kret!!!!!!!!!!! Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • zniszczył mi trawnik .próbowalem swiecy dymnej elektro odstraszacza i wode
    lałem do nory i nic,jak kopał tak kopie.co radzicie?tylko nie kazcie mi
    pilnowac o 5 rano bo to tez za mna
  • Są dwa sposoby-wlać parę metrów sześciennych wody dość mocnym
    strumieniem, albo wiaderko, ale w momencie kiedy kopie.
    Pierwsza metoda bez gwarancji skuteczności.
  • Kup pułapkę. To taka rurka z klapkami na końcach za ok. 15 zł. Mam
    od tygodnia i już złapałam 3 krety. Wodę lałam przez całe lato i
    tylko zniszczyłam trawnik, bo się korytarze pozapadały i zrobiło się
    bagno.
  • lizzie74 napisała:

    > Kup pułapkę.

    Potwierdzam, ta pułapka jest bardzo skuteczna. Jak nie miałam koteczki, to też
    stosowałam tę pułapkę. Trzeba w miarę często sprawdzać jej zawartość, żeby
    zdążyć przed zawałem, na który kret może zejść i wynieść żywe stworzenie w
    odległe miejsce. Zawsze tak robiłam, bo żal mi było zwierzątka. Niestety, trupki
    też zdarzały się czasami :( Od kilku lat łapaniem kretów zajmuje się Mrunia.
    Przy niej żaden gryzoń nie ma prawa bytu w ogrodzie :) Może też spraw sobie
    kota, a najlepiej przygarnij bezdomnego :)
  • Kotów (dzikich czyli na pewno polujących) nawiedzających codziennie
    mój ogród jest dostatek.
    Kretów też.
    Niestety.
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.

  • Wydaje mi się że jedynym skutecznym sposobem pozbycia się kreta ( a właściwie
    usypanych przez niego kopczyków) jest zakup w sklepach ogrodniczych pułapek w
    postaci ok.25-30cm. rurek plastikowych które mają z obu stron klapki pozwalające
    na wejście do rurki kreta bez możliwości wyjścia. Takie pułapki kosztują w
    granicach 10-15 zł. Rurkę instaluje się w korytarz biegnący pod ziemią (
    najlepiej go poszukać pomiędzy jednym a drugim kopczykiem. Należy wyciąć warstwę
    ziemi o szerokości kilkunastu centymetrów i długości takiej jak długa jest rurka
    i dokopać się do korytarza (dziury o sr. ok 5 cm) którym kret patroluje swój
    teren co 2-5 godz. Głębokość tych korytarzy pod ziemią jest różna, od kilku
    centymetrów do 20-25 cm . Rurkę należy wstawić dokładnie tak by tworzyła
    przedłużenie korytarza pod ziemią, należy zwrócić uwagę by dokładne oczyścić z
    grudek ziemi odkryty korytarz w którym przemieszcza się kret zarówno z jednej
    jak i z drugiej strony pułapki by nie spowodować że pozostawione w korytarzu
    grudki ziemi zablokowały by zapadkę w pułapce i umożliwiły kretu wycofanie się
    z pułapki.Jeżeli chcesz by kret dalej cieszył się życiem często trzeba
    kontrolować pułapki i wypuszczać go z dala od twojego ogrodu.sprawdzając pułapkę
    należy wyjąć ją z ziemi ostożnie uchylić zapadkę i jeżeli jest pusta to ponownie
    włożyć jako przedłużenie korytarza zachowując drożność otworu( W skepach można
    kupić również takie pułapki z "chorągiewką" sygnalizującą że w pułapce jest kret
    lub nornica). Z własnej praktyki wiem że korytarzem porusza się nie tylko jeden
    kret ale cała rodzina i w jednym miejscu złapałem nawet 5 kretów. nie należy się
    śpieszyć ze zmianą miejca pułapki, gdyż jeżeli złapiesz jednego kreta ,
    pozostali z rodziny szukając go mogą ci narobić sporego przekopania ogródka. W
    ciągu roku mając 4 pułapki na obszarze ok.30 arow łapię po
    kilkanaście-kilkadziesiąt kretów.Jest to syzyfowa praca gdyż życie nie znosi
    próżni i w miejsce wolne po jednej rodzinie wprowadza się druga. Mogę jedno
    stwierdzić, krety też nauczyły się współżyc ze mną gdyż np sadząć drzewka lub
    krzewy na trawniku po wykopaniu dołu często natrafiam na korytarze kretów na
    głebokości 20-30 cm. lecz tworzenie przez nich kopców jest sporadyczne i
    każdorazowo kończy się założeniem pułapki. Powodzenia w walce z kretami i życzę
    wytrwałości gdyż piękny trawnik jest wystarczającą nagrodą. tadeusz48
  • dzieki za porady.sprobuje pułapke.pozdrawiam
  • ja mam w ogrodzie tak podla gliniasta ziemie, ze nawet kretom nie
    chce sie w takich warunkach pracowac. Czyli: nie ma zlego...
    --
    ^°^°^°^°^°^°^°^°^°^°^°
  • może sprzedać działkę?
    --
    System lojalnościowy
  • A ja już nie wiem co mam robić.Nie próbowałam pułapek bo nie wiem gdzie bym
    mogła je potem wypuścić-sąsiadom???Mam dużo gruzu,mam dużo gliny,mam różne
    poziomy,namęczyliśmy się aby coś rosło na tej naszej ziemi i chyba
    przedobrzyliśmy-kretów ci u nas dostatek-nawet jak jakiś zbłądzi do sąsiadów to
    zaraz wraca "do domu".Gdzieś tam w internecie wyczytałam o częstowaniu kretów
    śledziami-tylko nie doczytałam czy muszą być świeże,czy mogą być solone.Już nie
    mam siły na nierówną walkę ,chyba pozwolę im jeszcze pomieszkać,może się im
    znudzi u mnie i same sie wyprowadzą?
  • ja też polecam wyżej wspomniane łapki. To jedyny sposób, po kilku
    latach nieustannej walki w tym roku trawnik wygląda "jako - tako".
    Nie zrażaj się gdy pierwsze kilka-kilkanaście razy będzie nieudane -
    najczęsciej łapka zostaje zapchana ziemią - dojdziesz dowprawy i w
    końcu się uda.
  • Nie ma innej skutecznej metody. Trudno obstawić sobie trawnik kijami z puszkami, brzęczykami, wiatrakami, czy też rozkopywać go samemu w celu założenia pułapki i usuwania załapanych kretów. Od 11 lat pielęgnuję swój trawnik, a od 4 lat mam spokój z kretami. W Niemczech można kupić małe tabletki wydzielające trujący gaz (dziwnie się kojarzy, prawda?) Niestety opakowanie się starło i nie mogę podać nazwy, ale jest to wielkości mniej więcej pół litra, srebrne ze znakami ostrzegającymi. Kosztuje koło 100 Euro, ale starcza na 3 lata przy 350m2 trawnika. Gdy pojawiały się krety wlałem do korytarzy trochę wody z konewki i wrzucam 5-6 tabletek do każdego otworu. Zasypuję ziemią i to by było na tyle. Przez kilka miesięcy spokój. Ten środek działa dość długo i jest diablo skuteczny. Kret już raczej nie wychodzi, zdarzyło się, że pojedyncze wyszły zdychać na powierzchni. Nowe krety przez długi czas omijają te komory gazowe i robią pole golfowe u sąsiada. Kiedyś próbowałem też karbid, ale to nie to samo. Tabletki działają długo i są łatwe w użyciu.
  • Radzę polubić.
  • leda16 napisała:

    > Radzę polubić.

    A jak smakują?
  • A) - zrezygnować z trawników. Te uzależniające od
    koszenia ZNIEWALACZE ludzi. Kwietniki, skalniaki itp.
    gazoniki nie czynią z człeka niewolnika;
    albo:
    B) - nie wyganiać kotów, łapiących i ptaki (niestety),
    i gryzonie [swemu tłumaczyłem kilka razy: nie znoś mi
    na próg ryjówek - są chronione! Nie posłuchał bydlątko
    me kochane]. Kretów: ZERO, a nornice są - u sąsiadki,
    tej co mego kota, i jego następców ze swych włości
    pogania;
    albo:
    C) - KUPIĆ bezbateryjne BRZĘCZYKI wkłuwane w ziemię.
    są i bateryjne, ale te, o których klawiaturuję mają
    opcję pobrzękiwania co kilka minut, nie stale. To pono
    bardziej skuteczne na te naturalnie znerwicowane krety.
    .
    Mam taki, sąsiadom kupiłem też. Ładują swe akumula-
    torki światłem słonecznym. Zostawiłem taki na mych
    ogródkowych włościach, jak z kotem wyjechaliśmy do
    rodziny łońskiego roku jesienią. Przyjechałem potem na
    wykopki - ma połać ogródka nienaruszona - sąsiedzi
    wściekli na swe ponornicowe szkody. U mnie kretów ZERO.
    .
    PS. Tragedia! - tego roku mój SOLARNY BRZĘCZYK zepsuł
    był się (te zakupione sąsiadom przeze mnie oczywista
    NIE zepsuły się).
    PS.2. Cudownie - ma kotka wyczyściła me piwnice i
    ogródkowe włości z gryzoni i...nudzi się.
  • Zgadzam się z Tobą:

    Ad.A Co za efekt, jak kret zryje trawnik, zero przeżyć.Należy zrobić
    mu skalniak,posadzić same rarytasy, roślinki kupowane za granicą,
    najbliżej po ciekawostki do Czech.Jak zmiesza z ziemią wszystkie
    piękne lewizje, ramondie, naradki, dionisie czy co tam może rosnąć,
    efekt gwarantowany,włącznie z zawałem.
    Ad.B Kretów koty nie jedzą, nie robią z nich futer, jak złapią to
    tylko przypadkowo, dla zabawy.W krecich tunelach mieszkają nornice,
    też raczej nie jadalne, duża nornica może zastanawiać się, jak kot
    smakuje.
    Ad.C Brzęczyk który wkopałem na grządce, spowodował,że zeszły się
    wszystkie krety z okolicy, zobaczyć jaki dureń wydał blisko stówę.
    Grządka została zryta najdokładniej ze wszystkich, tak długo krety
    ryły, aż baterie zdechły.
    Dobrze zrobiłeś, taki brzęczyk zakopuje się u sąsiada.

  • Witajcie.
    Po 5 latach na moją działeczkę zawitał pierwszy kret.Początkowo myślałem,że
    wszedł i wyjdzie skąd przyszedł.Ale okazało się ,że nie.Przesuwał się caraz
    dalej.Nie wytrzymałem.Kupiłem plastikową łapkę i się w nią złapał.Znowu
    zapanowała sielanka.Widać był tylko jeden .Ale ulga.Do tej pory nie wiedziałem
    jak to moze denerwować.
    Powodzenia w łapaniu.Pozdrawiam.
  • - po pierwsze dżwięk jest wkurzający nie tylko dla kretów :-)
    - po drugie - działa okresowo tj. przez jakis czas (tak do ok.
    tygodnia) spokój, potem widac kret przywyka do lokalizacji i nagle
    jednego ranka pojawia sie kilka nowych kopców - po przeniesieniu
    brzeczyka w nowy kopiec znów jest spokój na jakis czas. Ergo
    brzeczyk nie złatwia problemu.
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • ...com naklawiaturował.
    Moje kocury i ostatnio rezydentka kotka - nie ŁAPIĄ
    kretów na mych ogródkowych włościach a --- PŁOSZĄ swą
    obecnością! Te krety to najbardziej wyczulone na
    hałasy podziemne stworzenia. No może gorsze są w tym
    od "łysych" niby-kretów - tych, no, golców jak się nie
    mylę.
    .
    JA - jak i ty radzisz: ZALEWAŁEM - ale były tam wtedy
    NORNICE - efekt -hmm... mierny.
    Sąsiedzi - brzęczydełka stawiają z różnych "dyndasów"
    i brzęczydełek.
    Z takich - sprawdziły mi się nacięte odpowiednio (jak
    w rotorze beczkopodobnym do generatora prądu) butelki
    z PET, nasadzone na pionowe pręty tak, by na wietrze
    się obracały. Ten ich terkot przy obracaniu się, taki
    NIESTAŁY dźwięk jest b. skuteczny.
  • ..PRZESTAWIAĆ tak, w odpowiednia stronę, by
    wizytantów "odpychać" od naszej działki...np. w
    kierunku działki niemiłego sąsiada.Ci sąsiedzi - muszą
    to robic dalej - nałąki na przykład, gdzie pędraków
    niemało dla kretów smacznych...
    A'propos - mój kompost ZAWSZE pozbawiam "palpacyjnie"
    z pędraków, odkładając je dla pliszek - wizytantek
    mych włości na talerzyku!
    Proszę uwierzyć - przy mej z 2-miesięcznej
    nieobecności (kotkę też wywiozłem) - efekt antykretowy
    z tego SOLARNEGO brzęczyka nadspodziewany!
    .
    Za efekt antyNORNICOWY ręczę honorem mego kota, o
    pardon - Pani Kotki...
  • ...wizyt, ale: NORNIC i norników po wkłuciu na działce
    tych brzęczydełek STALE terkocących. Ba - nawet o ich
    podgryzaniu! Ciekawe, czy to prawda? Krety - nerwusy -
    nie były tak ciekawe - pooooszłyyy.
    .
    Powtórzę:
    - 1) mój brzęczyk NIESTALE terkocze - co skuteczniej-
    sze!
    - 2) "zainstalowanie" na działce mojej KOTKI (kocury
    się za bardzo leniły) spowodowało, że o NORNICACH
    zapomniałem - w odróżnieniu od sąsiadów mej działki, z
    których włości nornice NIE wychodzły, jak mi sąsiad
    opowiadał. Nota bene ta sąsiadka me koty zawsze ze
    swych włości goniła (za mą poradą - bo się mnie
    czepiała) - koty się przyzwyczaiły, ze to nie ich
    teren. Gryzoniów ci u niej dostatek jak mrówków.
    .
    Mylisz się co do możliwości kota.
    Drobna, mikra (karmiąca swe kocięta), kotka - wonczas
    nie moja - czyściła nasze z sąsiadem ogródki do cna z
    gryzoni wszelkich - sam jej z pyska NORNICE zabierałem
    dziwując się, co tak wielkiego taszczy dla swych
    pociech!
    .
    UWAGA. Swe koty od wizyt przy mym pojniku dla ptaków
    na tej działce odzwyczaiłem KARMIĄC JE obficie.
    Kotka - łowniejsza z zasady - dostała brzękadełko na
    szyję (obowiązkowe pono na ekologizującym Zachodzie).
  • Czy ktoś z Was używał preparatu o nazwie "kreto straaach" i z jakim
    skutkiem? W instrukcji stosowania podają by wlać do nory 50 ml
    preparatu i zasypać. Kolega doradza by po odkryciu korytarza włożyć
    szmatkę i polać ją tym preparatem a następnie zakryć korytarz z góry
    (płytką, blachą,deską) tak by go nie nie zasypać (powinien być w
    nim "przeciąg").
    Preparat ten jak podają odstrasza krety, nornice, myszy,
    karczowniki, turkucia, ...
  • Stosowałam też i płyn-skutek taki jak i innych środków.Ostatnio dbam o ich
    futerka-co by mole ich nie uszkodziły wrzucam im do korytarzy kulki
    naftalinowe-strasznie śmierdzą.Trochę odstraszają,ale niektóre zrobiły się na
    tyle cwane,że wyrzucają te kulki na powierzchnię ziemi.No i co mam z nimi
    zrobić-chyba założę hodowlę?!
  • Skuteczne są włosy ludzkie wkładane do korytarzy, ale skąd wziąść większą ilość,
    bo choć niby proste iść do fryzjera, ale głupio nie...
  • ...kobieta jest zawsze do wzięcia, a nie wzięścia :-)
  • Tylko karbid! Do kupienia u niektórych ogrodników albo w starych
    sklepach z chemią. Karbid nie musi zabijać. Gaz rozchodzi się
    powoli, kret ma szansę uciec.
    Walczyłem bez skutku z draniami przez parę lat. Zabijać nie
    chciałem, pułapki to potworność! Karbid załatwił sprawę. Mam święty
    spokój. Polecam.
  • ;)




    --
    Jaenada.
  • Karbidem to już nieźle nafaszerowałam swoją działkę,a krety jak były,tak są.
  • Też miałem problemy z kretami.Woda,karbit,włosy,pułapki nie
    pomagały.Mam teraz świetną metodę która wykurzyła krety na trzy
    lata.Doradził mi znajomy żeby kupić świeże śledzie.Kilka dni je
    potrzymać żeby zesmrodzić.Następnie trzeba odkryć kanały wlać trochę
    wody aby je udrożnić i wcisnąć tego śmierdzącego śledzia do każdej
    dziury.Tak jak napisałem miałem spokój trzy lata.W tym roku znów się
    pojawił(pewnie inny)Zrobiłem to samo i od trzech tygodni nie widzę
    żeby wylazł.Śmiem twierdzić że metoda świetna na pozbycie się
    przybysza.
  • W poniedziałek idę po śledzie!!!
  • hmmm, straszny to smród (kwas izomasłowy zdaje się). Dało radę w
    ogóle do ogrodu wyjść przy tych śledziach?
    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • Aż tak się nie zastanawiam nad nazwą smrodu.Ważne,żeby krety go nie lubiły,ja
    jakoś to zniosę!
  • Ciekawe krety, które nie umieją korytarza zatkać i wykopać nowego.
    Kiedyś wsypałem całą fiolkę tabletek Gastoxin do kreciej dziury,
    z pięć minut wszystkie były na wierzchu,a dziura zatkana.
  • Wracam do swojego pytania z dnia 31.10.07, 15:55 „Czy ktoś z Was
    używał preparatu o nazwie "kreto straaach" i z jakim skutkiem?”
  • Nie pamiętam jak się nazywał płyn,który wlewałam do krecich korytarzy,ale
    śmierdział niemiłosiernie-skutek-jak i większość wypróbowanych przeze
    mnie-raczej mierny.Dziś swoje krety poczęstowałam śledzikami-3 dni wisiały na
    płotku coby złapały zapach.Teraz czekam na efekty.Podzielę się informacją.Liczę
    na dobre wieści.
  • No cóż,śledzie mnie nie przeszkadzają,nie śmierdzą, ale kretom też nie
    przeszkadza ich aromat.Mam nowe kopce,może w innym miejscu niż przedtem,ale są!!!
  • Czy moze ktos wie ile lat zyje srednio taki krecik ? U mnie kopie od
    3 lat , raz mniej raz wiecej (w tym roku wiecej) , i nieco mnie
    wkurzyl. Ale nie chcialbym go dobijac lecz poczekac nieco, jednak
    mam obawy czy czasem mnie nie przezyje. hehe.
  • tez tak myslalam ze gliniatej glebie kret nie da rady, ale teraz namiekla i
    kopczyk za kopczykiem
  • Słyszałam ,że nie każda metoda sprawdza się w określonym miejscu,co
    widac także z doświadczeń forumowiczów..gdzieś wyczytałam ,że ważna
    jest konsekwencja w odstraszaniu..ja odstraszałam krety świecami z
    marnym skutkiem.Udało mi się je wypłoszyc na dłuższy czas,kiedy do
    nor wkładałam psie włosy,które pozyskiwałam wyczesując swe owczarki
    collie,ludzkie też się sprawdzały.Słyszałam także,że skuteczny jest
    smród zepsutych jajek.Jajka należy ugotowac na twardo i potłuc razem
    ze skorupkami..zostawic gdzieś na słońcu aż się zaśmierdzą.Taką
    cuchnącą mazią nasączyc szmatkę i wetknąc do nory..podobno skuteczne.
  • Dopiero teraz przypomniałam sobie o moich śledziach,którymi poczęstowałam swoje
    krety.Jak na razie krety były u sąsiada, u mnie nie.Na wiosnę też je poczęstuję.
  • Witam,
    O matko! Zagazowałeś krety... Toż to jakiś koszmar, niestety,na
    jawie... Te małe, biedne, ślepe stworzenia musiały aż tak cierpieć?
    Nigdy kretów nie miałam w ogródku, ale takie trucicielstwo to chyba
    lekka przesada. Toż to sadyzm! Metoda dla osób bezdusznych i
    pozbawionych empatii. Mam nadzieję, że nikt tego w Polsce nie kupuje
    i nie stosuje.
    Pzdr.
    Inguszetia
  • no cóż....chyba wiele osób stosuje trutki..nie tylko na biedne małe
    slepe stworzonka..ale pozostań lepiej przy nadziei
  • Jestem przekonana, że krety wynoszą się tylko wtedy kiedy same tego
    chcą. Nic im nie przeszkadza. Są, a pewnego dnia robią wyprowadzkę.
  • Wyprowadzają się wtedy, kiedy do ich nor wprowadzają się nornice.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.