Wstalam dzis o szostej i bylo zupelnie ciemno! Co prawda gdy za dwa
tygodnie przestawimy zegary to poranki sie rozjasnia, ale moje
ogrodowe popoludnia po pracy sie skroca :o(
W sobote mielismy "garage sale" i udalo mi sie usunac z garazu kilka
rowerow i komputerow oraz monitorow Buszmena a z ogrodowej szopki na
narzedzia rozne rzeczy, ktore zgromadzil pod haslem "bo sie kiedys
moga przydac". Obeszlo sie nawet bez awantur i Buszmenowego
chronienia wlasna wlochata piersia cennych rupieci :o) Wreszcie moge
po wejsciu do garazu obejsc zaparkowany tam samochod dookola oraz
wejsc do pomieszczen gospodarczych nie robiac sobie siniakow na
goleniach. W szopce widze wszystko co mam na polkach i moge sie w
niej obrocic z kosiarka - juhuuu! Posprzatalam na polkach,
poustawialam rozne narzedzia, nawozy i inne ogrodnicze niezbedniki i
jestem gotowa do jesieni.
Przed nami co najmniej do konca miesiaca ciag cieplych dni z
temperaturami 28-30 stopni, od czasu do czasu lekkie deszcze albo
ulewne burze. To jesien, najpiekniejsza pora dla ogrodnikow i
najbardziej pracowita, bo jest jeszcze dostatecznie cieplo zeby
sadzic rosliny, aby przyjely sie przed zima i nie za cieplo na prace
konstrukcyjne. Zatem w niedziele sadzilam (w towarzystwie
ciekawskich kur) a od wdychania wonnego powietrza mialam rozne
wizje... na szczescie glownie na temat zagospodarowania ogrodu.
Ustalilismy z Buszmenem ze w gornym prawym rogu ogrodu (pod wielkim
ambrowcem sasiadow) stanie wiata pod ktora bedziemy skladowac drewno
opalowe a obecna drewutnia, czyli blaszana szopka z cementowa
podloga zostanie zaadaptowana na kurnik. Gdy wiata bedzie zbudowana,
wytycze i zrobie chodnik, bo bedziemy go zima uzywac czesciej: nie
tylko zeby zajrzec do kur, ale tez aby przyniesc drewno do kominka.
Oprocz tego wpadlam na pomysl, zeby podlaczyc rure ze zbiornikow
deszczowki do istniejacej rury wodnej idacej od domu w gore ogrodu i
zasilajacej dwa krany. Odlaczymy wode od rur miejskich, podlaczymy
ja od drugiego konca do zbiornikow i w kranach bedzie deszczowka.
Buszmen, ktory jest ciagle daleko w lesie z budowa osmiometrowej
sciany oporowej i chodnika (ktore to prace zaczal w pazdzierniku),
slucha z lekkim przerazeniem, ale upiera sie ze zrobi to sam -
zadnych rzemieslnikow! Coz, moze sie doczekam realizacji tych planow
w najblizszej pieciolatce...
Poniewaz z Buszmenem rozmawialismy wczoraj o usunieciu duzego krzewu
crepe myrtle (Lagerstroemia indica) rosnacego ni przypial ni
przylatal w srodku trawnika oraz szesciometrowego krzewodrzewa
szeflery ostrolistnej (Schefflera actinophylla), ktory jest "po
drodze" przebiegu planowanej rury, poszlam za ciosem zeby upewnic
sie ze zostana usuniete jeszcze przed Wielkanoca. Przed chwila
oderwalam sie od telefonu po zamowieniu uslug rady gminy - otoz
oferuja zmielenie galezi i konarow na miejscu. Trzeba obciac je i
polozyc na trawniku przed domem, oni przyjada, zmiela i zostawia
zmielona sciolke w workach. Buszmen zostal poinformowany, ze drzewa
maja zniknac przed 8 kwietnia :o) Juz widze jak bedziemy sie
wyzywac na nich z pilami, szczegolnie Buszmen, ktory lubi demolki!
Gdy zrobie zdjecia dopisze sie do watku na Fotoforum.
Pozdrawiam ruszajacych w plener ogrodnikow z polnocnej polkuli!
Luiza-w-Ogrodzie
Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...