• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Witam. Ja tu nowa i od razu z problemami. Dodaj do ulubionych

  • 19.10.06, 04:10
    Dwa i pol miesiaca temu objelismy w posiadanie (znaczy wynajelismy) bardzo ladna parcele pod miastem. 5000m2 terenu z sadem (orzechy wloskie, migdalowce, morele, chyba-sliwki, jakby-sliwki, wisnio-czeresnie, czeresnio-wisnie, jablonio-pigwy, cytryny, granaty, figi) Tak oto, my dzieci z miasta kompletnie zieloni w temacie upraw jakichkolwiek, powoli wgryzamy sie w wies, ciezko nam idzie, ale jestesmy pelni zapalu :) Po ostatnim obejsciu sadu jestesmy zaniepokojeni tym co zobaczylismy na drzewach. "Cos" nam je zjada, gryzie, niszczy!

    Slemy wiec glosne SOS !!!

    Wszystkie objawy "czegos" dreczacego kazde drzewo sa tutaj:

    www.polcom.cl/sad/choroby/
    Prosimy sie nie smiac :) Naprawde nie wiemy czy jakby sliwka to sliwka, czy jablon to jablon, czy pigwa. O roznicy miedzy wisnia i czeresnia nawet nie wspomne, gdyz sami tubylcy maja z tym problemy. Dla nich ciemna czeresnia to wisnia.

    Chcialam zaznaczyc, ze poki co sa to pojedyncze liscie/owoce. Cale drzewa, choc na nasze oko nieco zdziczale przez brak docinania, rozwijaja sie raczej poprawnie. Migdalow, moreli zatrzesienie, innych owocow tez niemalo, na orzechach pojawiaja sie juz pomalu pierwsze orzeszki. Idea jest taka zeby zadzialac nim bedzie za pozno.

    Dla porzadku dodam, ze teraz mamy wiosne, gdyz pomieszkujemy na poludniowej polkuli, a konkretnie w Chile, pod stolica :)

    Z dostepnoscia preparatow ochrony roslin problemow nie ma zadnych, byleby znany byl glowny skladnik, ewentualnie nazwa szkody na ktora ma dzialac. Np chwasty bardzo porzadnie wykonczyl lokalny odpowiednik Roundup'a.

    Sad jak i zreszta calosc terenu jest dosc mocno zaniedbana, poprzedni wynajmujacy niczym sie nie przejmowali a i mieszkali tylko rok. Dosc dlugo tez wlasciciel szukal nastepcow. Trafilismy sie my, zmeczeni zyciem w glosnej, zanieczyszczonej stolycy. I jak juz mamy te drzewa to dobrze byloby cos z nich zrywac :)

    Dodam jeszcze, ze potrzasajac galazkami nad biala kartka, oprocz kilku muszek, z orzecha bodaj, wypadl taki mikroskopijny, czerwony pajaczek, a chyba z moreli taki malutki, podluzny, szarawy robaczek z wasami. Nie udalo sie ich uwiecznic na fotkach dlatego nie pamietam, ktory z czego, a dalsze trzesienie galazkami nie wysypalo nikogo wiecej.

    Za wszelka pomoc bedziemy wdzieczni :)

    Ps.: Cytryny, figowca i najbiedniejszego orzecha podsypujemy nawozem o skladzie:

    Azot: 18%
    Fosfor: 19%
    Potas: 19%
    Mikroelementy: Magnez, Siarka, Wapn

    a takze otaczamy kregami trutki na slimaki eksterminujac ich cale narody.

    --
    www.polcom.cl/patagonia
    www.fundacionotway.cl
    volvina.blog.onet.pl
    Edytor zaawansowany
    • 19.10.06, 07:50
      Witaj, Mysiulku
      znamy sie z forum Kuchnia. Tamze zachwycilas mnie Patagonia.
      Mam ja do dzis .)))

      Gratuluje wejscia w posiadanie sadu z tyloma owocowymi drzewami, wspolczuje, ze
      sa one trapione az tyloma przypadlosciami.
      Bedziesz miala duzo zajecia.))
      Z pewnoscia ktos Ci pomoze, jest tu paru wybitnych specjalistow, ale pamietaj,
      ze tak flora jak i fauna sa rozne w tak odleglych miejscach swiata. Nie
      wszystkie choroby sa takie same. To samo dotyczy robakow.

      Cytrusom mozesz od razu zaserwowac pokarm w postaci zelaza (m.in.). Widac po
      zoltych listkach, ze sa go pozbawione.
      Mojej fidze nic nie daje, oprocz codziennej polewki. Rownie wazne jest umiejetne
      przyciecie drzew, ale na tym sie nie znam. Wzielam do tego firme.Chyba Ciebie to
      tez nie ominie.


      Kiedy mialam problem z jakims uporczywym stworem, urywalam chory fragment,
      galazke czy listek, wsadzalam do torebeczki z zipem i jechalam po pomoc do
      tubylczego sklepu. Z reguly pomagali.
      To chyba byloby dosc racjonalne rozwiazanie w Twoim przypadku.

      Nie wiem, czy sie juz zorientowalas --tu sa dwa fora.
      To sluzy glownie wymianie rad i uwag merytorycznej natury, drugie pt. OGRODY
      jest luzne i mozna barlozyc o wszystkim, co zielone i po zielonym chodzi,
      podpierajac sie zdjeciami.

      No wiec serdecznie namawiam na pokazanie swoich posiadlosci na tym
      fotograficznym forum, gdzie jest mnostwo milych osob z pasja do grzebania sie w
      ziemi. Ja juz z niecierpliwosci przebieram nogami, tak bym chciala to zobaczyc!

      W niedlugim czasie na forum Kuchnia spodziewam sie nowych fantastycznych
      przepisow na rozne dzemy, ciasta i konfitury, nie wspominajac o nalewkach.))
      Pozdrawiam i zycze duzo zapalu
      p.
    • 19.10.06, 10:05
      Czesc Mysiulek,

      U mnie tez wiosna, tylko taka bardziej wschodnia.
      Obejrzalam sobie Twoje chorobowe foty i moge Ci powidziec jakie chorobsko z nie wystepuje w Twoim
      sadzie : otoz jest to curly leaf (nektarynek i brzeoskwin, np), po polsku to chyba kedzierzawosc lisci,
      czy cos podobnego.
      Wiem co masz na cytrynie (galazka) - scales czyli po polsku chyba tarczniki. Syf okrutny, ja
      doprowadzona do ostatecznosci opryskalam Confidorem. Slimaki chyba raczej nie wbijaja w krzyze lisci
      cytrynowych. W kazdym razie moje zzera cos innego (ale tez ciagle nie wiem co!).

      Tak jak Marta Ci juz napisala, robactwo moze byc lozmaite w zaleznoci od szerokosci geograficznej i
      tego co przywleczono z innych krajow. Wiec moze rzeczywiscie sprobuj pobrac probki albo pokazac
      zdjecia w jakim dobrym sklepie ogrodniczym w Twojej okolicy.

      No i koniecznie pokaz zdjecia tych Twoich hektarow!
      Pozdrawiam serdecznie,
      podyanty

    • 19.10.06, 12:17
      To juz zawsze cos, znaczy ta kiedzierzawosc i tarczniki.
      Hmm, zwrocic sie do fachowcoe, lokalnych fachowcow... Poczytajcie volvinowy blog to zrozumiecie, ze fachowcy tutaj po prostu nie istnieja. Musimy sobie sami radzic.
      Zdaje sobie sprawe, ze moga byc chorobska i szkodniki zupelnie inne niz w ojczyznie, ale skoro i klimat podobny i te same drzewa to zaczynam od pomocy polskich fachowcow :)
      Pinkink, dziekuje za komplememnta :)
      --
      www.polcom.cl/patagonia
      www.fundacionotway.cl
      volvina.blog.onet.pl
    • 19.10.06, 13:04
      Skoro jesteś kooleżanką Marty i Kasi, tzn., że moją też :)))
      Witaj w klubie zakręconych ogrodniczek.
      Pozdrawiam serdecznie, Benia


      • 19.10.06, 23:38
        ja również witam Cie serdecznie w gronie grzebiących i kopiacych itd.
        Na pewno ktoś sie odezwie w sprawie chorób i szkodników.
        Ubóstwiam ciąć drzewa, ale bym miała frajdę w Twoim ogrodzie. Nie uznaję chemi
        i dlatego nie mam drzew owocowych u siebie.
        --
        pozdrawiam gorąco
        Małgorzata
        • 21.10.06, 01:12
          zastepowa napisała:

          > ja również witam Cie serdecznie w gronie grzebiących i kopiacych itd.

          No nareszcie jakies znajome pyszczyska :)
          Jak wlasnie zobaczylam, forum "Ogrody" nie istnieje. Dobrze zarlo i zdechlo :(
          Ja tez witam Mysiulke, choc, prawde mowiac, na to forum rzadko zagladam, bo wiedzy zadnej nie mam,
          lubie sie tylko grzebac i delektowac tym, co rosnie.
          ck
          • 21.10.06, 05:07

            Ogrody wcale nie zdechly, sa, jak zwykle, tu:
            fotoforum.gazeta.pl/71,1,638.html?f=638
            Dzieki reformom informatycznym nie trzeba juz sie meczyc ze zmniejszaniem fot do 64kb (ja
            zmniejszam teraz moje +/- 10-krotnie) i wklejone zdjecia pokazuja sie od razu (chyba, ze ktos byl be
            i dostal kiedys po lapach, ale to chyba glownie dotyczy podgryziejstw na forum wnetrzarskich fot...).
            Poza tym kazdy dysponuje galeria wlasnych zdjec (w sumie chyba 20MG).
            Inni uczestnicy forum moga je obejrzec klikajac na jedno ze zdjec umieszczonych (na ktorymkolwiek z
            forow) przez dana osobe.
            Serdecznosci,
            podyanty
            • 21.10.06, 11:40
              podyanty napisała:

              > Ogrody wcale nie zdechly, sa, jak zwykle, tu:

              Uff, dziekuje Kasiu. Zgubilam sie w internetowej dzungli.
              Jak to dobrze spotkac kolezanki :)))
              • 21.10.06, 11:44
                ...jak tu kliknelam na "Ogrody", to mnie przenioslo na stare, nieczynne forum.
                Co bedzie z nowymi osobami, i z tymi, ktore - tak jak ja jeszcze przed chwila - nie znaja nowego adresu?
              • 21.10.06, 12:59
                Wczoraj dałam Ci namiar na nowe Ogrody tutaj:
                fotoforum.gazeta.pl/72,2,638,50642733,50672465.html
                ale z tego co widzę, nie wróciłaś do wątku :)
                • 21.10.06, 14:49
                  A u mnie nowe forum otwiera sie gdy tylko kwitne na "Ogrody".
                  Czyzby dlatego, ze uzywam Macintosha a nie PC?
                  • 21.10.06, 16:59
                    podyanty napisała:

                    > A u mnie nowe forum otwiera sie gdy tylko kwitne na "Ogrody".
                    > Czyzby dlatego, ze uzywam Macintosha a nie PC?

                    Kasiu, ja tez uzywam Maca.
                • 21.10.06, 17:01
                  brynia2 napisała:

                  > ale z tego co widzę, nie wróciłaś do wątku :)

                  Beniu, dzieki za pomoc, weszlam tam i zrobilam sobie nowa zakladke.
                  Ale jak zobaczylam zamiast swoich zdjec puste koperty, to sie zniechecilam.
                  Zresza bede teraz tydzien na urlopie, wiec wroce po.
                  pozdrowienia.
    • 22.10.06, 17:01
      Czesc Mysiulku slodki i kochany! witam Cie galązką sekwoi i wiem ze masz dla
      mnie w zamian schowaną, juz na nowym miejscu, na hacjendzie, taką samą ale
      fitzroi...
      Witaj u nas... kiedys pewna, znana Ci dobrze dziewczyna, napisala "witaj w moim
      domu..." i od tej pory nie moge od niej wyjsc...
      • 23.10.06, 05:48
        Milo Cie i tu widziec :)

        Galazka fitzroi czeka...ale w Allerce Andino, dawno nie bylismy na poludniu, wiec i nie zjechala z nami do domu. Za to zbieram fotki innych iglakow i pieknego quillaya, ktore rosna przy hacjendzie :)
        --
        www.polcom.cl/patagonia
        www.fundacionotway.cl
        volvina.blog.onet.pl
        • 27.10.06, 21:44
          mysiulek08 napisała:


          >...fotki innych iglakow i pieknego quillaya, ktore rosna przy hacjendzie :)

          wiesz ze prawie 50 lat temu kiedy sie uczyłem prasowac spodnie to przed
          prasowaniem czyscilo sie granatowe spodnie od mudurka wlasnie kwilajem i mowily
          nam siostry (zakonne, nasze wychowawczynie) ze kwilaj do takie specjalne drzewo
          mydlane rosnace w AmerYce...
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.