Dzisiaj jest ostatni dzien wiosny (wg urzedniczego kalendarza, jak
zauwazyla Podyanty) pada i jest cieplo. W tym roku mamy mnostwo
deszczu, blogoslawienstwo w tej strefie goracego lata, choc nie
podobaja mi sie hordy slimakow galopujace przez ogrod i wyskakujace
znienacka spod krzakow oraz desanty mszyc na dipladenii. Na
szczescie nie maja co jesc, bo jeszcze nie mam warzywnika.
Wlasciwie nic specjalnie sie nie zmienilo przez ostatnie dwa
miesiace. Ot, zbudowalismy czesciowo przykryta zagrode dla krolikow,
ktore teraz cwaluja ganiajac sie po swoich 4 m2, zamiast tkwic w
klatkach. Posadzilismy dwie passiflory pod rusztowaniem z metalowych
pali i siatki, otaczajacym zbiornik na wode. Wokol nadgryzionych
przez possumy drzewek cytrusowych wstawione sa paliki i niedlugo
zalozymy na nie siatke.
W kacie nadal niedokonczonej zagrody dla kur w pazdzierniku
wysypalam na stos zawartosc plastikowego kompostownika z warzywno-
papierowymi odpadkami z domu, przykrylam czarna mata i wsadzilam
trzy dynie (dwie Jap i jedna Queensland Blue). Dwie najwieksze maja
juz po 3 m dlugosci i po kilka pedow, zaczely juz kwitnac. Trzeba je
pilnowac zeby sie nie zapedzily przez dciury w plocie do sasiadow
(wczoraj znowu poruszylam sprawe wymiany plotu z sasiadem, moze
nawet zrobimy to przed Swietami?)
Lato idzie a z nim odpoczynek od ogrodowych prac :o)
Luiza-w-Ogrodzie
.¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
Australia-uzyteczne linki