Dodaj do ulubionych

nawadnianie

29.08.08, 15:15
Witam! Mam pytanie do osób mających automatyczne podlewanie. W tym roku przeprowadziłam się do domku i zauważyłam duże ilości małych i większych pająków. Czy nawadnianie może spowodowac ich większe wylęganie. Poradzćie co robić, bo odechciewa się pracy w ogródku.
Edytor zaawansowany
  • 30.08.08, 10:33
    Jeśli mieszkałaś przedtem w bloku, to ilość zwierzyny w ogrodzie i w domku może
    szokować. Mieszkałam całe lata na drugim piętrze w bloku i miałam styczność
    tylko z nielicznymi muchami, komarami i kilkoma długonogimi pająkami. W domku
    przez taras włażą całe tabuny wijów, włochatych pająków wielkości spodka od
    filiżanki, chrabąszczy, złotooków, wielkich zielonych świerszczy... Czyli te
    małe pajączki to pikuś w porównaniu z tym, co Cię jeszcze może spotkać :-) O
    wpływie nawadniania sztucznego, automatycznego czy ręcznego, na ilość pająków,
    nic mi nie wiadomo :-)
  • 30.08.08, 11:06
    Ale mnie pocieszyłaś... Wcześniej już zrobiłam wywiady na temat pająków wśród znajomych, którzy mają domy i gremialnie twierdzą, że owszem zdarzają się to w końcu normalne, ale napewno włochatych to nie wiedzieli, do tego całych tabunów też nie...poza tym są jeszcze moskitiery... to jest to czym można zabezpieczyć się w domu, natomiast te paskudztwa w korze i kamyczkach /trochę mniej/ są jaieś niezniszczalne, próbowałam owadofos, ale też z miernym skutkiem. Nawet znajomy ogrodnik /oprócz męża, który też nie jest na to wrażliwy-wiadomo facet/ stwierdził, że coś ich tu za dużo... więc nie jest to problem wyssany z palca... Może ktoś mi pomoże w tym temacie - proszę!!
  • 30.08.08, 11:16
    Trzy sąsiadeczki w wieku poborowym [do przedszkola] swym ogródku
    oduczyłem ich [de domo wziętych] fobii do mrówek, pajączków,
    skorków, dżdżownic i innych "błee"!
    Z sukcesem.

    Jeno syn[al]ek sąsiada dyrektora, zapewne przyszły obersupejwajzor,
    nadal nam słoneczniki wyrywał, strzelał z procy do kotów i ... tu
    zmilczę.

    Odwagi {Dabo}!

    Zazulko leć do nieba daj nam ...I-pod[a]...

  • 30.08.08, 12:01
    Trzeba zmienić podejście, pająki w domku świadczą o zdrowym mikroklimacie w
    tymże, bo nie wszystkie domy taki mają (notabene, byłam w takim , gdzie czułam
    się jakbym siedziała w worku folio. Jak maszeruje duży pająk przez pokój, to po
    prostu zamykam oczy... i nie chcę widzieć gdzie poszedł, niech sobie siedzi
    gdzie chce jak mu tam dobrze:-)Pod szklanym dachem na tarasie wiszą mi nad głową
    i jakoś żyję, a jedyne co mi przeszkadza ,to plamy po odchodach, bo ciągle
    trzeba wycierać.W ogrodzie nie przeszkadzają mi wcale, bardzo lubię jak
    wygrzewają się między roślinami na skalniaku, a ich widok na wiosnę zwiastuje
    jej nadejście.
  • 30.08.08, 21:43
    każdy coś lubi, a czegoś nie. Mnie np. nie przeszkadzają żaby, a inni na ich widok dostają gęsiej skórki. Ważne, żeby potrafić zrozumieć innego człowieka, a to jak się okazuje w naszym społeczeństwie to dopiero problem... Moje pytanie było skierowane głównie do osób mających automatyczne nawadnianie i jakieś doświadczenie:czy przez to może być więcej tych stworzeń, na widok, których ja z kolei dostaję gęsiej skórki... Tyle i jak się okazuje, aż tyle...
  • 30.08.08, 23:46
    Mam automatyczne nawadnianie i żadnej wylęgarni pająków nie zauważyłam, a z tego
    co wiem to one lubią suche miejsca, pod okapami dachów itp.
  • 31.08.08, 11:39
    Dzięki bardzo Dagusiu, o taką odpowiedż mi chodziło. Pozdrowienia
  • 31.08.08, 08:47
    Przez 10 lat auto-nawadniałem kroplowo pomidory pod namiotem z folii.
    W jego jednym rogu pozostawiałem przyziemną szczelinę dla ropuchy,
    co mi tam, mimo początkowej szczelności namiotu właziła jakoś. Nocą
    tam cieplej? Nie. Zauważyłem, że wracała, mimo, że ja palpacyjnie
    wynosiłem ją kilka razy.
    Domysł: wlatujące tam na wieczór, w cieplejsze wieczorem
    mikroklimaty MUCHY i inne owady ta ropuszka zjadała była.
    Wlatujące owady tłukły się tam długo pode okapem, słabły, spadały i
    po ziemi zmęczone łaziły. Ropuszka je chaps!
    Długonogie łakome kosarze pająkopodobne też tam zbłądzały, {Dabo
    Piąta}...

    Ale miałem koncerthauz tam kiedyś, jak mi zasiedlił się tam w
    namiocie świerszcz koncertliwy. Miło było słuchać jego tam
    całodobowe wabienie samiczek.

    Trzy dni miałem żałoby, jak go nadepnąłem kiedyś niechcący.
  • 31.08.08, 09:55
    deerzet napisał:
    >>Ale miałem koncerthauz tam kiedyś, jak mi zasiedlił się tam w
    namiocie świerszcz koncertliwy. Miło było słuchać jego tam
    całodobowe wabienie samiczek.

    Trzy dni miałem żałoby, jak go nadepnąłem kiedyś niechcący>>>>

    uuuuuu tylko trzy dni?
    Jakiś fałszujący egzemplarz musiał Ci się trafić, ze żałobe na tak krótko
    ogłosiłeś:-)
  • 31.08.08, 16:13
    Świerszcz żyje dni np. 200 - więc 3/200 to dla niego jak dla nas ze
    sześć lat.
    A poza tym ktoś [za niego] Samiczki wabić musi.
  • 31.08.08, 16:48
    deerzet napisał:

    > Świerszcz żyje dni np. 200 - więc 3/200 to dla niego jak dla nas ze
    > sześć lat.
    > A poza tym ktoś [za niego] Samiczki wabić musi.

    ...czyli nalezy Ci zyczyc spokojnego muzykowania:-)
    I oczywiście uważaj na siebie, inne samce moga nie byc już tak łagodne jak Ty-i
    śmierc może nedejsc okrutna(w torturach:-)

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.