Dodaj do ulubionych

O ubostwie i lenistwie polskich sklepow ogrodowych

11.08.08, 13:41
Jakies 4 miesiace temu zamowilem u ogrodnika, ktory jest
najblizej mnie 4 paprotki zwyczajne. Moj ogrodnik ma
staly conajmniej cotygodniowy kontakt z hurtowniami
ogrodniczymi w W-wie i okolicach. Do tej pory nie byl
w stanie tych paprotek mi dostarczyc :-(

Ja nie twierdze, ze kazdy sklep w Polsce ma oferowac
paprotki zwyczajne. Ale powinien byc chociaz jeden (internetowy)
taki sklep. Np. we Francji jest:

www.fougeres.com.fr/
gdzie mozna zmowic wiele gatunkow paproci.

W Polsce - jak to zauwazyla jedna z forumowiczek - sklepy
ogrodnicze sprzedaja: tuje, tuje, tuje ...

I to jest jeden z powodow tego, ze:

Mimo, iz Polska lezy w sumie w bardzo korzystnej strefie
klimatycznej, polskie ogrody sa monotonne i nudne:
tuje, tuje, tuje...

Pozdr.
O.
Edytor zaawansowany
  • obrobka_skrawaniem 11.08.08, 13:53
    A po co sie tak spieszyc? Teraz jest nienajlepszy okres na sadzenie
    roslin. Mozna je stracic, wiec lepiej poczekac na jesien.
  • mirzan 11.08.08, 13:59

    > Mimo, iz Polska lezy w sumie w bardzo korzystnej strefie
    > klimatycznej, polskie ogrody sa monotonne i nudne:
    > tuje, tuje, tuje...

    Oj,prowokujesz.Myślę,że jacy klienci,taki towar.Gdybyś ineresował się
    czymś oprócz paproci, to bym spytał,czy przesłać Ci ofertę.Ale nie
    pytam,jak chcesz, to sam spytaj.
  • mirzan 11.08.08, 14:03
    W Zielonej Górze mieszka jaden pan, który produkuje paprocie, takie
    cuda ma,że drugiego takiego fachowca w Unii nie znajdziesz.Jako
    koneser, bez trudu go namierzysz.
  • onufry_z_oddali 11.08.08, 14:33
    mirzan napisał:

    > W Zielonej Górze mieszka jaden pan, który produkuje paprocie, takie
    > cuda ma,że drugiego takiego fachowca w Unii nie znajdziesz.Jako
    > koneser, bez trudu go namierzysz.

    Uprzejmie prosze o podanie adresu tego producenta paproci
    (najlepiej e-mail, jesli nie, to adres pocztowy).

    Z gory dziekuje i pozdrawiam,
    O. (nie koneser)
  • deerzet 11.08.08, 15:17
    Byłem u niego. Długo mnie zwodził w rozmowie na temat KUPNA swych
    piękności. Jedną podarował na odczepnego.
    [byłem uprzejmy jak zawsze :) ]

    Znam jego adres [ledwo go w Z. Górze] znalazłem. Ogród ma w
    Jędrzychowie podzielonogórskim. Piękny, choć na piaskach...

    To wspaniały typ KOLEKCJONERA, i naukowca.
    Lubi się WYMIENIAĆ rzadkimi paprociami [w formie zarodników, jakie
    przesyła].

    Ciekawe, czy wydał wreszcie swą zapowiadaną pracę o paprociach...
  • haritka 11.08.08, 14:29
  • onufry_z_oddali 11.08.08, 14:36
    Na allegro znalazlem tylko piuropusznik strusi, ktory mam
    oraz cos co ma w nazwie paproc, ale ma liscie nie-dzielone,
    i nie pasuje do mego ogrodu.

    Jezeli mozna tam dostac paprotke zwyczajna, to porosze
    o dokladne namiary. Z gory dziekuje.

    Pozdr.
    O.
  • onufry_z_oddali 11.08.08, 15:56
    obrobka_skrawaniem napisała:

    > P.zwycz. nie ma, znalazlam inne niskie i byc moze odpowiednie
    > paprocie:
    > www.allegro.pl/item411639661_paproc_ogrodowa_wietlica_japonska_red_form.html
    > www.allegro.pl/item411640020_paproc_ogrodowa_wietlica_jap_metalicum_cristatum.html
    >
    > Zaznaczam, ze nie wiem jaka jest ich mrozoodpornosc w polskich
    > warunkach klimatycznych.

    Baaaaardzo dziekuje. Piekne paprocie, akurat do mojej
    kompozycji!

    O.
  • onufry_z_oddali 11.08.08, 16:03
    obrobka_skrawaniem napisała:

    > P.zwycz. nie ma, znalazlam inne niskie i byc moze odpowiednie
    > paprocie:
    > www.allegro.pl/item411639661_paproc_ogrodowa_wietlica_japonska_red_form.html
    > www.allegro.pl/item411640020_paproc_ogrodowa_wietlica_jap_metalicum_cristatum.html
    >
    > Zaznaczam, ze nie wiem jaka jest ich mrozoodpornosc w polskich
    > warunkach klimatycznych.

    Podoba mi sie zwlaszcza ta pierwsza. Ale czy to nie jest papric
    pokojowa?

    O.
  • obrobka_skrawaniem 11.08.08, 16:26
    Co to znaczy pokojowa? Jesli wytrzymuje nasze zimy to moze byc
    traktowana jako ogrodowa. O mrozoodpornosc nalezy sie zapytac
    specjalisty, moze tego z Zielonej Gory (choc tam sa lagodne zimy).

    Sa jednak w Polsce szkolki majace niezla oferte paproci ogrodowych:
    www.rosliny.com/paprocie.html
    Oswiadczam, ze nie mam zadnych zwiazkow ze sprzedawcami, do ktorych
    linki zamiescilam.

  • mirzan 11.08.08, 15:29

    > Jezeli mozna tam dostac paprotke zwyczajna, to porosze
    > o dokladne namiary. Z gory dziekuje.

    Teraz problem, czy chodzi Ci o paproć, czy asparagus pierzasty,
    bo jęśli narzekasz, na mały asortyment, to można spodziewać się
    dość różnych zapotrzebowań.
    O adres w Zielonej pytaj kolegi.
  • kocia_noga 11.08.08, 16:14
    A mnie zaciekawiło jak wyhodować paproć z zarodnika.Jak go pobrać (
    to zdaje się najłatwiejsze, chociAŻ pewnie nie wszystkie dojrzałe
    pzrebarwiają się na ciemny brąz), ale w co je potem wsypać, jaką
    temperaturę zafundowac, jaką wilgotność, czy pzrykryć?Nigdy nie
    spotkałam się z taka formą rozmnażania paproci, a chodząc po lasach
    spiotykam rózne cud-piękności które chętnie bym sobie w ogródku
    miała.
    --
    prawdziwe damy alkohol piją z filiżanek nie z nocnika
  • obrobka_skrawaniem 11.08.08, 16:22
    Jak sa dojrzale to sie osypuja, wystarczy potrzec zapalka czy
    patyczkiem. Ja "wysialam" na plytke Petriego z ziemia, trzymalam w
    pokoju. Wyrastaja przedrosla, gamety przechodza w kropli wody, wiec
    trzeba je zraszac.
  • horpyna4 11.08.08, 18:24
    No właśnie, chodzi człowiek po lasach, a tam tyle pięknych roślin...
    chronionych. Na szczęście w XX wieku paprotka zwyczajna nie była
    jeszcze pod ochroną, więc ją uprawiam już od jakichś trzydziestu lat.
    Chroniona jest dopiero od roku 2001.
    Jest bardzo fajna, bo znosi suszę, palące słońce i upały. No i
    świetnie się sprawdza na glinie.
  • obrobka_skrawaniem 11.08.08, 18:48
    Warto dodac, ze wiele tych cud-pieknosci jest pod ochrona, a
    zbieranie zarodnikow roslin chronionych jest lamaniem prawa i
    podlega karze.
  • mirzan 11.08.08, 19:58
    obrobka_skrawaniem napisała:

    > Warto dodac, ze wiele tych cud-pieknosci jest pod ochrona, a
    > zbieranie zarodnikow roslin chronionych jest lamaniem prawa i
    > podlega karze.

    Tak jak pogrzebanie własnego umarłego kota we własnym ogrodzie.
  • kocia_noga 12.08.08, 22:16
    obrobka_skrawaniem napisała:

    > Warto dodac, ze wiele tych cud-pieknosci jest pod ochrona, a
    > zbieranie zarodnikow roslin chronionych jest lamaniem prawa i
    > podlega karze.


    Pewnie nie ty stanowiłaś to prawo, ale może wiesz coś o jego
    uzasadnieniu? Bo na moje oko jest to czysty absurd.Cóż złego może
    się stać roslinie, gdy pobiorę od niej zarodniki? A jeśli będę miała
    tyle szczęścia,że wyrosną mi z nich paprocie, to na pewno dam
    rozsadę sąsiadce, ona da krewnym, oni jeszcze znajomym i roślina
    zacznie swój drugi żywot w ogródkach.W razie zaniku w miejscach
    dzikich będzie łatwo dostępna do reintrodukcji.
    Dużo jest takich roslin chronionych w dzikiej przyrodzie, które
    zrobiły karierę ogródkową i nie zniknęły ze świata.
    Jeśli wiesz, dlaczego i po co taki pzrepis, to napisz, bo na razie
    uważam go za głupi i powzięłam zamiar zignorowania go.
    --
    prawdziwe damy alkohol piją z filiżanek nie z nocnika
  • obrobka_skrawaniem 13.08.08, 08:56
    Zbierajac zarodniki zmniejszasz mozliwosc rozmnozenia sie roslin w
    warunkach naturalnych. Mozesz tez zniszczyc stanowisko przez
    zadeptanie. Zachowaniem gatunkow (modniej: bioroznorodnosci) i
    reintrodukcja zajmuja sie wyspecjalizowane jednostki: instytuty
    naukowe i ogrody botaniczne. One maja banki nasion i kolekcje
    roslin.
    Nie przychodzi mi do glowy zaden przyklad rosliny, ktora wyginela w
    warunkach naturalnych a gatunek przetrwal dzieki "karierze"
    grodowej.
    Te z roslin chronionych, ktore dobrze rosna w ogrodzie mozna kupic,
    wiec nie ma potrzeby pozyskiwania ich ze stanowisk naturalnych.
  • onufry_z_oddali 13.08.08, 09:08
    obrobka_skrawaniem napisała:

    > Te z roslin chronionych, ktore dobrze rosna w ogrodzie mozna kupic,
    > wiec nie ma potrzeby pozyskiwania ich ze stanowisk naturalnych.

    No wlasnie, a gdzie ja moge kupic paprotke zwyczajna?

    O.
  • onufry_z_oddali 13.08.08, 09:13
    onufry_z_oddali napisał:

    > No wlasnie, a gdzie ja moge kupic paprotke zwyczajna?

    Chodzi i Warszawe i okolice. Mam zerwane sciegno Achillesa,
    za kilka dni operacja, potem rehabilitacja i dlugo
    samochodu w okolice Poznania, prowadzic nie bede mogl ...

  • obrobka_skrawaniem 13.08.08, 09:32
    Ja bym zadzwonila do tej szkolki w Poznaniu i sprobowala ich sklonic
    do wyslania poczta. Mozna tez spytac do jakich sklepow dostarczaja i
    ktore z tych sklepow prowadza sprzedaz wysylkowa.
    Mozna tez podzwonic po szkolkach i hurtowniach w okol. Warszawy.

    Zycze szybkiego powrotu do zdrowia.
  • onufry_z_oddali 13.08.08, 12:35
    obrobka_skrawaniem napisała:

    > Na przyklad tu:
    > sklep.swiatsadzonek.pl/p/pl/81/polypodium+vulgare+bifido+multifidum.html
    > wprawdzie w multipalecie, ale przeciez od przybytku glowa nie boli.
    > Mozna otworzyc stragan.

    Oj, obrobka, kiedy Ty sie wreszcie zmienisz? :-)

    Ale o ochrone przyrody, to Ty walcz dzielnie! Wyobraz sobie,
    ze 10 minut od mego domu, rosnie w lesie paprotka zwyczajna.
    Ale ja sie Ciebie boje ;-) i ani mysle jej przesadzic do mego
    ogrodu.

    O.
  • obrobka_skrawaniem 13.08.08, 17:03
    > Oj, obrobka, kiedy Ty sie wreszcie zmienisz? :-)

    Czekaj tatka latka.

    > Wyobraz sobie,
    > ze 10 minut od mego domu, rosnie w lesie paprotka zwyczajna.
    > Ale ja sie Ciebie boje ;-) i ani mysle jej przesadzic do mego
    > ogrodu.

    I bardzo slusznie! One sa tam policzone i niech ktora ubedzie!
    Z zerwanym sciegnem Achillesa trudno jest uciekac.

    Co do mrozoodpornosci wietlicy japonskiej to mozna to stwierdzic w
    nast. sposob: dowiedziec sie o polnocny zasieg gatunku w warunkach
    naturalnych. Jesli jest on np. w okol. Kioto to mozna zapomniec o
    uprawie jej w ogrodzie, ale jesli jest na Hokkaido to nasza zime
    powinny przezyc. Mysle, ze to dobre zadanie dla odstresowania sie
    przed operacja.
  • dar61 13.08.08, 19:10
    Niech {O.S.} nie odpuszcza w obronie ochraniania.
    B R A W O!!

    * * *
    {Kociej_Kończynie}:
    Ziarnko do ziarnka - a zbierze się karka.
  • kocia_noga 13.08.08, 13:59
    obrobka_skrawaniem napisała:

    > Zbierajac zarodniki zmniejszasz mozliwosc rozmnozenia sie roslin w
    > warunkach naturalnych.


    Myślę,że obawy takie są mocno przesadzone.Nie zamierzam zbierać
    zarodników w ilości przemysłowej.


    Mozesz tez zniszczyc stanowisko przez
    > zadeptanie.


    Tez nie sądzę; wagę ciała mam prawidłową i zachowuję się w lesie
    przyzwoicie.



    > Nie przychodzi mi do glowy zaden przyklad rosliny, ktora wyginela
    w
    > warunkach naturalnych a gatunek przetrwal dzieki "karierze"
    > grodowej.



    Nie pisałam o wyginięciu, a gatunki chronione a popularne w
    ogródkach, to : zimowit, przebiśnieg, śnieżyca, wawrzynek
    wilczełyko, tojad mordownik .... i mnóstwo innych, więc gdyby tak
    tfu tfu, miały wyginąć w naturze wszyscy wiemy gdzie je znaleźć.
    Ja rozumiem,że takie sprawy jak przyroda dzika trzeba oddać
    fachowcom, ale z punktu posiadaczki ogródka - zebranie odrobiny
    zarodników ze spotkanej w lesie pzrepięknej paproci to czysta
    korzyść dla wszystkich, z paprotkowymi genami na czele.


    --
    prawdziwe damy alkohol piją z filiżanek nie z nocnika
  • obrobka_skrawaniem 13.08.08, 14:41
    A jak zbierasz w ilosciach nieprzemyslowych to nie zmniejszasz
    mozliwosci rozmnoz. sie roslin? Wiesz jaka czesc zarodnikow ma
    szanse dac rosline dorosla? Zapewne niewiele osob chcialoby zbierac
    w duzych ilosciach, ale wyobraz sobie co by bylo gdyby kazdy sobie
    poszedl do lasu i nazbieral.
    Rosliny objete ochrona kiedys byly masowo pozyskiwane ze stanowisk
    naturalnych, dletego objecie ich ochrona stalo sie koniecznoscia.

    >> Mozesz tez zniszczyc stanowisko przez zadeptanie.
    >
    > Tez nie sądzę; wagę ciała mam prawidłową i zachowuję się w lesie
    > przyzwoicie.

    A widzialas kiedys przedrosle?


    > Nie pisałam o wyginięciu...

    Cytuje Twoje slowa: "W razie zaniku w miejscach
    dzikich będzie łatwo dostępna do reintrodukcji.
    Dużo jest takich roslin chronionych w dzikiej przyrodzie, które
    zrobiły karierę ogródkową i nie zniknęły ze świata."

    Zrozumialam z tego, ze znasz przyklady roslin, ktore nie wyginely
    DZIEKI TEMU, ze ich egzemplarze byly w uprawie.
    A czy znasz nazwy roslin zagrozonych w Polsce wyginieciem?


    > ...z punktu posiadaczki ogródka - zebranie odrobiny
    > zarodników ze spotkanej w lesie pzrepięknej paproci to czysta
    > korzyść dla wszystkich, z paprotkowymi genami na czele.

    Ludzie, ktorzy bija dzieci tez twierdza, ze to dla ich dobra.
    Organizmy zywe podlegaja procesom ewolucji, wiec rosliny w ogrodkach
    roznia sie genotypem od dzikich populacji.
    A reintrodukcja to ogromny problem, b. duzo pracy i duze koszty
    (znam klopoty zwiazane z reintrodukcja 2 gat. w Tatrach). Chyba
    lepiej zapobiegac niz leczyc?
  • kocia_noga 13.08.08, 22:34
    obrobka_skrawaniem napisała:

    > A jak zbierasz w ilosciach nieprzemyslowych to nie zmniejszasz
    > mozliwosci rozmnoz. sie roslin?


    Nawet zebranie 1 szt zarodnika zmniejsza, oczywiście.Tym niemniej
    uważam że istnieje pewna granica wyznaczana pzrez rozsądek i w tej
    granicy mieści się odrobina zarodników.



    , ale wyobraz sobie co by bylo gdyby kazdy sobie
    > poszedl do lasu i nazbieral.


    Moznaby nakręcić horror - "Zbieracze zarodników w natarciu, abo
    koniec świata".To coś z krainy fantazji.A trzymając się realności,
    takich ludzi jak ja, którzy chcieliby pójść do lasu z jałowym
    pojemniczkiem i delikatnie otrząsnąć setną miligrama zarodników może
    być jedna sztuka na 3tys hektarów lasu.I to szacunek mocno na wyrost.


    > Rosliny objete ochrona kiedys byly masowo pozyskiwane ze stanowisk
    > naturalnych, dletego objecie ich ochrona stalo sie koniecznoscia.


    Jesteś za wersją,że to zachłanni ogródkowicze są przyczyną Czerwonej
    Księgi ? Jabym typowała inne czynniki.



    >
    > A widzialas kiedys przedrosle?

    Na ilustracjach; domyślam się,że są mikrej postury, ale też sądzę,że
    rozsypały się skubane wokół i tylko czekają na dżdż,żeby wrosnąć.




    > A czy znasz nazwy roslin zagrozonych w Polsce wyginieciem?
    >
    Zapoznałam sie specjalnie dla tej dyskusji.M.in.jest tam karmnik
    ościsty i parę paproci, zwłaszcza niezbyt urodziwe podejźrzały.



    > Ludzie, ktorzy bija dzieci tez twierdza, ze to dla ich dobra.

    Właściwie mogłaś pójść na całość i porównać mnie do Hitlera:) ale
    bicie dzieci też dobre.


    > Organizmy zywe podlegaja procesom ewolucji, wiec rosliny w
    ogrodkach
    > roznia sie genotypem od dzikich populacji.


    No, to jest argument, z tym,że napisałaś o tych co posiadają banki
    nasion i zarodników i stoją na straży czystości genów, więc
    ewoluowanie np zimowitów ogródkowych w kierunku barwy różowej czy
    białej nie powinno trapić ich po nocach, przeciwnie, mogą spać
    spokojnie, bo geny sa zabezpieczone.

    A co do reintrodukcji - módlmy się o czystość środowiska.
    --
    prawdziwe damy alkohol piją z filiżanek nie z nocnika
  • onufry_z_oddali 14.08.08, 00:29
    kocia_noga napisała:

    > Właściwie mogłaś pójść na całość i porównać mnie do Hitlera:) ale
    > bicie dzieci też dobre.

    Alez kocia-nogo: obrobka czasem cos ostrego przywali, ale ona
    ... dobry czlowiek ;-) Ja sie bardzo ciesze, ze w tym watku zwraca
    sie uwage na ochrone przyrody. Moim zdaniem rosliny powinny
    byc dostepne glownie w sklepach ogrodniczych, pozniej w sprzedazy
    internetowej. Las powinien zyc wlasnym zyciem i nie powinnismy
    wynosic zen roslin.

    Pozdr.
    O.
  • kocia_noga 14.08.08, 08:29
    onufry_z_oddali napisał:

    > Alez kocia-nogo: obrobka czasem cos ostrego przywali, ale ona
    > ... dobry czlowiek ;-)


    Nie obrażam się, ani też nie uważam obróbki za złego człowieka,
    jedynie konstatuję dość skrajną postawę wraz z emocjonalnym
    zaangażowaniem.


    Las powinien zyc wlasnym zyciem i nie powinnismy
    > wynosic zen roslin.

    Zasadniczo - tak.W szczególności zaś widuję na targowiskach panów
    spzredających wydarte kępy bagna, albo panie sprzedające bukiety
    storczyków.Nikt ich nie niepokoi, jeśli nie spzredadzą towaru -
    przed pójściem do do mu wyrzucają rośliny do śmieci.
    Zanoszą też do lasu puszki po napojach, torby plstikowe i inne
    wynalazki cywilizacyjne, nie mówiąc już o popularnych urządzeniach
    takich jak wnyki.
    Oczywiście to że są gorsze problemy nie oznacza,że i na zimne nie
    nalezy dmuchać, ale może bez popadania w lekka odmianę histerii.

    --
    prawdziwe damy alkohol piją z filiżanek nie z nocnika
  • obrobka_skrawaniem 14.08.08, 10:44
    kocia_noga napisała:
    > jedynie konstatuję dość skrajną postawę wraz z emocjonalnym
    > zaangażowaniem.

    Widzisz cos, czego nie ma. Poniewaz zapytalas o powody zakazow
    probowalam ci spokojnie je podac, ale widze, ze ponioslam kleske.
    Przy takiej postawie jak Twoja zadne argumenty nie skutkuja. Zaluje,
    ze napisalam jak wyprowadzic rosliny z zarodnikow.
    Moze cale tabuny ludzi nie pojda po zarodniki, ale wystarczy ze
    pochwalisz sie sasiadce, a ona pojdzie z lopatka (bo po co sie
    meczyc) i/lub z malym dzieckiem i juz moze byc po stanowisku rosliny.
    Nie za bardzo wiesz tez o czym mowa: nie znasz biologii rozwoju
    paproci, miesza Ci sie lista roslin chronionych z Czerwona Ksiega
    itp.
    A kawalek o Hitlerze jest po prostu niesmaczny.

    Poniewaz uwazasz, ze przepisy, ktorych dotyczy dyskusja sa bez sensu
    to proponuje, zebys zebrala odpowiednia liczbe podpisow pod
    wnioskiem o zniesienie tych przepisow i wniosla ow wniosek pod
    obrady Sejmu. W koncu nie powinno byc w RP bezsensownych przepisow
    prawnych, prawda?
  • dar61 14.08.08, 11:43
    Brawo {O.s}!
    Zgadzam się!
    Ktoś musi zamknąć błędne koło: "...a jak inni nie stosują się do
    ochrony stanowisk rzadkości, to ja też sobie wezmę...".

    {Nóżko_Kota}:
    Te babuleńki sprzedające NIELEGALNIE grzybki na targowiskach [można
    je zbierać LEGALNIE dla siebie, ale do sprzedaży to trzeba
    zarejestrować działalność gospodarczą/ postarać się o koncesję
    zbieracza ITP.] ...

    Kiedyś się zaczęło to nieprzestrzeganie prawa przez Polaków. Za
    zaborów/ za okupacji/ za komuny.
    Czas wreszcie zacząć myśleć o przyszłych pokoleniach.
    Ktoś mądrze powiedział, że naturę mamy w dzierżawę daną OD NASZYCH
    POTOMKÓW.

    Sam nie jestem bez winy...
  • kocia_noga 14.08.08, 20:58
    Rozumiem że tobie, dar i obróbce leżą na sercu sprawy dzikiej
    przyrody.Rozumiem też,że pewne postanowienia prawne czynione sa
    nieco na wyrost, żeby niedopuszczać do niejasności a tym samym
    wyłomów w prawie.
    Jednak u nas w kraju, gdzie za wlewanie ścieków płaci się smieszne
    kwoty - o ile w ogóle, wywożenie śmieci do lasu jest powszechną
    praktyką, palenie w górskich miejscowościach oponami - też i w
    praktyce nie ma na to żadnej rady, kłusownictwo, handel chronionymi
    roślinami na bazarach - swobodnie bez jakiejkolwiek świadomości ani
    sankcji, słowem - jeśli w ważnych sprawach prawo ani nie działa, ani
    się nie kwapi, to bicie na alarm w sprawie zarodników uważam za
    groteskowe, a przewidywanie w tym akurat przypadku katastroficznych
    następstw - zadziwiające.
    Poza tym nie znam się, ale zdaje mi się,że tylko w rezerwatach cała
    przyroda objęta jest ścisłą ochroną, czy to będzie kępka trawy, czy
    listek, natomiast inne lasy odwiedzane sa przez turystów,
    spacerowiczów, grzybiarzy i wolno im zabrać ze sobą uzbierane
    grzyby, owoce, czy kwiaty o ile nie są pod ochroną, nieprawdaż?

    --
    prawdziwe damy alkohol piją z filiżanek nie z nocnika
  • obrobka_skrawaniem 14.08.08, 22:24
    Po raz kolejny wmawiasz mi cos, co nie ma miejsca: nie jestem
    histeryczka i nie bije na alarm, po prostu odpowiedzialam Ci na
    Twoje pytanie. Poza tym traktuje te wymiane zdan ogolnie, bo nie
    chodzi tylko o zarodniki. Ochrona objete sa wszystkie formy danego
    gatunku rosliny, wiec rowniez nasiona i zarodniki. Dziwne, ze nie
    wynioslas tej swiadomosci ze szkoly.
    Nic nie stoi na przeszkodzie, zebys interweniowala w przypadkach, o
    ktorych piszesz. Ale Ty tego zapewne nie robisz, bo przeciez nie
    jestes histeryczka!
    Do Ciebie nie docieraja ZADNE argumenty. To, ze prawo jest lamane
    przez innych nie znaczy, ze Ty tez mozesz to robic.

    Wracajac do sedna dyskusji: aklimatyzacja roslin jest zajeciem dla
    specjalistow, a sadzac po Twoich wypowiedziach na tym forum daleko
    Ci do tego miana. Pojdziesz po zarodniki raz, drugi i dziesiaty i na
    99,99% nie uda Ci sie utrzymac dluzej roslin w ogrodzie (o ile w
    ogole otrzymasz sporofity). A jesli Ci sie nie uda to pojdziesz z
    lopatka po rosliny, skoro przyszlo Ci do glowy wykopywanie mieczyka
    dachowkowatego - rosliny pod scisla ochrona. I to juz nie jest
    groteskowe:

    Autor: kocia_noga 18.06.08, 07:33
    Jedyny mieczyk zimujący w gruncie to mieczyk dachówkowaty spotykany
    na górskich łąkach.Mam od paru lat ochotę pzrenieść kilka cebulek do
    ogródka, ale on chyba przystosowany jest do życia wśród traw.
  • kocia_noga 15.08.08, 09:56
    obrobka_skrawaniem napisała:

    Ochrona objete sa wszystkie formy danego
    > gatunku rosliny, wiec rowniez nasiona i zarodniki.

    Ok, tego nie wiedziałam.
    A dla naszej dyskusji ważne jeszcze jest, czy paproć na której
    zarodniki miałabym ochotę jest pod ochroną czy nie.Jeśli nie - nic
    nie stoi na przeszkodzie, tak?



    > Nic nie stoi na przeszkodzie, zebys interweniowala w przypadkach,
    o
    > ktorych piszesz. Ale Ty tego zapewne nie robisz, bo przeciez nie
    > jestes histeryczka!


    Twój przekąs oparty jest na lichych podstawach - nie wiesz, czy
    interweniuję, czy nie, bo nic o tym nie pisałam.Staram się też
    unikać złośliwości - ona również zanieczyszcza środowisko.


    Pojdziesz po zarodniki raz, drugi i dziesiaty i na
    > 99,99% nie uda Ci sie utrzymac dluzej roslin w ogrodzie (o ile w
    > ogole otrzymasz sporofity).

    A więć, pomijając nieżyczliwe fantazje i złośliwość, uważasz,że nie
    uda mi się wyhodować w ogródkowych warunkach paproci z
    zardoników.To jest konkretny argument, jak dla mnie.


    A jesli Ci sie nie uda to pojdziesz z
    > lopatka po rosliny, skoro przyszlo Ci do glowy wykopywanie
    mieczyka
    > dachowkowatego - rosliny pod scisla ochrona.

    Rzeczywiście, mam od paru lat taką ochotę.Znam pewną łąkę gdzie
    rosną; od pewnego czasu wykonywane są tam roboty leśne, jeżdżą
    ciągniki i ta niewielka łączka skurczyła się już dwukrotnie.Mam
    ochotę zebrać stamtąd kilka cebulek i posadzić w bezpiecznym miejscu.
    Czy to zrobię rzeczywiście, nie wiem.
    Zasięgnęłabym opinii i na ten temat, ale szukałabym informacji dla
    mnie istotnych.To,że byłoby to sprzeczne z prawem, to jedna z takich
    informacji, jednakże łączka i tak traktowana jest brutalnie, nawet
    nie wiem, czy jest własnością prywatną, czy nie.
    Inną istotną rzeczą dla mnie byłaby informacja, czy taki mieczyk
    żyłby w ogródku - bo skoro nie, to i tak wszystko jedno, czy go
    rozjeżdżą traktory ciągnące ścięte drzewa, czy dokona żywota gdzie
    indziej.
    No i jeszcze ważna sprawa, dotycząca interwencji.Wywożenie śmieci do
    lasu, wrzucanie ich do potoków pospolicie praktykowane w górach,
    palenie w piecach oponami albo innymi szkodliwymi materiałami,
    wpuszczanie przydomowych scieków prosto do rzek i strumyków - jest
    de facto niekaralne, ponieważ takie mamy przepisy i taką ich
    egzekucję.Na straży takiego stanu rzeczy stoją ludzie którym to na
    rękę.
    Kłusownictwo, nielegalny handel zwierzętami itp wymaga sprawnej
    policji, służb lesnych itp - daleko nam do tego.
    Zostaje drobnica - handlujący bagnem, storczykami czy innymi
    chronionymi roslinami na bazarach - ich mozna złapać za rękę i
    wlepić mandat, tyle,że nikt tego w praktyce nie robi.
    Tyle o karach.
    Skoro nie działają, to może inne jakieś sposoby?

    --
    prawdziwe damy alkohol piją z filiżanek nie z nocnika
  • dar61 15.08.08, 11:44

    Zmiana mentalności.
  • kocia_noga 15.08.08, 17:58
    dar61 napisał:

    >
    > Zmiana mentalności.


    Wiem, oczywiście.I dzieje się oprócz złego też dużo dobrego w tej
    dziedzinie.
    Wracając jednak do naszej dyskusji, to spytałam jakie są przesłanki
    do zakazu pobierania zarodników.
    W końcu wyszukałam odpowiednie rozporządzenie


    www.eko.org.pl/lkp/prawo_html/rozp_rosliny_chronione_2004.htm
    i tam dowiedziałam się,że rośliny chronione dzielą się na 4 grupy, z
    których tylko dwie objęte sa kategorycznym zakazem pozyskiwania,
    pzresadzania itp - jednym słowem - sa nietykalne.
    Dwie pozostałe grupy mogą być "tykalne" w pewnych określonych
    sytuacjach.
    Poza tymi gatunkami, wymienionymi tutaj:
    PAPROTNIKI
    PTERIDOPHYTA

    długoszowate
    Osmundaceae

    165
    długosz królewski
    Osmunda regalis

    języcznikowate
    Blechnaceae

    166
    podrzeń żebrowiec
    Blechnum spicant

    marsyliowate
    Marsileaceae

    167
    marsylia czterolistna (1) (2)
    Marsilea quadrifolia

    168
    gałuszka kulecznica (1) (2)
    Pilularia globulifera

    nasięźrzałowate
    Ophioglossaceae

    169
    podejźrzon - wszystkie gatunki (2)
    Botrychium spp.

    170
    nasięźrzał pospolity (2)
    Ophioglossum vulgatum

    paprotkowate
    Polypodiaceae

    171
    paprotka zwyczajna
    Polypodium vulgare

    paprotnikowate
    Aspidiaceae

    172
    paprotnik - wszystkie gatunki
    Polystichum spp.

    poryblinowate
    Isoëtaceae

    173
    poryblin kolczasty (1)
    Isoëtes echinospora

    174
    poryblin jeziorny
    Isoëtes lacustris

    salwiniowate
    Salviniaceae

    175
    salwinia pływająca
    Salvinia natans

    skrzypowate
    Equisetaceae

    176
    skrzyp olbrzymi
    Equisetum telmateia

    177
    skrzyp pstry
    Equisetum variegatum

    widliczkowate
    Selaginellaceae

    178
    widliczka - wszystkie gatunki
    Selaginella spp.

    widłakowate
    Lycopodiaceae

    179
    wszystkie gatunki
    wszystkie gatunki

    wietlicowate
    Athyriaceae

    180
    pióropusznik strusi
    Matteucia struthiopteris

    181
    rozrzutka brunatna (2)
    Woodsia ilvensis

    zanokcicowate
    Aspleniaceae

    182
    zanokcica serpentynowa (1) (2)
    Asplenium adiantum-nigrum

    183
    zanokcica ciemna (1) (2)
    Asplenium adulterinum

    184
    zanokcica klinowata (1) (2)
    Asplenium cuneifolium

    185
    języcznik zwyczajny
    Phyllitis scolopendrium

    zmienkowate
    Cryptogrammaceae

    186
    zmienka górska
    Cryptogramma crispa

    **
    Hymenophyllaceae

    187
    włosocień cienisty (1)
    są gatunki nieobjęte ochroną
    --
    prawdziwe damy alkohol piją z filiżanek nie z nocnika
  • kocia_noga 15.08.08, 18:05
    A więc, gdybym sama sobei miała udzielić odpowiedzi na
    pytanie,napisałabym tak:
    sprawdź, czy paproć, która ci się podoba nie jest aby pod ochroną, a
    jesli nie jest, możesz zebrać zarodniki i próbować ją rozmnożyć, zaś
    jeśli jest chroniona - niestety, nie.
    I dalej - zakaz pobierania nawet części rośliny chronionej
    spowodowany jest troską o jej siedlisko - żeby podczas pobierania
    zarodników nie zdeptać już rosnących małych roślinek, albo samego
    otoczenia.Poza tym uzyskanie dorosłej paproci z zarodników jest
    bardzo trudne, a nawet jesli ci się uda, to warunki w twoim ogródku
    mogą jej nieodpowiadać do dalszego zdrowego wzrostu.
    Koniec.
    Tak tez mozna.
    I moim zdaniem lepiej to zadziała na potencjalnego wandala niż inne
    formy hmm... peswazji.
    --
    prawdziwe damy alkohol piją z filiżanek nie z nocnika
  • obrobka_skrawaniem 15.08.08, 20:52
    Czy mam z tego rozumiec, ze zle Ci odpowiedzialam?
    Przeciez cala dyskusja dotyczyla PAPROCI CHRONIONYCH. Przypomne Ci
    jej poczatek:

    obrobka_skrawaniem napisała:
    > Warto dodac, ze wiele tych cud-pieknosci jest pod ochrona, a
    > zbieranie zarodnikow roslin chronionych jest lamaniem prawa i
    > podlega karze.

    kocia_noga napisała:
    >Pewnie nie ty stanowiłaś to prawo, ale może wiesz coś o jego
    >uzasadnieniu?...

    - - - - - - - - - - - - -
    kocia_noga napisala:

    >... zakaz pobierania nawet części rośliny chronionej
    >spowodowany jest troską o jej siedlisko - żeby podczas pobierania
    >zarodników nie zdeptać już rosnących małych roślinek, albo samego
    >otoczenia.

    Jednak nie rozumiesz sedna sprawy: zarodnik jest tez roslina, tylko
    w innym stadium rozwojowym. Nie ma sensu ochrona tylko jednego ze
    stadiow rosliny.

    Jesli chodzi o inne Twoje pytania, to nie wszystko co jest
    niechronione mozna wyniesc z lasu. Przeczytaj ustawe o ochronie
    przyrody i ustawe o lasach.

    Juz na poczatku dyskusji napisalam, ze te gat. lesne, ktore sa LATWE
    do uprawy w ogrodzie sa dostepne w handlu.
  • dar61 15.08.08, 23:35
    Jak dla mnie to {Nóżka} już swą peregrynacją ku źródłom ewentualny
    grzech[szek] zarodników_zczesywania odpokutowała...
    :-)

    Twarde prawo, sed lex.
  • dar61 15.08.08, 23:45
    W prawie ochrony odchodzi się dziś od ochrony gatunkowej ku ochronie
    stanowisk.
    Np. w ochronie rzadkich stanowisk stawia się zakaz wstępu i kwita.
    Podawanie przyczyn zakazu kusiłoby np. zbieraczy osobliwości jako
    swoista reklama.

    Tablic z zakazem nie musi się stawiać, a zakaz i tak jest:
    Kto wie, że wejście na uprawy i do młodnika leśnego o wysokości
    NIŻSZEJ niż 4 metry jest ZAKAZANE [ustawa o lasach]?
    Babuleńka się wczołguje tam po grzybki...

    A strażnicy leśni, {Nóżko} mają roboty "od zarąbania" z kradzieżami
    drewna, nie bawią się w rewidowanie [koszyków] owej babuleńki na
    grzybach w lesie będącej...
  • obrobka_skrawaniem 15.08.08, 21:11
    kocia_noga napisała:
    > Staram się też unikać złośliwości...

    Przeczytaj sobie cala nasza dyskusje i zobacz kto zaczal zlosliwe
    uwagi. Kiedy zainkasowalam okreslenia o skrajnej postawie, histerii,
    biciu na alarm i grotesce? Jesli nie ma sie szacunku do partnera w
    dyskusji to nie powinno sie oczekiwac szacunku z drugiej strony.

    W toku rozmowy poznalam Ciebie na tyle, ze mialam prawo
    przypuszczac, ze sie nie osmieszasz interwencjami w sprawach ochrony
    przyrody. Jawilas mi sie jako osoba nie szanujaca srodowiska i nie
    szanujaca prawa. Jesli sie pomylilam to sie ciesze.
    A co jest potrzebne, zeby zmienic nasz stosunek do srodowiska? Jak
    napisal Dar konieczna jest zmiana mentalnosci ale tez zwiekszenie
    swiadomosci. Chyba jest to mozliwe, bo przeciez sa kraje, gdzie
    wyglada to inaczej, ale w tych krajach nie trzeba tez w miescie
    wykonywac slalomu miedzy psimi ekskrementami. Zacznijmy wiec od
    siebie i od spraw drobnych i nie mowmy, ze inni robia gorsze rzeczy.
    Klusownik tez Ci powie, ze saren jest b. duzo przez ubytek jednej z
    nich nic sie nie stanie, a poza tym inni poluja na swistaki, wiec
    bicie na alarm z powodu jednej sarenki jest groteskowe.
  • mirzan 16.08.08, 12:49
    Dar konieczna jest zmiana mentalnosci ale tez zwiekszenie
    > swiadomosci.

    Na Onet.pl są do obejrzenia zdjęcia lasów po burzy.Poobejrzeniu,
    można zastanowić się, czy warto walczyć do ostatniego tchu, o listek
    paproci wielkosci paznokcia.
  • obrobka_skrawaniem 16.08.08, 14:56
    Mozna tez obejrzec inne zdjecia i zastanowic sie czy warto zyc.
  • mirzan 16.08.08, 15:38
    obrobka_skrawaniem napisała:

    > Mozna tez obejrzec inne zdjecia i zastanowic sie czy warto zyc.

    Prawdopodobnie warto. Jeśli po to, aby kłócić sie o listki paproci,
    to nie warto. Przyjdzie huragan i wyrówna.
  • obrobka_skrawaniem 16.08.08, 16:14
    Ubolewam, ze tak malo zrozumiales z calej dyskusji. Mialam o Tobie
    lepsze zdanie.
    Masz jakas misje pietnowania wszystkich?
  • mirzan 16.08.08, 17:22
    obrobka_skrawaniem napisała:

    > Ubolewam, ze tak malo zrozumiales z calej dyskusji. Mialam o Tobie
    > lepsze zdanie.
    > Masz jakas misje pietnowania wszystkich?

    A właściwie ile zarodników mieści się w jednym listku paproci?
    Zrozumiałem tyle, ale nie z dyskusji.Nie miałem odwagi wykopać
    ziemowita z łąki, a rosły ich tysiace. Przyszedł chłop i zaorał,
    bo to była jego łąka.I zrozumiałem,że nie ma takiego listka, który
    wart jest awantury.
  • obrobka_skrawaniem 16.08.08, 18:09
    Moge Ci przyslac bulwy zimowita.
    A Ty przestan ogladac zdjecia na onecie i wyjedz na urlop. Moze
    wtedy opuszcza Cie katastroficzne nastroje, a jak zobaczysz gdzies
    lake z lanem lilii zlotoglow to moze choc przeleci Ci przez mysl, ze
    warto chronic takie miejsca i takie rosliny.
  • mirzan 16.08.08, 19:37
    obrobka_skrawaniem napisała:

    > Moge Ci przyslac bulwy zimowita.

    Dzięki,mam.Taką łąkę też mam, mała,ale jest. Za zaproszenie dziekuję,
    ale nie skorzystam, bo obawiam się,że zamiast gotować i prać,cały
    czas byś się kłóciła,a to o listek, o pyłek,a w nocy byś uciekała
    na drzewo z łańcuchem i kłódką,żeby się przykuć na znak protestu,że
    ktoś powietrze zepsuł.Ale i tak miło, dawno mnie nikt nie zapraszał
    na urlop.
  • obrobka_skrawaniem 16.08.08, 20:13
    mirzan napisał:

    > zamiast gotować i prać,cały
    > czas byś się kłóciła,a to o listek, o pyłek,a w nocy byś uciekała
    > na drzewo z łańcuchem i kłódką,żeby się przykuć na znak protestu,że
    > ktoś powietrze zepsuł.

    A to tak czesto psujesz powietrze?
    Faceci, z ktorymi jezdze sami gotuja i piora, a w dodatku musza miec
    swietna kondycje.
    Z lancuchem i klodka i na drzewie jeszcze nie probowalam, dzieki za
    pomysl. Najdziwniejsze miejsce, w ktorym spalam to jaskinia.
  • mirzan 16.08.08, 22:51
    > Faceci, z ktorymi jezdze sami gotuja i piora, a w dodatku musza
    miec
    > swietna kondycje.

    A mnie niestety została tylko pobłażliwość i ciekawość dla zagadek
    przyrody,śpiących na drzewach, w jaskiniach i uprawiających inne
    wybryki dla dobra przyrody.Czy nie uważasz, za ciekawe, jak ekolog
    załatwia pewne sprawy wisząc nad Rospudą na sośnie?
  • obrobka_skrawaniem 17.08.08, 21:43
    > A mnie niestety została tylko pobłażliwość i ciekawość dla zagadek
    > przyrody,śpiących na drzewach, w jaskiniach i uprawiających inne
    > wybryki dla dobra przyrody.

    Kto powiedzial, ze spalam w jaskini dla dobra przyrody?

    > Czy nie uważasz, za ciekawe, jak ekolog
    > załatwia pewne sprawy wisząc nad Rospudą na sośnie?

    Ja nie mysle o tak przyziemnych sprawach.
  • mirzan 17.08.08, 22:49

    > Ja nie mysle o tak przyziemnych sprawach.

    Dla Ciebie przyziemne, dla mnie wzniosłe, jakie to różne gusta
    ludzie mają.Jak z tymi zarodnikami, ile ich w końcu jest w listku
    wielkości paznokcia?
  • obrobka_skrawaniem 17.08.08, 23:02
    mirzan napisał:

    > Dla Ciebie przyziemne, dla mnie wzniosłe, jakie to różne gusta
    > ludzie mają.

    Zaloz sobie forum na ten temat, bedziecie sobie opowiadac o tych
    wznioslych sprawach.

    >Jak z tymi zarodnikami, ile ich w końcu jest w listku
    > wielkości paznokcia?

    Jest duzo, ale NIE ZA duzo. Ewolucja pilnuje, zeby nie bylo
    nadmiaru, bo to sie wiaze z niepotrzebnym wydatkiem energetycznym.
    Roslina, ktora by wykonala taki wydatek mialaby mniej energii na
    inne wazne funkcje zyciowe. Rowniez czlowiek, ktory zbyt wiele
    energii zuzywa na zlosliwosc w stosunku do innych ma niedobor
    energii na inne rzeczy, wiec jest zapewne w tych rzeczach kiepski.
  • mirzan 17.08.08, 23:13
    Rowniez czlowiek, ktory zbyt wiele
    > energii zuzywa na zlosliwosc w stosunku do innych ma niedobor
    > energii na inne rzeczy, wiec jest zapewne w tych rzeczach kiepski.

    Myślę, że masz na myśli kogoś z nas.Czy to jest aluzja do seksu?
    Nie kuś, bo mi to już przeszło, ale za zainteresowanie dziekuję.
  • obrobka_skrawaniem 18.08.08, 09:26
    Nie pochlebiaj sobie! Zainteresowania nie bylo, nie ma i nie bedzie!
    Kazdy sobie tu wstawi co chce.
  • kocia_noga 16.08.08, 21:11
    mirzan napisał:

    Nie miałem odwagi wykopać
    > ziemowita z łąki, a rosły ich tysiace. Przyszedł chłop i zaorał,
    > bo to była jego łąka.


    Dokładnie tak się dzieje z dziewięćsiłami, mieczykami
    dachówkowatymi, orlikami i in.
    --
    prawdziwe damy alkohol piją z filiżanek nie z nocnika
  • mirzan 16.08.08, 22:42

    > Dokładnie tak się dzieje z dziewięćsiłami, mieczykami
    > dachówkowatymi, orlikami i in.

    Gdyby ktoś kiedyś nie wykopał martagona z lasu i nie pobawił się
    w krzyżowanie,mieli byśmy brudno różowe śmierdziele.Gdyby ktoś kiedyś
    nie wykopał mieczyka, były by same dachówkowate, a orliki fioletowe.
    Jakie wspaniałe zdarzają się przypadki, jak ktoś nie dokładnie
    przestrzega przepisów.Z ekomutacji za kilka pokoleń, też może
    wyrosnąć osobnik kategorycznie przestrzegający czystości rasowej.
    Parę zdjęć martagonów, istnieją dzieki temu,że oprócz ogrodniczych
    fundamentalistów są jeszcze inni.
    picasaweb.google.pl/liliumster
  • obrobka_skrawaniem 17.08.08, 21:54
    > Gdyby ktoś kiedyś nie wykopał martagona z lasu i nie pobawił się
    > w krzyżowanie,mieli byśmy brudno różowe śmierdziele.[...]
    > Jakie wspaniałe zdarzają się przypadki, jak ktoś nie dokładnie
    > przestrzega przepisów.

    Wtedy jeszcze nie bylo przepisow ochrony przyrody.
    Teraz tez trwa "udomawianie" roslin, tyle ze zajmuja sie tym
    naukowcy.
    A gdyby nie objeto L. martagon ochrona byc moze dzikiego gat. by juz
    nie bylo na stanowiskach naturalnych.

    Gdybys mnie znal, to bys wiedzial, ze daleko mi do rasizmu, wiec
    prosze bez pomowien. Masz jakas przyjemnosc z obrazania ludzi?
  • obrobka_skrawaniem 17.08.08, 22:43
    Jeszcze jedno: L. martagon wykazuje b. duza zmiennosc w kolorze
    kwiatow, myslalam, ze o tym wiesz.
  • mirzan 17.08.08, 23:03
    obrobka_skrawaniem napisała:

    > Jeszcze jedno: L. martagon wykazuje b. duza zmiennosc w kolorze
    > kwiatow, myslalam, ze o tym wiesz.

    Bardzo mnie zaskoczyłaś, bardzo, chyba jako ostatniego na tym forum.
    Popatrz, co Ci zależy fotogalerie.pl/galeria/galeria_mirzan
    i powtórz co napisałaś.
  • mirzan 17.08.08, 23:08
    picasaweb.google.pl/liliumster
    Tutaj też zajrzyj.Tą zmianność to się robi. Palcami. Jak się umie.
    I jak się wie o czym się mówi.Inną zmienność oprócz martagonów też
    się robi palcami. I trochę głową.
  • obrobka_skrawaniem 18.08.08, 09:23
    mirzan napisał:

    > Tą zmianność to się robi. Palcami.

    Palcami robi sie naturalna zmiennosc dzikich roslin na stanowiskach
    naturalnych? Rzeczywiscie, trzeba wiedziec o czym sie mowi!
  • mirzan 18.08.08, 12:38

    > Palcami robi sie naturalna zmiennosc dzikich roslin na
    stanowiskach
    > naturalnych? Rzeczywiscie, trzeba wiedziec o czym sie mowi!

    Zanudziłaś mnie na śmierć,jestem umarty.
    Pozdrawiam.
  • obrobka_skrawaniem 14.08.08, 11:17
    > ...napisałaś o tych co posiadają banki
    > nasion i zarodników i stoją na straży czystości genów, więc
    > [...] mogą spać spokojnie, bo geny sa zabezpieczone.

    1. Nie stoja na strazy czystosci genow. Banki nasion maja zupelnie
    inne zadanie.
    2. Nie ma 100% zabezpieczenia. Zawsze moze sie zdarzyc awaria
    wynikla z przyczyn wyzszych lub nieodpowiedzialnosci czy zlej woli
    czlowieka. Myslisz, ze teraz w Gruzji ktos mysli o zabezpieczeniu
    bankow nasion?

    > A co do reintrodukcji - módlmy się o czystość środowiska.

    Musze Cie rozczarowac: same modlitwy nie pomoga.

    Jesli chodzi o porownanie do bicia dzieci to jest to wylacznie
    porownanie, zeby lepiej mozna bylo zrozumiec. Bo jaka jest Twoja
    postawa: to, ze pozyskam rosliny chronione wyjdzie im tylko na
    dobre, bo beda zabezpieczone przed wyginieciem.
    A Hitler jest tu zupelnie od czapy.
  • deerzet 12.08.08, 14:39


    Nich nie bierze tego {Herbu_w_czele} do siebie, ale zakupy ogrodowe
    robione z głową to cały ceremoniał.

    Kto kupował zieloności w ogrodzie botanicznym czy w SZKÓŁCE
    producenckiej na poziomie, ze świetną fachową poradą, wie o czym
    klawiaturuję.
    Kupowanie OCZAMI na ekranie, w formie wysyłkowej przypomina mi tych
    rodziców, co fundują pociesze swej zwierza na gwiazdkę, by go przed
    następnymi wakacjami do drzew w lesie przywiązać. [zwierza, nie
    pociechę swą]

    Inna rzecz, że aranżacje ogrodów może zrobić w gotowej formie jakiś
    fachman czy fachłumenka, ale lubią wtedy za to zedrzeć słono.

    Jak to mawiał pewien filmowy staruszek: trzeba coś posiać, coś
    zmarnować, coś zebrać - by się do swego np. ogrodu przywiązać...
    A i kręgosłup bardziej staje się giętki :)

    A od zielonych ciekawostek bez wględu na cenę to są np. Targi
    Poznańskie, hanowerskie czy inne bratysławskie.
  • haritka 12.08.08, 14:56
    Na targach, w szkółce, sklepie, u kolekcjonera itp mozna trafic na
    zły dzień i być spławionym.

    Ktoś kto kupuje rośliny za 100zł i w górę za sztuke faktycznie
    musi pojezdzić( a i nawet na hanowerskie targi a nawet i na koniec
    swiata ,ale bez przesady .

    Jak sprawdzisz to i przez internet kupisz co chcesz. Grunt to mysleć.

    Odnośniki do przywiązywania psów w lesie sa zawsze nie na miejscu
    ze wzgledu na te właśnie psy.

    Jedni lubia ogrody i nie sa fanatykami a inni są wiec jezdza za
    roslinami jak fanki za idolem.
  • obrobka_skrawaniem 12.08.08, 15:11
    Zeby przejsc od oferty sklepow ogrodniczych do przywiazywania psow
    do drzew to juz trzeba miec SZCZEGOLNE zdolnosci!
    Prawie wszyscy kupuja oczami, przy czym niektorzy owymi oczami
    widzieli dana rosline u kogos w ogrodku albo w ogrodzie botanicznym.
  • deerzet 12.08.08, 16:59
    Za zatroskanie me losem psów nie będę przepraszać.

    Niech mnie za mą traumę z dzieciństwa przeprosi sasiad mych
    rodziców - ten, co swą sukę podwórkową pałką ponoć zatłukł gdzieś w
    lesie, jak zmieniał model psa na nowszy.
    Dziś onże strzela z wiatrówki do kota podwórkowego i wróbli.

    Rośliny się kupuje - np. drzewiaste - na lata, a nie jak te
    przydomowe choinki, co są ścinane, bo zaczęły
    zasłaniać "parapetowe_z_łokciami_na_poduszce" podziwianie sąsiadów.
    Albo mają ochojnik i brzydactwo toto takie...

    * * *
    Lepszy przykład?
  • onufry_z_oddali 11.08.08, 20:35
    Bardzo dziekuje o_s za konstruktywna pomoc w postaci konkretnych
    ofert allegro i namiaru na szkolke niedaleko Poznania.

    Pozdr.
    O.
  • lukaszkozub 11.08.08, 22:08
    Zgadzam się w 100%!
    I nie chodzi tu o brak paproci, tylko o brak czegokolwiek!
    W naszych warunkach klimatycznych można uprawiać tysiące gatunków i form
    botanicznych (nie odmian!) samych tylko drzew i krzewów (spójrzcie na stronę
    arboretum SGGW w Rogowie k. Łodzi). Nie mówiąc już o bylinach!
    A w sklepach co? To samo! Kilkanaście podstawowych gatunków w kilku odmianach i
    koniec!
    A poza tym w całej Polsce mimo olbrzymich różnic klimatycznych sprzedaje się to
    samo!
    Bede popierał się przykładami "iglakowymi", ale jeszcze więcej jest ich w innych
    sferach.
    Ostatnio bzem w Trójmieście, gdzie pięknie rosną np. cedry, cyprysowce, cyprysy
    (amerykańskie gatunki) a asortyment w sklepie taki jak w Warszawie!
    A w Białymstoku tez to samo, mimo, że cyprysiki nie wytrzymują tego klimatu to
    też się je sprzedaje, zamiast pięknych syberyjskich jodeł, limb i modrzewi,
    które w Polsce są nie do kupienia!
    Asortyment standardowego sklepu ogrodniczego opiera się na 10 gatunkach!
    (żywotnik zachodni, cyprysik lawsona, cyprysik groszkowy, kosodrzewina, sosna
    czarna, jodła kalifornijska, jodłą koreańska, daglezja, świerk kłujacy, modrzew
    japoński). Podczas, gdy ja ma w swoim ogrodzie pod Warszawą ponad 40 gatunków
    iglaków!
    W związku z tym kazdy nowo powstający ogród wygląda w Polsce tak samo - dużo
    karłowych iglaków na korze i brak jakiegokolwiek klimatu...
    Widziałem sporo ogrodów w Finlandii, gdzie klimat pozwala uprawiać gdzieś tak
    1/3 tego co u nas, a jednak tam ogrody są interesujące, każdy jest inny. Nie
    stosuje się karłowych odmian, a 1,2,3 duże interesujace drzewa nadające
    charakter, a pod nimi umieszcza także kilka dość dużych krzewów i uzupełnia
    wszystko bylinami i taki ogród żyje - mieszkają w nim ptaki, owady, przylatują
    motyle...

    Pozdrawiam

    Łukasz
  • obrobka_skrawaniem 11.08.08, 22:32
    Akurat Finlandia nie kojarzy mi sie ze sztuka ogrodowa, a zjezdzilam
    ogromna jej czesc rowerem, samochodem i stopem. Kojarze tylko
    trawniki.
    Cedry, cyprysy, limby, modrzewie sa wielkimi drzewami, a na takie
    nie ma warunkow w naszych malych na ogol ogrodach.
  • mirzan 11.08.08, 22:46
    lukaszkozub napisał:

    > Zgadzam się w 100%!
    > I nie chodzi tu o brak paproci, tylko o brak czegokolwiek!

    Guzik prawda, jak masz pieniądze i masz pojęcie o roślinach, to są
    firmy co wszystko nawet z zagranicy sprowadzą, posadzą, podleją i
    zgrabią. A jak udajesz,że sie znasz i udajesz że masz forsę, to
    pióropusznika będziesz szukał po całym kraju i wybrzydzał,że spotyksz
    tylko kędzierzawe języczniki i długosze.
  • onufry_z_oddali 11.08.08, 23:18
    Do mirzana:

    1. Ciagle czekam na adres tego procudenta paproci w Zielonej
    Gorze.

    2. Niekonstruktywnosc Twoich wypowiedzi budzi przerazenie...
  • mirzan 12.08.08, 07:17
    Adresu nie znam, zawiózł mnie tam kolega. Poza tym byłbym
    zakłopotany, podsyłajac mu klienta, który chce kupić paprotkę.
    Bo konstruktywnie on jest na innym poziomie.Kup jakiegoś badyla
    w kwiaciarni i będzie dobrze.
  • obrobka_skrawaniem 12.08.08, 12:16
    Mirzan zlituj sie! Swoim klientom tez polecasz rosliny doniczkowe do
    posadzenia w ogrodzie?
  • mirzan 12.08.08, 13:02
    Doniczkowych nie mam i nikomu nic nie polecam, raczej zniechęcam.
    Jeśli ktoś wie, co chce, a przypadkowo mam, to sprzedam.Jesli pyta co
    polecam, to nic nie polecam.
    Ja to widzę, jakby ktoś narzekał,że ogrodnicy nie produkują rdestu
    ptasiego,chabrów polnych,skrzypu,perzu.I poszukiwane produkty bardzo
    mi nie pasują do narzekania na sklepy.
  • obrobka_skrawaniem 12.08.08, 13:19
    mirzan napisał:
    > Ja to widzę, jakby ktoś narzekał,że ogrodnicy nie produkują rdestu
    > ptasiego,chabrów polnych,skrzypu,perzu.

    A co maja ww rosliny do paprotki zwyczajnej?
    I co jest niestosownego w poszukiwaniu paproci ogrodowych innych niz
    pioropusznik strusi? Jesli ktos szuka do ogrodu niskiej paproci o
    podzielonych lisciach to widocznie tego potrzebuje i wie czego chce.
  • mirzan 12.08.08, 14:49

    > I co jest niestosownego w poszukiwaniu paproci ogrodowych innych
    niz
    > pioropusznik strusi? Jesli ktos szuka do ogrodu niskiej paproci o
    > podzielonych lisciach to widocznie tego potrzebuje i wie czego
    chce.

    Za niestosowne uważam,uogólnianie,że u nas prorudenci są be, zanim
    się dobrze poszuka.A producenci produkują, to co ludzie kupują.
    Podam przykład-wszedł ktoś do jubilera i narzeka, ani tombaku, ani
    miedzianych pierścionków, ani łańcuszka do uwiązania kozy, co za
    sklep...
  • obrobka_skrawaniem 12.08.08, 15:03
    Ja to juz dawno napisalam autorowi watku na innym forum. Podaz jest
    odpowiedzia na popyt.
    Ty juz dawno napisales, ze autor prowokuje, wiec jesli to zauwazyles
    to po co sie dajesz?
  • mirzan 12.08.08, 15:33

    > Ty juz dawno napisales, ze autor prowokuje, wiec jesli to
    zauwazyles
    > to po co sie dajesz?

    Bo uważam,że błazenadę należy napiętnować.
  • leeliana 13.08.08, 10:05
    obrobka_skrawaniem napisała:

    > Ja to juz dawno napisalam autorowi watku na innym forum. Podaz jest
    > odpowiedzia na popyt.

    ... a raczej w centrum ogrodniczym. Jeśli kupujący podchodzą do swoich ogrodów
    jak do salonów czy przedpokoi, które trzeba "jakoś" umeblować roślinami,
    najlepiej jak najtaniej i jak najtrwalszymi oraz najmniej wymagającymi, to mamy
    taki efekt jaki mamy - sprzedawcy zaczynają takie rośliny preferować. I mamy
    mnóstwo banalnych roślin w centrach, które to rośliny lądują w banalnych
    ogrodach posadzone wokół działki jak meblościanka stawiana pod ścianą salonu. W
    tym wypadku ściana jest z żywotników... Ilekroć jestem w moim najbliższym
    centrum, a jestem rzadko, bo zostawiam zawsze całą gotówkę moją i ślubnego, to
    widzę takie obrazki: pani albo pan chwytają jakiś iglak i nie patrząc na nazwę,
    nie pytając o wymagania, kładą go na swojej platformie. Zgromadziwszy kilka
    takich okazów, czemu towarzyszą teksty typu " Kalasanty, czy to nam będzie
    pasowało koło tarasu?", udają się do kasy. Ale jakby dobrze poszukali, zapytali
    sprzedawcy, toby może znaleźli sośnicę, piwonię drzewiastą, trawy ozdobne,
    wrzośce (i wrzosy) i takie tam różne...
    Wniosek? Jeśli się wie, czego się chce to się znajdzie, jak nie w szkółce to w
    internecie. A jeśli się chce roślin - MONIDEŁ to się i takie znajdzie - pod
    kolor kostek brukowych czy plastikowego płotku :-)
  • deerzet 12.08.08, 14:24
    Jeśli {Mirzan} pisze o tym samym [zielonogórskim] panu, co ja, to
    powtórzę: pan ten nie jest PRODUCENTEM, a kolekcjonerem. Ogłasza swą
    ofertę na ostatniej stronie pisemka ogrodniczego [format zeszytowy
    A5, nazwa mi "uciekła" - jak wrócę z zakupów na mieście to sprawdzę
    jego nazwę] i podaje tam kontakt telefoniczny.
  • mirzan 12.08.08, 15:31
    Napewno chodzi o tego samego pana i nie wiem czy będzie szczęśliwy
    z powodu klientów.Jego ogród to laboratorium,anie jarmark.
  • onufry_z_oddali 17.08.08, 09:34
    deerzet napisał:

    > Jeśli {Mirzan} pisze o tym samym [zielonogórskim] panu, co ja, to
    > powtórzę: pan ten nie jest PRODUCENTEM, a kolekcjonerem. Ogłasza swą
    > ofertę na ostatniej stronie pisemka ogrodniczego [format zeszytowy
    > A5, nazwa mi "uciekła" - jak wrócę z zakupów na mieście to sprawdzę
    > jego nazwę] i podaje tam kontakt telefoniczny.

    Niestety do tej pory nie otrzymalem adresu tego kolekcjonera
    paproci z Zielonej Gory. Czyzby jego adres byl zastrzezony?

    O.
  • mirzan 17.08.08, 13:24

    > Niestety do tej pory nie otrzymalem adresu tego kolekcjonera
    > paproci z Zielonej Gory. Czyzby jego adres byl zastrzezony?

    Adresu nie znam, bo byłem w ogrodzie a nie w domu. Ale chyba
    znalazłem.paprocie.blogspot.com/2007/12/athyrium-vidalii.html
  • onufry_z_oddali 13.08.08, 09:10
    Bardzo dziekuje haritce za konstruktywny i pomocny link.

    Pozdr.
    O.
  • haritka 12.08.08, 12:09
    Ubóstwo sklepów ogrodniczych wynika z popytu. Mieszkam obok takiego
    centrum i widzę jak wyrzucaja lub rozdają rośliny, które nie są
    akurat w modzie( szczególnie byliny).

    Jak ktos prowadzi interes to w pierwszych latach jest ambitny i ma
    wszystko i nawet sciąga z katalogu, a potem po kontakcie zpolskim
    klientem, który potrafi reklamować zaniedbany krzew po 2-3
    miesiacach - ambicja ustępuje chęci przetrwania. Polacy odgapiaja
    ogrody od sasiadów i dlatego wszyscy maja to samo i tak samo. Firmy
    aranżacyjne tez sa trochę temu winne ( ato sie nie chce i powiela
    sie cudzy ogród, a to ma sie układ z centrum i opyla to co mają w
    nadmiarze itp)
    Ja mam ogród bylinowy, bo lubię jak ciągle coś kwitnie i ciagle ten
    ogród tworzę- dosadzam, przesadzam . I zdobywam rośliny od ludzi, z
    allegro, kupuję, przenoszę z łąk i pól.I mój ogród jest niemodny bo
    wioskowy a ja go uwielbiam. W koło: oczka, iglaki i kora .
    Wiec centra maja iglaki, korę i podstawowe skalniaki. Stad bieda....
  • szadoka 12.08.08, 13:17
    Oj ja bym chetnie takie biedy przygarnela. Ale nie, w moim centrum
    ogrodniczym stoi np w duzej donicy leszczyna , ladne mocno
    poskrecane galazki, co z tego skoro od 2 lat zupelnie sucha. Za to z
    dumna nalepka 240 zl. Poza tym iglaki, rododendrony, troche roz i
    pelargonii...
    Jesli byliny to w stanie agonalnym , bron Boze nie przecenione.
  • lukaszkozub 12.08.08, 22:38
    Doskonale Cię rozumiem i zdaję sobię z tego sprawę.

    Mnie sie jednak wydaje, że ludzie kupuja tylko te kilka roślin, bo tylko te
    znają. Pioza tym działa tu "owczy pęd" czyli wszyscy chca miec tak jak sąsiad.
    Spedziłem mnóstwo czasu przechadzając sie po osiedlach domków jednorodzinnych
    wielu Polskich miast w poszukiwaniu ciekawych roślin, i bardzo czesto jest tak,
    że kilka rzadkich drzew rośnie w sąsiednich ogrodach. Pop prostu jeden
    maniak-hobbysta zaraża sąsiadów, którzy dopiero u niego moga zobaczyć, ze takie
    a takie rośliny ładnie wygladaja i ładnie w tych warunkach rosną.
    Tak przecież było z magnoliami, które jeszcze kilkanaście lata temu uchodziły za
    rarytas - dopiero jeden od drugiego ludzie zaczęli sie do nich przekonywac i
    zazdrościć ich sąsiadom i okazało się, że dobrze rosną w prawie całej Polsce.
    I tu ma, żal do architektów krajobrazu i projektantów ogrodów, którzy posiadają
    ogromna wiedze na temat rosliń i mają duże mozliwośći, żeby przekonywać do
    innych gatunków i koncepcji ogrodu swoich klientów, ale wolą nie ryzykować i
    "płynąć z prądem"....

    Łukasz
  • kocia_noga 13.08.08, 14:06
    programy telewizyjne takie jak "Maja w ogrodzie" np spełniają tę
    rolę.
    Ale to ciut mało.Możnaby wejść w umowę z spzredawcami i w takim
    centrum ogrodniczym postawić plansze z róznymi aranżacjami ogródków -
    plus adres firmy.Zwłaszcza skalniaków, bo mam już prawdziwą awersję
    na widok kupy kamieni obsadzonej najpopularniejszymi "skalniakami"
    albo i czym innym :)
    Ludziska albo skorzystaliby z takiej firmy albo nie, ale
    pzrynajmniej zobaczyliby, że można róznie i tyz piknie.
    --
    prawdziwe damy alkohol piją z filiżanek nie z nocnika
  • warsawyak 14.08.08, 13:44
    To nie tylko specyfika polska - tak maja się sprawy w wielu miejsach na swiecie,
    jeżeli nie wszędzie.

    Polskie szkółkarstwo wygląda zreszta zupełnie nieźle na tle sąsiadów (w regionie
    ciekawsze rośliny można uświadczyć chyba tylko w Czechach).

    W Stanach Zjednoczonych obserwowany jest w ostatnich latach proces wypierania
    detalistów przez wielkie kombinaty szkółkarskie, które siłą rzeczy mają
    skromniejszą ofertę. Istnieje też fenomen swoistej luki pokoleniowej - braku
    następców szkółkarskich znakomitości, które przechodzą do historii, że się tak
    wyrażę. Oczywiście hobbyści (bo to właśnie pasjonaci parają sie trudnym
    ekonomicznie interesem) nigdy nie wyginą do ostatka, ale wydaje mi się, że
    tamtejszy rynek czekają chudsze czasy pod względem różnorodnosci dostepnych roślin.

    Ośrodki hodowlane w USA (przy arboretach, tudzież uczelniach wyższych)
    selekcjonują wspaniałe, cenne odmiany, których jednakowoż nie ma komu rozmnażać.
    Co dopiero mówić o zdobyciu ich w szkółce wysyłającej sadzonki do Europy (tych
    jest tyle, co kot napłakał).

    Sytuacja przedstawia sie niezbyt wesoło również w Wlk. Brytanii, która jawi się
    Mekką światowego ogrodnictwa. Jeżeli kogoś interesują rzadkie różaneczniki czy
    wyjątkowe kamelie, ma do wyboru po całe dwa miejsca na krzyż na dany rodzaj.

    Przebogaty katalog holenderskiego Esvelda jest mylący, gdyż "na stanie" brakuje
    tych co radszych (i cenniejszych dla kolekcjonera) gatunków i odmian.

    A, właśnie - nie mylmy potrzeb kolekcjonera z oczekiwaniami przeciętnego klienta.

    Nie każdy jest w stanie docenić walory roślin z takiego rodzaju Clethra
    powiedzmy, w którego skład wchodzi szereg w pełni mrozoodpornych
    przedstawicieli, a którego obecność na polskim rynku jest nadal śladowa.

    Pozdrawiam,
    aktualny kolekcjoner i być może przyszły hodowca rzadkości
  • onufry_z_oddali 17.08.08, 03:14
    Aby z tego watku byl jakis pozytek dla forumowiczow, proponuje
    rozwinac podwatek o sklepach ogrodniczych, ktore mozemy sobie
    nawzajem polecic.

    Zaczynam: polecam Centrum Ogrodnicze "Chotomow" kolo Jablonnej
    (kolo Warszawy). Tel. 022 793 09 59.

    Zrobilem tam nalepszy zakup w mojej karierze ogrodnika :-)
    ostrokrzew ILEX AQUIF. J.C. VAN TOL i paprocie: piuropusznik
    strusi. Maja tez duze jasnozielone bukszpany w cenie do 200 zl.
    Obslugiwano mnie w sposob mily i kompetentny.

    :-)
  • onufry_z_oddali 17.08.08, 23:22
    Goraco apeluje do watkowiczow, ze szczegolnym uwzglednieniem
    obrobki o wlaczenie sie do akcji ujawniania spoleczenstwu
    sklepow ogrodniczych, ktore mozemy sobie polecic!

    Dziekuje!
  • gabrysia-33 20.08.08, 19:19
    Ja polecam dwa sklepy. Jeden to Ponderosa- szkółka drzew, krzewów i bylin przy
    wylocie z Pruszkowa w kierunku Grodziska maz.-materiał różnorodny, dosyć drogo
    jak na mój gust ale jak ktoś ma kasę polecam. Jest tam taka Pani która odpowie
    na wszystkie pytania, wie naprawdę wiele o każdej roślinie.
    Kolejna którą polecam to szkółka SZYMANOWSKi w Ożarowie Maz. - materiał
    szkółkarski doskonały, dorodny i zdrowy. Duży wybór - ja kiedy tam robię zakupy
    odpoczywam bo taki tam ład i porządek.Ceny przystępne i kompetentna obsługa.
    W Ożarowie Maz. jest jeszcze jeden sklep tzw. Centrum Ogrodnicze PNOS - obraz
    nędzy i rozpaczy, rośliny zasuszone, niekochane, umierające. Sprzedawcy oprócz
    jednego młodego człowieka w okularach to kompletni abnegaci z przypadku tam
    będący.Płakać się chce.
  • onufry_z_oddali 25.08.08, 10:21
    Coz, oddzwiek na moj apel aby podzielic sie adresami sklepow
    ogrodniczych "ktore mozemy sobie nawzajem polecic" jest mizerny.
    Dziekuje forumowiczce za podanie namiarow na 2 takie sklepy :-)

    Czyzby tytul watku byl tak bardzo "trafiony"?

    Pozdr.
    O.
  • mirzan 25.08.08, 21:04
    onufry_z_oddali napisał:

    > Coz, oddzwiek na moj apel aby podzielic sie adresami sklepow
    > ogrodniczych "ktore mozemy sobie nawzajem polecic" jest mizerny.

    Mam wrażenie,ze samo pytanie jest niezbyt udane.Dobry sklep może mnie
    interesować, jak będę chciał kupić sklep,co mi nie grozi.
    Jak wchodzę do sklepu, gapię się na rośliny, jeśli wypatrzę
    interesujące mnie zielsko, to kupię nawet wtedy, kiedy kasjerka
    brzydka, brak kasy fiskalnej,pensje pracownikow nie zapłacone.
    W najpiękniejszym markecie nie kupię nic, jeśli nie ma interesujących
    mnie roślin.
  • mirzan 26.08.08, 07:40

    > Dziekuje forumowiczce za podanie namiarow na 2 takie sklepy :-)

    Podałem Ci adres strony hodowców paproci z Zielonej Góry, czy już coś
    kupiłeś?
  • kocia_noga 25.08.08, 19:10
    W Nowym Sączu nieźle zaopatrzony jest sklep Hebe, ale powoli zmierza
    ku tujom.
    --
    prawdziwe damy alkohol piją z filiżanek nie z nocnika
  • horpyna4 26.08.08, 16:22
    W Warszawie najbardziej lubię Centrum Ogrodnicze przy al. Krakowskiej
    róg Krakowiaków. Dodatkowo po drugiej stronie ul. Krakowiaków
    rozłożyły się prywatne firmy i często można coś ciekawego "ustrzelić"
    jak nie tu, to tam. Z tym, że nie byłam tam ostatnio, więc nie wiem,
    czy już przypadkiem nie zeszło na psy.
    Opisywane Centrum Ogrodnicze jest firmowane przez PNOS z Ożarowa
    Mazowieckiego. A kontakt można znaleźć na stronie
    pnos.w.interia.pl/
  • mirzan 25.08.08, 21:53
    wredna.i.bez.serca napisała:

    > Niestety, jeszcze w wielu dziedzinach nie dorównujemy (i pewnie
    prędko nie
    > dorównamy) zachodowi. Miałam dokładnie ten sam problem - marzyło
    mi się coś
    > ekstra, okazało się że nie ma szans wykroczyć poza poziom tui.

    Czy szukasz czegoś konkretnego?Cudów nie mam,ale takie zielska jak
    Aralia,eleuterokok,Xantoceras,Zanthoxylum,Ulex,perełkowiec,Paulownia,
    katalpa pstrolistna, Ephedra i ponad setkę innych pozycji.
    A może buzdyganek ziemny,roślinny afrodyzjak, a może Vitex o
    działaniu odwrotnym?
  • jagoo 26.08.08, 12:22
    W sklepach jest to co ludzie chca kupowac i nie dotyczy to tylko
    spraw ogrodowych. Spróbuj kupic w Polsce markowe obuwie sportowe z
    serii bez ozdóbek (czyli dla dorosłych ludzi a nie małolatów i
    dresiarzy...), proste ale dobrej jakości tiszerty (jak wyzej - bez
    ozdóbek), dobrej jakości wołowine na steki itd itd itd...
    NIe ma co narzekac na sprzedawców bo to nie oni sa winni.
    To popyt decyduje o podaży a nie odwrotnie, zaś polski klient jest
    jaki jest.
  • mirzan 26.08.08, 12:51

    > To popyt decyduje o podaży a nie odwrotnie, zaś polski klient jest
    > jaki jest.

    Wiele osób jeszcze nie rozumie,że sklep ma przymosić dochód
    właścicielowi, a nie zaspokajać fanaberie klientów.Jeśli właściciel
    będzie miał możliwość zarobić,to napewno sprowadzi niebieską czy
    czarną różę czy inne dziwadła.
  • onufry_z_oddali 26.08.08, 12:57
    jagoo napisał:

    > W sklepach jest to co ludzie chca kupowac i nie dotyczy to tylko
    > spraw ogrodowych. Spróbuj kupic w Polsce markowe obuwie sportowe z
    > serii bez ozdóbek (czyli dla dorosłych ludzi a nie małolatów i
    > dresiarzy...), proste ale dobrej jakości tiszerty (jak wyzej - bez
    > ozdóbek), dobrej jakości wołowine na steki itd itd itd...
    > NIe ma co narzekac na sprzedawców bo to nie oni sa winni.
    > To popyt decyduje o podaży a nie odwrotnie, zaś polski klient jest
    > jaki jest.

    A mnie sie wydaje - przy calym szacunku dla autorki postu -
    ze takie rozumowanie to godzenie sie na BYLEJAKOSC naszego
    zycia w Polsce.

    Pozdr.
    O.
  • onufry_z_oddali 26.08.08, 12:59
    Errata:

    Przepraszam: zamiast "autorki" powinno byc "autora".
  • mirzan 26.08.08, 15:05

    > A mnie sie wydaje - przy calym szacunku dla autorki postu -
    > ze takie rozumowanie to godzenie sie na BYLEJAKOSC naszego
    > zycia w Polsce.

    A mnie się wydaje,że wybitnie amatorski towar, powinien być szukany
    w specjalistycznych firmach.
    Kupiłeś te paprocie, czy tylko zapytałeś, aby atmosfera była miła?
  • obrobka_skrawaniem 26.08.08, 15:18
    onufry_z_oddali napisał:

    > ...takie rozumowanie to godzenie sie na BYLEJAKOSC naszego
    > zycia w Polsce.

    Jaka mentalnosc takie zycie. Wiekszosci wystarczy upic sie byle
    czym, byle szybko i zagryzc byle czym, byle tanio.
  • pomolog 26.08.08, 16:03
    Witam,
    tak czytam Wasze wypowiedzi w tym temacie i pomijając mirzana (który
    przecież się tym zajmuje, więc wie o co chodzi) i kilka innych osób -
    odnoszę wrażenie, że nie do końca zdajecie sobie sprawę z tego, o
    jakim rodzaju towaru (przepraszam za określenie) mówimy. To nie jest
    przecież paczka sucharków czy butelka octu które sprzedawca niczym
    się nie przejmując może odstawić na półkę i czekać dzień, miesiąc
    czy rok aż klient wskaże na nie palcem. Utrzymanie roślin w dobrej
    kondycji w każdym punkcie sprzedaży jest kosztowne (a tym samym albo
    cena danej rośliny z czasem musi wzrosnąć albo sprzedawca ma spory
    problem jeśli chętnych przez dłuższy czas brak...). Jeżeli komuś nie
    wystarcza oferta danego czy kilku sklepów zawsze może pofatygować
    się do szkółki. Jeżeli natomiast bardzo nam zależy na jakiejś rzadko
    spotykanej roślinie - możemy zawsze zainteresować nią jeśli nie
    właściciela sklepu to szkółkarza.
    Pozdrawiam serdecznie
  • mirzan 27.08.08, 07:36
    obrobka_skrawaniem napisała:

    > onufry_z_oddali napisał:
    >
    > > ...takie rozumowanie to godzenie sie na BYLEJAKOSC naszego
    > > zycia w Polsce.
    >
    > Jaka mentalnosc takie zycie. Wiekszosci wystarczy upic sie byle
    > czym, byle szybko i zagryzc byle czym, byle tanio.

    Owszem, bylejakość u nas nie byle jaka. Dodaj do tego bylejakość
    szukania.Zajrzał gość do jednego sklepu i cały handel niedobry.
    Tak mu się gust wysublimował.
    Szukałem róży Hocus Pocus cztery lata, aż w końcu mam i kwitnie.
  • horpyna4 27.08.08, 10:32
    He, he... szukanie niektórych roślin, to jak polowanie na szynkę za
    późnego peerelu... podobna podaż.
  • onufry_z_oddali 26.08.08, 22:44
    Bardzo dziekuje kociej_nodze i horpynie za podanie w tym watku
    namiarow na sklepy ogrodnicze, w ktorych moze nas spotkac cos milego :-)

    Dziekuje tez obrobce za sugestywny, mocno osadzony w polskej
    rzeczywistosci post, ktory - moim zdaniem - dobrze charakteryzuje
    wypowiedzi nickow: mirzan i pomolog.
  • obrobka_skrawaniem 27.08.08, 11:53
    onufry_z_oddali napisał:

    > Dziekuje tez obrobce za sugestywny, mocno osadzony w polskej
    > rzeczywistosci post, ktory - moim zdaniem - dobrze charakteryzuje
    > wypowiedzi nickow: mirzan i pomolog.

    To juz jest nadinterpretacja. Moja wypowiedz miala charakter ogolny.
    Prosze mnie nie sklocac z innymi uzytkownikami forum, w tej kwestii
    radze sobie sama.
    Wracajac do meritum, czyli paprotki zwycz., to mozna sie zastanowic
    ile zarobi wlasciciel sklepu na 4 sztukach tej rosliny. 20 PLN? Czy
    oplaca mu sie jechac specjalnie po te 4 szt. do producenta/hurtowni?
    Jesienia, gdy zacznie sie sezon sprzedazy roslin zapewne w koncu
    sprowadzi te rosliny. W Polsce klient nie jest holubiony przez zadna
    firme (chyba, ze jest szczegolnie atrakcyjny finansowo).
    A co do sklepow: na rosliny faktycznie sie poluje i jesli sie ma
    dobre oko to nawet w hipermarkecie mozna cos ciekawego znalezc.
  • mirzan 27.08.08, 12:32

    > A co do sklepow: na rosliny faktycznie sie poluje i jesli sie ma
    > dobre oko to nawet w hipermarkecie mozna cos ciekawego znalezc.

    Takie lewizje trafiłem w tym roku W Obi,że mnie zamurowało.I już
    nasionka wymłócone,już się same rozsiały, a czy sklep kest dobry,
    cóż mnie to obchodzi.
  • horpyna4 27.08.08, 12:49
    No właśnie, ja z kolei wypatrzyłam w Obi gruntowe cyklameny i już
    trzeci rok żyją, pięknie kwitnąc zresztą. Ale rzadko bywam w Obi, bo
    nie lubię hipermarketów.
    Lewizje ostatnio jakoś zrobiły się modne. Od roku, czy dwóch lat,
    widuję ich sporo w sprzedaży, a jeszcze kilkanaście lat temu kupno
    takiej graniczyło z cudem.
  • qubraq 27.08.08, 21:34
    Mam swój ogród od ponad 20 lat; Roslo w nim ponad 350 różnyh
    taksonow, przeważnie iglastych; zebyscie Państwo wiedzieli jakie ja
    polowania czasem urządzałem żeby jakąs ciekawą roslinę zdobyć ale w
    ten sposob zaprzyjaźniłem sie z wiekszoscia czołowych szkółkarzy w
    Polsce od Pana Pudełka na południu kraju az po piękną Panią Iwonę
    Bigońską z "Hortulusa" w Dobrzycy nad morzem; dzieki temu poznalem
    śp. Pana profesora Senetę, a moim guru był Andrzej Marczewski z
    O.Bot. PAN w Powsinie; W swoim ogrodzie mialem przez 13 lat sekwoję
    wieczniezieloną, mam torreję, sosnice i kryptomerię, mam sosny
    himalajskie i koreanskie, bosniacka i rumelijską, mam tuje wschownie
    i zachodnie i koreańską, mam rokitnika - jedynego w swoim gatunku bo
    dwupłciowego (!)... a wszystko to dzieki ustawicznym polowaniu i
    poszukiwaniach a bardzo ciekawe rzeczy znajdowalem na smietniku
    matecznika PNOSu w Jawczycach i w samych Broniszach.
    Warto sie troche pokręcic w świecie szkółek ogrodniczych. Wiele
    zawdzieczam pomocy szkółkarzy i za to im tu dziekije po latach...:-)
  • mirzan 27.08.08, 22:17

    > Warto sie troche pokręcic w świecie szkółek ogrodniczych.

    Aż miło Cię czytać.Właśnie to mam na myśli,jak piszę,że trochę trudu
    trzeba włożyć w poszukiwania.Inne rosliny mnie interesują, ale droga
    do zdobycia podobna.
  • gabula777 27.08.08, 23:23
    Prawda, miło się czyta jak ktoś opisuje swoje 'podchody' w zdobywaniu roślin.
    Mam ogród od dwudziestu lat i jak pomyślę jak kiedyś zdobywałam rośliny, jak
    'uśmiechałam' się do różnych obcych ludzi, bo mieli coś co mnie interesowało,
    często ładne odmiany bylin przywożone zzagranicy, a miałam problem, bo
    chciałam się zrewanżować.U nas do dziś trudno spotkać w sklepach ładne odmiany
    popularnych nawet bylin.Czasem udaje mi się kupić coś ciekawego w jakimś małym,
    sklepiku.W OBI bywam rzadko i najczęściej tylko 'omiatam wzrokiem', ale bywa, że
    coś się trafi.Najbardziej lubię szkółki, gdzie nikt za mną nie chodzi i mogę sie
    zapuszczać gdzieś na zaplecze, choćby tylko pooglądać mateczniki:-)
  • onufry_z_oddali 28.08.08, 08:11
    gabula777 napisała:

    > Prawda, miło się czyta jak ktoś opisuje swoje 'podchody' w zdobywaniu roślin.
    > Mam ogród od dwudziestu lat i jak pomyślę jak kiedyś zdobywałam rośliny, jak
    > 'uśmiechałam' się do różnych obcych ludzi, bo mieli coś co mnie interesowało,
    > często ładne odmiany bylin przywożone zzagranicy, a miałam problem, bo
    > chciałam się zrewanżować.U nas do dziś trudno spotkać w sklepach ładne odmiany
    > popularnych nawet bylin.Czasem udaje mi się kupić coś ciekawego w jakimś małym,
    > sklepiku.W OBI bywam rzadko i najczęściej tylko 'omiatam wzrokiem', ale bywa, ż
    > e
    > coś się trafi.Najbardziej lubię szkółki, gdzie nikt za mną nie chodzi i mogę si
    > e
    > zapuszczać gdzieś na zaplecze, choćby tylko pooglądać mateczniki:-)


    Pojawily sie tu 2 posty sugerujace odwiedzanie szkolek.
    Aby uczynic ten postulat bardziej konstruktywnym, prosze
    o podzielenie sie w tym watku adresami "szkolek, ktore mozecie
    polecic".

    Serdecznie pozdrawiam,
    O.
  • gabula777 28.08.08, 08:41
    Polecam szkółkę p. Kulasa w Pisarzowicach niedaleko Wrocławia.
  • onufry_z_oddali 28.08.08, 19:17
    A ja polecam szkolke w Hornowku kolo Izabelina kolo Warszawy
    przy ulicy Szkolnej. Prowadzi ja malzenstwo: on - Iranczyk,
    ona - Polka. Nie pamietam numeru, ani nazwiska wlascicieli,
    ale te namiary wystarcza by do tej szkolki trafic :-)
  • qubraq 28.08.08, 21:09
    Boje sie o podejrzenie kryptoreklamy ale moglbym wymienic
    kilkanascie szkólek godnych zachodu; mam natomiast taką sugestie aby
    zainteresowani weszli na stronę Związku Szkółkarzy Polskich
    www.zszp.pl/ i tam poszukali interesujących ich materiałów a
    jest tego ogromna ilośc; moje sympetie moga nie byc obiektywne; np.
    bardzo mi pomogły panie szkółkarki Iwona Bigońska, Joanna Widajowa,
    Krystyna Makowska, Małgosia Bańkowska, Edyta Słowikówna, Ewa
    Byczkowska i Ania Kordusowa, panstwo Szmitowie, Ważyńscy, Tomżyńscy,
    panowie Grześ Burhardt, Wojtek Grąbczewski, Eugeniusz Pudełek,
    Stacja w Broniszach, Zaklad Badawczy PAN z Kórnika... dlugo możnaby
    wymieniac ludzi serdecznych i przychylnych mojej amatorskiej
    fascynacji roslinami - zasadniczo iglastymi. Pomagali mi obcokrajowcy
    - Bruno Robin z "Pepinieres Robin" z Francji czy tez Chris Brinegar,
    "The Redwood Doctor" z Uniwersytety Stanowego w San Jose w USA;
    Te przyjaźnie na kanwie milosci do "mniejszych zielonych braci i
    sióstr" pozostana dla mnie skarbemm do konca zycia... :-)
    Jutro zaczyna sie kolejna miedzynarodowa wystawa "Zieleń to Życie" w
    warszawie w hali EXPO na Prądzynskiego, w sobote i niedziele dzien
    dla gosci - warto pojsc i zobaczyc troche eksponatow jak i kiermasz
    ogrodniczy przy okazji. Pewnie znow moj znajomy Leszek Pełka wykupi
    od razu caly materiał wystawowy... :-)
  • qubraq 28.08.08, 21:26
    Tu pod Warszawą jest kilka szkółek zupelnie niezłych:

    SIENICKI Andrzej Gospodarstwo Szkółkarskie
    Członkiem ZSzP jest: Andrzej Sienicki
    tel.: (+48 22) 787 52 62
    fax: (+48 22) 787 52 62
    e-mail: sienicki@sienicki.pl
    www.sienicki.pl


    KORDUS Szkółkarstwo Ozdobne
    Członkami ZSzP są: Andrzej Kordus i Daniel Kordus
    tel.: (+48 22) 756 15 84
    fax: (+48 22) 756 17 56
    e-mail: info@kordus.pl
    www.kordus.pl

    DUET s.j., Konopka, Pełka
    Członkami ZSzP są: Leszek Pełka i Witalis Konopka
    tel.: (+48 22) 786 68 31
    fax: (+48 22) 786 68 31
    e-mail: duet@duetsj.com.pl
    www.duetsj.com.pl

    BRONISZE Hodowla Roślin Sp. z o.o.
    Członek wspierający ZSzP
    tel.: (+48 22) 722 22 91
    fax: (+48 22) 722 23 29
    e-mail: hrbroniszespzoo@wp.pl
    www.hrbronisze.pl

    SZYMANOWSKI Bartłomiej Szkółka Krzewów Ozdobnych „Szymanowski”
    Członkiem ZSzP jest: Bartłomiej Szymanowski
    tel.: (+48 22) 722 26 48
    fax: (+48 22) 722 26 48
    e-mail: szymanowski@szymanowski.pl
    www.szymanowski.pl

    Inne szkółki prowadza tylko sprzedaż hurtową ale zawsze mozna
    probowac sie dogadac; niezle roslina ma pan Królikowski w sklepie
    ogrodniczym przy Ogrodzie Botanicznym PAN w Powsinie (autobus 139);

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.