Dodaj do ulubionych

Grzybobranie

20.09.03, 20:45
Że co? Że to nie temat na to forum?
A więc gdzież jak nie tu?
Z mych amatorskich obserwacji ogrodoluby i miłośnicy zbieractwa nakładając
się na siebie tworzą pokaźny podzbiór!
Wszak, jeśli ktoś zacznie dostrzegać piękno natury w doniczce dostrzeże je
także w lesie! A te kilka wyjątków? Zastosujcie znaną regułę.

Otóż po wojażach ruszyliśmy w las...
Susza, że aż strach, aż syczy wszystko. Udaliśmy się więc w ostęp zwany przez
tubylców od zawsze „zimną wodą”. Jest to połać lasu nad strumykiem utworzonym
przez źródełko i liczne wysięki. Las ten tworzą jodły i świerki panuje tam
zawsze półcień a pod stopami rozciągają się wspaniałe kobierce mchów. Tak
było zawsze... Jednak nie obecnie.
Przeprowadzono tam ścinkę i wszystko jest zrujnowane!
Dywany mchów rozdarte i rude jak stare szmaty! Całe sterty suchych gałęzi
świerków i jedliny! Widok straszny!
Znaleźliśmy troszkę podgrzybków ale szybko odtrąbiłem odwrót.
Grzybobranie to przecie przyjemność, to swego rodzaju misterium to sztuka
niemalże. A nie jedynie pozyskiwanie żarcia! Jeśliby to był cel jedyny to
założyłbym sobie pieczarkarnię.
Ruszyliśmy na skraje polan i lasu. Tam wypatrzyliśmy kilka borowików, które
dzięki cudownej mocy rosy porannej jakoś starają się zaistnieć.

A tak przy okazji...
Zauważyłem, że są dwie szkoły zbieractwa.
Jedna zakłada, że należy w jak najkrótszym czasie zaliczyć jak największy
areał leśny.
I druga, która nakazuje dostojnie, bez pośpiechu przemierzać las odnajdując
miejsca „grzybonośne” i zbierać nie tratując wszystkiego po drodze.
Dostrzegam też, że szkoła pierwsza ma większą liczbę zwolenników, których ja
jednak „grzybiarzami” zwę z przymrużeniem oka.
I jeszcze pytanko:
Czy po grzybobraniu, gdy nocą zamkniecie ślipięta to też widzicie przepiękne
borowiki w cudownej scenerii?

Najniższe ukłony!
Życzący Wam wspaniałych okazów M.J.
Edytor zaawansowany
  • grah 21.09.03, 10:10
    W moich "rodzinnych" lasach sytuacja jest równie tragiczna jak opisana przez
    Ciebie.Cięte drzewa, pnie składane i znakowane, natomiast korony w całości
    zalegają tworząc zasieki. Nie ma nadziei, że to tymczasowo, że w końcu
    zostanie sprzątnięte, bo na naszym pięknym uroczysku zwanym "bagnem", gdzie od
    zawsze zbieraliśmy borowiki ta działalność trwa już chyba trzeci rok. Skutek -
    grzyby się wyniosły. Kolejne spostrzeżenie - niestety, moja okolica stała się
    modna, zaczęto się tu budować. Okoliczne lasy stały się jednym wielkim
    śmietniskiem i wysypiskiem:folie, opakowania po materiałach budowlanych, oraz
    wielkie piramidy puszek po piwsku i butelek po wódzie. Kiedyś naiwna sądziłam,
    że gdy ktoś stawia dom na wzgórzu z widokiem na wijącą się w dole rzekę, a w
    sasiedztwie ma piękny lasek brzozowy - to ten człowiek to kocha, jest tutaj bo
    został tym widokiem zauroczony i mógł zrealizować swoje marzenie. Nic z tego!
    Wielka pomyłka w ocenie osobników! Dość narzekania przy niedzieli. Mój sposób
    na grzybobranie - idę sobie spacerkiem najszerszym duktem w lesie rozglądam
    się, podziwiam i zawsze moje grzyby na mnie czekają, tuż przy drodze.Ostatnio,
    w poniedziałek poszłam na spacerek w
    południe i wróciłam po godzinie z 11 pięknymi prawdziwkami.Bardzo sobie ten
    sposób chwalę, jeszcze nigdy nie złapałam kleszcza. Pozdrawiam, udanego
    grzybobrania!
  • piasia 22.09.03, 07:57
    Ja czekam na jeden, choćby maleńki deszczyk -i wyruszam na rydze. Wszak właśnie
    się zaczał sezon! Wieloletnie dświadczenie nauczyło mnie, że na rydze nie warto
    wyruszać przezd 15-tym wrzesnia i po 15-tym października. Ot, krótki sezon
    łowiecki, ale jakże obfity!

    Uwielbiam zbierać rydze!!!! Żaden inny grzyb nie wymaga takich starań,
    tropienia, intuicji, polowania po prostu! Znam taki sobie banalny, zwyczajny
    sosnowy las, z rzadko rozsianymi młodymi dębami - to istna wylęgarnia
    rudzielców. Oto lekko uniesiony kożuch mchu - pod spodem może być zwykła
    gałązka, a może być niespodzianka - jest niespodzianka! Skryty pod mchem rydz
    nieopatrznie wystawił brzeżek kapelusza! Padam przed nim na kolana i delikatnie
    obmacuję mech - a pod spodem tkwi coś twardego, jędrnego...Zdarza się, że wokół
    jednego dębka chodziłam trzy razy, za każdym razem coś znajdując, za tzrecim
    razem były to rydze, które wcześniej rozdeptałam...

    Trzy godziny wędrówki wystarczają, by zapełnić wiadro. Co ciekawe - oprócz
    rydzów w tym lesie nie rośnie właściwie nic innego, a w każdym razie nie w
    takich ilościach. Zdarzają się kanie, maślaki, z rzadka pojawi się jakiś
    kozaczek. Nic to - rydze wystarczą mi za wszystko inne.

    Jednego roku zbieranie miałam super ułatwione poprzez przecinkę, prowadzoną w
    tymże lesie. Między drzewami leżały gdzieniegdzie ścięte gałęzie, a nawet całe
    sosenki. Pod nimi na bank były rydze. Moje zbieranie polegało na odwracaniu
    gałęzi!!!

    Ach, już się nie moge doczekać.....
  • mjot1 22.09.03, 15:01
    Piasiu, ale masz faaajnie. Aaaale Ci zazdroszczę!
    Niestety w mych okolicach rydz jest rarytasem niezmiernym! Zawsze mamy ich
    niedosyt. Jedyne, co pociesza to to, że nie wielu go tu zna, więc nie zbiera,
    ale i tratuje niestety jak na hołotę przystało. Zbieramy je wzdłuż dróg w
    trawach przebiegle ukryte.
    W tym sezonie jeszcze nie miałem przyjemności go spotkać. Susza nie nastraja
    optymistycznie. Liczę jednak na moc rosy porannej...

    Był jeden taki rok (dwa lata temu), że rydzów nareszcie mieliśmy pod dostatkiem.
    Chyba taki właśnie rok miał Wieszcz na myśli pisząc „O roku ów!...”?
    Ech... rydz... Niebo w gębie!
    Ale pewnie „to se ne wrati”?

    A jak szmaciak gałęzisty? Jak go znajdujecie smakowo? Wiem, że pod ochroną. Cóż
    z tego? Nawet gdyby mieli mnie zamknąć to mu i tak nie odpuszczę!

    Najniższe ukłony!
    Zazdrością szczerą pałający i jednak liczący cichutko na wysyp M.J.
  • ptasik 22.09.03, 15:22
    Rydz, powiadacie niebo w gebie....
    Ja tez chce!
    Dacie wiare, ze nie znam samku rydzy.....

    A tak w ogole jak mnie sie marzy grzybobranie, w starym mieszanym lesie,
    zacienionym, spokojnym, gdzie z dostojenstwem opisanym przez M.Jota po malutku
    przemierzam lesne ostepy i co czas jakis wynajduje a to borowika, a to
    podgrzybka, a to maslaczka....
    Gdzie patrze jak usmiechaja sie do mnie muchomory i purchawki....
    A towarzyszy mi tylko bzyczenie owadow, swiergolace z cicha ptaki, wrzeszczace
    sojki, a niech tam:-),
    Gdzie zza drzewa spoglada na mnie sarna, gdzie widze zad umykajacego
    koziolka....
    Ech grzybobranie........
    Ja, las, ptaki, zwierzyna i lesna cichutka muzyka.....
    Zadnych ludziskow....
    Zadnych halasow (nie liczac sojek:-)....
    Zadnej cywilizacji....
    --
    Katula, bardzo rozmazona......
  • mjot1 22.09.03, 15:40
    Cóż Katulo...
    Jedyna rada, jaka przychodzi mi do głowy to... Wyruszyć!
    Wszak natura człeka woła w las!
    Nie wolno przeciwstawiać się potrzebie wewnętrznej! Toż to niemalże zbrodnia! I
    to zbrodnia na samym sobie.
    Nie jestem, co prawda biegły w pismach prawniczych, ale śmiem twierdzić, iż
    może to być nawet zabronionym?
    Więc ruszaj, Ptasiku! Czas grzybobrania nastał!

    Najniższe ukłony!
    Apelujący M.J.
  • ptasik 22.09.03, 15:44
    Tylko gdzie taki las znalezc?
    No gdzie?
    poszlabym i do zwyklego, ale dzisiaj niestety nie dam rady, jutro tez
    nie...........
    Do srody zostaje marzyc, przymykac oczy i widziec tan las w wyobrazni:-(
    --

    Katula smutna co nie co:-(

    PS. A sam to Zdecydowanie Lepsza Polowe wygonil do lasu .....
  • mjot1 22.09.03, 15:47
    Ruszam właśnie i ja!
    :-)
  • mjot1 22.09.03, 15:31
    Piasiu są!
    Właśnie Moja Zdecydowanie Lepsza Połowa powróciła z rekonesansu i przyniosła!
    Prawdziwie piękne rudzielce.
    No nie ma ich tyle by napomknąć coś o pełnych koszach, ale kilkadziesiąt
    sztuk „piechotą nie chodzi”.
    Czyli pomimo suszy poranna rosa potrafi czynić cuda...

    A swoją drogą...
    Czy ten ktoś, kto wykombinował powiedzonko „zdrowy jak rydz” miał kiedykolwiek
    do czynienia z rydzami?

    Najniższe ukłony!
    Donoszący z ostatniej chwili i zachwycony M.J.
  • jerzy.wozniak 22.09.03, 22:37
    Witam na forum Gazety!
    Grzyby to właśnie temat na to forum bo niby co one są od macochy! To że to inne
    królestwo istot żyjących to nie powód, aby je omijać na forum ogrodniczym To że
    w gazetach cicho sza o grzybach, chyba że są to czarcie kręgi, to nie znaczy ze
    tu mamy milczeć.
    Mjot jak zamykam oczy po łażeniu po lesie widzę borowiki, a z mych badań wynika
    że większość ma takie objawy świadczące o dalekim wbiciu się do łebków tych
    cudownych obrazów, zresztą ze spławikiem gdy siedzę na rybach mam to samo i
    cale szczęcie że szybko zasypiam, jeszcze by coś wzięło!
    Grzybów nie zbieram, po pierwsze nie lubię wyrzucać robaczywych, po
    drugie większość jest tak piękna że nie mam serca ogałacać lasu z takich
    cudaczków. Uwielbiam je fotografować i mam pokaźny zbiór zdjęć.
    Na grzyby jeżdżę na Mazury na teren byłego poligonu 40x60km. Bez wsi jezior czy
    innych atrakcji. Tylko przyroda i ja. W okolicy największe w Polsce sejmiki
    żurawi no i grzyby. Znajomi zbierają je z rowerów- szkoda deptać las, bo
    najwspanialsza grzybnia jest zwykle przy obrzeżu lasu, a nie w środku. Jedziemy
    więc rowerami i czasem nie szukamy już grzybów tylko porzuconej torby foliowej
    bo w coś je trzeba pakować (wiem że do torby takiej nie należy, ale na bezrybiu
    torba to szczęście!).
    Gdzie indziej lasy zaśmiecone jak cholera, nawet w tak zwanej kniei ciągle
    widzę puszki po piwie i plastikowe butelki – tony.
    Piszecie o rydzach. Owszem czasem je zbieram bo nie są ładne i bardzo smaczne,
    ale w zeszłym roku wszystkie było robaczywe jak diabli, a teraz jest chyba za
    sucho bo jeszcze ich nie ma. Nie da się tez ich fotografować bo wyglądają na
    zdjęciach wrednie całe obciapciane trawa i zielskiem. Nie ma to jak piękny
    kozaczek czerwony czy prawdziwek Cudowne!!.
    Oj, ryby to przecież też temat wybitnie ogrodniczy!!!
    Pozdrowienia,
    Jerzy Woźniak
  • piasia 23.09.03, 10:38
    jerzy.wozniak napisał:
    > Nie da się tez ich fotografować bo wyglądają na
    > zdjęciach wrednie całe obciapciane trawa i zielskiem.

    O nieprawda!
    Oto wyjeżdżona rowerami piaszczysta dróżka w sosnowym borze, wzdłuż ścieżki -
    brązowo-ruda ściółka. A z tej ściółki wystają równiutkie, suchutkie,
    czyściutkie rdzawe-różowe łebki, czterocentymetrowe - w sam raz!

    Oto parę metrów od tej ścieżki gruby kobierzec puszystego ciemnozielonego mchu.
    A z tego mchu nieśmiało wychyla się brzeg kapelusika. Sam brzeg! Czasem tylko
    milimetr brzegu! A metr dalej spod kożucha mchu wylazi Rudy Rydz w całej
    okazałości, i tylko na kapeluszu ma fragment zielonej mchowej gałązeczki. Sam
    urok, sam czar.

    Jeżeli coś jest obciapciane trawą i zielskiem, to grzybiarz, który włazi w
    najgorsze chaszcze i na kolanach z nosem przy ziemi szuka rydza. Czyli np. ja...

    W sobotę jadę!!!!!
  • mjot1 23.09.03, 20:55
    Ryby Waść powiadasz? Prowokator!
    Niestety mam w rybach straszne tyły! Zarzuciłem jakoś ten jakże wdzięczny
    temat. A wymówką jest brak czasu. Kto właściwie i po co wynalazł czas?
    Eeeeeh... Kiedyś dzień bez wypadu z kijem by, choć kilka dziurek zrobić w
    wodzie uważałem za dzień stracony...
    Taaa... Człek strasznie zdziadział!

    PS A z tym spławikiem miałem to samo! Brania były i to jakie! :-)

    Najniższe ukłony!
    Samokrytyczny M.J.
  • kropka 23.09.03, 11:41
    Oż Wy snoby grzybowe!!! Borowiki! Rydze! Tylko błękitna krew?!
    A czy rodzinka kraśniaków czyli krawców - nie jest godna najgłośniejszych
    okrzyków zachwytu? A czy wysmukłe koźlarki, wyprostowane dumnie na tle
    brzozowego pnia, to nie cud nad cuda? A widok czerwonego muchomora pochlapanego
    białymi kropkami to nie radość ogromna? A kolonia złocistych kurek wysuwających
    swe nieregularne łebki z zielonego, świeżego mchu?
    Nigdy Was nie zatyka na widok niesłychanej harmonii barw, proporcji, czy
    przeciwnie - kontrastów? Czy nie wzbudza zdumienia ta niesłychana różnorodność
    kształtów, kolorów i smaków?
    Oż Wy wyrafinowani, zmanierowani, rozbestwieni grzybożercy!!! Borowiki!!!
    A reszta to co - pies???
    :-)
  • mjot1 23.09.03, 20:41
    Kropko. No czemuż to się czepiasz?! ;-)
    Koźlarze powiadasz? Pewnie, że piękne! a już czerwone zwane też ułanami toż to
    przecie aż nieprzyzwoicie piękne.
    O muchomora pytasz? Czerwonego? A czymże byłby las bez nich? Ileż radości one
    wnoszą swą obecnością...
    A podgrzybek złotawy? Szczególnie te, które raczą rosnąć na mym podwórku w mchu
    pod brzózkami. W tych swych zamszowych ciemnych kapelusikach na grubym
    trzonie... Piękne!
    Że borowika wymieniamy? Cóż to grzybów pułkownik! Że rydz? No czyż pominąć
    można tego rudzielca? Rydz z blachy... taki jakby chrupiący... mniam!
    A purchawka? Czyż można pomylić jej smak z jakimkolwiek grzybem?
    A maślaczki? Przyznam nie zbieram, bo takie ślimaczące się... Ale zbiera je
    namiętnie Moja Zdecydowanie Lepsza Połowa. A jakie są pyszne...
    A maślak pstry zwany też bagniaczkiem czy muchowikiem? Jakby irchowy... a jak
    cudownie w mchu wygląda? Choć znam takich co twierdzą że pluskwami śmierdzi!

    Najniższe ukłony!
    Grzybolubny grzybożerca M.J.
  • palo_ma1 23.09.03, 21:29
    Jest o grzybach, było o mikoryzie, dorzucę słówko
    pochwalne pod adresem maślaka. Znaleźliście go
    nieraz w polskich bogatych lasach, a mi przypomniał
    maślak, że kosodrzewina, to także sosna. Otóż na wycieczce
    w Tatrach Zachodnich po słowackiej stronie oddaliłem się
    na boczek - powiedzmy, że "podziwiać widoki"
    - podziwianie moje przeszło w zadziwienie,
    gdyż wlazłem prosto w gromadę zdrowiutkich maślaczków.
    Rosły rzecz jasna tylko tam, ale za to w ilościach
    zdumiewających - gdzie była kosówka.
    Dzień ów zakończył się okrutną wyżerką - wszyscy przynieśli
    pełne koszule grzybów.
    Wieść obozowa niosła, że (było to w ciężkich czasach)
    pewien przewodnik żywił cały obóz maślakami...
  • jerzy.wozniak 24.09.03, 16:33
    Witam na forum Gazety!
    O co, to to, nie kropko, protestuję bo sam już wcześniej wygłosiłem pochwały
    dla tych tysięcy bezimiennych cudownych kapeluszy rozrzuconych w lasach! Więc
    nie wszyscy – a oprócz tego nie zbieram grzybów od lat odkąd zacząłem je
    fotografować (gdzieś tak w miocenie) i odtąd doceniając ich piękno pozostawiam
    je w spokoju. No czasem tylko zerwę zasłonaczka, aby poczęstować nim jakieś
    ludzkie bydlę – oj jemu powinno się postawić pomnik jest tak straszny, że nawet
    rzadko wspominają o nim książki o grzybach, a ilu władców wysikało sobie nerki
    za sprawą czarownic i ich protektorów łasych na koronę tego nikt nie zliczy!
    Pozdrowienia,
    Jerzy Woźniak
  • kropka 24.09.03, 20:49
    a jak on wygląda ten zasłonaczek? Wyszukiwarka nie znalazła.
    Poproszę ilustrację.
    A może by tak do stołówki na Wsiową podrzucić? Az się prosi, nie?
  • ignorant11 27.09.03, 15:10
    jerzy.wozniak napisał:

    > Witam na forum Gazety!
    > O co, to to, nie kropko, protestuję bo sam już wcześniej wygłosiłem pochwały
    > dla tych tysięcy bezimiennych cudownych kapeluszy rozrzuconych w lasach! Więc
    > nie wszyscy – a oprócz tego nie zbieram grzybów od lat odkąd zacząłem je
    > fotografować (gdzieś tak w miocenie) i odtąd doceniając ich piękno
    pozostawiam
    > je w spokoju. No czasem tylko zerwę zasłonaczka, aby poczęstować nim jakieś
    > ludzkie bydlę – oj jemu powinno się postawić pomnik jest tak straszny, że
    > nawet
    > rzadko wspominają o nim książki o grzybach, a ilu władców wysikało sobie
    nerki
    > za sprawą czarownic i ich protektorów łasych na koronę tego nikt nie zliczy!
    > Pozdrowienia,
    > Jerzy Woźniak

    Sława!

    Aż obudziła sie moja utajona pasna trucicielska, bo "nie jest to żadna
    zbrodnia, ale usuwanie niepotrzebnych gratów bez pomocy katów", a zawód ginący
    niestety...

    To zasłoniaki takie zasłużone?

    Zawsze w rankingach przeważaja muchomory, szczególnie sromotnikowy i jadowity,
    ma mają długi okres utajenia, a gdy pojawiaja się wyraźnie objawy to juz na
    ogół za późno...

    Ja tam z wyszktałcenia jestem przyrodnik nieozywiony, więc drzę szczególnym
    szacunkiem tal najlepszy, bo pierwsze objawy po 10 dniach, zrób mu wtedy
    plukanie...

    Żadne tam cyjanki czy sublimaty prymitywne...

    Z ogrodowych rzeczy dobre: tojad, apetyczne wawrzynki( odróżnij jagody od np
    derenia, dlatego na wszelki wypadek hoduję oba któż wie kiedy się przyda...,
    złotokap...


    --
    Pozdrawiam!

    Ignorant
    +++
  • puma002 29.09.03, 12:09
    Kropko, wpisz w wyszukiwarkę "zasłonak rudy", na pewno coś znajdziesz.

    Ignorancie, zasłonaki też mają długi okres utajenia, nawet dłuższy niż
    muchomorki, a wygląd bardziej apetyczny i objawy mniej specyficzne.

    Pozdrawiam :)))
  • kropka 29.09.03, 13:15
    już dajcie spokój, bo nas wytną za upublicznianie niezdrowych pomysłów :))
  • jerzy.wozniak 30.09.03, 20:55
    Witam na forum Gazety!
    O nie, nie Pumko zasłonak rudy to mały pikuś, do rodziny zasłonakowatych należy
    ogromna ilość gatunków obecnie podzielonych na mniejsze bardziej zwarte
    rodzaje. Tak że kropko będziesz miała utrudnione zadanie! Zasłonakowate czyli
    Cortinariaceae to duży rodzaj i należy tu ponad 500 gatunków. Informację o nich
    wziąłem z dawno wydanej w Niemczech książki opisującej wszystkie europejskie
    gatunki grzybów wraz z całym obszernym opisem do czego i po co służyły.
    Zasłonak rudy jest oczywiście świństwem, ale jeszcze mało szkodliwym bo
    umieramy stosunkowo szybko po około 24 dniach i co gorsza można stwierdzić od
    czego. Też był ten Cortinarius orellanus używany do trucia bliźniego. Najgorsze
    świństwa należą do podrodzaju Leprocybe i nie mają polskich nazw, a
    przynajmniej ja ich nie znam. Wszystkie są stosunkowo rzadkie i przypuszczam że
    tylko mykolog może stwierdzić który jest który. Zasłonaka rudego znalazłem
    tylko raz i do dziś nie jestem pewny czy to aby on. W książkach o grzybach
    wydanych w Polsce jako atlasy ich nie spotkałem czasem jest tylko zasłonak rudy
    i to z niepełnym opisem. Grzyby te są tak straszne że nie publikuje się ich
    wizerunku. Większość wypadków śmiertelnych jest w ogóle nie różnicowana jako
    zatrucie grzybami. Zgon może bowiem nastąpić nie tylko po miesiącu, jak u tego
    rudego, ale nawet po kilku miesiącach jak u niektórych przedstawicieli rodzaju
    Galerina których toksyczność porównywana jest z muchomorem sromotnikowym, a
    często tez diagnoza że spożyto muchomora sromotnikowego dotyczy tych właśnie
    grzybów. Bowiem niektóre gatunki powodują całkowite zniszczenie wątroby po
    tygodniu od spożycia. Inne dopiero po 6 miesiącach powodują ze rozpada się
    wątroba a u innych gatunków zniszczeniu ulegają nerki. Grzyby te podobnie jak
    muchomor sromotnikowy są toksyczne po suszeniu gotowaniu itp. nawet jak to
    metoda babci 15 razy odlejemy wode z gotowania. Na dodatek bardzo trudno
    stwierdzić kiedy nastąpiło zatrucie a co za tym idzie dlaczego. Grzyby te po
    ususzeniu nie mają smaku i zapachu i były dodawane do wina, potraw grzybowych,
    nawet do wody. Na nic tu były stare metody że potrawy króla próbowali specjalni
    testerzy (co za niebezpieczna praca). Były to ulubione trucizny czarownic i
    skrytobójców. A jeśli gdzieś dopadniecie wyczerpujące informacje o tej rodzinie
    to podajcie link!
    Pozdrowienia,
    Jerzy Woźniak
  • puma002 03.10.03, 10:33
    Pasjonujące te informacje o zasłonakach;-) Zzieleniałam z zazdrości, że nie mam
    dostępu do źródeł sekretnej wiedzy czarownic. W naszojęzycznej literaturze
    puszczają trochę pary tylko na temat rudego i pokrewnych. Będę szperać w miarę
    skromnych możliwości, ciekawe czy coś się znajdzie w necie.

    Drodzy truciciele i trucicielki, wśród zasłonaków są również grzyby jadalne,
    więc nie pomylcie się aby ;-) Na przykład widziałam, że ludność wiejska
    spokojnie zbiera i zajada zasłonaka kleistego (Cortinarius mucosus), nazywając
    go wdzięcznie tłuszczką.

    Pozdrawiam:)))
  • jerzy.wozniak 06.10.03, 08:00
    Witam na forum Gazety!
    Oj akurat grzyby z tej rodziny nie są polecane do spożycia gdyż jak pisałem
    jest ona niezwykle bogata w gatunki trudne do rozróżnienia nawet dla
    specjalisty. Mogą one być zarówno jadalne jak i trujące lub szkodliwe. Stąd
    wiele zatruć tymi grzybami przypisywane jest jak pisałem innym gatunkom. Z
    najczęściej zbieranych jest także zasłonak osłonięty najłatwiejszy do
    odróżnienia od innych gatunków. Zresztą po co je zbierać! Wszystkie są grzybami
    jadalnymi podrzędnej jakości i nie ma sensu nawet się po nie schylać – no chyba
    że kierowniczek już mocno zalazł za skórę.
    Pozdrowienia,
    Jerzy Woźniak
  • danam 25.09.03, 17:41
    Ponieważ wczoraj i nocą padał spokojny zbawienny deszcz, wybrałam się wczesnym
    rankiem na grzyby.
    Las dopiero, co rozświetlało wschodzące słońce, kolorowe liście lśniły pod
    stopami. Od czasu do czasu natrafiłam na maślaczka, a w dębinie znalazłam 6
    borowików. Potem to już niestety rozkrzyczane rodziny, biegające bez ładu „za
    grzybami”.
    Nieco „zniesmaczona” odtrąbiłam odwrót i wróciłam do domu.
    Jak zwykle usiadłam na ławeczce i głaskając psa, gapiłam się na umykającą
    zieleń z mojego otoczenia.
    Nagle zobaczyłam coś, co zaparło mi dech?!
    Na rosnącej przy płocie daglezji, wisiały kropelki rosy. Były niezwykłe! W
    promieniach słońca, kołysane lekkim wiatrem, połyskiwały raz zielonym ogniem
    innym razem złotymi fasetami, które zrobił przemyślny jubiler, to znowu lekkim
    różem. To były szmaragdowe oczy bajkowego smoka! Niesamowite!
    Siedziałam nieruchomo, jakby ode mnie zależało, czy te cudeńka pozostaną, czy
    też ulecą w krainę baśni!
    Już nie martwiłam się takimi przyziemnymi sprawami jak kiepski zbiór grzybów!
    Pozdrawiam serdecznie!
    Zachwycona Danuta.
  • piasia 26.09.03, 09:19
    Deszcz popadał we wtorek, jutro jadę na rydze! Już się nie mogę doczekać!

    A nawet jak niczego nie znajdę (odpukać!!!) to przywiozę sobie mchy do mszarni.

    ( w poniedziałek zdam relację z rydzobrania)

    pzdr
    Pi
  • mkhj 29.09.03, 08:24
    A u nas (pod Sierpcem) nie ma grzybów ani na lekarstwo. Nawet tych
    niejadalnych. Pierwszy raz w życiu wróciłam z lasu z niczym - autentyczne 0.
    Buuuuuuuuuuuuuuuuu Ja tez chcę zbierac grzyby. To moja pasja. Ale jeść juz nie
    muszę, choc nie powiem, ....lubię.
    pozdrawiam szczęśliwców, którzy mieli okazje spotkać w lesie grzyby
    mkhj
  • g.i.jane 29.09.03, 21:16
    Uprzejmie donoszę, że w mazowieckim lesie około 40 km od stolicy też grzybów
    nie ma. Znowu susza. Dzielnie trzymają się tylko muchomory czerwone. Wysyp
    jadalnych był jakieś 2 tygodnie temu ale pewnie jeszcze koźlaki i podgrzybki
    wrócą. Czuję, że mają ochotę się wysypać jak tylko trochę popada.
  • ignorant11 30.09.03, 00:40
    Sława!

    Byłem i ja u siebie...
    Przeszedłem się pomiędzy choinkami i znalazłem dwa piekne maślaki, pozatem
    jakiejś rózne niejadalne w typie krowiaków...

    Na przerębie piękne stadko czerwonych muchomorków. pozatem jakieś psiaczki...

    Natives raportują o wysypie opieniek ale duże i stare, sam widziałem nieśli
    całe wiaderka...
    Ale ja z daleko od tego świństwa, by broń Boże nie zaaklimatyzowało się w
    ogrodzie...

    Na trawniku znalałem coś, co kiedyś widziałem w jakimś atlasie i nazywane było
    czubajeczka jakaśtam, obejrzałem to cacko: wygląda jak miniaturowa wielkości
    5złotówki czubajka...

    Dzisiaj rozmawiając ze znajomą dowiedziałem się o jakimś "strasznie śmiertelnie
    trującym gdrzybie podobnym do czubajki"?

    Do tej pory wydawało mi się, że właśnie czubajki są grzybem wybitnie łatwym do
    odróżnienia od innych, zresztą jadam je od dzieciństwa i nigdy nie widziałem,
    nie słyszałem ani nie czytałem o czyms STRASZNYM czubajkopodobnym.

    Może ktoś Was wie coś na ten temat?

    A pomiędzy pierwiosnkami znalałem te opisywane przez już chrakterystyczne
    jaja.., ciekawe będzie to mądzik psi, czy też sromotnik bewstydny, zatem grzyby
    zapowiadają się ch...wo...


    --
    Pozdrawiam!

    Ignorant
    +++
  • piasia 30.09.03, 08:17
    ignorant11 napisał:
    > Dzisiaj rozmawiając ze znajomą dowiedziałem się o jakimś "strasznie
    śmiertelnie
    >
    > trującym gdrzybie podobnym do czubajki"?
    >
    > Do tej pory wydawało mi się, że właśnie czubajki są grzybem wybitnie łatwym
    do
    > odróżnienia od innych, zresztą jadam je od dzieciństwa i nigdy nie widziałem,
    > nie słyszałem ani nie czytałem o czyms STRASZNYM czubajkopodobnym.
    >
    > Może ktoś Was wie coś na ten temat?

    Podobno muchomor sromotnikowy jest STRASZNIE czubajkopodobny. Ale oglądając
    zdjęcia nie zauważyłam zbytniego podobieństwa. No wiadomo - to i to ma trzonek,
    kapelusz i blaszki pod spodem. Ale kolory inne, ciapki inne, pierścień na
    trzonku ma tylko kania, i drobniutkie wzorki na tymże trzonku też.

    Podobnie jak Ty, nie rozumiem, jak kanię mozna pomylić z czymkolwiek innym!
    Pomijam ten śliczny wygląd (młode osobniki wyglądają jak nakrapiane żabki) ale
    jeszcze jest niepowtarzalny zapach. A jakie kanie są cudowne w dotyku! Żaden
    aksamit im nie dorówna! Ta miękka, chłodna mechatość...
    Jak można to pomylić z gładkim, śliskim muchomorem?

    totalnie zdumiona Pi

    PS: z wyprawy na rydze przywiozłam kilka nędznych sztuk. Ale od wczoraj pada i
    jest ciepło - pewnie coś zacznie rosnąć!
  • ignorant11 02.10.03, 16:30
    piasia napisała:

    > ignorant11 napisał:
    > > Dzisiaj rozmawiając ze znajomą dowiedziałem się o jakimś "strasznie
    > śmiertelnie
    > >
    > > trującym gdrzybie podobnym do czubajki"?
    > >
    > > Do tej pory wydawało mi się, że właśnie czubajki są grzybem wybitnie łatwy
    > m
    > do
    > > odróżnienia od innych, zresztą jadam je od dzieciństwa i nigdy nie widział
    > em,
    > > nie słyszałem ani nie czytałem o czyms STRASZNYM czubajkopodobnym.
    > >
    > > Może ktoś Was wie coś na ten temat?
    >
    > Podobno muchomor sromotnikowy jest STRASZNIE czubajkopodobny. Ale oglądając
    > zdjęcia nie zauważyłam zbytniego podobieństwa. No wiadomo - to i to ma
    trzonek,
    >
    > kapelusz i blaszki pod spodem. Ale kolory inne, ciapki inne, pierścień na
    > trzonku ma tylko kania, i drobniutkie wzorki na tymże trzonku też.
    >
    > Podobnie jak Ty, nie rozumiem, jak kanię mozna pomylić z czymkolwiek innym!
    > Pomijam ten śliczny wygląd (młode osobniki wyglądają jak nakrapiane żabki)
    ale
    > jeszcze jest niepowtarzalny zapach. A jakie kanie są cudowne w dotyku! Żaden
    > aksamit im nie dorówna! Ta miękka, chłodna mechatość...
    > Jak można to pomylić z gładkim, śliskim muchomorem?
    >
    > totalnie zdumiona Pi
    >
    > PS: z wyprawy na rydze przywiozłam kilka nędznych sztuk. Ale od wczoraj pada
    i
    > jest ciepło - pewnie coś zacznie rosnąć!

    Sława!

    Ja tez tak uważam, ale muchory szczególnie czerwone są śliczne, choć może nieco
    zbyt landszaftowate.., jak jelonki w znanej katgorii malarstwa.

    --
    Pozdrawiam!

    Ignorant
    +++
  • danam 03.10.03, 18:03
    Muchomorek!
    Tutejsza ludność twierdzi, że skoro pokazały się muchomory, to i grzyby są.
    Z nadzieją wybrałam się znanymi mi drogami, aby co nieco grzybków do domu
    przynieść.
    Z mchu, igliwia i traw wystawały piękne czerwone kapelusze, misternie
    nakrapiane białymi kropkami lub plamkami. Prezentowały się wspaniale.
    Dodatkowego uroku dodawały im kropelki rosy, połyskujące w promieniach
    wschodzącego słońca.
    Kiedy już ochy i achy nad tymi cudeńkami przebrzmiały, rozpoczęłam penetrowanie
    wzrokiem podłoża. Ha! Jest! Spomiędzy źdźbeł wysokiej trawy, uśmiechnął się do
    mnie rudy, młodziutki rydz, potem drugi i trzeci. Maszeruję dalej, tym
    razem „rudzielec” filuternie spogląda spod mchu.
    Człapiąc wzdłuż drogi, znalazłam ich kilkanaście! Radość wielka, bo one dopiero
    zaczynają rosnąć, więc uzbiera się trochę.
    Piasiu! Nie martw się, u Ciebie też zapewne będą, a dla Katuli już słoiczek
    marynowanych rudzielców mam. Muszę Jej jeszcze ususzyć kilka prawdziwków i
    dostanie paczuszkę.
    Kropko! Wygrzej te nieznośne płuca, wygoń gorączkę i goń na swoją posesję, bo
    tam czekają Cię wspaniałe kolory jesieni!
    Życzę dużo zdrowia!
    Szukajcie muchomora, a znajdziecie i prawdziwka, lub innego szlachetnego
    grzybka! Powodzenia!
    Serdecznie pozdrawiam! Danuta.
  • ptasik 08.10.03, 09:42
    danam napisała:
    > a dla Katuli już słoiczek
    > marynowanych rudzielców mam. Muszę Jej jeszcze ususzyć kilka prawdziwków i
    > dostanie paczuszkę.

    I wlasnie slinka mi leci jak mojemu psu czasem jak patrzy jak pozeram cos
    pysznego nieodpowiedniego dla psa (kapie na klawiature:-))))
    No to Dana :-))) zbieraj, zbieraj:-))) bo sie cala zaslinie:-)))
    A powazniej mowiac:
    bardzo, bardzo Ci dziekuje i niziutko sie klaniam
    Katula
  • mjot1 02.10.03, 12:23
    W temacie pomyłek kani czy innego gołąbka z muchomorem mam dwa wytłumaczenia.
    - Głupota.
    - Działanie świadome.
    No, bo jak inaczej wytłumaczyć sobie, że ktoś od pokoleń mieszkający przy lesie
    i od pokoleń zbierający grzyby raptem nawlókł muchomorków i przyrządziwszy
    zeżarł! Przecież to nie trwa chwilkę! Jest czas na dostrzeżenie ewentualnej
    pomyłki.
    Wbrew obowiązującym obyczajom i regułom prawnym staram się zrozumieć i docenić
    czyjś wybór dotyczący własnej osoby i nie rozpaczam z powodu tragicznego końca
    kogokolwiek skoro tak ktoś ten zdecydował.
    Podobnie reaguję w przypadku pierwszym. Jeśli jakiś kompletny idiota zginie z
    powodu swej głupoty nie użalam się. Ba ja dostrzegam nawet jasne w tym punkty!
    Przecie im mniej durni tym społeczność zdrowsza!
    I możecie wieszać na mnie „psy” ja i tak poglądów nie zmienię i już!

    A łażąc ostatnio po lesie wierzcie mi plączą mi się pod czochradłem myśli
    przerażające!
    Otóż marzy mi się by wspaniała większość tzw. „grzybiarzy” właśnie się wytruła!
    Skąd te myśli?
    Idźcie w las i zobaczcie to pobojowisko, na ściółkę przewróconą pazurami „do
    góry nogami”, na te roztrzaskane przepiękne muchomorki, te góry śmieci,
    posłuchajcie tych przeraźliwych wrzasków tej hałastry, na ryki ich bachorów
    i „cudowną” muzykę płynącą z przepięknych automobili i klaksonów i spójrzcie w
    przerażone oczy sarny ostatkiem sił z charczącym oddechem uciekającej na oślep
    przed tą dziczą i jej czworonożnymi milusińskimi.
    A na pohybel takim miłośnikom runa leśnego!

    Najniższe ukłony!
    Podenerwowany jakiś M.J.
  • puma002 03.10.03, 10:45
    Na pohybel!

    M.Jocie, tylko czy muchomorów wystarczy dla tych wszystkich pseudogrzybiarzy?

    Pozdrawiam
  • jerzy.wozniak 11.10.03, 18:20
    Witam na forum Gazety!
    Mjocie masz we mnie kompana do trucia – nie będę pisał co mną targa gdy widzę
    tak zwanych grzybiarzy – bo już raz to celnie ująłeś. To wynik kompletnego
    braku edukacji i obycia z przyrodą, czego powinny uczyć w szkole, jednak biorąc
    pod uwagę poziom zajęć i poruszane tematy na lekcjach zwanych przyrodą do klasy
    czwartej to nie miejmy nadziei że będzie lepiej. To tak zwana „gazetowa
    ekologia”, a błędów tam co nie miara i to takich podstawowych.
    Pozdrowienia,
    Jerzy Woźniak
  • kubajek 03.10.03, 13:03
    Grzybów było w brud: chłopcy biorą krasnolice,
    Tyle w pieśniach ludowych sławione lisice,
    Panienki za wysmukłym gonią borowikiem,
    Lecz wszyscy rozglądają się za sromotnikiem,
    Którego chłopi zowią grzybów pułkownikiem
    W stanie spoczynku. Grzyb ten - zarówno suszony,
    Jak też marynowany lub w maśle duszony
    Niezwykłym wśród Polaków cieszy się popytem,
    Choć dla inszych narodów bywa jadowitem.
    Hrabia, pojąć nie mogąc, w las czym prędzej rusza
    I chwyciwszy Wojskiego za poły kontusza
    Spytał: - Wybacz, waść, proszę, to moje nieuctwo,
    Lecz jakże jeść możecie trujące paskudztwo?
    Zaśmiał się Wojski, sięgnął w kieszeni odmęty,
    Wyjął stamtąd sromotnik cętkowany, kręty,
    Połknął, mlasnął i mruknął: - A teraz odtrutka!
    - Rozumiem - krzyknął hrabia - pewnie gdańska wódka!
    - Gdańska po sromotniku? - rzekł Wojski - akurat!
    Na truciznę - trucizna! Vivat denaturat!
    I łyknąwszy pół basa rzucił w krzaki flaszkę,
    Kędy legła, z naklejki szczerząc trupią czaszkę.
    - Lubię też - dodał szlagon - gdy sobie dogodzę,
    Odpocząć w strudze spalin przy ruchliwej drodze,
    I gdy tlenek ołowiu moje płuco wchłania,
    Wspominać dawne walki w okresie powstania
    Kościuszkowskiego... owe szarże, rejterady...
    Ja dumam - a w mym wnętrzu zżerają się jady!
    Sromotnik w denaturat wpadłszy fioletowy
    Za łeb go! Za nim goni tlenek ołowiowy!
    Już go dopadł! Już srogie czynią się fermenty!
    Tną się krzyżową sztuką! Cios prosty! Raz cięty!
    Tym sposobem - gdy wzajem zniszczą się trucizny,
    Wytwarza się z nich pokarm wyborny a żyzny,
    Chociaż nie znany nigdzie, prócz naszej ojczyzny...
    Słysząc te wynurzenia - dziwnie zbladł Horeszka,
    Widać, że w nim płynęła zbyt mała domieszka
    Krwi polskiej, gdyż wśród śmiechu szlachty-mosterdziejów
    Z krzykiem do Włoch uciekał pośród swych dżokejów,
    Zaś Gerwazy, usiadłszy wygodnie na skwerku,
    Jął smażyć sromotnika plaster po plasterku
    Na kilku izotopach, ukradzionych w Świerku...

    /aw/
  • piasia 04.10.03, 12:03
    ech, niezapomniany Andrzej Waligórski......

    Dzięki, Kubajku, za przypomnienie!
  • ignorant11 08.10.03, 17:50
    Sława!

    Pomiędzy moimi choinkami całe mnóstwo ślicznych czerwonych muchomorków.

    Ale nic jadalnego nie znalazłem.

    Za to wziąłem szpadel i dwa sliczne młode jeszcze zamknięte posadziłem na
    polanie pomiędzy świerkami kłującymi, rozumując że jeśli tworzą mykoryzę z
    pospolitymi, to może uda się i z kłującymi..?



    Bo jeśli maja mi rosnąc jakieś brzydactwa pod moimi srebrnymi, to może ladniej
    z czerwonymi muchomorami...

    Kiedyś tak zrobiłem z kanią i przez pare sezonów rosły.

    Położyłem też dwa dojrzałe kapelusze maślaków, aby sie wysypały.
    --
    Pozdrawiam!

    Ignorant
    +++
  • ignorant11 10.10.03, 01:33

    --
    Pozdrawiam!

    Ignorant
    +++

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka