Zaplanowalam go w gornej lewej czesci ogrodu, patrzac z domu. Stoi
tam metalowa szopka na narzedzia, zaslonieta calistemonami a
niedlugo rowniez posadzonymi w tym roku drzewkami. Za nia jest ogrod
ziolowy i zaczatek sadu (4 cytrusy) a pod trzema drzewami rosnacymi
wzdluz bocznego plotu stoja robacza ferma i trzykomorowy
kompostownik. Miejsce na ogrod warzywny i wybieg dla kurek sa
planowane w kacie ogrodu miedzy kompostownikiem i tylnym plotem,
gdzie rosnie wielka palma.
Mysle ze polaczonymi silami ludzkimi, kurzymi, robaczymi, grzybnymi
i bakteryjnymi damy sobie rade z produkcja jedzenia dla ogrodu.
Gorzej z woda, to wymaga wiecej planowania, fachowej pomocy i
pieniedzy. Brak duzych zbiornikow na deszczowke powstrzymuje nas
przed zalozeniem ogrodu warzywnego na pelna skale, a wody pitnej nie
chcemy naduzywac ze wzgledow ideologicznych.
Plastikowa robacza ferma zostala kupiona lata temu od wladz gminy
(ktore dotuja takie rzeczy) i nigdy nie byla uzywana. Sklada sie z
kilku czesci: dolnego zbiornika na plynny nawoz na nozkach i z
kranem, pojemnika z azurowym dnem na robaki i ich jedzenie (sa dwa
takie pojemniki do uzywania zamiennie) a calosc jest przykryta
dopasowana pokrywa. Przed muchami chronia azurowe uszczelki. Ferma
jest juz zlozona, postawiona na nozkach i wypelniona wysciolka z
kokosowych wlokien. Jutro pewnie kupie tysiac robakow i wrzuce im
troche zmiksowanych odpoadkow kuchennych. Do konca lata powinno ich
byc z pietnascie tysiecy.
To tyle z frontu robot :o)
Luiza-w-Ogrodzie
.¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
Australia-uzyteczne linki