21.05.03, 14:05
A pamiętacie wątek o zachwytach?
Znowu mamy tę najpiękniejszą porę roku, na forum pojawiło się sporo nowych
osób , a i tym starym bywalcom może przytrafił się jakiś zachwyt :-)
Proponuję więc, abyśmy się znowu dzielili ze sobą swoimi najpiękniejszymi
przeżyciami, wiosennymi, potem letnimi, potem jesiennymi i zimowymi...

--
Pozdrawiam wszystkich zachwycona najbardziej tym, że wreszcie mam więcej
czasu na ogórd, spacery po okolicy z psem, ptaki , wycieczki krajoznwcze
itp.itd.
Katula
Edytor zaawansowany
  • byzia 21.05.03, 15:31
    ja niestety nie mam za duzo czasu na ogrod, nad czym boleje, ale oczywiscie
    przezywam codzienne zachwyty patrzac na soczysta, swieza zielen, ktora mnie
    otacza. bardzo lubie rano, zaraz po obudzeniu, wyjsc na taras i bez wzgledu na
    pogode kontemplowac te zielona przestrzen. mam taka chwile bezposredniego
    kontaktu z przyroda i jej odglosami,laduje sie pozytywna energia i spokojem na
    caly dzien, a wtedy nie liczy sie poranny pospiech i zadne inne sprawy.
    a szczegolnie zachwyca mnie moj rudy kot, ktory uwielbia towarzyszyc mi w
    wedrowkach po ogrodzie i zawsze wtedy popisuje sie demonstrujac na drzewach
    swoje umiejetnosci akrobatyczne. albo jak udaje, ze jest zmeczony i wyciaga sie
    leniwie w trawie albo chowa w tulipany... to sa te drobne zachwyty, ktorych nie
    znaja ci co mieszkaja w miescie i dla ktorych ja wynioslam sie z w-wy. a teraz
    dojezdzam do pracy 35km, ale nie zaluje. pozdrawiam wszystkich od zachwytow
    Byzia
  • petro5 21.05.03, 16:03
    Ja podobie jak byzia wyniosłam sie z Warszawy i chyba nie ma gorszej kary niż
    to, że muszę codziennie dojeżdzać do miasta i tam spędzać 3/4 dnia.
    Za nic już nie oddam wieczornych chwil spędzanych przy śpiewie rechocących żab
    i porannych serenad śpiewanych przez skowronki i szpaki. Nawet kogut sąsiadów
    nie jest taki straszny ani te nocne komary z sadystycznymi zapędami.
    Życie jest piękne czego wszystkim życzę. PETRO

  • dorkasz1 21.05.03, 21:45
    Bylam w górach, tylko 2 godziny jazdy od Wrocławia. To jest zupelnie inny
    świat. Szum strumyka jako podkład muzyczny dla śpiewu ptaków, który był
    pierwszym porannym dźwiękiem. Nad łąką błękitna mgiełka. Psie łapy po porannym
    szaleństwie mokre chyba do kości. Rosa błyszczy w słońcu, drzewa w górach
    ubrane w delikatne zielone sukienki. Tam wiosna dopiero przyszła. Cieszy każdy
    promyk słońca, które zachodząc miękko otula trawy, drzewa i wszystko co
    spotyka na drodze swoich promieni.
    Inny zachwyt to Przyjaciele. Ludzie, z którymi czuję się pełna, spokojna i
    szczęśliwa. Część z nich jest ze mną już długo, część dopiero weszła w moje
    życie. Wszyscy są dla mnie ważni i niezastąpieni. Cieszę się życiem takim,
    jakie mam i to jest mój największy zachwyt.
    Pozdrawiam,
    wiosennie zachwycona Dorka.
  • jerzy.wozniak 21.05.03, 22:16
    Witam wszystkich,
    Piszcie, piszcie! A ja nie będę wam przeszkadzał, tylko siądę sobie cichutko i
    będę to wszystko czytał. To jest dopiero watek o ogrodach!
    Jurek
  • citisus 21.05.03, 22:39
    Tysiąc słów ( w tym 950 zachwytów ) nie odda tego co może
    pokazać zdjęcie. Właśnie teraz wiosną najlepiej można
    uwieczniać te niepowtarzalne motywy naszych ogrodów.

    Tylko dlaczego nie można umieścić tego tu na forum ?????
  • katejot 22.05.03, 00:00
    Zachwycam się nabrzmiałymi pąkami piwonii, ktore wbrew opiniom na swoj
    temat ,postanowily zakwitnąć obficie w rok po przesadzeniu.
    Zachwycają moje dzieci i mnie wystające z trawy uszy zajączka,który urządził
    sobie stołówkę pod oknami naszych sypialni.
    W zachwyt wprawiają słoneczne poranki,kropelki rosy na zdzbłach traw kolysane
    przez wiatr i bliskość pagórkowatych łąk ,na których sąsiad wypasa ogromne
    stado wielobarwnych koni.
  • piasia 22.05.03, 09:06
    To ogromne stado wielobarwnych koni..... jejku....

    Mnie zachwyca to, że od roku jestem posiadaczką starego łazika z napędem na
    wszystkie cztery koła, który wdrapie się wszędzie i który pozwala mi dotrzeć do
    tych najbardziej zachwycających miejsc.

    Gdyby nie on, nie widziałabym:

    zawilca narcyzowego
    kani rudej
    sowy jakiejś dużej takiej
    czapli siwej
    łabędzi na gnieździe

    i wielu innych rzeczy

    Nie wszędzie można dotrzeć na własnych nogach - za daleko od domu, a tak - za
    jednym wypadem na bezdroża widzę cały wachlarz cudowności.
    I ZAWSZE, za każdym razem, gdy wyrwiemy się na taką przejażdżkę - widzimy cos
    dzikiego żywego - a to sarenkę, a to koziołka sarenki, a to jakieś ptaszysko
    ogromne, a to liska, a to choćby wewiórkę...
    Każde z tych stworzeń to temat na osobny zachwyt.
  • dahar 22.05.03, 09:13
    Kurdeblaszka!
    Strasznie romantycznie wymazujecie sie tym eletronicznym piorem - to prawie
    pornografia:-)
    az sie zaczalem zastanawiac dlaczego u mnie brak zachwytow. moze dlatego ze mi
    rece wypadaja z zawiasow po wczorajszym przewaleniu calej kupy kompostu, a moze
    dlatego ze wstalem rano by dokonczyc tu lejejak z cebra.
    Nie znaczy to ze nie slysze zadnych odglosow natury.
    Owszem juz o drugiej nad ranem jakies czarne ptaszysko z zoltym dziobem zaczyna
    swoje gwizdanie i budzi wszystkie inne ptaki a i przy okazji mnie przewraca z
    boku na bok ale juz znalazlem na nie skuteczny sposob.
    Wystawiam glosnik na parapet okna wkladam CD z nagraniem ptasich koncertow i
    po kilku minutach wszystkie ptaszyska odlatuja albo strosza piora i siedza
    osowiale...a ja moge dalej spac do czasu az z pobliskiego kosciala zaczna
    swoje stukanie dzwony wybijajac "kiedy ranne wstaja zorze".
    Na nie znajde tez jakis sposob:-)))
  • jerzy.wozniak 24.05.03, 15:30
    Witam na forum Gazety!
    Znów powraca to pytanie które mnie męczy od czasu gdy usiadłem do pierwszego
    wątku. Niestety informatyka to technokraci, nie widzą życia! Od kiedy zetknąłem
    się z przystosowaniem komputera dla potrzeb ogrodnictwa zawsze z nimi walczę.
    Czy zdajecie sobie sprawę jak trudno mi było przewalczyć ich upór gdy chciałem,
    tworząc Ogrodnika, aby były w nim piękne zdjęcia a co więcej duża ich ilość.
    Miałem wytyczne jedno małe zdjęcie, no góra dwa. Aby zdjęcia były jak
    najlepszej jakości zastosowałem specjalną metodę ich obróbki i konwertowania,
    do dziś są nie do pobicia. Ale kosztowało mnie to dużo zdrowia i narobiłem
    sobie wrogów na całe życie! W Gazecie nikt nie chce słyszeć o wstawianiu zdjęć!
    A przecież to podstawa komunikacji. Teraz się nie pisze teraz się komentuje
    zdjęcia – szczególnie w Internecie. Napiszcie na forum o forum parę kąśliwych
    uwag na temat braku takiej możliwości, właśnie na forum o przyrodzie.
    Napiszcie, aby się obudzili bo cyfrowy aparat ma już prawie każdy w telefonie.
    A o ile łatwiej było by mi wam pomóc – szkoda mówić! Świat tak wygląda jak
    wygląda, bo kierują nim technokraci którzy nasze opisy przyrody traktują jak
    nieszkodliwe (jeszcze ) zboczenie. Ich nie przekona że piękno i uczucia są
    ważniejsze niż parę poskładanych do kupy blach nazywane mercedesem Dla nich ta
    kupa złomu jest często (może nawet bardzo często) ważniejsza od żony i dzieci.
    Ot taki jest świat.
    Pozdrowienia,
    Jerzy Woźniak
  • ikusia2 22.05.03, 11:08
    Tak sobie myślę, że to cudnie, iż są ludzie, którzy potrafią się
    zachwycać....Uwielbiam Wasze opowieści. Piszcie jeszcze!!

    Mnie zachwyciła niedawno opowieść „najstarszej starowinki” z sąsiedztwa.
    Przyszła do mnie któregoś późnego popołudnia, gdy robiłam obchód moich
    ogrodowych skarbów i mówi ( z przecudownym wileńskim zaśpiewem):
    -ładny masz ogródek dziecko, ale wiesz, te rośliny jakieś takie wymyślne, nic
    swojskiego. U mnie w ogródku to zawsze były marcinki, ptasie dzióbki, rezedy,
    pantofelki Matki Boskiej.....
    I wymieniała, wymieniała, płynęły te nazwy z Jej ust jak poezja
    najpiękniejsza. A wszystkie takie śliczne, proste.
    Pozdrawiam.
    I.
  • jerzy.wozniak 24.05.03, 15:32
    Witam na forum Gazety!
    Tak wiejskie ogrody to cos wspaniałego! Ale nie tylko rośliny także ich ludowe
    nazwy, wierzenia z nimi związane, sposób sadzenia w ogrodzie, często związany z
    całym rytuałem wysiewu i pielęgnacji siewek, a także samo podejście do ogrodu
    przy domu - Ech Panie Havranek to se chiba niewrati!
    Pozdrowienia,
    Jerzy Woźniak
  • mjot1 22.05.03, 11:41
    Zachwycić się można wszystkim! Tylko odrobinka wyobraźni...

    Wyobraźcie sobie dzień dzisiejszy...
    Niebo zaciągnięte niskimi ołowianymi chmurami i leje od rana! Jest wilgotno,
    ponuro i stosunkowo zimno! Ptaszęta przemykając jak „zmokłe kury” niby coś tam
    świergolą, ale jakoś tak bez przekonania... Jest paskudnie i beee! I...
    No właśnie w taki dzień nie musiałem (jak zwykle) wynurzać się z domu skoro
    świt by człapać do oddalonej wsi na przystanek autobusowy by dostać się do biur
    i tam zagłębiwszy się w fotelu intensywnie pracować dla dobra swego i
    przyszłych pokoleń! Nie musiałem, ponieważ tknięty jakimś przeczuciem jakąś
    myślą proroczą właśnie na dziś wykombinowałem sobie pracę kameralną w domu.

    I oto siedzę sobie przed monitorem „liczydła”, spoglądam przez okno na niemiłą
    aurę za nim i zachwycam się własną przebiegłością :-)

    Najniższe ukłony!
    Zachwycony M.J.
  • all2 22.05.03, 12:28
    Ten zachwyt podoba mi się najbardziej:)
    Siedzieć w jaskini gdy leje - cóż bardziej ekologicznego i naturalnego...
    Sprzed ekranu pisadła
    a.


    mjot1 napisał:

    > Zachwycić się można wszystkim! Tylko odrobinka wyobraźni...
    >
    > Wyobraźcie sobie dzień dzisiejszy...
    > Niebo zaciągnięte niskimi ołowianymi chmurami i leje od rana! Jest wilgotno,
    > ponuro i stosunkowo zimno! Ptaszęta przemykając jak „zmokłe kury” n
    > iby coś tam
    > świergolą, ale jakoś tak bez przekonania... Jest paskudnie i beee! I...
    > No właśnie w taki dzień nie musiałem (jak zwykle) wynurzać się z domu skoro
    > świt by człapać do oddalonej wsi na przystanek autobusowy by dostać się do
    biur
    >
    > i tam zagłębiwszy się w fotelu intensywnie pracować dla dobra swego i
    > przyszłych pokoleń! Nie musiałem, ponieważ tknięty jakimś przeczuciem jakąś
    > myślą proroczą właśnie na dziś wykombinowałem sobie pracę kameralną w domu.
    >
    > I oto siedzę sobie przed monitorem „liczydła”, spoglądam przez okno
    > na niemiłą
    > aurę za nim i zachwycam się własną przebiegłością :-)
    >
    > Najniższe ukłony!
    > Zachwycony M.J.
  • mjot1 22.05.03, 17:41
    Dochodzą mnie oto wieści, że zachwyt mój nie taki może, że nie na miejscu, że
    zachwycam się byle czym, że brzydki...
    Toż ja zachwyt swój nie udawany a szczery i prawdziwy jak ekshibicjonista jaki
    na forum publicznym wyłuszczam!
    A tu masz! Szczerość nie w modzie...?

    Najniższe ukłony!
    Taki jakiś przygaszony... :-) M.J.
  • all2 22.05.03, 21:45
    Mjocie, jeśli to było a propos mojego postu, to Uroczyście Oznajmiam, że ja
    najzupełniej poważnie...
    Nic mnie tak nie zachwyca jak deszcz i zimno gdy siedzę w ciepłej jaskini i nie
    muszę z niej wypełzać, a szczególnie rano.
    Ten zachwyt moim zdaniem jest esencją człowieczeństwa. Jak bum bum :)
    zachwycone pozdrowienia, a.
  • mjot1 23.05.03, 19:36
    All... Ależ tylko z Twojej strony otrzymałem jedyny głos aprobaty i
    zrozumienia!
    Jakżesz więc mógłbym mieć pretensje do Ciebie?

    Ale są wśród nas tacy, którzy uważają, że pewnych rzeczy nie należy (tu wpadam
    w ton kpiarski) J
    Nie wypada zachwycać się chwilą, gdy nie moknę wtedy, gdy nie chcę!
    Nie wolno zdradzać radości z jakże rzadkich chwil „nicnierobienia”!
    Nie należy wyrażać swego zachwytu z okazji najpiękniejszego dnia tygodnia,
    jakim niechybnie jest „piątekpopołudniu”!
    Po prostu nie należy mącić w tym jakże wartko płynącym strumyczku
    zachwytów „przyrodniczych”!
    Bo to jak „zgrzyt żelaza po szkle”!

    Lecz przecie, jeśli nie będzie w nim (tym strumyczku) żadnych zatorów,
    przeszkód, prądów wstecznych, meandrów, wirów czy ślepych odnóg to będzie on
    zwykłym kanałem... Jakżesz mu wówczas przepływać poprzez to forum?
    A ja zgłaszam gromkie veto!
    Ja żądam „błędów i wypaczeń”! (w rozsądnych ilościach oczywiście)

    Najniższe ukłony!
    Dziś jakoś zaczepnie kpiarski... M.J.
  • ptasik 25.05.03, 09:28
    Obiecuje,że jak tylko los sprawi, że spotkam Cię w realnym świecie zachwytów :-) to dostaniesz na dzien dobry kopniaka w kostkę. Ale nie za zachwyt, oj nie....

    Co do deszczu - ja jestem dzieckiem wody (choć zodiakalnie znak ziemski :-)))) ) to po pierwsze i lubię jak pada, jak krople deszczy wystukująprzeróżne rytmy stukając o parapet
    Po drugie mieszkam niemalże na pustyni i jak od paru łądnych lat regularnie patrzę jakie męki przechodzą rosliny w moim ogrodzie z powodu barku wody, a proceder braku iopadów z roku na rok się nasila, to każda wiosenno-letnia kropla deszczu są dla mnie jak ... poezja, no niech tak będzie.
    Mój ogród za każdym razem po deszczu rozkwita jakby od nowa. No a te kropelki na gałązkach z uwięzionymi w środku iskierkami słońca...No a tęcza?

    Po trzecie - jauwielbiamchodzićdopracy :-))))))
    Tfuu, tfuu, tfuu trzy razy przez lewe ramię, żeby mnie nie pokarało.....

    Zgadzam się natomiast z Wami w całej rozciągłości, jeżeli chodzi o to, że nie ma pod słońcem nic cudowniejszego niż mozność siedzenia we własnym domu, niezależnie od pogody za oknem.
    Generalnie rzecz biorąc dla mnie to też jest największy zachwyt na świecie, ale to takie naturalne....
    Pozdrawiam z domu właśnie
    Zachwycona niesamowicie tym faktem
    Katula

    PS. Jak tylko kliknę na słowo wyślij - uciekam do ogrodu, który jest częścią moejgo domu, bo pogoda jest wręcz fantastyczna i właśnie odbywa się koncert na dwa ptasie dzioby śpiewaków, które mają gdzieś w pobliżu gniazdka, a przyleciały sie napić

  • mjot1 25.05.03, 13:31
    Do Ptasika pseudo konspiracyjne Katula
    Wszak powiedziane jest: „Nie kop w kostkę bliźniego swego zachwyconego”. Czy
    jakoś tak...?

    Zachwyt jest stanem bliżej nieznanym nauce. Największe autorytety w swych
    badaniach pomijają ten problem z góry wiedząc, że nie da się on zamknąć w
    prostą a zrozumiałą regułkę.
    Jedyne, co znamy na pewno to objawy zewnętrzne mianowicie: wybałuszone oczy i
    rozdziawiona gęba.
    Natomiast stany ducha będące sednem zachwytu tkwiąc nadal w mrocznej otchłani
    niewiedzy pozwalają się poznać jedynie powierzchownie.
    Przebieg ich jest niesamowicie zróżnicowany.
    Może się objawiać zwiększonym niezmiernie ciśnieniem i zwielokrotnionym biciem
    serca.
    Może też być odwrotnie; kompletny zanik tętna i wręcz tępa martwota!
    Stan zachwytu może doprowadzić też u „dopadniętego” nim do podświadomego
    wydawania nieartykułowanych i często dziwnych i niezrozumiałych dźwięków.
    Może doprowadzić też do gwałtownych kurczy mięśni, co powoduje niekontrolowane
    odruchy przypominające czasem podskoki a czasem taniec nowoczesny z
    niesamowicie rozbudowanymi figurami.
    Stan ten powoduje, że niektórzy w czasie jego trwania nie odczuwają ni głodu,
    ni pragnienia, ni bólu, oraz co najdziwniejsze nie odczuwają pożądania żadnej
    rzeczy bliźniego swego!
    Nie jest też określona żadna skala zachwytu. Wiadomo jedynie, że uzależniony
    jest od indywidualnych cech osobnika i bodźca powodującego ów stan.
    W stan zachwytu można popaść w najmniej spodziewanym momencie i z kompletnie
    błahych powodów! A to ptaszek, a to badylek jakiś, a to jakaś natura martwa czy
    nawet dzieło rąk ludzkich, a to osobnik tego samego gatunku z tym, że w tym
    ostatnim przypadku zachwyt przekształcić się może w stan podobny objawami, lecz
    będący czymś zupełnie innym.
    Oj wystarczy!
    Podsumowując:
    Kopnięcie w kostkę osobnika zachwyconego może mieć tragiczne skutki!
    Jeśli akurat nie odczuwa bólu to nie odwdzięczy się pięknym za nadobne. Efekt
    więc będzie raczej mizerny.
    Może też stać się tak że kopnięcie w kostkę spowoduje stałość tego stanu
    połączoną w dodatku ze stanem podobnym mianowicie zdziwieniem. Efekt?
    Rozdziawiona na oścież gęba i wybałuszone debilnie oczy odstręczać będą
    wszystkich od przynależnego im również kopania w kostkę. To z kolei podważyć
    może podwaliny demokracji i wypracowanych przez wieki stosunków międzyludzkich!
    Tu nie jestem pewien czy nie byłoby to podciągnięte pod działania przeciw
    ludzkości?
    Już chyba naprawdę dość... J

    Najniższe ukłony!
    Będący w stanie prób nad różnymi stadiami zachwytu M.J.
  • jerzy.wozniak 24.05.03, 15:33
    Witam na forum Gazety!
    Mjocie nie gaśnij mi tu - zabraniam!
    Pozdrowienia,
    Jerzy Woźniak
  • danam 22.05.03, 13:04
    Zachwyty?!
    Od 13 lat mieszkam w lesie.
    Co roku mam przed domem ten sam widok? Te same brzozy, buki, jawory, lipy i
    dęby rosnące na obrzeżach sosnowego lasu.
    Co roku wyższe, skrzętnie skrywające tajniki smukłych iglaków.
    A jednak!? Zadziwiła mnie paleta barw, którą należy skwitować jednym słowem –
    zieleń!
    Wielości tych odcieni nie da się nazwać. To arcydzieło malarskie Pani Natury.
    Na tym tle, zręczna hafciarka gdzie niegdzie wyszywa kolorowe świecidełka. To
    ptaszęta. Różne, różniste. Od szarych mysikrólików, do pyszniącego się swym
    czubem dudka, od czarnego kosa do kolorowych gili.
    Do tej scenerii jakiś nieznany muzyk komponuje melodię.
    Skrzydlaci rezydenci tego zakątka wraz z wiatrem podchwytują tę kompozycję,
    zamykając ten kadr filmu przyrodniczego, zrealizowanego przez Matkę Naturę.

    Pozdrawiam Wszystkich!
    Zapatrzona i zasłuchana Danuta.
  • mjot1 22.05.03, 17:43
    Drzewo to jest u nas traktowane tak jakoś po macoszemu.
    Może przez swą powszechność? A może przez to, że jest kojarzona jako symbol
    Rosji?

    Jedno, co pewnym jest i nie ulega to najmniejszej wątpliwości to to, że:
    Brzoza jest rodzaju żeńskiego.
    Jest Damą przez duże „D” w pełnym tego słowa znaczeniu!
    Ten jej wdzięk, ta subtelność, skromność, elegancja, zwiewność...

    Jej zachowanie i toaleta świadczą o wielkiej klasie.
    Nie spotkasz u niej nigdy przepychu czy wyzywającej kokieterii
    Kwiatki jej i nasionka grzeszą wręcz delikatnością i skromnością. Nie
    narzucając się zaznacza jednak swą obecność.

    Niby uległa poddaje się podmuchom wiatru drżąc przy każdym jego dotyku... a
    przecież potrafi stawić czoła potężnym nawałnicom, trwać potrafi w miejscach, w
    których mało które drzewo zdolne jest podołać trudom stawianym przez los.

    A cichutki szelest jej listków jest jak szept osoby kochanej i kochającej...

    Odziana zawsze skromniutko, lecz z niezwykłym smakiem wyróżni się zawsze z
    tłumu drzew może i „lepiej urodzonych”, ale tylko ona ma w sobie to „coś”...
    Niewinna biel jej pnia z fakturą niezwykłą w okresie dojrzałym z domieszką
    czerni... Czyż jest zestaw barw bardziej elegancki niż te dwa skrajne kolory?
    Wiosenno-letnie odcienie jej zieleni zawsze takie zwiewne jakby przezroczyste
    na tle horyzontu czy potem jesienne złote błyski jak smugi słońca powodują, że
    zawsze wzrok nasz spocznie na niej właśnie.
    No i zimowa skromność... Niby w ogólnej bieli ukryta jest cała, lecz gdy Matka
    Natura ma kaprys zrobić ze świata scenerię wprost z bajki i przyozdobi wszystko
    diamentami szadzi to właśnie ona brzoza staje się tym Kopciuszkiem i na tym
    białym balu wszystkie oczy zwrócone są na nią... Jest cudowna! Nic nie jest w
    stanie dorównać jej pięknem!
    No chyba, że...
    Starusieńka przydrożna sosna, która poskręcanymi przez los konarami i gałązkami
    osłonić próbuje przybitą do niej malutką kapliczkę...
    Ale jest to inne zgoła piękno...

    Najniższe ukłony!
    Zakochany chyba w brzozie? M.J.

    PS słowa te napisałem jakiś czas temu przy innej „okazji”... i celowo nie
    zmieniam ni jednej literki.
    Mam nadzieję że będzie mi to wybaczone...?
  • mkhj 23.05.03, 07:48
    Wiesz co?!
    Az mi się łzy zakręciły jak czytałam twój post. Ze wzruszenia (bo ja bardzo
    kocham brzozy). Choć oczu nie mam w mokrym miejscu, ale za to duszę taką
    jakąś "na wierzchu". Może to naiwnośc?? Może nawet niektórzy będą uważali, że
    głupota, ale ja już "tak mam".
    A jeśli chodzi o brzozy toż to przeciez sam urok i powab. Mam na działce 2 duże
    i namiętnie dosadzam (szczerze się przyznam - kradzione z lasu)następne.
    A że niektórym kojarzą się z Rosją?! Nic w tym złego, przecież właśnie Rosjanie
    potrafią tak pięknie opisywać "bieriozki" i mnie brzoza kojarzy się z tym co w
    Rosjanach najlepsze. Z ich słowiańską duszą.

    pozdr
    mkhj
  • ptasik 23.05.03, 08:01
    Zapisuję się do klubu brzozolubów, brzozopochlebców i brzozowielbicieli. Ja też
    sobie w ogrodzie posadziłam brzozy i na dodatek też ukradzione :-) tyle, że nie
    z lasu a z nieużytku za domem pryzniosłam i dosadzam, dosadzam dosadzam, ale
    niestety brzoza strasznie trudno się przyjmuje, a tej zimy nie wytrzymały 3
    młode.
    Inaczej z samosiejkami. Za moim domem właśnie samosiejki utworzyły prawdziwy
    brzozowy zagajnik.

    Potwierdzam - magiczne drzewo
    --
    Pozdrawiam wszystkich brzozolubów
    Katula
  • citisus 23.05.03, 14:19
    Piękna i powabna.
    Ale uwaga potrafi być strasznie zaborcza
    i wymagająca. Wyssie wszystko dookoła.
    Nie cierpi konkurentek. Żadna pobliżu nie
    będzie ładna i urodziwa.
    A jak ubranie zmienia lub zrzuca ozdoby na wiosnę
    to straszny bałagan zrobi.

    Taaa, kochajcie brzozy, ale.........
  • jerzy.wozniak 24.05.03, 15:41
    Witam na forum Gazety!
    Tak właściwie to nie jestem tym co szkiełko i oko, jak kiedyś pisałem. Owszem
    z jednej strony może tej prawej? Ale tak naprawdę od wielu lat magiczne
    zastosowanie roślin (ale nie w gazetowym tego słowa znaczeniu) mnie fascynuje.
    Od zawsze drzewa i rośliny były tak traktowane. Nawet jeśli służyły za pokarm
    były żywą integralną częścią przyrody. Mieszkały w nich różne moce, ani złe,
    ani dobre (jak to się powszechnie sądzi). Dziś nawet Discovery nie wspomina o
    roślinach - podstawie życia na ziemi. Ciągle tylko podobne filmy o słoniach i
    kotach. A o roślinach zero!
    Brzoza jest jednym z magicznych drzew – w całym tego słowa znaczeniu,
    możecie nie wierzyć, ale w pogodny wiosenny dzień spojrzyjcie na brzozowy
    zagajnik ( rozluźnijcie się i zapomnijcie o niezapłaconych rachunkach za
    komórkę) i co czujecie??? A widzicie magiczne!
    Może by tak watek o magii roślin!
    Pozdrowienia,
    Jerzy Woźniak
  • de_mi 25.05.03, 15:29
    Wysłuchuję w zachwycie co wieczór, a zdarza się, że i późną nocą, słowiczych
    treli...
    Jak opisać taki nastrój? Przez otwarte okno wpada do pokoju kołysząc firanką
    wiatr... Niesie zapach delikatny, niepowtarzalny: przekwitajacych bzów ale też
    rozkwitłych już akacji. I zieloną gorzkawą woń świeżych liści, które nie
    zdążyły jeszcze pokryć się kurzem lata...
    Niesie szum wysokich topoli rosnących obok i słodki, ale aż przeszywający głos
    słowika...
    I tu nastał koniec moich możliwości... Bo jak opisać ten śpiew?!
    Myślałam, że to niemożliwe, ale przypomniałam sobie wiersz M.Pawlikowskiej-
    Jasnorzewskiej i tu zachwyciłam się po raz wtóry! A jednak - możliwe!
    Pozwólcie, że zacytuję:

    Białe trawy z wiatrem płyną, dachy lśnią grynszpanem,
    słowik skryty w drzew obłokach wykwita pytaniem...

    - I pyta się srebrno-szklanie, nutą słodką, śmigłą,
    co łagodnie w niebo wnika kryształową igłą...

    I jeszcze się pyta szklanie, cicho i nieśmiało,
    a dżwięk spada srebrną, słabo wypuszczoną strzałą...

    I znowu się pyta jasno, a ostatnie słowo
    zatrzymuje się na niebie świecąc diamentowo...

    I znów jeszcze raz się pyta, a wyniosłość dźwięku
    jest jak sztylet samobójczy, podniesiony w ręku...

    I znów pyta się uparcie, wstrzymując łzy ptasie,
    kryje oczy mgłą zasnute w siwych piór atłasie...

    Białe trawy z wiatrem płyną, drzewa błyszczą śniedzią,
    - Bóg pytaniem urzeczony, zwleka z odpowiedzią...

    pozdrawiam - zachwycona podwójnie ... de_mi
  • ptasik 25.05.03, 19:52
    Fantastycznie, zrobiłaś to fantastycznie:-)
    Wiosenne trele słowików dobiegające do mnie z lasku od zmierzchu to jeden z tych zachwytów dla opisania, którego rzeczywiście brakuje słów. Ty za sprawą i z pomocą poetki zrobiłaś to fantastycznie, Przy czym dla mnie Twoja zasługa jest większa, ze względu na Twój własny opis niby tylko nastroju, a tak mimochodem prawie całego uroku tej pory roku, którą właśnie mamy. Świadomie nie piszę wiosny, bo przecież każdy jej tydzień bywa inny. Teraz jest ten o zapachu akacji.
    Pozdrawiam zachwycona potrójnie
    Zaraz idę słuchać słowików :-)
    (wczoraj jeszcze spiewały, bo przecież to już końcówka :-( niestety i znowuy trzeba będzie czekać cały rok)
    Katula
  • de_mi 26.05.03, 10:43
    " z pewną nieśmiałością" ;) umieściłam swój pierwszy post na tym forum, ale po takiej pierwszej recenzji, nabrałam odwagi. A uprzedzam , że zachwycam się często i "bele czym"...
    Dzięki za miłe słowa. I również pozdrawiam Ciebie oraz wszystkich w zachwyt wpadających :)
    de_mi
  • ptasik 26.05.03, 11:35
    Witam Cię więc tym bardziej serdecznie, życzę abyś zawsze się tu czuła tylko
    dobrze i bardzo dobrze.
    A co do zachywtów - toć to najpiękniejsze chwile, zachytów nam tutaj trzeba :-)
    a sądząc po jakości Twojego postu to nie tylko zachwyty z Twojej strony mamy
    zagwarantowane najwyższych lotów.
    Cieszę się, że jesteś i mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej
    --
    Pozdrawiam Katula
  • mjot1 26.05.03, 11:20
    Żyję na tym padole już latek parę, ale przy każdej okazji, gdy tylko usłyszę
    słowika wprowadza mnie w stan najwyższego zdumienia i zastanawia skąd w tak
    maluteńkim gardziołku bierze się taka potęga!?
    Taka niepozorna przecie ptaszyna skromniutka, szarutka, malutka i ten głos... i
    ten niesamowity repertuar...

    Ktoś niech się i czepia, że to są tylko powtarzane te same dźwięki, że kudy im
    do twórczości ludzkiej.
    Ale ja człek prosty po tysiąckroć przedkładam te właśnie koncerta ponad
    najwspanialsze dzieła ludzkie!

    Pieśń ta w jakiś magiczny sposób wkomponowuje się w każdy stan duszy
    ludzkiej... Zawarty jest w niej jakiś eliksir magiczny powodujący, że żal i
    nostalgia i złość i zawiść i wrogość łagodnieją jakoś, słabną, cichną, giną...
    a radość, życzliwość i miłość potęgowane wypływają wolniutko na plan pierwszy,
    jak mgła poranna niepostrzeżenie biorąc wszystko w swe panowanie i tłumiąc
    odczucia i uczucia złe czy przykre...
    To fakt! Słowo jest za ubogie by oddać choćby w malutkim przybliżeniu muzykę a
    już tę muzykę w szczególności!
    Bo to nie jest tylko muzyka to jest cała magia... te szelesty... te zapachy...
    te majowe wieczory zamieniające się w noc... te cienie i kontury drzew tworzące
    widowisko fantazji i bajki... jest wszystko.
    Zależy tylko od słuchacza i stanu jego ducha czy zechce doświadczyć tych
    doznań...
    Twierdzenie, że „muzyka łagodzi obyczaje” powstało niechybnie podczas pieśni
    słowiczej!

    Najniższe ukłony!
    Dzięki za słowo na taki właśnie temat...
    Szczerze zazdroszczący Wam tych koncertów M.J.
  • ptasik 26.05.03, 11:40
    A cóż to, a cóż to? :-)

    Czyżby pogoda dopisała ?;-)
    Czy też może znowu w swej przebiegłości masz wolne? ;-)

    Wiem, wiem, słowik - malutki, szary, niepozorny, swym nocnym spiewem każdego
    rozłoży na łopatki. Zgadzam się z Tobą - muzyka łagodzi obyczaje i basta :-)

    Zapraszam Cię wraz ze Zdecydowanie Lepszą Twą Połową na koncert słowiczy. Ino
    się spieszyć trzeba, bo to ostatnie momenty tego roku.

    Pozdrawiam równie zachwycona
    Katula
    PS. Jakby pogrzebał po starych wątkach to Wam też jest czego zazdrościć,
    chociażby tego orła przedniego. O świetlikach nie wspomnę :-)
  • mjot1 26.05.03, 19:25
    Tak właśnie było!
    Pomyślałem sobie „a dlaczegóżby nie wziąć sobie urlopu wypoczynkowego z
    okazji „Dnia Matki”?
    Jak pomyślałem tak też i uczyniłem.
    Przebiegłość moja polegała na tym, że działając z zaskoczenia byłem już na
    urlopie zanim ktokolwiek się zorientował. Nawet ja! J

    Zasiadłem na swojej polance i oddałem się błogiej czynności „nicnierobienia”...
    Wdychałem zapach świeżutko ściętej trawy (przeze mnie) i słodziutki aromat
    kwitnacych „akacji” słodki aż do przesady...
    Spoglądałem na soczystą zieleń ba! „tęczę” zieleni i kwitnące za płotem
    czeremchy (hamerykańskie) posadzone tam jako zapora ogniowa.
    Siedziałem tak sobie, wdychałem, spoglądałem, słuchałem... i bezwiednie kilka
    razy wydarło mi się z trzewi: „qrcze ależ jest pięknie”!
    Ech dla takich chwil chce się żyć!
    Furda troski i zmartwienia!
    Przecie życie składa się z chwil... Przecie życie to chwila! Nie przegapmy jej!
    Zatrzymajmy się w tym pędzie do nikąd! Przysiądźmy, choć na tę króciutką
    chwilkę... Warto!
    Warto pozwolić by choć raz gęba sama rozwarła się nam bezwiednie w niemym
    zachwycie...

    Najniższe ukłony!
    Wyruszający jutro ze szczerą niechęcią do pracy... M.J.
  • piasia 27.05.03, 08:54
    Nie piszcie tak pięknie!
    Bo mnie z pracy wyrzucą jak będę szlochać przed monitorem!!!! ;)))))


    E - MI - chylę przed Tobą czoła! Witaj w gronie zachwyconych!

    Wciąż nie tracę nadziei, że kiedś uda się zorganizować nasze spotkanie. Ja
    dysponuję najlepszą bazą - mam duuuuży ogród, położony w centralnej Polscve,
    więc wszyscy będą mieli do mnie równie blisko ;)


    A teraz znikam na parę dni, jadę zanurkować w mój ogród - potężne źródło
    zachwytów.

    Bo Tupaś przychodzi nocą po orzechy, które mu wykładamy w jego budce.

    Bo kosięta już (nie wiadomo kiedy) opuściły gniazdo na ganku.

    bo każda roślinka...
    i każdy ptaszek....

    a resztę dośpiewajcie sobie sami ;)
    Pa!
  • ptasik 27.05.03, 09:02
    Pi Ty !!!
    Jak to masz wolne ? Już dzisiaj?
    Żeby nie to, że ja każdego popołudnia mogę zanurkować w swój ogród ze złości by
    mnie skręciło :-)))
    --
    Miłego, owocnego nurkowania i kuuuuuuuuuuuuuupy (bez podtekstów słowo :-)
    wrażeń i zachwytów ze świetlikami włącznie
    Katula
  • de_mi 27.05.03, 22:16
    Witam :)

    tych zachwycających się sporadycznie i tych, którzy wiosną wpadają w prawdziwy
    trans, a wybudza ich dopiero hurgot pierwszych kombajnów...

    Jak już ustaliliśmy w tym wątku NIEPODWAZALNIE, cowieczorna terapia
    relaksacyjną muzyką słowiczą, która płynie zza okna czy też dobiega z
    pobliskiego lasku, łagodzi obyczaje... Ale czy tylko obyczaje? I czy tylko
    słowicze pienia mają tę moc?

    Gdy zdarza się, że nieszczęścia nie chodzą już parami, lecz ciągną całym, nie
    dającym się oswoić stadem, wtedy dobrze jest usiąść o zmierzchu na ławce w
    ogrodzie i patrzeć jak olejny "lanszfcik" malowany za dnia jaskrawą paletą
    barw, wieczór zamienia kilkoma dotknięciami miękkiego pędzla w stonowaną
    akwarelę...

    I dobrze jest wtedy posłuchać jak dwa stowarzyszone chóry: Zab z Sadzawki
    i Zab z Pobliskiego Stawu dają koncert nad koncertami...
    Ten jednoczesny rechot i kumkanie zlewa się w tęskne mumurando i niesie się po
    łąkach jak ukraińska dumka...

    Co chwilę jednak jakiś Kermit-solista wydaje z siebie skrzek tak donośny, że
    sadzawka z wrażenia zamiera w ciszy...by po chwili znów pulsować. Tym razem w
    rytmie techno ... :) Bo i stroboskop zza chmury już błyska...

    Spłoszone i rozpierzchłe smutki wracają, ale łagodniejsze jakieś...

    A wtedy...
    dobrze mieć na kolanach kota, który przed chwilą jak duch bezszelestnie badał
    tajemnice ogrodu, a teraz strzyże uchem w stronę krzaków bzu i obojętny na
    żabi chór, patrzy w ciemność...

    Pozdrawiam, De_mi .
  • ptasik 28.05.03, 08:22
    Witam
    I oto po przeczytaniu postu De_mi mam klasyczne objawy wpadnięcia w zachwyt i
    będę musiała czekać aż mi przejdzie już chyba nie tylko do pierwszych
    kombajnów, ale do żniw w toku :-)

    De_mi jak Ty wspaniale, fenomenalnie opowiadasz
    Jestem pod wrażeniem !
    Bardzo się cieszę, że tu do nas trafiłaś i zostań, zostań proszę i opowiadaj,
    opowiadaj, opowiadaj....

    Jak dobrze, że mnie natchnęło, żeby sprowokować temat zachwytów
    Jak już przygaśnie to sobie wydrukuję wszystkie Wasze wypowiedzi, żeby mieć pod
    ręką i koić Waszymi opowieściami stada smutków, trosk i niepokojów.

    Dziekuję tedy wszystkim i ciągle proszę o jeszcze

    --
    Pozdrawiam prawdziwie zachwycona i jakaś taka spokojniejsza i szczęśliwsza od
    rana
    Katula
  • mjot1 28.05.03, 20:42
    kosa flet świtaniem...
    zmierzchem słowicze trele...
    nocne żab granie...
    jeszcze tylko do tego dodać cykady (te nasze rodzime) i byłby komplet chyba?

    De_mi chylę czoła!
    Szczerze i radośnie cieszę się, że w tym ogródeczku zakiełkowało takie ziółko J

    Najniższe ukłony!
    Jak na wątek przystało zachwycony M.J.

    PS Ech żebyż jeszcze powrócił niezapomniany Stary Zgred...
  • de_mi 29.05.03, 07:05
    Dzięki za tyle miłych i zupełnie niezasłużonych słów...
    Miałam się co prawda wstępnie obrazić za to "ziółko", ale ponoć lubicie
    wszelkie chabazie? ;-)

    Pozdrawiam.
    De_mi.

  • ptasik 29.05.03, 08:15
    Nooooooooooo, my bardzo lubimy wszelkie chabazie, bo oprócz tego, że jesteśmy
    notorycznie zachwyceni to jeszcze na dodatek totalnie zakręceni, a naszym
    symbolem jest kwitnący mniszek :-)
    --
    Pozdrawiam serdecznie
    Katula

    PS. Też chciałabym aby Stary Zgred wrócił :-(
  • ptasik 29.05.03, 08:31
    a śpiew skowronków ...
    a skrzek srok :-)
    a powitania dzięcioła czarnego, rano jak dzielnie maszeruję na przystanek aby
    udać się do ukochanej pracy ;-) siedział na czubku wielkiego dęba i powitał się
    ze mną tak, jakby się bardzo cieszył ze spotkania
    a terczenie derkaczy wieczoremna łące...
    a bzyczenie pszczół zbierających nektar...
    a .....

    Możnaby rzec - otwieramy listę zachwytów akustycznych :-)

    A zważywszy na moje drewniane ucho w moim przypadku wszystkie te spostrzeżenia
    są bardzo cenne :-)
    --
    Pozdrawiam seredecznie
    Katula
  • mjot1 29.05.03, 17:56
  • migreniasta 14.04.13, 19:37
    urokliwie napisane................
    --
    Starannie unikam "kropek"
  • danam 29.05.03, 17:54
    Ledwo słoneczko wychyli z za lasu promyk światła, a już wśród drzew i krzewów
    słychać różne trele, dzwonienie, ćwierkanie, gwizdanie itp. Całą tą kompozycję,
    bez cienia fałszu wykonuje ptasia „brać”.
    Do tego chóru dołącza się brzęk owadów „buszujących” wśród kwiatów akacji.
    Między perełkami rosy pokrywającymi trawę pan kos mozolnie wyciąga
    dżdżowniczkę, a pani dzięciołowa pracowicie zbiera mrówki z pni naszych
    wisienek.
    Całość spowita jest zapachem kwiecia akacji i czeremchy.
    Pomiędzy zielonymi liśćmi czereśni wiszą kolorowe owoce, przyciągając i nas i
    nasze ptaszęta.
    Nic tylko siedzieć, słuchać, wąchać i podjadać.
    Pozdrawiam Danuta.
  • all2 29.05.03, 23:49
    A ja jestem zachwycona tym, że jutro znowu pojadę na moją działkę, a tam już
    jaśmin zbiera siły do kwitnienia... w zeszłym tygodniu kwitły robinie czyli
    akacje - cały zagajnik i jeszcze pół podwórza! A zapach! Chyba przestanę tępić
    te siewki... :)
    Pełny zachwyt będzie za jakiś czas, gdy dojdziemy z naszym ogrodem do stanu
    rejowskiego - pszczółka nektar zbiera, truskawka się czerwieni, lipa pachnie,
    dziewka kaczkę skubie... ;)
  • antares777 31.05.03, 02:59
    No i stało się!

    Gdzie diabeł nie może...

    Napisała do mnie Katula na GG. I to był pierwszy powód do zachwytu!

    Zajrzałem tutaj. I to jest drugi zachwyt!

    Z pierwszego zachwytu tłumaczył sie nie bedę i juszszszsz - taki ze mnie cham.
    Na usprawiedliwienie posyłam jej mój szeroki usmiech i ogromny bukiet polnych
    kwiatów :))))

    A ten drugi zachwyt - jakżeż nie zachwycić się Waszymi zachwytami? To ne je
    możne, Pane Havranku!

    Dodam jeszcze zachwyt trzeci. Nad PanaMjotową hipokryzją!
    I to ma być człek, który chełpił się swoim największym w świecie lenistwem?
    On to - czy nie on? Spod czyich palców spłynęły te znaki? Zadziwiające!!!

    A z innych zachwytów:
    - zachwycam się robinią, którą cztery lata temu kurduplem wsadziłem pod oknem,
    a teraz stojąc na piętrze zadzieram głowę, aby ogarnąć ją całą, obsypaną białym
    kwieciem,
    - zachwycam się jarzębiną, którą wsadziłem dwa lata temu, wyglądającą jak patyk
    do szturmówki, a teraz już przekwitła i zapewne spodziewać się będzie
    pierwszych korali,
    - zachwycam się dębczakiem, który staje się coraz bardziej barczysty, męski i
    zadziorny i ukradkiem zezuje w stronę
    - brzóz - jakżeż pięknych a powłóczystych, też temi rencyma świśniętych z
    jakiegoś hasioka i którym wcale nie jest nie w smak towarzystwo
    - olszy czarnej, dumnie prącej ku niebu i olewającej roszumiane towarzystwo.
    I zachwycam się, że na liściach kasztanowca, o który robiłem tyle rabanu, nie
    ma ani jednej rdzawej plamy (i oby nie było).

    I mam powód, aby zachwycać się przebiegłością Pana na obłokach, który w
    odpowiednim momencie zesłał na mojego zięcia ważny telefon, a dzięki temu
    ocalały resztki mniszków i stokrotek niechybnie zagrożonych przez Mniszka-
    zbójcę. Szkoda, że nie wcześniej :(
    A dzieki temu mogę jeszcze pobrodzić po trawie po kolana i usłyszeć spod stóp
    chrzęst babek i mniszków.

    A inne zachwyty? Jakoś nie mam ich wiele.
    Ale chyba warto wspomnieć o jednym: dzięki internetowi poznałem wielu wielkich
    i wspaniałych ludzi, a nawet zdarzyło nam się parę godzin temu spotkać na żywo
    w centrum Katowic i pogawędzić. Wyobraźcie sobie: pięciu facetów, z których
    najmłodszy mógłby śmiało być wnuczkiem najstarszego, którzy nigdy przedtem się
    nie widzieli, spotkali się jakby nigdy nic, podali sobie po grabie i zaczęli do
    siebie gadać tak, jakby chodzili do jednej klasy i dopiero wczoraj się
    rozstali. Prosto, bezpośrednio, bez ą i ę . Dla mnie to jest zachwycające!
    Szkoda, że nie byli z tego forum :(

    Pomachiwajki dla wszystkich :)))

    Wasz marnotrawny Stary zgred

    P.S. Panie Jerzy: jako technokrata składam gorący protest! Temu nie są winni
    technokraci lecz informatycy. To najtępszy naród pod słońcem.
  • ptasik 31.05.03, 11:30
  • piasia 02.06.03, 09:39
    AAAAAAAAA!!!!!

    Zgred się odezwał!!!!! Luuuuuudzieeeeee!!!!!

    No to teraz moja kolej - słuchajcie Wszyscy Którzy Macie Ochotę!

    SPOTKAJMY SIĘ! Miejsce akcji - okolice wsi Koziegłowy w województwie śląskim,
    tuż przy trasie DK1. Czas akcji wstępnie - początek lipca.

    Pomyślcie i odpowiedzcie. Albo tu, albo na priva - pi.asia@poczta.fm

  • ptasik 03.06.03, 09:56
    Majowy, ciepły wieczór...
    Wychodzę przed dom...
    Na zachodzie czerwona łuna zachodzącego słońca magicznie podświetla kontury
    drzew i dachów domów we wsi...
    Na niebie powolutku zapalają się światełka gwiazd...
    Pachnie, jest to zapach wiatru wymieszany z zapachem przekwitających już
    akacji, kwitnących w pełni czarnych bzów i wielu innychn chabezi...
    No i ta melodia wieczorna - z lasku dochodzi śpiew słowików, jeszcze...z łąk i
    pól cykady świerszczy, a z oczka wmoim ogrodzie kumkanie żab... Całość
    uzupełniają poruszane delikatnei przez wiatr szeleszczące liście...
    Czy trzeba coś dodać?
    Katula
  • de_mi 04.06.03, 22:09
    Nadchodzi czerwiec pachnący truskawkami :)

    Natomiast maj zawsze kojarzy mi się z jednym: z zapachem konwalii.

    Wiem, ze nie będę oryginalna, jeśli napiszę, że to moje ulubione kwiaty...:)
    Już wczesną wiosną, kiedy widzę zielone szpikulce pod krzakiem forsycji,
    zaczynam się cieszyć, bo wiem, że wkrótce zobaczę w tym miejscu seledynowe
    trąbki, a potem...smukłe zielone dłonie ukrywające w swym wnętrzu prawdziwy
    skarb: drobne białe perełki nanizane na szmaragdową nić :))

    Znam miejsce na obrzeżach lasu, gdzie w maju kwitną konwaliowe łąki. Delikatne
    piękno i dzika woń tych leśnych konwalii zauroczyły mnie już wtedy, gdy byłam
    w wieku Ani z Zielonego Wzgórza i taka egzaltacja była wówczas na miejscu.
    Z czasem ponoć się z tego wyrasta. Mijają jednak kolejne maje, a mój zachwyt na
    widok tych niepozornych kwiatów wciąż trwa...

    Wydaje mi się to zastanawiające, bo nie mam nic przeciwko żywym barwom. I
    dlatego moje ostróżki w kilku odcieniach błękitu będą w tym roku brodzić wśród
    żółtych i pomarańczowych nagietek :))

    A jednak białe kwiaty mają w sobie jakiś dziwny urok. Może to przez te
    podświadome skojarzenia? Biel przecież jest symbolem czystości i delikatności.
    Jest też syntezą wszystkich barw. Niektórym, jak np. ks. Twardowskiemu kojarzą
    się jeszcze z czymś innym:

    Zło jest romantyczne, a dobro zwyczajne
    dobro wciąż na ostatku, bo zło jest ciekawe
    a przecież białych kwiatów najwięcej na świecie
    dopiero po nich żółte, a po nich czerwone...

    A co powiecie na wyjęte ze strof wierszy fragmenty, które
    same w sobie brzmią jakoś magicznie:

    - "balet białych powojów z czasów Degasa" M.Pawlikowskiej

    - "lunatyczny kochanek z białą chryzantemą"- K.I.Gałczyńskiego

    - "biała róża pożegnania"- K.Iłłakowiczównej

    - "tarnina biała kłębi się, puszy i pieni" B.Obertyńskiej

    - "akacja, która kwiaty białymi na białe klawisze
    otworzonego padła fortepianu" C.K. Norwida

    Zachwycało się wielu, więc najwyraźniej siedzi jakaś magiczna siła w tych
    pąkach białych róż, nenufarach, czy wreszcie tak niedawno przekwitłych drzewach
    wiśni czy jabłoni...

    Pozdrawiam i pozostaję w zachwycie :))

    De_mi


  • ptasik 05.06.03, 08:27
    Qrcze, jak Ty to robisz?
    Jestem coraz bardziej zachwycona Twoimi postami
    Są jak te truskawki czerwcowe - pachnące, soczyste, słodziutkie :-)
    --
    Katula z rozdziawioną w zachwycie gebą :-)
  • de_mi 05.06.03, 22:08
    Jak truskawki, powiadasz ?

    A więc SMACZNEGO :)

    Dziś truskawki kupiłam na straganie, ale już w sobotę będę je zbierać w
    ogrodzie na grządce :))

    Ciekawam też, co mi tam w moim ogródeczku oprócz chwastów wyrosło?

    No i mam nadzieję, ze ten upał zelżeje... Najlepsza byłaby burza, a po niej
    tęęęcza :)

    Pozdrawiam.
    De_mi
  • mjot1 06.06.03, 20:23
    Tak biel to królowa barw!
    A tęcza? Toż to biel właśnie rozłożona na czynniki pierwszeJ
    Czy poczuliście kiedy zapach tęczy? Ona naprawdę pachnie!

    Biel to esencja barw. Biel to wszystkie barwy świata w jednym.
    Więc czym jest czerń?
    Nie ma kwiatów czarnych. A szkoda... Te wszystkie sztuczne namiastki
    te „kolorowanki” zwane na wyrost czarnymi to obraza majestatu czerni!
    Czerń jest naprawdę piękna! Czym byłaby biel bez czerni? Czy ktoś wówczas
    dostrzegłby biel?
    A dość, bo sam się zaplączę!

    De-mi Pysznych truskawek!
    Mnie jednak czerwiec zawsze kojarzył się z zapachem siana.
    Ten przytłaczający, „ciężki” jak miód zapach siana... Człek wdychając łaknie
    jeszcze!
    Zapach siana odurza jak narkotyk!

    Najniższe ukłony!
    Z lubością zasysający aromaty z łąk... M.J.
  • de_mi 11.06.03, 22:02
    Tylko tyle białości,
    co w tym kwiecie.
    Reszta - żeby powiedzieć najprościej
    - śmiecie.
    Płatki drobniusieńkie , zębate:
    światłość nad nimi lata...
    A ja schodziłam pół świata,
    przekochałam, prześniłam siebie
    tylko po to, żeby w tej kolebie,
    śród ździebełek na pochyłości,
    znaleźć tyle białości,
    co w tym kwiecie...

    Pozdrawiam, i... nie podpisuję sie pod powyższymi słowami. Jeszcze nie.
    Demi.



  • ptasik 12.06.03, 09:05
    bo to było tak: człapiąc sobie niczym Mjot do pracy na autobus rano gały
    wybałuszyłam, gębę rozdziawiłam w zachwycie...
    ale w zachwycie nad kolorami przydrożnej łączki...
    próbowałam zliczyć na ile przeróżnych kolorów kwitna polne chabezie i po 10 się
    pogubiłam ;-)
    a żeby się troszkę usprawiedliwić nadmieniam, że odcienek to nie zbyt długi
    niespełna 200 m
    Czego tam nie było?
    - różowe delikatne kwiatki powoji
    - chabrowe chabry
    - makowe maki
    - wrzosowe czosnaczki
    - biała, kremowa i żółta przytulia, albo przytulica
    - białe lepnice
    - zółte rozchodniki
    - biało różowe polne róże
    - rumiany i inne stokroty
    - takie niebieskie z kwiatkami jak niezapominajki, ale jasnymi wpadającymi w
    siwe, kłującymi listkami
    - białe z delikatnymi kremowymi środkami jaśminowce
    - takie żółte, dosyć wysokie, podobne do cebulicy, delikatne i szlachetne, na
    łodygach jak trawa, ale pojęcia ie mam jak toto się nazywa
    - i te, no żółte...... no jaskry
    - całość uzupełniała cała gama zieleni - zieleni kwitnących traw, zieleni żyta,
    zieleni liści..........

    I tak z gębą rozdziawioną doszłam na przystanek, po drodze zza drzew jeszcze
    podglądając ptaki...

    Katula, ciągle zachwycona
    PS. Za poprzekręcane nazwy przepraszam
  • de_mi 12.06.03, 22:05
    Katula, po Twoim poście zrobiło się wreszcie kolorowo :-)

    A do mnie dotarło właśnie, dlaczego ostatnio tak uparcie zachwycam się bielą.
    Już wiem! To nie tylko piękno białych kwiatów...
    Przyznaję, ze po ostatniej fali upałów, marzy mi się biel śnieżna :))

    Tak! Właśnie Tak! Chłodna, skrząca się diamencikami i skrzypiąca pod stopami
    biel !
    A co!? Pomarzyć sobie nie wolno!?

    Nawet jeśli przy tym narażę się zachwyconym wiosną?
    Ale czy to jeszcze wiosna, skoro od tygodnia kwitną pachnące miodem, napełnione
    brzękiem pszczół lipy?

    Ostatni weekend spędziłam w podróży zamiast w ogrodzie, niestety :(
    Jednak wygodne fotele i klimatyzacja sprawiły, że przez kilka godzin mogłam z
    przyjemnym nastawieniem do świata za oknem obserwować, jak powoli gaśnie
    dzień...

    Promienie zachodzącego słońca zamieniały płaskie połacie niekoszonych jeszcze
    łąk,łany zbóż i pola w malownicze tarasy. Polne dróżki i każdy najmniejszy
    uskok terenu podkreślone cieniem, sprawiały, że ten świetlisty obraz, dodatkowo
    nabierał głębi.

    Widziałam jak w w ciepłym blasku zachodu różowieje kora brzóz, a pnie wysokich
    sosen zaczynają wręcz płonąć!
    Swiatło znad horyzontu łagodnie przesiewa się przez liście drzew i źdźbła traw
    zamieniając ich ciemno-zielony kolor na zielono-złoty ( mój ulubiony:)
    Przenikając przez gałęzie oświetla też niewidoczne dotąd warstwy liści i
    dociera do pni drzew wyłaniając je z cienia...

    I oto zamiast ładnych i owszem drzewek widzę przepiękne drzewa w złotej
    koronie!

    Tu oszczędzę Wam cytowania wiersza:

    " O, cóż jest piękniejszego niż wysokie drzewa
    w brązie zachodu kute wieczornym promieniem..."

    ...bo jest za długi :))

    Na ten widok oczywiście na przemian wzdychałam i zachwycałam się, zupełnie
    szczęśliwa, jako że spektakl ten, oglądałam bezpłatnie :-)

    A słońce? Słońce tymczasem zniknęło za horyzontem...
    I tylko zza lasu lśnił jeszcze, przez czas jakiś , niepokojący blask łuny.
    Ale i on powoli gasł...

    Dobrej nocy, Zachwyceni !
    Pozdrawiam :)
    Demi.
  • piasia 13.06.03, 10:18
    de_mi napisała:
    > Tu oszczędzę Wam cytowania wiersza:
    >
    > " O, cóż jest piękniejszego niż wysokie drzewa
    > w brązie zachodu kute wieczornym promieniem..."
    >
    > ...bo jest za długi :))

    Ale trzeba dodać ciąg dalszy!

    "nad wodą, co się pawich barw blaskiem rozlewa
    pogłębiona odbitych konarów sklepieniem.

    Zapach ziemi, zielony w cieniu, złoty w słońcu
    w bezwietrzu sennym ledwo miesza się, kołysze
    kiedy koniki polne w sierpniowym gorącu
    tysiącem srebrnych nożyc szybko strzygą ciszę..."

    Dalej nie pamiętam :(
    Dla mnie mistrzostwo świata i w dodatku straszny hak dla ludzi z kiepską
    dykcją. Spróbujcie powiedzieć WYRAŹNIE ostatni wers.

    Mnie dzisiaj zachwyciły głuche pomruki o 3 nad ranem - burza była! I deszcz! a
    potem mokre psie łapy w przedpokoju, i praiwe było słychać jak wysuszone
    rośliny piją duszkiem błogosławiony napój...
  • dorkasz1 13.06.03, 22:30
    Czas, gdy pachnie maciejka nieodparcie kojarzy mi się z początkiem wakacji.
    Teraz już tylko z wakacjami moich dzieci, ale miło jest powspominać te czasy,
    gdy się miało 2 miesiące wolnego.
    Wróciłam z działki, gdzie wieczorem odbywa się prawdziwa orgia zapachów. Idąc
    powoli i leniwie (wszak dzisiaj piątek jest!) przed nosem przesuwały mi się
    pasma zapachów - słodki maciejkowy, gorzki nagietkowy przeplatany znów
    różanym. A tak swoją drogą, to dlaczego róże jednak najintensywniej pachną
    wczesnym porankiem? Wie ktoś? Kiedyś czytałam jakąś teorię na ten temat, ale
    nic nie pamietam :(((
    Na moim balkonie zapach maciejki miesza się z wonią werbeny i lawendy.
    Tak, mój dzisiejszy zachwyt to zapachy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.