i od razu pisz, co dzis juz kupilam i co zrobilam...
          Otoz dzisiaj posadziłam jabłonkę Cesarz Wilhelm! Nic nie wiem na temat tej
          odmiany, poza tym ze to stara odmiana - i to mnie przekonało. Naprawde kobiety
          są dziwne! Szukałam koksy na m26, bo mialam ambicje zajac sie nia porzadnie, po
          poglebieniu wiedzy i po nauczce na wlasnych bledach( plakac mi sie chce jak
          patrze na te, ktora juz mam i na ten niski konar, i wiem, ze musze go na
          przedwiosniu odciac). Ale niestety nie bylo koksy na takiej podkladce, choc to
          byly szumnie nazwane targi ogrodnicze, nie mowiac o tym, ze nikt nie przywiozl
          zylistkow.Jednak posadzilam te roze, ale tak na prawo i lewo po skosie od
          jablonek...
          Jesli mozesz napisz pare slow o tym Wilhelmiku, please.
          Pozdrawiam
          Ula
          • Cesarz Wilhelm... no cóż, wybór nienajlepszy... jest to stara,
            niemiecka odmiana jabłoni, odporna na parcha i dość wytrzymała na
            mróz - ale niestety na tym jej zalety się kończą. Obecnie
            niespotykana w sadach produkcyjnych i nie polecana także do nasadzeń
            amatorskich. Powodem jest bardzo późne wchodzenie drzew w okres
            owocowania (w 8-10 roku), duża podatność owoców na gorzką plamistość
            podskórną a przede wszystkim silny wzrost drzew i bardzo mierny smak
            owoców... w ogóle jestem zaskoczony, że ktoś to produkuje i
            sprzedaje - choć drzewek w tym roku moze brakować na rynku... jeśli
            kupiłaś tą jabłonkę na podkładce M9 to owocowanie bedzie może w 5
            roku po posadzeniu, ale owoce będą zbyt duże i bardzo szybko miąższ
            przejrzeje, stanie się "kaszowaty" (jedynym ratunkiem - bo domyślam
            się że nie dysponujesz chłodnią - będzie umieszczenie ich zaraz po
            zbiorze w lodówce).
            Pozdrawiam
            Piotr
    • Im więcej czytam tym bardziej nie wiem co mam posadzić.Mieszkam na
      Śląsku .mam dzialke i w tym roku usunełam 3 stare jabłonie i chorą
      renklodę poniekąd bardzo dobra byla ale już prawie uschła
      chciałabym posadzić 2 śliwki zwyklą węgierkę taka co marszczą się
      owoce im bardziej dojrzała i 2 pózne odmiany jabloni może mi
      poradzisz na co mam sie zdecydować ,Na działce rośnie jeszcze wiśnia
      tak zwana stara sokówka ,wiśnia Panda i wiśnia ŁutÓwka, morela Earl
      Orange ,gruszka klapsa,jablonka która dojrzewa we wrzesniu no i
      papierówka więc mysle że póżne odmiany jabloni byłyby dobre ale
      jakie poradz proszę .Pozdrawiam
      • Też uważam, że do zestawu drzewek które już masz, wystarczą 2 śliwy
        i 2 jabłonki. Co do jabłonek - może któraś z tych
        odmian: 'Szampion', 'Jester', 'Rajka', 'Topaz'. Nic nie wiem o
        glebie - jeśli jest dobra i niezbyt ciężka wybierz na podkładce M9
        (potrzebne bedą paliki) - jeśli ciężka i gorsza lepiej M26. O
        śliwkach już pisałem - klony 'Węgierki Zwykłej'
        ('Promis', 'Tolar', 'Nectavit') , 'Węgierka Dąbrowicka', z
        wcześniejszych węgierek np. 'Herman'. Jeśli interesowałyby Ciebie
        inne śliwki to polecam odmianę 'Jubileum' - średniopóźną o wyjątkowo
        smacznych owocach, lecz dość dużych i barwy różowoczerwonej.
        Pozdrawiam serdecznie i powodzenia w zakupach i sadzeniu
        • Dzięki dzieki bardzo za podpowiez glebę mam raczej dobrą tzn
          statramy się nawozić obornikem co 3-4 lata no i badałam odczyn jest
          zasadowy pod borówkami uzupełniam kwaśnym torfem a rodondreny trzy
          razy nasadzałam i nic z tego . Będę szukała podanych odmian i
          sadzimy a co z tego wyrośnie to się okaże jeszcze raz dziekuję i
          pozdrawiam.
    • Witam!
      Kupiłam właśnie czereśnię karłową na podkładce PHL A - odmiana Van.
      Jest to jedyna czereśnia na mojej działce, ale kilka metrów dalej na sąsiedniej
      rośnie zwykła czereśnia (nie znam odmiany) - czy to wystarczy? Chciałam też
      zapytać czy to dobra odmiana? była też Rivan, ale z opisu wynika że Van jest
      wcześniejsza, a mi zależy żeby nie było robaków... Czy czereśnie karłowe
      wymagają jakiejś szczególnej pielęgnacji?
      • Odwrotnie :P Własnie 'Rivan' jest czereśnią wczesną - jedną z
        najwczesniejszych uprawianych w naszym kraju... 'Van' dojrzewa
        dopiero w piątym, szóstym tygodniu dojrzewania czereśni (czyli ok. 3
        tyg. po 'Rivanie') i niestety nasionnica trzesniówka nie omija
        owoców tej odmiany. Poza tym odmiana 'Van' potrzebuje zapylaczy
        (np. 'Kordia', 'Hedelfińska', 'Rainier'). Co do podkładki - to
        dobry wybór jeśli absolutnie nie dysponujemy miejscem - ale trzeba
        pamietać, że moze być nieco kłopotliwa z uwagi na konieczność
        palikowania i nawadniania drzewek... do tego czesto dochodzi problem
        z niedoborem magnezu... Lepiej zdecydowanioe było wybrac
        drzewko 'Rivana' ale teraz już za późno...
        Pozdrawiam
        Piotr
    • na wys.ponad 900m. Miejsce jest nasłonecznione płdn. stok. Chcę
      posadzić po 1 krzaku agrestu, kolorowych porzeczek oraz parę borówek
      amerykańskich i malin. Co mi radzisz? Dziękuję za poprzednią poradę
      i pozdrawiam.
      • Widzę, że moja poprzednia odpowiedź zamiast zniechęcić, jeszcze Cię
        podbudowała... sądziłem jednak, że jest nieco niżej... Na tej
        wysokości (powyżej 900 m.n.p.m) rośliny sadownicze nie są
        uprawiane... ryzyko jest bardzo duże, a szanse ma uzyskanie
        jakichkolwiek owoców prawie żadne... z wymienionych krzewów
        wyjątkiem będą dzikie formy malin o drobnych, słodkich owocach...
        wiem, że chcesz mieć swoje owoce ale naprawdę nie chcę Ci robić
        nadziei - rozejrzyj się, jak już wcześniej pisałem po sąsiadach -
        czy mają jakies krzewy owocowe?
        Pozdrawiam serdecznie
        Piotr
        • Nie zniechęcisz mnie. U mnie kiedyś rosły i owocowały śliwy, wiśnie,
          porzeczki, agrest i maliny. Wszystko wycięłam, posadziłam iglaki,
          krzewy ozdobne itd. Teraz jak zobaczyłam jakie są u nas ceny owoców
          chcę od nowa założyć "sad". No cóż, będę go zakładać metodą prób i
          błędów.
          • Ja w każdym razie życzę Ci jak najlepiej i koniecznie napisz o
            wynikach wiosną... piszesz, że już rosły drzewa i krzewy owocowe -
            rozumiem, że nie w tym miejscu, na tej wysokości?
            Pozdrawiam
            • Oczywiście, że wszystko rosło w tym samym miejscu. Moi sąsiedzi też
              kiedyś mieli tu drzewa owocowe. Po prostu owczym pędem zamieniliśmy
              drzewa i krzewy owocowe na ozdobne.
              Dzisiaj byłam w tut.ogrodnictwie, akurat była nowa dostawa, prosto
              ze Skierniewic, specjalne odmiany dla tego rejonu, mrozoodporne. Coś
              wybiorę.
              • I ta zamiana była bardzo słuszną decyzją... ale skoro muszą być
                owocowe to mała podpowiedź co do wyboru podkładek - jabłonie na
                podkładce A2 (absolutnie nie P14 czy P22), grusze na gruszy
                kaukaskiej (absolutnie nie pigwa MC)... co do odmian - napisz jaki
                jest wybór, bo łatwo popełnić błąd...
                Pozdrawiam
    • Ileż cudowności wypisujecie tutaj. Jestem totalnym laikiem w kwestii drzewek
      owocowych,tak dużym że nawet nie przycięłam na wiosnę moich nowo posadzonych
      jesienią ub. roku drzewek bo zgłupiałam i nie wiedziałam jak. Nawet w Działkowcu
      jedni fachowcy piszą ciąć inni, że nie bo opóźnia to owocowanie. Wydrukowałam
      wszystkie porady i mam lekturę do poduszki bo tydzień temu posadziłam następne
      drzewa i krzewy owocowe. Pozdrawiam gorąco.
      • Bardzo podoba mi się takie podejście do sprawy :) Życzę miłej
        lektury i udanych prac przy drzewkach - zachęcam też do czytania
        innych pism fachowych (Owoce,Warzywa, Kwiaty, Hasło Ogrodnicze - czy
        typowo sadowniczych - Sad Nowoczesny i SAD MPS).
        Pozdrawiam serdecznie
    • ...a w okolicy rzadnego jego zapylacza.
      Ziemia Lubuska - ciepło ma, rzadko mi on przemarza
      tutaj w środku dość ciepłego miasteczka.
      Chciałbym, by owocował. Działka za mała, bym posadził
      2. egzemplarz, sąsiedzi nie dają się namówić na taki
      gatunek.
      Ten rok dla tego mojego kasztana to 2. rok silnego
      zawiązywania owoców. Sypią się aż miło. Z nich - 10
      sztuk samoistnie się zapyliło.
      Wpadłem na pomysł -(co Pan na to?) - zaszczepię,
      zaoczkuję mu konary z in. egzemplarza - zapylacza.
      .
      Wyprawa po zrazy - wiele kilometrów, zaokulizowałem 2
      lata temu ("0" przyjętych) , a w tym roku: 1 szt. z 3
      szt. chyba się zrasta...
      .
      Czy zna Pan próby "auto"-szczepień tego gatunku?
      Planuję wiosną zaszczepić "przez stosowanie", po znowu
      dalekiej zimą wyprawie po zrazy.
      Nie znam wyników takich prób - mój egzemplarz
      przytargałem w 1993 roku z Wrocława.
      Dodam, że wiem, jakie za 20, 30 lat to będzie giga-
      drzewo.

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

  • Kategorie tematyczne
  • Najnowsze wątki
  • Więcej forów
  • Więcej wątków na ten temat
  • Tagi
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.