Dodaj do ulubionych

wapnowanie gleby

17.09.03, 12:21
witam.
Jerzy napisz kilka słów na temat wapnowania. Ziemia jest na działce kwaśna,
rosną skrzypy, mech, szczaw polny i grzyby. Czy jesienią czy wczesną wiosną ?
czy wapnować trawnik ?Dzięki z góry za odpowiedż Krysta
Edytor zaawansowany
  • 17.09.03, 22:00
    wiosna. Jak trawnik jest pokryty cieniutka warstwa sniegu. Slonce przygrzewa,
    snieg sie topi i woda wraz z wapnem wsiaka w ziemie.
  • 18.09.03, 08:12
    Znów mam nieco odmienne zdanie...;)
    radziłbym wapnowac jesienią - mamy wtedy dłużaszy okres "pozawegetacyjny" niż
    wiosną a wapno wnika wolno ...
    wydaje mi sie że oprócz tego że śkrzypy i mech wskazująna zakwaszenie gleby
    warto zrobić pomiar pH - wiadomo wtedy jaką ilość Ca zastosować...
    ja stosuje na trawniki dolomit, na grządki na których rosliny mają byc dopiero
    posadzone można wapno palone które nalezy przemieszac z ziemią ...
  • 18.09.03, 12:21
    jesienia a na wiosne obornik
  • 19.09.03, 19:51
    Witam na forum Gazety!
    Wapnowanie gleby należy wykonywać - jeśli jest to konieczne bo jest bardzo
    kwaśna lub chcemy osiągnąć jakiś skutek np. zwalczanie mchu to o każdej porze
    roku. Jeśli jest to wapnowanie poprawiające odczyn gleby najlepiej wykonać je
    na zimę jednocześnie pozostawiając ziemię w tak zwanej ostrej skibie. Trawniki
    wapnujemy również na zimę, co pozwala na lepsze i głębsze oddziaływanie
    preparatu. Wapnować należy jednak nie bezpośrednio przed deszczami, które mogą
    wymyć całe wapno z podłoża.
    Pozdrowienia,
    Jerzy Woźniak
  • 04.01.17, 20:47
    Witam.Mam niewielką działkę na której uprawiam głównie warzywa.Ziemia jest ciężka.Moim problemem jest skrzyp którego nie potrafię się pozbyć.Doradzano mi wysypać wapno.Jeśli wysypię o tej porze to czy będzie to mieć negatywny wpływ na uprawy? Bardzo proszę o odpowiedz .
  • 05.01.17, 03:45
    t-owa napisał(a):

    > Witam.Mam niewielką działkę na której uprawiam głównie warzywa.Ziemia jest cięż
    > ka.Moim problemem jest skrzyp którego nie potrafię się pozbyć.Doradzano mi wysy
    > pać wapno.Jeśli wysypię o tej porze to czy będzie to mieć negatywny wpływ na up
    > rawy? Bardzo proszę o odpowiedz .

    Patrz wyżej jack i Jerzy raczej wyczerpali temat.

    Warto wspomniec równiez o wapnowaniu pod rododendrony, które zasadniczo sie rózni od innych podobnych zabiegow. Do bardzo kwasnych torfów dodaje się gips CaSO4 w ilości ok 1l na 1m3. Gips dlatego, że bardzo słabo odkwasza i jkednoczesnie dostracza wapnia, któego wrzosowate pobieraja znaczne ilości. A zbyt dostepny wapn bedzie trujacy. Gips jest trudnorozpuszczalny.
    --
    Sława!
    Forum Słowiańskie
    gg 1728585
  • 05.01.17, 18:41
    Skrzyp jest bardzo trudny do usunięcia, bardzo. Nie znam nikogo, komu się udało permanentnie tej cholery pozbyć. Samo wapnowanie nie pomoże, bo to nie niskie Ph gleby jest kluczowym problemem. Problemem jest ciężka, zbita i wilgotna lub mokra gleba. To są warunki, w których skrzyp czuje się najlepiej. Dlatego przekopywanie i spulchnianie gleby najgłębiej, jak się da plus usuwanie kłączy sprawdzi się lepiej, niż wapnowanie. Chodzi o to, żeby glebę rozluźnić i osuszyć. Ja nie dałam rady. W jednym miejscu tuż pod powierzchnią gleby (którą jest glina z kamieniami) mam wysoki poziom wody (normalnie podziemny strumyk) i żadne zabiegi nie pomogły, ani kopanie i usuwanie kłączy, ani zmiana Ph gleby. Podniosłam nieco poziom gleby i nasadziłam wyższych roślin, które dobrze maskują skrzyp. Moi sąsiedzi, którzy uparli się na ogród warzywny w tych warunkach, zbudowali rabaty podwyższone o jakieś pół metra, a pod spód położyli bardzo grubą matę przeciwchwastową. I od kilku lat to rozwiązanie się sprawdza.
  • 05.01.17, 18:52
    A po co zwalczac skrzypy? Moze warto je polubic? Nie sa jakoś szczególnie uciazliwe jak jerzyna czy pokrzywa i sa ładne. Podobnbie wielu traktuje mech jakby był jakąs straszna trucizna, a przeciez połac mchu wyglada duzo piekniej niz najładniejszy trawnik.


    --
    Sława!
    Forum Słowiańskie
    gg 1728585
  • 05.01.17, 19:00
    Wiesz, sąsiedzi chcieli ogród warzywny i nie dali rady na glebie zajętej skrzypem. Ja robiłam nowe nasadzenia po kupnie domu i nie zdawałam sobie sprawy z tego, że ten skrzyp tam jest. Porobiłam nasadzenia, a wiosną siurpyza, łan skrzypu w moich nowych nasadzeniach. Zaczęłam więc usuwać skrzyp ręcznie, naiwnie myśląc, że dam radę. Po paru latach takiej babraniny zdecydowałam posadzić rodzimą roślinę okrywową, żeby zakryła skrzyp. Nie tylko go zakryła, ale też ograniczyła rozprzestrzenianie, co mnie bardzo cieszy, bo nie chcę skrzypu pośród drogich i rzadkich nasadzeń, które są moją dumą i chlubą. Tam akurat skrzypu nie polubię.
  • 05.01.17, 20:06
    enith napisała:

    > Wiesz, sąsiedzi chcieli ogród warzywny i nie dali rady na glebie zajętej skrzyp
    > em. Ja robiłam nowe nasadzenia po kupnie domu i nie zdawałam sobie sprawy z teg
    > o, że ten skrzyp tam jest. Porobiłam nasadzenia, a wiosną siurpyza, łan skrzypu
    > w moich nowych nasadzeniach. Zaczęłam więc usuwać skrzyp ręcznie, naiwnie myśl
    > ąc, że dam radę. Po paru latach takiej babraniny zdecydowałam posadzić rodzimą
    > roślinę okrywową, żeby zakryła skrzyp. Nie tylko go zakryła, ale też ograniczył
    > a rozprzestrzenianie, co mnie bardzo cieszy, bo nie chcę skrzypu pośród drogich
    > i rzadkich nasadzeń, które są moją dumą i chlubą. Tam akurat skrzypu nie polub
    > ię.

    No jasne, ze kazdy sam decyduje jak chce uprawiac ogród. Ja jednak zauważam walory ozdobne skrzypu czy mchu...

    --
    Sława!
    Forum Słowiańskie
    gg 1728585
  • 05.01.17, 20:17
    > No jasne, ze kazdy sam decyduje jak chce uprawiac ogród. Ja jednak zauważam wal
    > ory ozdobne skrzypu czy mchu...

    Ja również, zwłaszcza mchu! Co nie zmienia faktu, że skrzyp zadusza mniej odporne rośliny, na co nie mogę sobie pozwolić. Nie po to robię nowe nasadzenia, rzadkich często roślin, żeby je stracić przez panoszący się skrzyp.
  • 05.01.17, 21:53
    Może dlatego, że skrzyp jakoś specjalnie mi nie przeszkadza to z nim nie walczę. Co nie zmienia faktu, że go wyrywam i przeznaczam na gnojówkę. Stosuję ją na lilie i w ten sposób nie mam poskrzypki liliowej. Ponoć nie smakują jej liście ze skrzypem. Zresztą polewam tą gnojówką także i inne kwiaty.
  • 05.01.17, 22:00
    Uuu, Irenazu, to świetna informacja i dziękuję za nią serdecznie. Mam lilie botaniczne, które wciąż coś żre. Poskrzypki u mnie póki co niet, ale znajomi już ją mają i wiem, że to kwestia czasu, gdy w końcu pojawi się i u mnie. Będę zwalczać gnojówką skrzypową i dam znać znajomym, żeby też spróbowali.
  • 05.01.17, 22:21
    enith napisała:

    > Uuu, Irenazu, to świetna informacja i dziękuję za nią serdecznie. Mam lilie bot
    > aniczne, które wciąż coś żre. Poskrzypki u mnie póki co niet, ale znajomi już j
    > ą mają i wiem, że to kwestia czasu, gdy w końcu pojawi się i u mnie. Będę zwalc
    > zać gnojówką skrzypową i dam znać znajomym, żeby też spróbowali.

    Ja tez zaczałem uprawiac lilie ale to temat na osobny watek...
    --
    Sława!
    Forum Słowiańskie
    gg 1728585
  • 06.01.17, 14:57
    Dziękuje za podpowiedzi .
  • 06.01.17, 18:52
    Wapnowanie rozsądnymi dawkami nie zmienia mocno chemizmu gleby.
    Wykonanie tego późną jesienią, nawet zimą - nawet posypką po śniegu, jest typowe. Zachwalane tu przy okazji pozostawienie ciężkiej gliny w tzw. ostrej (niezabronowanej/ niezagrabionej do wiosny) skibie da dodatkowy efekt - zmrożenie tzw agregatów glebowych i ich rozpad na mniejsze drobiny. Spulchnia to glebę, jest potem zdatniejsza do uprawy.
    Podejrzewam, że to da też niestety fory skrzypowi - na który wapnowanie jest nieskuteczne.

    Sposób na skrzyp?
    Moi rodzice kilka dekad temu mieli ogród w obniżeniu terenu i zamówili tam dowóz ziemi ogrodowej. Oceniam - porównując do zapłotowych innych działek - że teren u nas podwyższył się na circa 30-40 cm [!].
    Skrzyp u nas zanikł w mig, a u sąsiada - jaki zaniedbał ten problem - są skrzypowe łany.
    Na pograniczu działek są wysokie (dla sąsiada - a dla nas głębokie) podmurówki płotów. To też jest mechaniczna przeszkoda dla skrzypu.
    Tenże sąsiad obok swej działki za płotem, pod jego sumptem wykonanym chodnikiem z polbruku, wykonał tzw. suchy [chudy] beton], co skutecznie zahamowało skrzypowi ekspansję.
    Gdy skrzyp - łan skrzypu - dotarł tam do wspólnego narożnika działek, do nas za płot wyszły dwie odnogi skrzypu - wkopałem się na 70 cm [!] by go wyrwać aż do płotu. po kilku latach powtórzył swą drogę, znów mu skróciłem rozłogi.

    Sposób ten zachwalam jako jedyny - wpoprzek działki, wzdłuż płotu lub jakieś ścieżki (ścieżki wykonanej w technice łatwej do przełożenia!) warto na stałe wykonywać co kilka lat głęboki, nawet wąski wkop, by badać postęp wrastania z sąsiedztwa skrzypu - i rwać gagatka cyklicznie. Odnogi poza tę linię ścigać, bo odcięte nie znaczy, że nie będą chciały wychynąć nad grunt i umacniać przyczółek inwazji.

    Ciekawym też u nas jest, że odcinek chodnika zapłotowego poza ten, jaki tam sąsiad podbetonował, skrzyp pokonał - i z głębokości ponad pół metra wyrasta tam w chodniku podpiaszczonym. Tam go, płytki miejskiego chodnika unosząc, wyrywam z przyległościami. Za rok znowu. I za rok. Itd.
    Próbowałem go tam spalać dyszami ogrodowego palnika wiosną. Wzmocniło go to, zagęściło. Nie było rady, trzeba było kopać.
    Chemii na niego nie znają ogrodnicy.
    Zostaje tylko agrotechnika i upór.
  • 08.01.17, 13:38
    O Matusiu! Ja chcę mieć tylko własne warzywa! Takie zdrowe, bez nawozów . Czy nieszczęsny skrzyp stanie się moim koszmarem?
  • 08.01.17, 15:20
    Bez paniki - spokojnie - jak na wojnie.
    Niech sobie {t-owa} wyobrazi, że skrzyp to coś podobnego jak inny rozłogowiec - np. perz.
    Jak kiedyś, w epoce przedchemicznej - sobie z nim radzono? Dwoma sposobami.
    Albo zakopywano jego rozłogi tak głęboko, by sobie nie poradził z przebiciem się na wierzch [plus dokładne wybranie jego rozłogów co do kawałeczka] - ręcznie lub orką z pogłębiaczem - albo właśnie wyczyszczano manualnie jego rozłogi przy dorocznym ogrodowym spulchnianiu gleby [co do kawałeczka!].
    Sposób pierwszy działa świetnie na skrzyp i jest jednorazowy - byle nie żałować mu nadsypki - a pono potrafi wydostać się na wierzch po dłuuuugim czasie. Tak jest w ogrodzie moich rodziców, ale trwało to kilkadziesiąt lat!
    Sposób drugi i tak - podejrzewam - następuje w ogrodzie-warzywniku {t-owa'ym} - chyba i tam dorocznie spulchnia się grunt przed/ po sezonie? jego skuteczność zależy od ilości sztychów rydlem/ szpadlem/ widłami etc.
    Tak czy siak - widły amerykańskie w dłoń i przeciwnika goń-goń-goń.

    Zachwalam i ten 3. sposób, wyżej opisany - mechaniczne przegrody. Betonowania oddolnego typu podchodnikowego niechając, bo zbyt pachnie a-ekologią.
    Sposób jest sprawdzony i skuteczny.

    Miałem ci ja ten sposób wytrenowany w kilku lokalizacjach, gdzie chciałem zapobiec przerastaniu korzeni kilku wytrwałym krzewom.
    Stosował je też mój już niezyjący sąsiad wiekowy, jaki ziołom-rozłogowcom stawiał przegrody, by mu nie wrastały w warzywnik.
    On chwalił się skutecznością wkopanych pionowo w grunt blach [z eks-rynien dachowych] na obrzeżu swych grządek - resztę ogródka skopywał i twierdził, że nic mu tam nie wrasta. Przynajmniej w tzw. poziomie użytkowym [dwa sztychy rydlem w głąb].
    Dla mnie to było za płytko - głębiej wnikały mi w warzywnik korzenie różnych tam - zapłotowych - lilaków czy śnieguliczek. Wypatrzyłem byłem więc gdzieś różne plandeki, płaty linoleum, etc. - byle grube.
    Wkopane pionowo jako podziemny parawan świetnie zamknęły korzeniom dostęp do warzywnika. Podarowane przez sasiada blachy się nie sprawdziły.

    Ten sam sposób sprawdza się w ogrodzie moich rodziców przeciw ekspansji korzeni aktynidii i winobluszczu, jakie spod okolic pseudoaltany-trejaża miały chęć na wgląd w swą okolicę. Wykonałem wkop na 70 cm, pionowo na zakładkę - co b. ważne - umieściłem tam te parawany wokół strefy zero - i z 7 lat spokoju. Przedtem te same parawany zakopałem na zbyt małą zakładkę i przeciwnik przedarł się za okopy. Dziś drzemie i knuje, ale się nie przedziera, jeśli sądzić z dorocznego skopywania warzywnika tam po sąsiedzku.
    O b. głębokich podmurówkach płotów - w tej samej funkcji antyskrzypowej - już wyżej wspominałem.

    Trochę długi opis, ale chyba złapie sens {t-owa}.
    Jeśli wykonać startowo, jednokrotnie - na obrzeżach - parawany z b. grubej powłoki [grube folie każdy perz przerasta] - a można w zielonych sklepach zakupić gotowe faliste powłoki z pecewu, zachwalane jako bordery [gdy niewysokie] lub balkonowe osłony [takie wysokie na 50-70 cm], to na pół wieku spokój z podziemną inwazją.
    Ogrodowi ekolodzy, nawykli do surowca z odzysku - niech rozglądają się za wyrzucanymi bezcelowo podłogowymi wykładzinami z demobilu - są tak samo skuteczne jak kupne wysokie bordery, byle wkopane z długą tak na metr zakładką [!].
    Do kompletu oczywiście teren ten, ogrodzony podziemnie, należy skopać na 2-3 sztychy wgłąb i powybierać ostrożnie skrzypowe odłogi - dość łatwo się da je tam ścigać. Termin posezonowy najakuratniejszy byłby, jak na mój gust.
    Dwóch niestarych mięśniaków, dwie pary wideł plus nadzorczyni z wprawnym przeciwskrzypowym okiem, tak to widzę.
    Mój śp. sasiad, gdy sam tego już nie mógł, stosował metodę jw. połączoną z wabikiem typu dwie czekolady [jego opis].
    Płacidła bywają dla mięśniaków różne - do wyboru, do koloru. Słyszałem [od swej babci] o takich w płynie.
    Powodzenia!
    dar61
  • 09.01.17, 17:01
    Bardzo dziękuje za poświęcony mi czas , postanowiłam , biała flagę wywiesić.
    Jak wapno wojnę przegra , ja nawet armat na pole bitwy nie wystawie , kocham ziemie ale...Ostatecznie jabłoń na środku posadzę a siebie pod nią .
  • 10.01.17, 17:20
    jabłoń na środku posadzę

    Rzeczywiście - zapomniałem i o 4. sposobie - walce biologicznej.
    Nie było mi dane nigdy gospodarzyć na iłach czy glinach, więc nie do końca podpowiem, czym przeciwnika za nać brać.
    Są tu w forum specjalistki i -ści od takich podłoży i mogą podpowiedzieć co siać, przesadzać, by zdominować ugliniony w ile skrzyp.
    Może jakaś wierzbówka kiprzyca, róża z pomarszczonym liściem czy inne łanowe zioło...
    Ale, cóż, i pod jabłonią skrzyp będzie trwał - u sąsiada mych rodziców wytrwał i pod świerkiem, właśnie kole jego chodnika.
    Proszę nie składać broni za szybko!
    Zawsze wszak zostanie w odwodach feng szłej. Lub inny mszak.

    dziękuję za poświęcony mi czas
    Nie ma sprawy - było jego trochę, choć go nie święcę - między szturchaniem w 3. kompostowniku a rozglądaniem się w ogrodzie, gdzie by tu posadzić kilka spóźnionych zakupów. Za dwa tygodnie zelży u nas mróz, zawsze wtedy lży, i pokopiemy to i owo...
    Czego i Szan. {T-o.} życzę!
    Zielonym do góry!
  • 06.01.17, 16:01
    To wapnowanie jest... antyekologiczne:)))

    Bo czy natura wapnuje se glebe?

    Bo moze tak , a moze nie..?

    Niektóre rosliny lubia glebe niewapnowana, ale doniesienia mowia, ze wapnowanie nawet lasów daje pozytywne reultaty.

    Skad ten moj sceptycyzm?

    Bo natura nie wapnuje sie, a przynajmniej tak jak my to sobie wyobrazamy....

    No wapnuje sie przez wybuchy wulkanów i przez pozary..., ale ja nie jestem az tak naiwny aby w to uwierzyc..., bo moze gleby wapnuja sie przez naturalny rozkład materii organicznej..?

    Moze poza skrajnymi środowiskami tofowisk wysokich...

    --
    Sława!
    Forum Słowiańskie
    gg 1728585
  • 08.01.17, 15:33
    Samo kopanie gleby jest niespotykane w naturze - a roślinność jakoś rośnie.

    Wapnowanie ogrodowe wydobywa z głębi to, co jest i kwaśnymi deszczami eliminowane, i


    naturalnie z deszczówką wpłukiwane w grunt. Szczególnie szybko wpłukiwane, gdy jest tam




    uruchomiony zespół demolujący - na postać humin z opadającego zakwaszającego igliwia





    niektórych drzew i krzewów.

    Jak radzi sobie z tym natura? Najprościej - pompą korzeniową. Im głębiej wrastają korzenie i im bardziej roślina drzewiasta, tym skuteczniej pobrane z głębi składniki pojawiają się na powierzchni gleby z opadziną obumarłych roślinnych części. Po 10 tys. lat nawet jałowe sandry mają po tym na sobie warstwę dość urodzajnej gleby.
    I tak to się toczy dakapoalfine'owo, byle się człek w to nie wtrącał.
  • 10.01.17, 17:45
    http://1.bp.blogspot.com/_wLXb27zNg20/SrACHC6CcdI/AAAAAAAABBg/10bLDmXkklM/s400/bienvenidomrchance_1.jpg

    http://1.bp.blogspot.com/-gfOXIWsQ3Tw/VIWti8VEZoI/AAAAAAAAO-c/aIJXpv661T8/s1600/large%2Bbeing%2Bthere%2Bblu-ray1.jpg

    ~ 1:05
  • 08.01.17, 13:36
    Wapno raczej na jesień- jest bardzo ostre. Na wiosnę i w czasie wegetacji nożna posypywać kredą malarską
  • 08.01.17, 15:36
    Zależy jakie wapno.

    w czasie wegetacji
    ?
    Połacie inspektowych i szklarniowych szyb.
  • 08.01.17, 17:49
    poradnikiuprawy napisał(a):

    > Wapno raczej na jesień- jest bardzo ostre. Na wiosnę i w czasie wegetacji nożna
    > posypywać kredą malarską

    Ale po co malarska, jest przeciez nawozowa.

    Równiez dolomit.

    --
    Sława!
    Forum Słowiańskie
    gg 1728585

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.