W maju pisalam w poscie "Druga zima w ogrodzie, czyli wielkie plany"
o przebudowie tarasu przy letniej kuchni. Teraz jest koniec
pazdziernika :o/ Na razie w ciagu ostatnich trzech tygodni Buszmen
wykopal ziemie (zawiozl ja do zagrody gdzie bedzie warzywnik),
usunal stara sciane oporowa, wybral gruz i kamienie polozone za nia
dla drenazu i w tej chwili ten kat ogrodu wyglada jak po przejsciu
tajfunu. Demolka, inaczej tego nie mozna nazwac. A robi sie coraz
gorecej (dzisiaj jest 30 stopni) i bedzie coraz trudniej wziac sie
za ciezka robote, jaka jest brukowanie chodnika i budowa nowej
kamiennej sciany oporowej i schodkow. Chyba jednak kogos do tego
wynajme, bo w takim tempie Buszmen nie skonczy przed Wielkanoca a
tymczasem wszystkie rosliny czekajace na wsadzenie na tarasie padna
w doniczkach...
Ale poza tym wszystko inne dzieje sie jak powinno: stadko pieciu
kurek, wlasciwie jeszcze kurczakow, lazi po warzywnikowej zagrodzie,
zgromadzilam juz kartony, przy pomocy ktorych wykoncze czesc
trawnika na ktorej posadzilam rozne australijskie drzewa i krzewy,
kupilam rozsadnik, posadzilam ze 30 bazylii, jest cieplo a co jakis
czas ulewne deszcze. Piekna wiosna!
Pozdrawiam calkiem cieplo przy pomocy wiatru od rownika
Luiza-w-szeleszczącym gąszczu uroczynu